boks, forum, zobacz

boks, forum, zobacz (http://www.boxing.pl/forum/)
-   Strefa punktowania walk (http://www.boxing.pl/forum/strefa-punktowania-walk/)
-   -   DOUBLE TROUBLE - round-by-round (http://www.boxing.pl/forum/strefa-punktowania-walk/5395-double-trouble-round-round.html)

Jaffay 09-08-09 20:59

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Fajne:)

Porównywanie tych kart to większa przyjemność niż oglądanie samej walki...

Ekstremalnie trudna walka do oceny. Niech świadczą chociaż o tym statystyki, które nie oddają przebiegu walki (Calzaghe 187 power punches? aha, jasne)

Patrząc na tę walkę sędziowskimi kryteriami:

clean punching:

Hopkins 127/468 27%
Calzaghe 232/707 33%

Wynik bardzo mylący. Calzaghe wyprowadzał mnóstwo lekkich ciosów pół otwartymi rękawicami. Kombinacje tych ciosów często nabijały punkty. Hopkins zadał mniej ciosów, ale zwykle były to ciosy wyraźniejsze. W tej kategorii dałbym punkt Calzaghe. Częstotliwości zadawanych ciosów ze strony Walijczyka (mimo, że czasem wyglądały one na amatorskie) nie jestem w stanie zignorować.

effective aggression:

Hopkins był moim zdaniem efektywniejszy. W tym elemencie nie do końca chodzi o napieranie do przodu czy wyprowadzaniu większej ilości ciosów. Przede wszystkim skuteczność. Kontry Amerykanina były wyraźniejsze, czego efektem był chociażby KD w pierwszej rundzie.

ring generalship:

Zdecydowanie Hopkins. Walka toczyła się przez większość czasu na jego warunkach: klincze, wolne tempo walki, neutralizowanie rywala i jego atutów, wykorzystanie ringu...

defense:

Znowu punkt Hopkins. Mimo ataków rywala, ani razu tak na prawdę nie był w kłopotach. Dużo ciosów blokował i parował a następnie kontrował. To nie przypadek, że Joe miał tak mało okazji do zadania czystego i mocnego ciosu.

Patrząc w ten sposób na walkę mniej się dziwię, że ktoś dał tę walkę Bernardowi. Jednak sumując pojedyncze starcia, wg mnie Calzaghe zasłużył na decyzję.

Tomasz Siwko 09-08-09 21:54

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Obejrzalem co niektore rundy po raz drugi (albo nawet po raz 3 co niektore) i tak:

3. runda- ewidentnie dla Hopkinsa. Na Byrd i Giampa wrazenie zrobilo chyba szybkie machanie rekami w powietrzu. Ogladalem w wersji Setantna i nawet komentator-ekspert Richie Woodhall, ktory byl wyjatkowo stronniczny (bardzo trafna wypowiedz z forum sentanty: "please replace Richie Woodhall as a commentator, he sounds more like a cheerleader for Joe Calzaghe than a big fight analyst") dal w tej rundzie remis.

4. runda- i tutaj sie musze przyznac do bledu. Wyrownana runda, niewiele sie dzialo ale jednak jezeli ktos mialby ja wygrac to Calzaghe

6. runda- runda Calzaghego. Duzo bardziej aktywny i to do niego nalezal najlepszy cios rundy- lewy cross prosto na twarz.

7. runda- nie moge sie nadziwic ze tylko ja dalem ja Hopkinsowi przez prawie 3 minuty wyrowna runda (mniej wiecej w polowie bardo ladny body shot ze strony Hopkinsa), koncowka rundy Calzaghe idzie do przodu, Hopkins przy linach, Calzaghe wypuszcza cala serie ciosow, ktore jak widac bardzo ladnie na powtorce przeszywaja powietrze, a Hopkins kontruje pieknym prawym i Calzaghemu sie nogi uginaja. Jak dla mnie runda dla Hopkinsa.

10. runda- runda Hopkinsa. Trzymajac sie za jaja sobie odpoczal i potem dobrze walczyl. Wiecej i celniej trafial. O! Nawet Richie dal ta runde Hopkiansowi :D

11. i ta chyba dam jednak Hopkinsowi chociaz nie jestem do konca przekonany

Nanosze poprawki:

Hopkins - Calzaghe


|jaffay:| ja| Gimza:| Byrd:| Giampa:|
1 10-8 | 10-8 | 10-8 | 10-8 | 10-8|
2 10-9 | 10-9| 9-10 | 10-9| 10-9|
3 10-9 | 10-9| 10-9| 9-10| 9-10|
4 9-10 | 9-10 | 10-9 | 9-10 | 9-10|
5 9-10 | 9-10 | 9-10 | 10-9 | 9-10|
6 10-9 | 9-10 | 9-10 | 10-9 | 9-10|
7 9-10 | 10-9 | 9-10 | 9-10 | 9-10|
8 9-10 | 9-10 | 9-10 | 9-10 | 9-10|
9 9-10 | 9-10 | 9-10 | 9-10 | 9-10|
10 9-10 | 10-9 | 9-10 | 10-9 | 9-10|
11 10-9 | 10-9 | 10-9 | 10-9 | 10-9|
12 9-10 | 9-10 | 9-10 | 9-10 | 9-10|


i to jest moja ostateczna punktacja... status quo zachowane- 115:113 Hopkins i przysiega na matka ze nigdy wiecej tej walki ogladac nie bede ;) Od Hopkinsa tez sobie na jakis czas musze odpoczac.

Jaffay 09-08-09 22:17

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Cytat:

Hopkins i przysiega na matka ze nigdy wiecej tej walki ogladac nie bede ;) Od Hopkinsa tez sobie na jakis czas musze odpoczac.
To nie będzie Twojej punktacji Hopkins-Wright? ;)

obejrzenie tych rund jest ponad moje siły, ale skorzystam z notatek, które zrobiłem:
Cytat:

3. runda- ewidentnie dla Hopkinsa. Na Byrd i Giampa wrazenie zrobilo chyba szybkie machanie rekami w powietrzu. Ogladalem w wersji Setantna i nawet komentator-ekspert Richie Woodhall, ktory byl wyjatkowo stronniczny (bardzo trafna wypowiedz z forum sentanty: "please replace Richie Woodhall as a commentator, he sounds more like a cheerleader for Joe Calzaghe than a big fight analyst") dal w tej rundzie remis.
Ja oglądałem wersję HBO z Jimem "Compubox Numbers" Lampleyem. Na poczatku chciałem zapisać ją Calzaghe, jednak postawiłem na wyraźniejsze ciosy B-Hopa.

Cytat:

4. runda- i tutaj sie musze przyznac do bledu. Wyrownana runda, niewiele sie dzialo ale jednak jezeli ktos mialby ja wygrac to Calzaghe
co-sign

Cytat:

6. runda- runda Calzaghego. Duzo bardziej aktywny i to do niego nalezal najlepszy cios rundy- lewy cross prosto na twarz.
Ja tę rundę jako jedną z niewielu zapisaem wyraźnie dla Hopkinsa. Przez większość część rundy to on dyktował warunki, trafiał solidnie i efektowna końcówka Calzaghe nie dała mu punktu na mojejh karcie.

Cytat:

7. runda- nie moge sie nadziwic ze tylko ja dalem ja Hopkinsowi przez prawie 3 minuty wyrowna runda (mniej wiecej w polowie bardo ladny body shot ze strony Hopkinsa), koncowka rundy Calzaghe idzie do przodu, Hopkins przy linach, Calzaghe wypuszcza cala serie ciosow, ktore jak widac bardzo ladnie na powtorce przeszywaja powietrze, a Hopkins kontruje pieknym prawym i Calzaghemu sie nogi uginaja. Jak dla mnie runda dla Hopkinsa.
Ja dałem tę rundę Joe ze względu na to, że był bardziej aktywnym pięsciarzem w ringu, agresywniejszym i mocno zakończył starcie (tym razem to miało znaczenie). Zaznaczyłem sobie dobry lewy Hopkinsa, jednak to nie wystarczyło.

Cytat:

10. runda- runda Hopkinsa. Trzymajac sie za jaja sobie odpoczal i potem dobrze walczyl. Wiecej i celniej trafial. O! Nawet Richie dal ta runde Hopkiansowi :D
W początkowej fazie rundy przewagę wg mnie miał Walijczyk, później ta "kontuzja" Hopkinsa po której wrócił do gry... Jednak w ciągu całej rundy, uznałem, że należy nagrodzić aktywność i agresję Calzaghe.

Cytat:

11. i ta chyba dam jednak Hopkinsowi chociaz nie jestem do konca przekonany
Runda dla Hopkinsa, gdyż wg mnie zadał on wyraźniejsze i mocniejsze ciosy w tej rundzie (zbyt dużo ich nie było ale jednak)

Tomasz Siwko 09-08-09 22:46

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Cytat:

Napisał jaffay
To nie będzie Twojej punktacji Hopkins-Wright? ;)

W najblizszym czasie napewno nie ;)
Wogole to juz probowalem punktowac ta walke z pol roku temu bo spotkalem sie z opiniami ze Hopkins powinien ta walke przegrac, ale poza sama nudnoscia walki zniechecala mnie dodatkowo slaba jakosc obrazu i musialem sobie w polowie przerwe zrobic... jakos sie potem zebrac spowrotem nie moglem i juz w koncu sobie odpuscilem.


Cytat:

Ja oglądałem wersję HBO z Jimem "Compubox Numbers" Lampleyem.
Lubie Jima "Compubox numbers" :D Jest krytykowany za faworyzowanie bokserow promowanych przez HBO ale ja za bardzo tego nie odczuwam.
Wogole transmisje HBO sa doprowadzone do perfekcji... od razu sie lepiej walke oglada jak jest ich transmisja.
Lubie Ledermana- czasem sie nie zgadzam z jego punktacja ale generalnie punktuje sprawiedliwe. Bardzo lubie Merchanta chociaz on jest generalnie krytykowany za glupie wypowiedzi. Czasem rzeczywiscie palnie glupote ale zaraz ktorys z co-komentatorow sciagnie go na ziemie (nie jest tak jak na polsacie ze dwoch palantow siedzi i sobie przytakuja), a niektore jego wypowiedzi sa bardzo celne. Generalnie cala trojka bardzo charyzmatyczna.
Co do ekspertow to ja najbardziej lubilem komentarz Big George'a. Jones Jr., LL i Steward jakos mi nie podchodza. Ciekawy jestem jak w tej roli spisalby sie Tyson :?:

ale zjechalem z tematu :D
ale o tej walce to juz mi sie nawet nic pisac nie chce...

ludi14 09-08-09 22:55

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Czuba nieee...Dopiero teraz ja włączam walke i napisze moją punktację :P

-- Pn sie 10, 2009 00:09:03 --

Moja jest chyba najdziwniejsza :
Hopkins-Calzaghe
1.10-8
2.9-10
3.10-9
4.9-10
5.9-10
6.10-9
7.10-9
8.10-9
9.10-9
10.9-10
11.9-10
12.9-10

Hopkins 114-113

Strasznie trudna do punktowania.Nudna dosyć,dla koneserów boksu.

Jaffay 10-08-09 07:35

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Cytat:

Lubie Jima "Compubox numbers" :D Jest krytykowany za faworyzowanie bokserow promowanych przez HBO ale ja za bardzo tego nie odczuwam.
Wogole transmisje HBO sa doprowadzone do perfekcji... od razu sie lepiej walke oglada jak jest ich transmisja
Też lubię ich ekipię, mimo ich wad są najlepsi w tym co robią:)
Faworyzowanie bokserów HBO to nic przy brytyjskich komentatorach...

Ludi dałeś dużo środkowych rund dla Hopkinsa...pewnie miałeś swoje powody;)

ludi14 10-08-09 12:05

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Cytat:

Napisał jaffay
Ludi dałeś dużo środkowych rund dla Hopkinsa...pewnie miałeś swoje powody;)

A tutaj cie moge zdziwić.Za pierwszym razem jak punktowałem(na żywo czyli) wyszło mi na Joe 115-112 albo 114-113 ale teaz już nie pamietam dokładnie.Z podobnym nastawieniem podchodziłem wczoraj wieczorkiem, ale po uważnym obejrzeniu i na spokojnie tak mi wyszło.

Tomasz Siwko 11-08-09 10:59

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Casamayor vs Katsidis TKO 10

1. 10-7
2. 10-9
3. 9-10
4. 9-10
5. 9-10
6. 8-10
7. 9-10
8. 10-9
9. 9-9

83-84

MichalN 12-08-09 16:33

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Bowe - Holyfield I
9-10
10-9
10-9
10-9
9-10
10-9
10-9
9-10
9-10
10-9
10-8
10-9

116-111 Bowe

Tomasz Siwko 13-08-09 01:16

Re: DOUBLE TROUBLE - round-by-round
 
Jones Jr. vs Tarver I

1. 9-10
2. 9-10
3. 10-9
4. 10-9
5. 10-9
6. 10-9
7. 9-10
8. 9-10
9. 10-9
10.9-10
11.10-9
12.10-9

115-113

-- Cz, 13 sie 2009, 15:12 --

Jones Jr. vs. Tarver III

1. 10-9
2. 10-9
3. 10-9
4. 10-9
5. 10-9
6. 9-10
7. 9-10
8. 9-10
9. 9-10
10.9-10
11.9-10
12.10-9

114-114 :shock:
Sam w to nie wierze ale tak mi wyszlo. Ogladalem walke na zywo i widzialem wyrazne zwyciestwo Tarvera, ale teraz wyszedl mi remis.
Cala roznica pomiedzy moja punktacja a punktacja sedziow bierze sie z 3 pierwszych rund. Dalem je Jonesowi a np. Lederman (116-112) wszystkie 3 pierwsze rundy dal Tarverowi. Napewno byly one wyrownane... moze troche niesprawiedliwie potraktowalem Tarvera bo nie przekonuja mnie te jego szaze przy linach... nie wiem, ale tak mi wyszlo.

Co do samej walki to Jones oddal ja Tarverowi za darmo w rundach od 6 do 10. W rundzie 4 i 5 Jones pokazal ze dalej jest bardzo dobrym bokserem i wygral te rundy roznica szybkosci i umiejetnosci, a kolejne rundy zwyczajnie przegral niska aktywnoscia czy raczej brakiem aktywnosci- zadziwiajace.
Mysle ze gdyby zastosowal inna taktyke w tej walce to moglby spokojnie ja wygrac. Zastanawia mnie tylko to dlaczego tak walczyl i potencjalne przyczyny widze dwie:
1. ojciec w narozniku- mysle ze to byl fatalny ruch. Jones wyprowadza 8 ciosow na runde a tatus go chwali i delikatnie zaznacza ze przydaloby sie troche wiecej aktywnosci. On powinien bure dostac za oddawanie rund za darmoche i mysle ze mogloby to zdecydowanie zmienic przebieg tej walki w rundach 6-10.
Nawet pomijajac to ze oddal te 5 rund Tarverowi za darmo ktos trzezwy w narozniku przed 12. runda powinien mu powiedziec ze Tarver jest "dętka" i ledwo stoi na nogach, a Jones powinien wyjsc do tej 12. rundy i zrobic to co Froch zrobil z Taylorem.
2. Jones mogl byc zlamany psychicznie- przez cala kariere byl w zasadzie nietykalny, nieosiagalny dla swoich przeciwnikow, a tu nagle dwa bardzo ciezkie nokauty- Tarver i Johnson. Jones mogl sie obawiac kolejnego nokauty i gownym celem na ta walke moglo byc przetrwanie do konca, a dopiero pozniej zwyciestwo (oczywiscie w podswiadomosci).

MichalN 22-08-09 12:50

Marquez - Pacquiao II
1. 9-10
2. 10-9
3. 8-10
4. 9-10
5. 10-9
6. 10-9
7. 10-9
8. 10-9
9. 9-10
10. 9-10
11. 9-10
12. 10-9

113-114 Pacquiao

MichalN 23-08-09 15:57

Diaz - Malignaggi
1. 9-10
2. 10-9
3. 9-10
4. 10-9
5. 10-9
6. 10-9
7. 10-9
8. 9-10
9. 10-9
10. 9-10
11. 9-10
12. 10-9

115 - 113 Juan Diaz

Tomasz Siwko 23-08-09 16:25

Diaz vs Malignaggi

1. 9-10
2. 10-9
3. 9-10
4. 10-9
5. 10-9
6. 9-10
7. 10-9
8. 9-10
9. 9-10
10.9-10
11.9-10
12.10-9

115-113 Malignaggi

Wiechu 01-09-09 23:46

Pacquiao -Marquez II

1. 10-9
2. 9-10
3. 10-8
4. 9-10
5. 9-10
6. 9-10
7. 10-9
8. 9-10
9 .10-9
10. 10-9
11. 9-10
12. 9-10


114-113 Marquez

Felixous 05-09-09 10:53

Prześledziłem sobie dzisiaj dokładnie walkę Gołoty z Ruizem. Walka bardzo brzydka, Ruiz narzucił swój styl walki ale walczył tak sobie, Andrzej z kolei nie bardzo potrafił znaleźć receptę na schematycznego ale skutecznego w takiej brudnej walce rywala. Starałem się punktować obiektywnie przy całej sympatii dla Andrzeja i nienawiści do Ruiza który swoim stylem powoduje u mnie odruch wymiotny. Kilka rund ciężko punktować, bo mało się w nich działo ale przejdźmy do szczegółów. Tak przy okazji to co wyrabiał tam Norman Stone to się w pale nie mieści.
Ruiz - Gołota
1. 10:9
2. 7:10
3. 10:10 Bardzo trudna do pkt. runda, non-stop klincze, jeśli nie mozna remisu to na wyrost dla Gołoty.
4. 8:10 (Ruiz -1 pkt. za ciosy po komendzie stop)
5. 10:9 kolejna runda ciężka do pkt. ale Ruiz nieco aktywniejszy
6. 9:10
7. 10:9 kolejna runda gdzie trudno punktować ale chyba Ruiz
8. 10:9
9. 10:9 runda wyrównana ale Ruiz trafił kilka razy mocno Gołotę
10. 10:9 runda w miarę wyrównana ale w końcówce Ruiz lepszy i Gołota miał szczęście że nie dostał -1 pkt. za cios po gongu w tym głowy po którym Ruiz dupnął na deski.
11. 9:10 runda wyrównana ale minimalnie lepszy Gołota
12. 10:9
Razem 113:113 - wychodzi remis, ale jeśli przyjąć że w rundzie 3 zamist 10:10 dajemy 10:9 Gołota to Andrzej powinien zwycięzyć 113:112. Generalnie Andrzej po rozcięciu prawego oka po niezłym sierpie Ruiza zaczął walczyć gorzej, a Ruiz po wywaleniu Stona co ciekawe walczył dużo lepiej. Szkoda szansy Andrzeja bo wygrana była na wyciagnięcie ręki i druga połowa walki w jego wykonaniu była duzo gorsza niż pierwsze 6 rund a narożnik gówno mu pomógł.

robercik 05-09-09 12:24

Cytat:

Napisał Felixous
Ruiz - Gołota
1. 10:9
2. 7:10
3. 10:10 Bardzo trudna do pkt. runda, non-stop klincze, jeśli nie mozna remisu
to na wyrost dla Gołoty.
4. 8:10 (Ruiz -1 pkt. za ciosy po komendzie stop)
5. 10:9 kolejna runda ciężka do pkt. ale Ruiz nieco aktywniejszy
6. 9:10
7. 10:9 kolejna runda gdzie trudno punktować ale chyba Ruiz
8. 10:9
9. 10:9 runda wyrównana ale Ruiz trafił kilka razy mocno Gołotę
10. 10:9 runda w miarę wyrównana ale w końcówce Ruiz lepszy i Gołota miał szczęście że nie dostał -1 pkt. za cios po gongu w tym głowy po którym Ruiz dupnął na deski.
11. 9:10 runda wyrównana ale minimalnie lepszy Gołota
12. 10:9

Twoja punktacja jest bardzo podobna do tej którą kiedyś tu zaprezentowałem
moja punktacja:

Gołota - Ruiz
1. 9-10
2. 10-7
3. 10-9
4. 9-9
5. 9-10
6. 10-9
7. 10-9
8. 9-10
9. 9-10
10. 10-9
11. 10-9
12. 9-10

114-111 Gołota

bartezz 07-09-09 15:21

Paquiao - Marquez I
1. 10 - 6
2. 10-9
3. 9-10
4. 9-10
5. 9-10
6. 9-10
7. 10-9
8. 9-10
9. 10-9
10. 10-9
11. 9-10
12. 9-10
113 - 112 dla Paquiao

Jak wiadomo wokół pierwszej rundy narosły już prawdziwe legendy. Rzekomo jeden sędzia popełnił kardynalny błąd bo punktował ją 10-7. No i??? Przyznanie takiego wyniku jest jak najbardziej dopuszczalne.
Nigdzie nie jest napisane, że KD = minus punkt. Każda walka, runda, knockdown są inne i powinny być rozliczane w oderwaniu od innych przypadków. Jest dopuszczalne, żeby przyznać zawodnikowi zwycięstwo w rundzie, mimo że znalazł się na deskach, ergo KD nie oznacza "minus punkt"! Ja przyznałem punkty w takim stosunku, bo w tej rundzie JMM nie istniał.
Manny obnażył wielką słabość Marqueza. Otóż zaskoczony Manuel potrzebuje dużo czasu,żeby wyeliminować zagrożenie. Każdy z tych nokdaunów był spowodowany firmową akcją Pacmana - skrócenie dystansu, prawy-lewy. Pierwszy KD powinien otrzeźwić Marqueza, tymczasem on w tej rundzie inkasuje tą kombinację z 10 razy. Później dojdzie ona celu kilka razy w 5 rundzie, ale w szerszym ujęciu, po tej nieszczęśliwej 1 rundzie zostanie unieszkodliwiona. Poza tym JMM pokazał, że ma cholernie twardą szczękę. Nie był zamroczony i naruszony, a przecież leżał 3 razy!!!

W zasadzie po 2 rundzie wszystko wskazywało no to, że walka będzie jednostronnym łatwym zwycięstwem Pacmana. Tymczasem sposób w jaki JMM się odrodził jest imponujący. Zebrać się w garść po takim laniu i to stojąc na przeciwko Mannego :shock: - historyczne. JMM wygrywa kolejne 4 rundy, przy czym 6 jest najlepszą rundą jaką ktokolwiek stoczył z Mannym. Absolutna dominacja pokazująca dojrzałość, siłę, spokój, maestrię techniczną i przede wszystkim precyzję Marqueza. A prawy, który odepchnął pacmana na liny mógłby spokojnie posłać go na deski, gdyby tylko siadł na żuchwę, a nie w rejony oka/przodu twarzy. W ósmej, spokojnej, wręcz usypiającej - w porównaniu do reszty - rundzie mógłbym dać remis, niewiele się działo, JMM pokazuje dobrą obronę i jednak trafia solidniej. Na dwie kolejne rudny budzi się Pacman, ewidentnie pogoniony przez Roacha. Staje się bardziej agresywny i wraca do typowej dla siebie intensywności. Balansuje tułowiem trzymając rywala w niepewności. Marquez, jakby słabszy, choć runda 9 bardzo bliska. W 11 wyraźnie wygrywa JMM, w dwunastej blisko ale też JMM.

Znakomita walka, unikalne połączenie cech walki dla koneserów i zwolenników zadymy. Manny szybszy i agresywniejszy, JMM natomiast precyzyjniejszy i dysponujący lepszą obrona. Walka pokazała, że Manny ma ogromne problemy z technicznymi kontrbokserami. Nieco może winna jest jego intensywność, bo w szaleńczych atakach gubił się, a JMM lokował dobre bodypunches i świetne podbródkowe. Poza tym, Mannemu ewidentnie siadło w tej walce morale. Widać niepokój całego narożnika, a żegnający się w przerwach Pacman zapewne szuka natchnienia, bo wie, że walczy na granicy swoich możliwości. No klasyka!!!!

Jaffay 14-09-09 16:01

Ruiz - Toney

1) 9-10
2) 10-9
3) 10-9
4) 9-10
5) 10-9
6) 10-9
7) 8-10
8) 9-10
9) 10-9
10) 9-10
11) 9-10
12) 10-9

113-114 Toney

Toney wygrał wyraźnie, mimo że wynik mógłby wskazywać na bardzo zacięty pojedynek

Tomasz Siwko 14-09-09 19:57

Dodaj Ruizowi punkt za niesprawiedliwy knock down i masz remis :)

Tomasz Siwko 15-09-09 02:18

Chris John vs JMM

1. 10-9
2. 9-10
3. 9-10
4. 10-9
5. 9-10
6. 9-10
7. 10-9
8. 9-10
9. 9-10
10.9-9
11.10-8
12.10-9

113-113

Jaffay 15-09-09 07:50

KD był kontrowersyjny i nie należał do najczystszych w, ale wg mnie słusznie został zaliczony. Przez większą część czasu była to przyjemna do oglądania walka, i co niesamowite - za sprawą dobrej postawy Ruiza.

Oglądałem walkę Johna z JMM i wydawało mi się, że Chris wygrał tę walkę dosyć wyraźnie...ale to samo bym powiedział o walce Toney-Ruiz gdybym jej nie punktował...

Tomasz Siwko 15-09-09 10:02

Moim zdaniem absolutnie KD nie powinnobyc uznane. Dokladnie widac ze Ruiz stracil rownowego po tym jak Toney nadepnal mu na noge. Z tego co pamietam wszyscy komentujacy ta walke byli podobnego zdania.
Ruiz przyjal inna taktyke na ta walke i moim zdaniem to byl blad. Mysle ze gdyby zrobil zapasy jak zawsze to Toneyowi byloby duzo ciezej w tej walce.

Jaffay 18-09-09 10:54

Mayweather – Castillo

1) 10-9
2) 10-9
3) 10-9
4) 9-10
5) 9-10
6) 9-10
7) 9-10
8) 10-9
9) 10-9
10) 9-10
11) 9-10
12) 9-10

Kontrowersyjna moze być punktacja rund 8 i 10. W 8 to Castillo wg mnie był lepszym pięściarzem. Jednak sędzia odbiera mu punkt za uderzenie po komendzie "stop". Uznałem, że nie mogę dać rundy pięściarzowi, któremu sędzia odebrał punkt (były podstawy aby tak zrobić, chociaż sędzia mógłby darować tym razem) więc z 9-9 podniosłem na 10-9 dla Mayweathera. Lederman dał 9-9.
W 10 to Mayweather moim zdaniem miał lekką przewagę i skłaniałem się do dania mu rundy, jednak tym razem to on stracił punkt za nadmierne używanie łokcia w walce. Ostatecznie 10-9 Castillo (Lederman 10-8 Castillo). Tak więc, w punktowaniu uważam, że byłem dosyć pobłażliwy dla Floyda a mimo to nie udało mu się zwyciężyć na mojej karcie.

113-115 Castillo

Jaffay 20-09-09 09:58

Mayweather-Marquez

1. 10-9
2. 10-8
3. 10-9
4. 9-10
5. 10-9
6. 10-9
7. 10-9
8. 9-10
9. 10-9
10. 10-9
11. 10-9
12. 10-9

118-109 Mayweather

bartezz 20-09-09 23:57

De la Hoya - Mosley II
1. 10 - 9
2. 10 - 9
3. 10 - 9
4. 10 - 9
5. 9 - 10
6. 10 - 9
7. 10 - 9
8. 9 - 10
9. 9 - 10
10. 10 - 9
11. 9 - 10
12. 9 - 10
115-113 DLH

Po lekturze walki podtrzymuje swoją opinię, że DLH, mimo talentu, zasług i umiejętności jest wyjątkowo tragiczną postacią boksu. Nie ma mowy, żeby dać decyzję Mosleyowi. Jeżeli miałbym weryfikować swój osąd to bardziej prawdopodobne jest punktowanie 116-112 dla Oscara niż jakikolwiek wynik na korzyść Shane'a. Nawet remis byłby krzywdą dla oscara. Do pierwszych 4 rund nie mam żadnych wątpliwości, 5 daję Shane'owi, choć danie jej Oscarowi nie byłoby oszustwem. 7 należy do oscara, ale mogła by iść także w drugą stronę. 8 niezdecydowanie Shane. 9 to najlepsza runda dla Mosleya, nie mam żadnych wątpliwości. 10 jest cholernie trudna do oceny, więcej jednak trafia DLH. Dwie ostatnie Shane - ale w przypadku 11 mogło być różnie. WYNIK TO PERFIDNY WAŁEK. Może nie ewidentny, ale bezczelny. Przez pierwszą część walki Mosley nie wie jak dobrać się do oscara. Konsternacja w narożniku skutkuje nieco chaotycznymi akcjami. DLH za to świetny(naprawdę doskonały) jab, dobra praca nóg, przegląd, obrona - chwilowo inna liga. Rozbrojony Shane mógłby tą walkę przegrać wysoko, tylko że DLH nagle zamiast jabować i realizować znakomity plan taktyczny opuszcza lewą rękę. Shane wykorzystuje okazję i trafia coraz częściej ale dalej jakby bez planu. Po ogłoszeniu wyniku to właśnie on jest najbardziej zaskoczonym facetem na sali.

Trzeba jednak przyznać, że Mosley był kapitalny fizycznie, bardzo silny i miał szybsze od Oscara ręce. Nie zmienia to jednak faktu, że ma w rekordzie jedno zwycięstwo nad DLH.period!!!

PS. W kontekście walki Pussy - Mosley pierwsze 4 rundy są doskonałym materiałem szkoleniowym jak unieszkodliwić Shane'a.

Jaffay 09-10-09 13:44

Mosley-Cotto

1) 9:10
2) 9:10
3) 10:9
4) 9:10
5) 9:10
6) 9:10
7) 10:9
8) 9:10
9) 10:9
10) 10:9
11) 9:10
12) 10:9

113:115 Cotto

Eradicator 15-10-09 11:54

Byrd - Gołota
1) 10-9
2) 9-10
3) 9-10
4) 10-10
5) 9-10
6) 10-9
7) 10-9
8) 9-10
9) 10-9
10) 10-9
11) 10-9
12) 9-10

115 - 114

Pierwsza runda trudna do punktowania, ponieważ mało się działo ale dałem ją Byrdowi jako, że wyrobił sobie przewagę w jej pierwszej części a póżniej już kontrolował sytuację.

Ruiz - Gołota
1) 10-9
2) 7-10
3) 9-10
4) 8-10
5) 10-9
6) 10-10
7) 10-9
8) 10-9
9) 10-9
10) 10-9
11) 9-10
12) 10-9

113-113

Jaffay 15-10-09 16:53

Lopez – Mtagwa

1)10:9
2)10:9
3)9:10
4)10:9
5)10:8
6) 10:9
7)9:10
8) 10:9
9)10:9
10)9:10
11)9:10
12)8:10

116:116:p :decision::nerd::D

114:112 Lopez

Jaffay 18-10-09 09:31

Abraham-Taylor

1. 10:9
2. 10:9
3. 10:9
4. 9:10
5. 10:9
6. 10:8
7. 10:9
8. 9:10
9. 10:9
10. 10:9
11. 10:9
12. -

108:100

Jaffay 19-10-09 12:55

Froch-Direll

1. 9:10
2. 9:10
3. 9:10
4. 9:10
5. 9:10
6. 9:10
7. 10:9
8. 9:10
9. 9:10
10. 10:9
11. 9:10
12. 9:10

110:118 Dirrell

Tomasz Siwko 19-10-09 12:59

Nie punktowalem na kartce, ale widzialem ta walke bardzo podobnie jak Ty jaffay

To moze ja tez cos w koncu wrzuce bo troche mi sie nazbieralo:

SRL vs Manos de Piedra (Montreal brawl)
1) 10-9 ?
2) 9-10
3) 9-10
4) 9-10
5) 10-9
6) 10-9
7) 10-9
8) 10-9 ?
9) 9-10
10) 10-9
11) 10-9
12) 9-10
13) 9-10
14) 10-9
15) 10-9
144-141

SRL vs Hearns I (Sugar TKO 14)
1)9-10
2)9-10
3)9-10
4)9-10
5)9-10
6)10-9
7)10-9
8)10-9
9) 9-10
10) 9-10
11) 9-10
12) 9-10
13) 10-8
Do momentu zakonczenia walki: 125-121 Hearns

Hearns vs Benitez
1)10-9
2)10-9
3)10-9
4)9-9 (sedzia pajac)
5)10-8
6)10-9
7)9-10
8)10-9
9)8-10 (knock downu byc nie powinno)
10)10-9
11)9-10
12)10-9
13)9-10
14)10-9
15)10-9
144-138


Hagler vs Leonard
1)9-10
2)9-10
3)9-10
4)9-10
5)10-9
6)9-10
7)10-9
8)10-9
9)10-9
10)9-10
11)9-10
12)10-9
113-115






DLH vs Whitaker
1)9-10
2)10-9
3)10-8 ? (idiotyczny przepis WBC)
4)9-10
5)9-10
6)9-10
7)10-9
8)10-9
9)8-10
10)10-9
11)9-10
12)10-9
113-113Po pierwsze strasznie denerwowalo mnie aktorskie zachowanie DLH, ktory po kazdej rundzie (nawet tych przegranych) swietowal jakby niewiadomo jakich cudow w ringu dokononywal i zachowanie publicznosci, ktora podniecala sie wszystkim co zrobil w ringu DLH- seria przeszywajacych powietrze ciosow takze.
Jeszcze bardziej denerwuja mnie sedziowie ktorzy dali sie na to wszystko nabrac (116-110 ?! WTF?!). Sedziowie zdaja się zupełnie zapominac ze takie elementy jak RING GENERALSHIP i DEFENSE są punktowane, a INEFFECTIVE AGRESSION nie!!!
Po trzecie ktos wyzej wspominal o tragicznej postaci i mial na mysli DLH. Tragiczna postacia to jest Whitaker... nie chce mi sie juz tu rozpisywac na ten temat...







Mosley vs DLH I
1)10-9
2)9-10
3)9-10
4)10-9
5)9-10
6)9-10
7)10-9
8)10-9
9)10-9
10)10-9
11)10-9
12)10-9
116-112


Mosley vs Forrest I
1)10-9
2)7-10
3)9-10
4)9-10
5)10-9
6)9-10
7)9-10
8)10-9
9)10-9
10)9-10
11)9-10
12)10-9
110-115 , ale rownie dobrze mogloby byc 108-117 , druga runda ustawila walke. Mosley już nie odzyskal pewności siebie. Z reszta w drugiej walce Mosley tez walczyl ostrożnie jakby się bal Forresta.


Mosley vs DLH II
1)9-10
2)9-10
3)10-9
4)9-10
5)9-10
6)9-10
7)9-10
8)9-10?
9)10-9
10)9-10
11)10-9
12)10-9
112-116Mowiac krotko wielki walek.

DLH vs Sturm
1)10-9
2)10-9
3)9-10
4)10-9
5)10-9
6)9-10
7)9-10
8)9-10
9)9-10
10)10-9
11)9-10
12)10-9
114-114Strasznie trudna do punktowania walka, wielu rund nie bylem pewien, ale jezeli ktos mial wygrac ta walke to powinien byc to Sturm. Zupelnie nie zgadzam sie z punktacja Jaffaya... 116-112 DLH?! Chyba jestes jedyna osoba na swiecie ktora tak wypunktowala ta walke ;)

Juanma vs Mtagwa
1)10-9
2)10-9
3)10-9
4)10-9
5)10-8
6)10-9
7)9-10
8)10-9
9)9-10
10)10-9
11)9-10
12)8-10
115-111

Jaffay 19-10-09 20:03

Czuba na chwilę się przeniósł do lat 80':)

Nie pamiętam jak punktowałem tę walkę dokładnie ale Duran wygrał u mnie z Leonardem chyba 2 punktami. mimo tak małej różnicy w przekroju całego pojedynku, to właśnie Panamczyka widziałem jako lepszego.

A walka Sturm-DLH...na prawdę bardzo mnie to dziwi, że tak dużo osób widzi w niej zwycięstwo Sturma. Może to przez to jak punktowałem, bo bywały rundy, w których Sturm zadawał mocniejsze i wyraźniejsze ciosy na górę, ale w tej samej rundzie Oscar punktował częstymi ciosami na tułów i wchodziły mu tam całe kombinacje! Właśnie ta praca na ciało Sturma robiła wg mnie różnicę. Ja jednak byłem za częstszymi i czystszymi ciosami Oscara.

Tomasz Siwko 19-10-09 20:24

Cytat:

Napisał Jaffay (Post 249984)
Może to przez to jak punktowałem, bo bywały rundy, w których Sturm zadawał mocniejsze i wyraźniejsze ciosy na górę, ale w tej samej rundzie Oscar punktował częstymi ciosami na tułów i wchodziły mu tam całe kombinacje! Właśnie ta praca na ciało Sturma robiła wg mnie różnicę.

Tak jak napisalem wyzej, naprawde ciezko bylo punktowac ta walke.
Raz ze DLH naprawde bil bardzo duzo na cialo, a Sturm bil na gore i jego ciosy byly bardziej efektowne, ale to wcale nie znaczy ze bardziej wartosciowe. Jednak bodypuncherzy bardzo czesto sa przez sedziow nie doceniani... przez obserwatorow z reszta tez wiec moze stad biora sie te krzyki ze Sturm zostal okradziony.
Dwa ze w wielu rundach jeden i drugi mial lepsze momenty. Z tego co pamietam DLH czesto dobrze zaczynal rundy a pozniej lepiej zaczynal walczyc Sturm i mi ocenienie takiej rundy przychodzilo z duzym trudem. Jednak czesciej mialem watpliwosci przy rundach ktoe ostatecznie przyznalem DLH niz przy tych ktore poszly dla Sturma. Tak wiec wypunktowalem remis, ale jezeli musialby wzkazac lepszego to bylby to Sturm.
DLH zawalczyl slaba walke. Z reszta sam to przyznal. Po walce byl taki smutny jakby przegral... mysle ze nawet on nie wierzyl w to Twoje 116:112 :D

