boks, forum, zobacz

boks, forum, zobacz (http://www.boxing.pl/forum/)
-   Sekcja śmiechu (http://www.boxing.pl/forum/sekcja-miechu/)
-   -   Dowcipy... (http://www.boxing.pl/forum/sekcja-miechu/4682-dowcipy.html)

mareno 05-10-05 13:14

Dowcipy...
 
Lodówka zrobila impreze. Nazapraszala samych znajomych. wszyscy bawia
sie niezle. Odkurzacz sie nawciagal, kaloryfer juz rozgrzany, kuchenka daje
ostro w palnik, pralka sie rozkreca, w lazience wiatrak dmucha suszarke,
impreza na calego.
Gospodyni chodzi po mieszkaniu i rozdaje zimne drinki. Patrzy, a pod sciana
stoi smutny Trabant. Podchodzi do niego i mówi:
- Ejm Trabant, a co Ty taki smutny stoisz i sie nie bawisz? Masz tu
seteczke. Walnij sobie, to sie od razu rozruszasz.
A Trabant na to:
- Nie moge. Jestem samochodem...

mareno 06-10-05 09:15

> Telefon nad ranem:
>
> - Hello, Senor Humphrey? Mowi Ernesto zajmujacy sie pana
> letnim domem.
> - A tak Ernesto. Co slychac? Czy cos sie stalo?
> - Dzwonie, zeby zawiadomic pana o smierci pańskiej papugi.
> - Moja papuga nie zyje? Ktora? Czy nie ta, ktora wygrala w
> międzynarodowym konkursie?
> - Tak prosze pana, wlasnie ta papuga.
> - To straszne, wydalem na nia mnostwo pieniedzy. Jak zdechla?
> - Od jedzenia zepsutego miesa senor.
> - Zepsutego miesa? Kto dal jej zepsute mieso?
> - Nikt senor. Sama zjadla mieso zdechlego konia.
> - Zdechłego konia? Jakiego konia?
> - Panskiego wyscigowego araba, zdechl od ciagniecia wozu z
> woda.
> - Czy ty zwariowales? Jakiego wozu z woda?
> - Do gaszenia pozaru senor.
> - Na Boga! Jakiego pozaru.
> - Panskiego domu senor. Zaslony zajely sie od swiecy.
> - Jakiej swiecy? Dom ma elektrycznosc!
> - Swiecy pogrzebowej senor.
> - Co za pogrzeb do diabla??!!.
> - Panskiej matki senor. Przyjechala bez zapowiedzi a ja,
> myśląc ze to
> zlodziej walnalem ja kijem golfowym Nike-Tiger Woods.
>
> Przez moment cisza..
>
> - Ernesto, jezeli zlamales ten kij to jestes zwolniony.

Added after 2 hours 52 minutes:

> >>>>> >> 80-latek chce się kochać z żoną.
> >>>>> >> - Ale tylko z prezerwatywą, zaznacza żona.
> >>>>> >> - Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża, przekonuje mąż.
> >>>>> >> - Ale salmonella od starych jaj .

>>>>> >> - Dziadku, jak to jest, masz juz 98 lat a codziennie
> >>>>> >> przychodzą do
> >>> ciebie napalone laski.......? Jak ty to robisz?
> >>>>> >> - A bo ja wiem - rzekł dziadek oblizując leniwie brwi....

> >>>>> >> parka w łóżku: On do niej:
> >>>>> >> - Kochanie moze dzisiaj na jeźdźca?
> >>>>> >> - Jaki najeźdzca??
> >>>>> >> - Germański kurwa oprawca!!

> >>>>> >> - Widziałem się wczoraj z Miriam...
> >>>>> >> - No i co? - No i chuj
> >>>>> >>
> >>>>> >> trzy małe myszki przechwalają się jakie są twarde:
> >>>>> >> 1: ja wciągam trutkę na myszy przez nos i mam naprawdę niezły
> >>> odjazd........
> >>>>> >> 2: a ja pakuję bicepsy i brzuszek na pułapce na myszy...
> >>>>> >> trzecia mysz z grymasem opuszcza mysią norkę, a dwie pozostałe:
> >>>>> >> - gdzie idziesz?
> >>>>> >> - a nic... idę bzyknąć kota...

> >>>>> >> - Kochanie, znalazłem pod łóżkiem naszego syna takie pisemko
> >>> sado-maso, wiesz: związani ludzie, maski, pejcze... - mówi żona do
> >>> męża -
> >>>>> >> - No i co zrobimy? - Nie wiem, ale klaps nie jest chyba
najlepszym
> >>> pomysłem...

> >>>>> >> Prosty człowiek, pierwszy raz w szpitalu, operacja, ścisła
> >>>>> >> dieta,
> >>> kroplówka trzy dni, potem kleik - dopadł go straszny głód.
> >>>>> >> Wchodzi pielęgniarka i pyta: - Podać Panu kaczkę? - O tak,
> >>> kochaniutka i od chuja frytek!

> > >>>>> >> Przychodzi króliczek do misia i mówi:
> >>>>> >> - Misiu.. mam do ciebie sprawę.
> >>>>> >> - No słucham Cię , mów ..
> >>>>> >> - No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wnieść na 10
> >>>>> >> piętro
w
> >>> wieżowcu. i sam sobie chyba nie dam rady..
> >>>>> >> - Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze
opowiesz
> >>> mi zarąbisty kawał, taki żebym się posikał ze śmiechu...
> >>>>> >> Króliczek pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga
> >>> fortepian...1 piętro, i misiu mówi:
> >>>>> >> - No teraz opowiedz mi ten kawał...
> >>>>> >> - No dobra... i opowiedział misiowi kawał... i misiu posikał
> >>>>> >> się
,
> >>>>> >> ze
> >>> śmiechu...i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze...
> >>>>> >> Na 10 piętrze misiu bardzo zmęczony i zasapany powiedział:
> >>>>> >> - No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze
> >>> wszystkich...
> >>>>> >> - Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się posikasz, ale
> >>>>> >> pękniesz
i
> >>>>> >> to
> >>> nie tylko ze śmiechu...
> >>>>> >> - Ok, wal...
> >>>>> >> - To nie ta klatka...

Added after 16 hours 3 minutes:

Siedmioletni chlopczyk spaceruje sobie chodnikiem w drodze do szkoly.
Podjezdza samochód. Kierowca odsuwa szybke i mówi
- Wsiadaj do srodka to dam Ci 10 zlotych i lizaka !Chlopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli
toczy sie za nim. Znowu sie zatrzymuje przy krawezniku ...
- No wsiadaj! Dam Ci 20 zlotych, lizaka i chipsy !Chlopczyk ponownie kreci glowa i przyspiesza kroku ....
Samochód nadal powoli jedzie za nim. Znowu sie zatrzymuje ...- No nie badz taki ... wsiadaj ! Moja ostatnia oferta
- 50 zlotych, chipsy, cola i pudelko chupa-chups !
- Oj odczep sie Tato! Kupiles Daewoo to musisz z tym zyc ..

mareno 07-10-05 15:20

>> > Drogi Mężu:
>> >
>> > Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre.
>> > Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie
>> > otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie
>> > piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś
>> > robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że
>> > mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje
>> > ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę.
>> > Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po
>> > obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś
>> > podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to
już
>> > nieważne, ponieważ odchodzę.
>> >
>> > P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja
>> > przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!
>> >
>> > Twoja Była Małżonka.
>> >
>> >
>> >
>> > Droga Była Małżonko:
>> >
>> > W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda,
>> > że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było
>> > Ci naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś
>> > mnie swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie
>> > patrzeć.
>> > Szkoda że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym
>> > tygodniu i pierwszą rzeczą, którą pomyślałem było "wyglądasz jak
facet!".
>> > Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w
>> > stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione
>> > mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem
>> > jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu. Poszedłem sobie spać, kiedy
>> > zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z
>> > ceną. Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego
>> > rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na
>> > metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że
jeszcze
>> > możemy to naprawić.
>> > Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć
>> > milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy
>> > jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to
>> > stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie
>> > życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który
>> > do mnie napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z
>> > Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem trzymaj się.
>> >
>> > P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako
Karolina.
>> > Mam nadzieję, że to nie problem.
>> >
>> > Podpisano - Bogaty Jak ch** i Wolny!
>> >

nate 21-11-05 21:14

Przychodzi pół baby do lekarza:
- Co pani jest?
- Ba.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza z piłą tarczową w d**ie.
Lekarz: Co pani jest?
Baba: Rżnę się na okrągło!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch!
- A co pani jadła?
- Puszkę śledzi.
- Czy były świeże?
- Nie wiem, nie otwierałam!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, mojego męża ugryzła pszczoła.
- Gdzie?
- W tego... no wie pan...
- Rozumiem. A czego pani ode mnie oczekuje?
- Niech pan da mężowi coś, żeby ból minął, a opuchlizna została.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza ze skarpetką na głowie.
Co pani dolega?-pyta się doktor.
Głupku to napad.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza;
Lekarz: Zaraz, zaraz! Nie wszystkie na raz.
Baba: Ja nie do pana. Ja do tego pod oknem.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza;
Lekarz: Mieszka pani koło stadionu, nie przeszkadza to pani?
Baba: NIE, NIE, NIE NIE NIE, NIE NIE NIE NIE, NIE NIE !!!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać
- A gdzie mam położyć ubranie?
- Obok mojego...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i od razu zaczyna się rozbierać.
Lekarz: Przyszła się pani zbadać?
Baba: -Nie..., pieprzyć...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza z wielorybem w dupie i mówi:
- Mam dość tego walenia!

Przychodzi gruba baba do lekarza.
- Panie doktorze, proszę mi dać coś, żebym schudła.
Lekarz dał jej pudełko tabletek z przykazaniem, aby brała przez miesiąc codziennie jedną. Baba, niewiele myśląc, pożarła wszystkie zaraz po wyjściu z gabinetu. Po tygodniu przychodzi znowu, chuda jak szczapa, skóra na niej wisi. Lekarz obejrzał ją krytycznie, zebrał skórę, naciągnął i zawiązał na głowie kokardę. Baba wychodzi z gabinetu, spotyka znajomą.
- Oj, jak ty bardzo schudłaś! A jaką masz ładną kokardę na głowie!
- Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że mam obrośniętą klatkę piersiową.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i od razu włazi mu pod biurko.
Lekarz na to:
- Długo pani nie pociągnie. Pracuje do czwartej.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i mówi, że chce schudnąć.
-Proszę codziennie biegać godzinę po parku - zaleca lekarz.
-Przed śniadaniem czy po?
-Zamiast, proszę pani, zamiast!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i żali się: -Niech pan coś poradzi. Jestem bezpłodna.
-Skąd pani wie?
-Ojciec był bezpłodny, matka bezpłodna...
-To niemożliwe! - przerywa lekarz
-Ale ja jestem z Marklowic.




--------------------------------------------------------------------------------



Wjeżdża baba do gabinetu lekarskiego na rowerze, a na plecach ma karabin.
-Co pani jest? - pyta zdziwiony lekarz.
-Wyścig zbrojeń! - skanduje baba.




--------------------------------------------------------------------------------



Po przejrzeniu wyników lekarz mówi do baby :
- Ma pani kamienie w pęcherzu żółciowym, zwapnienia w płucach, piasek w moczu...
- Panie doktorze! A czy mam trochę cementu? Bo widzi pan, mąż będzie budował domek na działce...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Proszę doktora, cierpię na zaniki pamięci..
- Od kiedy?
- Co od kiedy?




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do ginekologa, rozbiera się i siada na fotel.
- Bardzo mnie boli tam w środku. Wyżej, jeszcze wyżej...
- Podejrzewam, że jest to zapalenie migdałów.




--------------------------------------------------------------------------------



Ach, przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki.
- Ależ skąd, ja też lubię naleśniki - odpowiada lekarz.
- Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam cała szafę naleśników.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, wszyscy znajomi mężczyźni mówią mi, że mam pochwę jak studnia...
- Proszę się rozebrać i na samolocik.
Po chwili ostrożnie zagląda.
- Nic dziwnego, ...ego, ...ego, ...ego...



Przychodzi baba do lekarza z piłą w plecach.
- Oj panie doktorze proszę mi pomoc. Głowa mnie boli, a jak mnie suszy i jeść nic nie mogę....
- To po co Pani piła ??




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza:
- Bolało mnie, panie doktorze.
- A gdzie?
- Na dworcu głównym.
- Ale w którym miejscu?
- Na trzecim peronie.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, chciałam...
- Proszę się rozebrać.
Gdy kobieta się rozebrała, lekarz pyta:
- No i co pani dolega?
- Nic, ja chciałam tylko zapytać, czy pan doktor nie potrzebuje ziemniaczków na zimę...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy.
Zdziwiony lekarz pyta:
- Boli pana?
- Nie boli.
- To może za duży?
- Nie, wcale nie.
- A co, za mały?
- Nie. Nie jest za mały.
- To co w końcu?!
- Fajny, nie?!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza psychiatry. Ten rozpoczyna badanie i pokazuje babie trójkąt.
- Z czym to się pani kojarzy?
- Z seksem - odpowiada baba.
- A to? - pyta lekarz pokazując koło.
- Z seksem.
- A to? - lekarz demonstruje kwadrat.
- Z seksem.
- Cierpi pani na obsesję seksualną - pada diagnoza.
- Ja?!! Przecież to pan mi te wszystkie świństwa pokazuje!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do doktora.
- Panie doktorze źle widzę z bliska. - mówi baba.
- A z daleka? - pyta doktór.
- Oj. z daleka, z daleka, aż z Częstochowy.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do ginekologa.
- Proszę się rozebrać!
- Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze.
- To może ja od razu zgaszę światło?




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
Lekarz ją bada, nie mogąc powstrzymać się od zatykania nosa.
- Nie mogłaby pani się częściej kąpać?
- Ale ja się kapie codziennie!
- To niech pani chociaż w wannie wodę częściej zmieniaEgzaltowana turystka mówi do bacy:
- Ależ pan musi być szczęśliwy... patrzy pan na zaślubiny górskich szczytów z obłokami, widuje pan zachodzące słońce wypijające czar niknącego tajemniczego dnia...
- Oj widywałem ja, widywałem - przerywa baca - ale już teraz nie piję.




--------------------------------------------------------------------------------



Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "Góra cy"!
Turysta:
- Jak to "Góra cy"?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej bierzemy sklanecke piwa... no dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco, czym zabiliście sąsiada?
- A synecką, Wysoki Sądzie...
- Wieprzową, czy wołową?
- Kolejową...




--------------------------------------------------------------------------------



Pewien turysta zabłądzil w górach, tracił już nadzieję, gdy zobaczył jakies światła, a dalej góralską chałupę. "Jestem uratowany - zapłacę im - dadzą mi coś zjeść, napoją mnie, przenocują..." - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca.
- "Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam" - powiedział turysta.
...CISZA
- "Chciałbym coś zjeść - jestem głodny" - powtórzył.
...CISZA
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł.
- "CHCIAŁBYM SIę CZEGOś NAPIĆ" - powiedział, już zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza - wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł "Co za popieprzeni ludzie!".
W bacówce ciągle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to: "Przegrałaś - gasisz światlo"




--------------------------------------------------------------------------------



Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciagam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco! To gówno to ludzkie czy zwierzęce? - To? Ludzkie. - A po czym poznajecie? - A bo to moje.




--------------------------------------------------------------------------------



Płacze zgwałcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu płaczesz Maryna?
- Oj zgwałcili mnie zgwałcili!
- A o pomoc wołałas?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wsi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku halom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wierchom wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku lasowi wołałaś?
- Oj wołałam wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- Nikt nie przyszedł?
- Nikt, nikt nie przyszedł!
- To i ja sobie ulżę!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie turysta i spotyka bacę siedzącego na hali i pasącego barany. Turysta nie miał zegarka podchodzi więc do bacy i pyta:
- Baco, a nie wiecie aby która jest godzina ?
Baca wziął w rękę kij i zaczął gmerać w jajach najbliższego barana.
- A ósma dwadzieścia.
Turystę wielce zaciekawiło to nowatorskie podejście do mierzenia czasu i poprzysiągł był sobie że wracając znowu zapyta bacę. Jak powiedział tak zrobił. Wracając znowu podszedł do bacy, który nadal siedział w tym samym miejscu.
- Baco a powiedzcie ino, która teraz jest godzina?
Baca znów wziął w ręce kijek i jak poprzednio zaczął gmerać w jajach barana, który pasł się przed nim i mówi: - A czwarta dziesięć.
Tego już było za wiele.
- Baco a jak wy to w jajach barana czytacie, która jest godzina?
- Jo nie w jajach cytom ino one mi zasłaniają wieżę z kościoła.




--------------------------------------------------------------------------------



Policja podejrzewała bacę o pędzenie bimbru.
Baca oczywiście się nie przyznawał lecz Policja przeprowadziła przeszukanie jego chaty i na strychu znaleziono sprzęt do pędzenia bimbru.
- I co Baco teraz też się nie przyznajecie? - pyta policjant
- To moze posondzicie mnie tyz o gwołt? Sprzynt do tego tyz mom. - odpowiedział baca :-)




--------------------------------------------------------------------------------



Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miał pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią:
- Franek, jesteś tam?
- Jo.
- Nic ci się nie stało?
- Ni.
- To wyłaź stamtąd.
- Kaj nie mogę, bo jeszcze lecę...

- Wojtek, wyście taki mondrala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to świynto prowda, drugo tyż prowda, i trzecio gówno prowda.




--------------------------------------------------------------------------------



Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:
- Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje?
- Mnie nie!




--------------------------------------------------------------------------------



Rozmawiaja dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jako nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! Już wim! UJOT!




--------------------------------------------------------------------------------



Bacowa budzi swojego męża w rodku nocy.
- Anto, pchła mi chodzi po plecach, złap ja i zabij.
- Zapal światlo - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.




--------------------------------------------------------------------------------



Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi Baca razem ze skoczkami narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, że skoczył na odległoć 100 metrow, drugi, że pobił rekord skoczni. Na to Baca mówi:
- Jak ja skoczyłem z tej skoczni to lecę, lecę, patrzę, mijam koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymują się inni, mijam Zakopane, mijam Gubałówkę, a tu jak halny nie powieje i wróciło mnie na 30. metr.




--------------------------------------------------------------------------------



Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwiśeć z ta Gaździna, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!




--------------------------------------------------------------------------------



Juhas widzi bacę prowadzacego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Bedę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.




--------------------------------------------------------------------------------



Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie: "psejode się tromwojem".
Idzie do kiosku i gada:
- Poprosze bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce.




--------------------------------------------------------------------------------



Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznał wstrzasu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedział...
- W takim razie co było w gazecie?
- Nie wiem, nie czytałem.

Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi: - Noooooooooooooo...
Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzinę jadacą na furmance, a gazda zadowolony: - No!!!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa?
- Jest. Beskidzka.
- Bez cego???




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi góral na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze, nasze morze...




--------------------------------------------------------------------------------



Baca rozmawia z turystą:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- Ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.




--------------------------------------------------------------------------------



- Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta ksiażkę, którą trzyma w drugiej.
Przechodzący turysta przystaje i mówi:
- Baco! We wsi powiadają, że Baca ma zdolności parapsychiczne!
Na to Baca:
- A głupoty gadają!
Na to turysta odchodzi w swoją stronę. Baca, dalej wisząc na drzewie puszcza gałaź na której wisiał i przewraca ze spokojem kartkę, wisząc w powietrzu.
- Oj, pierdolą głupoty w tej wsi, oj pierdolą!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie dwóch baców koło sklepu spożywczego...
- Baco! Wiejejmy stąd ino żywo!!!
- A czemuż to!?
- Bo tu piszą "Dżemy jaja!!!"




--------------------------------------------------------------------------------



Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety. Patrzą - a gazda za chałupą grzmoci żonę. Prezydent pyta go dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi:
- Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na strone i pyta:
- Gazdo, a tak naprawdę o co poszło?
- Przeca nie powim obcemu, że mi bździagwa bony na cukier zgubiła.




--------------------------------------------------------------------------------



Pytają bacę:
- Czy te trzy dziewczynki sa twoimi córkami?
Baca:
- No.
- Ale one urodziły się tego samego dnia?!
- No...
-... w odstepach pietnastominutowych!!!
- No to co?! Ja mom rower...




--------------------------------------------------------------------------------



W Tatrach na hali opala się naga blondyna. Raczej śpi, albo jest mocno zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona przykrywa je swoim kapeluszem.Przychodzi Baca, patrzy i mówi:
- O Jezusicku! Wciągneło faceta!
- Staro, obruciłabyś się ku mnie.
- Kces mnie, mój chłopecku?
- Nie, ino puscos baki.




--------------------------------------------------------------------------------



Do "Pewex"-u przyszedł z wiaderkiem góral:
- Pani, han co to za flaska?
- Francuski koniak.
- Loć!
- Proszę bardzo.
- A hanta flasysia piykno mi się widzi.
- To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'.
- Loć. A hanta?
- Polski spirytus.
- Dużo loć. Za to sycko kielo płacem?
- Dwieście pięćdziesiąt dolarów.
- Wyloć!



Baca był świadkiem wypadku samochodowego; poldek walnął w drzewo. Przesłuchuje go gliniarz:
- Baco jak to było?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco, czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita tom pirwszom górke?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke?
- Nie.
- To je Giewont.




--------------------------------------------------------------------------------



Zmarzniety w czasie śnieżycy turysta puka do bacówki - otwiera baca.
- Macie baco coś do jedzenia? - Niii! - To może chociaż wrzątek macie??
- Mom... ino zimny.




--------------------------------------------------------------------------------



Ten sam turysta w nastepne wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą strawą, turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz??
- Ni mogę, przecież dysc pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada??
- A bo wtedy nie cieknie...




--------------------------------------------------------------------------------



W górskiej chacie pod Gubałówką wielką uroczystość - Jan Gąsienica kończy sto lat. Zjechali się reporterzy, naczelnik miasta, wręczono medal i dyplom. Wszyscy, trzęsącego się ze starości pomarszczonego Gąsienicę, pytają jak dożył tak sędziwego wieku.
- Zwyczajnie, nie piłech, nie paliłech, za dziewkami nie goniłech...
W tym momencie przerywa mu straszny hałas.
- Nie przejmujta się - mówi Gąsienica - to tylko mój starszy brat, całą noc pił gorzałe, to mu się chce teraz za dupami ganiać.




--------------------------------------------------------------------------------



Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!




--------------------------------------------------------------------------------



- Czy to prawda baco, że tutejsi ludzie nie lubia przybyszów z nizin? - pyta turysta górala.
- A bo ja to wim... Widzicie panocku ten cmyntoz?
- Widzę...
- Tu leżą ci, co pzysli na zabawę bez zaprosenia...




--------------------------------------------------------------------------------



Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać.
- Maryna, pomóz bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żone.
Ta podchodzi i załamuje ręce.
- Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!




--------------------------------------------------------------------------------



Baca słyszy krzyki z podwórka:
- Czego tam?
- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee! Przecie mom!
Rano baca budzi się, wychodzi na podworko, patrzy:
- O kurwa!Gdzie moje drewno?!




--------------------------------------------------------------------------------



Sprawa w sądzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala:
- Zawóod?
- Mechooptyk.
- Co?
- Mechooptyk!
- A co pan robi?
- Optykam chałupy mchem...



Zapisują bacę do Partii. Sprawdzają życiorys.
- No a jak to było po wojnie? Byliście w jakiejś bandzie?
- Ni, ta bydzie pirsa.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu byc spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp.
Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy:
- Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są skurwesyny nie dzieci!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy:
- Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!!
Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera i:
- Ło Jezu, Jezu, Jezu!
Turysta: Baco! Baco co wam się stało?!
Baca: Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!!
T: A może komuś w waszej rodzinie?
B: Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!
T: No to co tak lamentujecie?
B: Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!




--------------------------------------------------------------------------------



Zapisują bacę do spółdzielni produkcyjnej.
- Dacie krowę do spółdzielni?
- Dom.
- Dacie konia do spółdzielni?
- Dom.
- Dacie owce do spółdzielni?
- Nie dom.
- Dlaczego?
- Bo mom.




--------------------------------------------------------------------------------



- Baco, czy można tu gdzieś kupić CZEŚci zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem, a CZEŚci leżą na dole...




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie sobie baca i ciągnie na sznurku zegarek.
Przechodzący turysta pyta zdziwiony:
- A co to baco, zegarek na sznurku ciągniecie?
- Ja go wreszcie nauczę chodzić!




--------------------------------------------------------------------------------



Nad Morskim Okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowię pstrągi.
- Przecież nie macie wędki.
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją gaździe. On tłumaczy...
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i juą jest mój... - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...




--------------------------------------------------------------------------------



Baca dobiera się do gaździny. W pewnym momencie gaździna mówi:
- Baco, gniewom się
- A o co się gniewocie gaździno?
- Ja nie mówię że się gniewom ino ze się wom chuj gnie!




--------------------------------------------------------------------------------



Turysta spał u bacy. Rano budzi się i drapie. Widząc to baca pyta:
- Cóż to panocku, wsiura wos ugryzła?
- Nie, w plecy.




--------------------------------------------------------------------------------



Dwóch górali postanowiło sprawdzić ile ludzi jest w knajpie w Żywcu. Uradzili, że jeden będzie wyrzucał gości a drugi liczy. Tak tez zrobili Słychać brzęk tłuczonego szkła, okrzyk "O Jezu" a góral liczy: - Roz, Znowu okrzyk i: - Dwa W pewnym momence brzek i wylatujący mówi: - Teroz nie licz bo to jo.



Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki. - Ej Maryś, pójdz do nas! - Nie pójdę bo mnie zgwałcicie! - Ej, nie zgwałcimy! - To po co ja tam pójdę?




--------------------------------------------------------------------------------



Góral wraca z dwuletniej służby w wojsku. Żona Jagna ciągnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia się i wyprowadza ją na spacer.
- Widzisz Jagna to piękne błękitne niebo?
- No widzę! Hoć do sypialni.
- A widzisz te piękne wzgórza?
- Widzę, no choć już!
- A widzisz te piękne łąki?
- No widzę, widzę! No choć do...
- No to patrz i patrz, bo teraz będziesz przez miesiąc ino sufit oglądała.




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi turysta:
- Baco spadniecie!
- Ni, nie spadne!
- Spadniecie!
- Ni!
- No mówię wam że spadniecie!
- Eeee, ni spadne!
Nie przekonawszy bacy Turysta poszedłl dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali tyrystą i zdziwiony rzekł:
- Prorok jaki, czy co?




--------------------------------------------------------------------------------



Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazję.
Zatrzymuje się jakieś auto, baca wyciąga ciupagę, i rzecze do kierowcy:
- Łonanizuj się pan!
Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy, gdy skonczył usłyszał znów tą samą komendę:
- Łonanizuj się pan!
Cóż... wyboru wielkiego nie miał. Nie miał też wyboru gdy usłyszał kolejną komendę:
- Łonanizuj się pan!
Gdy skonczył, baca znów to samo:
- Łonanizuj się pan!
Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodziło, głos bacy naglił jednak nieubłaganie: - Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
I kiedy baca już widział, że kierowca nie da już na prawdę rady spokojnym głosem rzekł do stojącej obok gaździny:
- Siadaj Maryna, pan Cię do Zakopanego zawiezie!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż, mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.




--------------------------------------------------------------------------------



Autostopowiczka zatrzymuje samochód na drodze z Poronina do Zakopanego. Samochod zjeżdża na pobocze i szofer odkręca okienko. Autostopowiczka wsadza głowę do środka, a wtedy kierowca podkręca szybko okienko, wychodzi drugą stroną, zadziera kieckę i odbywa stosunek z rzeczoną autostopowiczką, poczem odkręca okienko i odjeżdża. Wtedy zza drzewa wychodzi góral i rzecze:
- Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupić.




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkuja po czym jedna mowi do drogiej:
- Oj Maryna cza mi Cie bedzie pożegnać, widze że idzie Franek z kwiatami trza mu bedzie dupy dać!
- A co to u was flakona ni ma?




--------------------------------------------------------------------------------



Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Pięć razy ją odbudowywaą, ale za szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła do nieba:
- Panie Boże! Za jakie grzechy?!
Na to głos z nieba:
- Oj nie za żadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja cię chyba Józek nie lubię...




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi baca przed chałupą i pierze w misce kota. Przechodzi turysta i słysząc straszne piski próbuje
zaprotestować: - Baco, co robicie?!
- Ano kota piere - rzecze baca.
- Ale baco, kotów się nie pierze!
- Piere się piere.
Nie przekonawszy bacy, turysta wybrał się w dalszą drogę. Kiedy wracał po kilku godzinach zobaczył bacę i leżącego obok zdechłego kota. Pokiwał głową i mówi:
- A mówiłem, że kotów się nie pierze?
- Piere się piere, jeno nie wyzyma...




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta:
- Baco co wy robicie?
Na to baca:
- Jak to co? Wysyłam dzieci nad morze.

nate 24-11-05 15:09

Londyn, 18 wiek, jeden z pierwszych biegów ulicznych.
Temu niecodziennemu zjawisku przypatruje się hrabia
ze służącym.
- Janie, co to za zbiegowisko?
- To wyścig, panie hrabio. Ludzie się ścigają.
Ten, który dobiegnie pierwszy, zostaje zwycięzcą i dostaje
nagrodę pieniężną.
- Rozumiem. To w takim razie po co biegną pozostali?




--------------------------------------------------------------------------------



Świeżo upieczony hrabia był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować image. Zapisał się więc do Klubu...
- Masz najnowszego Mercedesa?
- No... nie.
- Masz dwupiętrową wille?
- No... nie.
- A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
- No... nie.
- No to jak już to wszystko będziesz miał, to wtedy pogadamy.
Dzwoni więc do swojego służącego:
- Janie... Sprzedaj nasze Cadillaci i kup takie tanie, niemieckie gówno jakim teraz wszyscy jeżdzą.
- Dobrze Panie...
- I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi.
- Dobrze Panie... Cos jeszcze?
- Ta... zabierz Burkowi obrożę i mi ja przywieź.




--------------------------------------------------------------------------------



Rankiem po hucznej zabawie:
- Janie !
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?
- Nie...
- Cholera znów przywieźli mnie w bagażniku...




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
J: Panie hrabio nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
H: Szabli!!
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychć okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla:
H: Janie dla pana wacik, a dla pani korkociąg.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio nie pasuje!




--------------------------------------------------------------------------------



Dzieci podchodzą do hrabiego spacerującego po parku i wskazując na zamek pytają:
- Czy pan mieszka w tym zamku?
- Tak.
- A czy tam nie ma żadnego straszydła?
- Nie ma. Jestem jeszcze kawalerem.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia i Hrabina spędzają noc poślubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia zacina się w palec i skrapia prześcieradło ze słowy:
- Niech chociaż pozory będą...
Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w prześcieradło i powiedziała:
- Masz rację Hrabio.




--------------------------------------------------------------------------------



Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie!
- Ja też nie!




--------------------------------------------------------------------------------



Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i mówi:
- Panie hrabio znowu przyszedł ten żebrak który twierdzi, że jest pana bliskim krewnym i że może tego dowieść.
- To chyba jakiś idiota?
- Ja też tak pomyślałem, ale to jeszcze nie dowód!




--------------------------------------------------------------------------------



- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić ze dwa jajka...
- AAAAuuuuaaaa!



- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weź parasol!




--------------------------------------------------------------------------------



Przy kominku Hrabina i Hrabia siedzą w wygodnych fotelach. Jest miły, spokojny wieczór. Spożywają szampana i kawior. W pewnym momencie Harbina puszcza bąka. Rumieni się bardzo i mówi do Hrabiego: - Bardzo przepraszam. Myślę, że pozostanie to między nami! - Wołałbym, aby się to rozniosło.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka:
- Biedny człowieku, masz tu pół funta.
Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem!
Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem!
- Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety.




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widza jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widza jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia. - Hrabio, może teraz ja spróbuję? - Dobrze Janie. Jan strzelił i jeleń padł. - Jak to zrobiłeś? - Trzeba celować w środek stada...




--------------------------------------------------------------------------------



Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia Panie jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem Jaśnie Panie że nie zdarzyło się nic nowego.

imported_Sebol 24-11-05 20:12

Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na
Polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
- Panie, to moje pole i moja kaczka!
- Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
- No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycją -
odpowiada sołtys.
- To znaczy jak? - pyta "miastowy".
- Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma
więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
- Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w krocze.
Warszawiak pada na ziemię, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady
Jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
- Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
- A bierz pan tę kaczkę i spadaj



ROLNIKU! wal konia w ciągniku!!!!



przyjeżdza rolnik do miasta i zamiast wejśćdo baru, wszedł do burdelu stojący pan za buufetem pyta, blądynkę czy rozwódkę?
Nato rolnik
roz wódkę, roz piwo.



kupil facet swinie i nie chcialy mu zryc wiec poszedl do sasiada Juzka i sie go pyta Juzek wczoraj kupilem swinie i nie chcu mi zryc co zrobic? Kurwa Jurek wez je do lasu i je wyruchaj. Na drugi dzien Jurek zabral swinie na zuka i zabral je do lasu i wyruchal. Po powrocie do domu dal im zryc a swinie znowu nie zarly. Wiec znowu poszedl do Juzka i mowi bylem w lesie wyruchalem swinie i dalej nie chca zryc co zrobic? Towez je wyruchaj dwa razy.Jurek pojechal i je wyruchal dwa razy wrucil do domu dal im zryc a one dalej nie chca zryc wkurwiony idzie znowu do Juzka i mowi kurwa bylem juz dwa razy zrobilem co mowiles a te kurwy nie chca zryc. Jedz do lasu i wyruchaj je po trzy razy. zrobil to trzy razy wrucil do domu dal im zryc i znowu nie zarly. wkurwiony poszedl spac rano zona go budzi i muwi Jurek Jurek swinie co zru nie siedzu na zuku i trumbiu.



No to po małym!!!
- powiedział rolnik wyciągając jądra z sieczkarni



Zapierdala rolnik kombajnem na pole
Drapie sie po glowie i mowi
Kurwa zapomnialem zasiać



Jest konkurs rzucania bronami, podchodzi do lini startu pierwszy zawodnik i rzuca - prosze państwa mamy rekord 132 metry, podchodzi drugi - jeszcze dalej 135 metrów, podchodi ostani zawodnik i rzuca - prosze państwa cudownie, nowy rekord 225 metrów, niestety zawodnik został zdyskwalifikowany za nieodpięcie traktora.



wieśniak powiesił na sznurku 2 konie i mówi..."wiśta"



Spotykają się dwaj rolnicy po huraganie. -Jak tam, rozwalilo ci dach ? -Kurde, nie mam pojęcia, jeszcze go nie znalazłem.




po wichurze sasiad pyta stacha:
-jak tam twoja stodola po wichurze
-nie wiem jeszcze jej nie znalazlem



NIE MA JAK TO CHŁOP NA ROLI ŻYJE SE SKROMNIE I POWOLI CHCIAŁBY WIPIC NIE MA ZA CO CHCE ZARUCHĆ SIĘ PRZEWRACO



Rolnik pyta rolnika jąkałe: - Dużo masz królików?
-Trzy...trzy...trzysta...
-Nie żartuj! Aż trzysta?
-Nnie... Trzy sta...stare i dwwa młode!



mlody rolnik oglada sad i poucza wlasciciela:
- pan ciagle pracuje w oparciu o stare metody. Bede zdziwiony, jesli z tego drzewka uda sie panu uzbierac chocby 10kg jablek.
-ja tez bede zdziwiony, gdyz zawsze zbieralem z niego gruszki



Długo nie wraca gospodarz do domu, wreszcie uradowany wbiega do chałupy, ściska żone
-Stacha kupiłem okazyjnie 10 hektarów
Kobieta podnosi załzawione oczy i mówi
-Wiem,
koń w stodole sie powiesił.



Do punktu skupu przyjezdza rolnik z trzema swiniami na woze. Przy wadze gdzie swinie maja byc zwazone stoi wagowy z dlugoletnim stazem. Zamiast je wazyc lapie pierwsza swinie za ogon potrzasa z zamyslona mina spoglada w sufit i mowi 60 kg, druga swinie lapie za ogon, 65 kg, trzecia swinie lapie, potrzasa i mowi do ksiegowego, ta 67 kg. Rolnik widzac to zdenerwowal sie i krzyczy. Panie czys pan na leb upadl zwaz pan te swinie jak nalezy na wadze. A wagowy na to " Prosze pana ja mam lata praktyki jestem doswiadczonym fachowcem swinie waza tyle ile powiedzialem " Rolnik jednak sie uparl i wkoncu te swinie zostaly zwazone, na dodatek waga zgadzala sie z ta jaka podal wagowy. No i co? bylo sie upierac i cyrk robic, z oburzona mina mowi wagowy do rolnika, powiem panu jeszcze tylko tyle ze to jeszcze nic moja zona to umie wazyc z dokladnoscia do jednego grama.Nie! w to juz na pewno nie uwierze mowi rolnik, a wagowy na to " Franek migiem dawaj tu matke niech zaraz przyjdzie " Po paru chwilach przylatuje zdyszany Franek i mowi " Mama teraz nie moze przyjsc bo listonosza wazy "

imported_Sebol 26-11-05 16:11

A oto komentarze klijentow z allegro--------------


JARO-007 (0) (Kupujący) =Negatywny= pon 14 lis 2005 18:48:20 CET 68328195
huju oddawaj kase
[Odpowiedź z:pon 14 lis 2005 21:52:17 CET] Nie mów tak do mnie frajerze bo nie jestem z twojej rodziny, kasy ci nie oddam bo wysłałem ci towar. Jeszcze jeden prymityw na Allegro.

Dodany: 15.11.05, 11:11 Autor: somebody Ocena: 0(0 gł.) Oceń: ? 6 5 4 3 2 1
--------------------------------------------------------------------------------

UWAGA.. nie kupujcie alufelg na allegro!!!!!
Wygralem licytacje, i koles mi napisal, ze musze poczekac tydzien,
bo musi zlokalizowac samochod z takimi alusami w W-wie.

Dodany: 07.11.05, 11:16 Autor: Tyson :) Ocena: 3.0(4 gł.) Oceń: ? 6 5 4 3 2 1
--------------------------------------------------------------------------------

Niestety ale muszę dać komentarz negatywny, ponieważ stan bluzy odbiega od prawdy zamieszczonej w opisie.Bluza jest zmechacona, a od środka coś okropnego.Poza tym miala nieprzyjemny zapach "ciucholandu" oraz cenę od środka przyklejoną 10zl ale to nie ważne skąd.Ważny jest jej stan dobry a nie bardzo dobry.Jestem ciekawa jak wyglądają rzeczy które Iwa26 opisuje jako stan dobry(chyba niezdatne do użytku).Moja w tym wina że się dokladnie nie dowiedzialam, ale opis powinien być prawdziwy i adekwatny rzeczy wystawianej.
Następnym razem wypierz rzecz zanim zapakujesz do paczki.
Nie polecam, bo może Was spotkać to samo.I nie myślcie że za bluzę zaplacilam cenę taką jaka jest w aukcji, bo to nie prawda tylko 25zl(taką cenę zaproponowala Iwa26).
----------------------------------------
UWAGA ZALECAM DUŻĄ OSTROŻNOŚĆ GOŚĆ SAM NIE WIE CZEGO CHCE!!PATRZ KOMENTARZE. AROGANCKI. LEPIEJ OMIJAC Z DALEKA. NO ALE CÓŻ JAK KOMUS SIE WYDAJE ŻE WSZYSCY SĄ DLA NIEGO//a PROPO MOŻE TE DYSKI MIAŁY BYĆ 40GB?CO? I NIE PISZ ŻE TO ODWET PA
[Odpowiedź z:wto 14 gru 2004 10:10:53 CET] zapraszam na stronę: [Only registered and activated users can see links. Click Here To Register...] , na niej została opublikowana korespondencja moja z majka40. Z datami jest pokazane jak wodziła mnie za nos od czerwca 2004. Czy to odwet czy nie, zadecyduje każdy kto trafi na moją stronę, pa ;)
----------------------------------------
zamowilam u pana komplet: karte wraz z kablem ale niestety doszedl tylko kabel. Moze nie byla to wina Pana Armina, ale pozniej dostałam zapewnienie od tego Pana, że dosle mi karte ale jej nie dostałam. Wydaje sie to jednoznaczne takze nie polecam
[Odpowiedź z:pią 03 cze 2005 17:32:00 CEST] Telefonicznie uslyszalem ze karta była dla kogos innego i ten ktos nie odebrał przesyłki - a co mnie to k... mać obchodzi, czy to moja wina? Przesylka lezy na stole u mnie z adn. " nie odebrano w terminie i awizow powt. MOJA WINA?? cycki opadają
----------------------------------------
koles wstawia sciemy, towar nie ma nic wspolnego z uwidocznionym na fotografii(moze poza zarysem), bezczelne odpowiedzi na krytyke...donosiciel do allegro moderatorow...absolutnie nie polecam...HWDA
[Odpowiedź z:czw 27 sty 2005 23:21:49 CET] komentarz z przed dwoch lat i to zlosliwy. Nazwanie mnie donosicielem do allegro za zwrot prowizji z powodu calkowitego braku kontaktu i nie sfinalizowaniu transakcji jest po prostu smieszne. Komentarz nieuzasadniony bo nawet nie widziales towaru.
----------------------------------------
proszę Państwa zgłaszałam reklamację sprzedawcy do wadliwych suwaków ,uzgodniliśmy zwrot kwoty 40zł po 1 m-c oczekiwania nie otrzymałam odpowiedzi ,jestem niezadowolona z takiej transakcji ( po za tym kurtka nie jest okryciem zimowym)
----------------------------------------
[Odpowiedź z:pon 19 kwi 2004 19:45:37 CEST] Maila wyslales? kiedy? ktorego?ja zadnego od ciebie nie dostalem chyba ze ten od diagnostyki? jak to od ciebie to gratuluje - bo to mail widmo - brak jakiegokolwiek podpisu. Ja nie jestem jasnowidzem i nie wiem ze marcwawa to [Only registered and activated users can see links. Click Here To Register...]
----------------------------------------
Towar dotarl szybko, ale okazalo sie ze jest to chinski szmelc z polamanym smiglem, którego nikomu nie polecam. Przy probie reklamacji dostalem odpowiedz ze to moja wina ze wentylator dotarl uszkodzony i kontakt sie urwal. Gwarancja to sciema !!!
[Odpowiedź z:sob 23 lip 2005 11:45:22 CEST] Nie jestesmy fundacją charytatywną i nie dajemy za darmo wentylaorów a klient nie chciał odesłać "podobno uszkodzonego" wentylatora. Nie możemy uznać reklamacji na podstawie słownego oświadczenia.

Added after 17 hours 51 minutes:

Jaki jest szczyt głupoty?
-Kupić portfel za ostatnie pieniądze.





Mąż przychodzi szczęśliwy do domu i mówi do teściowej:
- Wygrałem w totka, pakuj się.
- Ooo, gdzie jedziemy, na Rodos, do Włoch??
- Nie, pakuj się i w y p i e r d a l a j






Szczyt bezczelności:
Zapytać się powodzianina: - Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa?

1



Szczyt bezpłodności:
30 lat stosunków z ZSRR





dodał(a): ~Ania
Szczyt chamstwa:
Narobić komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier, a potem powiedzieć, że szorstki.




Szczyt chamstwa:
Przestraszyć strusia na betonie...



Szczyt ciemnoty:
Zapalić jedna zapałkę, a potem druga, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.



Szczyt dmuchania:
Tak dmuchać baranowi w tyłek żeby mu się rogi wyprostowały.


Szczyt elegancji:
Wyskoczyć z okna na ostatnim piętrze, a widząc w locie sąsiadkę poprawić krawat.

imported_Sebol 28-11-05 18:07

Jasio po raz pierwszy w życiu jedzie pociągiem i podziwia co chwilę zmieniające się za oknem krajobrazy.
Mama pyta:
- Jak ci się podoba, synku?
- Bardzo! Całkiem jak książka z obrazkami, tylko że nie trzeba przewracać kartek!




Kolejarz zauważa mężczyznę leżącego na torach.
- Co pan tu robi?
- Mam dość życia. Czekam aż pospieszny do Chełma zakończy moje udręki...
- W takim razie niech się pan przeniesie na sąsiedni tor. Po tym za chwilę przejedzie osobowy do Koluszek.





Z pociągu mającego dłuższy postój na stacji wysiada pasażer, żeby kupić coś w bufecie dworcowym.
Aby łatwiej trafić z powrotem do wagonu, próbuje zapamiętać jego numer:
-1410. Łatwo zapamiętać, w tym roku była bitwa pod Grunwaldem!
Po kilku minutach pasażer wraca z bufetu i pyta kolejarza:
- Przepraszam! Czy pamięta pan, w którym roku była bitwa pod Grunwaldem?





W zatłoczonym wagonie podróżny zwraca się do tęgiego konduktora:
- Jak długo jeszcze będziemy jeździć w tym ścisku?
- Już tylko rok.
- To chyba niemożliwe.
- Możliwe. Za rok przechodzę na emeryturę!





W przedziale podróżny zwraca się do nieznajomej kobiety siedzącej naprzeciw niego:
- Czy mogłaby pani powiedzieć swojemu synowi, żeby przestał mnie przedrzeźniać?
- Oczywiście... Kaziu! Przestań zachowywać się jak idiota!

nate 28-11-05 18:19

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Trudno, będą się musiały przyzwyczaić.


Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem, to cały statek w drebiezgi pójdzie.
Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe.
Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął narzędzie, spojrzał pogardliwie wokoło i BUM!
Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!



Kowalski zachęca żonę:
- Poszłabyś do fryzjera i pomalowałabyś sobie włosy na rudo.
- Na rudo? A po co?
- Słyszałem, że rude kobiety mają większy temperament.




W małym miasteczku do sklepu z artykułami metalowymi dokonano włamania. Prowadzący śledztwo Sherlock Holmes mówi do doktora Watsona:
- To musiał być tutejszy fryzjer.
-D laczego tak sądzisz, Holmesie?
- Bo zginęły tylko brzytwy o nożyce.




Podczas strzyżenia Kowalski zauważa w rogu psa, który z uwagą śledzi każdy ruch fryzjera.
-To pański pies? -pyta.
-Nie.
-To dlaczego on tak na pana patrzy?
-Bo jak wczoraj odciąłem klientowi ucho, to on je potem zjadł.


Fryzjer do klienta:
- Chciałbym zapytać, jakie są pana przekonania polityczne.
- Dokładnie takie same jak pańskie.
- Przecież pan nie zna moich przekonań.
- Ale pan ma w ręku brzytwę!


Diabeł złapał Polaka, Ruskiego, Niemca i mówi:
- Każdy z was musi przepłynąć przez Nil. Wypuszczę tego, któremu krokodyl nie odgryzie jąder!
Pierwszy przez Nil przepłynął Niemiec. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Niemiec.
Drugi był Ruski. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Ruski.
Jako trzeci, Nil przepłynął Polak. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada Polak.
Nagle z Nilu wyłazi krokodyl i pyta cienkim głosikiem:
- Który płynął ostatni?


W jednym z moskiewskich przedszkoli pani pyta dzieci:
- W jakim kraju dzieci mają najładniejsze zabawki?
- W Związku Radzieckim! - odpowiadają chórem dzieci.
- A w jakim kraju dzieci mają najładniejsze ubranka?
- W Związku Radzieckim! - znów odpowiadają dzieci.
- A w jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie?
- W Związku Radzieckim! - jeszcze raz odpowiadają dzieci.
Nagle nauczycielka zauważa, że jedno z dzieci stoi w kącie i płacze.
- Wowa, dlaczego płaczesz?
- Bo ja tak bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim!...



Uczeni radzieccy skonstruowali bardzo mądry komputer, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Na uroczyste otwarcie zaproszono uczonych amerykańskich, którzy zadali komputerowi pytanie: "Jak nazywa się najsilniejszy, najbardziej demokratyczny kraj świata?" Komputer natychmiast odpowiedział:
- Związek Radziecki.
Uczeni amerykańscy zadali komputerowi drugie pytanie: "W jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie i w jakim kraju ludzie zarabiają najwięcej na świecie?" Komputer zatrzeszczał, a po chwili wyświetlił na ekranie odpowiedź:
- W Związku Radzieckim.
Uczeni Amerykańscy zadali komputerowi jeszcze jedno pytanie: "W jakim kraju ludzie jedzą najwięcej mięsa w przeliczeniu na jednego mieszkańca?" Komputer przez chwilę zastanawia się nad odpowiedzią, w końcu odpowiada:
- Ale za to u was biją Murzynów!

Oficer rosyjski ma za zadanie wytłumaczyć żołnierzom zniszczenia wywołane przez bombę atomową. Zaczyna tak:
- Żołnierze! Wyobraźcie sobie dwadzieścia... nie, pięćdziesiąt... nie, sto skrzynek wódki, których nie ma kto wypić.

imported_Sebol 28-11-05 18:48

Co można ściągnąć z nagiej sekretarki?
- Nagiego dyrektora.






W bistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów:
- Podobno przyjął do pracy nową sekretarkę ?
- Owszem.
- I jesteś z niej zadowolony ?
- Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
- Młoda, ładna...?
- Taka sobie, niczego.
- A jak się ubiera ?
- Bardzo szybko !






Na zakładowym jubileuszu, przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami:
- Za wszystkie panie, które mamy pod sobą...




- Szefie, muszę dostać podwyżkę, ja z tej pensji nie mogę wyżyć !
- Niech się Kowalski lepiej zastanowi, jak wyżyje bez tej pensji...




Są 4 rodzaje szefów: szef-pedał, szef-niepedał, szef-superpedał i szef-superpedał-czarodziej. Szef - pedał mówi: - Ja Pana zaraz wypieprzę ! Szef - niepedał: - Nie będę się z Panem pieprzył ! Szef-superpedał: - Ja was wszystkich wypieprzę ! Szef - superpedał - czarodziej: - Ja was wszystkich wypieprzę, nawet nie będziecie wiedzieli kiedy !


Kowalski, czy lubi pan spocone dziewczyny ?
- No, nie bardzo...
- A ciepłą wódkę ?
- Też nie.
- To po jaką cholerą chce pan urlop w lipcu ?






Szef przyjmuje nowego pracownika:
- W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu ?
- Oczywiście.
- Druga zasada to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.






Nielubiany szef zostawia kartkę na biurku:
- Jestem na cmentarzu.
Po powrocie zastaje dopisek:
- Niech ci ziemia lekką będzie.





- Chcę rozmawiać z dyrektorem !
- Dyrektora nie ma.
- Przecież przed chwilą widziałem go w oknie ?
- Dyrektor też pana widział.




- Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy...
- Jak to w trzy oczy ? Chyba w cztery oczy ?
- Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuje jedno oko trzeba będzie przymknąć.

Sykes 28-11-05 19:02

Do miasteczka na Dzikim Zachodzie zajechał wędrowiec. Jedzie, patrzy, a miasto całe puste. Nikogusieńkiego. W końcu spotkał żula, nawalonego jak stodoła.
- Gdzie wszyscy?
- Pojechali wieszać Papierowego Joe?
- A kto to taki Papierowy Joe?
- A taki kolo w papierowym kapeluszu, w papierowym ubraniu, w papierowych spodniach, w papierowej koszuli, na papierowym koniu i z papierowymi pistoletami.
- A po co go wieszać?
- Bo ch*j, non stop szeleścił!




Spotyka się dwóch sąsiadów w bloku, jeden zagaduje:
- Panie sąsiad, a co pan taki jakiś zbolały?
- A... panie, coś mnie w plecach rwie...
- Pokaż pan, w którym miejscu?
Gość mu pokazuje.
- Ooo... to nerki są.
- A pan co? Doktor?
- Milicjant...





Spotykają się dwa krety.
- Witaj! Co u ciebie nowego?
- Skończyłem właśnie medycynę - jestem ginekologiem!
- Żartujesz? Przecież jesteś ślepy.
- Ale świetnie czytam z ruchów warg.





Wilk spotyka w lesie Czerwonego Kapturka.
- Gdzie idziesz?
- Do babci.
- A co masz w koszyku?
- Dynamit.
- Po co ci dynamit?
- Chcę raz na zawsze skończyć tę idiotyczną bajkę.





Sycylia. Umiera w zaciszu domowym śmiertelnie postrzelony jeden z członków mafii.
Na łożu śmierci po kilku dniach agonii otwiera oczy i pyta samotnie siedzącą przy nim żonę...
- Mario! - żono moja - powiedz mi szczerze - czy przyprawiłaś mi kiedykolwiek rogi?
Żona długą chwilę wpatrywała się w jego twarz i mówi...
- Ja ci powiem - ty nie umrzesz - i co wtedy?





Siedzi dwóch narkomanów w Sylwestra na dworcu, szykują się do spania, ale widzą chłopaka, który biega z plakatem i krzyczy:
- Nowy Rok bez narkotyków!
- Co on krzyczy? - pyta jeden drugiego
- Żeby wszystkie zioło do Nowego Roku spalić...

imported_Sebol 28-11-05 20:29

--------------------------------------------------------------------------------

Przyjechał Ślązak do Warszawy i po drodze wszedł do sklepu monopolowego:
- Dzień dobry - mowi ślązak
- Dzien dobry.
- Poprosze flaszke
- Co, flaszke???
- Ma pani racje, niech będą dwie.


Był sobie raz martwy Ślązak i nawet mu się ruszyć nie chciało


Ogloszenia

Sprzedam szyberdach do wanny i nowiutkie drzwi do lasu. Napoleon.


SUPER PROMOCJA!!!
Kup długopis a dostaniesz pralkę i wyposażenie kuchni gratis



Jestem przystojnym, samotnym 28 Letnim prawnikiem z Katowic. Posiadam ogromne konto w banku. Mieszkam w przepięknej willi z basenem, do której wracam z pracy moją najnowszą wersją sportowego Porsze. Nikogo nie szukam, chcę się tylko pochwalić.


Czekam na uczciwego znalazcę. Zgubiłam dziewictwo. Dla znalazcy wysoka nagroda - opakowanie (po nim).


SPRZEDAM:

KOBIETE:

Full Servis:
Wiek: 20 Lat
automatyczne ssanie
2 poduszki powietrzne
tapicerka: skura
bagaznik: z naddatkiem cellujitu :P


MEZCZYZNE:
Wiek: 40 lat
Skrzynia biegow, badz/lub hamulec reczny.
dlugo sie zalewa
duzo pali
zderzakow brak
wydech zarosniety mchem z porostow

nate 29-11-05 19:20

1.
Rozmawiają żony policjantów. Jedna mówi:
- Wiesz, kupiłam mojemu mężowi encyklopedię...
Na to druga:
- Ja mojemu też bym kupiła, ale on nie wiedziałby, jak ją nosić.

2.
W sklepie w kolejce stoją policjanci. Jeden mówi:
- Proszę zeszyt w kółka.
- Nie ma zeszytów w kółka - odpowiada sprzedawczyni - są tylko w linie, w kratkę i gładkie.
Na to drugi policjant:
- Proszę go nie słuchać, on jest głupi.
- A dla pana co?
- Globus Afryki.
- Nie ma globusów Afryki.
- Proszę ich nie słuchać - wtrąca się komendant - przez takich wszyscy myślą, że policjanci to idioci.
- Dla pana coś będzie?
- Tak, poproszę atrament do trzeciej klasy...

3.
- Dlaczego policjant wkłada kromkę do dupy?
- Bo lekarz kazał mu jeść drugą stroną.

4.
Na zbiórce komendant mówi do policjantów:
- Jutro mamy szkolenie. Pojedziemy autobusem i przyczepą. Autobus odjeżdża o jedenastej. Jakieś pytania?
Zgłasza się jeden z policjantów:
- A o której odjeżdża przyczepa?

5.
Ulicą idzie dwóch policjantów z psem. Podchodzi jakiś facet, ogląda ich psa, zagląda mu pod brzuch... Jeden z policjantów pyta:
- Co pan robi?
- Patrzę, bo znajomy powiedział mi, że tu idzie pies z dwoma chujami.

6.
Dwóch policjantów znalazło na ulicy kieszonkowe lusterko.
Jeden podnosi je i mówi:
- Patrz, moje zdjęcie.
Na to drugi:
- No, co ty... nie twoje, tylko moje.
Poszli do komendanta, żeby rozstrzygnął, czyje to zdjęcie. Komendant wziął, popatrzył i mówi:
- Co wy głupi? Przecież to moje!
Po pracy zabrał to lusterko do domu.
- Zobaczcie, jaką fotografię znaleźli na patrolu koledzy.
Popatrzyła córka:
- O, patrz mamo! Tata ma nową kochankę.
Zerknęła żona:
- Ale ścierwo...

7.
Policjant zauważył przechodzącą w niedozwolonym miejscu staruszkę.
- Na zebry, babciu, na zebry! – woła.
- Sam se idź na zebry! Ja mam rente!

8.
Ksiądz pędził na rowerze, przejechał przez pasy na czerwonym świetle pośród trąbiących samochodów.
Zatrzymuje go policjant i mówi mu, że dostanie mandat. Ksiądz się tłumaczy:
- Spieszyłem się z Panem Bogiem do umierającego człowieka…
Na to policjant:
- Do tego jazda we dwóch na rowerze. Jeszcze jeden mandat.
Ksiądz zapłacił, odjeżdża i wzdycha:
- Dzięki ci Panie Boże, że zesłałeś ateistę, który nie wie, że jesteś w trzech osobach…

9.
Jednego dnia policjanci zatrzymali wielu kierowców, nawlepiali mnóstwo mandatów i pod koniec służby jest im trochę głupio. Postanowili wręczyć komuś nagrodę za przepisową jazdę.
Zatrzymali jakiegoś gościa, który jechał samochodem z rodziną i mówią mu, że dostanie nagrodę, jak pokaże prawo jazdy.
- Nie mam – mówi facet.
Jego żona na to:
- Proszę go nie słuchać, on tak zawsze, jak jest pijany.
Z tylnego siedzenia wtrąca się teściowa:
- Mówiłam, żeby kradzionym nie jechać, mówiłam, żeby kradzionym nie jechać…
Z bagażnika wyskakuje dziadek i woła:
- Austria?! Austria?!

10.
Ulicą idzie dwóch policjantów. Z naprzeciwka wychodzą dwie prostytutki.
Policjant mówi do policjanta:
- Popatrz, to ta ze stalową cnotą.
Prostytutka do prostytutki:
- Patrz, ten co nie zaczekał, aż ściągnę rajstopy.

Added after 1 minutes:

1.
W izbie wytrzeźwień rozmawia dwóch facetów.
- Gdzie mieszkasz?
- W Warszawie.
- Ja też.
- Na jakiej ulicy?
- Na Garbarskiej.
- Ja też.
- Pod jakim numerem?
- Pod trójką.
- Ja też.
- Ojciec?
- Synu?

2.
Przyszedł facet do baru, zamówił piwo, pije. Nagle poczuł, że musi iść do kibelka, ale bał się, żeby mu ktoś piwka nie wypił, więc zostawił karteczkę: „Naplułem”.
Wraca z kibelka i widzi na karteczce dopisek „ja też”.

3.
Pijany mąż wraca do domu i szuka pretekstu, żeby przyłożyć żonie.
- Obiad!
W tym momencie na stole pojawiają się jego ulubione dania.
- Pod stół!
Żona posłusznie wpełza pod stół.
- Szczekaj!
Żona zaczyna szczekać, jak pies.
- Na swojego szczekasz?!

4.
Żona wyjechała na wczasy. Po powrocie zastaje swojego męża pijanego, pośrodku pustego mieszkania.
- Gdzie meble? – pyta.
- Sprzedałem.
- Gdzie pieniądze?
- W worach.
- To gdzie te wory?
- O tu, pod oczami...

5.
Pijany mąż puka nocą do drzwi.
- Orzeszku... otwórz...
- Nie otworzę, bo jesteś pijany i zrobisz awanturę.
- Orzeszku... otwórz...
- A nie będziesz mnie bił?
- Nie będę, orzeszku...
Żona otwiera drzwi, a wtedy mąż wpada do mieszkania i podwija rękawy.
- Orzeszkurwa...

6.
Stary pijak wpadł w ciąg. Pił przez trzy dni pod rząd, aż skończyła mu się gorzała.
Czwartego dnia rano siedzi w fotelu narąbany, nagle słyszy ciche pukanie do drzwi. Podniósł się, wyjrzał, nikogo nie zobaczył. Wrócił na fotel, ale po chwili znów rozlega się pukanie. Teraz jakby głośniej. Znów wstaje, otwiera drzwi, rozgląda się, już ma zamykać, aż tu nagle spostrzega w dole, na wycieraczce, miniaturową śmierć.
Pijak zląkł się:
- Nie zabieraj mnie, proszę, nie zabieraj mnie, ja się zmienię, przestanę pić...
A śmierć na to:
- Przesuń się, stary. Ja nie po ciebie, ja po chomika.

7.
Do baru przychodzi facet i pyta barmana:
- Dlaczego ten bar nazywa się „Pod dwoma pedałami”?
Barman na to:
- Nie wiem, zapytam żony. Józek...

8.
W barze siedzi trzech gości. Pierwszy wyciąga zdjęcie żony. Dwaj pozostali patrzą, podziwiają.
- No, ładna, ładna...
Drugi pokazał zdjęcie swojej – piękna jak modelka, prawdziwa dupencja.
Pytają trzeciego:
- A ty dlaczego nie pokażesz nam zdjęcia swojej żony?
- Bo wszyscy mówią, że wygląda jak Matka Boska.
- Co? Niemożliwe! Pokaż, pokaż...
W końcu ten trzeci niechętnie sięgnął do portfela i wyjął zdjęcie. Dwaj pozostali spojrzeli i wykrzyknęli:
- O, Matko Boska!

9.
Przychodzi pijak do lekarki i mówi, że ma taki problem: sika alkoholem, zamiast moczu.
Lekarka nie dowierza, mówi, że musi sprawdzić i podsuwa mu pojemniczek.
- Proszę o próbkę.
Pijak nasikał, lekarka wzięła i łyknęła nieco.
Faktycznie smakowało, jak alkohol, ale jeszcze nie jest całkiem pewna.
- Proszę powtórzyć, muszę to jeszcze sprawdzić.
Pijak znów nasikał, lekarka łyknęła. Zasmakowało jej:
- Proszę o jeszcze jedną próbkę.
- O, nie. Teraz niech pani pije z gwinta.

10.
Pijany mąż wraca nocą do domu i napotyka oburzoną żonę i teściową.
- Teraz pójdę do kuchni i wypiję jeszcze jedną flaszkę – mówi.
- Jak to? – pyta żona.
- Jak to? – pyta teściowa.
- A tak to! – odpowiada mąż. – Później przyjdę do pokoju i przelecę żonę.
- Jak to? – pyta żona.
- Jak to? – pyta teściowa.
- A tak to! – odpowiada mąż. – A potem jeszcze przelecę teściową.
- Jak to? – pyta żona.
- A tak to! – odpowiada teściowa.

imported_Sebol 29-11-05 21:28

Wchodzi baba do tramwaju i sobie wzdycha:
- Ale wielki tłok!
Na co stojący obok facet odpowiada z dumą:




--------------------------------------------------------------------------------



Baba u lekarza:
- Życia zostalo pani jeszcze 10...
- Ale czego?!?! Lat? miesiecy???
- 9, 8, 7....




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, nie mam włosów na piździe!
Doktor ogląda i mówi:
- A ile razy pani dziennie to robi ?
- Nooooo, 5-6 razy
- Proszę pani ! Na autostradzie też trawa nie rośnie..




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi garbata baba do lekarza:
- Co pani jest?
- Ciąża pozamaciczna...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi babcia do doktora
- Na co się pani skarży?
- Mam tą chorobę na 'k'...
Lekarz wymienia różne choroby ale babcia nic sobie nie przypomina, aż:
- Już wiem! kleroza!
- Mówi się skleroza, babciu!
- Widzi pan doktor? Już o tym też zapomniałam.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi gruba baba do lekarza
- Panie doktorze, łykam te tabletki, łykam, ale nie chudnę.
- To niemożliwe! A bierze je pani, tak jak kazałem, dziesięć razy dziennie?
- Oczywiście. Jedną po każdym większym posiłku.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i narzeka, ze rosna jej wlosy na piersiach.
Lekarz prosi babe aby opisala szczegolowo gdzie te wlosy rosna.
Baba mowi, ze wlosy zaczynaja sie na piersiach, przechodza przez brzuch az po same jaja.




--------------------------------------------------------------------------------



Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. I słyszy zduszony głos:
- Panie doktorze, ma pan coś na robaki?




--------------------------------------------------------------------------------



W wiejskim ośrodku zdrowia:
- Panie doktorze, niech pan co poradzi. Mam już siedmioro dzieci, a maż to się w ogóle nie zastanowi...
- Niech pani kupi mężowi prezerwatywy.
Po kilku miesiącach ta sama kobieta jest u lekarza.
- Źle mi pan doradził. Znów jestem w ciąży!
- A kupiła pani te prezerwatywy?
- Mnie tam nie stać na takie wydatki. Sama mu zrobiłam. Na drutach...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i mówi:
-Panie doktorze siedziałam wczoraj na dzałce i coś mnie dzisiaj dupa boli.
Lekarz na to:
-Oj, niedobrze napewno dostała pani wilka.Przepiszę pani czopki.
Baba wraca do domu,a ze była już stara i niedołeżna,poprosiła wnuczka,aby wsadził jej ten czopek.
Wypina się do wnuczka,a on nagle krzyczy:
-Babciu!Pysk rozwarty,język wyparty,a smród....on chyba zdechł!



Przychodzi pół baby do lekarza:
- Co pani jest?
- Ba.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza z piłą tarczową w d**ie.
Lekarz: Co pani jest?
Baba: Rżnę się na okrągło!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch!
- A co pani jadła?
- Puszkę śledzi.
- Czy były świeże?
- Nie wiem, nie otwierałam!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, mojego męża ugryzła pszczoła.
- Gdzie?
- W tego... no wie pan...
- Rozumiem. A czego pani ode mnie oczekuje?
- Niech pan da mężowi coś, żeby ból minął, a opuchlizna została.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza ze skarpetką na głowie.
Co pani dolega?-pyta się doktor.
Głupku to napad.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza;
Lekarz: Zaraz, zaraz! Nie wszystkie na raz.
Baba: Ja nie do pana. Ja do tego pod oknem.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza;
Lekarz: Mieszka pani koło stadionu, nie przeszkadza to pani?
Baba: NIE, NIE, NIE NIE NIE, NIE NIE NIE NIE, NIE NIE !!!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać
- A gdzie mam położyć ubranie?
- Obok mojego...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza i od razu zaczyna się rozbierać.
Lekarz: Przyszła się pani zbadać?
Baba: -Nie..., pieprzyć...




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi baba do lekarza z wielorybem w dupie i mówi:
- Mam dość tego walenia!

imported_Sebol 30-11-05 21:11

Ludożercy gotują Rumuna w kotle. Co chwilę z kipiącego rosołu wynurza się głowa, a stojący obok kucharz raz po raz uderza w nią z całej siły chochlą.
- Czemu tak bijesz tego człowieka? - sroży się król ludożerców.
- Panie, jeszcze chwila, a on mi cały makaron wyżre...






Idzie dwóch ludożerców, ojciec z synem, brzegiem morza i zobaczyli kobietę. Syn na to:
- Tato, zobacz, może ją zjemy?
- Nieee tam.. stara i żylasta. Idą wiec dalej, a tu pojawiła się młoda dziewczyna.
- Tato, zobacz, może tą zjemy?
- Nie synku... Tą zabierzemy do domu a zjemy mamę!






Ludożercy szykują na śniadanie dla króla pieczeń z pięknej blondynki. Nagle przybiega sługa pałacowy i mówi:
- Kucharze, nasz król chce aby mu podać śniadanie do łóżka na surowo.





Między ludożercami:
- Moja żona gdzieś zginęła. Nie widziałeś jej?
- Nie...
- A co żujesz?




Dwóch wariatów kąpało się w rzece, i wyłowiło trupa. A trup był już nieźle pozieleniały. Mimo to wariaci pomyśleli, ze trzeba człowieka ratować, i tak zrobili. Pierwszy robi reanimacje. Wbił mu słomkę w dupę i dmucha. Trochę się zmęczył, powiedział do drugiego:
- Teraz ty.
A tamten wyjął słomkę, włożył druga strona i powiedział:
- Brzydzę się tobą.

imported_Sebol 01-12-05 19:40

Baca wydłubał sobie oczy, powiesił je na drzewie i powiedział:
- Oczywiście.




--------------------------------------------------------------------------------



Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżajacego Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta:
- A co to panocku, za znacek z psodu?
- To? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapie w ten celownik, to już na pewno trafię.
- Aha.
Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi:
- A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik...
Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chcial iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwilę potem baca się odzywa:
- Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go w ogóle nie trafili.




--------------------------------------------------------------------------------



Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taką cholerę jak wy, tyz mom.




--------------------------------------------------------------------------------



Turysta pyta się górala:
- Baco czemu ciągniecie ten łańcuch?
- A co, mam go pchać?




--------------------------------------------------------------------------------



Zepsuł się kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodzących górali. Górale naprawili, ale gdy chciała im zapłacić okazało się, że górale wolą zapłatę w naturze. Nie bardzo się to jej podobało, ale co miala zrobić. Poprosiła ich tylko żeby załozyli prezerwatywy bo nie chce zajść w ciążę. Górale się zgodzili, itd.
Na nastepny dzień spotykają się w knajpie wioskowej i jeden mówi:
- Josiek, zalezy nom na tym zeby nie zasła w ciąze?
- Ni.
- No to sciągamy te gumki!!!




--------------------------------------------------------------------------------



Góral przyprowadził swoja żonę będacą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę, przyjął honorarium, pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada: - No cóż, u waszej żony jest ciąża pozamaciczna.
Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, żona już płaciła.
- Panie doktorze, macie tu 100 tysięcy, i nie mówcie nikomu, że pozamaciczna, bo jeszcze chłopy mnie wyśmieja, żem nie trafił tam, gdzie trzeba.




--------------------------------------------------------------------------------



Spotyka się w knajpie dwóch górali, a ponieważ jeden z nich niedawno
się ożenił, to drugi pyta się go jak mu poszło w noc poślubna.
- Ano, Stasiu, normalnie. Jak weszlśimy do sypialni to się rozebrałem,
żeby se psiakrew nie pomyślała, że się jej wstydzę. Potem dałem jej
w gębę, żeby sobie nie pomyślała, że jej się boję. Na sam koniec sam
się zaspokoiłem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że jej potrzebuję.




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzi baca na skale i liczy:
- 121, 121, 121...
Przechodzi turysta i pyta się:
- Co tak liczycie baco?
Baca strąca turystę że skały i liczy dalej:
- 122, 122, 122...




--------------------------------------------------------------------------------



Turysta do bacy:
- Ile kosztuje ten pies??
- Sto milionów.
- Przecież nikt go nie kupi.
Po pewnym czasie turysta do bacy:
- Sprzedaliście psa??
- Tak. Za dwa koty po 50 milionów...

imported_Sebol 02-12-05 19:48

Co zrobić jak blondynka rzuci w ciebie granatem?
- Złapać, wyjąć zawleczkę, odrzucić.




--------------------------------------------------------------------------------



Do drzwi domu blondynki pukają sąsiadki. Blondynka pyta: - Kto tam?
- Sąsiadki! Blondynka odpowiada:
- Nie, nie ma siatek!




--------------------------------------------------------------------------------



Chłopak pyta blondynkę:
- Idziemy do kina, czy do mnie?
- W kinie już byłam...




--------------------------------------------------------------------------------



Blondynka spotkała czarodzieja i pozwolił jej wybrać: albo dostanie wspaniałą pamięć albo świetny biust. Przyjaciółka pyta:
- I co wybrałaś?
Blondynka:
- ...nie pamiętam...




--------------------------------------------------------------------------------



Dwie blondynki kłócą się, na co pójść do kina:
- Chodźmy na "Matrixa".
- Nie, lepiej na "Aniołki Charliego".
- Lepiej na "Matrixa"!
- Nie, na "Aniołki"!
Wtrąca się brunetka:
- To może pójdziecie na kompromis?!
Blondynki:
- Fajnie, a gdzie grają?




--------------------------------------------------------------------------------



Blondynka kupiła sobie sportowy wózek - porshe. Już na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon... dym spod kół, wziuuu... trzask, prask i naczepa w rowie... Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana blondi typu "no co, przecież nic się nie stało". Z kabinki scanii wygramolił się mocno zdenerwowany szofer, wyciągnął z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondynkę, postawił w tym kółku i krzyczy: - Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondi stanęła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie... blondi nic - stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no... - pomyślał facet wyciągając majcher.
Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie, blondynka chichoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanistrer, oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondynki, a ta wciąż stoi, tylko buźka jej śmieje:
- Hihi... haha... hihiii...
- No i co w tym takiego śmiesznego? - pyta facet.
- Hihi... a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka...




--------------------------------------------------------------------------------



Blondynka odchodzi od bankomatu i mówi do koleżanki:
- Patrz, znowu wygrałam!!!




--------------------------------------------------------------------------------



Pracodawca zatrudnia blondynkę:
- Proszę pani, potrzebujemy przede wszystkim ludzi odpowiedzialnych...
- To się doskonale składa - odpowiada blondynka. - W poprzednim zakładzie pracy ilekroć coś się stało zawsze mówili, że to ja jestem odpowiedzialna.




--------------------------------------------------------------------------------



- Co należy pokazać blondynce po dwóch latach bezwypadkowej jazdy samochodem?
- Drugi bieg...




--------------------------------------------------------------------------------



Siedzą dwie blondynki "na kawie" i plotkują.
- Wiesz kocham naturę - mówi jedna.
- Tak? To dziwne, szczególnie po tym co z tobą zrobiła...

nate 02-12-05 21:06

Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny:
- Poproszę o pokój na jedną noc.
- Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym.
- Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował do wskazanego pokoju. Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali głośnym śmiechem. Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji:
- Poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut.
Wrócił do pokoju i mówi:
- Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być założony podsłuch!
- Co pan! w hotelu?
- Możemy to łatwo sprawdzić - panie kapitanie! poproszę 5 herbat pod 14-stkę.
Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi że prócz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji:
- Co się stało z moimi współlokatorami?
- Rano zabrała ich milicja.
- A mnie dlaczego nie zabrali?
- Bo kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą.



Stary komunista opowiadał w szkole na lekcji wiedzy o społeczeństwie o wspaniałym człowieku jakim był kiedyś Towarzysz Lenin:
- Pewnego razu Towarzysz Ilicz Lenin przyjechał do wioski w Wschodniej Ukrainie. Jedno z dzieci podeszło do Lenina i poprosiło go o cukierka, bo od kilku lat nie było już cukierków w sklepach. Towarzysz Ilicz Lenin powiedział mu "spadaj gówniarzu", a mógł go przecież zabić !!!


W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka.
- I coście zrobili ?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor ?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...


W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka.
- I coście zrobili ?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor ?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...


Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha:
- Echhh... Bach umarł. - po chwili
- Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili,
- Kurde i ja się coś źle czuję.


Pomiędzy ambasadami USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek.
Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depeszę do swoich:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnicę to dostałam taka długą, że ledwo chodzę".
W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnicę to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jajca i kałasza"




Średniowiecze. Siedzi sobie głodny lew na pustyni, patrzy a tu wyprawa krzyżowa idzie. Myśli sobie na widok rycerzy:
"Cholewcia, znowu konserwy!"




Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizytą do Regana. Rozmawiają sobie, a Jaruzelski pyta:
- Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, że u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?
Regan wyjaśnia, że sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i zdolnych ludziach. Postanawia zaprezentować Jaruzelowi jakich to ma zdolnych ludzi. Łączy się ze swą sekretarką i mówi:
- Bush do mnie!
Po chwili zjawia się Bush. Regan mówi:
- Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.
Bush chwilę się zastanawia i mówi:
- Jeśli to nie mój brat... ani moja siostra... to w takim razie to jestem ja!
- Bardzo dobrze! - mówi Regan, a Jaruzelski kiwa z uznaniem głową.
Po powrocie do kraju Jaruzelski dzwoni do sekretarki i mówi:
- Kiszczak do mnie!
Po chwili zjawia się Kiszczak.
- Kiszczak, mam dla was zadanie. Kto to jest: urodziła go twoja matka, ale nie jest to ani twój brat, ani twoja siostra.
Kiszczak długo się zastanawia po czym mówi:
- Towarzyszu Generale, melduję że nie wiem, ale obiecuję, że najdalej jutro złapiemy tego sukinsyna!
Na to Jaruzelski:
- Nie złapiecie, nie złapiecie...
- Dlaczego, Towarzyszu Generale?
- Bo to jest Bush..






Pewnego razu wezwano do komitetu znanego malarza i zaproponowano mu namalowanie plakatu p.t. "Lenin na wakacjach". Pracowity artysta wziął się od razu do pracy. Po kilku dniach woła odpowiednie osoby do swojej pracowni, odsłania płótno, a na płótnie: polana w lesie, na polanie namiot, z namiotu wystają dwie pary nóg, jedna palcami do góry, druga palcami w dół. Wzburzony jegomość krzyczy:
- Szto eto takoje, szto eto?
- Co? - zapytuje malarz.
- No, no, .... te nogi.
- Które?, palcami w górę, czy palcami w dół?
- No, ..... palcami w górę.
- Nadieżna Pawłowna Krupska - odpowiada malarz.
- A, a, a, .... te palcami w dół ?
- Dzierżyński.
- Jak to Dzierżyński ?!!! A gdzie Lenin !!??
- Lenin na wakacjach.



Prezydent USA spotkał się z prezydentem Rosji. Rozmawiają na temat zarobków.
- W USA robotnik zarabia 1.300$ a na życie starcza mu 150$...
- A co z resztą ?
- To nas nie obchodzi. A u was ?
- U nas robotnik zarabia 5000 rubli a na żywność wydaje 10.000.
- A skąd bierze resztę ?
- O, to nas nie obchodzi...



Amerykańscy archeolodzy odkryli nową piramidę w Egipcie i odkopali tam mumię faraona. Nie mogli jednak ustalić kim był zmarły, bowiem mumia nie była zbyt dobrze zachowana. Zadzwonili więc po pomoc do Rosji.
Następnego dnia przybyli z Moskwy oficerowie wywiadu - Sasza i Wania. Poprosili o 2 godziny na rozwiązanie zagadki. Po 2 godzinach wychodzą do prasy i oświadczają:
- Ramzes XVIII !
- Jak udało wam się to ustalić ?
- Jak to jak ? Przyznał się !

imported_Sebol 03-12-05 21:58

Szpital psychiatryczny. Do gabinetu lekarskiego wbiega pielęgniarka:
- Panie doktorze, ten symulant z pokoju 123 przed chwilą umarł...
- No, to tym razem przesadził!




--------------------------------------------------------------------------------



Do lekarza przychodzi smutny, ale bardzo przystojny facio. W gabinecie siedzi pan doktór i pielęgniarka.
- Panie doktorze - mówi facet - coś jest nie tak z moim fiutem - i wykłada na lekarski stolik ogromnych rozmiarów penisa.
Medyk zaskoczony zrobił wielkie oczy i aż zaniemówił. W tym momencie odzywa się pielęgniarka.
- Niech pan doktor da mi skalpel.
- Co też siostra? - krzyczy lekarz - Chce siostra uciąć taki okaz?
- Nie - odpowiada kobieta - Chcę sobie gębę poszerzyć.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, tak mnie strasznie wątroba boli!
Na to lekarz:
- A pije Pan?
- Piję, ale to nie pomaga!




--------------------------------------------------------------------------------



Faceta bolały bimbały. Poszedł więc do lekarza, a ten skierował go na dalsze badania. Facet zrobił wszystkie badania i pędzi z powrotem do doktora. Po drodze zaczepia go znajomy:
- Dokąd się tak spieszycie??
- Do lekarza z wynikami.
- A co Ci jest - pokaż?
Facet daje kumplowi wyniki, tamten długo patrzy, myśli i mówi:
- Wiesz stary, jak by Ci to powiedzieć. Wyniki są straszne...
- Jak to?
- Popatrz: "OB" !
- A co to znaczy?
- Obciąć bimbały!
- Ojej, to straszne.
- To jeszcze nic! - Popatrz tutaj!: "Rh+"
- A to co oznacza?
- Razem z ch...em!!!




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi krowa do lekarza i cały czas się śmieje:
- Co Pani jest? - pyta lekarz.
- Zawsze jestem taka po trawie - odpowiada krowa.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi młody chłopaczek do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, ja nie mogę iść do wojska.
- Dlaczego?
- Widzi pan tego pająka?
- No widzę.
- No widzi pan, a ja go nie widzę.




--------------------------------------------------------------------------------



Sala operacyjna, pacjent leży na leżance, podchodzi anastezjolog.
- Dzień dobry, dzisiaj ma pan operację, będę pana usypial, ale mam jedno pytanie. Czy leczy pan w naszym szpitalu prywatnie, czy na kasę chorych?
Pacjent na to:
- Na kasę chorych.
- No to aaa... kotki dwa....




--------------------------------------------------------------------------------



- Panie doktorze, co dziennie rano oddaje mocz o 5 rano.
- W pana wieku to bardzo dobrze.
- Ale ja się budzę o 7!




--------------------------------------------------------------------------------



Facet pyta się swojego kolegę o dobrego stomatologa. Tamten mu odpowiada:
- Znam świetnego, ale on jest Anglikiem.
- Spoko, spoko, poradzę sobie.
Przychodzi więc na wizytę do tego dentysty, siada na fotelu i pokazując lekarzowi ząb mówi:
- Tu!
Dentysta wyrwał mu dwa zęby. Na drugi dzień znów spotykają się obaj faceci i pierwszy mówi:
- Kurcze, jakiś głupi ten dentysta. Ja mu pokazuję bolący ząb, mówię tu, a on wyrywa mi dwa zęby.
- Aleś ty głupi "Two" po angielsku znaczy dwa.
- Aaa, trzeba było tak od razu mówić. Następnym razem coś wymyślę.
Przychodzi więc na kolejną wizytę do dentysty, siada na fotelu, wskazuje ząb i mówi:
- Ten!




--------------------------------------------------------------------------------



Pacjent pyta się lekarza:
- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności?
- Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować jej przyczynę.
- Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszych dzieci.

nate 03-12-05 23:20

Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje
Wilk. Czerwony Kapturek zatrzymuje się i zaczyna się trząść ze strachu.
- Boisz się Czerwony Kapturku? - pyta się Wilk.
- Oj, bardzo się boję...
- Nie martw się, złap mnie za ogon, to wyprowadzę cię z lasu.
Czerwony Kapturek złapał Wilka za ogon, i tak, jak Wilk obiecał
wyprowadza Czerwonego Kapturka z lasu. [...] Po pewnym czasie dochodzą
na skraj lasu, gdzie przebija się słonce, w promieniach którego Wilk zamienia
się w pięknego młodzieńca.
- I jak Czerwony Kapturku, dalej się boisz? - pyta się Młodzieniec.
- Nie, już się nie boje - odpowiada nadal trochę się trzęsąc.
- NO TO CZEMU MNIE TRZYMASZ ZA OGON???



Rodzina wilków ogląda telewizję. Gdy zaczyna się emisja bajki o Czerwonym Kapturku ojciec-wilk mówi do żony:
- Wyłącz ten telewizor.
- Dlaczego?
- Nie cierpię takich krwawych bajek!]



Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni
widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł
Czerwony Kapturek. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk
dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po
leśniczego Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka
nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają,
Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała
trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co
jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój Jestem kompletnie zje*.*y. Cala noc tańczyłem z
Costnerem.




Sierotka Marysia idzie do łazienki wykąpać się. Krasnoludki chcą ją podglądać, jednak są
za małe, aby dosięgnąć dziurki od klucza. Uradziły więc, że staną jeden na drugim, a ten na
górze będzie ją podglądał i będzie mówił pozostałym co widzi. Gdy już dosięgnął dziurki od
klucza, mówi:
- Zdjęła stanik!
- Zdjęła stanik, zdjęła stanik, zdjęła stanik - powtarzają szeptem jeden drugiemu, aż wieść
doszła do stojącego na dole.
- I co, i co, i co? - pytanie wraca do tego na górze.
- Zdjęła majtki!
- Zdjęła majtki, zdjęła majtki, zdjęła majtki...
- I co, i co, i co?
- Nic, stoi.
- Mnie też, mnie też, mnie też...



Jedzie Czerwony Kaputrek przez las do babci na rowerku i jak to w bajce o Czerwonym Kapturku bywa zza krzaka wyskoczył wilk i połamał Kapturkowi rowerek. Na to Kapturek w płacz i na skarge do misia
- Co sie stało? - pyta miś.
- Wilk połamał mi mój rowerek.
- Nie płacz zaraz to załatwimy - i poszli do wilka.
Niedzwiedz wkurzony złapal wilka za futro i mówi:
- Jak za chwile nie pospawasz tego rowerka to masz przewalone!
Wilk sie przestraszyl wziął spawarke i naprawił rowerek. Czerwony Kapturek pojechał dalej do babci. Wilk nie dał za wygraną i pobiegł na skróty do babci zjadł ją, przebrał się i wskoczył do lóżka.
Przyjechał Kapturek do domu babci:
- Babciu a czemu ty masz takie duze uszy?
- Żeby cie lepiej slyszeć.
- A czemu masz takie czerwone oczy?
- OD SPAWANIA!!!!!



Sierotka Marysia idzie do łazienki wykąpać się. Krasnoludki chcą ją podglądać, jednak są
za małe, aby dosięgnąć dziurki od klucza. Uradziły więc, że staną jeden na drugim, a ten na
górze będzie ją podglądał i będzie mówił pozostałym co widzi. Gdy już dosięgnął dziurki od
klucza, mówi:
- Zdjęła stanik!
- Zdjęła stanik, zdjęła stanik, zdjęła stanik - powtarzają szeptem jeden drugiemu, aż wieść
doszła do stojącego na dole.
- I co, i co, i co? - pytanie wraca do tego na górze.
- Zdjęła majtki!
- Zdjęła majtki, zdjęła majtki, zdjęła majtki...
- I co, i co, i co?
- Nic, stoi.
- Mnie też, mnie też, mnie też...




- Dlaczego Święty Mikołaj nie ma dzieci?
- Bo spuszcza sie do komina.



Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła:
- Stój głupia ci*.*o!
Na to Kapturek:
- Ależ czemu ty mnie tak brzydko przezywasz, ja jestem grzecznym,
Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem.
- A gdzie koszyczek?
- ???!! O ja głupia ci*.*a, koszyczka zapomniałam.

imported_Sebol 04-12-05 12:49

Do sypialni wchodzi mąż i znajduje tam żonę z jakimś facetem. Jest tak zaskoczony, że nie może powiedzieć słowa. Stoi jak wryty patrząc na łóżko, a następnie wzrok jego zatrzymuje się na ścianie gdzie wisi pokaźnych rozmiarów obraz z "jeleniem na rykowisku".
Tak!...przebiega mu przez myśl...teraz widzę, że to kurwa portret przodka!




--------------------------------------------------------------------------------



Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie, czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas,
bezskutecznie szuka piły. W końcu podchodzi do żony i pyta:
- Gdzie piła?
Żona wystraszona odpowiada:
- U sąsiada.
- A dlaczego dała sąsiadowi?
Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem:
- No wiesz, pijana byłam.




--------------------------------------------------------------------------------



Noca otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż.
Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada (to dobre słowo) do kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę
- Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza? - mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona.
- Kto pijany kurwa? - drze sie mąż - Jak kurwa pijany?!




--------------------------------------------------------------------------------



Wchodzi do domu mąż o trzeciej nad ranem, a tu stoi w przedpokoju żona i zaczyna:
- No wiesz, pijany i o trzeciej nad ranem wracasz do domu...
On jej przerywa i mówi:
- A kto powiedział o wracaniu?, po gitarę przyszedłem.




--------------------------------------------------------------------------------



Mąż wraca o 4 rano do domu. Żona zaspana otwiera mu drzwi i pyta z wyrzutem:
- No gdzie byłeś?
- Na rybach, kochanie - odpowiada mąż.
- I złapałeś coś - znów pyta żona, na co mąż po krótkim zastanowieniu mówi:
- Nieeee, mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.




--------------------------------------------------------------------------------



Facet stoi na przystanku, a koło niego gościu i ciągle mu szepcze:
- Jeleń, rogacz, rogi...
Facet go ignorował, ale trwało to kilka dni. W końcu nie wytrzymał i mówi do żony:
- Czy ty mnie przypadkiem nie zdradzasz?
- Nie, a czemu?
- Bo gościu stoi na przystanku i ciągle mi gada: jeleń, rogacz, rogi.
- Nie przejmuj sie wariatami.
Na następny dzień facet idzie na przystanek, a gościu znowu mu nadaje:
- Jeleń, rogacz, rogi... kapuś...




--------------------------------------------------------------------------------



Facet przychodzi do gazety zamówić ogłoszenie:
"Zaginął ukochany kotek mojej żony - czarny, białe skarpetki, wesołe ślepka, figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000 złotych!"
- Czy to aby nie za dużo? - zdziwił się redaktor.
- Nie ma obawy, sam skurwiela utopiłem.




--------------------------------------------------------------------------------



Młode małżeństwo dorobiło się synka, osobnik ten był normalny tylko nie cierpiał mleka.
Jak każdego ranka mamusia wychodzi do sklepu kupić synkowi drożdżówkę i jak każdego ranka mówi tatusiowi:
- Ja wychodzę, a ty spróbuj dać mu mleko
Po powrocie... pełne zdziwienie! Synek zjadł mleczną zupę.
- Jak to zrobiłeś? - pyta męża.
- Aaa... opowiadałem mu różne rzeczy... no i zjadł.
- Co mu opowiadałeś?
- No, że jak nie będzie jadł mleka... to będzie miał małego członka
Na to żonka - trzask go w pysk!
- Ty świnio! Dzieciakowi takie świństwa opowiadasz?!
Po ok. 30 minutach wpada do pokoju i znowu wali męża po pysku.
- A teraz to za co?! - krzyczy stary.
- Za to, że jak byłeś mały to mleka nie piłeś!!!




--------------------------------------------------------------------------------



Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasię ożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku, wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu obiecać, że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był on głośny, ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poczuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.





--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi mąż do domu, patrzy a na stole 4-ry schłodzone butelki piwa i list następującej treści:
"Kochanie wypoczywaj, jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń zwolnię się z pracy i przyjadę, twoja kochająca żona."
Mąż na to pyta syna co się stało? Czy wrócił wczoraj z kwiatami lub pierścionkiem, lub coś w tym rodzaju, bo nic nie pamięta?
Syn na to:
- Coś ty, przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka ściągała ci spodnie to powiedziałeś:
- Spierdalaj ty stara kurwo, ja jestem żonaty.

nate 04-12-05 20:08

WIADOMOŚCI OGÓLNE DLA HODOWCÓW ROŚLIN, SSAKÓW, PTAKÓW I OWADÓW



Dziewica pospolita- Roślina krótkotrwała, wymagająca szczególnej pielęgnacji. Chętnie poddaje się flancowaniu Po przepikowaniu przestaje być dziewicą.

Stara panna-Roślina długotrwała. pnąca, czepiająca się wszystkiego i wszystkich. Żyje w miejscach odosobnionych-nie wiadomo z kim.

Kochanka-Roślina kwitnąca, pasożytnicza z gatunku motylkowych. Wymaga dużo wilgoci i częstych zmian klimatycznych. Z uwagi na duże koszty w naszych warunkach trudna do hodowli domowej. Kwitnie tylko nocą.

Żona-Pożyteczne zwierze domowe, pościgowe, bardzo nerwowe, ale wytrwałe. Zazwyczaj żywi się odpadkami. W hodowli domowej bardzo opłacalne przynosi duże korzyści.

Kawaler-Ptak przelotny. Dzieci swe podrzuca innym i wówczas zmienia miejsce pobytu. Jest przebiegły i trudny do chwycenia w sidła.

Stary kawaler-Grzyb jadowity o gorzkim smaku. Żyje przeważnie sam lub w symbiozie z purchawki pospolitej.

Mąż -Zwierzę domowe z gatunku leniwców. Ze względu na dużą żarłoczność w warunkach domowych przynosi duże straty.
W hodowli nieopłacalny. Pochodzenie-skrzyżowanie trutnia z padalcem.

Rozwódka-należy do owadów występujących w dużych ilościach, znana w przyrodzie pod nazwą "szarańcza". Samiczki pozostawia w spokoju a samców niszczy od korzenia. Czyni szkody w ubraniu, zwłaszcza w kieszeni!

Wdowa-wierzba z gatunku płaczących. Szybko próchnieje z braku zdrowego korzenia. Nadaje się do przerobu na fajki.








WPŁYW TEMPERATURY NA OTOCZENIE


+30
Polacy śpią bez żadnego nakrycia. Amerykanie zakładają swetry. Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie.

+10
Amerykanie trzęsą się z zimna. Włoskie samochody nie chcą zapalić. Możesz zobaczyć swój oddech.

0
Woda zamarza. Rosjanie idą popływać. Francuskie samochody nie chcą zapalić.

-15
Twój kot chce spać z tobą pod jedną kołdrą. Politycy zaczynają rozmawiać o bezdomnych. Niemieckie samochody nie chcą zapalić. Marzymy o wyprawie na południe.

-30
Rosjanie zakładają podkoszulki. Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby samochód zaczął funkcjonować. Twój kot chce spać w twojej piżamie.

-40
Politycy zaczynają coś robić z bezdomnymi. Możemy ze swojego oddechu budować domki iglo. Japońskie samochody nie chcą zapalić. Chcemy wyruszyć na południe.

-50
Za zimno, żeby myśleć. Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby kierowca zaczął funkcjonować. Rosjanie zamykają okno w łazience.

-60
Niedźwiedzie polarne ruszają na południe. Prawnicy wkładają ręce do swoich własnych kieszeni.






PYTANIE: DLACZEGO KURA PRZEKROCZYŁA ULICE?







PANI PRZEDSZKOLANKA: Żeby przej?ć na druga stronę.

PLATON: Dla ważniejszego dobra

ARYSTOTELES: Taka jest natura kur, ze przekraczajš ulice.

KAROL MARX: To było historycznie nie do uniknięcia.

TIMOTHY LEARY: Ponieważ to byla jedyna wycieczka, na która chciał
zezwolić kurze rzšd.

SADDAM HUSSAJN: To był nie sprowokowany akt rebelii i mamy prawo,
zrzucić 50 ton gazu nerwowego na te kurę.

RONALD REAGAN: Zapomniałem.

TONY HALIK: Żeby pój?ć tam, gdzie jeszcze nigdy żadna kura nie była.

ANDERSEN CONSULTING: Deregulacja na dotychczasowej stronie ulicy
zagrażała dominujšcej pozycji rynkowej kury. Kura rozpoznała wyzwanie w
rozwinięciu swoich kompetencji, które sa niezbędne do przetrwania na
nowych rynkach nacechowanych wysoka konkurencja. W partnerskiej
współpracy z klientem Andersen Consulting pomógł kurze przemy?leć
fizyczna strategie dystrybucji i procesów przetwórstwa. Stosujšc Model
Integracji Drobiu (MID) Andersen pomógł kurze zastosować jej
umiejętno?ci, metodologie, wiedze, kapitał i do?wiadczenie, w celu
nakierunkowania pracowników, procesów i technologii kury w ramach
Programm-Management na wspomaganie jej cało?ciowej strategii. Andersen
Consulting zaangażował zróżnicowane Cross-Spectrum analityków ulic i
najlepsze kur, jak również doradców Andersena z szerokimi
do?wiadczeniami w przemy?le transportowym, którzy podczas dwudniowych
narad sprowadzili swój osobisty kapitał wiedzy do wspólnego poziomu i
stworzyli synergie, aby osišgnšć konieczny cel, a mianowicie
wypracowanie i wdrożenie ogolnoprzedsiebiorczej ramy warto?ci w procesie
drobiowym ?redniego szczebla. Spotkanie miało miejsce w parkowej
okolicy, aby zapewnić atmosferę testowa, która bazuje na strategiach, na
których skupia się przemysł, i która zaowocowała w jasnej i jedynej w
swoim rodzaju teorii rynku. Andersen Consulting pomógł kurze przemienić
się, żeby stać się bardziej kura sukcesu.

MARTIN LUTHER KING, JR.: Widzę ?wiat, w którym wszystkie kury sa wolne i mogš przekraczać ulice, nie będšc pytanymi o motywy.

MOJZESZ: I Bóg zstšpił z niebios, i Bóg przemówił do kury: "Masz przekroczyć ulice!". I kura przekroczyła ulice.

FOX MULDER: Zobaczyli?cie na własne oczy, ze kura przekroczyła ulice.
Ile kur przekraczajšcych ulice musicie jeszcze zobaczyć, zanim w to uwierzycie?

RICHARD M. NIXON: Kury nie przekroczyła ulicy. Powtarzam, kura NIE przekroczyła ulicy.

MACHIAVELLI: Decydujšce jest to, ze kury przekroczyła ulice. Kogo interesujš powody? Przekroczenie ulicy
usprawiedliwia wszelkie motywy.

JERRY SEINFELD: Dlaczego kto? przekracza ulice? Mam na my?li, dlaczego nikomu nie przyjdzie na my?l zapytać: "Co do diable ta kura w ogóle tam robiła?"

FREUD: Fakt, ze się w ogóle ta sprawa interesujecie, ze kura przekroczyła ulice, ujawnia wasza
seksualna niepewno?ć.

BILL GATES: Akurat wypu?ciłem na rynek nowy KuraOffice 2000, który nie tylko będzie monitorowa3 przekraczanie ulicy przez kurę, ale również będzie znosił jaja, zarzšdzał jajkami i wyrównywał stan jajek w kurniku.

OLIVER STONE: Pytaniem nie jest "Dlaczego kura przekroczyła ulice", tylko "Kto przekroczył ulice w tym samym momencie, kogo przeoczyli?my w naszej nienawi?ci, podczas gdy obserwowali?my kurę"

DARWIN: Kury zostały w dłuższym okresie przez naturę tak wybrane, ze teraz sa genetycznie do tego uwarunkowane, aby przekraczać ulice.

EINSTEIN: Czy to kura przekroczyła ulice, czy tez to ulica się przesunęła pod kura, zależy od waszego punktu odniesienia.

BUDDA: Tym pytaniem ujawniasz twoja własnš kurza naturę.

ERNEST HEMIGWAY: Aby umrzeć w deszczu.

COLONEL SANDERS: Przeoczyłem jakš??

CLINTON: W żadnym momencie nie byłem z ta kura sam na sam.

Sykes 05-12-05 21:49

- Kochany! Nasza służąca mówi, że jest w ciąży!
- Bredzi! Nie ma takiego lekarza, który by to stwierdził na trzeci dzień!




Dyplomacja to sztuka mówienia "Miły piesek!" do czasu znalezienia odpowiedniego kamienia.





- Jak wygląda hinduska wersja rosyjskiej ruletki?
- Gra się na flecie przed 6 kobrami. Jedna z nich jest głucha. :D






- Tu seks telefon, spełnię twoje najskrytsze pragnienia!
- Genia to ja..., kup chleb do domu...






- Lenin powiedział: "Uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć". Co to oznacza w praktyce?
- Egzamin, poprawkę i komis...

imported_Sebol 07-12-05 19:45

Podobno na początku wszyscy ludzie byli jednej barwy. Ale kiedy Pan zapytał się Kaina, co zrobił ze swoim bratem, to ten zbladł i tak mu już zostało.




--------------------------------------------------------------------------------



Spotyka się Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały... - mówi Beduin - coś ty za jeden?
A on mu: - Polak.
- Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce.
- A napijemy się od czasu do czasu
- A napijesz się jednego?
- A napiję!
- Ale wiesz, to taki ciepły, mocny bimberek, z bukłaka...
- Dawaj!
Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i nic.
- A trzeciego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę...
- A czwartego!?
Wtedy odzywa się zniecierpliwiona papuga Polaka:
- I czwartego, i piątego, i szóstego też, i wpierdol dostaniesz i tego robaka Ci zjemy...





--------------------------------------------------------------------------------



Nowy Jork, Central Park. Małą dziewczynkę atakuje pitbull. Podbiega młody mężczyzna i unieszkodliwia psa. Obserwujący całe zajście policjant podchodzi i mówi:
- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk uratował życie dziecku!
- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...
- Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!
- Ale ja nie jestem z Ameryki...
- To skąd pan jest?!
- Z Palestyny.
Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował amerykanskiego psa.




--------------------------------------------------------------------------------



W metrze:
- Halo, halo, zapomniał pan walizki!
- Allach akbar!




--------------------------------------------------------------------------------



Spotykają sie Amerykanin i Rosjanin i wdają się w rozmowę:
- Ja mam 3 samochody w domu, pierwszy do pracy, drugi na zakupy i podróże, a trzecim jeżdzę do sąsiadów - mówi Amerykanin.
Na co Rosjanin rzecze:
- Ja mam 2 samochody w domu, pierwszy do pracy, a drugi na zakupy i podróże.
- A czym do sąsiadów jeździcie? - pyta Amerykanin.
- A do sąsiadów to my jeździmy czołgami.




--------------------------------------------------------------------------------



Stoi murzyn pod drzewem i wymiotuje. Podchodzi białas.
- Napiłeś się, co?
- Yeeees...
- Żołądeczek napierdziela?
- Yeeeees...
- Do domu byś chciał?
- Yeeeesss...
- To chodź, podsadzę cię.




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi Rusek do dentysty. Dentysta ogląda i widzi same złote zęby, diamentowe koronki, w końcu nie wytrzymał:
- Właściwie nie wiem co mam panu tu zrobić?
- Chciałbym alarm założyć.




--------------------------------------------------------------------------------



Między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim miał się rozegrać turniej bokserski. Jednak dzieć przed turniejem zawodnik radziecki złamał sobie rękę podczas treningu. Na to jego trenerzy sobie myslą:
- "Jeśli nikogo nie postawimy na ringu, to co sobie pomyślą o nas Amerykanie! Musimy kogoś niezwłocznie znaleźć!".
I poszli szukać. Patrzą, a tu Iwan orze pole. Trenerzy podeszli do niego i mówią:
- Iwan, jak wytrzymasz jedną rundę na ringu bokserskim, to dostaniesz 100 dolarów.
- Ano, wytrzymam... - odparł Iwan.
Nadszedł dzień rozgrywki. Trenerzy radzieccy ustawili Iwana na ringu i obserwują. Walka się rozpoczęła. Iwan stoi pośrodku i rozgląda się, bo przecież tu tak kolorowo, światełka, kamery, pełno ludzi, wszyscy patrzą się na niego. Tylko jakis facet lata dookoła niego i bije go po twarzy.
Koniec rundy pierwszej. Trenerzy radzieccy podbiegli do Iwana i mówią:
- Iwan, jak wytrzymasz drugą rundę, to dostaniesz 200 dolarów!
- Ano, wytrzymam.
Rozpoczęła się runda druga. Iwan znowu się rozgląda dookoła, bo nigdy w życiu nie był na zawodach bokserskich. I znowu jakis facet lata i bije go po twarzy.
Koniec rundy drugiej. Radzieccy trenerzy podbiegają do Iwana i mówią: - Iwan, jak wytrzymasz trzecią rundę, to dostaniesz 500 dolarów!
- Wytrzymam, wytrzymam.
Runda trzecia. Iwan znowu się rozgląda i znowu jakis facet biega dookoła niego i bije go po twarzy.
Koniec rundy trzeciej. Bardzo podekscytowani trenerzy podbiegają do Iwana i z entuzjazmem i proponują: - Iwan, jak wytrzymasz czwartą rundę, to dostaniesz 1000 dolarów!
- Teraz, k**** nie wytrzymam! Teraz mu wpier****! - odpowiada Iwan.




--------------------------------------------------------------------------------



Pierestrojka zawitała do moskiewskiej szkoły. Dzieci naoglądały się amerykańskich filmów na video i zapragnęły zmienić imiona. Pani się
zgodziła, więc Sasza został Johnem, Wania Stevenem, a Alosza Michaelem.
Przychodzi Sasza do domu, a ojciec mówi:
- Sasza, masz tu wiadro i skocz do piwnicy po ziemniaki.
- Ja nie jestem żaden Sasza, tylko John i po ziemniaki nie pójdę.
- Jesteś John? Już ja ci dam te amerykańskie wymysły...
Na drugi dzień "John" siedzi w klasie markotny.
- John, co się stało?
- A, taki jeden Ruski wkropił mi w d..ę.




--------------------------------------------------------------------------------



Polak, Rusek i Niemiec idą przez pustynię. Spotykają wielbłąda i chcą na nim jakoś dojechać do najbliższego miasta. Ale pojawia się pewien problem - wielbłąd ma tylko dwa garby, trzech się nie zmieści na jego grzbiecie. Myślą więc, myślą... nagle Polak mówi:
- Wiem! Ja i Niemiec siądziemy mu na garbach i tak jakoś dojedziemy.
- A co ze mną?
Niemiec podchodzi do tyłu wielbłąda, podnosi ogon i mówi:
- A ty Sasza do kabiny!

imported_Sebol 09-12-05 20:39

Noc poślubna, na piętrze mąż dobiera się do żony, a na parterze teściowa czuwa
Żona krzyczy:
- Oj Antek zaraz zemdleję!
Z dołu teściowa:
- Nie bój się Antek od tego się nie mdleje!
Żona:
- Oj Antek zaraz umrę!
Teściowa:
- Nie bój się Antek od tego się nie umiera!
Żona:
- Oj Antek bo zaraz się zesram!
Teściowa:
- Folguj Antek to się może zdarzyć...




--------------------------------------------------------------------------------



Zmarła teściowa... Na ceremonii pogrzebowej zięć klęczy i tuli się do policzka teściowej... Żałobnicy znając napięte relacje zięcia z teściową podchodzą i pytają...
- Widzę, że pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem...
- Nie, nie oto chodzi... jak sie dowiedziałem wczoraj, że umarła to piłem ze szczęścia z kumplami całą noc, a teraz mnie tak głowa napierdala a ONA taka zimniutka...




--------------------------------------------------------------------------------



Do sklepu wbiega facet i pyta sprzedawcy:
- Jest cukier w kostkach???
- Nie ma! - Odpowiada sprzedawca
- A jakaś inna, tania bombonierka dla teściowej?




--------------------------------------------------------------------------------



- Tato, tato, dzik zaatakował babcię!!
- Jak sam zaatakował, to niech się sam broni.




--------------------------------------------------------------------------------



Przyjechała teściowa:
- Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!
- Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!




--------------------------------------------------------------------------------



Idzie Masztalski z obitą, siną gębą i taszczy duże walizki. Spotyka przyjaciela:
- Co Ci się stało Masztalski?
- A, teściowa mnie pobiła.
- Jak by mnie tak teściowa pobiła to bym ją chyba poćwiartował!
- A ty myślisz, że co ja tu dźwigam w tych walizach?




--------------------------------------------------------------------------------



Umarła teściowa, cień padł na całą rodzine, ktoś musi palnąć mowę ....
Powie zieć ...
- Więc tak, dzięki Bogu do Boga poszła moja teściowa. Co jeszcze dobrego mogę na Jej temat powiedzieć? hmmmm hmmmm hmmmm ale brata miała gorszego




--------------------------------------------------------------------------------



Jak długo należy patrzeć na teściową jednym okiem?
-Tak długo aż się muszka ze szczerbinką zgra.




--------------------------------------------------------------------------------



Jakiś facet biegnie za jakąś babą i wali ją dechą po głowie. Inny gość, który to widział mówi do niego:
- Co ty robisz?
On odpowiada:
- To moja teściowa!
Tamten krzyczy:
- No to kantem ją, kantem!!!




--------------------------------------------------------------------------------



- Tato czemu babcia biega zakosami?
- Nie gadaj, podawaj magazynki!

Sykes 09-12-05 21:41

15 lipca 1410 roku. Wstaje świt.
W lesie budzi się polski obóz. Poranny posiłek, modlitwa. Jagiełło
staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów krzyżackich.
- Panie, Wielki Mistrz, Ulrik von Jungingen, proponuje, by zamiast
toczyć tu krwawa bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z
każdej ze stron. Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona
uznana zostanie za zwycięska w całej bitwie.
Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził.
Posłowie odjechali, a Jagiełło podążył do namiotów rycerzy.
- Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek, pójdziesz walczyć o
wygrana bitwę ?
- No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady.
Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... Po prostu nie dam rady...
Król udał się wiec do kolejnego rycerza:- Powala, pójdziesz wałczyć w
pojedynku o wygrana bitwę ?
- Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i wiesz....
Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady....
Udał się wiec Jagiełło do kolejnego namiotu:
- Zbyszko, pójdziesz wałczyć o wygrana bitwę ?
- Królu zloty, nie dam rady. Była imprezka ...
- Tak, tak, wiem - u Zawiszy. Kto jeszcze tam był ?
- No chyba wszyscy...
- Zwołaj wojska, niech się ustawia w szeregu pod lasem. Stanęło wiec polskie wojsko pod lasem, naprzeciw król.
- Słuchajcie, będzie pojedynek o wygrana bitwę. Czy ktoś z was jest wstanie stanąć do niego?
Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali.
Nikt nie chce ... Nagle słychać:
- Ja! Ja! Ja chce!!! Ja pójdę!!!
Rozglądają się i widza - stary dziad z broda do pasa, ubrany w jakiś taki jutowy worek, łachmany.
- Rany Boskie, nie ma nikogo innego????
No i nikogo innego nie było. Dali wiec dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie dal rady dźwignąć,
wiec ciągnie go za sobą .... Patrzą Polacy, a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła
zakuty cały w lśniącą zbroje wielki jak dąb rycerz.
Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy, a Polacy wrzeszczą:
- Dziaaaadeeeeek!!! W nooooogiiiiii!!! W noooogggiiiiiiiiiiiii!!!
Rycerz niemiecki jednak juz ruszył, dopadł dziadka, który w ogóle nie zamierzał uciekać, podniósł się tuman kurzu. Nic nie widać tylko jakieś
takie jęki słychać. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu. Patrzą Polacy, a tam koń bez nóg, Krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i trzęsącą się ręką
trzyma miecz na gardle Niemca i mówi:
- Masz szczęście chuju, ze krzyczeli "w nogi", bo bym ci łeb upierdolił!!!

nate 10-12-05 20:00

PRL:

1.
Nauczyciel pyta ucznia:
- Jaką mamy teraz Polskę?
- Ludową.
- Jaką jeszcze?
- Demokratyczną.
- I jaką jeszcze?
- Socjalistyczną.
- A przed wojną jaka była?
- Niepodległa.

2.
Co to jest krótkie, fajne i do siedzenia?
Dowcip polityczny.

3.
Czym się różni warszawiak od mieszkańca Paryża?
Paryżanin, jak gdzieś tylko usiądzie, zaraz opowiada kawały antyrządowe, natomiast warszawiak, jak zacznie opowiadać dowcipy polityczne, to zaraz siedzi.

4.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego ogłosił konkurs na najlepszy dowcip polityczny. Wyznaczono nagrody:
I – pięć lat obozu pracy,
II – trzy lata,
III – dwa lata.
Przyznanych będzie również kilka nagród pocieszenia – od roku do sześciu miesięcy obozu pracy.

5.
Czym się różni konstytucja polska od amerykańskiej?
Właściwie niczym, bo obie gwarantują wolność wypowiedzi, tylko polska nie gwarantuje wolności po wypowiedzi.

6.
Dlaczego Konstantego Rokossowskiego mianowano marszałkiem Polski.
Taniej było ubrać jednego bolszewika w mundur polski, niż całą armię w mundury sowieckie.

7.
Polsko – radziecka umowa handlowa:
Związek Sowiecki będzie otrzymywał od Polski połowę wydobytego węgla, w zamian za co Polska będzie wysyłać do Związku Sowieckiego połowę produkcji cukru i wieprzowiny.

8.
Pytanie z szkolnego egzaminu:
Kto jest twoim największym ideałem i dlaczego to Lenin?

9.
Na co umarł Stalin?
Na szczęście!

10.
- Sensacja! Sensacja! Ruscy wypuścili Sputnika.
- Jaka tam sensacja. Odsiedział swoje, to go wypuścili.

11.
- Panie majster, Sowiety w kosmos poleciały!
- Wszystkie?
- Nie, ino jeden. Gagarin.
- To co mi głowę zawracasz?

12.
Dlaczego pałki milicyjne są białe?
Żeby nie brudzić czapek studentom.

13.
W Polsce są trzy wyznania:
Prowiesławizm, gierkokatolicyzm i 30 milionów protestantów.

14.
Partia jest konsekwentna.
Gdy mówi, że nie da – to nie da.
Gdy mówi, że da – to mówi.

15.
Jaka jest różnica między Polską a Japonią.
Japonia jest krajem kwitnącej wiśni, natomiast Polska kwitnącej lipy.

16.
Jaka jest różnica między demokracją a demokracją socjalistyczną?
Taka, jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

17.
Co by było w Polsce, gdyby nie było PRL?
Wszystko.

18.
Jakie są drogi do socjalizmu?
Droga benzyna, drogie mięso i drogi towarzysz Gierek.

19.
Jakie imię przyjąłby Gierek, gdyby został papieżem?
Pewexus Comercius I.

20.
Co świadczy o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem?
W krajach socjalistycznych robotnicy są właścicielami fabryk, a w kapitalizmie zaledwie samochodów.

21.
Co to jest kolejka?
Socjalistyczne podejście do sklepu.

22.
Kiedy w socjalizmie zostanie zlikwidowany alkoholizm?
Jeszcze trzeba będzie na to trochę poczekać, ale zrobiliśmy już duży krok w tym kierunku - zlikwidowaliśmy zagrychę.

