boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 10-11-17, 13:04   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 280
Nominowany 17 razy w 5 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie Andrzej Kostyra dla Boxing.pl: tą książką obudzę ze snu umarłych!


Gdy prowadzi samochód, słucha nie muzyki, lecz angielskiego lub niemieckiego lektora. Jest pierwszym polskim dziennikarzem, który na żywo obejrzał pojedynek Mike'a Tysona (w 1989 z Carlem Williamsem, którego „Żelazny Mike” znokautował w 1. rundzie). W komentatorstwie sportowym stawia na rzetelną relację przeplataną niecodziennymi porównaniami i anegdotami, którymi od lat bawi kibiców boksu. 16 listopada premierę będzie miała jego książka, która, z różnych przyczyn, nie ujrzała światła dziennego ponad 30 lat temu. Specjalnie dla portalu Boxing.pl Andrzej Kostyra, szef działu sportowego w „Super Expressie” oraz komentator Polsatu Sport, opowiada między innymi o okolicznościach powstania utworu „Walki stulecia. Bohaterowie wielkiego boksu”. Serdecznie zapraszamy do lektury!

Przemysław Wałowski/Boxing.pl: Książkę, która ukaże się 16 listopada, zaczął Pan pisać na początku lat 80. ubiegłego wieku, w czasach, gdy boks zawodowy w Polsce nie istniał. Czy chęć opisania także walk Polaków skłoniła Pana do cierpliwego czekania na naszych mistrzów i wydania publikacji po 30 latach?

Andrzej Kostyra: Paranoja polega na tym, że boks zawodowy nie istniał, jak zaczynałem pisać tę książkę. A mieliśmy bokserów dużo lepszych niż teraz. To było więc tak. Robiłem w „Boksie”, niezwykle popularnym przed laty magazynie, rubrykę „Na zawodowych ringach”. Zlecił mi to Lucjan Olszewski, ówczesny naczelny. Śledziłem dużo prasy zagranicznej, prenumerowałem ją, musiałem się nauczyć języków obcych – chodziło głównie o źródła angielskie i niemieckie. Wtedy zacząłem opisywać „walki stulecia”... Pan wie, co to był maszynopis? (śmiech)

Miałem okazję zobaczyć na jednym z odcinków Pana bokserskiego vloga.

No właśnie. (śmiech) Napisałem z 300 stron maszynopisu. Komórek wtedy nikt nie znał, nie było Internetu, gdzie tam! Kupowałem książki, ściągałem prasę zagraniczną, jak np. „The Ring” czy „Boxing News”. Współpracowałem z angielskim gazetami, pisałem dla nich artykuły, ale było to tak, że oni pisali je od nowa, wykorzystując tylko fakty, które im podawałem. (śmiech)

Nawet już miałem wydawcę, ale zbankrutował. Maszynopis przeleżał tak z ponad... 30 lat. Aż córka zaczęła mnie namawiać do tego, żebym coś zrobił, żeby praca się nie marnowała. Wtedy też nadeszła propozycja od świetnego wydawnictwa SQN, a ja poszerzyłem pracę o takie walki po latach 1983-84, których zwyczajnie nie było, plus te Polaków. Niestety, do tej rubryki „walki stulecia” nadawali się tylko Tomek Adamek z walk z Paulem Briggsem, Andrzej Gołota z pamiętnymi pojedynkami z Riddickiem Bowe i Darek Michalczewski. Każdego znałem, każdego karierę śledziłem niemalże od małego. Byłem na wielu walkach stulecia, komentowałem je, więc można było stworzyć tę książkę. Wydaje mi się, że jest fajna. Najcenniejszą dla mnie była pochwała Janusza Pindery, mojego przyjaciela, wybitnego eksperta i encyklopedii boksu, który do sportu głowę ma tak szeroką jak volkswagen! Niektóre fakty już znał, niektóre były dla niego nowe, a przy okazji przypomniał sobie te czasy, kiedy to razem jeździliśmy na wiele walk Polaków. I nie tylko.

W książce opisuje Pan także polskich bokserów amatorskich?

