boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 02-10-17, 12:46   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
Zobacz Sonde  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 12140
Nominowany 315 razy w 90 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 28
Domyślnie Mateusz Borek dla Boxing.pl: jestem już zmęczony tymi wyścigami i podchodami


Zapraszamy do lektury obszernego wywiadu z Mateuszem Borkiem, znanym dziennikarzem sportowym, a także promotorem bokserskim. To miała być w zamyśle krótka rozmowa o listopadowej walce Tomasza Adamka z Fredem Kassim, a przerodziła się, mamy nadzieję z korzyścią dla czytelnika, w obszerną dyskusję o polskim środowisku bokserskim, karierze "Górala", planach Mateusza Borka na przyszłość, ale nie tylko. Życzymy miłej lektury!

Krystian Sander/Boxing.pl: Tomasz Adamek - Fred Kassi: skąd pomysł na to zestawienie?

Mateusz Borek: Myśleliśmy o walce zagranicznej, rozmawialiśmy z paroma podmiotami, między innymi z Francisem Warrenem, bo chcemy coś z nim zrobić w następnym roku. Może uda się coś fajnego stworzyć. Mamy też koncepcję na New Jersey, możemy wymyślimy jakąś wspólną galę z Adamem Kownackim. Ponieważ nie udało się zrealizować tego projektu "Dereck Chisora", to Tomek przyjechał do Polski na camp i tak od parunastu dni mieliśmy opcję, by zawalczyć gościnnie na gali u Mariusza Grabowskiego i Andrzeja Gmitruka. Nie wiem, czy on ma takie przeświadczenie, że to może być ostatnia walka w Polsce, a później spróbujemy jeszcze za granicą? Widzimy jak ten rynek u nas wygląda. Jestem zmęczony już tymi wyścigami, podchodami, ściganiem się, nie wiadomo po co i dlaczego. Miał Andrzej Wasilewski robić 2 grudnia PBN, ale odwołał rezerwację. Od początku ta walka Szpilki z Zimnochem była niepewna. Ze względów zdrowotnych, finansowych, pewnie sprzedażowych, co związane jest z najnowszą historią sportową, czyli z ich porażkami przed czasem. Dla mnie to jest za mało czasu, żeby wymyślić fajną galę w systemie PPV, mając dwa miesiące na złożenie karty, na marketing, na promocję, na logistykę, na wynajęcie hoteli, hali, na znalezienie finansowania, bo wiadomo, że w żadnej firmie nie podejmuje się decyzji o sponsoringu w ciągu dwóch tygodni. Trzeba się wcześniej spotkać, nakreślić planowanie budżetowe. Ja od samego początku przedstawiłem w Polsacie swoje stanowisko, że jeśli mamy coś zrobić, to ja chcę to wiedzieć do 10 sierpnia. Kiedy nie dostałem tego komunikatu, to zdałem sobie sprawę, że nie będę swojego projektu realizować. Wiedziałem, że być może zrobię coś w następnym roku.

Jest motywacja i energia, by zorganizować kolejną dużą galę?

Ja myślę, że za dużo się wytworzyło takiego klimatu - może nie nienawiści, ale takich kombinacji, gierek... Ja tego naprawdę nie muszę robić. Nie mam z tego pieniędzy, straciłem ostatnio cztery miesiące życia, a zarobili wszyscy poza mną. Bo zarobiły wszystkie firmy, które wykonywały pewne rzeczy na poczet tej gali, zarobili pięściarze, sędziowie, trenerzy, promotorzy, zarobiła hala, a ja tak naprawdę to spełniłem marzenie i pracowałem cztery miesiące za darmo. Zrobienie dużej gali na rynku polskim to wielkie ryzyko, mnóstwo zachodu, mnóstwo pracy, nie powiem, że żebrania, ale proszenia nawet przyjaciół, żeby się dorzucić do budżetu. Inaczej kosztuje bilet w Polsce niż w Wielkiej Brytanii, inaczej kosztuje PPV, a stawki bokserów są jednak takie same - Ameryka, Polska, Wyspy - oczekiwania nie ulegają zmianie. Widzę, że nikt się nie porywa na większe walki w Polsce. Jeśli main eventem może być walka Sęk - Matyja albo inny pojedynek za parę złotych, a można wypełniać tak licencję z telewizją... Nie ma kompleksowego myślenia polskiego promotora, który ma 7-10 gal w roku, ma określony budżet wynikający z umowy telewizyjnej i zrobi np. trzy gale mniejsze, ale odłoży część pieniędzy z opłaty licencyjnej, dołoży do trzech gal innych i tam zrobi większą walkę. Jeśli chodzi o PPV, to ja jako kibic też nie rozumiem, dlaczego ktoś, kto promuje Maćka Sulęckiego czy Krzyśka Głowackiego nie chce się porwać na to, żeby zrobić dwie fajne walki: np. eliminator Sulęckiemu, walkę super Głowackiemu. Tylko konsekwentnie widzimy, że projekt PPV jest formatowany pod walkę Szpilka - Zimnoch. Trudno mi ocenić jaki to jest potencjał marketingowo - sprzedażowy, ale sportowo jest to walka o nic. A mimo wszystko promotor ma w głowie ten pojedynek, a nie Sulęckiego. W Polsce bardziej podtrzymuje się aktywność bokserów, a pieniędzy szuka się za granicą. Andrzej napisał ostatnio na Twitterze, że żałuje jako promotor, że wszystkie ważne walki Polaków odbywają się za granicą. Ja myślę, że nawet przy naszych ograniczonych budżetach, to stać Andrzeja na zrobienie w Polsce walki Szeremeta - Blandamura. Tylko wie, że tej walki nie sprzeda. Biznesowo, telewizyjnie, to jest problem, to jest walka nie do sprzedania. Większość naszych zawodników, którzy są w swoim prime, nie generuje żadnego zainteresowania.


