boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 24-09-16, 19:58   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie Soroko dla Boxing.pl: Papa Stamm mógłby sobie dziś nie poradzić. Byłby w szoku

Zapraszamy do lektury wywiadu z trenerem Jarosławem Soroko. W swojej karierze trenerskiej Soroko miał okazję współpracować z Tomaszem Adamkiem, Mateuszem Masternakiem, Krzysztofem Cieślakiem, Albertem Sosnowskim, Piotrem Wilczewskim, Ewa Brodnicką, Ewą Piątkowską, a także uczył bokserskich podstaw Mameda Chalidowa. Z trenerem Soroko porozmawialiśmy o boksie kobiet, ostatniej gali Polsat Boxing Night, stanie polskiego pięściarstwa, dawnych czasach, czy też nieudanym biznesie, jakim było prowadzenie piekarni. Zapraszamy do ciekawej, naszym zdaniem, lektury.

Krystian Sander/Boxing.pl: Przygotował pan Alberta Sosnowskiego do walki z Andrzejem Wawrzykiem. Jak wrażenia po tym starciu w Ergo Arenie? Jest pan zadowolony? Można chyba śmiało powiedzieć, że Sosnowski, mimo porażki, wypadł lepiej niż można było zakładać.

Jarosław Soroko: Mimo porażki Albert wypadł dobrze. Moim zdaniem Sosnowski obnażył trochę Wawrzyka. Gdyby nie ten łuk brwiowy... Nie chcę gdybać. Kondycji nie brakowało, dostał łokciem. Trudno. Rozcięcie było bardzo głębokie. W sumie to nie pękł mu łuk brwiowy, a bardziej czoło nad okiem. Albert czuł tylko, że krwawi, nie czuł bólu, nie widział tego. Sędzia powiedział, że przerywa. Mówił, że jest za głęboko. Rana była szarpana. Mocno skupiliśmy się na obronie, wyjściu po ataku przeciwnika. Blok na długie ręce. Myślę, że było dobrze. Mieliśmy przygotowanych kilka rzeczy, ale ta sytuacja z okiem zniweczyła wszystko. A dlaczego mówię, że Sosnowski Andrzeja obnażył? Albert w wieku 40 lat radził sobie z zawodnikiem, który chce się liczyć na świecie. Wawrzyk może miał przewagę, ale bez przesady, nie była to jednostronna walka. Zdrowie jest jednak najważniejsze. Czego nam zabrakło? Dziesięciu lat mniej na karku Alberta.

Czy ta walka mogła jeszcze ułożyć się dla "Dragona" pozytywnie? Gdybyśmy oglądali kolejne rundy, co tam mogło się wydarzyć?

Plan mieliśmy taki, by z każdą rundą jeszcze tempo podkręcać. Na każdą rundę mieliśmy osobny plan. Oczywiście, nie jest powiedziane, że ten plan musiał nam się sprawdzić. Ale chieliśmy, że tak powiem "zamęczyć" przeciwnika. Takie mieliśmy założenia. Albert miał sześciu sparingpartnerów. Co rundę mu zmieniałem rywala, w końcówce rzucając mu dobrze ruszającego się na nogach chłopaka, by Albert musiał go popędzić.

Co już po walce powiedział panu Sosnowski?

Podziękował. Był zadowolony. Dopiero w szatni, w łazience, zobaczył w lustrze to rozcięcie i przyznał mi rację; że decyzja o przerwaniu walki była słuszna. Był trochę oszołomiony, walka swoje robi, był pod dużym wrażeniem tego wszystkiego. Ja już przed szóstą rundą mu powiedziałem, że jest głębokie rozcięcie. Sędzia podszedł do nas i powiedział: nie, nie. Ja to przerwę. Jak już mówiłem, rana była szarpana. Wyszła z tego taka niepełna litera "Z". Kreska u góry, kreska na dole. Znak Zorro (śmiech). Zniszczyłbym mu zdrowie, rana mogła się tylko powiększyć. Dopuszczając go do dalszej walki, zrobiłbym mu krzywdę. Albert powiedział mi też, że żałuje, że nie spotkaliśmy się dziesięć lat wcześniej.

Sporo było tych walk Sosnowskiego na Wyspach Brytyjskich, a do Polski "Dragon" wrócił dopiero w roku 2014, po dwunastu latach przerwy. Ominęło Alberta dużo walk z rodakami. Nie było walki z Saletą, Adamkiem, Gołotą. Propozycje pojawiły się wtedy, kiedy Albert najlepsze miał już za sobą. Nie ma pan wrażenia, że Albert, mimo walki o pas WBC, czy zdobycia pasa europejskiego, mógł osiągnąć więcej, szczególnie na polskim podwórku?

Zdecydowanie więcej. Dopiero ja mu wydłużyłem zasięg ciosu, dużo mu pokazałem. U nas jest takie myślenie, że trener od boksu to jest trener od wszystkiego. Guzik prawda. Parę lat wcześniej miałem plany założenia pewnej grupy. Miałem psychologa, miałem dziewczynę od stretchingu, a ja miałem odpowiadać za boks. I w takim gronie można stworzyć fajnego zawodnika. To tak samo jak z tymi fachowcami polskimi. Oni zaczynają od rur kanalizacyjnych, poprzez przewody elektryczne, do pomalowania ścian. Ale zapewnam pana, że zaraz tam coś trzaśnie. Każdy musi robić to, na czym się zna. Ja siedzę w boksie 42 lata. Wiem pewne rzeczy z doświadczenia, sam stoczyłem ponad 200 walk. Coś widziałem i coś przeżyłem. Walczyłem w Niemczech, byłem trenerem w Austrii. Poznałem ludzi, którzy pozwolili mi poszerzyć moją wiedzę. U nas do dziś się wspomina Papę Stamma. Ja nie wiem czy dzisiaj Papa Stamm by sobie poradził. Warunki treningowe, żywienie, wszystko się tak zmieniło, że na pewno ktoś z tamtych czasów byłby dzisiaj w wielkim szoku. Polska szkoła boksu... Mówi się, że polska szkoła boksu to lewy prosty. A to inni nie znali lewego prostego? Wszyscy bili lewy prosty. Podchodzę do wszystkich jednak z dużym szacunkiem.

Kiedyś mieliśmy w Polsce ligę, mieliśmy wyniki i mieliśmy talenty. Dziś to wygląda koszmarnie.

Ale dawniej amatorzy to byli tak naprawdę zawodowcy! Jeżeli ktoś normalnie trenował, ale miał etat w kopalni, to jak go nazwać? Amatorem? Czy zawodowcem? Ci zawodnicy, tak jak ja, byli zawodowcami. Ja sam byłem w Legii Warszawa zatrudniony jako konserwator obiektów sportowych (śmiech). Dostawałem jakąś tam gażę miesięczną, dostawałem pieniądze za walkę, ale moim obowiązkiem był tylko trening. Byłem więc zawodowcem. Więc według mnie i tak bokserzy z tamtych czasów osiągnęli za mało. Pamiętam jak to było w Niemczech. Lata osiemdziesiąte. Pracowałem całą noc w lokalu, rano przyjeżdżał po mnie menedżer i jechałem na walkę. 300 kilometrów w jedną stronę, z powrotem drugie tyle. I zaraz po powrocie szedłem znów do pracy. Byłem takim kierownikiem - ochroniarzem lokalu. Funkcja połączona. Tam odczułem co to znaczy być bokserem amatorem. Byłem zawodnikiem na telefon. Dzwonili do mnie, jechałem na ligę.

Czego dziś brakuje do ożywienia amatorki?

Brakuje sponsorów. Ojców sukcesu jest wielu, ale do pomocy jest mało ludzi. Kiedyś udzieliłem wywiadu, dla Polsatu bodajże, gdzie prosiłem o pomoc dla Ewy Brodnickiej i Ewy Piątkowskiej.

Tak, widziałem. Kilka dni temu trafiłem na ten materiał.

Super. Prosiłem o pomoc, żeby chociaż się znalazł jakikolwiek sponsor dla dziewczyn. Szukałem wszędzie. Byłem nawet na rozmowach w Polsacie, spotkałem się z Marianem Kmitą. Zresztą, to właśnie ja wprowadziłem do Polsatu Mariusza Grabowskiego.

No właśnie, miałem o to zapytać. Dlaczego dziś nie jest pan trenerem w grupie Tymex Boxing Promotion? Boksują dla Mariusza Grabowskiego Ewa Brodnicka, Robert Parzęczewski, Marcin Siwy, Michał Żeromiński i inni. Byłoby z kim pracować.

Cześć, dzień dobry, do widzenia. Tak dziś wygląda moja relacja z Mariuszem. Grabowski to jednak bardziej organizator imprez, a nie człowiek odpowiadający za przygotowania zawodników. Każdy ma tam obowiązek samemu się przygotować. Szkoda, bo mogliśmy razem stworzyć coś fajnego. Umówmy się, jeżeli boksera trenuje facet od kickboxingu...

Kto teraz odpowiada za boks wspomnianych przed momentem zawodników? Ja nie umiem sobie przypomnieć żadnego nazwiska trenera, który przygotowuje pięściarzy pana Grabowskiego.

Ja też nie wiem. Nie mam wiedzy. Kiedyś Mariusz potrafił do mnie przyjechać nawet dwa razy dziennie, później się to popsuło, choć kontakt mamy do dziś. Ja miałem inne spojrzenie. Chciałem stworzyć grupę, która raz na jakiś czas da ludziom pokaz dobrego boksu. Nie obwiniam Mariusza. On ma pieniądze na gale, ale potrzeba tam jeszcze kilku sponsorów. Żeby wszystkie aspekty działały prawidłowo.

Rola psychologa w boksie. Dziś wciąż się to nieco lekceważy, ale zawodowy sport to jest ogromne obciążenie. Fizyczne, ale i psychiczne.

Oczywiście. Mówiłem to już kilka lat temu, w kontekście Artura Szpilki. Tą jego agresję należało przekierunkować na sport, a nie wystąpienia publiczne. Nie ma u nas jeszcze profesjonalizmu. Liczą się pieniądze, dużo ludzi jest z łapanki.

Dominik Junge, trenuje Ewę Brodnicką. Zaświtało mi.

Ale jaki to jest jej trener? Korespondencyjny! Nie wiem, może to dla lansu, że mam trenera z Niemiec? Trener musi być na co dzień. Musi widzieć, jak się czujesz rano, jak wieczorem. Trenować w czasie walki, przygotować do wysiłku w danej godzinie. Z Albertem trenowaliśmy ostatnio o godzinie 22. Ja po północy byłem w domu.Temu się trzeba poświęcić, żeby coś z tego wyszło. A nie korespondencyjnie ustalać treningi. Na co to się zda? Każdy dzień jest inny, nawet na zmiany pogody reagujemy inaczej. Ja też mogę zadzwonić do zawodnika i powiedzieć, by bił lewy prosty. Boks to nie tylko cios, zejścia, odejścia, uderzanie. Boks to taktyka. Mogę pokonać kogoś, kto pokonał tego, który pobił mnie. To jest jedno wielkie morze wiedzy. Zawodnik i trener muszą pracować razem, codziennie. Był przecież w sztabie Ewy taki trener od kickboxingu...

Robert Złotkowski.

Tak! Ale już go nie ma, odszedł. Teraz jest jakiś inny facet. Z Żoliborza. Taki z brodą. Ale nic nie wiem o nim. Nie wiem kto to jest.

Nie ma pan wrażenia, że dziś funkcja trenera mocno traci na znaczeniu? Nabijamy biceps, wciągamy koszulkę adidasa czy nike, włosy na żel i jesteśmy trenerem. Kiedyś to chyba inaczej wyglądało.

(śmiech) Zupełnie inaczej. Żeby kiedyś być trenerem, to trzeba było mieć za sobą jakąś historię, coś osiągnąć. Trener musi znaleźć ścieżkę do poprawy formy swojego zawodnika. Musi mieć trener czas, tolerancję, oczekiwanie na to lepsze, cierpliwość, podejście pedagogiczne. Trzeba wiedzieć, jak dotrzeć do pewnych rzeczy.

Nie możemy tutaj pominąć naszych mistrzyń WBC i EBU w boksie kobiecym. One zaczynały z panem. Jak pan to wspomina?

Ja je pobudzałem do tego, żeby trenowały, bo widziałem potencjał. Nie było sparingpartnerek, nie było nic. One musiały nawet płacić za swoje walki. Dlatego szukałem tych sponsorów. Boks kobiet to była nisza.

Dziś jesteśmy na drugim biegunie. Boks kobiet jest pięknie opakowany, panie walczą walki wieczoru, mają bazę fanów. Nie ma pan czasami wrażenia, obserwując te walki, że jest to jednak przerost formy nad treścią?

Mogę nie komentować tego? (śmiech) Niech pan zobaczy jak Ewa Piątkowska ze mną tarczuje, można to znaleźć w sieci, migawka - jakieś trzy minuty. Osiem - dziesięć ciosów w serii. Była rotacja, kontra z bloku. Dzisiaj Ewa boksuje jak kaleka, przepraszam za te słowa, szanuję Ewkę bardzo. Ewa człapie. Gdzieś to poszło nie tak, jak trzeba. Piątkowską stać zdecydowanie na więcej! Wiem, bo z nią trenowałem. Boks to ciosy w serii. Zapraszam pana do mnie na salę. Lepiej pan zrozumie, o co mi chodzi. Tutaj coś panu opowiem, schodząc z tematu. Zaprosiłem kiedyś na galę psychologa, który miał z nami współpracować. To była gala w Pionkach bodajże. On w przerwie nie wiedział za co się złapać. Masz minutę, by boksera opatrzeć, przemyć szczękę, zatamować krwawienie, przyłożyć lód, a jeszcze przekazać wskazówki taktyczne! On mówi: kurwa, jak to ogarnąć?! Dlatego w narożniku musi być zgrana grupa, która się rozumie. To jeszcze w kwestii pracy trenera.

Trzeba dotknąć tematu od wewnątrz?

Tak jest! Ja na przykład nigdy nie pracowałem na budowie. I nie umiem ocenić pracy na budowie. Popełniłem kiedyś jeden błąd, który uświadomił mi, że nie można się brać za coś, o czym się nie ma pojęcia. Wróciłem z Niemiec. Rok 1987. Kupiłem na Grochowie piekarnię. Namówili mnie, że warto zainwestować. Rok wytrzymałem, sprzedałem, wyjechałem do Austrii. Wiedziałem, że w piekarni robi się chleb, ale nie wiedziałem jak (śmiech). Ludzie paskudni, leniwi, alkoholicy. Dwóch może szanowałem, reszta to śmiecie. Złośliwi, pazerni, zazdrośni. Jaki tam był sabotaż. Worki mi rozcinali, żeby na złość zrobić. Kiedyś złapałem jednego jak ten worek rozcina. Ciastowy i piecowy non stop się kłócili, a ja traciłem. Szanuję każdą pracę, ale sam odczułem, jak to wygląda wtedy, kiedy nie masz pojęcia o tym, co robisz.

Wróćmy do tematu Brodnicka - Piątkowska. Jakie to były osoby, pięściarki? No i która była lepsza dawniej, a która jest lepsza dziś?

Były zupełnie różne z charakteru. Piątkowska przyszła do nas z rugby. Była zawzięta, taka zdeterminowana, charakterna. Taka, brzydko mówiąc, chłopięca. Taki miała chłopięcy zadzior. Moim zdaniem była lepsza. Brodnicka przyszła do nas za to z kickboxingu. Piątkowska była bardziej otwarta, potrafiła śmiać się z siebie. Brodnicka była inna. Różne charaktery. Może dlatego dziś się kłócą. Wiem, że Brodnicka też miała związać się z Andrzejem Wasilewskim, ale się nie zgodziła.

Dziś obie Ewy radzą sobie znakomicie. Ale wie pan co? Nie przypominam sobie, by któraś z nich wspomniała o panu, wieszając na biodrach cenny pas.

Ewa Piątkowska wielokrotnie mówiła, że u mnie trenowała. Ze strony Brodnickiej nie usłyszałem ani słowa. Już nie mówię o finansach. Nie będę się dziś upominał. Ale zwykłe dziękuję, za ten etap pracy. Jedna miała wolne rano, druga wieczorem. Zawsze byłem do dyspozycji, wierzyłem w nie. Nie mówię tego z żalem, ale chociaż odrobina wdzięczności. One póżniej trenowały z kimś innym, ale kogo one wtedy interesowały? U Tomasza Babilońskiego była taka dziewczyna, teraz w telewizji pracuje...

Karolina Owczarz.

Karolina, tak! Też u mnie zaczynała. Babiloński po Karolinie powiedział, że już nigdy nie chce w zespole kobiety. Nikt nie chciał dawać szans kobietom. Ja jednak na to nalegałem, chciałem nawet stworzyć projekt z samymi kobietami w grupie. Byłem z tym pomysłem u pana Kmity. Pomysły były, do realizacji daleko. Wiadomo - finanse. Plan to jedno. Pieniądze na jego realizację to drugie.

Jak pan oceni poziom boksu kobiecego? Ja nie ukrywam, że mnie to nie przekonuje. Potyczki o światowe tytuły są nudne, przewidywalne, zwyczajnie słabe.

Jeszcze raz odeślę pana do mojej tarczy z Piątkowską. To była inna dziewczyna. Kobiecy boks... Kobiety powinny być kibicami. Tak na przestrzeni lat to oceniam. Pamięta pan walkę Brodnickiej z tą Belgijką? Tragedia. Ewa ją łapała dwoma rękami za głowę i trzymała. To zapasy były, albo sumo. Nie wiem, co się stało z boksem Ewki. Kto kogo przepchnie (śmiech). To jest trochę jak z pornografią dziecięcą. Jak widzę, to się odwracam.

Rozmawiał: Krystian Sander/Boxing.pl

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-09-16, 20:51   #2 (permalink)
prospect
  
 
Avatar EmanuelAugustus
 
Zarejestrowany: Feb 2016
Postów: 587
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ciekawy wywiad. Tak jak się czyta te wywiady z polskimi trenerami czy promotorami to są oni w stanie zdiagnozować słaby poziom boksu w Polsce, brak profesjonalizmu etc. - tylko nie ma komu albo nikomu się nie opłaca żeby coś z tym zrobić.
EmanuelAugustus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-09-16, 21:30   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 2784
Nominowany 5 razy w 2 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Najciekawsze te smaczki o kobiecym boksie .

Uwagi ogólne z środkowej części wywiadu np. o braku sponsorów do ożywienia amatorki - moim zdaniem nic nie wnoszą. Gdyby tak było naprawdę nie mielibyśmy ani jednego tenisisty grającego nawet w challengerach. Sponsorzy się pojawią wszędzie, gdzie sport jest na wysokim poziomie, nawet w bieganiu na nartach . U nas gorzej jest z organizacją i szkoleniem, praktycznie w każdej dyscyplinie od futbolu zaczynając. Na szczęście zaczyna się to zmieniać.

Trafniejsza jest wypowiedź o roli psychologa w sporcie.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-09-16, 00:20   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Mar 2015
Postów: 4213
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ciekawe,ale ten wywod o przerwaniu bym zachowal la siebie... Zastanawiam sie kiedy nadejda te czasy,w ktorych jaja u bokserow,przesdstawidzieli,promotorow ietc beda na swoim miejscu ?
mat.d jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-09-16, 09:32   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Zmora
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Postów: 431
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

A mnie ciekawi co takiego ta Owczarz namieszała, że nawet Babilon zwątpił
Zmora jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-09-16, 14:20   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Sep 2002
Skąd: Chełm
Postów: 14172
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Zmora Zobacz post
A mnie ciekawi co takiego ta Owczarz namieszała, że nawet Babilon zwątpił
Może to, że zaszła w ciążę, a potem nie paliła się do powrotu...?

Boks kobiet traktuję jako ciekawostkę. Nic poważnego, przynajmniej na razie. Być może za 5, 10 lat sytuacja zmieni się, ale teraz to tylko przedsmak męskich walk (bez grama szowinizmu).
Sykes jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-09-16, 11:17   #7 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 1993
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Nie ma pan wrażenia, że dziś funkcja trenera mocno traci na znaczeniu? Nabijamy biceps, wciągamy koszulkę adidasa czy nike, włosy na żel i jesteśmy trenerem. Kiedyś to chyba inaczej wyglądało.
Dobre pytanie, a jednocześnie diagnoza

Kiedyś w TV właśnie ktoś opowiadał o trenerach w Polskim boksie, podobno straszny deficyt. Można narzekać np. na Łapina, czy, że ma za dużą grupę bokserów, no ale gdzie są inni trenerzy ? Jeszcze Gmiturk z dobrą renomą, który jednak obecnie jest na wpół promotorem i dalej bieda.

Myślę, że z boksem ogólnie jest taki problem, że pieniądze zarabia garstka najlepszych bokserów, reszta klepie biedę i stąd ogólnie jest jak jest, że w tej dyscyplinie nie ma finansów, a jak nie ma finansów to nic nie ma.

W piłce nożnej nie trzeba być od razu Lewandowskim, żeby żyć na przyzwoitym poziomie.
omen jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-09-16, 12:32   #8 (permalink)
challenger
  
 
Avatar SlawekW
 
Zarejestrowany: Oct 2015
Skąd: Gdynia
Postów: 1947
Nominowany 3 razy w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mi się podoba wątek Tymexu - tam nikt nie trenuje porządnie, wielu walczy bez stałych kontraktów, a gdyby to spiąć do kupy, wyselekcjonować 3-4 nazwiska i inwestować, mogłoby się to sprofesjonalizować. Choć trochę.
SlawekW jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-09-16, 15:03   #9 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Fajter
 
Zarejestrowany: Sep 2015
Postów: 327
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Grunt, że potrafią zdiagnozować słaby poziom. Naszym trenerom piłki nożnej nadal się to nie udaje, bo zawsze winne są okoliczności a nie piłkarze. Boks to wdzięczny sport i z potencjałem, tylko brakuje dobrej kadry szkoleniowej
Fajter jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Mateusz Borek dla Boxing.pl: trudne jest życie po życiu Krystian Sander Wywiady 8 02-09-16 13:16


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:09.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.