Trzymam się zawodowstwa, ale w „amatorce” też były wielkie walki. Może ich opisem zajmie się właśnie Janusz Pindera? Rozmawialiśmy kilka dni temu, że jeśli on albo ja tego nie zrobimy, to kto ma to zrobić?!! A takie walki stulecia w boksie amatorskim były z udziałem Polaków. Chociażby Antoniego Kolczyńskiego, mistrza Europy z 1939 roku, z Laszlo Pappem. „Kolka” w walce z nim leżał chyba siedem razy na deskach, a później był bliski wygrania przed czasem! Starcia Jurka Kuleja z Marianem Kasprzykiem, z Józkiem Grudniem, pojedynek Tadka Walaska na Igrzyskach w Rzymie z Crookiem, Lucka Treli na IO w Meksyku z Georgem Foremanem… Szkoda, że na zdrowiu podupadł Lucjan Olszewski, także encyklopedia boksu, osoba, której wiele zawdzięczam.

To na nim się Pan wzorował przed rozpoczęciem kariery dziennikarskiej?

Raczej wzorowałem się na komentatorach zagranicznych. W komunizmie obowiązywał siermiężny, skromny język. A zagraniczni opisywali barwnie. Tam były niespotykane porównania. Ja też staram się komentować tak, by ludzie z raz czy dwa w trakcie transmisji się obśmiali. Widać przecież, że idzie lewy prosty, prawy prosty, co tutaj tłumaczyć? Że był silny lub nie? To jest oczywistość. Chodzi także o to, by ludzie mieli przerywnik, nie nudzili się, bo też nie mogą być przez cały czas skoncentrowani. Zaśmiać się, na chwilę zrelaksować i wrócić do uważnego oglądania.

Jakiego zatem porównania albo określenia użyłby Pan do opisu swojej książki?

Zaskoczył mnie Pan. (śmiech) Muszę chwilę pomyśleć... Niech będzie: ta książka jest tak ciekawa, że obudzi ze snu nawet umarłych!

Na jakie etapy może Pan podzielić pracę nad książką? Konieczne były wyjazdy za granicę w celu dotarcia do źródeł oraz historii, jak chociażby ta o Alim i Listonie w Thunderbirdzie?

Nie wymagało to wyjazdów, wszystko było w archiwach. A historię, o której Pan wspomniał z Listonem i Alim, znalazłem chyba w„The Ring”. Posiadałem wiele źródeł. Nie było Internetu, ale to też miało swoje zalety. Dziś, żeby znaleźć coś wartościowego w Internecie, trzeba przekopać się przez śmietnik. Nie wiadomo, co jest w nim oryginalne, a co kto komu ukradł. A prasa była sprawdzona. Tam faktycznie byli autorzy-zawodowcy, nie amatorzy. Z jednej strony zbieranie informacji było bez Internetu trudniejsze, a z drugiej – łatwiejsze, ponieważ ten krąg, który musiałem poznać, nie był tak duży, a jednocześnie bardziej konkretny.


Andrzej Kostyra w trakcie rozmowy z Mikiem Tysonem

Rozmowy z kim najlepiej Pan wspomina? Powiedział Pan, że na gali Mike'a Tysona z Carlem Williamsem w 1989 roku Thomas Hearns oraz „Sugar” Ray Leonard okazali się dobrymi partnerami do pogawędki.

A wie Pan, to jest ciekawa historia... Były to czasy „bidy”. W Polsce zarabiało się odpowiednik 20 dolarów miesięcznie. Jeśli ktoś chciał sobie troszeczkę poprawić poziom życia, to wyjeżdżał za granicę. Pracowałem wtedy w katowickim „Sporcie”. Zebrałem sobie urlop z dwóch lat, w sumie trzy miesiące. Dostałem amerykańską wizę, kupiłem bilet i poleciałem pracować do Stanów Zjednoczonych. Malowałem pokoje w należącym do bogaczy apartamencie na Manhattanie. Nie mogliśmy wejść tam głównym wejściem, tym wchodzili tylko właściciele. Dla nas była winda dla personelu.