Jak to zmienić?

Trzeba przeorientować system promocyjny tych zawodników. Trzeba dążyć do szybkiego procesu weryfikacyjnego. Pokonujesz 20 bumów, czy tam 10 bumów, i to jest nic innego jak przygotowanie zawodnika pod złoty strzał. W życiu sportowym Andrzeja Wawrzyka, Pawła Kołodzieja nie było czegoś takiego, żeby on boksował z kimś słabym, średnim, dobrym, bardzo dobrym, a potem boksował o pas. Tylko to są walki z rywalami bardzo średnimi, często z nazwiskiem, którzy przyjeżdżają do Polski po pieniądze, taką walkę ogłasza się 3-4 tygodnie przed jej datą, co już mówi nam, że jeden trenuje i ma pełen obóz, a drugi przyjeżdża z mniejszymi szansami. I potem taki zawodnik jedzie na walkę o pas i on się tam nie umie odnaleźć, taka jest przepaść. Nie ma doświadczenia z walk z rywalami na pewnym poziomie sportowym. Ja wiem, że świat się zmienił, nie trzeba walczyć poważnych pojedynków czy eliminatora, żeby zarobić kasę...

Przykładów nie trzeba daleko szukać.

Artur Szpilka na początku takiej swojej poważnej kariery sportowej jedzie do Ameryki, na walkę którą sobie załatwia na Twitterze, boksuje wtedy pewnie za niewielkie pieniądze z Jenningsem w Madison Square Garden Theater, potem wygrywa z Tomkiem w Arenie i wydaje się, że to będą już tylko większe nazwiska, a tych nazwisk nie ma. Potem zaczyna się amerykańska przygoda Artura Szpilki i on tak naprawdę wygrywając z totalnym bumem Cobbem, wygrywając z rozbitym Quezadą i kontuzjowanym Consuegrą nie musi toczyć żadnej dużej walki, żeby walczyć o pas mistrza świata. Bo jest biznes, bo jest koneksja, bo jest współpromotor amerykański. Ja nie mam pretensji do chłopaka. Chłopak jak ma do zarobienia pół miliona dolarów i walkę o pas, to z tego korzysta, ale kiedyś pewne rzeczy były nie do pomyślenia, by po takich walkach być wysoko w rankingu i walczyć o pas. Między Cobbem, Quezadą a Wilderem, to jeszcze jest kilkunastu, kilkudziesięciu zawodników, z którymi trzeba by się było normalnie zmierzyć, żeby dostać walkę o pas, prawda?

Podobną drogą mógł też pójść Andrzej Wawrzyk.

No tak. Był dobry układ PBC - Haymon, gdzie Leon Margules, zanim został odsunięty od tego projektu, to miał swój złoty czas, gdzie przekonywał Haymona do pewnych nazwisk. Te wszystkie prestiżowe federacje to jest pic na wodę. Liczą się opłaty, wpływy z walk, tak się wszystko da załatwić. Da się przesunąć datę, da się zaakceptować rywala. Taki Manuel Charr ma pas WBA International czy Intercontinental, nie walczy ponad rok i normalnie powinien po pół roku ten pas zwakować. A ktoś tam dopłaca jednak kasę, żeby mu tego pasa nie odbierać. Mało w tym wszystkim sportu, dużo biznesu i układów. Czasami się człowiekowi odechciewa.


No właśnie, nie żałuje pan tego wejścia w świat promotorski? Tego ugryzenia promotorki od wewnątrz?

Nie żałuję. Bo jestem człowiekiem zero-jedynkowym, tak zostałem wychowany. Pewne rzeczy pasowały komuś przez te wszystkie lata, ale kiedy ja zacząłem się czymś zajmować, to już nie pasują. Jak przez 10 lat promowałem czyjś produkt, na tyle, na ile umiałem i pozwalał mi mój talent i entuzjazm, to wszystkim pasowało. Jak zacząłem robić swoje rzeczy, to pojawiła się nerwowość. Teraz czytam, że komuś przeszkadza, że jestem dziennikarzem i robię sobie galę. Ja nie wiem jak to jest, że jednego dnia Andrzej Wasilewski mi proponuje, żebym zrobił z nim galę i nic mu nie przeszkadza, a kiedy odmawiam, to już mu to zaczyna przeszkadzać i prowadzi na Twitterze dyskusję na ten temat przez kilka godzin. Jeszcze raz mówię - dobrze, że to się wydarzyło, bo jestem w stanie rozróżnić, co było uczciwe, co było szczere w moich relacjach międzyludzkich, a co było biznesem z premedytacją.

Swoją drogą pana "twitterowe" relacje z panem Andrzejem Wasilewskim mogą być dla wielu obserwatorów dużym zaskoczeniem. Byliście panowie, jeszcze nie tak dawno, odbierani jako dobrzy koledzy, może nawet przyjaciele.

Życie nie jest biało - czarne i biznes nie jest taki. Ja powiem tak: ja Andrzeja bardzo lubię, jest on dla mnie człowiekiem inteligentnym, sprytnym, zrobił dużo dobrego dla polskiego boksu, przez wiele lat go budował, ale od pewnego czasu, tak mi się wydaje, nie ma w sobie entuzjazmu, by coś budować, tylko właśnie... Więcej w tym widzę biznesu niż budowania bokserów. Pamiętamy kiedyś, jak Jackiewicz walczył z Bonsu, Abisem, przyjechał Rodriguez, był Cunningham dla Włodarczyka. Przyjeżdżali naprawdę fajni zawodnicy, fajnie się to oglądało, niezależnie od finału tych walk. Ale od pewnego czasu to idzie swoim rytmem, te 7-8 gal rocznie, ale to jest taki model, że w Polsce robimy małe gale, tu się buduje rekordy, a najlepszych wywozi się do Ameryki, do wujka Haymona, gdzie można zarabiać kasę. To nie jest jednak mój biznes, to nie są moje sprawy.

Dla mnie to jest dziwne, że nie może sobie każdy robić swojego tak, żeby to nikomu nie przeszkadzało. Mnie nie interesuje co Andrzej robi i jak. I ja bym chciał, żeby jego też nie interesowało, co ja robię, czy wraca Tomasz Adamek w Polsce, czy wraca gdziekolwiek. To nie są jego pieniądze, to nie są jego biznesy. Już nie mogę słuchać tego użalania się, że powinno się zbudować polski boks, że to już piąta walka wieczoru gali PBN z Tomaszem Adamkiem. To dlaczego Andrzej, planując PBN, nie mówi nam o dużych walkach Sulęckiego i Głowackiego, tylko ma w głowie walkę Szpilka - Zimnoch? To gdzie jest ten sport? To z jednej strony mówisz, że chesz budować duży sport, opowiadasz o walkach Łaszczyka, o obronie pasa Piątkowskiej. To ja się pytam - gdzie oni boksują i z kim oni boksują? Teraz szczęśliwie się złożyło, że Sulęcki w końcu, po trzech latach współpracy, doczeka się walki z Culcayem. Tak, że ja się nad wieloma rzeczami poważnie zastanawiam. Miałem duży zapał i pasję, żeby zrobić coś dużego w Polsce wiosną, ale nie mam już tego ciśnienia. Jak sobie pomyślę, że miałbym od stycznia cztery lub pięć miesięcy życia poświęcić na rozmowy z zawodnikami, sponsorami, miastem, tworzyć kartę bez żadnej gwarancji biznesu, kosztem życia rodzinnego, prywatnego, kosztem nerwowości... Ktoś nie wsiądzie do samolotu, ktoś się rozmyśli, ktoś dozna kontuzji, to jest wszystko bardzo skomplikowane. Dla mnie robienie takich imprez, jeśli chodzi o finanse, to jak nie dołożę, to jestem happy, ale jak mam w tym nie mieć jeszcze przyjemności, to po co mi to potrzebne? I dyskutować, kłócić się z kimś na Twitterze. Mam swój job, mam swoje projekty, mam swoje biznesy, mam plan na kolejnych parę lat. Kupił Polsat Champions League, kupił Ligę Europy, może jeszcze coś kupi, może podpisze jakieś kolejne kontrakty na sporty walki. Mam swoje projekty komercyjne, które mi przynoszą satysfakcję i parę złotych. Czy ja się mam zabijać? Nie pasuje, to nie róbmy. Róbmy takie gale, jakie u nas są i czekajmy na złote strzały za granicą. Dzisiaj do gali w Wieliczce mamy kilkanaście dni, a nie wiemy z kim boksuje Cieślak. I na gali boksu będziemy oglądać Szymka Kołeckiego w formule MMA. No wszystko fajnie, ale to to jest ten sport? To jest ten sport? Tomka można krytykować za różne rzeczy, że ktoś powie, że ma 40 lat i już niczego nie wygra. Ale spójrzmy na jedną historię. Tomek każdemu rywalowi daje 10-12 tygodni na obóz, na przygotowania. Zawsze. To kiedy inni polscy promotorzy dają komuś 10-12 tygodni, nie boksując o mistrzostwo świata, nie boksując o pas, gdzie pewne rzeczy wynikają z przetargu. Zawsze jest czekanie jak najdłużej, żeby przyjechał ktoś albo nieprzygotowany, albo przygotowany nie do końca.

Trzeba jednak oddać, że Joey Abell wiedział o walce z Zimnochem dobrych kilka tygodni przed pojedynkiem.

No pięć czy sześć tygodni, to też nie dwanaście, nie zrobisz pełnego obozu przygotowawczego. Ale Mollo w sumie chyba też miał tyle czasu, więc jak na polskie warunki to można powiedzieć...

To było dużo.

To było dużo. Tomek Babiloński ma teraz wyjątkowo niekomfortową sytuację. Ja Tomka znam, czasem się spieramy o różne rzeczy, ale też zawsze mu zależało, żeby ci zawodnicy z drugiej strony wiedzieli wcześniej o walce, żeby dali kawałek dobrego sportu. Z racji tego, że kilku zawodników jest kontuzjowanych, że startują za granicą, to nie bardzo był pomysł na kartę gali w Wieliczce i dlatego tak się to w tej chwili wlecze.


Chciałbym zostać przy polskim środowisku bokserskim, ale dotknąć tematu Tomasza Adamka. Uważa pan, że "Góral" jest w Polsce odpowiednio doceniany i szanowany za to, czego zdołał dokonać? Czasami odnoszę wrażenie, że nie do końca tak jest.

