boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Wywiady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 07-07-12, 13:42   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9876
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Kopciuszek pewny swego: Już pokonałem Prokse i to przygotowując się tylko 4 tygodnie

Boks zna ze swojej historii wielu "kopciuszków", szokujących zwycięzców skazywanych na rozwałkę przed gongiem rozpoczynającym pojedynek. Pierwszy oczywiście kojarzy nam się James Braddock, znany szerokim kręgom ze świetnego filmu "Cinderella Man", który 13 czerwca 1935 roku sensacyjnie pokonał Maxa Baera zdobywając tym samym upragnione mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Z historii nowożytnego boksu na pewno największym zaskoczeniem było znokautowanie "Bestii" Mike'a Tysona przez Jamesa "Bustera" Douglasa w Tokio 11 lutego 1990 roku. Douglas zawalczył fenomenalnie nie dając szans faworyzowanemu w stosunku 42 do 1(!), najgroźniejszemu człowiekowi świata.

Jednak w rolę "kopciuszka", nieoczekiwanego bohatera, wcielają się również bokserzy w pojedynkach o mniejsza stawkę, często zupełnie anonimowi nawet dla doświadczonych koneserów pięściarstwa. Przecież autorem największej niespodzianki w ostatnich latach jest nieznany wcześniej Japończyk Nobushiro Ishida, który już w pierwszej rundzie rozniósł niepokonanego Jamesa Kirklanda, kładąc go trzykrotnie na deskach na gali w Las Vegas z kwietnia 2011 roku. Takim kopciuszkiem jest bezsprzecznie także bohater długo wyczekiwanego rewanżu... pierwszy pogromca Grzegorza Proksy, obecny mistrz Europy wagi średniej Kerry Hope, który znowu staje przed szansą zawstydzenia bokserskich ekspertów i bukmacherów.

W zakładach faworytem 4 do 1 jest Polak, dlatego też Hope pomimo, iż jest obrońcą tytułu, nie odczuwa jakiejś nadzwyczajnej presji:

- Nie, nie czuję wielkiej presji. Mimo tego, że jestem mistrzem, to ludzie uznali, że Proksa zasługuje na miano faworyta. Jednak tak ich, jak i go osobiście czeka duży szok. Miałem aż dwunastotygodniowy obóz przygotowawczy i po raz drugi pokonam go jako "underdog".(..)
- Ja byłem pewny swego i totalnie w siebie wierzyłem przed tamtą, pierwszą walką. Były pewne problemy, miałem przecież tylko 4 tygodnie na przygotowania, ale nadal wierzyłem w siebie. Teraz znowu wyjdę w świetnej formie i wygram
- powiedział w rozmowie z
boxing.pl sympatyczny Walijczyk.

Złapaliśmy Hope'a wczoraj na chwilę przed jego wyjazdem na ceremonię ważenia. Wydaje się bardzo zdeterminowany, nie jest tak jak sugerują niektórzy, że trochę mu odbiło i nie docenia Proksy, że już jest myślami przy kolejnych pojedynkach o jeszcze większe pieniądze. Oczywiście samą determinacją i chęciami pojedynków na wysokim poziomie się nie wygrywa. Istotne są jeszcze chociażby przygotowania, także tutaj Walijczykowi nie można nic zarzucić. Jak sam mówi trenował aż 12 tygodni, sparował z zawodnikami reprezentującymi kategorię od półśredniej po Cruiser:

- Miałem ciężki, 12 - tygodniowy obóz przygotowawczy, jednak byłem już w formie po swojej poprzedniej walce. Zawsze jestem w dobrej formie, nie zapuszczam się między walkami. Sparringi były bardzo dobre, sparowałem z pięściarzami od wagi półśredniej aż do Cruiser. Wszystko jest w porządku, brak jakichkolwiek kontuzji i już nie mogę doczekać się walki.

Zapytaliśmy Hope'a co myśli na temat słów Proksy o tym, że ten ma nad nim przewagę we wszystkim oprócz wzrostu i siły fizycznej, a jeżeli się z tym nie zgadza, to dlaczego właśnie go, Kerrego Hope'a powinniśmy uznawać za lepszego pięściarza.

- Cóż wszyscy mogli zobaczyć, że jestem lepszy od Proksy, przecież pokonałem go i to trenując do pojedynku jedynie 4 tygodnie. Ok, mówi, że ja mam przewagę we wzroście.. Ok, on może uderza mocniej ode mnie, jednak on nie ma takiego serca do walki jak ja, takiej determinacji jak ja, woli zwycięstwa jaką posiadam. To się wszystko okaże jutro, myślę też, że Proksa był głupi, że walczył wtedy ze mną w półdystansie, powinien robić krok do tyłu, uciekać ode mnie - odpowiedział 30 - latek.

Na podstawowe pytanie, kto będzie mistrzem Europy wagi średniej po 7 lipca i dlaczego?

- Oczywiście, że ja, jak już mówiłem przetrenowałem 12. długich tygodni. Kosztowało mnie to sporo wyrzeczeń, szczególnie jeżeli chodzi o rodzinę. Moja córka urodziła się tydzień przed naszą pierwszą walką. Jestem dużo bardziej zdeterminowany niż za pierwszym razem z powodu poświęceń jakie poniosłem. Proksa jest również po prostu arogancki i niegrzeczny i także dlatego chce go pobić.

- Jestem przygotowany na 12 rund tak jak za pierwszym razem. On potrzebuje zrobić znacznie, znacznie więcej niż w pierwszej walce aby odebrać mi mój tytuł. Jestem teraz bardziej zdeterminowany, jestem w lepszej formie, jestem szybszy, jestem silniejszy i jestem bardziej pewny siebie
- zapewnia nas Kerry Hope.

Czy rzeczywiście? Czy siła fizyczna, gabaryty, determinacja i konsekwencja wezmą górę nad talentem, nad umiejętnościami, większym doświadczeniem i gwiazdorstwem Proksy?
Odpowiedź już dzisiaj wieczorem. Sheffield w Anglii - Kerry Hope kontra Grzegorz Proksa o mistrzostwo Europy w wadze średniej i o szansę na jeszcze większe pojedynki o jeszcze większe pieniądze.
____________________

Z Kerrym Hopem rozmawiał Witold Szmagaj, boxing.pl.

Na zdjęciu - Kerry Hope w euforii po ogłoszeniu pomyślnego dla niego werdyktu po pierwszej walce z Proksą.

Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:18.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.