Jadąc do USA, wziąłem namiar na faceta o nazwisku Berman, szefa prasowego Igrzysk Dobrej Woli – inicjatywy Teda Turnera, ówczesnego szefa telewizji CNN. Zadzwoniłem do pana Bermana z pytaniem, czy mógłbym zrobić z nim wywiad. „Proszę bardzo, ok”. Zabrałem więc ze sobą fotoreportera Wojciecha Kubika, w którego firmie pracowałem w Nowym Jorku. Berman wcześniej nas zaprosił na telekonferencję prasową w Waldford-Astoria. W najlepszym hotelu, jaki jest w Nowym Jorku. Jeżeli przyjeżdża królowa, premier, prezydent, to z reguły zatrzymują się oni właśnie tam. Top topów.

W dniu tej konferencji poszliśmy z Kubikiem do roboty, bo apartament, który robiliśmy, był jakieś 15 minut od hotelu. Wzięliśmy z Wojtkiem do roboty garnitury, popracowaliśmy 3-4 godziny, umyliśmy sobie ręce, sprawdziliśmy, czy farba nie została na paznokciach. (śmiech) Zakładamy garnitury, zjeżdżamy windą dla milionerów i wychodzimy głównym wyjściem. Ochroniarz nas nie poznał, patrzy i pyta: „O, co wy tacy eleganccy?”. Odpowiedziałem mu, że idziemy na lunch do Waltford-Astoria. Chyba zatoczył się ze śmiechu... A my rzeczywiście szliśmy do Waldorf-Astoria na galę z udziałem megagwiazd, m. in. 8-krotnego mistrza olimpijskiego w pływaniu, Matta Biondiego, oraz gwiazdę gimnastyki Mary Lou Retton. Potem spotkaliśmy się z Bermanem, spytał się, po co przyleciałem do Stanów. Nie chciałem mu mówić, że przyleciałem zarobić i pracuję przy malowaniu apartamentu... Powiedziałem mu tylko pół prawdy: żeby zobaczyć walkę Tysona, bo mieliśmy już z Wojtkiem akredytację na nią. Berman, który wcześniej pracował w NBC, zaproponował mi kontakt, gdybym chciał lepsze miejsca. Podziękowałem.

Zbliża się już walka Tysona. Pracował ze mną góral, Marek. Jak się dowiedział, że jedziemy do Atlantic City, poprosił, żeby załatwić mu bilet. Podłączyła się jeszcze Ania. Dzwonię więc do Bermana. Ten stwierdził, że nie ma problemu, dwa bilety będą do odebrania w hotelu Trump Plaza. Użył słowa „tickets”. Nie miałem pojęcia, czy trzeba płacić, czy też nie, jak drogie się okażą... Ustaliliśmy, że jeśli będą kosztować powyżej 200 dolarów, to rezygnujemy. Wchodzę do Trump Plaza, jest stanowisko NBC, przedstawiam się, prześliczna sekretarka... wręcza mi dwa bilety. Za darmo. Hurra! Byliśmy pierwszymi dziennikarzami z obozu komunistycznego na walce Tysona, co zastało nawet zanotowane przez amerykańskich kolegów z branży! Pojawił się Muhammad Ali, wybitny trener koszykówki Rick Pitino, potem jeszcze ktoś i jeszcze ktoś. Zaraz ma wychodzić Tyson, patrzę, gdzie mam miejsce, bo nie było czasu sprawdzić i okazuje się, że gdzieś na „jaskółce”, gdzie prawie nie byłoby widać walki! Przy ringu były bowiem miejsca tylko dla dziennikarzy z największych redakcji. Krążę więc i krążę, żeby gdzieś po prostu stanąć i zobaczyć walkę z bliska. I nagle wpadłem na tego górala, Marka. Pytam go, co on w ogóle robi? A on: „Wiesz, cholera... Posadzili mnie w drugim rzędzie wśród jakichś facetów we frakach...” Pokazuje mi tych „frakowców”, patrzę: „Sugar” Ray Leonard, Thomas Hearns i Wielebny Jesse Jackson! (śmiech) Więc ja zdejmuję swoją akredytację dziennikarską, mówię: „Trzymaj, Marek!”, biorę jego bilet i siadam obok Sugara i Hitmana.