Tomek się z tego śmieje, zawsze mówi Andrzejowi Wasilewskiemu: "Jędruś nawróć się. A jak się nawrócisz, to ja skończę" (śmiech). I nie będę wracał. Ale to tak z przymrużeniem oka. Ja myślę, że to jest tak: jak ktoś ma kompleksy i komuś coś nie pasuje, jak ktoś czegoś nie wygrał w sporcie, to zawsze ma taką potrzebę, żeby go świat doceniał. Ja Tomka znam wiele lat, on nie ma wielkich oczekiwań. On nie liczy na to, że środowisko go będzie kochać, że komuś będzie na rękę jego obecność. Zdecydowaliśmy się pracować w jakiejś grupie. W grupie ludzi, którzy się lubią, którzy mają do siebie zaufanie. Ja wystawiam Tomka na gali, ale nie potrzebuję mieć z nim żadnego kontraktu. Tak jak zostało ugadane i ustalone, to tak to będzie funkcjonowało. Ale to nie tyczy się tylko Tomka, bo i Jakuba Chyckiego czy sponsorów.

Ja myślę, że Tomka, czy Darka Michalczewskiego, czy nawet Krzyśka Włodarczyka, to doceni historia i kibic za kilka, kilkanaście lat, jak nie będziemy mieć większych sukcesów w boksie. My generalnie, Polacy, lubimy narzekać. Poczyta pan czasami komentarze na portalach, choćby pod trzema bramkami Lewandowskiego z Danią. To pięciu napisze, dlaczego nie sześć goli? Albo zaraz się zacznie dyskusja o jego zarobkach. My Polacy zawsze lubimy dyskutować o kimś, tacy jesteśmy. Historia pokazuje, że my się potrafimy jednoczyć, jesteśmy fajni dla siebie, kiedy dzieje się coś źle, wtedy się potrafimy jednoczyć. Jak już jest lepiej, to między nami tworzą się podziały. Adamek nie ma pretensji do Polski, do środowiska, akceptuje zdanie kibiców, którzy uważają, że nie powinien boksować. Robi swoje, robi to dla przyjemności. Na ile to wystarczy? Nie wiem.

Ja się zastanawiam nad jedną historią. Jak to jest, że Adamek, który jest bardzo zamożnym człowiekiem, który dobrze zainwestował, który ma biznes, który przynosi mu stałe, wysokie dochody, przyjechał wczoraj do Polski i nie jest w ogóle zapuszczony. Ma za sobą dwa miesiące treningu fizycznego, do którego nikt go nie zmusza. Codziennie myśli o tym co je i dba o swoje ciało. A ludzie, którzy nie mają kasy, a są w tym sporcie - albo niczego nie wygrali, albo wygrali mało - to oni się nie pilnują. Ja czasami z jednym czy drugim rozmawiam i staram się im tłumaczyć: człowieku, najlepsza kasa jest wtedy, kiedy przyjmujesz ofertę last minute. A żeby przyjąć ofertę last minute, to musisz być cały czas w formie, cały czas w treningu. Jeżeli oczywiście marzysz, by taka oferta zamieniła się w kolejną doskonałą wypłatę. A u nas ci ludzie żyją jak żyją, nie mają za bardzo odłożone i nie dbają o swoje ciało, nie do końca szanują swój organizm. Dla mnie to jest niewyobrażalne, jak sportowiec może być zapuszczony, albo mieć jakieś większe przerwy w treningu, nie być gotowym do normalnej rywalizacji. Ale dzięki temu możemy zauważyć, czym jest postawa, mental, podejście do życia mistrza, i kogoś, komu się wydaje, że jest mistrzem. Historia gdzieś nas tam najlepiej docenia. Jak się coś kończy, jak kończymy bezpowrotnie jakiś projekt, to ludzie zaczynają nas doceniać. Ja nie proszę Polski o docenienie Tomka. Co on wygrał to wiemy, co zrobił źle też wiemy. Natomiast gdzieś w tym końcowym rozrachunku to trzeba powiedzieć, że wygrał rzeczy duże, miał wspaniałą karierę, dwa pasy, szansa w trzeciej kategorii. Ja nie jestem jakimś arogantem, że powiem, że on jeszcze będzie mistrzem albo o pas zawalczy, ale póki ma ochotę, zdrowie i chce to robić, a ja mam na to pomysł i z tego przyjemność, to na pewno nie musimy się tłumaczyć, dlaczego to robimy.

Tak jak mówię, jeśli ktoś z tego środowiska czasem mówi, że Adamek powinien był już dawno skończyć, to moja odpowiedź jest następująca: w takim razie niektórzy w ogóle nie powinni byli zaczynać – i tak nie zbliżą się do prezentowanych przez Adamka umiejętności. A skoro tak, to może całkowicie dać sobie spokój od samego początku? To jednak nieistotne. W tej chwili bardzo dziękuję Andrzejowi Gmitrukowi i Mariuszowi Grabowskiemu, że nas „zaadoptowali” jako takie dziecko przybrane i to od razu na main event gali w Częstochowie. To dobre miejsce – Częstochowa jest blisko Śląska, blisko Łodzi, Opola, a pewnie wielu kibiców z tych rejonów nigdy nie widziało Adamka na żywo i może to być dla nich teraz jedyna szansa, by to uczynić pierwszy i ostatni raz. Nie wiem, czy będzie to ostatnia walka Tomka w Polsce, jednak nie mogę tego wykluczyć. Natomiast widzę jedno: Adamek ma teraz taką straszną potrzebę bycia na miejscu, bycia tu z kibicem. Widzę, że sprawia mu to wielką przyjemność i motywuje go do pracy. Tomek w ostatnich walkach pokazał też swoje inne oblicze. Inne w stosunku do tego standardowego. Kiedyś, gdy wygrywał „duże” walki, to to standardowe oblicze nie było problemem. Natomiast wraz z obniżeniem poziomu jego boksu ta jego prostolinijność zaczęła niektórym przeszkadzać. Wydaje mi się, że w tej chwili on daje się poznać publiczności z tej innej strony. Z tej, która dla nas, znających Tomka od lat, nie jest żadnym zaskoczeniem. Dla ludzi już tak.

Dobierając Tomkowi rywala, staraliśmy się znaleźć zawodnika, który może mu sprawić problemy i dać dobrą walkę. Można powiedzieć, że Kassi ostatnio notował porażki. Zgodzę się z tym, że zdecydowanie przegrał z Millerem, natomiast w pojedynku z Dominikiem Breazeale'em niektórzy pewnie przyznaliby zwycięstwo Kassiemu, z Arreolą na pewno nie wypunktowałbym remisu. Z mającym silne zaplecze biznesowe Hughiem Furym też niekoniecznie musiało się to skończyć przerwaniem walki... Dla mnie rekordy nie mają znaczenia. Miałem propozycje z całego świata, aby zakontraktować walkę z zawodnikiem z nieskazitelnym bilansem walk. Był jakiś gość z Dominikany, z rekordem 20-0, kompletny bum, był Amerykanin z rekordem 32-2, kompletny bum. I mógłbym takich wielu tu ściągnąć, tylko po co? Myślałem jeszcze o Pianecie, jednak otrzymał propozycję za lepsze pieniądze na rynku niemieckim, oraz o Alexisie Santosie – on jednak przegrał ostatnią walkę z niepokonanym Irlandczykiem, Niallem Kennedym. Oczywiście, pojawiła się cała grupa, która nagle zaczęła robić czempiona z Joeya Abella i namawiać mnie, abym zestawił go z Tomkiem. Tylko mało kto zwraca uwagę na to, iż po zwycięstwie nad Zimnochem Abell ma mniej więcej o 60–70% większe oczekiwania finansowe w stosunku do tego, co otrzymał za walkę Krzyśkiem. Po drugie – każdy z USA, kto słyszy nazwisko „Adamek”, widzi dodatkową kasę do zarobienia. Po trzecie – po co mamy bić się z zawodnikiem leworęcznym, skoro takiego zawodnika nie mamy w głowie na wiosnę? Po to, by spełnić nawoływanie kilku frustratów z Twittera? Adamek nie boi się pięściarzy pokroju Abella, ponieważ takich zawodników ogrywał już jedną ręką. Po co ma jednak walczyć z mańkutem, który oczekuje zdecydowanie za wysokich pieniędzy? Przecież Krzysztof Zimnoch nie chciał akurat Abella – to miał być rywal leworęczny, który byłby tylko przystawką przed walką z Arturem Szpilką. Tylko dlatego wybór padł na Abella. Kassi jest śliski, niewygodny, zmienia pozycję na mańkuta, a wiemy, że Tomek nie przepada za mańkutami. Z drugiej strony – jak Tomek ma nie wygrać z Kassim, to trzeba sobie dać spokój, a nie myśleć o czymś większym wiosną.

Koniec Tomasza Adamka na ringach zawodowych będzie też końcem Mateusza Borka w roli promotora?

Niekoniecznie.

Są różne opcje?

Są. Dostałem propozycje współpromowania kilku pięściarzy, dzwonią też do mnie całkowicie młodzi zawodnicy, 19 albo 20-letni, którzy obserwują moją działalność z boku i mają przekonanie, iż to mi właśnie chcieliby zaufać. Jestem w dosyć bliskiej relacji z Adamem Kownackim i miałbym pomysł na jego karierę. Ale do tańca trzeba dwojga. Potrzeba jednak czasu, by sformalizować taką współpracę. Tak jak Adam powiedział, że jeśli w Polsce, to ze mną. Więc nie wykluczam, że kiedyś coś zrobimy. Uważam też, że Adam Balski ma talent i warto w niego zainwestować, on może być przynajmniej "gwiazdeczką" polskiego boksu. Jako, że znaleźliśmy trenera Currena, to poprosiłem Gusa, czy mógłby się Adamem Balskim zająć. Adam jest pewien, że chce przedefiniować życie sportowe i spróbować swoich sił, zaryzykować. Życie między Kaliszem a Dzierżoniowem, z tymi samymi sparingpartnerami, od gali do gali w Polsce, nie da mu szans rozwoju. Teraz może liznąć trochę innej szkoły, pomieszkać kilka miesięcy w roku w Stanach Zjednoczonych, odbyć sparingi z zawodnikami o trochę innej charakterystyce, z czasem może wystąpi na większej gali w USA? Nie wiem, jak to się skończy, może się okaże, że przeszacowaliśmy jego możliwości, jednak póki ludzie nie spróbują czegoś zrobić, to nie mają szansy, żeby się z czymś zderzyć, od czegoś odbić. Mam przekonanie, że warto temu chłopakowi pomóc.

W ogóle to myślę, iż u ludzi zaczynających zajmować się tym sportem, którzy robią sobie licencje promotorskie, a u których pierwszą myślą są pieniądze, to nic z tego nie będzie. To tak jak w piłce. Ja kiedyś z kolegami byłem przez chwilę w Motorze Lublin, kiedy ten klub był w 2. lidze. Chcieliśmy zmniejszyć zadłużenie, poszukać pieniędzy, sprofesjonalizować. Coś nam się udało, coś nie, bo nie mieliśmy pakietu kontrolnego. Ale to też był czas, że do tego się tylko dokładało. Dużo roboty, a wszystko za 0 zł. Dopóki nie ma wielkich walk, czy wielkiej piłki, nie da się z tego żyć. Jeżeli chcesz organizować jakieś gale w Polsce, wyrwać parę złotych od sponsora, od miasta, sprzedać trochę biletów, zminimalizować budżet i z tego żyć, to można, tylko to nie jest moja bajka. Ja nie muszę z tego żyć, nie żyję z tego i nie chcę z tego żyć. Robię to, ponieważ mam z tego przyjemność, mam z tego fun i daje mi to zastrzyk adrenaliny – całkiem inaczej ogląda się wtedy walkę bokserską, gdy ma być ona sprawdzianem tego, czy warto było zainwestować w danego zawodnika. Chcę zobaczyć, czy jeden lub drugi chłopak, któremu pomogę, może do czegoś dojść. Życie jest zbyt krótkie, by żyć tylko dla pieniędzy.

A jak wiemy, jest pan entuzjastą życia.

Jestem. Zawsze kochałem sport, wychowałem się na kilku dyscyplinach w mojej rodzinnej Dębicy i nie zamierzam się zmieniać. To, że komuś nie podoba się mój styl życia i moja działalność, to nie jest mój problem. Proszę mi wierzyć, że funkcjonuję w pewnym środowisku, w pewnym zawodzie od dwudziestu kilku lat. Przyzwyczaiłem się do swojego nazwiska w gazetach czy internecie, nie reaguję już histerycznie na jakieś tam opinie. Gdy ktoś czasem przekroczy granice dobrego smaku i jest niereformowalny w swoim myśleniu, to nie chce mi się wtedy z taką osobą dyskutować. Ale mi taki ktoś nie przeszkadza. Niech on sobie żyje, funkcjonuje, ale ja nie mam ochoty z nim utrzymywać kontaktu, nawet w mediach społecznościowych. Pewnie przez pięć lat funkcjonowania mojego Twittera zablokowałem może dwadzieścia osób na ponad pół miliona obserwujących. Naprawdę potrafię żyć z krytyką. Jeśli to jest krytyka konstruktywna, merytoryczna, to umiem z tym żyć. Natomiast jak widzę w czymś obrzydliwą politykę albo manipulację, wyrywkowe fakty, to mi się już nie chce rozmawiać. Nie muszę kosztem wolnego czasu dyskutować z kimś, z kim nie mam ochoty dyskutować.


Jest pan już dzisiaj na takim poziomie i gotowy na to, by to wszystko rzucić, wyjechać do Tajlandii, gdzie ma pan dom, i żyć tam z dala od tego całego zgiełku, wyścigu?

Pewnie, że tak. Wiadomo jednak, że teraz tego nie zrobię. Mam syna, który chodzi do szkoły podstawowej. Dopóki nie będzie pełnoletni, musi żyć z rodzicami, a rodzice chcą żyć z nim, umożliwiać mu rozwój, pilnować go. Poza tym – jestem raczej za stary na pewne rzeczy, ale jednocześnie wciąż zbyt młody, by spać i prowadzić życie rentiera. Przede mną trzy lata fajnej piłki – znowu kupiliśmy Champions League i Ligę Europy i wiem, że znowu będę chodził nakręcony od jesieni następnego roku. Kocham futbol, Liga Mistrzów zawsz była bliska memu sercu, przeżyłem dzięki niej wiele fajnych przygód, zobaczyłem kawałek światowego futbolu. A 44 lata to jednak zbyt wcześnie, by wyjechać na płatne wakacje i żyć tylko z rentierki.

W jednym z ostatnich wywiadów Andrzej Wasilewski stwierdził, iż gdyby był promotorem Andrzeja Gołoty, to Gołota zostałby na pewno mistrzem świata. A gdyby pan natomiast zajął się Tomkiem Adamkiem, powiedzmy, 5–7 lat temu, to "Góral” miałby pas mistrzowski w „królewskiej” dywizji?

Wie pan co... Szanuję Andrzeja za jego zdanie, za jego działalność w boksie, mimo tego, że się często różnimy i mamy inne wizje, natomiast myślę, że sport ma to do siebie, iż trzeba znaleźć się we właściwym miejscu, we właściwym czasie i z właściwymi ludźmi. Ja bym nigdy nie zaryzykował stwierdzenia, na miejscu Andrzeja, że Andrzej Gołota byłby z nim mistrzem świata. Jak dla mnie, to Gołota walkę z Chrisem Byrdem wygrał i gdyby wszystko tam wyglądało normalnie, to zostałby ogłoszony nowym mistrzem świata. Czy na dłuższą metę? Pewnie nie, gdy zdamy sobie sprawę z tego, jakie lęki i ograniczenia miał Andrzej przed tymi największymi walkami. Co by się natomiast wydarzyło z Tomkiem Adamkiem, gdybym to ja się nim zajął kilka lat temu? Pewnie byłby dużo wcześniej inny trener. Dużo wcześniej byłby też w sztabie ktoś taki, jak Kuba Chycki, bo jednak umówmy się – Tomek wszystkie swoje sukcesy osiągał głównie talentem, charakterem, pracowitością. Czy przy pierwszym, czy przy drugim pasie, nie miał takich warunków, do jakich przyzwyczajeni byli bracia Kliczko. Chodzi mi tutaj o profesjonalizację pewnych rzeczy, monitoring organizmu, suplementację i przygotowanie w każdym z aspektów: sportowym, PR-owskim, marketingowym. Tego nie było.

