boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 06-03-14, 21:30   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9875
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Boks po polsku - czyli Przemysław Opalach dla boxing.pl

Zapraszamy na rozmowę z trenerem, właścicielem klubu bokserskiego, organizatorem gal, ale przede wszystkim aktywnym bokserem z Olsztyna - Przemkiem Opalachem (14-2, 13 KO). Rozmowa z tym 27-letnim pięściarzem kategorii super średniej to opowieść o człowieku, który żyje z i dla boksu, nawet jeżeli ciężko podejrzewać go o szansę na mistrzostwo świata w swojej profesji.

Boxing.pl: Witaj Przemku! Na początku chciałbym wiedzieć, jak to było dokładnie z tą walką w Turcji? Miałeś walczyć, boxrec.com tak podawał, ale zostałeś w Olsztynie. Co nie zagrało?

Przemysław Opalach: Witam! Walka się nie odbyła, ale faktycznie propozycja walki była. Zaakceptowałem ten pojedynek, który jak wiesz miał się odbyć 28-ego lutego. Zrezygnowałem jednak później z tej walki z prostej przyczyny, ważniejsza jest dla mnie moja gala w Giżycku. Dowiedziałem się, że ludzie, którzy pomagają mi w organizacji gali chcą, bym zawalczył. Zapraszam wszystkich 5-ego kwietnia do Giżycka, gwarantuję doskonałe widowisko sportowe. Nie wiem, kto zajmuje się w Polsce boxreciem, ale walka wisiała, nawet ku mojemu zaskoczeniu. Powtarzam więc, że nie chciałem złapać kontuzji, która uniemożliwiłaby mi występ w Polsce.

Ostatnią walkę stoczyłeś w Ghanie, Twoim rywalem był reprezentujący Tanzanię, Maisha Samson. To chyba było najcenniejsze zwycięstwo w Twojej karierze, prawda?

Walka jak wiesz nie była długa. Wiadomo, miałem też na pewno dużo szczęścia. Rywal podszedł do tej walki lekceważąco, myślał, że dadzą mu jakiegoś ogóra do obicia. W pierwszej rundzie było widać brak respektu z jego strony, walczył z rękami na kolanach. Powiem Ci, że na początku drugiej rundy wyszły różnice klimatyczne. Naprawdę byłem bardzo zmęczony, nie wiem, pewnie z powodu tamtejszego klimatu.

Nie dostałeś nieco czasu na aklimatyzację?

Byliśmy w Afryce trzy dni, z czego pierwszy dzień spędziłem w Egipcie i tam zrobiliśmy jeden trening w klimacie śródziemnomorskim, a jeden trening zrobiliśmy już na miejscu, gdzie walczyliśmy. Nawet w hotelu zrobiliśmy trening, bo nie było nic lepszego do roboty. Walkę udało się wygrać, stawką walki były pasy, więc zwycięstwo na pewno było cenne.

Teraz masz pas IBF International, więc nasuwa się pytanie, czy będziesz dążył do walki o mistrzowski pas tej federacji?

Powiem Ci tak: faktycznie plany i propozycje są. Teraz mogę walczyć o pas IBF Intercontinental, ten bardziej prestiżowy pas. Federacja jednak chce, bym stoczył jedną wolną obronę tytułu, który posiadam aktualnie. Nie widzę przeszkód, ale wolałbym piąć się w górę rankingów i nie toczyć walk, których korzyść jest potencjalnie niewielka. Wiesz, latka lecą (śmiech). Jeśli ktoś będzie chciał się bić ze mną i odebrać mi ten pas, to zawalczę, jednakże jak mam sam podejmować decyzję na temat swojej kariery, a tak jest, to wolę się bić o Intercontinental. W czerwcu bodajże mają się bić właśnie o ten pas i zaczekam na zwycięzcę i chcę się z nim zmierzyć, jako teoretyczny pretendent.

Właśnie, teoretycznie. Dobrze wiemy jak to jest w boksie zawodowym, ale wyszukując informacji o Tobie dostrzegłem coś ciekawego. Podobno zaczynałeś od Muay Thai...


Tak, to prawda. Pierwszą walkę zawodową w Muay Thai stoczyłem w Niemczech i nie wspominam jej miło (śmiech). Oczywiście doświadczenie jest bezcenne, ale bilans po walce był mocno ujemny. Miałem złamane trzy żebra i nos. Zaczynałem trenować Muay Thai w Niemczech i tam walczyłem. Syn mojego trenera od Muay Thai jest teraz mistrzem świata w zawodowym boksie organizacji GBU czy GBA. Mój trener też jest mistrzem świata Muay Thai, ma walki w Tajlandii na koncie. Ten sport był bardzo wyniszczający, czasami naprawdę bolało. Wiesz, w zawodowym sporcie jest tak, że musisz poświęcić dużo czasu i pieniędzy, by reprezentować poziom odpowiedni do zawodowego sportu. Wtedy każdy dążył do K-1: kick-bokserzy, karatecy, zawodnicy Muay Thai, a później nawet bokserzy. Ja walczyłem w tajskim w wadze do 71 kg, nawet do 67 kg, więc teoretycznie łapałbym się w limicie K-1 MAX. Postawiłem jednak na klasyczny boks i nie żałuję tej decyzji.

Przemek, w maju zeszłego walczyłeś z Serbem Geardem Ajetovićem (24-9-1, 12 KO) na gali rodzinnym Olsztynie, przegrałeś. Czego nauczyła Cie tamta walka?

Oj co to była za walka. Ajetović po prostu pokazał mi moje miejsce w szeregu. To był kubeł zimnej wody wylany na łeb. Wiesz, ja miałem wtedy wygranych 12 walk zawodowych, większość przed czasem wygrałem i nie byłem świadomy, że Serb prezentował tak wysoki poziom. Powiem Ci, że nie wiem dlaczego on mnie nie znokautował. Od drugiej rundy to już on decydował o tym, kiedy skończyć pojedynek, podobnie jak bracia Kliczko do niedawna decydowali o swoich walkach.

Teraz bardziej poważnie podchodzę do treningów. Więcej biję lewym prostym, myślę o obronie, nie szukam na siłę półdystansu. Stałem się bardziej profesjonalnym zawodnikiem. Wiesz, teraz jest praca, trening i dom. Monotonne nieco życie, na pewno ciężkie, ale staram się na każdym polu spełniać swoją rolę. Uważam, że mi się to udaje i jestem dobrym pracownikiem, zawodnikiem i ojcem i mężem.

Właśnie to jest bolączka nie tylko bokserów, a wszystkich sportowców uprawiających te niekomercyjne dyscypliny sportu. Jak łączysz pracę z treningami?

Wiesz, nie jest łatwo. Ja mam to szczęście, że moja praca łączy się jednocześnie z moją pasją. Jestem trenerem personalnym z certyfikatem trenera "Master", który posiada nieliczna grupa osób w Polsce. Wiesz, życie sportowca to jednak nie jest bajka. Ja sam zawsze zajmowałem się wyszukiwaniem sponsorów i uwierz mi, to nie jest lekki kawałek chleba.

Pracę zawodnika starasz się łączyć z funkcją trenera i właściciela swojego klubu pięściarskiego, Wilki Olsztyn. Powiedz, jak się sprawdzasz w tej roli?

Czasami sam prowadzę treningi w moim klubie, ale na co dzień treningi prowadzi doskonały trener, któremu już z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować, Marek Szewczuk. Jest jeszcze mój przyjaciel, Darek Dołkowski, który też mi bardzo pomaga. Póki się wszystko jakoś nie ustabilizuje, to będziemy to ciągnąć właśnie w ten sposób.

Przejdźmy do tematu gali w Giżycku. Ty jesteś jednym z organizatorów. Zdradź nam nieco szczegółów dotyczących tego eventu.

Będzie walczyć kilku zawodników z Warmii i Mazur. W walce wieczoru zawalczę ja sam na dystansie 10-ciu rund o pas WBC Baltic. Będzie kilka walk w wadze ciężkiej, więc na pewno emocji nie będzie brakować.

Masz już rywali dla tych zawodników? Będziesz prosił kogoś o pomoc przy układaniu karty walk?

Nie, wszystko będę sam robił. Wiesz, walczyłem w wielu miejscach na świecie, złapałem nieco kontaktów i zobaczymy, czy opłacało się je zawierać. Zamierzam ściągać rywali zza granicy, bowiem nie interesują mnie żadne walki polsko-polskie.

Dlaczego jesteś przeciwny potyczkom Polaków?

Odpowiem Ci na swoim przykładzie. Większość zawodników w mojej wadze znam, to są moi koledzy. Takie walki nie mają sensu, bo nikomu nic one nie dają. Wiesz, pokażesz się na naszym podwórku, powiedzą wow, pobiłeś Pana x, a później zawodnik jedzie za granicę i walka jest na tym samym poziomie, dostanie w łeb i powiedzą, że ładnie zawalczył. Wiesz, takie walki mają sens, gdy są to pojedynki typu Saleta vs Gołota czy Gołota vs Adamek. Muszą jej chcieć nie tylko zagorzali fanatycy boksu, ale również niedzielni fani tego sportu. Słuchaj, jest tylu świetnych zawodników na świecie i pokonując ich, można po prostu dalej dojść w rankingach, więc po co komu walki z rodakami?

Czy Ty jesteś jedynym rozpoznawalnym bokserem na swojej gali, czy zamierzasz zakontraktować jeszcze kogoś?


Zobaczymy jak się potoczy dzisiejsza walka Maćka Sulęckiego. Prowadzimy rozmowy z jego sztabem i jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to Maciek zawalczy w Giżycku. Przed nim nie lada test, bo jego rywal z Francji może nie jest mega technicznym bokserem, ale ma kowadło w łapie. Jeśli będzie chciał zawalczyć na gali w Giżycku, to będziemy zaszczyceni możliwością umieszczenia go w naszej rozpisce. (Maciek Sulęcki wygrał z Howardem Cospolitem na punkty po 10 rundach).

A co ze stroną medialną gali?

Rozmawiamy z jedną telewizją, ale dla dobra tych rozmów nie mogę Ci zdradzić żadnych szczegółów.

Jak klasyfikujesz siebie w wadze super średniej, zarówno w Polsce, jak i na świecie?

Według boxrec.com, który zajmuje się tymi statystykami itp., to jestem numerem 2 w Polsce. Ja jednak nie opieram się na tym serwisie. Według niego na świecie jestem w pierwszej setce, prawie zamykam tą pierwszą setkę i sam wiem, że jest wielu bokserów lepszych niż ja. Na naszym podwórku to Sołdra jest dobrym pięściarzem, Dąbrowski jest dobrze wyszkolony, Starbała jako amator wymiatał. Wiesz, ring wszystko pokazuje, a nie jakieś statystyki. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak czołówka, my wszyscy jesteśmy zawodowymi sportowcami i tylko w bezpośredniej rywalizacji możemy się dowiedzieć, który z nas jest lepszy.

Jeśli chodzi o światowy boks, to kto według Ciebie jest numerem jeden w Twojej wadze i kogo lubisz najbardziej oglądać?

W mojej wadze? Powiem Ci, że mój ulubiony zawodnik, i według mnie jeden z najlepszych bokserów na świecie, to Gienadij Gołowkin. Dla mnie to jest prawdziwy kocur, jak to Wy mówicie w BJJ. Poznałem go w Hamburgu na sparingach, gdzie jeździłem trenować z Kolonii do Uniwersum...

Miałeś okazję z nim sparować?

Broń Boże! Widziałem jego sparingpartnerów po sparingach z nim i uwierz mi na słowo, nie był to przyjemny widok. To byli zawodnicy ważący po 80 kg, a sam wiesz, że on bije się teraz w dużo niższej wadze.

Rozmawiało się z nim i miało się wrażenie, że to ciągle dzieciak. Wiecznie uśmiechnięty, ale to co wyprawiał na sparingach przechodziło najśmielsze oczekiwania. Po samej jego postawie można było przewidzieć, że on naprawdę wiele osiągnie w sporcie. Marcos Maidana wtedy też trenował w Universum i już wtedy wiele się o nim mówiło.

Jeździłeś na sparingi do Hamburga, mieszkałeś w Kolonii. Powiedz, gdzie uczyłeś się bokserskiego rzemiosła?

Moim trenerem był Mohamed Aksuu, przepraszam bracia Aksu. Jeden z nich był nawet medalistą Mistrzostw Europy wagi ciężkiej, Ahmed Aksu. Miałem szczęście, że trafiłem pod ich skrzydła, bo naprawdę świetnie się dogadywaliśmy, nie boję się powiedzieć, że byłem ich ulubieńcem. Niestety z powodu tragedii rodzinnej odszedłem na jakiś czas od boksu, przez co pewnie zniszczyłem sobie karierę amatorską.

Jak wspominasz swoje starty jako amator?

Stoczyłem 89 walk amatorskich z czego 72 walki wygrałem. Jeśli chodzi o jakieś sukcesy, to były one przede wszystkim w boksie tajskim, bo gdy już był czas na poważne walki w amatorskim boksie, to zmarł mi ojciec. Potem wróciłem do Olsztyna i zacząłem wszystko od nowa w klubie Pirs. Pojechałem na Mistrzostwa Polski wtedy i byłem zdziwiony, że inni traktują mnie nie jak Polaka, tylko Niemca, któremu dano polski paszport. Później przegrałem w turnieju Grand Prix Polski z Piotrem Silawą i zająłem trzecie miejsce. Piotrek był trzykrotnym Mistrzem Polski amatorów. Walczyłem w Elblągu na zawodach, gdzie dałem najlepszą walkę. Później przeszedłem na zawodowstwo i staram się być jak najlepszym zawodnikiem.

Jak sobie radzisz ze stresem? Do jakiego momentu on Ci towarzyszy?

Stres to nieodłączny element zawodnika sportów walki. Powiem szczerze, że cały stres znika, gdy wchodzę już do ringu. Należę do tego typu zawodników, że nie muszą otrzymać ciosu, by się odstresować. Wtedy już może być źle. Może tak miałem w walce z Ajetovićem.

Wiesz, do tej pory widzę zdjęcia w internecie z tej walki, gdzie moja głowa odskakuje i wykrzywia się gdy przyjmuje uderzenia rywala. Po walce byłem w szpitalu, było podejrzenie, że mam krwiaka mózgu. Powiem Ci, że po walce nie wiedziałem nawet jak się nazywam. Po walce od razu poszedłem spać, nie mogłem nawet rozmawiać i dlatego podejrzewano krwiaka. W tej chwili Ajetović jest numerem pięć na świecie w rankingu WBO i myślę, że wielu czołowych zawodników go omija, bo wiedzą co ich czeka w walce z nim. To były medalista igrzysk śródziemnomorskich, zdobył brąz w Tunisie w 2001 roku. Rozmawiałem z nim po walce, cały czas mam z nim kontakt i on stoczył jako amator ponad 300 walk. Powiem Ci, że nikt w całej mojej karierze nie uderzył mnie mocniej.

I doszliśmy do końca naszej rozmowy. Powiedz tylko kto wspiera Cię w realizacji sportowych celów, bo bez ludzi dobrej woli się nie można obejść?

Przede wszystkim chciałbym podziękować moim sponsorom z Wrocławia. Przede wszystkim im się należą podziękowania, bo od półtora roku naprawdę mocno mnie wspierają. Podziękowania należą się również firmie Adrenalina, sklepom sportowym, które wspierają mnie zarówno sprzętem, jak i przy organizacji najbliższej gali. Dziękuję również Michałowi Kucharskiemu, który razem ze swoją fundacją wspierają mnie. Nie mogę zapomnieć o moich przyjaciołach: Darku Kozłowskim, który niezwykle mi pomaga w przygotowaniach. Ludziom, którzy zaufali mi i wspierają mnie w organizacji gali w Giżycku, czyli oczywiście ludziom z Giżycka. Mojej kochanej żonie, która naprawdę ma najgorzej ze wszystkich. Wstaję o 4 rano do pracy, jadę 40 km do pracy, potem na treningi i w domu jestem o 22. Dzisiaj mam niby dzień wolny, ale jestem ze swoim zawodnikiem na sparingach tutaj i też mnie nie ma w domu. Kocham ten sport, a moja żona pozwala mi się realizować w tym sporcie i za to chciałbym jej ogromnie podziękować. Marek Szewczuk bardzo mi pomaga, Darek Dołkowski, więc im też dziękuję. Dziękuję również mojemu trenerowi. Wszystkim, którym nie podziękowałem, a powinienem, to niech wiedzą, że im również jestem bardzo wdzięczny.

Na sam koniec mam apel do wszystkich, którzy przeczytali ten wywiad do końca. Wszyscy chcemy cieszyć się z sukcesów sportowców na zawodach, ale bez wsparcia życzliwych osób nie da się tego osiągnąć. W klubach brakuje nawet czasami na wyjazd na zawody, gdyż trzeba się tłuc przez Polskę po kilkaset kilometrów. W ten sposób tracimy wiele talentów, a przecież tak niewiele potrzeba, by zmienić ten stan rzeczy. Każda pomoc jest tak samo ważna, zarówno ta mniejsza, jak i ta większa. Sportowcy są bardziej znani od polityków. Zobacz sam, że wszyscy znają Mike'a Tysona, a o jakichś ważnych postaciach z rządu USA wiedzą tylko Amerykanie i to nie wszyscy. Sport rozwija się dzięki dobrym ludziom, którzy pomagają klubom, zawodnikom. Apeluję, by ta pomoc była, bowiem bez niej, sport staje w miejscu i może nigdy się nie doczekamy np. mistrza świata wagi ciężkiej z Polski.

Dziękuję redakcji boxing.pl za wywiad i zapraszam na galę do Giżycka. My, Polacy będziemy walczyć z zawodnikami zza granicy i będziemy potrzebowali wsparcia naszych kibiców. Mam nadzieję, że możemy na was liczyć...

Rozmawiał: Paweł Sawicki

Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-03-14, 21:38   #2 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2010
Skąd: wschodnie Mazowsze
Postów: 656
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Szkoda, że gala będzie transmitowana nie w Polsacie, bo konkurencyjnej stacji, w której pokażą galę nie ma świadomości bycia stacją dającą widzom boks
Paweł Sawicki jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-03-14, 21:48   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9875
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Miałeś okazję z nim sparować (Gołowkinem)?

Broń Boże! Widziałem jego sparingpartnerów po sparingach z nim i uwierz mi na słowo, nie był to przyjemny widok
Ten fragment mnie rozbroił :D
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-03-14, 22:20   #4 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2010
Skąd: wschodnie Mazowsze
Postów: 656
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

A mnie rozbroiła opowieść o walce w USA, chyba w Tajskim i późniejsze próby powrotu do Polski i finalny happy end dzięki szefowi Global Boxing... To dopiero była historia, szkoda, że nie nagrałem tego :D
Paweł Sawicki jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-03-14, 22:45   #5 (permalink)
contender
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 1348
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie specjalnie interesuje mnie kariera Opalacha ale wywiad czyta się bardzo przyjemnie.Kawałek dobrze wykonanej pracy Pawła Sawickiego
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-03-14, 01:21   #6 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Ofensywa
 
Zarejestrowany: Aug 2012
Skąd: Lublin
Postów: 1950
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Bardzo dobry,profesjonalny wywiad przeprowadzony z ciekawą osobą,który naprawdę dobrze się czytało choć zabrakło kilku pytań Wiele osób jedzie Opalacha za tą walkę z Ajetoviciem a ja po tej walce i wypadzie do Afryki naprawdę stałem się jego kibicem.
Ofensywa jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-03-14, 09:08   #7 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2010
Skąd: wschodnie Mazowsze
Postów: 656
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Pytania były, ale odpowiedzi zachowałem dla siebie
Paweł Sawicki jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Maisha Samson vs. Przemysław Opalach terminarz Nadchodzące walki 0 16-12-13 00:22
Przemysław Opalach vs Geard Ajetovic terminarz Nadchodzące walki 0 08-05-13 16:20
"Dajcie mi Martineza" czyli Peter Quillin dla boxing.pl Bonsante Wywiady 6 17-09-11 19:32


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:34.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.