Padło nazwisko Muhammada Alego, którego nokaut na Clevelandzie Williamsie w 1966 roku perfekcyjnie ujął Neil Leifer. Zdjęcie to zdobi okładkę Pana książki. Czy w polskim boksie ma Pan równie ulubioną fotografię?

Tak, jak Riddick Bowe, w drugiej walce z Andrzejem Gołotą, całuje buty Andrzejowi. Historyczne... Szkoda tylko, że bez happy endu.

Wracając do zwariowanych okoliczności Pana udziału w gali Mike'a Tysona. Czy po tym wydarzeniu spotkała Pana równie niespotykana historia jak ta z 2005 roku, gdy po wywalczeniu przez Tomasza Adamka pasa WBC poznał Pan bratanka Ala Capone?

Wtedy akurat nie. Ale na gali Andrzeja Gołoty z Lennoxem Lewisem miałem krótką przyjemność porozmawiania z obecnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, Donaldem Trumpem, a dłuższą z jego przesympatyczną i przeuroczą drugą żoną, Marlą Maples.

Uważa Pan, że Donald Trump zgodziłby się wyprowadzić do ringu Tysona Fury'ego, który niedawno wpadł na taki pomysł?

No nie... Obaj robią czasami z siebie kabotynów (śmiech), ale myślę, że Donald Trump aż tak daleko by nie poszedł.

Obecny prezydent USA przepytywany przez Andrzeja Kostyrę

Z trzech wymienionych przez Pana bohaterów polskiego boksu dwóch zawiesiło rękawice na kołku, natomiast Tomasz Adamek wciąż walczy. Pokonanie którego z pięściarzy „królewskiej” kategorii uważałby Pan teraz za szczyt możliwości Adamka? Spekuluje się, iż po ewentualnym zwycięstwie w przyszłym tygodniu nad Fredem Kassim nasz mistrz miałby stoczyć ważny pojedynek na Wyspach. Dillian Whyte jest w zasięgu Adamka?

Myślę, że tak. Dillian Whyte, Dereck Chisora – Tomek mógłby ich ograć. Nie ma co się łudzić, że udałoby mu się to z Joshuą czy Wilderem...

Adamek z roku 2011, gdy prezentował, według mnie, swoją najlepszą dyspozycję w wadze ciężkiej, mógłby zostać dzisiaj mistrzem świata? Pytam głównie w kontekście walki z czempionem federacji WBO, Josephem Parkerem.

Mógłby. Parker nie jest wielką gwiazda, sądzę, że Tomek w szczytowej formie by go pokonał.

Jako dziennikarz sportowy, ma Pan obawy przed ujawnianiem niewygodnych dla sportowców faktów, które powinny być jednak znane opinii publicznej? Co w takich sytuacjach podpowiada etyka zawodu dziennikarza?

Jest wiele informacji, których nie można ujawniać, bo proszą o to rozmówcy. Trzeba to uszanować.

Artur Szpilka lub Andrzej Wasilewski mieli do Pana pretensje o poinformowanie kibiców o tym, iż Wasilewski – kolokwialnie mówiąc – dostał „z główki” od Szpilki?

Nie. Z Arturem nie rozmawiałem osobiście na ten temat, ale nie dotarły do mnie żadne negatywne komentarze. On wie, że to zrobił i potem przepraszał. A z Andrzejem Wasilewskim rozmawialiśmy wielokrotnie, nie wyrażał pretensji. Zresztą, to wszystko, co się zdarzyło, pokazuje, że Artur zabłądził. Potem boleśnie został za to ukarany.

Czy wśród młodych Polaków widzi Pan przyszłych mistrzów świata, którzy wzbudzaliby podobny zachwyt jak czempion kategorii piórkowej Willie Pep, którego sylwetkę przedstawił Pan w filmiku widzom na kanale „Super Expressu”? Na przykład Maciej Sulęcki bądź Adam Balski?

Wymienił Pan dobre nazwiska, ponieważ faktycznie z nimi można wiązać nadzieje na zdobycie mistrzostwa świata. I daj Boże, żeby tak było. Trzymam za nich kciuki, ponieważ wiem, że ciężko pracują, nie zarabiają wiele, a należy im się solidna nagroda za ich wysiłek. Jednakże trzeba zaznaczyć, że przed nimi bardzo, bardzo daleka i wyboista droga.