To był taki świat z walki na walkę, choć oczywiście Tomek zarobił duże pieniądze – głównie dzięki Ziggy'emu Rozalskiemu, który chował Tomka jak syna, z którym Tomek żył w silnej przyjaźni. Ziggy zainwestował pieniądze Adamka, tak naprawdę pozwolił mu być samemu promotorem – w zasadzie to wszystkie pieniądze z biletów, czasu telewizyjnego, trafiały do kieszeni Tomka. Pewnie koło 20% dostawało Main Event za ogarnięcie tej całej logistyki związanej ze sprzedażą biletów. Powiem tak: ani nie mogę przyznać racji postawionej przez pana tezie, ani nie mogę tej racji wykluczyć. Waga ciężka zmieniła się na tyle, iż mistrzami świata mogli być i Rusłan Czagajew, i Fres Oquendo. Uważam, że przy właściwym prowadzeniu, doborze odpowiednich rywali i braku pośpiechu w podejmowaniu pewnych decyzji, można było doprowadzić do takiej walki o mistrzostwo świata, gdzie Adamek miałby dużo większe szanse na zwycięstwo niż było to w konfrontacji z Witalijem Kliczką. Wtedy Tomek zarobił gigantyczne pieniądze. Jako jedyny, albo jeden z nielicznych zawodników w historii walk braci Kliczko, zaboksował na podziale procentowym wszystkiego – z każdej stacji telewizyjnej, biletów, ze wszystkich dochodów, jakie tylko były. Normalnie rywal Kliczki dostawał 400 - 500 tysięcy i taki rywal był pozbawiony dojścia do zysków ze wszystkiego innego. Tomek miał określoną gażę i procent zysku z biletów, z praw telewizyjnych sprzedawanych na całym świecie, z PPV itd. Starcie z Czagajewem czy Oquendo na pewno nie przyniosłoby takiej kasy.

Kiedyś powiedziałem Andrzejowi Wasilewskiemu, by sam czasem założył na biodra pas mistrzowski, ponieważ to, w jaki sposób „Diablo” Włodarczyk zdobył pas WBC, było ze strony Wasilewskiego mistrzostwem świata. Trudno sobie wyobrazić słabszego rywala na walkę o mistrzostwo niż Giacobbe Fragomeni, mający wtedy 40 lat, mierzący 178 centymetrów, bez nokautującego ciosu. I Krzysiek po raz drugi zostaje mistrzem świata, ponieważ ma umiejącego poruszać się w świecie boksu promotora. Czy zdobycie tytułu przełożyło się na kasowe starcia? Nie. Te pieniądze przyszły dopiero z walk wyjazdowych – z Greenem, Czachkijewem, Drozdem. Zobaczmy więc, co się dzieje: Cunningham, który wygrywa do jednej bramki z „Diablo”, jedzie do Niemiec. Wygrywa tam z Huckiem i w swojej drugiej obronie boksuje z Adamkiem. Przegrywa, Tomek zostaje mistrzem świata. Jest pierwsza obrona z Banksem, gdzie nokautuje go w ósmej rundzie, później natomiast nie ma żadnej dużej walki na horyzoncie. Dzisiaj robi się wielkie „halo”, gdy któryś z naszych bokserów toczy walkę o pas interkontynentalny, a my teraz właśnie mówimy o tym, że Tomek Adamek wziął sobie pas IBF i go oddał. Za darmo. Facet toczy wojnę z Cunninghamem, nokautuje wspomnianego Banksa, potem jest jeszcze walka z tym śmiesznym Gunnem i oddaje pas. Nie widzi szans, by toczyć wielkie walki, by zarabiać. Przecież gość, którzy ważył trochę ponad 70 kilogramów jako amator, nie przenosi się do kategorii ciężkiej dlatego, że chce przyjmować ciosy od 120-kilogramowych facetów, tylko dlatego, iż tam jest pieniądz. Taki był niestety paradoks kariery Tomka, że czy to w wadze półciężkiej, czy w cruiser, Tomek miał pas, a nie był w stanie pomyśleć o zarobku na poziomie, który ostatecznie – w kategorii, o której Adamek pewnie nawet nie myślał – zapewnił jemu oraz jego rodzinie dostatnie życie. Nie wracajmy jednak do przeszłości. Na koniec naszej kariery, naszego życia, zostaje to, co mamy w gablocie. Teraz należy przygotować się do gali w Częstochowie. Nie będę tego wydarzenia gloryfikował, myślę, że będzie to fajna gala i dobra okazja, by jeszcze raz zobaczyć Tomka na żywo.

Możemy to podsumować w ten sposób, że Tomasz Adamek dzisiaj boksuje do pierwszej porażki?

Nigdy nie mogę wypowiedzieć się za Tomka. Ale myślę, że tak. Nie lubię jednak słów "nigdy", "na pewno", "na 100%", zwłaszcza, kiedy mówimy o boksie. Ma Tomek dobrą propozycję od Maćka Kawulskiego z KSW na walkę w stylu Floyd vs McGregor. Więc jeśli coś nie pójdzie w ringu po myśli Tomka, to pewnie Maciek z Martinem będą Tomka namawiać jeszcze na taką rozrywkową walkę.

Na zasadach boksu?

Tak, nic innego nie wchodzi w grę. Żadnego kopania, duszenia, dźwigni. Tylko boks.

Czego możemy życzyć, tak na koniec, duetowi Tomasz Adamek – Mateusz Borek?

