boks, forum, zobacz

boks, forum, zobacz (http://www.boxing.pl/forum/)
-   Wywiady (http://www.boxing.pl/forum/wywiady/)
-   -   Łukasz Janik dla Boxing.pl: mało brakowało, żebym umarł lub jeździł na wózku (http://www.boxing.pl/forum/wywiady/47418-ukasz-janik-dla-boxing-pl-maa-o-brakowaa-o-ebym-umara-lub-jea-dzia-na-wa-zku.html)

Krystian Sander 19-06-17 18:56

Łukasz Janik dla Boxing.pl: mało brakowało, żebym umarł lub jeździł na wózku
 
[Only registered and activated users can see links. Click Here To Register...]

Już w sobotę między liny wróci Łukasz Janik (28-3, 15 KO). Były pretendent do tytułu WBC wagi junior ciężkiej przeszedł prawdziwe piekło, by ponownie stanąć w bokserskim ringu. Już w sobotę podczas gali Polsat Boxing Night "Lucky Look" zmierzy się z Adamem Balskim (9-0, 7 KO) i raczej nie będzie faworytem tej potyczki. Tymczasem zapraszamy Was do lektury wywiadu z Łukaszem Janikiem, który szczerze i otwarcie opowiada o swoich problemach zdrowotnych, jak i aktualnej dyspozycji. Zapraszamy.

Krystian Sander/Boxing.pl: Pana ostatnia walka odbyła się dwa lata temu, pamiętny pojedynek z Grigorijem Drozdem. Co się z panem działo od tamtego czasu?

Łukasz Janik: Przede wszystkim, to powiem, że pojechałem tam kompletnie nieprzygotowany. Trenowałem tydzień do tej walki, padłem z wycieńczenia w 9. rundzie. Drozd mnie nie znokautował, moja forma była jednak taka, że nie mogłem pokazać w ringu tego, co chciałem. Nie dotrwałem do końca.

Później? Wiadomo, jak to po takich walkach, w których zarobi się trochę grosza. Byłem na wakacjach, trochę jeździłem po świecie. Po pewnym czasie wybrałem się do Irlandii na obóz przygotowawczy. Tam przez trzy tygodnie trenowałem. Po trzech tygodniach obozu, mając dwa treningi dziennie, byłem w naprawdę dobrej formie.

To był poniedziałek. Rano przebiegłem 11 kilometrów w 45 minut. Zaraz po biegu udałem się na basen. Popływałem godzinę i wieczorem odbyłem jeszcze trening bokserski. W nocy przyszło zaś wirusowe zapalenie płuc i jelit. Kolega, który na szczęście miał wtedy nockę, przyszedł do mieszkania o szóstej rano, zobaczył mnie na łóżku zwijającego się z bólu. Zawiózł mnie więc do szpitala, gdzie dostałem drgawek i padłem na ziemię. Płuca nie pracowały, przestałem oddychać. Jedynie serce mi biło. Od lekarzy dowiedziałem się, że gdybym nie był w tak dobrej formie i nie miał tyle tlenu w mięśniach, to umarłbym, zanim udzielonoby mi pomocy. Mózg bez tlenu obumiera po czterech, może pięciu minutach. Płuca nie pracowały, serce jednak biło, pompowało tlen z mięśni do mózgu. Dzięki temu nie jeżdżę na wózku i jeszcze żyję.

Długo pozostał pan w szpitalu?

Miesiąc czasu. Szpital w Dublinie. Dwa tygodnie w śpiączce. Po dwóch tygodniach w śpiączce, po miesiącu leżenia w łóżku w szpitalu, to wiadomo, mięśnie mi zanikły... Musiałem zacząć wszystko od nowa.

Nie był to jednak koniec pana kłopotów ze zdrowiem.

Okazało się, że są jakieś problemy. Dwa razy zasłabłem. Do szpitala trafiłem 17 listopada, zaś 17 grudnia wyszedłem do domu. Od stycznia zaczałęm biegać, choćby na Śnieżkę znowu, ale dostałem dwóch ataków, powiązanych z tym wirusowym zapaleniem płuc i jelit. Najpierw rozbiłem jedno auto. Potem, po wbiegnięciu na Śnieżkę, wracałem do domu, zasłabłem i rozbiłem drugie auto. Zniszczyłem sobie przy okazji kolano. W styczniu tego roku miałem operację więzadła przedniego - krzyżowego.

Miałem sporo problemów zdrowotnych, jak i prywatnych. I do tego ta operacja na kolano, pobyt w Dublinie w szpitalu... I tak to się złożyło, że dwa lata minęły, bym mógł w ogóle wrócić do sportu. Po operacji praktycznie wszystko musiałem robić na siedząco, nie mogłem biegać - dalej praktycznie nie biegam, więcej jeżdżę na rowerze. No i tyle.

Brzmi to wszystko bardzo dramatycznie. Zapytam więc, w jakim stopniu, po tych wszystkich problemach, może pan jeszcze być tym dawnym Łukaszem Janikiem?

Ja przez te dwa lata to w większości cały czas trenowałem. Coś robiłem, miałem problemy, ale robiłem coś dla siebie. Nie czuję się gorszy niż byłem. Może nie jestem przygotowany tak, jak do walki z Afolabim, na 12 rund w świetnym tempie, ale umiejętności bokserskie nie są słabsze. Ale wiadomo, moja forma nie będzie optymalna 24 czerwca. Nie ma szału, tragedii w sumie też nie. Ring to zweryfikuje. Ja uważam, że wcale nie będzie źle. Widzę to po treningach i sparingach. Wiadomo, mógłbym być lepszy, gdybym dowiedział się o tej walce dwa, trzy miesiące wcześniej, to mógłbym wnieść do ringu lepszą formę. Gdybym jednak nie widział szans na zwycięstwo, to w ogóle bym tej walki nie wziął.

Ringowe występy nie są dla pana niebezpieczne? Nie są obarczone szczególnym ryzykiem?

Myślę, że nie są obarczone żadnym ryzykiem. Inaczej ja bym nie wchodził do ringu. Ja mam kilka pomysłów na życie. Boks kocham, to jest sport, który uprawiam od osiemnastu lat, to całe moje życie. Ale napisałem choćby program reality show - bramkarze z dyskotek walczący w formule podobnej do MMA, również wymyślonej przeze mnie. Pewna firma holenderska, która zajmuje się produkcją programów typu "Big Brother", zainteresowała się tym. Robiłem też gale charytatywne, mam co w życiu robić. Kocham jednak boks, mam 32-lata. Myślę, że mam z pięć lat najlepszego boksu przed sobą. Rozmawiałem z lekarzami, miałem robioną tomografię głowy, nigdy nic nie wyszło, że jest coś nie tak. Wszystko jest więc chyba na dobrej drodze.

Jak długo się pan zastanawiał nad zaakceptowaniem oferty na walkę z Adamem Balskim?

W ogóle się nie zastanawiałem. Jak tylko dostałem sms-a od Mateusza Borka, z propozycją walki, od razu oddzowniłem i spytałem o to, na jakich to ma się odbyć zasadach. Mi brakuje tej otoczki związanej z boksem. To jest piękny sport i sposób na życie. Brakuje mi tego od dwóch lat. Powrót na tak dużej gali, z dobrym rywalem, to jest spełnienie moich życzeń.

Kibice, w większości, stawiają na wygraną Adama Balskiego. Mylą się?

Balski to dobry zawodnik. Jest szybki, ruchliwy, luźny, podoba mi się jego styl boksowania. Ale ja jestem bardziej doświadczony. Zobaczymy, jak wytrzyma presję walki na tak dużej gali. Zobaczymy, jak sobie z tym wszystkim poradzi. Ja już boksowałem na różnych galach, nie robi mi różnicy, gdzie i z kim wychodzę do ringu. Nie będę tutaj jednak przygotowany tak, jakbym mógł. Szkoda, że w kontrakcie nie ma zapisu o rewanżu, na wypadek jego zwycięstwa. Gdybym miał dwa miesiące przygotowań do tej walki, to nie dałbym mu szans. Fizycznie pewnie on będzie lepiej przygotowany, ale boksersko lepszy jestem ja.

Na koniec zapytam o pana ofensywę słowną w kierunku Artura Szpilki. Artur napisał dziś na Twitterze, że zawsze doceniał pana serce do walki i nie wie, o co panu tak naprawdę chodzi.

Słucham? Artur mnie zadziwia teraz. Widziałem jakiś wywiad, dla jednego z portali, gdzie wyzywał mnie od "białych murzynów", że ja jestem taki i taki. Byliśmy kolegami z drużyny. Bardzo lubię Wawrzyka, Miszkinia, "Diablo", czy innych chłopaków, Jackiewicza, to są moi koledzy. To są normalne chłopaki. A Szpilka uważa się za ponad człowieka, jest socjopatą. To on zaczął dogryzanie mi, że ja jestem "biały murzyn". Mnie zapytano tylko, komu życzę zwycięstwa w walce Szpilka - Kownacki i powiedziałem, że życzę Kownackiemu, bo to jest fajny gościu. Poznałem go w Łomnicy, fajny, sympatyczny gościu. Szpilkę wszyscy znają, wiedzą jaki on jest. Dostałem ostatnio mnóstwo wiadomości od ludzi, że w końcu ktoś powiedział prawdę o Szpilce. Większości ludzi nie podoba się jego zachowanie i sposób bycia. On wszystkich ciśnie, nie wiadomo za kogo się uważa. Może jak Kownacki go pokona, to on przestanie kozaczyć? I tyle.

Rozmawiał: Krystian Sander/Boxing.pl

Nelson 19-06-17 19:06

Dziwie się, że Janik udziela takiego wywiadu przed walką. Nie wiem czy człowiek z takimi problemy zdrowotnymi jakie są tutaj opisane powinien boksować. Śpiączka, zasłabnięcia, poważna kontuzja kolana, długa przerwa i krótki okres przygotowawczy... To się raczej nie może dobrze skończyć. Chociaż kto wie, nie widziałem tego Balskiego, ale jeżeli nie jest jakimś kelnerem, to chyba musi wygrać.

Tomasz Baranek 19-06-17 19:23

Balski nie jest kelnerem, a Janik raczej nie robi Borkowi przysługi takimi wypowiedziami.

Mr.KO 19-06-17 19:49

Janik przegra

Lojalny Kibic (thekudiq) 19-06-17 20:00

Zobaczymy ile zostało z Janilka, co do Szpilki to ma 100% racji. W tej walce kibicuję Janikowi, chociaż faworytem nie będzie, ale jak się dobrze pokaże, powinny przyjść kolejne oferty.

Rockefeller 19-06-17 21:07

Twardy chlopak, sporo w zyciu przeszedl. W formie z Afolabiego moglby nieco namieszac w cruiser, a i chetnie w tym czasie widzialbym jego rewanz z Masterem.
Dzisiejsze mozliwosci Lucky Looka to duza niewiadoma, ktora moze okazac lipa.

Fajnie jakby wrocil do dobrego poziomu, dal kilka dobrych walk na poziomie i nieco zarobil. Tego mu zycze.
W walce Balski-Janik, faworytem zdecydowanie Adam i byloby duzym zaskoczeniem jesli potoczyloby sie inaczej.

Zwara ze Szpila? Kolejna rzecz, ktora rozdmuchana medialnie moze przyniesc niemale korzysci :)

Vipsale 19-06-17 23:27

Generalnie myślę że jesli lekarze dopuścili Łukasza do walki to może walczyć a że ambitny jest i jaja ma to walka może byc zacięta i będę trzymał za niego kciuki. Oczywiście przeciwnik to młodośc i przyszłośc ale Łukasz nawet jesli przegra po dobrej walce powinien sporo zyskac pokazując że jeszcze żyje i ew. dostac jakąś fajną walkę. Pisze po imieniu bo miałem okazje poznać Łukasza w Jelonce i daje słowo że to bardzo fajny człowiek. Nie wiem skąd te opinie że coś z nim nie tak bo jakoś dziwnie mówi .. moim zdaniem zawsze tak mówił ja tam niczego szczególnego nie widzę no ale może stronniczy jestem :) a ze Szpilką to ma rację i podesłał mu kolejną porcję wkurwu za co ma u mnie plus :)

LegiaPany 20-06-17 00:56

Pisalem juz po pierwszym wywiadzie z Janikiem odnosnie tej walki ze to juz bardzo kontuzjogenny i zchorowany sportowiec - obym sie mylil a Janik dal jeszcze dobre walki - jednak watpie.

Adrian Golec 20-06-17 10:04

Niesamowite, wirusowe zapalenie płuc i jelit (nie pracują płuca, śpiączka)? Straszne rzeczy. Tego dnia 11 kilometrów biegu, godzina basenu i wieczorem trening bokserski - dla mnie to byłby hardcor, po którym pewnie musiałbym odpoczywać pełne 2 dni. Taki wysiłek, jeśli jest spontaniczny, ale do zrobienia (nie każdy przecież przebiegnie 11 km, a gdzie reszta...) potrafi kompletnie osłabić organizm. Są oczywiście dużo więksi hardcorowcy, ale Łukasz nie robił chyba tak intensywnych treningów co dzień... (??)

Wojtek Mistrzu 20-06-17 10:15

Czemu o tym w ogóle nie było w mediach? Nikt nie zauważył, że Janik leży 2 tygodnie w śpiączce? Przecież to nie jest anonim.
Oczywiście gdyby to było poszanowanie jego prywatności to ok, ale nie wierzę w to


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:35.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.