Jaffay 19-10-09 21:23

Znalazłem kartkę z punktacją z tej walki i swoimi notatkami. Czasami łatwiej mi pisać ang skrótami myślowymi, ale na pewno je rozszyfrujesz:

De La Hoya - Sturm


1. 10:9
2. body shots 9:10 power punches
3. body shots, dobry finisz 10:9 dobry jab
4. body shots 10:9 dwa dobre power punch na głowę
5. body 10:9
6. body 10:9
7. 9:10 control
8. 9:10 ?
9. więcej celnych ciosów 10:9 close
10. 10:9 close, good presure
11. 9:10 big round
12. 10:9

5 rund Oscar wygrał u mnie właśnie dzięki ciosom na tułów, a 3 rundy miałem wyrównane. Gdyby dwie z nich poszły dla Sturma to mielibyśmy ten sam wynik

Tomasz Siwko 19-10-09 21:37

Cytat:

Napisał Jaffay (Post 249994)
Znalazłem kartkę z punktacją z tej walki i swoimi notatkami. Czasami łatwiej mi pisać ang skrótami myślowymi, ale na pewno je rozszyfrujesz:

De La Hoya - Sturm


1. 10:9
2. body shots 9:10 power punches
3. body shots, dobry finisz 10:9 dobry jab
4. body shots 10:9 dwa dobre power punch na głowę
5. body 10:9
6. body 10:9
7. 9:10 control
8. 9:10 ?
9. więcej celnych ciosów 10:9 close
10. 10:9 close, good presure
11. 9:10 big round
12. 10:9

5 rund Oscar wygrał u mnie właśnie dzięki ciosom na tułów, a 3 rundy miałem wyrównane. Gdyby dwie z nich poszły dla Sturma to mielibyśmy ten sam wynik

Chyba tez musze zaczac robic notatki bo o poszczegolnych rundach to ja z toba nie podyskutuje bo niewiele pamietam :cheer2:

Jaffay 08-11-09 09:51

Wałujew-Haye

1. 10:9
2. 10:9
3. 9:10
4. 10:9
5. 10:9
6. 10:9
7. 10:9
8. 10:9
9. 10:9
10. 10:9
11. 10:9
12. 9:10

118:110 Wałujew

Tomasz Siwko 08-11-09 10:01

jaffay, jak to czesto bywa zupelnie sie z nie zgadzam z twoja punktacja, a ty podobnie jak w przypadku walki DLH vs Sturm wypunktowales tak ta walke jak nikt inny na calym swiecie.
1 i 2 runda dla Valueva ?! Przeciez mutant nie zrobil w tych rundach zupelnie nic!
Dla mnie ta punktacja to prima aprilisowy zart w srodku listopada.

Jaffay 08-11-09 10:19

A co zrobił Haye??????????????????

To Wałujew był agresorem, walka toczyła się na środku ringu, Haye nie zadawał ciosów jakim cudem można dać za to rundę komukolwiek!!!!???? Haye myślał, że jest Willie Pepem? Za co czuba dawałeś rundy Anglikowi? Za jedną szarżę na rundę, w której nie zawsze trafiał? Runda trwa 3 minuty a nie kilka sekund.

Rozumiem, że wielu chciało pozbyć sie Wałujewa z bokserskiej sceny ale w taki sposób?
Skonfrontujmy swoje karty, sporne (a widze, że sporo ich będzie) możemy przeduskotować je i obejrzeć ponownie na YT.

Karol Walczyński 08-11-09 10:22

Nie wiem czy można w tej walce dawać rundy remisowe ale ja w swojej laickiej punktacji dałem.

Haye vs Valuew

1. 10-9
2. 10-9
3. 10-9
4. 10-10
5. 9-10
6. 10-10
7. 10-10
8. 10-10
9. 10-9
10. 10-10
11. 10-10
12. 10-9

zwycięstwo Haye

Ogólnie widze 5 rund dla Haye i tylko jedna dla Valuewa, reszta była bliska i mogła iść w obie strony, ale jednak w większości i tak dla Haye'a.

Prosiłbym o komentarz czy można było tutaj dawać rundy remisowe. ;)

Tomasz Siwko 08-11-09 10:31

Cytat:

A co zrobił Haye??????????????????

To Wałujew był agresorem, walka toczyła się na środku ringu, Haye nie zadawał ciosów jakim cudem można dać za to rundę komukolwiek!!!!???? Haye myślał, że jest Willie Pepem? Za co czuba dawałeś rundy Anglikowi? Za jedną szarżę na rundę, w której nie zawsze trafiał? Runda trwa 3 minuty a nie kilka sekund.


No i co z tego ze runda trwa 3 minuty, jak Valuev przez te 3 minuty nie trafial prawie nic, a jak juz to byly to ciosy nieczyste. Haye kilkoma ciosami wygrywal rundy. Do tego prezentowal lepsza obrone, lepsze clean punching i ring generalship.
Od kiedy liczy sie to ktory bokser jest agresorem jaffay? Przeciez to co nazywasz agresja powinno nazwac sie ineffective agression i nie ma to zadnego znaczenia poza tym ze swiadczy o tym ze Haye byl duzo lepszy w obronie niz Valuev ktory inkasowal co drugi cios wyprowadzony przez Haye.


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 19:37.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.