By niezależnie od tego, czy Tomek będzie boksował czy nie, między nami zawsze była taka sama relacja. W świecie boksu, którym rządzą różne zasady, w którym dzieją się różne rzeczy, dla mnie jest to zawsze niesamowicie cenna historia, że podajemy sobie z Tomkiem rękę czy też porozmawiamy przez telefon. Że Adamek ma ten komfort, iż wyjdzie do ringu bez żadnych papierów, a to, co sobie ustaliliśmy, i tak zostanie zrealizowane. On jest z Gilowic, ja jestem z Podkarpacia. U nas na pewno jest tak, że słowa są ważniejsze od pieniędzy.

Rozmawiał: Krystian Sander/Boxing.pl
Zdjęcie: Polsat Sport

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Konkurs: Artykuł Miesiąca October, 2017   Zobacz SondeZobacz Sonde   Zobacz 3 Najlepsze NagrodyZobacz 3 Najlepsze Nagrody
Nominated Poniżsi 17 użytkownicy nominowało ten Temat:  
Andrzej Pastuszek  (02-10-17), Bred  (02-10-17), effukt  (03-10-17), Kosmonauta  (02-10-17), LegiaPany  (02-10-17), Marek Cudek  (02-10-17), michal3f  (02-10-17), mis64  (02-10-17), omen  (03-10-17), Paweł Rozmytański  (02-10-17), Przemysław Wałowski  (02-10-17), puciu  (02-10-17), Rockefeller  (03-10-17), SlawekW  (08-10-17), thekudiq  (02-10-17), Tomasz Baranek  (02-10-17), Vipsale  (02-10-17)

stare 02-10-17, 13:08   #2 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Postów: 1651
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
wygrywając z totalnym bumem Cobbem, wygrywając z rozbitym Quezadą i kontuzjowanym Consuegrą nie musi toczyć żadnej dużej walki, żeby walczyć o pas mistrza świata.
Jaki mistrz, takie eliminatory.
de Villars jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 13:28   #3 (permalink)
prospect
  
 
Avatar thekudiq
 
Zarejestrowany: Jul 2014
Skąd: Bydgoszcz
Postów: 525
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mega wywiad, przeczytany od deski do deski.
thekudiq jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 13:33   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 9076
Nominowany 491 razy w 84 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 40
Domyślnie

Dokładnie to miałem napisać! mega lektura!!!
Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 14:23   #5 (permalink)
prospect
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 969
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie chcę zgadywać ile czasu potrzebowałeś Krystian by zrobić ten wywiad...Doskonała robota !
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 14:25   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 12140
Nominowany 315 razy w 90 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 28
Domyślnie

Cytat:
Napisał Bred Zobacz post
Nie chcę zgadywać ile czasu potrzebowałeś Krystian by zrobić ten wywiad...Doskonała robota !
Rozmowa trwała raptem godzinę, spisywanie zaś jakieś 5-6 godzin I to przy pomocy Przemka Wałowskiego, któremu jestem wdzięczny, bo po 2,5 godz. stukania w klawiaturę miałem dość

Wszystkim dziękuję za miłe słowa
Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 15:20   #7 (permalink)
champion
  
 
Avatar Taszun
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 4077
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Tej, boxing powinien miec jakis budzecik. Userzy powinni oplacac takie grubsze roboty. Jest tu napewno sporo zamoznych uzytkownikow np glinczuk,mieszkajac w poznaniu napewno zle sie nie zarabia, a nad odra to juz w ogole,serce unijnej skarbnicy. Ja sie deklaruje ze wplacam 50zl za ta robote dla sandera i walowskiego
Taszun jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 15:38   #8 (permalink)
champion
  
 
Avatar ArchieMoore
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Skąd: Петропавловск-Камчатский
Postów: 3449
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Taszun Zobacz post
... a nad odra to juz w ogole,serce unijnej skarbnicy. ...
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie

ArchieMoore jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 17:38   #9 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 189
Nominowany 9 razy w 3 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał Krystian Sander Zobacz post
Rozmowa trwała raptem godzinę, spisywanie zaś jakieś 5-6 godzin I to przy pomocy Przemka Wałowskiego, któremu jestem wdzięczny, bo po 2,5 godz. stukania w klawiaturę miałem dość

Wszystkim dziękuję za miłe słowa
Krystian, wywiad przedni! Mądre pytania nakłoniły Borka do takich odpowiedzi.
Przemysław Wałowski jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-10-17, 19:36   #10 (permalink)
prospect
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 969
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ale z tą "adaptacją" Tomasza przez Gmitruka i Grabowskiego to spora przesada.To raczej Adamek jest dla nich jak gwiazdka z nieba i podniesie zdecydowanie ranking tej gali oraz zainteresowanie.
Grabowski skacze z radości pewnie na tę współpracę.Ciekawe,że do tej pory Wasilewski nie ujawnił informacji,że Margules nie współpracuje już tak blisko Haymona.A to poniekąd tłumaczy tak rzadkie występy naszych ,którzy mają kontrakty z tajemniczym Alem.
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Przemysław Garczarczyk i Mateusz Borek: "wywiad hejtera" Tomasz Baranek Newsy 12 15-04-17 23:51
Adam Kownacki dla Boxing.pl: jestem uparty i myślę, że to moja zaleta Paweł Rozmytański Wywiady 5 02-09-16 12:00
Adamek: Jestem szybki i nieuchwytny. Wywiad z "Góralem" już jutro na boxing.pl Tomasz Groblica Newsy 7 12-03-14 19:51
Mateusz Borek o kulisach walki Szpilka - Zimnoch z Mollo w tle Wiechu Newsy 34 03-03-13 20:30
Wach dla boxing.pl: Jestem w życiowej formie Tomasz Ślęzak Wywiady 1 06-11-12 16:53


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 12:22.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.



Ranking stron internetowych, najlepsze strony www Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking.