boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 21-12-17, 19:05   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 14736
Nominowany 401 razy w 116 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 32
Domyślnie Mateusz Borek dla Boxing.pl: życzę Wasilewskiemu dobrze, ale ja pójdę swoją drogą


Zapraszamy do lektury wywiadu z Mateuszem Borkiem, szefem grupy MB Promotions. Czy Mateusz Borek i Andrzej Wasilewski zorganizują w przyszłości wspólnie galę boksu zawodowego? Co znany dziennikarz i promotor obiecał żonie Tomasza Adamka? Jaki był ten kończący się rok 2017 dla lidera sportowego kanału telewizji Polsat? Wszystkiego dowiecie się poniżej.

Krystian Sander/Boxing.pl: Rozmawiamy 21 grudnia. Jaki dla Mateusza Borka - promotora - był ten kończący się rok 2017?

Mateusz Borek: Na pewno ciekawy. Udało mi się zorganizować dwie gale - Polsat Boxing Night w czerwcu w Ergo Arenie oraz we współpracy z Mariuszem Grabowskim i Andrzejem Gmitrukiem "Noc Wojowników" w Częstochowie. Na pewno jest trochę satysfakcji, ale i duży materiał do przemyśleń, do analizy, do wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Patrząc na obecną kondycję polskiego boksu, biorąc pod uwagę jak wyglądała frekwencja na większości gal w Polsce w ostatnich miesiącach czy latach, to myślę, że wynik 13 tysięcy biletów na dwóch galach - 7 tysięcy w Gdańsku, 6 w Częstochowie, to w polskich realiach musi cieszyć. U nas często się mówi, że MMA wyparło boks. Ja się z tym nie zgodzę, będąc też fanem MMA. Generalnie wydaje mi się, że jest po prostu w Polsce gigantyczne przedsiębiorstwo, właściwie zdefiniowany biznes, który nazywa się Konfrontacja Sztuk Walki. Martin z Maćkiem pracowali nad tym latami, mają w dalszym ciągu w sobie ogień, pasję, upór, nowe pomysły, coraz większe inwestycje na każdej płaszczyźnie. Bo i marketingowej, logistycznej, a powiedziałbym też, że takiej marketingowo - propagandowej, gdzie wychodzą ze swoim produktem poza Polskę. To jest osobna historia. Ale jeśli spojrzymy jak wygląda sprzedaż biletów na galach PLMMA, czy na FEN, czy na Babilon MMA, Spartanie, to trzeba powiedzieć, że nie jest tak kolorowo. Nie można powiedzieć, że wszystkie organizacje, poza KSW, wyprzedają hale. Takie dwa eventy z frekwencją 13 tysięcy trzeba potraktować może nie w kategoriach sukcesu, ale po prostu dobrze, solidnie wykonanej pracy, z użyciem kilku marketingowych narzędzi, których w polskim boksie do tej pory brakowało. Nie będę sobie tutaj przypisywał żadnych większych zasług, bo myślę, że najgorsze w biznesie jest wywarzanie już otwartych drzwi. Zawsze można kilka rzeczy przeszczepić, przekleić na grunt polski, dodać coś od siebie i oczywiście zawrzeć to w określonych warunkach finansowych, bo ja nie ma takich możliwości jak promotorzy amerykańscy czy angielscy, nie mam też takich pieniędzy z telewizji jak mają ci promotorzy w tamtych krajach. Jednak oczekiwania polskiego kibica są takie, żeby ta karta walk wyglądała co najmniej tak jak u Riabińskiego, Hearna czy DiBelli. Niestety, polskie realia wyglądają trochę inaczej. Żeby złożyć budżet dobrej gali, to trzeba się napracować i nachodzić.

Mówi pan, że jest materiał do analizy, do przemyśleń, do wyciągnięcia wniosków. Ma pan na myśli relacje międzyludzkie czy kwestie techniczne, organizacyjne?

Kwestie techniczne też. Bo nawet, jeśli ja jestem w boksie jako kibic od dziecka, a od 20 lat jako dziennikarz, a od kilku lat powiedzmy dyrektor sportowy PBN czy matchmaker, bo za to byłem odpowiedzialny ze strony Polsatu, to jak przychodzi do mojego biznesu, to trzeba powiedzieć, że dla mnie, choć te gale nie skończyły się sukcesem finansowym, bo były bardzo drogie, to jednak wydaje mi się, że nabyłem bezcennej wiedzy, złapałem know-how. Mógłbym przeczytać 400 książek na temat jak robić biznes bokserski, jak robić gale, ale jak człowiek tego nie dotknie, nie spróbuje, nie zaryzykuje, jak się na czymś nie sparzy, to tej wiedzy nie nabędzie. Dlatego patrzę na to z optymizmem i przeświadczeniem, że dużo zainwestowałem też w siebie, jeśli chodzi o znajomość tego biznesu.

Jak się pan odniesie do tego, że część kibiców i ludzi ze środowiska widzi spory zgrzyt w tym, że dziennikarz wiodącej stacji sportowej zajmującej się boksem wszedł w ten biznes z drugiej strony, został promotorem? Jest pewne grono osób, któremu się to nie podoba.

W ogóle mnie to nie interesuje. Niech sobie mówią i piszą co chcą. Generalnie to jest tak, że każdy ma dużo do powiedzenia na papierze albo w internecie, a nikomu się nie chce tego sportu budować. Nikomu się nie chce za tym sportem chodzić, tylko najlepiej usiąść w hotelu, albo przed komputerem przy biurku i wypisywać swoje mądrości. Ja powiem tak. Na początek chcę zdementować jedną rzecz, którą już kilka razy przeczytałem. Jeszcze raz chcę powiedzieć - to, że MB Promotions i Mateusz Borek dostali zaufanie telewizji Polsat i dostali możliwość zorganizowania jednej i drugiej gali, to była decyzja stacji, decyzja ludzi rządzących tą stacją, to była decyzja ludzi rządzących sportem w Polsacie. Za tym wszystkim stoją albo moje prywatne pieniądze, albo środki, którymi wsparli mnie moi przyjaciele lub moi partnerzy biznesowi. A nie jest to tak jak niektórzy sugerują, że telewizja Polsat łożyła na wystawę Mateusza Borka po to, by prowadził jakąś działalność pseudobiznesową, a na sam koniec to i tak pan prezes Solorz ureguluje rachunki czy będzie do przodu, czy do tyłu. Nie! Absolutnie taka sytuacja nie ma miejsca. Jeśli chodzi o możliwości finansowe gali w Częstochowie - kibice mają prawo ocenić jak wyglądała ta gala na tle innych gal polskich promotorów. A skoro słyszę, że jestem drugą ligą, to bardzo bym prosił, żeby kibic porównał gale w Radomiu, Wieliczce, Poznaniu i innych miejscach. Telewizja za wszystkie te imprezy zapłaciła tę samą opłatę licencyjną jaką my otrzymaliśmy za Częstochowę. Pamiętajmy, że ja pomogłem w kwestii marketingowej, promocyjnej i trochę matchmakingowej, natomiast tak naprawdę Tomasz Adamek, zawodnik MB Promotions, zaboksował na tej gali gościnnie i to była gala wynikająca z kontraktu z telewizją Polsat Mariusza Grabowskiego i Andrzeja Gmitruka. Ja nie dostałem ani złotówki więcej niż inni promotorzy podczas tych gal, które wyglądały tak jak wyglądały. Z walkami wieczoru Cieślak - Bacurin czy Matyja - Sęk. Jeśli ludzie dzisiaj potrafią liczyć, to niech sobie uświadomią, jak wyglądała gala w Częstochowie, kto tam boksował, ile to mogło kosztować, na tle innych gal, gdzie telewizja położyła dokładnie te same pieniądze.


Żaden inny polski promotor, poza nami, na pewno by nie zrobił gali, która kosztuje 8x tyle, co licencja telewizyjna. To było moje i moich partnerów ryzyko. To ja musiałem odbijać się od drzwi do drzwi, by znaleźć parę złotych i to ja musiałem się skoncentrować na takiej promocji tej gali, by sprzedać całą halę, by mieć szansę wyjść na zero. Mieć szansę. Bo boks to drogi sport. Nie ma w Polsce takiej sytuacji jak w USA, gdzie przychodzi telewizja do promotora i mówi: masz tutaj 3-4 miliony dolarów, zrób galę, prześlij nam kartę walk i życzymy sobie, żeby w walce wieczoru boksował ten i ten. Nie, w Polsce takich rzeczy nie ma. Jest inny rynek telewizyjny, jest inny rynek reklamowy. To może musimy się przyzwyczaić do tego, że w Polsce będziemy mieli boks z walkami wieczoru Kuliński - Dąbrowski, gdzie generuje się fajne emocje dla lokalnego kibica, i będą to walki tanie, generujące jakieś emocje, ale walki, które nigdy nie wyjdą poza pewien poziom sportowy? A jak chcemy robić większy boks, to do tego boksu trzeba przekonać parę firm, żeby ci zaufały, żeby miały przekonanie, że ty nikogo nie okradasz, tylko chcesz te pieniądze spożytkować na fajny sport. To ludzie muszą wtedy kupić bilety, a żeby kupili bilety, to ty musisz stworzyć pewną machinę promującą ten biznes lub sprzedać określoną liczbę subskrypcji PPV. Inaczej nie jesteś w stanie w Polsce finansować tego sportu. Bo u nas ludzie patrzą i oczekują, że do nas przyjedzie zawodnik, który boksuje w Barclays Center czy O2 Arena w Londynie, tylko nie mają pojęcia, że u nas trzeba się zmieścić w te widełki finansowe wynikające z polskiego rynku telewizyjnego i reklamowego.

A wracając do pytania, że to komuś może przeszkadzać... Najbardziej dzisiaj to może przeszkadzać promotorowi z pierwszej ligi bokserskiej, bo ja jestem z drugiej. No to chcę przypomnieć, że nie tak dawno on do mnie kilka razy dzwonił i chciał ze mną to robić. Tak się zastanawiam, czy gdybym ja się wtedy zgodził i robił ten biznes razem z nim, to czy też by wypisywał u siebie na Twitterze i powtarzał w każdym wywiadzie, że ja to robię, choć jestem dziennikarzem? Prawdopodobnie by mu to nie przeszkadzało, a byłby zadowolony, że promuję też jego biznes. A dzisiaj ja poszedłem swoją drogą, choć ich bardzo szanuję i bardzo dobrze im życzę. Wiele razy też swoją osobą im pomogłem, ale też nie ukrywam, że wspólnie z nimi siedząc przy stole się tego boksu uczyłem. Pamiętajmy jednak, że Mateusz Borek ileś razy tym eventom organizowanym przez Andrzeja Wasilewskiego i jego wspólników dał swoją twarz. I wiele razy robiłem dla nich różne rzeczy albo za darmo, albo za pieniądze, za które ja nawet nie wstaję, żeby to robić. Mówię o jakiejś konferencji, ważeniu czy czymkolwiek. I się teraz zastanawiam, komu to przeszkadza? Bo jak ja patrzę na przykład na komentarze w internecie lub spotykam normalnych kibiców w Polsce, to nie mam wrażenia, by to komuś przeszkadzało. To ja na przykład jako komentator piłki nożnej powiem tak. Wszyscy w Polsce wiedzą, że ja od dziecka jestem sympatykiem Realu Madryt i ja się nie będę kłamliwie tego wypierał, że nie kochałem Realu od dziecka, że nie miałem wielkich idoli na czele z Michelem, Hugo Sanchezem, Camacho i potem kolejnymi, następnymi pokoleniami. Jak komentuję mecz Barcelony albo Realu to muszę uważać, muszę być bardzo delikatny, żeby tę Barcelonę potraktować nawet lepiej niż ona w rzeczywistości gra, a w stosunku do Realu muszę być bardziej surowy niż powinienem. Z racji tego, żeby się nikt nie przyczepił, że jestem sympatykiem tego klubu. Więc wydaje mi się, że od momentu, w którym rozpocząłem jakąś działalność biznesową, choć na razie to bardziej jest to działalność przełożenia swojej pasji na konkretne czyny, to wydaje mi sę, że jestem jeszcze bardziej uważny w kwestii oceniania walk, bokserów, projektów biznesowych innych polskich promotorów, gdzie mam okazję i przyjemność robić studio czy wywiady. Nawet przy gali "Noc Wojowników" uznałem, że zrobię kilka wywiadów stricte technicznych, przepytam zawodnika po walce co czuje, czy ta walka mu wyszła, a zrezygnowałem z prowadzenia studia. Bo zdawałem sobie sprawę, że jak organizację tej gali pochwalę, to się podniosą głosy. Jak powiem, że karta jest fajna, to ktoś powie, że robię sobie autoreklamę. Więc poprosiłem mojego szefa Mariana Kmitę, by zgodził się na to, że studio poprowadzi Artur Łukaszewski, a ja sam siebie nominowałem do tego, że przepytam kilku bokserów po walce, gdzie nie ma mowy o organizacji, o pieniądzach, o strukturze, a liczy się tylko to, czy ktoś uderzył dobrze na dół i na górę, jak rozwiązał taktycznie ten pojedynek.

Bez wchodzenia w szczegóły pana relacji z panem Andrzejem Wasilewskim, zapytam krótko. Widzi pan możliwość zorganizowania wspólnej gali z szefem Sferis KnockOut Promotions?

Nie.

Bez wątpliwości.

Nie. Bez żadnych, najmniejszych. Andrzej znał mój pomysł. Ja się z Andrzejem spotkałem przed galą PBN. Prosiłem go o pewne rzeczy. Coś ustaliliśmy. Ja uważam, że słowo w kilku aspektach nie zostało dotrzymane. Takie sytuacje potrafią mi powiedzieć, gdzie są czyste intencje w jakiejś relacji. Takie mam na to spojrzenie. Nie może być tak, że jednego dnia Andrzej Wasilewski mówi publicznie, że fajnie, że się pojawił nowy promotor Mateusz Borek, dobry organizator, człowiek z rozpoznawalnym nazwiskiem, optymistycznie patrzący na świat, pracowity, który być może będzie tutaj robił fajne rzeczy, a potem czytam te wszystkie stęki i jęki. I cały czas powtarzanie w koło jak katarynka tej samej bajki, jak zachować rzetelne dziennikarstwo itd. Tym bardziej, że zaprosiłem na galę w Gdańsku dwóch jego zawodników. To właśnie w tym przypadku po podpisaniu kontraktu były zmieniane kolejne punkty, kwoty Krzyśka Głowackiego. Z innymi zawodnikami dogadywałem się błyskawicznie, a tutaj to się ciągnęło tygodniami. Ja Andrzeja lubię prywatnie. Jest inteligentnym facetem, zaradnym, ułożonym biznesowo. Trzeba też powiedzieć, że przez wiele lat nie szczędził swojej pasji, czasu, umiał pozyskiwać środki na robienie boksu w Polsce. Pewnie wielu młodszych kibiców wyrosło na galach Andrzeja Wasilewskiego i to mu trzeba oddać. Natomiast od pewnego momentu, wydaje mi się, nastąpiła w jego działalności stagnacja. Stagnacja organizacyjna, stagnacja marketingowa, stagnacja promocyjna. Wielu zawodników jest niezadowolonych, wielu zawodników zatraciło częstotliwość startów. Generalnie jak się czasami obserwuje komentarze, relacje, działalność wewnątrz ich spółki, to ja mogę być tylko zdziwiony, że tak to może funkcjonować, ale ja się w to nie wtrącam. To jest ich prywatna sprawa. Ja się dziwię, że ktoś, kto się czuje najmocniejszy na rynku, kto jest bossem, przejmuje się w ogóle drugą ligą. Przeczytałem u was ostatnio wywiad z Andrzejem Wasilewskim i nie dowiedziałem się, jaka jest przyszłość Kamila Łaszczyka, dlaczego nie boksuje? Nie dowiedziałem się, dlaczego Patryk Szymański boksuje na jakiejś gali w Poznaniu, a nie na gali Andrzeja Wasilewskiego, choć czytałem, że jest prospektem? Ja nie wiem jaki jest pomysł na Krzyśka Włodarczyka. Nie wiem, dlaczego Artur Szpilka rozmawia oficjalnie z KSW i w 2018 lub 2019 roku zapowiadają debiut. Nie wiem, dlaczego Krzysiek Głowacki na półtora miesiąca przed walką w Rydze nie wie, czy na pewno boksuje, a do tego nie wiadomo, z kim dokładnie boksuje. Nie wiem jaka jest relacja promotora z Andrzejem Wawrzykiem, czy on skończył karierę? Czy nie? Nie wiem w kierunku którego pasa chcą iść z Maćkiem Sulęckim. I tak by można dyskutować jeszcze o wielu zawodnikach. Zakończono współpracę z Maćcem, czy też to Maciec zakończył, bo sprawa otarła się też o inne instytucje. Ja w tym wywiadzie przeczytałem faceta, który cały czas płacze nad sytuacją, mówi jak to jest źle, jak tragicznie. I bohaterem połowy tego wywiadu byłem ja. Ja się nie dowiedziałem niczego konstruktywnego od największego promotora w Polsce. Ja się nie dowiedziałem niczego na temat przyszłości jego zawodników. Piątkowska nie boksuje już rok. Miała boksować w Kanadzie, miała boksować w Hiszpanii, a teraz się okazuje, że ma boksować w Nysie, a już teraz nie wiadomo, czy będzie w tej Nysie boksować. A jak będzie, to nie wiadomo, czy będzie wtedy bronić pasa. Nie wiem z czego to wynika. Może ktoś nie chce wydawać na pas, sędziów, supervisora WBC? Zadam jedno pytanie. Czy Real Madryt boi się Legii?

Nie.

Nawet kiedy są na tym samym rynku, w Champions League?

Raczej nie.


W takich czołowych europejskich klubach nikt sobie nie zawraca głowy ani Legią, ani jej prezesem, ani jej zawodnikami. A nagle się okazuje, że gość z pierwszej ligi zajmuje się cały czas krytykowaniem zawodnika czy też zawodników z drugiej ligi. A prawda jest taka, że od pewnego momentu to jest problem, żeby sprzedać 1000 czy 1500 biletów. Prawda jest taka, że gdzieś te walki, które się odbywają od czasu do czasu o coś, jak Krzyśka Głowackiego, czy ostatnio Włodarczyka, który zostaje włożony w eliminator z Gevorem i jedzie na walkę z Gassijewem, a przecież tam dużą rolę odgrywają koneksje, dyplomacja, to to wszystko przysłania obraz tego biznesu, który jest jaki jest u nas od dłuższego czasu. Jeżeli Andrzej mówi, że Adamek - Kassi nikogo nie interesuje, to ja zapytam tak: kogo interesuje walka Diablo - Brudow? Kogo interesuje walka Włodarczyk - Harth, gdzie się z tego robi wielkie wydarzenie, a 600 osób kupuje bilety? Walkę Tomka Adamka w telewizji oglądało 1,5 miliona ludzi. A walkę Krzysztofa Zimnocha 312 tysięcy. Ja po prostu uważam, że byłoby lepiej, gdyby każdy zajął się swoim biznesem. Ja Andrzejowi dobrze życzę. Niech znajdzie w sobie pasję, niech znajdzie w sobie nowe narzędzia promocyjne, niech poukłada wszystkie relacje. Ja powiem tak. Z tego co pamiętam, przy okazji gali w Częstochowie ostatnią walkę ogłosiliśmy chyba na dwa miesiące przed galą. Wszystkie pary były gotowe i ogłoszone. 10 lutego ma być gala w Nysie, dziś mamy 21 grudnia i nie znamy ani jednej walki. Nie wiemy, kto tam będzie w ogóle boksował. Na konferencji prasowej słyszymy, że może Włodarczyk, może Piątkowska, może ktoś inny. To fajnie. Wszystko w Polsce ludziom można wmówić. Można nawet wmówić, że rywala dla Głowackiego w Rydze wybrali organizatorzy tej gali. Tylko skończyły się te czasy, gdy ktoś pewnych rzeczy nie jest w stanie zweryfikować. Ja rozumiem wszystko - chłopak musi zarobić, promotorzy muszą zarobić, chcą go zatrzymać jako rezerwowego w turnieju. Ja to rozumiem. Ale nie gadajmy ludziom takich głupot, że starcie z zawodnikiem nr 200 na świecie to był wymysł promotorów w Rydze. Bo jaki biznes organizator eventu w Rydze ma w tym, że za grube pieniądze wystawi byłego mistrza z włoskim workiem treningowym? Żaden. Ale jak się odrzuca jedną, drugą propozycję... A odrzuca się nie dlatego, że się Krzysiek boi, bo to jest sportowiec z krwi i kości, tylko chłopak od pewnego czasu był kontuzjowany. Więc zrobiono wszystko, żeby walki nie odwołać, żeby chłopak zaboksował jedną ręką i skasować czek. I powiem szczerze, że z punktu widzenia kibica bardziej bym zrozumiał, gdybym usłyszał wprost - nie mam jednej ręki, jadę bo potrzebujemy zarobić, trafiło nam się, jedziemy, zarabiamy. Choć ja mam do tego zupełnie inne podejście i nigdy bym nie chciał, żeby mój zawodnik z kontuzją wyszedł do ringu. Mówię o kontuzji, która nie pozwala pokazać pełnego poziomu sportowego. Ale to nie są moje sprawy. Ja uważam, że jest miejsce w Polsce dla kilku promotorów. Powiem jeszcze tak. Nikt im nie broni zrobić takiej gali jak my w Częstochowie. Wystawić Szpilkę w walce wieczoru, w co main evencie Włodarczyka lub kogoś innego, znaleźć sponsorów, sprzedać kilka lub kilkanaście tysięcy biletów. A przecież słyszymy, że oni mają taki nieprawdopodobny potencjał sportowy i marketingowy. To co im szkodzi zrobić taką galę, sprzedać 10-12 tysięcy biletów i to sfinansować? A nie, zawsze słyszymy, że u nas się nie da, że się w Polsce nie opłaca, że nie ma jak. Moim zdaniem, jeśli do tematu podejdzie się mądrze, rozsądnie i ma się zaufanie kilku instytucji, które ten projekt chcą wesprzeć, to wszystko da się zrobić. Kosztuje to sporo pracy, ale potem można mieć satysfakcję. Tak że ja bym sugerował, żeby nie dzielić rynku na pierwszą, drugą czy trzecią ligę, ale żeby każdy promotor się zajął swoimi sprawami. Żeby każdy promotor dbał o to, żeby jego zawodnicy publicznie nie narzekali i się skarżyli. Żeby robić w Polsce fajne, emocjonujące gale. Kibicowi, który kupuje bilet na galę, to jest obojętne, czy idzie na galę organizowaną przez Borka, Wasilewskiego, Babilońskiego, Grabowskiego, czy któregoś z mniejszych promotorów. Ludzie chcą widowiska, chcą się czuć bezpiecznie, chcą fajnej promocji, chcą emocjonujących walk. Ludzie dziś już nie dadzą się nabrać na hodowanie zera w rekordzie, na przywożenie blisko 50-letnich trupów z zagranicy, którzy byli normalnymi zawodnikami 15 lat temu. Ludzie chcą sportu, bo ten sport dostają w MMA. I może dlatego się odwrócili od boksu.

To samo mówił pan Wasilewski. Również podkreślał, że interesuje go tylko sport.

Ale który sport? Z zawodnikami typu McClain dla Kołodzieja? Czy tacy rywale jak Danny Williams dla Wawrzyka? Rozmawiajmy o faktach. Ja uważam, że wielu zawodników Andrzeja, którzy dostali szansę walki o pas, to dostawali ją na zasadzie boksowania ze słabym, średnim, co najwyżej solidnym i potem złoty strzał. Tak było z Wawrzykiem przed walką z Powietkinem, tak było z Kołodziejem przed walką z Liebiediewem. No umówmy się, nawet eliminator Głowacki - Seferi to nie była walka Adamek - O'Neil Bell. Andrzej ich tam doprowadził choćby dzięki obecności na wszystkich kongresach, gdzie przez lata jeździł jako jedyny z Polski. Zobaczmy z kim oni boksowali, zanim dostali szansę mistrzowską. Artur Szpilka, zanim zarobił wielkie pieniądze i zawalczył naprawdę fajnie z Wilderem do momentu nokautu, to zobaczmy z kim boksował. Walczył z Ty'em Cobbem, Manuelem Quezadą i z kim jeszcze? Był jeszcze trzeci..

Yasmany Consuegra.

Tak, Consuegra. To Artur dostając walkę o mistrzostwo świata nie mierzył się nawet z zawodnikiem bardzo dobrym. Czy z dobrym +. To byli zawodnicy z piątej półki, bo był przygotowany strzał i walka mistrzowska. Dzisiaj te wszystkie rankingi to jest tylko układ promotora, telewizja, perspektywa biznesu, zarobku. Ja zawsze uważałem, że IBF jest federacją najsprawiedliwszą, jeśli chodzi o rankingi. W Polsce budowano mity o WBC. Ja powiem szczerze, że dzisiaj WBA i WBC to jest praktycznie znak równości. Ja ostatnio przeanalizowałem WBA w ciężkiej... Ja się nawet teraz zastanawiam, ciesząc się, że za chwilę może dojść do starcia mistrzowskiego z udziałem Polaka, ale zastanwiam się, na jakiej podstawie "Główka" został numerem 1 w WBC? Stracił pas z Usykiem, u mnie zaboksował z tureckim bumem, który miał napompowany rekord i był 50 na BoxRecu, Altunkayą, bo Andrzej nie dał zgody na walki z Własowem i Kalengą, bo miałem tych zawodników na ręce. I po Altunkayi zaboksował z Włochem Bruzzese, który zajmował na BoxRecu wtedy miejsce 200, będąc zarazem dopiero na 12 lub 13 miejscu wśród włoskich cruiserów. I na podstawie tych dwóch walk on jest jedynką w WBC i za chwilę stanie się mandatory challenger do pasa. Z jednej strony się cieszę jako Polak, ale z drugiej jestem głupi. Bo ja jako człowiek, który jest w tym biznesie, kompletnie tego nie rozumiem. Dla mnie, żeby być numerem jeden w WBC, to trzeba by było pokonać piętnastego z WBC, potem może drugiego lub trzeciego, żeby stać się mandatory. Tak że świat boksu jest śmieszny, ale pasjonuje nas, lubimy się w tym poruszać, lubimy o tym gadać, lubimy się o to spierać, lubimy się o to kłócić. Ale ja mówię - nie chcę już wycieczek personalnych, Andrzej niech sobie dalej mówi to co mówi, niech dalej wyraża swoje myśli, a ja się koncentruję na tym, by zrobić dobrą galę wiosną i jeśli wszystko będzie tak jak sobie wyobrażam, to też fajną galę jesienią.

Pan Andrzej Wasilewski powiedział mi tak: "Sztuka, to wychować Tomasza Adamka, a nie zaprosić go na galę". Jak pan się do tego odniesie? Wyczuwam w tych słowach trochę żalu pana Wasilewskiego do środowiska, że on przez te kilkanaście lat w boks inwestował, był jego twarzą, a nagle w promotorkę wszedł pan Borek i zbiera pochwały ze wszystkich stron.

Andrzej Wasilewski nie wychował Kamila Łaszczyka, nie wychował Patryka Szymańskiego, nie zainwestował w Krzysztofa Głowackiego, bo robił to Tomasz Babiloński. Andrzej Wasilewski zabrał za darmo Macieja Sulęckiego z rekordem 18-0 Andrzejowi Gmitrukowi. Więc ja byłbym ostrożny z takimi tekstami. Wydaje mi się, że zostałem współpromotorem Adama Balskiego z rekordem 10-0 i być może da się z tego chłopaka coś wycisnąć. Zgłasza się do mnie sporo młodych chłopaków, którzy są na początku drogi i chcą ze mną tę drogę przejść i ja się sam zastanwiam, czy ja chcę tę drogę przechodzić, czy mam na to pomysł. Andrzeja zgubiła chęć zakontraktowania wszystkich, żeby nie zakontraktowali ich inni. I dzisiaj wydaje mi się, że wielu tych chłopaków jest sfrustrowanych, bo nie mają regularnych startów, bo nie boksują, bo nie zarabiają. Jak się patrzy na wiele tych gal tercetu Wasilewski - Babiloński - Werner, to trzeba powiedzieć, że czasami na tych galach zamiast wystawiać swoich zawodników, to oni wystawiali bokserów, którzy nie byli związani z ich grupą. A mimo wszystko woleli ich wystawiać niż swoich zawodników, z którymi mają ważny kontrakt. Wiązało się to z tym, że przyjeżdżał jeden, drugi, trzeci zawodnik, chociażby taki Łukasz Różański z Rzeszowa, który miał swojego silnego sponsora, ten sponsor dokładał 2 złote do gali i płacił za walkę Różańskiego. Sponsora miał też Kosela i jeszcze paru zawodników, jak choćby Opalach. I potem ci zawodnicy boksowali na karcie tych promotorów, a promotorów taka walka kosztowała zero. Oni tylko obiecywali tym zawodnikom, że oni wystąpią w telewizji. Sponsorom tych zawodników to pasowało, bo telewizja ich pokazywała i gdzieś było to promowanie brandu sponsora. A kto na tym cierpiał? Cierpieli na tym ci chłopcy, którzy tam siedzą na sali z trenerem Łapinem na Petofiego i zapieprzają. Fiodor od samego początku to normalnie definiował, że młody zawodnik powinien boksować cztery - pięć razy w roku, żeby się rozwijać. Szczególnie na początku kariery takiego chłopaka. A oni świadomie woleli nie wystawiać swoich, tylko pompować zawodników, którzy nie należeli do kogokolwiek i to tylko dlatego, że to kosztowało ich zero złotych. Masz kontrakt z telewizją, wyciągasz pieniądze z telewizji, dostajesz pieniądze od miasta na promocję, zrobisz powiedzmy dwie główne walki ze swoimi zawodnikami, a resztę walk brałeś niejako na wypożyczenie w leasing i kosztowało to zero złotych. I ktoś mi o sporcie mówi? Że sport buduje? No fajny sport. Jak ja robię galę, to ja muszę zapłacić każdemu zawodnikowi. A tutaj jak sobie przypomnę i byśmy przeanalizowali poszczególne karty, to wyjdzie na to, że więcej niż połowa walk na karcie telewizyjnej to były walki zawodników nie należących do nich. Naprawdę, niech oni się zajmą swoim biznesem.

Wspomniał pan trenera Fiodora Łapina. Chciałbym poznać pana zdanie, może nie jako promotora, a raczej dziennikarza, na temat tego głośnego konfliktu na linii Fiodor Łapin - Tomasz Babiloński.

Znam Fiodora, lubię Fiodora, cenię Fiodora za wszystkie jego zasady. Znam też i lubię Tomka Babilońskiego. Nie będąc tutaj sędzią w całej tej historii to powiem, że trenerowi, który od rana do nocy jest na sali z zawodnikami należy się szacunek promotora. Uważam jednak, że trenerzy nie stoją nad promotorami. Trener Łapin był sfrustrowany i zdenerwowany słowami Tomka, ale odpowiadanie dziennikarzowi portalu należącego do Andrzeja Wasilewskiego, że on nie wie kto to jest Babiloński, to też nie do końca jest w porządku. Jak na to nie spojrzymy, to jednak Andrzej, Tomek i Piotrek są wspólnikami i do nich należy ta firma. Nie chcę tutaj zabierać zbyt mocnego zdania na ten temat. Fiodora znam wiele lat, bardzo go respektuję, lubię z nim gadać nie tylko o boksie, ale i o życiu. Tomka też znam, coś tam między nimi się wydarzyło w przeszłości i ma to konsekwencje do dnia dzisiejszego.


Rozumiem, że twarzą pana gal w przyszłym roku nadal będzie Tomasz Adamek?

Rozmawialiśmy z Tomkiem i Dorotą nawet ostatnio na jubileuszu Polsatu. Dorota dobrze wie, że Tomek uważa, że zostały mu dwie walki. Po wygranej nad Haumono powiedział, że jeszcze trzy walki, a kiedy zszedł do szatni po walce z Kassim to powiedział "jeszcze dwie". Zawsze mi zależało na tym, by przy Tomku urośli inni, by zaboksował razem z nim na jednej gali Adam Kownacki, a może będzie jeszcze jedna fajna, duża niespodzianka. I po tej gali na wiosnę zostanie już tylko jeden znak zapytania. Czy Tomek będzie chciał się na jesieni pożegnać z kibicami w Polsce? Czy może jednak w New Jersey? Tam publika, powiedzmy to sobie szczerze, zawsze była mu wierna, tam przychodziło od 5 do 14 tysięcy ludzi na jego walki. Może on będzie chciał tej publiczności podziękować. Mamy jedną ofertę fajną między innymi od Łukasza Lichoty, który zajmuje się też Adamem Kownackim. Jest pomysł na wspólną galę Tomka i Adama w Stanach. Ja jednak będę starał się go przekonać, żeby dwie ostatnie walki stoczył w Polsce. Tu jest jego dom, jest na niego pomysł, rozmawiamy z ministrem sportu, Tomek stanie się być może niebawem twarzą takiego fajnego projektu, który ma na celu odbudowanie boksu olimpijskiego. Tomek odbył już kilka spotkań i nie można wykluczyć, że niebawem zacznie się przygotowywać do działalności już w nieco innej roli, bardziej ambasadora.

Wiem, że obiecał pan coś małżonce Tomasza Adamka. Powie pan, co to było dokładnie?

Obiecałem Dorocie, że zrobię wszystko, żeby był dobry sport, żeby był dobry show, ale też to, że zrobimy wszystko, by Tomek na koniec kariery się mocno nie skaleczył. Ma rodzinę, ma pieniądze, ma parę pomysłów, ma swój wiek i nie jest mu to potrzebne. Ja nikomu dziś nie powiem, że Tomek powinien się bić z Joshuą i że ma szanse na zdobycie pasa. Wiadomo, że gdyby była szansa na walkę z Charrem czy Parkerem to jakieś szanse by miał. Z Charrem większe, z Parkerem mniejsze, ale jednak. Są to jednak pięściarze, na których polskiego rynku absolutnie nie stać. Na nich się czai rynek brytyjski, który ma kilkadziesiąt więcej razy więcej pieniędzy niż my.

Rozmawiał: Krystian Sander/Boxing.pl
Zdjęcia: Mariusz Konfiszer

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-12-17, 19:29   #2 (permalink)
contender
  
 
Avatar thekudiq
 
Zarejestrowany: Jul 2014
Skąd: Bydgoszcz
Postów: 1087
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ciekawe kogo dostanie Góral na majowe PBN.
thekudiq jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-12-17, 21:19   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 164
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Ja w tym wywiadzie przeczytałem faceta, który cały czas płacze nad sytuacją, mówi jak to jest źle, jak tragicznie. I bohaterem połowy tego wywiadu byłem ja.
A ja teraz przeczytałem wywiad, w którym bohaterem minimum połowy był Pan Wasilewski, trochę to dziwne, chociaż też z niepokojem patrzę na to co się dzieje w KP. Jest tam kilku chłopaków, którzy zasługują na szansę: Zyśk, Runowski czy Stępień, a w ostatnim czasie kompletna cisza w mediach, zero walk, nie wiadomo co się z nimi dzieje. Moim zdaniem sportowo Kosiarz jest naszym prospektem numer jeden i naprawdę martwi mnie to, że kompletnie nie widać pomysłu prowadzenia tego zawodnika.
Thrawn jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-12-17, 21:30   #4 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Turu
 
Zarejestrowany: Mar 2017
Postów: 180
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Może jestem naiwny, ale w tym wszystkim bardziej wierzę Borkowi. Odkrywa trochę kulis organizacyjnych, które wydają mi się bardzo prawdopodobne. Patrząc natomiast na całokształt działania Wasilewskiego, to on brzmi raczej fałszywie w wielu kwestiach. Kluczowa dla mnie jest tutaj sprawa nieaktywności wielu bokserów z grupy Wasyla.

Ciekawi mnie natomiast koncepcja wykorzystania Adamka do odbudowania bosku olimpijskiego, bo to jest strasznie ważna sprawa. Jaką to miałoby mieć postać? Mi marzy się odbudowanie krajowej ligi boksu olimpijskiego, ale to na ten moment wydaje się chyba nierealne
Turu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-12-17, 22:44   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar Taszun
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 4294
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

ten komentarz mialbyc w temacie blog kostyry ale uznalem ze moge wkleic w tym temacie i w ten sposob rozbic na dwie czesci bo borek rowniez o tym mowi a chlopaki nie chca czytac moich przydlugawych postow.
Nie wiem dlaczego? moze to wina powszechnej edukacji i polonistow z niej wyrosnietych.
Napewno nie jest to moja wina skoro juz na poczatku mowia ze im sie nie chce niewazne.

Co do ksw. To kuriozum
Spotykanie sie zawodnika z wlascicielem ksw i oznajmianie tego to chujowy sygnal do promotora i co najwazniejsze do kibicow boksu. Calego srodowiska. Zly ruch!
Pokazywanie fotek w mediach to paranoja. nieroztropnosc.
Nie mozesz jednego dnia dawac sygnal ze wracasz z takim wielkim trenerem legenda w POlsce a drugiego dnia pokazywac sie na kawce z wlascicielem ksw mowiac ze nie wykluczasz wystepu w mma.
To sprzeczne sygnaly. Niczemu dobremu nie sluzace.

Jesli bokser spotyka sie z wlascicielem ksw w miejscu publicznym i pozwala sobie na zrobienie wspolnego zdjecia zeby wrzucic na jakis twitter czy chuj wie co, to kto tu wlasnie cos ugral?
Wlasciciel ktory zajmuje sie promocja swojej marki. Kosztowalo go to cale 10 zl za kawe.
Zawodnik pozostawil za soba wiele pytan z wlasnego srodowiska.
Wlasciciel wyslal sygnal do prawdziwych zawodnikow ksw ze nadal dobrze promuje marke i bedzie kasa na wyplaty mozecie trenowac.

Na miejscu Borka nie przejmowalbym sie i odpuscil Wasilewskiemu. Wasilewski od dawna wypalony. Niewypal z wielkim Haymonem dobil go. Biznesowo. Nie chodzi mi o pieniadze!!! zapewne cos sobie odrobil na szpilce w stanach. Chodzi o plany.
Nie da sie ponownie wciskac ludziom kitu ze budujemy wielki boks w POlsce od nowa uczeni doswiadczenia z ameryki z tymi kolesiami co spotykaja sie z wlascicielami ksw.
Nie da sie!
Trzeba przyznac ze Wasilewski w ostatnich latach dostal wiele mocnych ciosow. Kostecki,wawrzyk,cieslak itp wiele chujowych akcji.
On sam zapewne mialby pomysl i sile zeby sie podniesc ale nie da sie majac obok siebie kretynow.
Mnie to akurat cieszy. Wole zupelnie swieza krew. Po prostu, jest ciekawiej bo mniej przewidywalnie.
Twarz pana Wasilewskiego juz mi sie opatrzyla. Jakby zestarzal sie, zmeczenie przyszlo.
Borek swiezszy. Wieksza wiedza jak swiezo wygladac w mediach.
Rozumiem ze to nie jest konkurs pieknosci ale panowie w koncu z jakiegos powodu siedze w jury! oczekuje szacunku! XD
Taszun jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-12-17, 00:27   #6 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 1749
Nominowany 2 razy w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Pytanie jeszcze w jakiejś roli będą występować panowie w tym ksw. Bo przecież już parę razy czytałem o walkach bokserskich w ksw, więc ...

