boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 18-01-18, 17:38   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 16653
Nominowany 444 razy w 128 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 36
Domyślnie Jankowiak dla Boxing.pl: walka Adamek - Molina będzie za mną szła do końca życia


Dlaczego Leszek Jankowiak lubi sędziować walki w Rosji? Czy odważyłby się zdyskwalifikować Floyda Mayweathera Jr? Po której z walk czuł się zaszczuty? Jak dziś tłumaczy swoje decyzje z walk Gołota - Saleta, Zimnoch - Mollo i Adamek - Molina? Kto jest jego mentorem? Zapraszamy do lektury obszernego wywiadu z sędzią Leszkiem Jankowiakiem.

Krystian Sander/Boxing.pl: Czuje się pan doceniany w polskim środowisku bokserskim za swoją sędziowską pracę?

Leszek Jankowiak: (śmiech) Chyba nie od tego jestem, ale myślę, że się nie czuję. Co to znaczy w środowisku bokserskim? Bo jeśli środowiskiem bokserskim nazwiemy PWBZ, to tak, ale jeśli polskim środowiskiem bokserskim nazwiemy wszystkie osoby, które ten boks organizują i w nim uczestniczą, to chyba nie.

A jeśli chodzi o kibiców?

To bezwzględnie nie (śmiech).

Bo tak to sobie obserwuję i analizuję i wychodzi mi to trochę podobnie do statusu Szymona Marciniaka, sędziego piłkarskiego. On, podobnie jak pan, najbardziej chwalony jest poza granicami naszego kraju, ale kiedy przyjdzie mu poprowadzić mecz Ekstraklasy, to lawina krytyki rusza bardzo często. W pana przypadku prowadzenie dużej walki w Polsce często wiąże się też z licznymi głosami krytyki. Za granicą jest pan jednak często, choć naturalnie nie zawsze, chwalony.

No jest tak. Ale ja się absolutnie nie porównuję do pana Szymona Marciniaka. Nie znam go, ale jestem pod jego ogromnym wrażeniem, obserwując jego karierę, to jest najwyższy poziom światowy. Może ja sam nie potrafię docenić poziomu, na który udało mi się wejść, na którym jestem, ale jakoś inaczej na to patrzę, szerzej. Może dlatego, że w przypadku pana Marciniaka to jest profesja. To jest zupełnie inna struktura, inna organizacja.

Bo pan nie jest sędzią zawodowym, tak?

Nie. Nie ma nikogo na świecie, kto by się utrzymywał tylko z boksu, tylko z sędziowania. Może i są takie osoby, które robią tylko to, ale podejrzewam, że nie są to jedyne źródła dochodu. Nie znam nikogo na świecie, kto by się utrzymywał z tego.

W boksie pieniędzy nie brakuje, pięściarze walczą często za bardzo atrakcyjne gaże, a dla sędziów nie starcza?

Nie wiem czy nie starcza... Są stawki, to jest kwestia wolnego rynku. Jeśli są ludzie gotowi pracować za takie pieniądze, to takie są stawki. Jakby nie było chętnych, to stawki byłyby większe. Choć patrząc na to, ilu jest na świecie sędziów, to pewnie nie zabrakłoby i takich, którzy chcieliby to robić za mniejsze pieniądze. A jest pewnie i taka grupa, która robiłaby to bez żadnych gratyfikacji. Tych sędziów na świecie jest więcej niż potrzeba.

Dla pana sędziowanie to jest głównie okazja do podreperowania budżetu rodzinnego, czy może po prostu realizowanie pasji?

Bezwględnie jest to moja pasja. Nie no, ja zawsze powtarzam swoim kolegom młodszym stażem, że jeśli zaczną to traktować jako źródło dochodu, to przepadną. Będą robili jakieś głupie kroki tylko po to, żeby dostać konkretną nominację do walki w Polsce czy za granicą.

Jak rozkłada się zarobek dla sędziego ringowego w poszczególnych walkach? Bo przecież to oczywiste, że sędzia walki Joshua - Parker zarobi więcej niż sędzia kameralnej gali na Słowacji.

Na pewno, natomiast nie mam pojęcia jakie to są pieniądze.

Jak to? Przecież duże walki też pan sędziował.

Sędziowałem, ale w przypadku tak wielkich pojedynków stawka jest zależna od wysokości kontraktów między bokserami. Na stronie IBF jest to chyba dokładnie opisane. Do iluś milionów na kontrakcie sędzia dostaje taki procent, a jak gaże są powyżej tego pułapu to i ten procent dla arbitra jest inny. Jeśli dobrze kojarzę, to Kenny Bayless za walkę Pacquiao - Mayweather dostał 5 tysięcy dolarów. Więc za jakąś małą walkę w jakimś egzotycznym miejscu można zarobić nawet kilkadziesiąt razy mniejsze pieniądze.

Zjechał pan już cały świat jako sędzia. Pracował pan w Niemczech, w Rosji, we Francji, w RPA. Spotkał się pan kiedykolwiek z jakimiś problemami, które wynikały z pana pochodzenia?

