stare 05-10-05, 13:14   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2005
Skąd: Wierzejewice/Bydgoszcz
Postów: 4864
Nominowany 5 razy w 1 Temacie
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie Dowcipy...

Lodówka zrobila impreze. Nazapraszala samych znajomych. wszyscy bawia
sie niezle. Odkurzacz sie nawciagal, kaloryfer juz rozgrzany, kuchenka daje
ostro w palnik, pralka sie rozkreca, w lazience wiatrak dmucha suszarke,
impreza na calego.
Gospodyni chodzi po mieszkaniu i rozdaje zimne drinki. Patrzy, a pod sciana
stoi smutny Trabant. Podchodzi do niego i mówi:
- Ejm Trabant, a co Ty taki smutny stoisz i sie nie bawisz? Masz tu
seteczke. Walnij sobie, to sie od razu rozruszasz.
A Trabant na to:
- Nie moge. Jestem samochodem...

mareno jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-10-05, 09:15   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2005
Skąd: Wierzejewice/Bydgoszcz
Postów: 4864
Nominowany 5 razy w 1 Temacie
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

> Telefon nad ranem:
>
> - Hello, Senor Humphrey? Mowi Ernesto zajmujacy sie pana
> letnim domem.
> - A tak Ernesto. Co slychac? Czy cos sie stalo?
> - Dzwonie, zeby zawiadomic pana o smierci pańskiej papugi.
> - Moja papuga nie zyje? Ktora? Czy nie ta, ktora wygrala w
> międzynarodowym konkursie?
> - Tak prosze pana, wlasnie ta papuga.
> - To straszne, wydalem na nia mnostwo pieniedzy. Jak zdechla?
> - Od jedzenia zepsutego miesa senor.
> - Zepsutego miesa? Kto dal jej zepsute mieso?
> - Nikt senor. Sama zjadla mieso zdechlego konia.
> - Zdechłego konia? Jakiego konia?
> - Panskiego wyscigowego araba, zdechl od ciagniecia wozu z
> woda.
> - Czy ty zwariowales? Jakiego wozu z woda?
> - Do gaszenia pozaru senor.
> - Na Boga! Jakiego pozaru.
> - Panskiego domu senor. Zaslony zajely sie od swiecy.
> - Jakiej swiecy? Dom ma elektrycznosc!
> - Swiecy pogrzebowej senor.
> - Co za pogrzeb do diabla??!!.
> - Panskiej matki senor. Przyjechala bez zapowiedzi a ja,
> myśląc ze to
> zlodziej walnalem ja kijem golfowym Nike-Tiger Woods.
>
> Przez moment cisza..
>
> - Ernesto, jezeli zlamales ten kij to jestes zwolniony.

Added after 2 hours 52 minutes:

> >>>>> >> 80-latek chce się kochać z żoną.
> >>>>> >> - Ale tylko z prezerwatywą, zaznacza żona.
> >>>>> >> - Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża, przekonuje mąż.
> >>>>> >> - Ale salmonella od starych jaj .

>>>>> >> - Dziadku, jak to jest, masz juz 98 lat a codziennie
> >>>>> >> przychodzą do
> >>> ciebie napalone laski.......? Jak ty to robisz?
> >>>>> >> - A bo ja wiem - rzekł dziadek oblizując leniwie brwi....

> >>>>> >> parka w łóżku: On do niej:
> >>>>> >> - Kochanie moze dzisiaj na jeźdźca?
> >>>>> >> - Jaki najeźdzca??
> >>>>> >> - Germański kurwa oprawca!!

> >>>>> >> - Widziałem się wczoraj z Miriam...
> >>>>> >> - No i co? - No i chuj
> >>>>> >>
> >>>>> >> trzy małe myszki przechwalają się jakie są twarde:
> >>>>> >> 1: ja wciągam trutkę na myszy przez nos i mam naprawdę niezły
> >>> odjazd........
> >>>>> >> 2: a ja pakuję bicepsy i brzuszek na pułapce na myszy...
> >>>>> >> trzecia mysz z grymasem opuszcza mysią norkę, a dwie pozostałe:
> >>>>> >> - gdzie idziesz?
> >>>>> >> - a nic... idę bzyknąć kota...

> >>>>> >> - Kochanie, znalazłem pod łóżkiem naszego syna takie pisemko
> >>> sado-maso, wiesz: związani ludzie, maski, pejcze... - mówi żona do
> >>> męża -
> >>>>> >> - No i co zrobimy? - Nie wiem, ale klaps nie jest chyba
najlepszym
> >>> pomysłem...

> >>>>> >> Prosty człowiek, pierwszy raz w szpitalu, operacja, ścisła
> >>>>> >> dieta,
> >>> kroplówka trzy dni, potem kleik - dopadł go straszny głód.
> >>>>> >> Wchodzi pielęgniarka i pyta: - Podać Panu kaczkę? - O tak,
> >>> kochaniutka i od chuja frytek!

> > >>>>> >> Przychodzi króliczek do misia i mówi:
> >>>>> >> - Misiu.. mam do ciebie sprawę.
> >>>>> >> - No słucham Cię , mów ..
> >>>>> >> - No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wnieść na 10
> >>>>> >> piętro
w
> >>> wieżowcu. i sam sobie chyba nie dam rady..
> >>>>> >> - Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze
opowiesz
> >>> mi zarąbisty kawał, taki żebym się posikał ze śmiechu...
> >>>>> >> Króliczek pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga
> >>> fortepian...1 piętro, i misiu mówi:
> >>>>> >> - No teraz opowiedz mi ten kawał...
> >>>>> >> - No dobra... i opowiedział misiowi kawał... i misiu posikał
> >>>>> >> się
,
> >>>>> >> ze
> >>> śmiechu...i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze...
> >>>>> >> Na 10 piętrze misiu bardzo zmęczony i zasapany powiedział:
> >>>>> >> - No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze
> >>> wszystkich...
> >>>>> >> - Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się posikasz, ale
> >>>>> >> pękniesz
i
> >>>>> >> to
> >>> nie tylko ze śmiechu...
> >>>>> >> - Ok, wal...
> >>>>> >> - To nie ta klatka...