23.
Nowy serial w telewizji: „Bonędza”, w roli głównej – Edward Gierek.

24.
Wstrzymał mięso, zabrał serek, jego imię – Edward Gierek.

25.
Władze sowieckie zadają sobie pytanie:
Czego ci Polacy jeszcze chcą?
Mają Wojtyłę w Watykanie, mają Brzezińskiego w Waszyngtonie.
Zachciewa im się jeszcze swojego człowieka w Warszawie?

26.
Jaka jest najlepsza warstwa geologiczna?
Warstwa ziemi, warstwa komunistów.

27.
Jaka jest rola związków zawodowych w kapitalizmie?
- Mają bronić robotników przed ustrojem.
A jaką spełniają rolę w socjalizmie?
- Odwrotną niż w kapitalizmie.

28.
W jakich polskich miastach nie powstała jeszcze „Solidarność”?
W Wilnie i we Lwowie.

29.
Jaka jest stała cecha gospodarki PRL?
Przejściowe trudności.

30.
Miesiąc przyjaźni polsko-radzieckiej.
I ani jednego dnia dłużej.

31.
Kiedy w Polsce będzie dobrze?
W 1983 roku. Bo wtedy Związek Radziecki skończy 65 lat i jest nadzieja, że przejdzie w stan spoczynku.

PRL Stan wojenny ZSRR



Stan wojenny:

1.
Wprowadzono zakaz kąpieli w Bugu. Gdyby ktoś zaczął tonąć i machać rękami, Sowieci mogliby pomyśleć, że są wzywani na pomoc.

2.
Rosjanie podarowali Polakom milion butelek szampana na powitanie 1982 roku. Warunek był jeden: każda butelka ma być podana przez kelnera w wojskowym mundurze.

3.
Dlaczego 13 grudnia w TV nie było na dobranoc "Pszczółki Mai"?
Bo nie znaleziono takiego małego munduru.

4.
Wracaj Edek do koryta,
lepszy złodziej, niż bandyta.

5.
Dlaczego rząd Jaruzelskiego strzela do robotników?
Bo głównym celem rządu socjalistycznego zawsze jest robotnik.

6.
Jaka jest różnica między stanem wojennym, a wojną?
Na wojnie prawo do strzelania mają obie strony.

7.
Jak komuniści oceniają wkład niezależnych wydawnictw w rozwój polskiej kultury?
Na od 5 do 10 lat.

8.
Jaka jest absolutnie prawdziwa informacja w "Trybunie Ludu"?
Data.
9.
Dwóch Polaków - to nielegalne spotkanie.
Czterech - nielegalny wiec.
Dziesięć milionów - garstka ekstremistów.

10.
Jaki jest związek między wprowadzeniem stanu wojennego, a "Solidarnością"?
Radziecki.

Sykes 10-12-05 20:14

Jąkała spotyka kolegę. Kolega pyta:
- Jak tam Twoja 6 miesięczna terapia u logopedy? Skończyłeś? Dało Ci to coś...?
- Tak, tak - odpowiada dumny jak paw jąkała i nie czekając na zachętę "jedzie z tym koksem":
- W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie... W czasie suszy szosa jest sucha... Drabina z powyłamywanymi szczeblami...
Kolega przeciera oczy ze zdziwienia:
- Chłopie, toż to cud...!!!”
Na to jąkała z nadzieją w głosie:
- Myyyślisz sta...sta..stary, że miiiii się to... to kieeedyś przy...przy...przyda!?





Jadalnia w psychiatryku. Czereda oszołomów "spożywa" właśnie zupę. Jedni przesiewają widelcami inni palcami, jeszcze inni żrą z miski jak, nie przymierzając - trzoda. Pozostali wylewają sobie posiłek na głowę lub wychlapują na sąsiada. Jeden tylko pensjonariusz w środku tego młyna spokojnie raz po raz nabiera łyżką i kulturalnie podnosi do ust. Po chwili spostrzega to któryś z kolegów.
- Uaaaa! Patrzcie na niego! Franeeek! Ku*wa, odbiło ci?!




Przyniósł Ukrainiec do domu zająca i mówi do żony:
- Usmaż mi go na smalcu.
- Przecież wiesz, że nie mamy smalcu...
- To usmaż go na maśle...
- Masła też nie mamy.
- To usmaż go bez niczego!
- Ale gazu też nie mamy.
Milcząc wziął mężczyzna zająca i wyrzucił za okno. Spadając zając wykrzykiwał radośnie:
- Dziękuję, dziękuję!!! Niech żyje wolna Ukraina.





Opowiada Czesław jak było na safari:
- ... a kiedy raz dopadł mnie lew, to tylko powąchał i se poszedł. Pewnie pomyślał, żem słoń.
- A czemu słoń, Czesław?
- Bo zrobiłem wtedy kupę jak słoń.





- UWAGA! UWAGA!
Podajemy informację dla wszystkich pasażerów naszego statku wycieczkowego!
" Panie i Panowie pasażerowie! Prosimy się nie niepokoić z powodu biegających po pokładzie szczurów. One są absolutnie nieszkodliwe i jedynie zdenerwowane pracami konserwacyjnymi prowadzonymi przez załogę na pokładach naszych szalup ratunkowych. Prosimy przyjąć nasze serdeczne przeprosiny za te utrudnienia, które Państwa dzisiaj spotykają. Jesteśmy pewni, że te niedogodności bardzo szybko przejdą do historii. W ramach rekompensaty zapraszamy do naszego bufetu, który będzie dla Państwa dzisiaj pracował całkowicie bezpłatnie - do ostatniego klienta. Aby Państwa nie krępować, podjęliśmy decyzję o samoobsługowej pracy baru.
Informujemy ponadto: temperatura wody za burtą - 10 stopni, głębokość morza - 200 metrów, do najbliższego brzegu 500 mil morskich."





Żyła sobie stara panna.
Miała łóżko.
Całe życie bała się, że spod łóżka wyjdzie facet, zerwie z niej łaszki i ją zgwałci.
Gdy skończyła 65 lat, stara panna kupiła sobie drugie łóżko.
Żeby podwoić szanse.






Idzie leśniczy, patrzy: wilk kudłaty, pochylony nad czymś małym, czerwonym, mruczy coś niewyraźnie. Podchodzi bliżej... jeszcze bliżej... i wreszcie słyszy:
- ... babcię zjebcie, babcię...
Jak nie huknie na wilka rozwścieczony pracownik leśny:
- Czyś ty och*jał, wilk? Krasnoludki do gwałtu namawiasz? Na staruszce! Zboczenie w lesie szerzysz...
Wilk odwrócił się powoli, w łapie dziewczę drobne ściskając, zdziwionym wrokiem leśnika obrzucił i wybuczał:
- Diee, coś pad, padie leśdiczy, ja katar bab, do Kapturka Czerwodego bówiłeb...
Leśniczy odetchnął z ulgą.





Sąsiedzi, Malwina i Szczepan odrabiają lekcje.
- Szczepan, a tobie staje na mój widok? – pyta dziewczę.
Szczepan, lat 15, okularki na nosie, klasowy inteligencik:
- Malwina, ja przeżywam obecnie szczyt hiperseksualności. Znaczy to, że staje mi już na widok linoleum.







Mała dziewczynka wybrała się z ojcem do fryzjera. Stanęła obok fotela fryzjerskiego, w momencie gdy fryzjer obcinał włosy tacie. Dziewczynka jadła brzoskwinię. Fryzjer uśmiechnął się i mówi:
- Kochanie, będziesz miała włosy w swojej brzoskwini.
- Wiem - odpowiada dziewczynka - i urosną mi piersi...

imported_Sebol 10-12-05 23:22

Nowak usłyszał w radiu że wylądowały ufoludki: - są małe, zielone, mają duże wyłupiaste oczy i trzeba mówić do nich bardzo powoli. Następnego dnia Nowak wybrał się na grzyby. Rozchyla krzaczek - grzybek, następny - też grzybek, następny, a tam mały zielony ludek z wyłupiastymi oczami. Pamiętając radiową informację mówi do niego bardzo powoli:
- Dzień dobry, nazywam się Henryk Nowak, jestem elektromonterem, właśnie zbieram grzyby.
Mały zielony ludek z wyłupiastymi oczami odpowiada mu równie powoli:
- Dzień dobry, nazywam się Jan Kowalski, jestem leśniczym, właśnie robię kupę...


Sierotka Marysia idzie do łazienki wykąpać się. Krasnoludki chcą ją podglądać, jednak są za małe, aby dosięgnąć dziurki od klucza. Uradziły więc, że staną jeden na drugim, a ten na górze będzie ją podglądał i będzie mówił pozostałym co widzi. Gdy już dosięgnął dziurki od klucza, mówi:
- Zdjęła stanik!
- Zdjęła stanik, zdjęła stanik, zdjęła stanik - powtarzają szeptem jeden drugiemu, aż wieść doszła do stojącego na dole.
- I co, i co, i co? - pytanie wraca do tego na górze.
- Zdjęła majtki!
- Zdjęła majtki, zdjęła majtki, zdjęła majtki...
- I co, i co, i co?
- Nic, stoi.
- Mnie też, mnie też, mnie też...



Jasio przychodzi do taty i pyta:
tato co to jest polityka?
Tato mówi:polityka synku to:
-kapitalizm, ja jestem kapitalizm bo ja zarabiam
-twoja mama to rząd bo rządzi pieniędzmi
-dziadek to związki zawodowe bo nic nie robi
-pokojówka to klasa robocza bo sprząta i pracuje
- ty synku jesteś ludem bo tworzysz społęczeństwo
-a twój mały braciszek to przyszłość
Jasio mówi: tato ja się z tym prześpie i może zrozumie
Jasio poszedł spać.w nocy budzi go płacz małego brata który zrobił w pieluszkę.Jasio poszedł do pokoju po mamę, ale nie mógł jej obudzić więc poszedł do pokoju pokojówki.
Wchodzi a pokojówka zajęta z tatą,a przez okno zagląda dziadek, Jasia nikt nie zauważył bo szybko wyszedł, wrócił do swojego pokoju uspokoił braciszka i poszedł spać.Rano Jasio wstał i zszedł na dół tato mówi do niego:
-no i co jasiu już wiesz co to jest polityka ?
-tak tatusiu wiem
-Kapitalizm wykorzystuje klasę roboczą, związki zawodowe się temu przyglądają podczas gdy rząd śpi, lud jest ignorowany, a przyszłość leży w gównie.
To jest polityka tatusiu.



Pani pyta Bartka
P-Bartku kiedy była 2 wojna Światowa?
B-1962
P-a kto ją wywołał
B-Adolf Hitler
P-a ile ludzi zginęło
B-naukowcy tego nie odkryli
Na drugi dzień podchodzi do Bartka Jasiu i sie pyta
J-z czego cie pani pytała?
Bartek na to
-Zapamietaj tylko to 1962, Adolf Hitler, naukowcy tego nie odkryli.
Pani prosi Jasia do tablicy i mówi
P-Jasiu którego roku się urodziłeś
J-1962
Odpowiada z pewnością Jasiu
P-a jak nazywa sie twój ojciec
J-Adolf Hitler
Zdenerwowana pani pyta sie
-Jasiu czy ty masz mózg
J- naukowcy tego nie odkryli!!!!!

imported_Sebol 12-12-05 23:38

Król Lew postanowił wybudować na polanie dla swoich poddanych schronienie, ale to wymagało szeregu zezwoleń, wniosków i podań. Trzeba się było udać do Urzędu by tę sprawę załatwić, zwołał więc miejscową społeczność by wybrała przedstawiciela, zadecydowano więc by był to niedźwiedź, bo duży, silny i wzbudza respekt.
Po ośmiu godzinach wraca z urzędu, lew się go pyta co tam załatwił, a on mówi, że nic. Jak to nic! Ty taki wielki i nic?! Wydelegowano więc lisa, chytry i przebiegły i sprytu ma dużo, wraca po ośmiu godzinach i też nic. Lew mówi, to może wiewiórkę, taka delikatna, ładna, szybka i zgrabna..., podobnie jak poprzednicy też nic nie załatwiła. No to koniec naszych marzeń orzekł Król Lew, a może ktoś na ochotnika? Zgłosił się osioł, wszyscy pękali ze śmiechu, przecież Ty nic nie potrafisz załatwić, ale osioł się uparł i poszedł. Wraca pod dwóch godzinach uradowany, z zezwoleniem w ręku, ogólne zdziwienie, królowi szczęka opadła. Pytają się więc jak to załatwił, a osioł na to:
- Gdzie otworzyłem drzwi to ktoś z rodziny...




--------------------------------------------------------------------------------



Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia?
Podchodzimy do niedźwiedzia i kopiemy go w jaja, i jeśli:
a). uciekamy, a niedźwiedź nas nie goni - jest to miś pluszowy
b). uciekamy na drzewo a niedźwiedż za nami - jest to niedźwiedź brunatny
c). uciekamy na drzewo, zaś niedźwiedź zaczyna nim trząść tak abyśmy spadli - jest to grizzly
d). uciekamy na drzewo, niedźwiedż za nami wsuwając liście - jest to miś koala
e). uciekamy, ale nigdzie nie ma drzew - jest to niedźwiedź polarny
F). nie uciekamy, a niedźwiedź zaczyna płakać - JEST TO MIŚ KOLARGOL - NAJWIĘKSZA CIPA WŚRÓD NIEDŹWIEDZI.




--------------------------------------------------------------------------------



Biegnie sobie zając przez las, patrzy, a tu wilk w wilczym dole uwięziony i wydostać się nie może.
Zajączek z satysfakcją wykorzystał sytuację i obsikał wilka, a potem pobiegł do domu.
W domu myśli: No nie, nie wykorzystać takiej sytuacji? Całe życie będę żałował!
I pobiegłszy z powrotem jeszcze nabobczył wilkowi na głowę.
Wrócił do domu i myśli sobie: No nie, nie wykorzystać takiej sytuacji?
Przecież jeszcze mu mogłem naurągać.
Biegnie więc z powrotem obmyślając wyjątkowo perfidne wyzwiska i w tym zamyśleniu potknął się i wylądował w dole koło wilka.
- Wilku, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale wpadłem cię przeprosić!




--------------------------------------------------------------------------------



Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe
życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
"Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj,
niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie.
Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby byłaświadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."




--------------------------------------------------------------------------------



Przychodzi zajaczek do nowo otwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poprosze pól kilo soli.
- Wiesz zajaczku, nie mam jeszcze wagi, nasypie ci na oko.
- Do dupy se nasyp debilu!




--------------------------------------------------------------------------------



Na łące pasie się wielki byk. Odgania ogonem muchy i szczypie zieloną trawkę. W pewnym momencie zauważa kątem oka wychodzącego zza pagórka białego królika, który coś krzyczy. Byk wraca do jedzenia a zbliżający się królik
wrzeszczy:
- Z drogi bo idzie królik król zwierząt.
Byk dalej zajada trawę i macha ogonem. Królik stanął za nim i mówi:
- Jak zaraz nie odejdziesz to gorzko tego pożałujesz. Liczę do trzech:
razzzzz......, dwaaaaaa..................
W tej chwili byk (tak jak to byki robią często), walnął wielkiego placka i to tak, że trafił prosto w królika, po czym wrócił do jedzenia.
Po kilku minutach z kupy "wynurza" się brązowy królik i pyta:
- Co, zesrałeś się ze strachu cwaniaczku ?




--------------------------------------------------------------------------------



Myśliwy wybrał się na biegun, aby upolować niedźwiedzia polarnego.
Po kilku godzinnym oczekiwaniu wreszcie pojawia się niedźwiedź. Myśliwy celuje kilka minut po czym strzela i nie trafia.
Za chwile na ramieniu czuje łapę,odwraca się i widzi misia do którego strzelał. Miś mówi:
-Wiesz, my tu mamy takie zasady, że jak ktoś na nas poluje i nie trafia to my go gwałcimy.
Co powiedział to zrobił.
Myśliwy się wkurzył, wrócił do domu, codziennie kilka godzin trenuje strzelanie. No ale minął rok, myśliwy znowu pojechał na biegun, ukrył się i czeka. Po kilku minutach pojawia się ten sam niedźwiedź.
Myśliwy celuje, celuje, strzelił - nie trafił. Po chwili czuje łapę na ramieniu,odwraca się a tam stoi niedźwiedź, który mówi:
- Wiesz stary zasady znasz, co ja ci będę tłumaczył.
Myśliwy się totalnie wkurwił. Wrócił do domu i cały czas trenował.
Minął rok i znowu pojechał na biegun. Zaczaił się i po kilku minutach pojawił się niedźwiedź. Myśliwy celuje, pół godziny strzela i nie trafia. Po chwili czuje łapę na ramieniu, odwraca się a tam stoi niedźwiedź, który mówi:
- Stary, ty tu chyba nie przyjeżdzasz na polowanie...




--------------------------------------------------------------------------------



W Opolu u nas w ZOO padł goryl. Jako, że podobno sprowadzenie nowego zajmuje sporo czasu, to...
...Znalazłem ogłoszenie w gazecie, że przyjmą pracownika. No cóż, studentowi zawsze się przyda parę grosza, więc poszedłem do dyrektora ZOO. On przedstawił całą sytuację. Zadaniem moim było siedzenie w klatce w przebraniu goryla, huśtaniu się (taką fajną huśtawkę mieli) itd... No ale 2000 zł płacili na rękę. Więc się zgodziłem.
No i tak już od tygodnia blisko pracuję. Ale wczoraj było nudno (w środku tygodnia niewielu zwiedzajacych) no to się akurat tak huśtałem i się ciut za mocno bujnąłem i jak mnie wyrzuciło wprost do klatki lwa.
Nogi mi się ugięły, zaczynam latać od krat do krat i wrzeszczę: "Lew! ratunku!".
Ale tak patrzę, że ten lew jakoś tak stoi w miejscu i dziwnie się na mnie patrzy... Trochę nawet jakby z przerażeniem. I nagle woła:
- Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą!




--------------------------------------------------------------------------------



Do wytworni pasztetów przyjechała kontrola z SANEPID-u. Inspektor z SANEPID-u pyta:
- Czy ten pasztet z zająca jest naprawdę z zająca?
- Tak, ale prawdę mówiąc dodajemy jeszcze koninę.
- A w jakich proporcjach?
- Pół na pół... jeden zając, jeden koń.




--------------------------------------------------------------------------------



Na łące pasie się wielki byk. Odgania ogonem muchy i szczypie zieloną trawkę. W pewnym momencie zauważa kątem oka wychodzącego zza pagórka białego królika, który coś krzyczy. Byk wraca do jedzenia a zbliżający się królik wrzeszczy:
- Z drogi bo idzie królik, król zwierząt.
Byk dalej zajada trawę i macha ogonem.Królik stanął za nim i mówi:
- Jak zaraz nie odejdziesz to gorzko tego pożałujesz. Liczę do trzech razzzzz..., dwaaaaaa...
W tej chwili byk (tak jak to byki robią często), walnął wielkiego placka i to tak, że trafił prosto w królika, po czym wrócił do jedzenia. Po kilku minutach z kupy "wynurza" się brązowy królik i pyta :
- Co, zesrałeś się ze strachu cwaniaczku ?

imported_Sebol 19-12-05 22:31

Po całonocnej libacji budzi się rosyjski generał, otwiera oczy i widzi jak adiutant czysci jego mundur z wymiocin. Żeby się jakos wytłumaczyć generał tako rzecze do niego:
- Bo młodzież dzisiejsza w ogóle nie umie pić. Wczoraj jakis porucznik całego mnie zarzygał!
Na to adiutant:
- Rzeczywiście panie generale! Całkiem go popierdoliło! Nawet w spodnie panu nasrał!




--------------------------------------------------------------------------------



- Poruczniku, zdarzyła się wam kiedyś katastrofa kolejowa?
- Owszem....
- Opowiedzcie
- No, jadę sobie w jednym przedziale z generałem i jego córką, pociąg wjeżdża w tunel.... no i zamiast córki wyru..ałem generała....




--------------------------------------------------------------------------------



Okulista zasiadajacy w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakies litery?
- Nie widze.
- A widzicie w ogole tablice?
- Nie widze.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!




--------------------------------------------------------------------------------



Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów.
Zdziwiony sierżant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Oo.!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?




--------------------------------------------------------------------------------



Odbywa się szkolenie. Kapral daje komendę:
- Maski założyć!
- Maski zdjąć!
- Maski założyć!
- Maski zdjąć!
- Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski?
- Zdjąłem, obywatelu kapralu!
- Ale morda...




--------------------------------------------------------------------------------



Rozmawiają dwaj żołnierze:
- Chodź porobimy sobie jaja z generała, zagaja pierwszy.
- Spier***, cięto ripostuje drugi.
- Oj chodź, bedzie fajnie, nalega pierwszy.
- NIE!!! Protestuje drugi.
- No dawaj zobaczysz jak będzie fajnie!
- Spier***, ostatnio namówiłeś mnie na robienie sobie jaj z dziekana...




--------------------------------------------------------------------------------



W pociągu, w jednym przedziale siedzą żołnierz-szeregowy, generał, matka i jej 18-letnia córka. W pewnej chwili pociąg wjechał do tunelu, zrobiło się zupełnie ciemno. Słychać głośne plaśnięcie, jakby uderzenie w policzek. Pociąg wyjeżdża z tunelu.
Co sobie myślą te cztery osoby?
Matka:
"Oho, któryś z panów próbował dobierać się do mojej córeczki, a ona wymierzyła mu w policzek."
Córka:
"Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie.
Generał:
"No tak, żołnierz skorzystał, a ja dostałem."
Żołnierz:
"Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu dam generałowi po MORDZIE."




--------------------------------------------------------------------------------



Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę zebrać ludzi w sali gimnastycznej.

Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.

Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.

Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.

Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, zebrać wszystkich na plac ćwiczeń.

Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, ze jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...




--------------------------------------------------------------------------------



Wojsko. Do uszu generała doszło, że żołnierze robią sobie nocne wypady do wsi na dziewczynki. Postanowił sprawdzić to. Nocą poszedł do baraków, a tam faktycznie ani jednego wojaka nie ma. Postanowił czekać.
Po jakimś czasie pojawia się jeden żołnierz, zziajany i widząc generała zaczyna się tłumaczyć:
- Bardzo przepraszam, ale wszystko wyjaśnię. Miałem randkę z dziewczyną i tak jakoś czas zleciał. Pobiegłem na autobus, ale ten mi uciekł. Poszedłem na taxi, ale taxi zepsuło się. Znalazłem farmę, kupiłem konia, ale ten mi padł po drodze. Tak więc biegłem ile sił w nogach no i jestem.
Generał nie wierzył w jego wyjaśnienia, ale że rozumie młodych facetów i ich potrzeby w stosunku do kobiet, pozwolił mu odejść bez żadnej kary.
Po kilku minutach ośmiu innych żołnierzy przybiegło zziajanych. Widząc generała, każdy z nich zaczyna się identycznie tłumaczyć:
- Bardzo przepraszam, ale wszystko wyjaśnię. Miałem randkę z dziewczyną i tak jakoś czas zleciał. Pobiegłem na autobus, ale ten mi uciekł. Poszedłem na taxi, ale taxi zepsuło się. Znalazłem farmę, kupiłem konia, ale ten mi padł po drodze. Tak więc biegłem ile sił w nogach no i jestem.
Generał popatrzył na nich groźnym okiem, ale że dopiero co puścił pierwszego bez kary, to i im pozwolił odejść.
Po chwili przybiega kolejny zziajany żołnierz i widząc generała zaczyna się tłumaczyć:
- Bardzo przepraszam, ale wszystko wyjaśnię. Miałem randkę z dziewczyną i tak jakoś czas zleciał. Pobiegłem na autobus, ale ten mi uciekł. Poszedłem na taxi, ale...
- Zepsuło się, tak?
- Nie. Na drodze leżało tyle koni, że nie sposób było to wszystko objechać!




--------------------------------------------------------------------------------



Generał wizytuje dywizję Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicruta. Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo jestem z Czerwonych Beretów!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo jestem z Czerwonych Beretów.
- Dać mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego ucha. Uderza w niego szpicruta i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!

nate 20-12-05 21:43

Po całonocnej libacji budzi się rosyjski generał, otwiera oczy i widzi jak adiutant czysci jego mundur z wymiocin. Żeby się jakos wytłumaczyć generał tako rzecze do niego:
- Bo młodzież dzisiejsza w ogóle nie umie pić. Wczoraj jakis porucznik całego mnie zarzygał!
Na to adiutant:
- Rzeczywiście panie generale! Całkiem go popierdoliło! Nawet w spodnie panu nasrał!




--------------------------------------------------------------------------------



- Poruczniku, zdarzyła się wam kiedyś katastrofa kolejowa?
- Owszem....
- Opowiedzcie
- No, jadę sobie w jednym przedziale z generałem i jego córką, pociąg wjeżdża w tunel.... no i zamiast córki wyru..ałem generała....




--------------------------------------------------------------------------------



Okulista zasiadajacy w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakies litery?
- Nie widze.
- A widzicie w ogole tablice?
- Nie widze.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!




--------------------------------------------------------------------------------



Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów.
Zdziwiony sierżant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Oo.!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?




--------------------------------------------------------------------------------



Odbywa się szkolenie. Kapral daje komendę:
- Maski założyć!
- Maski zdjąć!
- Maski założyć!
- Maski zdjąć!
- Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski?
- Zdjąłem, obywatelu kapralu!
- Ale morda...




--------------------------------------------------------------------------------



Rozmawiają dwaj żołnierze:
- Chodź porobimy sobie jaja z generała, zagaja pierwszy.
- Spier***, cięto ripostuje drugi.
- Oj chodź, bedzie fajnie, nalega pierwszy.
- NIE!!! Protestuje drugi.
- No dawaj zobaczysz jak będzie fajnie!
- Spier***, ostatnio namówiłeś mnie na robienie sobie jaj z dziekana...




--------------------------------------------------------------------------------



W pociągu, w jednym przedziale siedzą żołnierz-szeregowy, generał, matka i jej 18-letnia córka. W pewnej chwili pociąg wjechał do tunelu, zrobiło się zupełnie ciemno. Słychać głośne plaśnięcie, jakby uderzenie w policzek. Pociąg wyjeżdża z tunelu.
Co sobie myślą te cztery osoby?
Matka:
"Oho, któryś z panów próbował dobierać się do mojej córeczki, a ona wymierzyła mu w policzek."
Córka:
"Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie.
Generał:
"No tak, żołnierz skorzystał, a ja dostałem."
Żołnierz:
"Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu dam generałowi po MORDZIE."




--------------------------------------------------------------------------------



Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę zebrać ludzi w sali gimnastycznej.

Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.

Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.

Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.

Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, zebrać wszystkich na plac ćwiczeń.

Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, ze jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...




--------------------------------------------------------------------------------



Wojsko. Do uszu generała doszło, że żołnierze robią sobie nocne wypady do wsi na dziewczynki. Postanowił sprawdzić to. Nocą poszedł do baraków, a tam faktycznie ani jednego wojaka nie ma. Postanowił czekać.
Po jakimś czasie pojawia się jeden żołnierz, zziajany i widząc generała zaczyna się tłumaczyć:
- Bardzo przepraszam, ale wszystko wyjaśnię. Miałem randkę z dziewczyną i tak jakoś czas zleciał. Pobiegłem na autobus, ale ten mi uciekł. Poszedłem na taxi, ale taxi zepsuło się. Znalazłem farmę, kupiłem konia, ale ten mi padł po drodze. Tak więc biegłem ile sił w nogach no i jestem.
Generał nie wierzył w jego wyjaśnienia, ale że rozumie młodych facetów i ich potrzeby w stosunku do kobiet, pozwolił mu odejść bez żadnej kary.
Po kilku minutach ośmiu innych żołnierzy przybiegło zziajanych. Widząc generała, każdy z nich zaczyna się identycznie tłumaczyć:
- Bardzo przepraszam, ale wszystko wyjaśnię. Miałem randkę z dziewczyną i tak jakoś czas zleciał. Pobiegłem na autobus, ale ten mi uciekł. Poszedłem na taxi, ale taxi zepsuło się. Znalazłem farmę, kupiłem konia, ale ten mi padł po drodze. Tak więc biegłem ile sił w nogach no i jestem.
Generał popatrzył na nich groźnym okiem, ale że dopiero co puścił pierwszego bez kary, to i im pozwolił odejść.
Po chwili przybiega kolejny zziajany żołnierz i widząc generała zaczyna się tłumaczyć:
- Bardzo przepraszam, ale wszystko wyjaśnię. Miałem randkę z dziewczyną i tak jakoś czas zleciał. Pobiegłem na autobus, ale ten mi uciekł. Poszedłem na taxi, ale...
- Zepsuło się, tak?
- Nie. Na drodze leżało tyle koni, że nie sposób było to wszystko objechać!




--------------------------------------------------------------------------------



Generał wizytuje dywizję Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicruta. Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo jestem z Czerwonych Beretów!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo jestem z Czerwonych Beretów.
- Dać mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego ucha. Uderza w niego szpicruta i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!

imported_Sebol 30-12-05 19:59

Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było.
- Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie.





--------------------------------------------------------------------------------



Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na salę depeszę. "Stirlitz, jesteście zwykła dupa!" - mogły odczytać zbyt ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, że właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.




--------------------------------------------------------------------------------



Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant.
- To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy stole.
Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
Zaczęła się zadyma.





--------------------------------------------------------------------------------



Stirlitz jest już w Rosji, pije piwo pod kioskiem i krzywi się do sąsiada:
- Rozwodnione.
A sąsiad na to:
- Trzeba było gorzej szpiegować, pilibyśmy Heineckena.





--------------------------------------------------------------------------------



Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył. Uciekł przez wejście.




--------------------------------------------------------------------------------



Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.




--------------------------------------------------------------------------------



Stirlitz otrzymał telegram: "Jeśli nie zapłacicie za energię elektryczną, wyłączymy wam radiostację".




--------------------------------------------------------------------------------



Stirlitz zobaczył jak banda wyrostków pompuje kota benzyną. Kot wyrwał się, przebiegł kilka metrów i upadł.
- Widocznie benzyna się skończyła - pomyślał Stirlitz.





--------------------------------------------------------------------------------



Szybkościomierz samochodu Bormanna pokazywał 80 km/h. Obok szedł Stirlitz udając, że nigdzie się nie spieszy.




--------------------------------------------------------------------------------



Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał kotek.
- Chcesz mleczka, głuptasku? - spytał czule Stirlitz.
- Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.





--------------------------------------------------------------------------------

mareno 23-03-06 14:05

Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
- Jak się nazywasz, dziewczynko?
- Mam na imię Płatek.
Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
- Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
- Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc:
- Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
Dziewczyka:
- Pigi.
Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta:
- A dlaczego ma tak na imię?
- Bo rucha świnie!

Warszawa. Korek na Jerozolimskich, do jednego kierowcy odzywa się drugi:
- "Słuchaj, porwali prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych, albo inaczej obleją go benzyną i podpalą. Robimy właśnie zbiórkę..."
- "Tak? A po ile dają inni kierowcy?"
- "No tak po 2 - 3 litry."

kuter 23-03-06 16:14

Jaka powinna byc nowoczesna kobieta?

1. Pochodzic ze wschodu, zeby nie zachodzic.
2. Powinna byc przyrodniczka, zeby lubila bez.
3. Powinna byc chemiczka, zeby sie dobrze rozkladala.
4. Powinna byc spadochroniarka, zeby sie dobrze spuszczala.
5. Powinna byc spoleczniczka, aby z wisielca zrobila powstanca.
6. Powinna byc patriotka, aby dac powstancowi schronienie.

Sykes 29-03-06 00:14

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki.
Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf,
zeszły! Wciagają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść... Uuuf,
weszły! Pani siedzi, dyszy, a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z
butami... Zeszły! Na to dziecko:
-...bo to są buciki mojego brata, ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się
trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają .....
weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach...

L.A.F. 29-03-06 13:12

Parka w łóżku: On do niej:
- Kochanie moze dzisiaj na jeźdźca?
- Jaki najeźdzca??
- Germański kurwa oprawca!!

kuter 29-03-06 19:23

Porównania przyrodnicze:


Dziewica:
Pospolita roslina, krotkotrwala, wymaga pielegnacji, chetnie poddajaca sie flancowaniu, ktora po przepikowaniu przestaje juz byc dziewica.

Stara panna:
Roslina dlugotrwala, pnaca i czepiajaca sie wszystkiego i wszystkich, zyje w miejscach odosobnionych i nie wiadomo z kim.

Kochanka:
Roslina kwitnaca, pasozytna, miesozerna, z gatunku motylkowatych, wymaga duzo wilgoci i czestych zmian klimatu ze wzgledu na koszty. W naszych warunkach trudna do hodowli domowej przez dluzszy czas, kwitnie noca.

Żona:
Pozyteczne zwierze domowe, pociagowe, bardzo nerwowe, ale wytrwale, zywi sie odpadkami, w hodowli domowej bardzo oplacalne.

Rozwódka:
Nalezy do owadow wystepujacych w duzych ilosciach, znana pod nazwa szarancza. Samiczki pozostawia w spokoju, samcow niszczy od korzeni, czyni szkody w ubraniu, a szczegolnie w kieszeniach.

Wdowa:
Wierzba z gatunku placzacych, szybko prochniejacych z powodu braku zdrowego korzenia, nadaje sie do przerobki na fujarki.

mareno 30-03-06 09:00

Donald Tusk skonczyl swoj zywot na ziemii. Stoi u wrot bram niebieskich. Do srodka zaprasza go sw.Piotr.
Donald wchodzi rozglada sie i widzi mase zegarow, na kazdym inna godzina. Pyta sie sw.Piotra:
- Po co te wszystkie zegary i dlaczego na kazdym z nich jest inna godzina ?
- Widzisz. kazdy po urodzeniu dostaje taki zegar. na poczatku wskazowka jest na godzinie 12:00. z kazdym klamstwem wskazowka przesuwa sie dalej. popatrz tu jest zegar Matki Teresy z Kalkuty, na jej zegarze wciaz jest godzina 12.
powiedzial sw.Piotr.
Tusk pomyslal chwile i zapytal swego przewodnika:
- A gdzie sa zegary braci Kaczynskich ???
- A wisza w holu glownym. robia za wentylatory.

Senator USA Ford przybył do Polski z oficjalną wizytą. Przyjmuje go nowy premier Andrzej Lepper, odbywa sie prezentacja:
- Oto John Ford - polityk , wybitny mąż stanu, skonczył Uniwersytet w Yale.
- Oto Andrzej Lepper - premier, mąż Stanisławy, skończył 53 lata.

Schodzi facet schodami i trzyma swojego dzieciaka za noge, który wali głową w każdy stopień pokolei. Na 4 piętrze pani Goździkowa wychyla się zza drzwi i mówi
- co pan tak tym dzieckiem wali ?! , przecież czapekcza mu spadnie !
- pani sie nie martwi, gwoździem przybiłem

Mężczyzna spacerujący po moście widzi topiącego sie chłopca.
Bez namysłu wskakuje do rzeki i ratuje malca. Podchodzi do niego Szkot, który okazuje sie być ojcem dziecka : To pan uratował mi syna?
- Tak, ale nie ma sprawy, to był odruch...
- Jak to nie ma, a czapeczka???

Brykol 31-03-06 14:53

Po latach spotkało się trzech przyjaciół z II LO im Jana Zamoyskiego w Lublinie. Chcąc, nie chcąc rozmowa zeszła na teściowe.
- Ja - mówi ten z IVd który skończył medycynę - załatwię gdzieś cyjanek i dodam ku*wie do kawy.
Ten po politechnice ( z IV c), zapodaje swój pomysł :
- Wezmę ku*wa pożyczkę, kupię starej pipie Renault Clio i przetnę przewody hamulcowe. Niech się rozwali na drzewie, suka.
Gość z klasy sportowej, którego losy rzuciły na AR, mówi :
- A ja kupię dwadzieścia tabletek Ibupromu, wezmą to wszystko do gęby, przeżuję, zrobię z tego kulę, wysuszę ją w mikrofali, i zostawię na stole w kuchni.
- Ale po co ? - pytają koledzy
- Wejdzie ta stara raszpla do kuchni, zobaczy kulę i powie "Ale wielka tabletka Ibupromu". A ja wtedy wypadnę z łazienki i pierdolnę ją siekierą w plecy.

----------------------------------------------------------------

Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego.
Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej ?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery.
Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz ?

-----------------------------------------------------------------

Do taksówki wsiadły dwie paniusie typu "damulka z pretensjami".
Po drodze gwarzą sobie o tym i o owym.
- To doprawdy okropne! Jacy ludzie bywają niekulturalni! Wyobraź sobie moja droga, byłam ostatnio na przyjęciu, gdzie do ryby podano mi nóż do befsztyków!
- O tak, szokujący brak ogłady. Mnie znowu zaproponowano sherry w kieliszku do szampana!
W tym momencie wtrąca się taksówkarz:
- Panie nie wezmą mi za złe, mam nadzieję, że ja tak tyłem do pań siedzę?

-------------------------------------------------------------------

Dwa diabły delektują się nalewką.
- Niebo w gębie... - Zachwyca się jeden.
- Ty... - mityguje go drugi. - Nie przeklinaj...

--------------------------------------------------------------------

Nauczycielka zwraca się do ucznia:
- Wymień 5 zwierząt afrykańskich.
- Lew, słoń i trzy żyrafy

--------------------------------------------------------------------

Facet często wracał do domu pijany. Żona postanowiła go przestraszyć, żeby się zmienił. Założyła wojskową maskę przeciwgazową (tzw. słonik) i czeka.
Mąż wchodzi do domu, a ona zza drzwi:
- Buuuuaaaaaaaahhhhhh!!!!!
Facet idzie dalej. Otwiera lodówkę, sięga po piwo, a żona znowu.
- Buuuuuuahhhh!!!!
Facet nic nie zauważył.
Żona pyta:
- Nic nie widzisz??
Facet przyjrzał się dokładnie i mówi:
- Głupia baba, brwi se zgoliła!

----------------------------------------------------------------------

Spotyka się dwóch żołnierzy na polu bitwy i rozmawiają.
- Słuchaj. Tam przy lesie leży taka super Koreanka, mówię ci, ekstra. Zrobi wszystko.
- A loda zrobi? - pyta drugi
- Nie. Bo głowy nie ma.


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 15:32.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.