Chyba nie. Przypomina mi się jednak jedna sytuacja. Gala u Sauerlanda, Niemcy, kraj sąsiedni, rok - strzelam - 2005. Impreza po gali. Siedzimy w jakiejś restauracji przy stole i z panią doktor przy stoliku siedziała jakaś jej koleżanka. Wyszła taka rozmowa i pytają mnie skąd jestem. Odpowiadam, że z Polski, a ta pani, pewnie w formie żartu, powiedziała, że musi w takim razie wyjść i sprawdzić, czy auto jeszcze stoi na parkingu. Więc to nie było wcale tak dawno temu, jak Polacy byli postrzegani raczej jako ci, którzy wywożą samochody z Niemiec, często bez zgody właściciela. Ja się wtedy głupio poczułem, ale z niczym poważniejszym ze względu na pochodzenie się nie spotkałem.

W Rosji, podobnie jak w Niemczech, również nie było żadnych negatywnych przygód?

To są kraje absolutnie otwarte, jeden i drugi. Ja bardzo lubię jeździć sędziować do Rosji. Ludzie tam są sympatyczni, na poziomie. Zupełnie inny obraz, niż my tutaj w Polsce często mamy. Na poziomie czysto ludzkim Rosja jest zupełnie normalnym krajem. Rosjanie nie mają złego podejścia do Polaków, nie mają złego zdania o Polakach. Absolutnie, bardzo lubię sędziować w Rosji ze względu na bardzo miłą atomosferę.

Kiedy dostaje pan nominację na walkę, to może pan odmówić jej poprowadzenia, z jakiegokolwiek powodu, czy jest to raczej obowiązek i wylot, choćby na koniec świata, jest konieczny?

Oczywiście, że mogę odmówić. Natomiast staram się nie wykorzystywać tej możliwości. Ale to właśnie jest to, o czym mówiłem. Tych sędziów jest tylu, że zawsze ktoś się znajdzie do poprowadzenia danej walki. Ja to traktuję w kategoriach zaszczytu. Tutaj moja żona miałaby coś do powiedzenia, ale właściwie całe moje życie jest podporządkowane tym nominacjom. Bo i praca zawodowa, jak i rodzina na tym cierpią, niejednokrotnie.

Wspomniał pan, że ciężko byłoby wyżyć z samego sędziowania walk, a przecież te wszystkie pańskie wyprawy wiążą się z kosztami. Przeloty zapewne ma pan finansowane i regulowane przez przełożonych, ale jak wygląda sprawa np. ze szczepieniami przed wylotem na galę w Afryce?

Szczepień i badań nie mamy finansowanych, musimy to załatwiać we własnym zakresie. Natomiast co do przelotów, to oczywiście, nie może być inaczej. Proszę sobie wyobrazić, jakie musielibyśmy zarabiać pieniądze, żeby sędzia sam sobie pokrywał koszta podróży np. do RPA. Wszystko jest regulowane przez organizatorów. Czy my lecimy gdzieś, czy ktoś przylatuje do Polski, to zawsze koszty transportu, nocleg i wyżywienie są pokrywane przez organizatora. Natomiast koszty szczepień już nie.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Ląduje pan na lotnisku w - dajmy na to - Pretorii. Dotarcie do hotelu to już zadanie dla pana, czy też ktoś już tam oczekuje przybyszów z Polski?

Czysto teoretycznie to jest tak, że jak ktoś kiedyś wysiadał z samolotu na lotnisku i widział ludzi z kartkami i z tabletami, a kiedyś tylko z kartkami, to właśnie z takimi transparentami ktoś tam właśnie na nas czeka. Choć zdarzają się wyjątki. Jeden promotor jest lepiej zorganizowany, drugi słabiej...

Czasami nikt nie czeka? (śmiech)

Tak, ja w takich przypadkach czekam po prostu na to, aż ktoś przybędzie, bo często mi się zdarza, że zwyczajnie nie wiem, w jakim hotelu będę mieszkał przed galą. Nie wiedziałbym więc nawet gdzie pojechać. Takie wpadki się zdarzają. Ostatnio była gala, już nie pamiętam dokładnie, nie wiem czy nie gdzieś na południu Rosji... Ja na tej gali nie byłem, ale sędziowie, którzy już byli na miejscu, kontaktowali się ze mną w sprawie pewnego sędziego hiszpańskiego, który miał tam tego dnia sędziować, czy nie mam może do niego numeru. Okazało się, że on już był w samolocie z Moskwy do Wiednia. W Moskwie miał zmienić lotnisko, ale nikt na niego nie czekał, więc wrócił do domu. Ja bym czekał do skutku, on postanowił wrócić. Więc takie rzeczy się zdarzają. Bywa też tak, że organizator wykupuje takie połączenie, że nie dość, że musisz czekać na samolot dwa dni po gali, to jeszcze potem podróż z jednej europejskiej stolicy do drugiej trwa 12 godzin. Był taki przypadek z udziałem szwedzkiego sędziego. Byłem również na tej gali. Nie wiem, dlaczego wybrano takie połączenia, wyszło dużo drożej niż mogło wyjść. Sędzia po jednej z przesiadek stracił cierpliwość i resztę drogi do domu przebył na własny rachunek, w bardziej wygodny i szybszy sposób. Więc podsumowując - ktoś tam zawsze na lotnisku czeka, ale organizacyjne wpadki się zdarzają.

A co do wizyt w Afryce. Odwiedzał tam pan miejsca, które obserwujemy czasami w programach Wojciecha Cejrowskiego, czy przeważnie pracuje pan w lokacjach zupełnie cywilizowanych?

Nie, nie. Jeśli chodzi o Afrykę, to byłem dwa razy w RPA. Raz lądowałem w Johannesburgu, bo tam odbywała się gala, a raz był to West London, nad samym oceanem. I to było takie dość egzotyczne miejsce, głównie ze względu na mieszkańców. Była tam duża społeczność murzyńska. Pierwszego dnia po przylocie udałem się, a był to już wieczór, pobiegać. Po przebiegnięciu dwóch kilometrów zorientowałem się, że nie minąłem ani jednej osoby o białym kolorze skóry. Wróciłem wtedy do hotelu, nie miałem pewności, czy jest tam bezpiecznie. W dżungli czy na pustyni jednak nie byłem. Można w tej kwestii porozmawiać z Pawłem Kardynim, z Mirkiem Brózio. Wiem, że Mirek, nie pamiętam już w jakim to było kraju, miał cały czas obstawę. Chodził z nim gość z karabinem i go pilnował.


Tych podróży po świecie jest więc naprawdę dużo. Czy federacje nakładają na sędziów jakieś wymagania w zakresie znajomości języków obcych?

Nie. Bardzo dziwne, ale nie.

Czyli można, bez znajomości nawet podstaw języka angielskiego, lecieć sobie na drugi koniec świata i pracować jako sędzia?

Można. Ale to też wynika z tego, że sędzia tam na miejscu jest cały czas pod opieką. Ale to jest problematyczne. Sędzia na "rules mitingu" powinien wiedzieć, o czym jest mowa, powinien się dogadać z zespołami bokserów, z samymi też pięściarzami. Ale też w kwestiach organizacyjnych ten angielski jest niezbędny. Trzeba wiedzieć, o której jest wyjazd itd. Moim zdaniem ten angielski jest potrzebny, ale wymagań takich jednak nie ma.

Panie Leszku, przechodzimy do działu "kontrowersje". Wracamy parę lat do tyłu najpierw, a łącznie zbadamy trzy najistotniejsze sprawy. Na pierwszy ogień idzie starcie Andrzeja Gołoty z Przemysławem Saletą. To nie był nokaut po pchnięciu?

Moim zdaniem zawodnik nadawał się do liczenia. Konsultowałem to potem z osobą, z której zdaniem się liczę, i usłyszałem, że być może powinienem puścić tę walkę dalej, już nie pamiętam dokładnie jak to dokładnie brzmiało, ale coś w takim stylu, że powinienem to puścić, żeby to było bardziej kontrowersyjne, bardziej chwytliwe. Ale moje zadanie nie jest takie, żeby czynić coś bardziej chwytliwym, tylko dbać o zdrowie zawodników. Przytoczę dla porównania jeden przykład, oczywiście biorąc poprawkę na skalę jednego i drugiego wydarzenia. Walka Kliczko - Brewster. Tam liczenie też chyba było na skutek... Choć nie pamiętam dokładnie, musiałbym to zobaczyć jeszcze raz. W każdym razie Kliczko był tam wykończony, liczenie nie było chyba nawet ani nie po ciosie, ani nie po popchnięciu. Walka została zatrzymana w przerwie, po tym, jak sędzia Robert Byrd zobaczył, jak Władimir idzie do narożnika. Wracając do tej walki, o którą pan pytał. Nawet jeśli tam nie było ciosu, to wydarzenia, które były wcześniej, w moim odczuciu powodowały, że w tym momencie zawodnik nadawał się do liczenia. A to, że ogłosiłem TKO, wynikało z tego, że nie było tam woli kontynuowania pojedynku.

Ja miałem wrażenie, że póki Gołota stał na nogach, to nie było źle. Kiedy jednak już się przewrócił, to te kilka sekund liczenia to było za mało, żeby się zebrać.

Ale z drugiej strony, czy to popchnięcie było na tyle silne, że zawodnik, który jest w stanie kontynuować walkę, by się przewrócił? Można się nad tym zastanawiać. Pamiętam, że były tam zarzuty, że cios był za ucho, a także to o czym mówimy, że było popchnięcie.

Pana decyzja o przerwaniu walki nie spodobała się Gołocie...

No to jest bardziej jako anegdota, ja do nikogo nie mam pretensji. Taki smaczek, moim zdaniem 10 minut później Andrzej Gołota już nie pamiętał, co do mnie dokładnie powiedział. To też w mojej opinii świadczyłoby o stanie, w jakim się wtedy znajdował.

Przyjął pan to spokojnie, odwrócił się pan, a Gołota udał się do narożnika.

No co miałem zrobić... Rozmawiałem kiedyś o tym z Frankiem Garzą, sędzią z Detroit, który sędziował walkę Gołoty z Tysonem. Tam też były jakieś inwektywy...

Było nawet popchnięcie.

Tak, tak, ale Frank powiedział mi wtedy, że nie zamierzał karać w żaden sposób boksera, bo jego żona odzywa się tak do niego kilka razy w ciągu dnia, więc tym bardziej bokser może sobie na to pozwolić (śmiech). W każdym razie ja nie poczułem się wtedy urażony.

"Andrzej, to jest twoje zdrowie" - tymi słowami tłumaczył pan swoją decyzję Gołocie.

Tak powiedziałem. On miał prawo do swojej opinii, do swojego zdania. Chciał to wyrazić i wyraził.

Przechodzimy dalej, walka Krzysztof Zimnoch - Mike Mollo. Pomógł pan Amerykaninowi znokautować Polaka? Było zblokowanie ręki?

Ja się absolutnie nie zgadzam z tym, że moja interwencja przeszkodziła Krzyśkowi w bronieniu się. Oglądał pan rewanż Deontaya Wildera z Bermanem Stiverne'em?


Latający Arthur Mercante Jr?

Sędzia złapał Wildera w pół, a ten go jak laleczkę obrócił i przeciągnął. Ja byłem pod wrażeniem, że on tak mocno trzyma tego Wildera, że w tym locie nie spadł. Jestem przekonany, że Arthur Mercante Jr waży więcej niż ja, a widzieliśmy, jak łatwo Wilder był go w stanie "przenieść". Nie porównujmy siły mojej ręki, a nie ćwiczę na co dzień, nie jestem mega umięśniony, mega silny, do siły pięściarza wagi ciężkiej. Gdyby bokser wykonał ruch zdecydowany, to ja bym nie był w statnie w niczym mu przeszkodzić.

Zostawmy jednak to zblokowanie. Druga rzecz tyczy się tego, że Mollo uderzył po komendzie "stop".

Ja potem to analizowałem, czy powinienem Krzyśkowi dać dojść do siebie w tamtej sytuacji. Sęk w tym, że ja nie zdawałem sobie sprawy, że ten cios go naruszył, a tak zapewne było. Po iluś tam powtórkach można dojść do takiego wniosku. Czasu jednak nie cofniemy, a na podjęcie decyzji w ringu są ułamki sekund. Sytuację, niemal każdą, można zinterpretować w ten, albo w inny sposób i obie decyzje będą w ramach przepisów. W każdym razie to zblokowanie ręki odrzucam kompletnie. Ja zazwyczaj unikam kontaktów z mediami, tak jak teraz z panem, bo jak ktoś to jutro, pojutrze czy za trzy dni przeczyta, to znowu się zacznie napierdzielanie na mnie. Fala hejtu powróci. Ale może ktoś chce wiedzieć, jaka jest moja interpretacja, więc ją przedstawiam. Ale mam świadomość, że z mediami się nie wygra (śmiech). Kilka razy próbowałem pewne rzeczy prostować i niczego dobrego to nie przyniosło. Pamiętajmy o jednej zasadzie w ringu - zawsze należy się bronić, trzymać gardę. Po komendzie "break" robimy krok do tyłu, ale ręce cały czas trzymamy wysoko - zawsze to bokserom tłumaczę. Przecież ktoś może tej komendy nie usłyszeć, może też celowo sfaulować w takiej sytuacji. Zadawanie ciosów w klinczu, również po interwencji sędziego, zdarza się w boksie.

No i teraz ta trzecia sytuacja...

(Obustronny wybuch śmiechu).

Wie pan już o co chodzi?

Będzie to za mną szło do końca życia. Zawsze będę TYM, który TO zrobił.

Tomasz Adamek - Eric Molina. Koniec 10 rundy tej walki i...

A to myślałem, że coś innego pan powie! (śmiech).

(śmiech) "Góral" pada na matę po mocnym prawym, za chwilę może udać się na przerwę, a liczenie pana Leszka Jankowiaka wydaje się być bardzo szybkie.

Jeśli to było szybkie liczenie, to musiał gdzieś być błąd na linii... Ja nie chcę zrzucać winy na nikogo innego. Ja przejąłem liczenie od sędziego, który był tego wieczoru odpowiedzialny za nokdauny. To było w czwartej lub piątej sekundzie liczenia. Można wziać stoper do ręki i przekonać się, czy to moje liczenie trwało mniej niż 10 sekund, a może więcej. Ja kiedyś próbowałem to zmierzyć i nie trwało ono krócej. Możemy wrócić do przykładu walki Mike'a Tysona z Busterem Douglasem, gdzie liczenie trwało stosunkowo długo, jakieś 13 sekund.

Inna sytuacja - walka Huck - Głowacki, gdzie sędzia ringowy troszkę podał rękę Polakowi przy tym liczeniu.

Tak, to nawet bardziej świeży przykład. Obóz Hucka złożył potem protest w tej sprawie. Tak samo Don King protestował po porażce Tysona z Douglasem. Obydwa te protesty odrzucono. Zresztą, po walce Adamek - Molina również był złożony protest i również został odrzucony.

Zdawał pan sobie wtedy sprawę, że Tomasz Adamek za chwilę będzie mógł udać się na minutową przerwę? Że to jest koniec rundy?

Zdawałem sobie sprawę z tego. Ja słyszałem gong. Już nie pamiętam jak to było dokładnie, ale tam gong zabrzmiał jak już Tomasz Adamek leżał, albo jak wstawał. Ale znów się odwołam do walki Kliczko - Brewster. Zawodnik idący do narożnika został tam poddany przez sędziego dużo bardziej doświadczonego ode mnie, Roberta Byrda. Nigdy już się nie dowiemy, w jaki sposób Tomasz Adamek zmierzałby do narożnika... Chcę to przybliżyć, choć mam wrażenie, że odświeżenie tej sytuacji sprawi, że znów pojawią się nieprzychylne komentarze. Trudno. Ja po zastopowaniu tej walki przytrzymałem Tomka. On nie miał żadnych pretensji do mnie. O ile pamiętam, to poklepał mnie nawet w lewe ramię. Nie wiem, co ten gest miał znaczyć. Nie chcę powiedzieć, że to była akceptacja tej decyzji... Szedłem do narożnika trzymając go za biodra. Ja naprawdę musiałem mocno go trzymać, żebyśmy szli prosto do narożnika. A że to był koniec rundy? To nie ma żadnego znaczenia...

Ale umówmy się: to była gala w Polsce, walczył Polak, sędzią był Polak, mieliśmy zaraz przerwę. Mógł pan zachować się troszkę po gospodarsku i puścić Tomasza do narożnika i niech jego zespół oceni, co dalej. Zabrakło takiego czynnika ludzkiego. Podjął pan taką decyzję bardzo czarno - białą.

Być może. Natomiast nie podoba mi się stwierdzenie "po gospodarsku". Takiego określenia nie powinno być w słowniku żadnego sędziego.

Żałował pan podjęcia tamtej decyzji?

To nie jest kwestia żałował, nie żałował. Ja nie myślę w takich momentach, czy taka decyzja mi się opłaca czy nie. Ale wiem, że gdybym takiej decyzji nie podjął, to miałbym święty spokój. Moim priorytetem jest dbanie o zdrowie zawodnika. W ringu się nie kalkuluje, myśli się tylko o przepisach i o tym, czy zdrowie zawodnika nie jest zagrożone. Zdaję sobie sprawę, że ta decyzja mogła być interpretowana na różne sposoby.

Ta decyzja odbiła się jakimś echem w świecie sędziowskim?

Nie. Ja tylko rozmawiałem o tym z jednym z moich kolegów, a właściwie to ze swoim mentorem i to był jedyny kontakt z zagranicy, jaki miałem na ten temat. Dostałem raptem kilka smsów, może trzy, od osób, które popierały moją decyzję.


Od tamtej pory nie dostaje pan walk wieczoru na galach Polsat Boxing Night.

Ja nie mam żadnej wyłączności, nie roszczę sobie praw do sędziowania tych walk wieczoru, żeby być na każdej gali Polsat Boxing Night. Przyjmuję to zupełnie z pokorą. Ani się z nikim nie kłócę, ani z nikim nie rozmawiam na ten temat. Nie mam z tym problemu.

Wiem też, że po walce Adamek - Molina doszło do przykrego incydentu.

Tak, dostałem w gębę od jednego gościa z publiki. Przechodziłem obok tłumu, a nagle usłyszałem "Ej, ty!". Ktoś woła, może coś chce, z automatu podszedłem, a on pociągnął mi z liścia i zaczął zwiewać. Był pijany. Dobrze, że nic poważnego się nie stało. Czułem się po tamtej walce zaszczuty. Przekroczono pewną granicę. Pojawiały się wulgarne komentarze, również wobec mojej rodziny. Człowiek nie wie, czy ten drugi osobnik mówi poważnie i za słowami mogą pójść czyny czy nie. To jest ta ciemna strona bycia przez chwilę na świeczniku. Ja wtedy miałem jakieś obawy, że to może dotknąć w jakiś sposób np. moje dzieci. Że to się odbije na mojej rodzinie.

Zostawiamy już ten temat. Ja wspomniałem o tym na początku, że za granicą zbiera pan często dobre recenzje, ale jest jedno takie zdarzenie, o którym teraz chciałbym wspomnieć. Swego czasu wypunktował pan w walce Murray - Rosado bardzo wyraźne zwycięstwo gospodarza walki. Zostało to przyjęte bardzo krytycznie, nie tylko w Polsce.

Nie ma znaczenia, że to był gospodarz. Była to kontrowersyjna sytuacja. Ja tak tę walkę widziałem. Jak ktoś oglądał ten pojedynek, to wie, że ta walka była bardzo trudna do punktowania. W moim odczuciu Rosado zadawał więcej ciosów, ale te ciosy bardzo często nie dochodziły do celu. Z kolei Murray bardzo dobrze kontrował. Sędzia Terry O'Connor wypunktował remis 114-114, Grzesiek Molenda 116-112. Ja poprosiłem po tej walce Pawła Kardyniego, żeby wypunktował ten pojedynek. Wyszedł mu remis, ale przyznał, że w kilku rundach miał bardzo duże wątpliwości. Natomiast ta walka pewnym echem się odbiła w środowisku bokserskim. Ja zapłaciłem bardzo dużą cenę za ten werdykt.

Jaką?

Została mi skasowana nominacja na bardzo dużą walkę. Ja nigdy o tym nikomu nie mówiłem. Wie o tym tylko kilka osób ze środowiska i moja rodzina. Czytałem wtedy takie komentarze, że powinienem zostać ukarany, że to skandal itd. Nie chcę mówić, jaką walkę straciłem, ale powiem tylko, że zostałem bardzo ukarany, odczułem to bardzo.

Często bywa pan na konwencjach tych największych federacji boksu. Z jakiego powodu zaprasza się tam sędziów? I którzy sędziowie na takie zaproszenie mogą liczyć?

Zaprasza się ich dlatego, że na każdej takiej konwencji odbywa się seminarium sędziowskie - zarówno dla sędziów punktowych, jak i sędziów ringowych. Zaprasza się ich pewnie też po to, żeby trochę ze sobą poprzebywali, poznali się. Zaprasza się ich pewnie dlatego też, że na takich konwencjach odbywają się różne wybory i sędziowie mają prawo decydowania o tym, kto np. wejdzie w skład zarządu IBF. Oczywiście pod warunkiem, że taki sędzia przez ileś tam lat opłacał licencję i był obecny na poprzednich konwencjach. Ale przede wszystkim chodzi o te seminaria.

Jest tam pan rozpoznawalny? Te wielkie i znane osobistości kojarzą, kto to jest ten pan z Polski?

Pewnie po twarzy mnie kojarzą. Czy z imienia i nazwiska? Nie wiem, tym bardziej, że nie jest łatwo to wymówić, a przez to zapamiętać. Kojarzą na pewno, że z Polski. Tony Weeks choćby kojarzy, że jestem z Polski.

Nawiązał pan przez te wszystkie lata jakieś bliższe relacje w świecie sędziowskim? Ma pan tam kolegów, może przyjaciół?

Tak, mam kolegów. Jeśli chodzi o zagranicznych sędziów, to bardzo fajny kontakt mam i bardzo sobie cenię znajomość z Jackiem Reissem z Los Angeles. Uważam, że jest to obecnie jeden z najlepszych sędziów ringowych na świecie. Staram się korzystać z jego rad. John Poturaj był u mnie w domu, nie wiem czy pan kojarzy, sędzia punktowy z New Jersey. Howard Foster też był u mnie w domu. Z nim też mam bardzo dobre relacje, pozostajemy w kontakcie. Ogólnie z Brytyjczykami mamy dobre relacje, jak choćby jeszcze z Terrym O'Connorem. Jeśli chodzi o Rosję, to jest też choćby Aleksander Kalinkin. Z Belgii Daniel Van de Wiele jest taką osobą, od której wiele się nauczyłem. On bardzo mi pomógł w nauce wielu rzeczy, stały bywalec gal w Polsce. Był taki moment, że bardzo dużo mi pomógł.

Wspomniał pan wcześniej, że jedną ze swoich decyzji konsultował pan ze swoim mentorem. Zdradzi pan, o kogo chodzi?

To jest właśnie Jack Reiss. Bardzo dobry kontakt mam też ze Stanleyem Christodoulou. To jest sędzia o greckim pochodzeniu, który mieszka w RPA. A możemy go kojarzyć z lat 80-tych i walk Durana, Haglera, Leonarda. Mam świadomość, że sędzia z Europy, a już na pewno z Polski, nie osiągnie tyle, ile osiągają najlepsi sędziowie. W Polsce nie ma tego wielkiego boksu. Inaczej się sędziuje, jak człowiek jest nominowany do walki o mistrzowski pas, a jest to raz na długi okres, a i tak jest to wielkie wydarzenie, a inaczej się sędziuje, kiedy człowiek ma co tydzień walkę o tytuł w Las Vegas. Zupełnie inna rutyna, inne doświadczenie, inne przygotowanie. Nigdy nie osiągnę tyle, co najlepsi, mam tego świadomość. Myślę też, że już osiągnąłem dużo. Wracając do pytania - Kenny Bayless, Daniel Van de Wiele, a obecnie najbardziej podoba mi się praca Jacka Reissa.

Jak długo zamierza pan pracować jako sędzia? Jest jakaś granica?

Nie, nie ma takiej. Czasami patrzę na to, w jakim wieku ludzie sędziują i jak walczą o to, żeby z tego obiegu nie wypaść. Nie wiem co się stanie za ileś lat. Może sam będę kiedyś tak walczył o to, żeby dalej sędziować? Staram się o siebie fizycznie dbać, ale lata lecą. To zdrowie nie jest już takie, jak 20 lat temu. Ja przez jakiś czas, jakieś 20 lat temu, uprawiałem sport i ponoszę teraz tego konsekwencje. Nie mam 100% sprawności jak młodzieniaszek, ale staram się nad sobą pracować, by sędziować jak najdłużej.

Świat sędziowski w boksie zawodowym jest wolny od korupcji?

Tak. Uważam, że tak.

Jest pan przekonany?

Jestem. Nigdy nie widziałem żadnej próby skorumpowania i nikt nigdy mi nie składał żadnych propozycji. Boks jest nieobiektywnym sportem. Nie ma poprzeczki zawieszonej na wysokości 120 cm, że jak ktoś strąci to odpada, a jak nie strąci to ma zaliczone. Dąży sie do tego, żeby punktacje były zbieżne, żeby kryteria punktowania były jak najbardziej klarowne. Ale to zawsze jest czynnik ludzki, ocena idywidualna. Sam się czasami zastanawiam, oglądając boks w telewizji, skąd taki werdykt się w ogóle wziął. Ale nie sądzę, żeby to było podyktowane korupcją. Dzisiejszy świat jest strasznie transparentny. Każda niemal walka jest dostępna w internecie, można wszystko łatwo zweryfikować. To byłaby głupota, robić coś wbrew przepisom i wbrew sobie, licząc, że to nie ujrzy światła dziennego.

Ale równi i równiejsi są na pewno. Potrafiłby pan zdyskwalifikować Władimira Kliczkę w walce z Aleksandrem Powietkinem?

Nie potrafię odpowiedzieć. To jest bardzo, ale to bardzo ciężka decyzja. Łatwiej byłoby ją podjąć sędziemu z Las Vegas niż sędziemu z Polski. To doświadczenie to jest też umiejętność radzenia sobie ze stresem, z presją. Dzięki temu, że tamci sędziowie mają często okazję prowadzić walki o dużym prestiżu, mogą obserwować na żywo siebie nawzajem, dzięki czemu jest im potem trochę łatwiej. Ale nie wiem, czy ktoś zdecydowałby się dyskwalifikować.


Inny przykład. Walka Mayweather Jr - Judah. Trener Floyda w trakcie trwania rundy wkracza do ringu, co przecież z automatu powinno skutkować dyskwalifikacją. Nic takiego nie ma jednak miejsca.

Tak, to powinna być dyskwalifikacja.

Nie wierzę, że gdyby pan to sędziował i zakończył wtedy walkę, to nie spotkałyby pana żadne konsekwencje.

Ja też nie wierzę (śmiech). Byłbym na pewno sławny, ale nie wiem, czy to byłby ten rodzaj sławy, na którym mi zależy (śmiech).

Sławny i bezrobotny.

Nie wiem, czy tak by było. Ciężko mi jest powiedzieć. Zgodnie z przepisami powinna być dyskwalifikacja.

Ma pan jakieś swoje rytuały przed wejściem do ringu?

Pewnie mam, ale nawet sobie z tego nie zdaję sprawy. Jeden z sędziów, z którym ostatnio rozmawiałem, wyznał, że zawsze jak zakłada buty do sędziowania, to jest ustawiony przodem do ringu i zawsze zaczyna od prawej nogi. Moim rytuałem jest to, że zawsze w dniu walki staram się spać po południu. Może to się wyda śmieszne, ale mam też taki zwyczaj, że zawsze przed wyjazdem z hotelu na salę wstaję, biorę prysznic i golę się. Pewnie jakbym się nie wykąpał, to czułbym się niekomfortowo, że zburzyłem jakiś stały plan przygotowań do walki. Kolejność ubierania się też mam. Ale to już tylko dla wygody, żeby np. nie pogiąć koszuli.

Najbliższe plany Leszka Jankowiaka to Francja, tak?

Paryż, tak. Najbliższa sobota. W piątek o 05:50 wylot z Krakowa do Warszawy, potem z Warszawy do Paryża. Po kolejne doświadczenia.

Rozmawiał: Krystian Sander/Boxing.pl
Zdjęcie główne: boxingphotos.pl/Piotr Duszczyk
Zdjęcie z gali "Noc Wojowników": Mariusz Konfiszer

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 17:52   #2 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar boks i czil
 
Zarejestrowany: Dec 2017
Postów: 349
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Krystian Sander Zobacz post
Ale umówmy się: to była gala w Polsce, walczył Polak, sędzią był Polak, mieliśmy zaraz przerwę. Mógł pan zachować się troszkę po gospodarsku i puścić Tomasza do narożnika i niech jego zespół oceni, co dalej. Zabrakło takiego czynnika ludzkiego.
Talmud mentalny na całego, trzeba się było zachować po ludzku i odebrać komuś zasłużone zwycięstwo.
boks i czil jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 18:04   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 16653
Nominowany 444 razy w 128 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 36
Domyślnie

Cytat:
Napisał boks i czil Zobacz post
Talmud mentalny na całego, trzeba się było zachować po ludzku i odebrać komuś zasłużone zwycięstwo.
Oczywiście to nie tak, ale masz prawo do swojej interpretacji. Tomek stał na nogach, była przerwa, nikt nie miałby żadnych, najmniejszych pretensji, gdyby sędzia puścił Adamka do narożnika. Byłaby to decyzja neutralna, nie wiem czy lepsza. Równie dobrze "Góral" mógłby zostać poddany w przerwie.

Swoją drogą zadając pytanie też w jakiś sposób prowokuję do odpowiedzi.
Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 18:29   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 5265
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Abstrachujac już od decyzji zatrzymania walki Adamka... Oglądałem Murray - Rosado i to co wypunktował sędzia Jankowiak to jest jeden wielki wstyd. Rosado był tutaj lepszym zawodnikiem, powinien wygrać bez dwóch zdań, a tymczasem widzimy 118-110 Dla Murraya i jeszcze jakieś niepotrzebne tłumaczenia... to była gorsza punktacja niż 118-110 dla Canelo w walce z GGG.
Rockefeller jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 18:31   #5 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Mar 2015
Postów: 3938
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

I pomyslec,ze to byl kiedys moj ulubiony sedzia ringowy... Ten pan nie jest w ogole samokrytyczny,nie potrafi przyznac sie do bledu,rzuca porownaniami,ogolnikami,wszystko,zeby sie wybronic..A prawda jest taka,ze odwalil okropną lipe.. Mozna gadac na Gorala,ze by dostal ko,ze by moze nie wytrwal,ale kurna - to jest ich zawod,oni sie z tym liczą! Liczenia w pospiechu,przerwa,Admek wstaje..O czym tu mowic? Trzeba bylo dac mu szanse! I jeszcze te podtrzymywanie "dla oka" kiedy widzi,ze sie pospieszyl..Smieszne..To samo bylo z Eubankiem i jego rywalem -Ylidrim - czy jak on tam? ..Tez, tamten pada jak kloda,sedzia sie pospiesza,po czym Turek wstaje i to samo podtrzymywanie na alibi.. Zimnoch,mozna na niego gadac,ze kukla itp. sam jako kibic nie trawie typa,ale tam zostaly popelnione trzy karygodne bledy i taka jest prawda. Zimnoch zostal naruszony po komendzie stop, potem dostal strzal po jakiejs dziwnej,przeszkadzajacej interwencji ringowego i na koniec dostal KO z bicka/przedramienia... O punktacji w walce Rosado vs Murray sie nawet nie wypowiadam..Wystarczy posluchac Hearna - gospdarza,jak sie do tego odniosl..

Slabiutko,slabiutko.. Nie wywaid oczywiscie,ale podejscie sedziego. Moje zdanie. koniec kropka.
mat.d jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 19:01   #6 (permalink)
contender
  
 
Avatar thekudiq
 
Zarejestrowany: Jul 2014
Skąd: Bydgoszcz
Postów: 1229
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie zgadzam się z nim w kwestii Gołota-Saleta i Adamek Molina. To że Andrzej był zmęczony to jedno ale tam był ciosy w tył głowy i zaraz po tym pchnięcie, liczenia nie powinno wgl być tylko przerwa żeby Andrew doszedł do siebie, nie twierdzę że by wygrał ale może dotrwał by do końca szóstej rundy i w siódmej się odrodził, tego już się nie dowiemy. Co do Adamka to liczyli w puncherze to liczenie i wyszło zdecydowanie za szybko, trzeba było puścić Tomka do narożnika, moim zdaniem przez minutę doszedłby do siebie, przecież nawet jakby przegrał 11 i 12 rundę to i tak wygrałby walkę na punkty. Przydałoby się trochę więcej samokrytyki przez pana Jankowiaka. Krystian jak zwykle Trzyma poziom.
thekudiq jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 19:06   #7 (permalink)
champion
  
 
Avatar candrew
 
Zarejestrowany: Jan 2012
Postów: 3173
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Trzeba było jeszcze spytać o wypunktowanie przez Pana Jankowiaka remisu w walce Zaveck - Jackiewicz II.
candrew jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 19:24   #8 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18043
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał candrew Zobacz post
Trzeba było jeszcze spytać o wypunktowanie przez Pana Jankowiaka remisu w walce Zaveck - Jackiewicz II.
Kiedyś juz padło to pytanie.

Tam John Foster i Zdravko Milojevic wypunktowali po 3 rundy dla Jackiewicza. Ale kazdy z nich wskazaywał na inne rundy. Jankowiak mówił że jego 6 rund pokryły sie z rundami tych sędziów
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 20:25   #9 (permalink)
Felietonista
  
 
Zarejestrowany: Oct 2014
Postów: 926
Nominowany 191 razy w 48 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Porównanie sytuacji z walk Wilder vs Stiverne i Mollo vs Zimnoch kompletnie chybione. Sędzia Mercante rzucił się jak tygrys na zawodnika atakującego (Wildera), żeby uchronić zdrowie boksera bitego (Stiverne'a). Sędzia Jankowiak zachował się dokładnie odwrotnie. Przytrzymywał ręce bitego Zimnocha, czym ułatwiał zadanie bijącemu go Mollo. Był aktywnym współautorem nokautu.
Dariusz Chmielarski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-01-18, 20:30   #10 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar T2JD
 
Zarejestrowany: Sep 2016
Postów: 173
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Największą kompromitacją Jankowiaka nie była walka Adamek-Molina gdzie akurat zachował się prawidłowo tylko jego punktacja w walce Murraya z Rosado oraz znokautowanie do spółki z Molo Zimnocha,
T2JD jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Alfabetyczna lista walk + ogólne punktacje (sędziowie, użytkownicy) Paweł Rozmytański Strefa punktowania walk 8 15-06-15 01:43
Szumenow o Hopkinsie: Od nadczłowieka oczekuj nieoczekiwanego Andrzej Pastuszek Newsy 7 24-02-14 14:49
"O boksie przy kawie" - Mayweather Jr vs Alvarez, odc. 4 Adrian Golec Publicystyka 13 14-09-13 16:56
Tomasz Adamek dla Boxing.pl przed starciem z Dominickiem Guinnem Wiechu Wywiady 2 02-08-13 15:33
Adamek vs Chambers – Zostało 7 dni. Walka będzie transmitowana w Otwartym Polsacie! Adrian Golec Newsy 0 09-06-12 20:05


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 07:40.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.