Added after 16 hours 3 minutes:

Siedmioletni chlopczyk spaceruje sobie chodnikiem w drodze do szkoly.
Podjezdza samochód. Kierowca odsuwa szybke i mówi
- Wsiadaj do srodka to dam Ci 10 zlotych i lizaka !Chlopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli
toczy sie za nim. Znowu sie zatrzymuje przy krawezniku ...
- No wsiadaj! Dam Ci 20 zlotych, lizaka i chipsy !Chlopczyk ponownie kreci glowa i przyspiesza kroku ....
Samochód nadal powoli jedzie za nim. Znowu sie zatrzymuje ...- No nie badz taki ... wsiadaj ! Moja ostatnia oferta
- 50 zlotych, chipsy, cola i pudelko chupa-chups !
- Oj odczep sie Tato! Kupiles Daewoo to musisz z tym zyc ..
mareno jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-10-05, 15:20   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2005
Skąd: Wierzejewice/Bydgoszcz
Postów: 4864
Nominowany 5 razy w 1 Temacie
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

>> > Drogi Mężu:
>> >
>> > Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre.
>> > Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie
>> > otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie
>> > piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś
>> > robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że
>> > mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje
>> > ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę.
>> > Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po
>> > obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś
>> > podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to
już
>> > nieważne, ponieważ odchodzę.
>> >
>> > P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja
>> > przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!
>> >
>> > Twoja Była Małżonka.
>> >
>> >
>> >
>> > Droga Była Małżonko:
>> >
>> > W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda,
>> > że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było
>> > Ci naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś
>> > mnie swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie
>> > patrzeć.
>> > Szkoda że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym
>> > tygodniu i pierwszą rzeczą, którą pomyślałem było "wyglądasz jak
facet!".
>> > Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w
>> > stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione
>> > mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem
>> > jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu. Poszedłem sobie spać, kiedy
>> > zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z
>> > ceną. Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego
>> > rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na
>> > metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że
jeszcze
>> > możemy to naprawić.
>> > Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć
>> > milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy
>> > jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to
>> > stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie
>> > życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który
>> > do mnie napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z
>> > Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem trzymaj się.
>> >
>> > P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako
Karolina.
>> > Mam nadzieję, że to nie problem.
>> >
>> > Podpisano - Bogaty Jak ch** i Wolny!
>> >
mareno jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-11-05, 21:14   #4 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Sep 2005
Postów: 133
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Przychodzi pół baby do lekarza:
- Co pani jest?
- Ba.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza z piłą tarczową w d**ie.
Lekarz: Co pani jest?
Baba: Rżnę się na okrągło!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch!
- A co pani jadła?
- Puszkę śledzi.
- Czy były świeże?
- Nie wiem, nie otwierałam!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, mojego męża ugryzła pszczoła.
- Gdzie?
- W tego... no wie pan...
- Rozumiem. A czego pani ode mnie oczekuje?
- Niech pan da mężowi coś, żeby ból minął, a opuchlizna została.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza ze skarpetką na głowie.
Co pani dolega?-pyta się doktor.
Głupku to napad.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza;
Lekarz: Zaraz, zaraz! Nie wszystkie na raz.
Baba: Ja nie do pana. Ja do tego pod oknem.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza;
Lekarz: Mieszka pani koło stadionu, nie przeszkadza to pani?
Baba: NIE, NIE, NIE NIE NIE, NIE NIE NIE NIE, NIE NIE !!!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać
- A gdzie mam położyć ubranie?
- Obok mojego...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i od razu zaczyna się rozbierać.
Lekarz: Przyszła się pani zbadać?
Baba: -Nie..., pieprzyć...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza z wielorybem w dupie i mówi:
- Mam dość tego walenia!

Przychodzi gruba baba do lekarza.
- Panie doktorze, proszę mi dać coś, żebym schudła.
Lekarz dał jej pudełko tabletek z przykazaniem, aby brała przez miesiąc codziennie jedną. Baba, niewiele myśląc, pożarła wszystkie zaraz po wyjściu z gabinetu. Po tygodniu przychodzi znowu, chuda jak szczapa, skóra na niej wisi. Lekarz obejrzał ją krytycznie, zebrał skórę, naciągnął i zawiązał na głowie kokardę. Baba wychodzi z gabinetu, spotyka znajomą.
- Oj, jak ty bardzo schudłaś! A jaką masz ładną kokardę na głowie!
- Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że mam obrośniętą klatkę piersiową.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i od razu włazi mu pod biurko.
Lekarz na to:
- Długo pani nie pociągnie. Pracuje do czwartej.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i mówi, że chce schudnąć.
-Proszę codziennie biegać godzinę po parku - zaleca lekarz.
-Przed śniadaniem czy po?
-Zamiast, proszę pani, zamiast!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i żali się: -Niech pan coś poradzi. Jestem bezpłodna.
-Skąd pani wie?
-Ojciec był bezpłodny, matka bezpłodna...
-To niemożliwe! - przerywa lekarz
-Ale ja jestem z Marklowic.




--------------------------------------------------------------------------------



Wjeżdża baba do gabinetu lekarskiego na rowerze, a na plecach ma karabin.
-Co pani jest? - pyta zdziwiony lekarz.
-Wyścig zbrojeń! - skanduje baba.




--------------------------------------------------------------------------------



Po przejrzeniu wyników lekarz mówi do baby :
- Ma pani kamienie w pęcherzu żółciowym, zwapnienia w płucach, piasek w moczu...
- Panie doktorze! A czy mam trochę cementu? Bo widzi pan, mąż będzie budował domek na działce...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Proszę doktora, cierpię na zaniki pamięci..
- Od kiedy?
- Co od kiedy?




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do ginekologa, rozbiera się i siada na fotel.
- Bardzo mnie boli tam w środku. Wyżej, jeszcze wyżej...
- Podejrzewam, że jest to zapalenie migdałów.




--------------------------------------------------------------------------------



Ach, przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki.
- Ależ skąd, ja też lubię naleśniki - odpowiada lekarz.
- Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam cała szafę naleśników.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, wszyscy znajomi mężczyźni mówią mi, że mam pochwę jak studnia...
- Proszę się rozebrać i na samolocik.
Po chwili ostrożnie zagląda.
- Nic dziwnego, ...ego, ...ego, ...ego...



Przychodzi baba do lekarza z piłą w plecach.
- Oj panie doktorze proszę mi pomoc. Głowa mnie boli, a jak mnie suszy i jeść nic nie mogę....
- To po co Pani piła ??




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza:
- Bolało mnie, panie doktorze.
- A gdzie?
- Na dworcu głównym.
- Ale w którym miejscu?
- Na trzecim peronie.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, chciałam...
- Proszę się rozebrać.
Gdy kobieta się rozebrała, lekarz pyta:
- No i co pani dolega?
- Nic, ja chciałam tylko zapytać, czy pan doktor nie potrzebuje ziemniaczków na zimę...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy.
Zdziwiony lekarz pyta:
- Boli pana?
- Nie boli.
- To może za duży?
- Nie, wcale nie.
- A co, za mały?
- Nie. Nie jest za mały.
- To co w końcu?!
- Fajny, nie?!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza psychiatry. Ten rozpoczyna badanie i pokazuje babie trójkąt.
- Z czym to się pani kojarzy?
- Z seksem - odpowiada baba.
- A to? - pyta lekarz pokazując koło.
- Z seksem.
- A to? - lekarz demonstruje kwadrat.
- Z seksem.
- Cierpi pani na obsesję seksualną - pada diagnoza.
- Ja?!! Przecież to pan mi te wszystkie świństwa pokazuje!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do doktora.
- Panie doktorze źle widzę z bliska. - mówi baba.
- A z daleka? - pyta doktór.
- Oj. z daleka, z daleka, aż z Częstochowy.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do ginekologa.
- Proszę się rozebrać!
- Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze.
- To może ja od razu zgaszę światło?




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
Lekarz ją bada, nie mogąc powstrzymać się od zatykania nosa.
- Nie mogłaby pani się częściej kąpać?
- Ale ja się kapie codziennie!
- To niech pani chociaż w wannie wodę częściej zmieniaEgzaltowana turystka mówi do bacy:
- Ależ pan musi być szczęśliwy... patrzy pan na zaślubiny górskich szczytów z obłokami, widuje pan zachodzące słońce wypijające czar niknącego tajemniczego dnia...
- Oj widywałem ja, widywałem - przerywa baca - ale już teraz nie piję.




--------------------------------------------------------------------------------



Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "Góra cy"!
Turysta:
- Jak to "Góra cy"?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej bierzemy sklanecke piwa... no dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco, czym zabiliście sąsiada?
- A synecką, Wysoki Sądzie...
- Wieprzową, czy wołową?
- Kolejową...




--------------------------------------------------------------------------------



Pewien turysta zabłądzil w górach, tracił już nadzieję, gdy zobaczył jakies światła, a dalej góralską chałupę. "Jestem uratowany - zapłacę im - dadzą mi coś zjeść, napoją mnie, przenocują..." - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca.
- "Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam" - powiedział turysta.
...CISZA
- "Chciałbym coś zjeść - jestem głodny" - powtórzył.
...CISZA
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł.
- "CHCIAŁBYM SIę CZEGOś NAPIĆ" - powiedział, już zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza - wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł "Co za popieprzeni ludzie!".
W bacówce ciągle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to: "Przegrałaś - gasisz światlo"




--------------------------------------------------------------------------------



Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciagam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco! To gówno to ludzkie czy zwierzęce? - To? Ludzkie. - A po czym poznajecie? - A bo to moje.




--------------------------------------------------------------------------------



Płacze zgwałcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu płaczesz Maryna?
- Oj zgwałcili mnie zgwałcili!
- A o pomoc wołałas?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wsi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku halom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wierchom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku lasowi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- Nikt nie przyszedł?
- Nikt, nikt nie przyszedł!
- To i ja sobie ulżę!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie turysta i spotyka bacę siedzącego na hali i pasącego barany. Turysta nie miał zegarka podchodzi więc do bacy i pyta:
- Baco, a nie wiecie aby która jest godzina ?
Baca wziął w rękę kij i zaczął gmerać w jajach najbliższego barana.
- A ósma dwadzieścia.
Turystę wielce zaciekawiło to nowatorskie podejście do mierzenia czasu i poprzysiągł był sobie że wracając znowu zapyta bacę. Jak powiedział tak zrobił. Wracając znowu podszedł do bacy, który nadal siedział w tym samym miejscu.
- Baco a powiedzcie ino, która teraz jest godzina?
Baca znów wziął w ręce kijek i jak poprzednio zaczął gmerać w jajach barana, który pasł się przed nim i mówi: - A czwarta dziesięć.
Tego już było za wiele.
- Baco a jak wy to w jajach barana czytacie, która jest godzina?
- Jo nie w jajach cytom ino one mi zasłaniają wieżę z kościoła.




--------------------------------------------------------------------------------



Policja podejrzewała bacę o pędzenie bimbru.
Baca oczywiście się nie przyznawał lecz Policja przeprowadziła przeszukanie jego chaty i na strychu znaleziono sprzęt do pędzenia bimbru.
- I co Baco teraz też się nie przyznajecie? - pyta policjant
- To moze posondzicie mnie tyz o gwołt? Sprzynt do tego tyz mom. - odpowiedział baca :-)




--------------------------------------------------------------------------------



Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miał pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią:
- Franek, jesteś tam?
- Jo.
- Nic ci się nie stało?
- Ni.
- To wyłaź stamtąd.
- Kaj nie mogę, bo jeszcze lecę...

- Wojtek, wyście taki mondrala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to świynto prowda, drugo tyż prowda, i trzecio gówno prowda.




--------------------------------------------------------------------------------



Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:
- Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje?
- Mnie nie!




--------------------------------------------------------------------------------



Rozmawiaja dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jako nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! Już wim! UJOT!




--------------------------------------------------------------------------------



Bacowa budzi swojego męża w rodku nocy.
- Anto, pchła mi chodzi po plecach, złap ja i zabij.
- Zapal światlo - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.




--------------------------------------------------------------------------------



Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi Baca razem ze skoczkami narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, że skoczył na odległoć 100 metrow, drugi, że pobił rekord skoczni. Na to Baca mówi:
- Jak ja skoczyłem z tej skoczni to lecę, lecę, patrzę, mijam koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymują się inni, mijam Zakopane, mijam Gubałówkę, a tu jak halny nie powieje i wróciło mnie na 30. metr.




--------------------------------------------------------------------------------



Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwiśeć z ta Gaździna, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!




--------------------------------------------------------------------------------



Juhas widzi bacę prowadzacego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Bedę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.




--------------------------------------------------------------------------------



Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie: "psejode się tromwojem".
Idzie do kiosku i gada:
- Poprosze bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce.




--------------------------------------------------------------------------------



Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznał wstrzasu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedział...
- W takim razie co było w gazecie?
- Nie wiem, nie czytałem.

Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi: - Noooooooooooooo...
Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzinę jadacą na furmance, a gazda zadowolony: - No!!!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa?
- Jest. Beskidzka.
- Bez cego???




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi góral na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze, nasze morze...




--------------------------------------------------------------------------------



Baca rozmawia z turystą:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- Ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.




--------------------------------------------------------------------------------



- Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta ksiażkę, którą trzyma w drugiej.
Przechodzący turysta przystaje i mówi:
- Baco! We wsi powiadają, że Baca ma zdolności parapsychiczne!
Na to Baca:
- A głupoty gadają!
Na to turysta odchodzi w swoją stronę. Baca, dalej wisząc na drzewie puszcza gałaź na której wisiał i przewraca ze spokojem kartkę, wisząc w powietrzu.
- Oj, pierdolą głupoty w tej wsi, oj pierdolą!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie dwóch baców koło sklepu spożywczego...
- Baco! Wiejejmy stąd ino żywo!!!
- A czemuż to!?
- Bo tu piszą "Dżemy jaja!!!"




--------------------------------------------------------------------------------



Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety. Patrzą - a gazda za chałupą grzmoci żonę. Prezydent pyta go dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi:
- Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na strone i pyta:
- Gazdo, a tak naprawdę o co poszło?
- Przeca nie powim obcemu, że mi bździagwa bony na cukier zgubiła.




--------------------------------------------------------------------------------



Pytają bacę:
- Czy te trzy dziewczynki sa twoimi córkami?
Baca:
- No.
- Ale one urodziły się tego samego dnia?!
- No...
-... w odstepach pietnastominutowych!!!
- No to co?! Ja mom rower...




--------------------------------------------------------------------------------



W Tatrach na hali opala się naga blondyna. Raczej śpi, albo jest mocno zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona przykrywa je swoim kapeluszem.Przychodzi Baca, patrzy i mówi:
- O Jezusicku! Wciągneło faceta!
- Staro, obruciłabyś się ku mnie.
- Kces mnie, mój chłopecku?
- Nie, ino puscos baki.




--------------------------------------------------------------------------------



Do "Pewex"-u przyszedł z wiaderkiem góral:
- Pani, han co to za flaska?
- Francuski koniak.
- Loć!
- Proszę bardzo.
- A hanta flasysia piykno mi się widzi.
- To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'.
- Loć. A hanta?
- Polski spirytus.
- Dużo loć. Za to sycko kielo płacem?
- Dwieście pięćdziesiąt dolarów.
- Wyloć!



Baca był świadkiem wypadku samochodowego; poldek walnął w drzewo. Przesłuchuje go gliniarz:
- Baco jak to było?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco, czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita tom pirwszom górke?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke?
- Nie.
- To je Giewont.




--------------------------------------------------------------------------------



Zmarzniety w czasie śnieżycy turysta puka do bacówki - otwiera baca.
- Macie baco coś do jedzenia? - Niii! - To może chociaż wrzątek macie??
- Mom... ino zimny.




--------------------------------------------------------------------------------



Ten sam turysta w nastepne wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą strawą, turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz??
- Ni mogę, przecież dysc pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada??
- A bo wtedy nie cieknie...




--------------------------------------------------------------------------------



W górskiej chacie pod Gubałówką wielką uroczystość - Jan Gąsienica kończy sto lat. Zjechali się reporterzy, naczelnik miasta, wręczono medal i dyplom. Wszyscy, trzęsącego się ze starości pomarszczonego Gąsienicę, pytają jak dożył tak sędziwego wieku.
- Zwyczajnie, nie piłech, nie paliłech, za dziewkami nie goniłech...
W tym momencie przerywa mu straszny hałas.
- Nie przejmujta się - mówi Gąsienica - to tylko mój starszy brat, całą noc pił gorzałe, to mu się chce teraz za dupami ganiać.




--------------------------------------------------------------------------------



Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!




--------------------------------------------------------------------------------



- Czy to prawda baco, że tutejsi ludzie nie lubia przybyszów z nizin? - pyta turysta górala.
- A bo ja to wim... Widzicie panocku ten cmyntoz?
- Widzę...
- Tu leżą ci, co pzysli na zabawę bez zaprosenia...




--------------------------------------------------------------------------------



Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać.
- Maryna, pomóz bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żone.
Ta podchodzi i załamuje ręce.
- Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!




--------------------------------------------------------------------------------



Baca słyszy krzyki z podwórka:
- Czego tam?
- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee! Przecie mom!
Rano baca budzi się, wychodzi na podworko, patrzy:
- O kurwa!Gdzie moje drewno?!




--------------------------------------------------------------------------------



Sprawa w sądzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala:
- Zawóod?
- Mechooptyk.
- Co?
- Mechooptyk!
- A co pan robi?
- Optykam chałupy mchem...



Zapisują bacę do Partii. Sprawdzają życiorys.
- No a jak to było po wojnie? Byliście w jakiejś bandzie?
- Ni, ta bydzie pirsa.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu byc spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp.
Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy:
- Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są skurwesyny nie dzieci!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy:
- Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!!
Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera i:
- Ło Jezu, Jezu, Jezu!
Turysta: Baco! Baco co wam się stało?!
Baca: Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!!
T: A może komuś w waszej rodzinie?
B: Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!
T: No to co tak lamentujecie?
B: Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!




--------------------------------------------------------------------------------



Zapisują bacę do spółdzielni produkcyjnej.
- Dacie krowę do spółdzielni?
- Dom.
- Dacie konia do spółdzielni?
- Dom.
- Dacie owce do spółdzielni?
- Nie dom.
- Dlaczego?
- Bo mom.




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco, czy można tu gdzieś kupić CZEŚci zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem, a CZEŚci leżą na dole...




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie sobie baca i ciągnie na sznurku zegarek.
Przechodzący turysta pyta zdziwiony:
- A co to baco, zegarek na sznurku ciągniecie?
- Ja go wreszcie nauczę chodzić!




--------------------------------------------------------------------------------



Nad Morskim Okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowię pstrągi.
- Przecież nie macie wędki.
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją gaździe. On tłumaczy...
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i juą jest mój... - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...




--------------------------------------------------------------------------------



Baca dobiera się do gaździny. W pewnym momencie gaździna mówi:
- Baco, gniewom się
- A o co się gniewocie gaździno?
- Ja nie mówię że się gniewom ino ze się wom chuj gnie!




--------------------------------------------------------------------------------



Turysta spał u bacy. Rano budzi się i drapie. Widząc to baca pyta:
- Cóż to panocku, wsiura wos ugryzła?
- Nie, w plecy.




--------------------------------------------------------------------------------



Dwóch górali postanowiło sprawdzić ile ludzi jest w knajpie w Żywcu. Uradzili, że jeden będzie wyrzucał gości a drugi liczy. Tak tez zrobili Słychać brzęk tłuczonego szkła, okrzyk "O Jezu" a góral liczy: - Roz, Znowu okrzyk i: - Dwa W pewnym momence brzek i wylatujący mówi: - Teroz nie licz bo to jo.



Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki. - Ej Maryś, pójdz do nas! - Nie pójdę bo mnie zgwałcicie! - Ej, nie zgwałcimy! - To po co ja tam pójdę?




--------------------------------------------------------------------------------



Góral wraca z dwuletniej służby w wojsku. Żona Jagna ciągnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia się i wyprowadza ją na spacer.
- Widzisz Jagna to piękne błękitne niebo?
- No widzę! Hoć do sypialni.
- A widzisz te piękne wzgórza?
- Widzę, no choć już!
- A widzisz te piękne łąki?
- No widzę, widzę! No choć do...
- No to patrz i patrz, bo teraz będziesz przez miesiąc ino sufit oglądała.




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi turysta:
- Baco spadniecie!
- Ni, nie spadne!
- Spadniecie!
- Ni!
- No mówię wam że spadniecie!
- Eeee, ni spadne!
Nie przekonawszy bacy Turysta poszedłl dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali tyrystą i zdziwiony rzekł:
- Prorok jaki, czy co?




--------------------------------------------------------------------------------



Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazję.
Zatrzymuje się jakieś auto, baca wyciąga ciupagę, i rzecze do kierowcy:
- Łonanizuj się pan!
Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy, gdy skonczył usłyszał znów tą samą komendę:
- Łonanizuj się pan!
Cóż... wyboru wielkiego nie miał. Nie miał też wyboru gdy usłyszał kolejną komendę:
- Łonanizuj się pan!
Gdy skonczył, baca znów to samo:
- Łonanizuj się pan!
Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodziło, głos bacy naglił jednak nieubłaganie: - Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
I kiedy baca już widział, że kierowca nie da już na prawdę rady spokojnym głosem rzekł do stojącej obok gaździny:
- Siadaj Maryna, pan Cię do Zakopanego zawiezie!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż, mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.




--------------------------------------------------------------------------------



Autostopowiczka zatrzymuje samochód na drodze z Poronina do Zakopanego. Samochod zjeżdża na pobocze i szofer odkręca okienko. Autostopowiczka wsadza głowę do środka, a wtedy kierowca podkręca szybko okienko, wychodzi drugą stroną, zadziera kieckę i odbywa stosunek z rzeczoną autostopowiczką, poczem odkręca okienko i odjeżdża. Wtedy zza drzewa wychodzi góral i rzecze:
- Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupić.




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkuja po czym jedna mowi do drogiej:
- Oj Maryna cza mi Cie bedzie pożegnać, widze że idzie Franek z kwiatami trza mu bedzie dupy dać!
- A co to u was flakona ni ma?




--------------------------------------------------------------------------------



Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Pięć razy ją odbudowywaą, ale za szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła do nieba:
- Panie Boże! Za jakie grzechy?!
Na to głos z nieba:
- Oj nie za żadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja cię chyba Józek nie lubię...




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi baca przed chałupą i pierze w misce kota. Przechodzi turysta i słysząc straszne piski próbuje
zaprotestować: - Baco, co robicie?!
- Ano kota piere - rzecze baca.
- Ale baco, kotów się nie pierze!
- Piere się piere.
Nie przekonawszy bacy, turysta wybrał się w dalszą drogę. Kiedy wracał po kilku godzinach zobaczył bacę i leżącego obok zdechłego kota. Pokiwał głową i mówi:
- A mówiłem, że kotów się nie pierze?
- Piere się piere, jeno nie wyzyma...




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta:
- Baco co wy robicie?
Na to baca:
- Jak to co? Wysyłam dzieci nad morze.
nate jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-11-05, 15:09   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Sep 2005
Postów: 133
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Londyn, 18 wiek, jeden z pierwszych biegów ulicznych.
Temu niecodziennemu zjawisku przypatruje się hrabia
ze służącym.
- Janie, co to za zbiegowisko?
- To wyścig, panie hrabio. Ludzie się ścigają.
Ten, który dobiegnie pierwszy, zostaje zwycięzcą i dostaje
nagrodę pieniężną.
- Rozumiem. To w takim razie po co biegną pozostali?




--------------------------------------------------------------------------------



Świeżo upieczony hrabia był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować image. Zapisał się więc do Klubu...
- Masz najnowszego Mercedesa?
- No... nie.
- Masz dwupiętrową wille?
- No... nie.
- A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
- No... nie.
- No to jak już to wszystko będziesz miał, to wtedy pogadamy.
Dzwoni więc do swojego służącego:
- Janie... Sprzedaj nasze Cadillaci i kup takie tanie, niemieckie gówno jakim teraz wszyscy jeżdzą.
- Dobrze Panie...
- I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi.
- Dobrze Panie... Cos jeszcze?
- Ta... zabierz Burkowi obrożę i mi ja przywieź.




--------------------------------------------------------------------------------



Rankiem po hucznej zabawie:
- Janie !
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?
- Nie...
- Cholera znów przywieźli mnie w bagażniku...




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
J: Panie hrabio nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
H: Szabli!!
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychć okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla:
H: Janie dla pana wacik, a dla pani korkociąg.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio nie pasuje!




--------------------------------------------------------------------------------



Dzieci podchodzą do hrabiego spacerującego po parku i wskazując na zamek pytają:
- Czy pan mieszka w tym zamku?
- Tak.
- A czy tam nie ma żadnego straszydła?
- Nie ma. Jestem jeszcze kawalerem.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia i Hrabina spędzają noc poślubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia zacina się w palec i skrapia prześcieradło ze słowy:
- Niech chociaż pozory będą...
Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w prześcieradło i powiedziała:
- Masz rację Hrabio.




--------------------------------------------------------------------------------



Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie!
- Ja też nie!




--------------------------------------------------------------------------------



Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i mówi:
- Panie hrabio znowu przyszedł ten żebrak który twierdzi, że jest pana bliskim krewnym i że może tego dowieść.
- To chyba jakiś idiota?
- Ja też tak pomyślałem, ale to jeszcze nie dowód!




--------------------------------------------------------------------------------



- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić ze dwa jajka...
- AAAAuuuuaaaa!



- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weź parasol!




--------------------------------------------------------------------------------



Przy kominku Hrabina i Hrabia siedzą w wygodnych fotelach. Jest miły, spokojny wieczór. Spożywają szampana i kawior. W pewnym momencie Harbina puszcza bąka. Rumieni się bardzo i mówi do Hrabiego: - Bardzo przepraszam. Myślę, że pozostanie to między nami! - Wołałbym, aby się to rozniosło.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka:
- Biedny człowieku, masz tu pół funta.
Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem!
Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem!
- Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widza jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widza jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia. - Hrabio, może teraz ja spróbuję? - Dobrze Janie. Jan strzelił i jeleń padł. - Jak to zrobiłeś? - Trzeba celować w środek stada...




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia Panie jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem Jaśnie Panie że nie zdarzyło się nic nowego.
nate jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-11-05, 20:12   #6 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2005
Skąd: Poznan/Cork
Postów: 517
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na
Polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
- Panie, to moje pole i moja kaczka!
- Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
- No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycją -
odpowiada sołtys.
- To znaczy jak? - pyta "miastowy".
- Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma
więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
- Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w krocze.
Warszawiak pada na ziemię, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady
Jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
- Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
- A bierz pan tę kaczkę i spadaj



ROLNIKU! wal konia w ciągniku!!!!



przyjeżdza rolnik do miasta i zamiast wejśćdo baru, wszedł do burdelu stojący pan za buufetem pyta, blądynkę czy rozwódkę?
Nato rolnik
roz wódkę, roz piwo.



kupil facet swinie i nie chcialy mu zryc wiec poszedl do sasiada Juzka i sie go pyta Juzek wczoraj kupilem swinie i nie chcu mi zryc co zrobic? Kurwa Jurek wez je do lasu i je wyruchaj. Na drugi dzien Jurek zabral swinie na zuka i zabral je do lasu i wyruchal. Po powrocie do domu dal im zryc a swinie znowu nie zarly. Wiec znowu poszedl do Juzka i mowi bylem w lesie wyruchalem swinie i dalej nie chca zryc co zrobic? Towez je wyruchaj dwa razy.Jurek pojechal i je wyruchal dwa razy wrucil do domu dal im zryc a one dalej nie chca zryc wkurwiony idzie znowu do Juzka i mowi kurwa bylem juz dwa razy zrobilem co mowiles a te kurwy nie chca zryc. Jedz do lasu i wyruchaj je po trzy razy. zrobil to trzy razy wrucil do domu dal im zryc i znowu nie zarly. wkurwiony poszedl spac rano zona go budzi i muwi Jurek Jurek swinie co zru nie siedzu na zuku i trumbiu.



No to po małym!!!
- powiedział rolnik wyciągając jądra z sieczkarni



Zapierdala rolnik kombajnem na pole
Drapie sie po glowie i mowi
Kurwa zapomnialem zasiać



Jest konkurs rzucania bronami, podchodzi do lini startu pierwszy zawodnik i rzuca - prosze państwa mamy rekord 132 metry, podchodzi drugi - jeszcze dalej 135 metrów, podchodi ostani zawodnik i rzuca - prosze państwa cudownie, nowy rekord 225 metrów, niestety zawodnik został zdyskwalifikowany za nieodpięcie traktora.



wieśniak powiesił na sznurku 2 konie i mówi..."wiśta"



Spotykają się dwaj rolnicy po huraganie. -Jak tam, rozwalilo ci dach ? -Kurde, nie mam pojęcia, jeszcze go nie znalazłem.




po wichurze sasiad pyta stacha:
-jak tam twoja stodola po wichurze
-nie wiem jeszcze jej nie znalazlem



NIE MA JAK TO CHŁOP NA ROLI ŻYJE SE SKROMNIE I POWOLI CHCIAŁBY WIPIC NIE MA ZA CO CHCE ZARUCHĆ SIĘ PRZEWRACO



Rolnik pyta rolnika jąkałe: - Dużo masz królików?
-Trzy...trzy...trzysta...
-Nie żartuj! Aż trzysta?
-Nnie... Trzy sta...stare i dwwa młode!



mlody rolnik oglada sad i poucza wlasciciela:
- pan ciagle pracuje w oparciu o stare metody. Bede zdziwiony, jesli z tego drzewka uda sie panu uzbierac chocby 10kg jablek.
-ja tez bede zdziwiony, gdyz zawsze zbieralem z niego gruszki



Długo nie wraca gospodarz do domu, wreszcie uradowany wbiega do chałupy, ściska żone
-Stacha kupiłem okazyjnie 10 hektarów
Kobieta podnosi załzawione oczy i mówi
-Wiem,
koń w stodole sie powiesił.



Do punktu skupu przyjezdza rolnik z trzema swiniami na woze. Przy wadze gdzie swinie maja byc zwazone stoi wagowy z dlugoletnim stazem. Zamiast je wazyc lapie pierwsza swinie za ogon potrzasa z zamyslona mina spoglada w sufit i mowi 60 kg, druga swinie lapie za ogon, 65 kg, trzecia swinie lapie, potrzasa i mowi do ksiegowego, ta 67 kg. Rolnik widzac to zdenerwowal sie i krzyczy. Panie czys pan na leb upadl zwaz pan te swinie jak nalezy na wadze. A wagowy na to " Prosze pana ja mam lata praktyki jestem doswiadczonym fachowcem swinie waza tyle ile powiedzialem " Rolnik jednak sie uparl i wkoncu te swinie zostaly zwazone, na dodatek waga zgadzala sie z ta jaka podal wagowy. No i co? bylo sie upierac i cyrk robic, z oburzona mina mowi wagowy do rolnika, powiem panu jeszcze tylko tyle ze to jeszcze nic moja zona to umie wazyc z dokladnoscia do jednego grama.Nie! w to juz na pewno nie uwierze mowi rolnik, a wagowy na to " Franek migiem dawaj tu matke niech zaraz przyjdzie " Po paru chwilach przylatuje zdyszany Franek i mowi " Mama teraz nie moze przyjsc bo listonosza wazy "
imported_Sebol jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-11-05, 16:11   #7 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2005
Skąd: Poznan/Cork
Postów: 517
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

A oto komentarze klijentow z allegro--------------


JARO-007 (0) (Kupujący) =Negatywny= pon 14 lis 2005 18:48:20 CET 68328195
huju oddawaj kase
[Odpowiedź z:pon 14 lis 2005 21:52:17 CET] Nie mów tak do mnie frajerze bo nie jestem z twojej rodziny, kasy ci nie oddam bo wysłałem ci towar. Jeszcze jeden prymityw na Allegro.

Dodany: 15.11.05, 11:11 Autor: somebody Ocena: 0(0 gł.) Oceń: ? 6 5 4 3 2 1
--------------------------------------------------------------------------------

UWAGA.. nie kupujcie alufelg na allegro!!!!!
Wygralem licytacje, i koles mi napisal, ze musze poczekac tydzien,
bo musi zlokalizowac samochod z takimi alusami w W-wie.

Dodany: 07.11.05, 11:16 Autor: Tyson Ocena: 3.0(4 gł.) Oceń: ? 6 5 4 3 2 1
--------------------------------------------------------------------------------

Niestety ale muszę dać komentarz negatywny, ponieważ stan bluzy odbiega od prawdy zamieszczonej w opisie.Bluza jest zmechacona, a od środka coś okropnego.Poza tym miala nieprzyjemny zapach "ciucholandu" oraz cenę od środka przyklejoną 10zl ale to nie ważne skąd.Ważny jest jej stan dobry a nie bardzo dobry.Jestem ciekawa jak wyglądają rzeczy które Iwa26 opisuje jako stan dobry(chyba niezdatne do użytku).Moja w tym wina że się dokladnie nie dowiedzialam, ale opis powinien być prawdziwy i adekwatny rzeczy wystawianej.
Następnym razem wypierz rzecz zanim zapakujesz do paczki.
Nie polecam, bo może Was spotkać to samo.I nie myślcie że za bluzę zaplacilam cenę taką jaka jest w aukcji, bo to nie prawda tylko 25zl(taką cenę zaproponowala Iwa26).
----------------------------------------
UWAGA ZALECAM DUŻĄ OSTROŻNOŚĆ GOŚĆ SAM NIE WIE CZEGO CHCE!!PATRZ KOMENTARZE. AROGANCKI. LEPIEJ OMIJAC Z DALEKA. NO ALE CÓŻ JAK KOMUS SIE WYDAJE ŻE WSZYSCY SĄ DLA NIEGO//a PROPO MOŻE TE DYSKI MIAŁY BYĆ 40GB?CO? I NIE PISZ ŻE TO ODWET PA
[Odpowiedź z:wto 14 gru 2004 10:10:53 CET] zapraszam na stronę:
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie

, na niej została opublikowana korespondencja moja z majka40. Z datami jest pokazane jak wodziła mnie za nos od czerwca 2004. Czy to odwet czy nie, zadecyduje każdy kto trafi na moją stronę, pa
----------------------------------------
zamowilam u pana komplet: karte wraz z kablem ale niestety doszedl tylko kabel. Moze nie byla to wina Pana Armina, ale pozniej dostałam zapewnienie od tego Pana, że dosle mi karte ale jej nie dostałam. Wydaje sie to jednoznaczne takze nie polecam
[Odpowiedź z:pią 03 cze 2005 17:32:00 CEST] Telefonicznie uslyszalem ze karta była dla kogos innego i ten ktos nie odebrał przesyłki - a co mnie to k... mać obchodzi, czy to moja wina? Przesylka lezy na stole u mnie z adn. " nie odebrano w terminie i awizow powt. MOJA WINA?? cycki opadają
----------------------------------------
koles wstawia sciemy, towar nie ma nic wspolnego z uwidocznionym na fotografii(moze poza zarysem), bezczelne odpowiedzi na krytyke...donosiciel do allegro moderatorow...absolutnie nie polecam...HWDA
[Odpowiedź z:czw 27 sty 2005 23:21:49 CET] komentarz z przed dwoch lat i to zlosliwy. Nazwanie mnie donosicielem do allegro za zwrot prowizji z powodu calkowitego braku kontaktu i nie sfinalizowaniu transakcji jest po prostu smieszne. Komentarz nieuzasadniony bo nawet nie widziales towaru.
----------------------------------------
proszę Państwa zgłaszałam reklamację sprzedawcy do wadliwych suwaków ,uzgodniliśmy zwrot kwoty 40zł po 1 m-c oczekiwania nie otrzymałam odpowiedzi ,jestem niezadowolona z takiej transakcji ( po za tym kurtka nie jest okryciem zimowym)
----------------------------------------
[Odpowiedź z:pon 19 kwi 2004 19:45:37 CEST] Maila wyslales? kiedy? ktorego?ja zadnego od ciebie nie dostalem chyba ze ten od diagnostyki? jak to od ciebie to gratuluje - bo to mail widmo - brak jakiegokolwiek podpisu. Ja nie jestem jasnowidzem i nie wiem ze marcwawa to
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie


----------------------------------------
Towar dotarl szybko, ale okazalo sie ze jest to chinski szmelc z polamanym smiglem, którego nikomu nie polecam. Przy probie reklamacji dostalem odpowiedz ze to moja wina ze wentylator dotarl uszkodzony i kontakt sie urwal. Gwarancja to sciema !!!
[Odpowiedź z:sob 23 lip 2005 11:45:22 CEST] Nie jestesmy fundacją charytatywną i nie dajemy za darmo wentylaorów a klient nie chciał odesłać "podobno uszkodzonego" wentylatora. Nie możemy uznać reklamacji na podstawie słownego oświadczenia.

Added after 17 hours 51 minutes:

Jaki jest szczyt głupoty?
-Kupić portfel za ostatnie pieniądze.





Mąż przychodzi szczęśliwy do domu i mówi do teściowej:
- Wygrałem w totka, pakuj się.
- Ooo, gdzie jedziemy, na Rodos, do Włoch??
- Nie, pakuj się i w y p i e r d a l a j






Szczyt bezczelności:
Zapytać się powodzianina: - Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa?

1



Szczyt bezpłodności:
30 lat stosunków z ZSRR





dodał(a): ~Ania
Szczyt chamstwa:
Narobić komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier, a potem powiedzieć, że szorstki.




Szczyt chamstwa:
Przestraszyć strusia na betonie...



Szczyt ciemnoty:
Zapalić jedna zapałkę, a potem druga, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.



Szczyt dmuchania:
Tak dmuchać baranowi w tyłek żeby mu się rogi wyprostowały.


Szczyt elegancji:
Wyskoczyć z okna na ostatnim piętrze, a widząc w locie sąsiadkę poprawić krawat.
imported_Sebol jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-11-05, 18:07   #8 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2005
Skąd: Poznan/Cork
Postów: 517
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jasio po raz pierwszy w życiu jedzie pociągiem i podziwia co chwilę zmieniające się za oknem krajobrazy.
Mama pyta:
- Jak ci się podoba, synku?
- Bardzo! Całkiem jak książka z obrazkami, tylko że nie trzeba przewracać kartek!




Kolejarz zauważa mężczyznę leżącego na torach.
- Co pan tu robi?
- Mam dość życia. Czekam aż pospieszny do Chełma zakończy moje udręki...
- W takim razie niech się pan przeniesie na sąsiedni tor. Po tym za chwilę przejedzie osobowy do Koluszek.





Z pociągu mającego dłuższy postój na stacji wysiada pasażer, żeby kupić coś w bufecie dworcowym.
Aby łatwiej trafić z powrotem do wagonu, próbuje zapamiętać jego numer:
-1410. Łatwo zapamiętać, w tym roku była bitwa pod Grunwaldem!
Po kilku minutach pasażer wraca z bufetu i pyta kolejarza:
- Przepraszam! Czy pamięta pan, w którym roku była bitwa pod Grunwaldem?





W zatłoczonym wagonie podróżny zwraca się do tęgiego konduktora:
- Jak długo jeszcze będziemy jeździć w tym ścisku?
- Już tylko rok.
- To chyba niemożliwe.
- Możliwe. Za rok przechodzę na emeryturę!





W przedziale podróżny zwraca się do nieznajomej kobiety siedzącej naprzeciw niego:
- Czy mogłaby pani powiedzieć swojemu synowi, żeby przestał mnie przedrzeźniać?
- Oczywiście... Kaziu! Przestań zachowywać się jak idiota!
imported_Sebol jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-11-05, 18:19   #9 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Sep 2005
Postów: 133
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Trudno, będą się musiały przyzwyczaić.


Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem, to cały statek w drebiezgi pójdzie.
Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe.
Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął narzędzie, spojrzał pogardliwie wokoło i BUM!
Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!



Kowalski zachęca żonę:
- Poszłabyś do fryzjera i pomalowałabyś sobie włosy na rudo.
- Na rudo? A po co?
- Słyszałem, że rude kobiety mają większy temperament.




W małym miasteczku do sklepu z artykułami metalowymi dokonano włamania. Prowadzący śledztwo Sherlock Holmes mówi do doktora Watsona:
- To musiał być tutejszy fryzjer.
-D laczego tak sądzisz, Holmesie?
- Bo zginęły tylko brzytwy o nożyce.




Podczas strzyżenia Kowalski zauważa w rogu psa, który z uwagą śledzi każdy ruch fryzjera.
-To pański pies? -pyta.
-Nie.
-To dlaczego on tak na pana patrzy?
-Bo jak wczoraj odciąłem klientowi ucho, to on je potem zjadł.


Fryzjer do klienta:
- Chciałbym zapytać, jakie są pana przekonania polityczne.
- Dokładnie takie same jak pańskie.
- Przecież pan nie zna moich przekonań.
- Ale pan ma w ręku brzytwę!


Diabeł złapał Polaka, Ruskiego, Niemca i mówi:
- Każdy z was musi przepłynąć przez Nil. Wypuszczę tego, któremu krokodyl nie odgryzie jąder!
Pierwszy przez Nil przepłynął Niemiec. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Niemiec.
Drugi był Ruski. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Ruski.
Jako trzeci, Nil przepłynął Polak. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada Polak.
Nagle z Nilu wyłazi krokodyl i pyta cienkim głosikiem:
- Który płynął ostatni?


W jednym z moskiewskich przedszkoli pani pyta dzieci:
- W jakim kraju dzieci mają najładniejsze zabawki?
- W Związku Radzieckim! - odpowiadają chórem dzieci.
- A w jakim kraju dzieci mają najładniejsze ubranka?
- W Związku Radzieckim! - znów odpowiadają dzieci.
- A w jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie?
- W Związku Radzieckim! - jeszcze raz odpowiadają dzieci.
Nagle nauczycielka zauważa, że jedno z dzieci stoi w kącie i płacze.
- Wowa, dlaczego płaczesz?
- Bo ja tak bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim!...



Uczeni radzieccy skonstruowali bardzo mądry komputer, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Na uroczyste otwarcie zaproszono uczonych amerykańskich, którzy zadali komputerowi pytanie: "Jak nazywa się najsilniejszy, najbardziej demokratyczny kraj świata?" Komputer natychmiast odpowiedział:
- Związek Radziecki.
Uczeni amerykańscy zadali komputerowi drugie pytanie: "W jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie i w jakim kraju ludzie zarabiają najwięcej na świecie?" Komputer zatrzeszczał, a po chwili wyświetlił na ekranie odpowiedź:
- W Związku Radzieckim.
Uczeni Amerykańscy zadali komputerowi jeszcze jedno pytanie: "W jakim kraju ludzie jedzą najwięcej mięsa w przeliczeniu na jednego mieszkańca?" Komputer przez chwilę zastanawia się nad odpowiedzią, w końcu odpowiada:
- Ale za to u was biją Murzynów!

Oficer rosyjski ma za zadanie wytłumaczyć żołnierzom zniszczenia wywołane przez bombę atomową. Zaczyna tak:
- Żołnierze! Wyobraźcie sobie dwadzieścia... nie, pięćdziesiąt... nie, sto skrzynek wódki, których nie ma kto wypić.
nate jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-11-05, 18:48   #10 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2005
Skąd: Poznan/Cork
Postów: 517
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Co można ściągnąć z nagiej sekretarki?
- Nagiego dyrektora.






W bistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów:
- Podobno przyjął do pracy nową sekretarkę ?
- Owszem.
- I jesteś z niej zadowolony ?
- Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
- Młoda, ładna...?
- Taka sobie, niczego.
- A jak się ubiera ?
- Bardzo szybko !






Na zakładowym jubileuszu, przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami:
- Za wszystkie panie, które mamy pod sobą...




- Szefie, muszę dostać podwyżkę, ja z tej pensji nie mogę wyżyć !
- Niech się Kowalski lepiej zastanowi, jak wyżyje bez tej pensji...




Są 4 rodzaje szefów: szef-pedał, szef-niepedał, szef-superpedał i szef-superpedał-czarodziej. Szef - pedał mówi: - Ja Pana zaraz wypieprzę ! Szef - niepedał: - Nie będę się z Panem pieprzył ! Szef-superpedał: - Ja was wszystkich wypieprzę ! Szef - superpedał - czarodziej: - Ja was wszystkich wypieprzę, nawet nie będziecie wiedzieli kiedy !


Kowalski, czy lubi pan spocone dziewczyny ?
- No, nie bardzo...
- A ciepłą wódkę ?
- Też nie.
- To po jaką cholerą chce pan urlop w lipcu ?






Szef przyjmuje nowego pracownika:
- W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu ?
- Oczywiście.
- Druga zasada to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.






Nielubiany szef zostawia kartkę na biurku:
- Jestem na cmentarzu.
Po powrocie zastaje dopisek:
- Niech ci ziemia lekką będzie.





- Chcę rozmawiać z dyrektorem !
- Dyrektora nie ma.
- Przecież przed chwilą widziałem go w oknie ?
- Dyrektor też pana widział.




- Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy...
- Jak to w trzy oczy ? Chyba w cztery oczy ?
- Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuje jedno oko trzeba będzie przymknąć.
imported_Sebol jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 15:29.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.