Przyznam, że kibicuję Borkowi i jemu ufam chyba najbardziej z całego trio. Ale mówi bardzo emocjonalnie, dużo, sporo mało istotnych dla kibica rzeczy. trochę zagaduje temat, całkiem jak Mariola Gołota. I jest też pytanie, którego trudno uniknąć: jeśli w Polsce się nie da robić sporych walk, to jak doszło do bojów Usyka z Główką, Diablo z Cunninghamem? Wiem, że Ustk kosztował dużo mniej niż teraz, ale mimo wszystko. Ktoś jednak się spiął, czy może tv była hojniejsza?
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-12-17, 05:10   #7 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2002
Skąd: NY
Postów: 9348
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

A ja dalej mysle, ze Pan Wasilewski, jaki by nie był (czasem bucowato zachowywał się), ale jednak ma u mnie szacun za to co zrobił.

Problem od poczatku jest taki, że rozpieszczał wielu cwaniaków. Ale musiał to robic, bo inaczej chlopaki by padli z glodu i dawno noge dali do zarabiania pieniedzy.

Kazdy chcial jezdzic BMW i miec dom odjebany na maxa. KAZDY.

Mysle, ze postawienie na jednego Łapina bylo wielkim problemem, ale z drugiej strony...to u kogo w Polsce mozna jeszcze trenowac ? Koło zamyka sie.

Ja to bym juz dawno grupę rozmontował.

Powazna rozmowa z kilkoma i odcinanie kuponow. Jak wygraja, to dalej pociag jedzie:

Wlodarczyk-Szpilka & Wlodarczyk-Adamek & Wlodarczyk-Masternak.
Najwiecej kasy 2 pojedynki pierwsze, a potem moze Masternak na dobicie.

Zimnoch-Szpilka, Zimnoch-Wach i niej spie... do MMA dostac w pie...i do kopania rowow.

Syrowatka & Szeremeta - wysylac za granice i co wygraja, to ich.

Głowacki - kto kolwiek bedzie go chcial w ringu, ale ciezko zarobic cos.

Szpilka, to Zimnoch, Wlodarczyk i potem moze zloty strzal i spadac do MMA.

Łaszczyk i Szymanski niech błagaja Al Haymona o starty czeste na PBC.

Reszta co tam jest w knockoucie to na undercard niech sie wybijaja.
kubakj jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-12-17, 06:30   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar motherFucker420
 
Zarejestrowany: Aug 2016
Skąd: Kavkaz , Grozny
Postów: 132
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Alez to jest pozer...
motherFucker420 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-12-17, 07:50   #9 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 122
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubakj Zobacz post
A ja dalej mysle, ze Pan Wasilewski, jaki by nie był (czasem bucowato zachowywał się), ale jednak ma u mnie szacun za to co zrobił.

Problem od poczatku jest taki, że rozpieszczał wielu cwaniaków. Ale musiał to robic, bo inaczej chlopaki by padli z glodu i dawno noge dali do zarabiania pieniedzy.

Kazdy chcial jezdzic BMW i miec dom odjebany na maxa. KAZDY.

Mysle, ze postawienie na jednego Łapina bylo wielkim problemem, ale z drugiej strony...to u kogo w Polsce mozna jeszcze trenowac ? Koło zamyka sie.

Ja to bym juz dawno grupę rozmontował.

Powazna rozmowa z kilkoma i odcinanie kuponow. Jak wygraja, to dalej pociag jedzie:

Wlodarczyk-Szpilka & Wlodarczyk-Adamek & Wlodarczyk-Masternak.
Najwiecej kasy 2 pojedynki pierwsze, a potem moze Masternak na dobicie.

Zimnoch-Szpilka, Zimnoch-Wach i niej spie... do MMA dostac w pie...i do kopania rowow.

Syrowatka & Szeremeta - wysylac za granice i co wygraja, to ich.

Głowacki - kto kolwiek bedzie go chcial w ringu, ale ciezko zarobic cos.

Szpilka, to Zimnoch, Wlodarczyk i potem moze zloty strzal i spadac do MMA.

Łaszczyk i Szymanski niech błagaja Al Haymona o starty czeste na PBC.

Reszta co tam jest w knockoucie to na undercard niech sie wybijaja.
A do kogo by poszli? Kostyra wspomniał również o tym na swoim blogu. Nikt za damskiego chu... nie będzie dawał Gitowi pensji jak robi to Wasyl. Wyhodował sobie hieny i sępy na własnym podwórku to teraz ma. Szpilka sportowo się skończył tu chodzi o kasę. Przyznał otwarcie, że zadebiutuje w MMA.

Zgodzę się z komentarzami wyżej. Wasyl zupełnie nie ma pomysłu na to wszystko. Ale tak się kończy jak cały ten kram miał ciągnąć koń z Wieliczki. To nie mogło się udać. Dlatego budowanie czegoś wokół Adamka mnie osobiście się podoba, ale obawiam się że nikt nie zdąży przy nim już wystarczająco urosnąć. Zostaje Sulęcki. Szkoda że Borek nie ma go u siebie
Pawcioo jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-12-17, 08:42   #10 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jan 2010
Postów: 465
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Sulęcki nie ma szans na pas...Jeżeli dalej Mateusz Borek z Mariuszem Grabowskim będą robić takie gale jak ta w Częstochowie to boks wróci na właściwe tory.
rambo2010 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Mateusz Borek niczym Andriej Riabiński. 24 czerwca wielki sprawdzian Krystian Sander Publicystyka 17 22-04-17 15:32
Przemysław Garczarczyk i Mateusz Borek: "wywiad hejtera" Tomasz Baranek Newsy 12 15-04-17 23:51
Mateusz Borek o organizacji PBN: każdego dnia dostaję jakiś cios na szczękę Krystian Sander Newsy 7 07-04-17 19:37
Mateusz Borek dla Boxing.pl: trudne jest życie po życiu Krystian Sander Wywiady 8 02-09-16 12:16
Mateusz Borek: Miałem naprawdę wielkie szczęście, że urodziłem się w takich czasach Paweł Rozmytański Wywiady 12 14-03-16 12:16


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 09:09.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.