Natomiast polski Willie Pep... Nie, gdzież tam?! Choć był już taki polski Pep – Leszek Drogosz. On robił takie same numery jak Willie w walce z Francuzem, Rayem Famechonem, kiedy wpuszczał rywala w liny i stukał go rękawicą w plecy, mówiąc: „Halo! Tu jestem!”. Świętej pamięci Jurek Kulej opowiadał mi, że Leszek w meczu Polska – Francja w Paryżu też wiele razy wpuszczał całkowicie zdezorientowanego przeciwnika w liny. W pewnym momencie, gdy wpadł w nie po raz kolejny, Leszek też go puknął w plecy ze słowami: „Halo, halo!”. Ale takich bokserów niestety już nie ma.

Rozmawiał: Przemysław Wałowski/Boxing.pl
Fotografie: archiwum prywatne Andrzeja Kostyry

Przemysław Wałowski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 13:48   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 12658
Nominowany 337 razy w 97 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 31
Domyślnie

Czyli z główki od A.Szpilki oberwał A.Wasilewski... Niebywałe...
Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 15:17   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 4657
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Krystian Sander Zobacz post
Czyli z główki od A.Szpilki oberwał A.Wasilewski... Niebywałe...
Polglowek to mało powiedziane
Rockefeller jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 15:38   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Mar 2015
Postów: 2757
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Tak to jest jak ktos wchodzi w droge samcowi alfa... Idzcie do lwa na safari i powiedzcie mu ,zeby jednak nie zazeral tej biednej antylopy,ktora wlasnie dorwal... ..To tak w ramach zartu oczywsicie,a tak na serio to faktycznie niebywale,zeby tak sie zachowywac wobec promotorka..hm wroc - promotora
mat.d jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 18:26   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: May 2017
Postów: 202
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

No to karierę w boksie Szpilka ma z głowy na co zreszta wyglądało ale w tych okolicznościach wiele spraw staje sie jasnymi. Z drugiej strony odsiadka z pobicie, bójka z Diablo, wyjazd z czachy Wasylowi .. co z takiego materiału zrobi Gmitruk ?
Vipsale jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 19:03   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2002
Skąd: NY
Postów: 8769
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Krystian Sander Zobacz post
Czyli z główki od A.Szpilki oberwał A.Wasilewski... Niebywałe...
A czemu myslisz, ze po Wilderze tak dlugo siedzial na dupsku? To była pokuta za grzechy....
kubakj jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 19:18   #7 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Postów: 1673
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Na kiedy Wasyl ma termin?
de Villars jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 19:20   #8 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Sep 2002
Skąd: Chełm
Postów: 13281
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Krystian Sander Zobacz post
Czyli z główki od A.Szpilki oberwał A.Wasilewski... Niebywałe...
Zgadza się... To od kogo dostał p. Werner...?
Sykes jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 20:25   #9 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 186
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał de Villars Zobacz post
Na kiedy Wasyl ma termin?
Myślisz że Szpilka sięgnął tak głęboko?
kretos jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-17, 20:32   #10 (permalink)
champion
  
 
Avatar szmagel
 
Zarejestrowany: Mar 2005
Postów: 3369
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sykes Zobacz post
Zgadza się... To od kogo dostał p. Werner...?
Może dwóm wpier.... :D
szmagel jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Andrzej Kostyra pisze książkę: jest gotowa w 90 procentach Krystian Sander Newsy 1 07-06-17 18:48
Andrzej Kostyra: Al Capone by do tego nie dopuścił. Bokserskie grzmoty, odcinek 2 Krystian Sander Newsy 7 06-06-17 19:42
Andrzej Wawrzyk dla Boxing.pl: "Trzeba po prostu wyjść i od 1 rundy napierdzielać" Wiechu Wywiady 9 17-05-13 20:33
Andrzej Kostyra wspomina Jerzego Kuleja Wiechu Newsy 4 28-10-12 16:58
Andrzej Wawrzyk dla Boxing.pl Wiechu Wywiady 20 30-08-11 13:51


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:16.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.



Ranking stron internetowych, najlepsze strony www Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking.