boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 01-01-21, 01:05   #1 (permalink)
champion
Zobacz Sonde  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 4205
Nominowany 195 razy w 58 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 21
Domyślnie Bermane Stiverne sylwetka cz.2 - Kariera

Zapraszam gorąco do przeczytania drugiej części felietonu, który napisał nasz forumowicz Głos Zza Podwójnej Gardy.

*


Witajcie!
Zapraszam na drugą część felietonu o Bermanie Stivernie. Dziś skupię się na karierze, będzie sporo opisów walk* i na tym głównie będzie polegał ten felieton. Myślę, że tą część kariery znamy najbardziej, bowiem fani boksu śledzili te walki pełne emocji i zwrotów akcji.* Jeśli macie jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem. Dodaję też* link do części 1:
http://www.boxing.pl/forum/publicyst...oczae-tki.html

Zapraszam do podróży przez karierę Haitańczyka.

Początki 2005-2007

W 2005 roku Don* King nadal był mocnym promotorem, owszem „dni świetności” miał już za sobą, ale ciągle bardzo mocno liczył się na scenie bokserskiej, szczególnie na Nowym Kontynencie (warto wspomnieć chociażby sukcesy ówczesnego zawodnika Kinga - Lamona Brewstera).* King wysyłał na amatorskie turnieje swoich ukrytych obserwatorów, a ci donosili mu na których zawodników warto „mieć oko”.* Tak też było w przypadku Stiverne]a, któremu King zaoferował kontrakt. Bermane umowę podpisał i wszedł na drogę zawodowego pięściarza.

Początki kariery Bermane'a można podsumować w kilku podpunktach:
- spora aktywność
- same wygrane przed czasem
- słabi rywale, ewentualnie journeymani
- pokaz mocnego ciosu
- nabieranie doświadczenia

Z ciekawszych rywali z tamtego okresu można wymienić Harolda Sconiersa (TKO 1 runda) oraz Franklina Lawrence'a (TKO 1 runda). Ten drugi miał rekord 4-0 i w trakcie samej walki nabawił się kontuzji ręki, która pewnie znacząco wpłynęła na przebieg walki, choć nagranie, czy nawet zdjęcia z walki są niedostępne.*
Przykładowa walka z tamtego okresu:
https://www.youtube.com/watch?v=rw0m62A3SIE
Bermane Stiverne (4-0)* vs John Turlington (5-7-1)

Walka z Demetriece'em Kingiem - chciałbym zatrzymać się przy tej potyczce. Jest to pierwsza zawodowa porażka Stiverne'a. Walka odbyła się 07.07.2007r, a rekord B.WARE'a w tamtym czasie wynosił 12-0.
Demetriece King, który wtedy miał 22 lata i bilans 11-15-0, to pięściarz, którego możemy określić mianem dobrego journeymana. Choć skończył karierę bilansem 15-20 i przegrywał z wszystkimi bardziej znanymi pięściarzami np. Arturem Bińkowskim, Davidem Tuą (wyjątek stanowi właśnie Stiverne, ewentualnie Bowe Tupou, któremu King zabrał zero z rekordu), to tylko dwóm osobom udało się go pokonać przed czasem - Fresowi Oquendo oraz Shannonowi Briggsowi. Mimo że jest niewysoki (w Boxrecu 180 cm, ale przy Haitańczyku wyglądał na jakieś 185, chyba że Stiverne ma przekłamany wzrost na Boxrec), to ma ciało naturalnego ciężkiego i dysponuje przyzwoitym uderzeniem.

Walka trwała 4 rundy. W pierwszym starciu Stiverne posłał na deski Kinga krótkim prawym sierpem - gdy Demetriece robił niski unik głową. King wstał na 9, cofnął się do narożnika i dopiero potem podszedł do sędziego, aby kontynuować walkę. Od kontaktu z matą do wznowienia minęło jakieś 20-21 sekund. Piszę o tym nie po to, by kwestionować to liczenie, sędzia ma prawo być bardziej wyrozumiały,* byłoby jednak bardziej w porządku, gdyby działo to w dwie strony. Sam Haitańczyk mówi, że chciał przeboksować więcej rund dla zyskania doświadczenia (wcześniejsze jego walki kończyły się najpóźniej w trzecim starciu) i przez to nie poszedł na całość i nie dokończył Kinga, ale rundę zapisał na swoją korzyść 10-8.
Druga i trzecia runda, przebiegały fajnie - dwóch facetów wymieniało mocne ciosy i choć nie było lotności na nogach ani zawrotnych wymian, pojedynek był całkiem przyjemny dla oka. Prawie bez klinczowania, wymiany w półdystansie, czasami pojawiał się obrona typu shoulder roll ze strony Kinga, mocne sierpy, lewe proste.

W czwartej rundzie King trafił Stiverne'a prawym sierpem. Choć Bermane odczuł ten cios, nie wydawał się specjalnie zamroczony, schowany za podwójną gardą próbował odrzucić Demetriece'a kontrami. King jednak mocno się rozkręcił i zasypywał Stiverne'a swoimi mocnymi ciosami. Haitańczyk cały czas walczył, uderzył się nawet rękawicami o piersi i krzyknął, aby pokazać, że jest dobrze. Niestety sędzia po trzeciej ochoczej serii Kinga wkroczył i przerwał walkę.

Stiverne miał spore, słuszne moim zdaniem pretensje -* odpowiadał na ciosy, ani razu nie był na deskach, bronił się i trzymał gardę, a sporo ciosów Kinga amortyzował rękawicą. Skoro sędzia w pierwszej rundzie wykazał się chłodną głową, to czemu nie zrobił tego w czwartej? Pewnie przegrałby rundę, ale tak to został przedwcześnie zastopowany i to nie przez Demetriece'a, ale przez sędziego. Jednak decyzja ringowego była nieodwracalna i w ten sposób Haitańczyk utracił zero w rekordzie.

Nagranie z walki:
https://www.youtube.com/watch?v=K_4kLFofOgw

Lata 2007-2010

Po walce z Kingiem Stiverne szybko przystąpił do odbudowy. Trzy miesiące później stoczył kolejną walkę i otrzepał się z pyłu kontrowersyjnej porażki. Następnie zaliczył jeszcze serię czterech zwycięstw przerwaną w kwietniu 2009 remisem z* Charlesem Davisem (wtedy 17-17-1). Ten amerykański bokser zaliczał właśnie serię 9 porażek z rzędu i remis z takim zawodnikiem nie rzutował dobrze na karierę B.WARE'a. Do walki przystąpił ważąc 258 funtów i nie będąc za bardzo w treningu. Wprawdzie pomagał wtedy w sparingach Jameelowi McCline'owi, jednak nie był na prawdziwym obozie treningowym. Pojawiły się pesymistyczne myśli co z dalszą karierą. Mimo wszystko podopieczny Dona Kinga, postanowił nie kończyć przygody z zawodowym boksem i pokonał dwóch co najwyżej przeciętnych (8-6-1 i 15-31-1) bokserów, po czym przestąpił do przygotowań do walki z Kertonesm Manswellem.


Wygrana nad Edwardem Guierrez’em (15-4-1). 06.10.2007

Walka z Kertsonem Manswellem 29.01.2011:
Choć dziś zawodnik z Trinidadu i* swoimi umiejętnościami i rekordem nie robi wrażenia, w momencie gdy walczył ze Stivernem był niepokonanym i niezweryfikowanym pięściarzem. Trynidadczyk był srebrnym medalistą z Igrzysk Panamoamerykanskich z 2003 roku w kategorii do 91 kg, miał dobrą budowę (naturalny ciężki, 193 cm wzrostu) i 20 (16 przed czasem) zwycięstw nad dość słabymi pięściarzami. Starcie odbyło się w Pontiac (miasto niedaleko Detroit), a w stawce były 3 regionalne pasy ( WBA Latin, WBC International, WBC* United States).

Pierwsza runda przebiegła dość spokojnie, rozpoznawczo. "Rysą na szkle" było to, że Bermane uderzył po gongu i komendzie STOP, ale nie był to mocny cios. W drugiej rudzie, w połowie starcia kombinacją lewy sierp (na szczękę) - prawy prosty (okolice ucha) posłał na deski Manswella. Kertson wstał zamroczony i nie uszedł spod topora - Bermane szybko poprawił dwoma sierpami na szczękę i znowu ciosem w okolice ucha. To był naprawdę ciężki nokaut. Regionalne tytuły i zabranie zera z rekordu Manswella otworzyły drogę do poważniejszych starć.

Walka z Rayem Austinem 25.06.2011:
Prawie dwumetrowy amerykański weteran Ray Austin w momencie walki z Haitańczykiem miał 40 lat i wracał po porażce przez DQ z Odlanierem Solisem. Choć przed walką z Kubańczykiem na przestrzeni dwóch lat pokonał 4 przeciwników (m.in. Williamsona i Gołotę), kibice mogli pamiętać jego przegraną* z Władimirem Kliczką, gdzie przy linach dał się złapać mocnym lewym sierpowym. Nie był to pojedynek na szczycie wagi ciężkiej, bardziej na jej środkowej półce, jednak warty obejrzenia. Mianowicie pokazał, że Bermane ma problem z wysokimi, niezłymi technicznie pięściarzami. Stiverne większość rund przegrywał, chociaż twierdził, że na przebieg walki wpłynął cios w oko, który otrzymał po gongu na pierwszą pauzę. Możliwe, sam Austin po pierwszej rundzie dość wyraźnie się rozochocił w serii ciosów, jednak nie sposób nie zauważyć, że wysoki Austin swoim lewym prostym ogrywał Bermane'a na punkty. W trzeciej rundzie Amerykaninowi odjęto punkt za "pociągnięcie z bara"* po gongu, ale pomimo to w dziesiątej rundzie ciągle miał przewagę punktową nad Haitańczykiem. Reprezentant USA od drugiej połowy walki zaczął słabnąć kondycyjnie i jego uniki, praca lewym prostym oraz refleks zaczęły szwankować. To spowodowało, że w dziesiątym starciu Stiverne złapał Raya* kombinacją lewy - prawy sierp. Mocne ciosy doszły do dość wrażliwych części głowy ( pierwszy - tył głowy, drugi - skroń, ale nie były to faule, po prostu Austin tak* się ustawił w momencie wyprowadzania kombinacji) i Amerykanin padł na deski. Wstał w momencie kiedy arbiter wypowiadał "10" i chociaż dostał jeszcze krótką szansę na kontynuację walki, to nie był wystarczająco świadomy, by kontynuować walkę (nie dostosował się do komend arbitra), wobec czego Bermane wygrał przez TKO.



Od czasu potyczki z Austinem w karierze Stiverne'a częściej pojawiały się dość długie przerwy, trwające nawet rok. Po dłuższej przerwie 14 kwietnia 2012 Stiverne wypunktował mało znanego journeymana Williego Herringa. To zawodnik, który z każdym z bardziej znanych pięściarzy przegrywał, a swoje walki toczy zarówno w kategorii cruser jak i ciężkiej. Po ośmiu rundach Haitańczyk wygrał jednogłośną decyzją sędziów, choć w samej walce uszkodził dłoń. Niewiele wiadomo o przebiegu tej walki, ciężko znaleźć materiał wideo.


Stiverne z "porozbijaną" dłonią po walce z Willie'em Herringiem.

Pierwsza walka z Arreolą - 27.04.2013
Jedno z najcenniejszych zwycięstw Bermana. Chris notował serię sześciu zwycięstw (m.in. nad Erikiem Moliną, Joeyem Abellem), plus jedno zwycięskie no-contest,* którymi odbudowywał po porażce z Tomaszem Adamkiem swoją dość wysoką pozycję. Trofeum starcia był srebrny pas WBC,* miało ono stanowić eliminator do pełnoprawnej walki o pas WBC.* Odbyło się w Los Angeles i było walką wieczoru.*

Ulubieniec zgromadzonej publiczności Chris Arreola od początku przystąpił do ofensywy. Kontrolował środek ringu, wywierał presję i wyrzucał więcej ciosów. Mniej znany Haitańczyk koncentrował się na kontrach i odgryzaniu się rywalowi przy linach. Dzięki takiemu stylu walki Meksykanin zapisał dwie pierwsze rundy na swoją korzyść. W trzecim starciu, B.WARE zdawał się powoli rozkręcać, na co dał dowód niecałe dwie sekundy przed gongiem* - straszliwym prawym sierpem powalił dzielnego Meksykanina na deski, łamiąc mu nos. Od tego nokdownu walka toczyła* się pod dyktando dawnego reprezentanta Kanady.

Pomimo krwawienia i opuchlizny Arreola jednak ciągle stawiał dzielny opór, o czym może świadczyć, że obserwatorzy telewizyjni zapisali szóstą i dziewiątą na jego korzyść. Gdy zabrzmiał ostatni gong, po tym ciekawym starciu, sędziowie ogłosili jednogłośne zwycięstwo Bermana w stosunku 2x 117-110, 118-109, choć punktacja HBO 116-111 była dla mnie bardziej odpowiednia.

Tuż obok Dona Kinga, uradowany Stiverne w udzielonym wywiadzie, opowiedział jak posłał Arreolę na deski, dziękował wszystkim za doping i poprosił Witalija Kliczkę, aby ten nie przechodził na emeryturę, tylko walczył z nim - prawdziwym zawodnikiem wagi ciężkiej. To z pozoru mało ważne stwierdzenie pokazuje, że Bermane naprawdę chciał walczyć z Witalijem Kliczką. W wielu wywiadach mówił, że chętnie zmierzy się z Kliczką (Witalij kiedyś powiedział, że zawalczy z Haitańczykiem), a gdy ten nie przystępował długi czas do obrony (co WBC tłumaczyło kontuzją dłoni) i jednocześnie nie zwakował pasa, Haitańczyk był mocno rozgoryczony.* W międzyczasie o przyszłości pasa WBC krążyło wiele plotek, między innymi o tym, że Witalij da rewanż Chisorze. W końcu jednak Witalijowi odebrano pas w grudniu 2013. Stiverne zajmował pierwsze miejsce w rankingu WBC, Arreola drugie, bowiem po kwietniowej porażce pokonał Setha Mitchela, zaś* Deontay Wilder - trzecie. Przez to WBC usankcjonowało rewanż Stiverne'aa z Chrisem jako walkę o tytuł WBC wagi ciężkiej.





Druga walka z Arreolą* – 10.05.2014

Od samego ogłoszenia walki towarzyszyły jej spore emocje. Panowie nie szczędzili sobie szumnych zapowiedzi, jak to się znokautują,* Deontay Wilder coraz głośniej domagał się swojej szansy na tytuł mistrzowski, eksperci mieli różne zdania na temat potencjalnego przebiegu walki, a kibice cieszyli się z zapowiadanego starcia, choć nie brakło głosów, że obaj pięściarze nie zasłużyli na walkę o tak duży tytuł.



Na wagę Bermane wniósł 108,6 kg, zaś Arreola... 108,6 kg. Po sylwetce widać było, że panowie byli mocno przygotowani, co potwierdziło się, gdy zabrzmiał pierwszy gong. Od pierwszego starcia panowie walczyli w swoim stylu: Arreola skupił się na wywieraniu presji, zaś Stiverne większość czasu blisko lin starał się kontrować Meksykanina. Na kilka sekund przed gongiem, stojący blisko lin Bermane wystrzelił kombinacją lewy -prawy sierp, po których Arreola "zatańczył".* Runda już prawie się kończyła, więc Stiverne nie ruszył do ataku, lecz zamiast ciosów rzucił kilka słów do Chrisa . Następne starcie przebiegało podobnie do pierwszego, ale tutaj to Meksykanin zaznaczył swoją przewagę - w drugiej minucie rundy złapał Haitańczyka ciosami w okolice ust. Ten skrył się za podwójną gardą i już Amerykanin zaczął się rozkręcać. Tu jednak bokser z Karaibów użył swojej specjalności - kontry, przez co walka wróciła do spokojniejszego przebiegu. W kolejnych rundach Meksykanin radził sobie całkiem nieźle, być może zapisywał je na swoją korzyść, ale za każdym razem gdy łapał wiatr w żagle i zaczynał ostrzejsze wymiany, B.WARE pokazywał, że jego pięści nie można lekceważyć i kontrował dawnego rywala Tomasza Adamka. Bermane jednak nie zapominał o lewym prostym, często prowokował Chrisa rozmową i szykował sobie okazję na jakąś mocną kombinacją.



W szóstym starciu Stiverne wykonał swój plan - stojąc przy linach, wyprowadził potężny prawy sierp na skroń Meksykanina. Ten charakterystycznie zatańczył i upadł. Do akcji wkroczył sędzia Jack Reiss, który pozwolił Arreoli walczyć dalej. Odesłał Bermane'a do narożnika, bo ten rozgrzany nokdaunem "pojawił się" na* środku ringu, czekając na wznowienie walki. Arbiter wznowił starcie i* Meksykanin znów znalazł się na deskach. Wielu z sędziów mogłoby przerwać walkę, lecz nie pan Reiss w walce o mistrzostwo świata WBC - kolejny raz dał szanse powstać Chrisowi i nawet gdy ten lekko się zachwiał przy wstawaniu, pozwolił dalej walczyć. Jednak już kilka sekund później wkroczył i przerwał pojedynek, czym uchronił od ciężkiego nokautu dzielonego Meksykanina.

Bermane nie mógł opanować radości, biegał, skakał, nawet przez chwilę położył się na środku ringu, co trochę śmiesznie wyglądało. Widać było jego ogromne wzruszenie, szczególnie podczas wywiadu, gdzie moim zdaniem, nawet płakał ze szczęścia... Był to jeden z najlepszych dni jego życia, a na pewno najlepszy dzień jego kariery. Został pierwszym w historii haitańskim mistrzem świata wagi ciężkiej. Rozpoczął krótkie, bo niestety tylko do pierwszej obrony panowanie na tronie mistrza świata wagi ciężkiej. Odbierał sporo gratulacji, ludzi ciekawiło z kim zawalczy w pierwszej obronie, uważano go za prawdziwą czołówkę wagi ciężkiej w 2014 roku. Wypadło na Deontaya Wildera, który był pierwszy w rankingu WBC i złapał wiatr w żagle, jeśli chodzi o domaganie się walki o pas. Jakoś na Witalija tak głośno nie nalegał...



Walka z Deontayem Wilderem 17.01.2015

Przy tej walce chciałbym się zatrzymać na dokładniejszą analizę. Moim zdaniem to jedna z najważniejszych walk Stiverna - jej wpływ na dalszą karierę był ogromny. Po tej walce kariera Haitańczyka mocno przystopowała, coraz rzadziej pojawiał się w ringu, myślę, że jego mocna szczęka została trochę naruszona, a sam potyczka zabrała mu sporo zdrowia.



Starcie Stiverne'a z Wilderem było dużym bokserskim wydarzeniem w 2015 roku. Sporo kibiców było znudzonych dominacją Władimira Kliczki,* jego stylem walki ze sporą ilości klinczu, niekiedy średnimi oponentami i ciągłym walczeniem w Niemczech. Szum wywołany pozytywną postacią Shannona „Let's go Champ!” Briggsa był tylko dodatkiem i nie mógł zastąpić ciekawego starcia. Nic więc dziwnego, że starcie dwóch "amerykańskich" ( Bermane walczył głównie w USA) ciężkich robiło duże wrażenie. Było to coś świeżego na scenie HW, w nagrodę był pas WBC, a sami panowie co najmniej za sobą nie przepadali. To oczywiście kontrastowało z kulturalnymi konferencjami, na których W. Kliczko w garniturku mówił, jacy to szlachetni gentlemani zmierza się o pasy w tylko sportowym pojedynku. Tu z kolei przyszli oponenci naprawdę się nie lubili.* Deontay przodował w internetowych zaczepkach, ale Bermane czasami też się odgryzał w oficjalnych wypowiedziach. Na konferencji prasowej Wilder* zapowiedział, że wyśle Stiverna na "permanentne wakacje" (tu ciężko mi określić co to znaczy w slangu USA, ale spotkałem się z opinią, że jest to mocno zahaczające), B.WARE nie pozostał dłużny i spytał się, czy Deontay sam nie miał "wakacji" za przemoc (nawiązanie za aresztowanie Wildera w 2013 roku). Widać było, że panowie naprawdę będą zadawać ciosy na "bad intention".* *Bermane'a wkurzyła też pewna wypowiedź Wildera, którą łatwo przeoczyć = na początku konferencji Deontay rozpoczął coś w rodzaju modlitwy "w której poprosił, aby rozerwać głowę Stiverne'a".* Było to mocno obraźliwe dla osoby wierzącej.

Na wagę Stiverne wniósł 108,4 kg, zaś Wilder 99,3. Zapowiadał się świetny pojedynek. Wśród atutów Haitańczyka wymieniano: sprawdzoną szczękę, doświadczenie (szczególnie w późniejszych rundach), chłodną głowę i mocne kontry. Za Amerykaninem przemawiały młodość (29 lat, Bermane rocznikowo 37), siła ciosu i szeroko rozumiane warunki fizyczne (zasięg i wzrost). Większość ludzi uważała, że albo Amerykanin wygra przez ko do pierwszej połowy walki, albo Haitańczyk na punkty.

Po szybkim i trochę zlekceważonym przez Stiverna stuknięciu się rękawicami na początku rozpoczęła się pierwsza runda. Wilder kontrolował lewym prostym, co jakiś czas próbując zahaczyć jakimś sierpem. Stiverne skupił się na wywieraniu presji i próbach skracania ringu. Robił to jednak przy małej ilości zdawanych ciosów, a częściej - unikach. Prawdę mówiąc, niezbyt dobrze sobie w tym radził. Pierwsze stracie, zakończone przestrzelonym ciosem Stiverne'a po gongu, bez trudu można było zapisać na korzyść Amerykanina.

W drugiej, dużo ciekawszej rundzie, bokserzy kontynuowali swoją taktykę. Pięściarz z Plaine-du-Nord próbował ścinać ring* i bić kombinacjami złożonymi z mocnych ciosów, niekiedy bił na korpus, zaś "Bronze Bomber" utrzymywał dystans za pomocą lewego prostego i lewego sierpa. Dochodziło jednak do wymian, a przy tym panowie oprócz wymieniania się ciosami postanowili trochę porozmawiać . Runda zbliżała* się ku końcowi i była bardziej wyrównana niż pierwsza, ale na* sześć sekund przed kończącym gongiem Wilder trafił prawym prostym, który musiał naruszyć Bermane'a (z widowni i kamer ciężko to dostrzec). Deontay przystąpił do chaotycznego ataku, rozpuścił słynne obszerne sierpowe (zwane "wiatrakami")... i B.WARE znalazł się w opałach. Ciosy "Bronze Bombera", niektóre bite w niezbyt czysty sposób, naruszyły Bermane'a, który upadł na deski. Sytuacja wyszła bardzo komicznie, bo Stiverne upadając chwycił Wildera, którego próbował zatrzymać sędzia ze względu na rozbrzmiewający gong. Wszyscy trzej, upadli na matę, Bermane dotknął kolanem maty w trakcie końca wybrzmiewania gongu. Sędzia jednak postanowił nie liczyć Stiverne'a co można uznać za błąd, ale nie było to konieczne. Gong niewątpliwie pomógł Bermane'owi, jednak myślę, że nawet jakby to było na początku rundy, to twardziel z wyspy Haiti przetrwałby to.


Potrójny knockdown 

Trzecia runda przebiegała podobnie do dwóch pierwszych - Stiverne wywierał presję, a Wilder kłuł lewym prostym, co jakiś czas rzucając mocniejszy cios. Widać było, że na początku rundy Haitańczyk był nieswój, ale po chwili wrócił do normalnej dyspozycji, co pozwoliło na kilka fajnych wymian. Jednak kolejne 10:9 na korzyść Amerykanina.
Czwarte starcie według obserwatorów Showtime można było zapisać na korzyść boksera z Haiti. W tym starciu przebieg był podobny do poprzednich - Bermane, kryjący się podwójną gardą, szedł na Deontaya, który albo bił mocnymi ciosami i ostrym jabem, albo robił taki lekki jab polegający bardziej na prostowaniu ręki. W statystykach tej rundy przodował Amerykanin, ale Haitańczyk zadał kilka celniejszych ciosów. Dodatkowo wywierał też ciągłą presję.
W piątej rundzie niewiele się zmieniło- presja Stiverne'a, mocne proste Wildera, a przy tym duża niechęć, rozmowy, gestykulacja, naprawdę widać było taką złość... Starcie raczej na korzyść Bronze Bombera, ale jego oponent nie odstawał zbytnio.
Rundę nr 6 można spokojnie przypisać na korzyść Haitańczyka - jego presja stała się bardziej obfita w wymiany i parę razy całkiem nieźle trafił Deontaya.* Ten z kolei cały czas bił z dystansu, walcząc na "wstecznym biegu". W tej rundzie można zauważyć jedną z cech Amerykanina, mianowicie że sam często walczy nieczysto, natomiast jak zostanie tak potraktowany lubi to pokazać sędziemu.

Siódma runda jest moim zdaniem najlepszą rundą tego pojedynku. Zobaczcie sami, dla mnie to naprawdę pokaz dobrego, acz trochę chaotycznego boksu i bardzo dobrej szczęki Stiverne'a oraz tego, że pomimo mocnych ciosów animuszu, humoru i chęci do rozmowy panom nie brakowało:
https://www.youtube.com/watch?v=27ATtoUyInU

W ósmym starciu nie było już wymian w tak zawrotnym tempie, a raczej powtarzał się schemat z poprzednich rund - presja Stiverna i mocno bijący Wilder z dystansu. W tej rundzie Bermane radził sobie lepiej niż w większości wcześniejszych* -* zdaniem obserwatorów mógłby zapisać ją na swoją korzyść. Widać było, że obaj zawodnicy są w drugiej połowie walki, ale to Bermane wyglądał na bardziej zmęczonego.
Dziewiąta runda była spokojna - przeważały ciosy proste Wildera, który czuł się coraz pewniej, przez co pozwalał sobie na wygłupy wyglądające na parodiowanie Bermane'a. Kolejna odsłona była ciekawsza, bo parę razy doszło do walki w półdystansie i przy linach. W tej płaszczyźnie, gdzie normalnie radził sobie bardzo dobrze, Bermane niewiele zdziałał. W tej rundzie znów Wilder był bardziej skuteczny. W przerwie między rundą 10 a 11 trener Haitańczyka spytał się, czy poddać nierówną walkę, na co oczywiście ten się nie zgodził.



Wobec tego starcie weszło w rundy mistrzowskie i widać było, że wygraną Bermane'a może uratować tylko kilka nokdaunów (co najmniej trzy) lub nokaut. Tak się jednak nie stało i dwie ostatnie rundy nie były już tak ciekawe jak wcześniejsze starcia. Mocno zmęczony reprezentant Haiti wywierał jeszcze mniej skuteczny pressing, co jakiś czas bijąc na korpus, zaś Wilder ładował proste, cofał się lub kleił do walki w zwarciu, która obiektywnie mówiąc: obu panom średnio wychodziła (ale chyba lepiej wypadał w niej Wilder). Było parę fajnych uników ze strony Stiverne'a ( np. po serii prostych w 11 rundzie), czy ambitnych prób złapania Amerykanina mocnym ciosem, ale nic z tego nie wyszło. Bermane do końca walczył, próbował, ale cóż... zawsze czegoś brakowało, czy zasięgu, czy szybkości...

Gdy zabrzmiał ostatni gong, Stiverne uniósł rękawice do góry, nie tyle w geście zwycięstwa, ile po prostu, aby pokazać: "dałem radę walczyć do końca, dzięki za wsparcie". Tak odebrałem to ja jako kibic. Zawodnicy nie rozmawiali ze sobą, nawet po ostatnim gongu złe emocje gdzieś jeszcze zostały
Sędziowie jednogłośnie ogłosili zwycięstwo Wildera punktacją 120:107, 118:109, 119:108. Ja z kolei bardziej skłaniałbym się do punktacji Showtime - 117:111. W szybkim wywiadzie mocno porozbijany, zakrwawiony* Stiverne gratulował Wilderowi i mówił, że nie wie, dlaczego tamtej nocy tak trudno mu się walczyło.

Po walce Stiverne tłumaczył swoją postawę tym, że był mocno odwodniony. Rzeczywiście po walce został przewieziony do szpitala, gdzie lekarze potwierdzili jego diagnozę. Brzmiało to z początku nieco niedorzecznie, bo walka toczyła się w Las Vegas o mistrzostwo wagi ciężkiej, a nie w Tajlandii o regionalny pas w wadze piórkowej. Team Bermane'a twierdził, że stan wysokiego odwodnienia doprowadził do rabdomiolizy, czyli choroby charakterystycznej u ludzi po ekstremalnym wysiłku fizycznym, która charakteryzuje się rozpadem włókien mięśni. To tłumaczyłoby czemu B.WARE nie walczył tak dobrze jak dotychczas.
Cześć kibiców uznała to za słabe wymówki, twierdząc, że Bermane znalazł się w szpitalu przez kumulacje bomb Wildera, a nie z powodu odwodnienia, a słabość w walce z Wilderem wynikała z ograniczeń Stiverne'a - trudności w walce z wysokimi pięściarzami, które można było zobaczyć już w walce z Austinem plus słabe skracanie ringu. Ja jednak po dodaniu dwa do dwóch, uważam, że wersja Stiverna jest prawdziwa. Oczywiście przyjęte ciosy, braki techniczne, trudność w przestawieniu się na nowy styl w walce (z kontrsluggera na sluggera co wywiera presję), wiek (37 lat) - wszystko to prawda, ale Bermane naprawdę był odwodniony. Odwodnienie niejedną ma postać, nie chodzi o to, że Haitańczyk zapomniał butelki wody na trening. Niekiedy można być odwodnionym, pomimo że regularnie się pije - w organizmie gdzie nie ma minerałów woda "przelatuje przez ciało i w nim nie zostaje". W tropikach zaleca się picie wody z solą, z minerałami itp. a nie samą.* Jego team przyznał się, że pod względem nawadniania i diety nie byli idealni (część kibiców śmiała się z filmiku na którym było widać, że Bermane gotuje sobie spaghetti , ale największe szkody uczyniła sauna, do której Stiverne chodził czasie obozu. Myślę, że ta wypłukała minerały i zaburzyła gospodarkę wodną organizmu Haitańczyka.

Jako dowód mogę przytoczyć wywiad z Izu Ugonohem, który mówi " Bermane Stiverne przed pojedynkiem z Deontayem Wilderem codziennie chodził na saunę, bo chciał schudnąć. W pojedynku był odwodniony, osłabiony. Wyglądał najlepiej w karierze, ale co z tego, skoro przegrał walkę? ". Powiedział to człowiek, który sparował ze Stiverne'em w Los Angeles.
Druga strona medalu jest taka, że sam Wilder nie był stu procentach zdrowy - w dzień przed walką podczas rozciągania doznał kontuzji oka, której nie zdążył całkowicie zaleczyć, a w czwartej rundzie pękła mu kość w okolicach palca prawej dłoni. Czyli obaj nie byli w stu procentach zdrowi, mimo to walczyli do końca.
Sam Deontay szczęśliwy z nowym pasem, rozpoczął swoje 5-letnie panowanie mierząc się z różnymi pięściarzami - niekiedy myślę, że z gorszymi od Bermane'a. Potyczka ze Stiverne'em pokazała, że ma kondycję, potrafi realizować plan przez 12 rund i* że nie ma szklanej szczęki - tu nowy mistrz nie pierwszy zresztą raz "popisał się" mówiąc: "udowodniłem, że umiem przyjąć cios", a w innym wywiadzie: "moja córka bije mocniej". Wedle mojej obserwacji Wilder pokazał również, że jest dość silny fizycznie, umie wykorzystywać swój wzrost do przepychanek z niższymi bokserami. Oczywiście Fury swoją siłą go stłamsił, ale przed walką można było odnieść wrażenie, że pod względem siły fizycznej Haitańczyk będzie dominował, a tak nie było, na co z drugiej strony miała wpływ gorsza dyspozycja Bermane'a.


Takie losy mistrza - kiedyś nadejdzie nowy...

Od momentu porażki z Wilderem można uznać, że rozpoczął się dużo gorszy okres kariery Bermane'a, choć po samej walce nie było to z początku widoczne. Bermane nie stracił jakoś mocno w oczach świata boksu, w rankingach nadal był w pierwszej dziesiątce (także w zestawieniu The Ring).
Do lekkich treningów przystąpił kilka tygodni później, ale do odbudowy przystąpił w listopadzie. Z początku mówiło się o walce z Luisem Ortizem, wszyscy się zgodzili, lecz starcie przyblokował Don King, który zamiast walki w PPV, wolał otwarte HBO. Skończyło się tak,* że Stiverne zawalczył z Derricem Rossym na nietransmitowanej gali...

2015-11-15 Walka z Rossym
Cóż można powiedzieć o tym starciu? Chyba nic odkrywczego. Rossy w tamtym czasie notował dość dobrą passę, nie tyle pod względem wyników, ile pod względem formy... Bermane wniósł na wagę aż 115,5 kg, czyli całkiem sporo, o jego formie i odporności nie było wiadomo zbyt wiele.



Walkę wygrał Stiverne w punktacji 95:94 i 2 x 96:93. W pierwszej rundzie po kontrze Derrica był liczony. Nie był jakoś specjalnie zraniony, ale nokdaun w 100% prawidłowy. Zostało to nawet nagrane, niestety tylko ten fragment bowiem walka nietransmitowana w TV.
https://www.youtube.com/watch?v=i_rTp9aep1U
Deski podczas walki z Rossym

Sam Rossy twierdził, że zrobił więcej niż widzieli to sędziowie i jego zdaniem wygrał. Tego samego zdania był Luis Orti, który przymierzany do walki z Rossym twierdził, że ten powinien zwyciężyć z Bermane'em. Sędziowie jednak widzieli co innego i Haitańczyk zyskał (mam nadzieję, że nie ostatnią) wygraną...



Rok 2016:
W grudniu 2015 rozstał się ze swoim wieloletnim menadżerem Camille Estephan z Eye of the Tiger Promotion. Ten miał dość współpracy z chimerycznym promotorem, ale do samego zawodnika nic nie miał. Mimo to Bermane był przymierzany do walki na gali WIlder- Szpilka, ale nic z tego nie wyszło. Następnie pojawiały się plotki o walce z Joshuą lub Erikiem Moliną. Stanęło na starciu z Aleksandrem Powietkinem.

Powietkin miał walczyć w maju 2016 roku z Deontayem, ale po szeregu dziwnych wydarzeń dotyczących wpadki dopingowej do walki nie doszło, a Wilder zmierzył się z Arreolą. W walce z Chrisem zerwał biceps, w międzyczasie sąd WBC uznał, że Powietkin nie zostanie zawieszony i może walczyć o pas WBC. Jednak Wilder był kontuzjowany, więc stwierdzono, że Rosjanin zawalczy z wysoko notowanym (na drugim miejscu) Bermane'em o srebrny pas WBC, który będzie stanowił przepustkę do walki z Wilderem o prawdziwy tytuł.
Przetarg na walkę wygrał rosyjski promotor Riabiński i starcie miało odbyć się 15 grudnia 2015 roku w Jekaterynburgu. W trakcie obozu przygotowawczego (11.11.2016 roku) Bermane wpadł na wyrywkowej kontroli na substancji o nazwie dimetyloamylamin ( skrót DMAA). Substancja ta używana jest w napojach energetycznych i środkach pobudzających zażywanych przed treningiem (tzw. "przedtreningówki"). Haitańczyk złożył wyjaśnienia, że zażył legalnie kupiony suplement "Superharm" aby ułatwić sobie oddawanie moczu, co rzekomo oświadczył w formularzu wypełnianym jeszcze przed kontrolą. WBC oświadczenie przyjęło, ukarało Bermana grzywną 70 tysięcy dolarów, ale pozwoliło na walkę. Team Powietkina nie miał z tą wpadką żadnego problemu, nadal szykowali się do walki.
W grudniu Bermane wraz ze swoją drużyną przyleciał do Jakaterynburga. Walka była już prawie dopięta na ostatni guzik, jeszcze 13 grudnia testy wykazały, że obaj panowie są "czyści". Zawodników oficjalnie zważono, Bermane wniósł na wagę 113,1 kg, czyli całkiem ok. ( Powietkin 101,5 kg). Jednak w dzień pojedynku agencja antydopingowa VADA poinformowała, że Powietkin wpadł na ostarynie z próbki z dnia 6 grudnia. B.WARE usłyszał o tej informacji w dzień walki, wrócił do hotelu i po telefonie z Donem Kingiem a także Mauricio Sulaimanem uznał, że wróci do domu. Dodatkowo twierdził, że pewni ludzie obserwowali ich, przez co nie do końca czuł się bezpieczny, więc postanowił dyskretnie opuścić hotel,, po czym wylecieć do Moskwy a stamtąd do USA. Po wszystkim zarówno Stiverne jak i Don King stwierdzili, że Powietkin powinien zostać zdyskwalifikowany.
Rosjanin jednak wyszedł do walki i znokautował będącego od jakiegoś tygodnia w Jekaterynburgu Johanna Duhaupasa, który najwyraźniej był tam na zastępstwo, choć promotor Aleksiej Titow* stwierdził, że był tam* na wypadek "prowokacji". Sam Aleksander powiedział, że Bermane nie chciał walczyć, pewnie nie trenował, a on sam nie brał nic zabronionego.
Całą tę sprawę zostawiam Waszej ocenie, dla mnie jest ona bardzo dziwna w wielu aspektach i nie dziwię się, że ta sytuacja służy za argument dla zwolenników teorii, że WBC* nie chciało dopuścić do walki Powietkin- Wilder.


Rewanż z Deontayem Wilderem. 04.11.2017
Po niedoszłym starciu z Rosjaninem, Stiverne miał zostać zestawionym z Dominikiem Breazele'em na listopadowej gali Wilder-Ortiz. Kubańczyk jednak wpadł na szeroko rozumianej "substancji zakazanej" i* według logiki WBC Bermane* zyskał status obowiązkowego pretendenta do walki o MŚ z Deontayem Wilderem. Był to pierwszy, "mandatory" Wildera po trzech latach panowania. Stiverne odgrażał się, że odzyska swój tytuł, Wilder zaś twierdził, że obawia się o życie Bermane'a. Takie słowne przepychanki spowodowały eskalację żenujących wypowiedzi na konferencji prasowej poprzedzającej walkę - panowie grozili sobie śmiercią, widać byłą tą "zła krew". O ile w przypadku pierwszego pojedynku bad blood był czymś naturalnym,* to tutaj jako kibic czułem zażenowanie i smutek, że jeden z moich ulubionych zawodników wygaduje takie rzeczy. Sam Stiverne tłumaczył się potem, że po prostu odpowiedział na wcześniejsze wypowiedzi Amerykanina. Wiadomo, złość z powodu utraty tytułu, niechęć do postaci Wildera, emocje związane z walką, też element promocji - jednak myślę, że tutaj granica została przekroczona.
Na wagę Stiverne wniósł 115,5 kg, czyli całkiem sporo. Kibice przypuszczali, że w ringu będzie prezentował się dużo gorzej od Bronze Bombera. Tak też się stało - Stiverne od początku wyglądał słabo, zadał tylko 4 niecelne ciosy, nie wywierał presji jak w pierwszej walce. Na 50 sekund przed końcem pierwszej rundy Deontay postanowił przyspieszyć, uderzył prawym sierpem, którym trafił za ucho/w tył głowy, po czym wyprowadził kombinację lewy-prawy, co skończyło się pierwszymi deskami Haitańczyka. Bermane wstał i powiedział sędziemu "behind head" (za głowę). Ten jednak słusznie wznowił walkę. Tu Wilder stanął jak w jakimś filmie, spojrzał na Stiverna i znów powalił go na deski ciosami, które w większości trafiły w rękawice. Bermane dość szybko wstał, ale zrobił dość dziwne kółko (niby powrót do narożnika, choć był blisko niego), przez co zyskał jakieś dodatkowe 2 sekundy do momentu puszczenia walki* niektórzy sędziowie mogliby to przerwać). Ogólnie nie wyglądał na osobę, która ma ogień walczyć dalej, mimo to sędzia wznowił pojedynek... co skończyło się mocnym KO na Stivernie. Wilder obszernymi sierpami znokautował stojącego przy linach Bermane'a. KO było mocne, sędzia wprost rzucił się, aby odciągnąć bijącego Wildera. Mam wrażenie, że Haitańczyk stracił przytomność, jednak tylko na kilka sekund, bowiem już niecałe 10 sekund później próbował powstać. To skończyło się przewróceniem, ale niecałą minutę po KO Bermane siedział na krześle i przytomnie rozmawiał. Nokaut, choć widowiskowy na powtórkach, nie był tak mocny jak KO na Szpilce czy w Whyte-Browne. Wilder wyglądał wtedy jak milion dolarów, ale trzeba uczciwie przyznać, że Stiverne nie powinien dostać tej walki.

Po walce Bermane tłumaczył się, że został uderzony w tył głowy i nie mógł dojść do siebie. Rzeczywiście prawy sierp, przed pierwszymi deskami doszedł tyłu/boku głowy. Wilder rzeczywiście ma tendencje do faulowania (nawet jeśli nie robi tego intencjonalnie) ciosami w tył głowy, ale w tym przypadku moim zdaniem nie jest to dobre tłumaczenie. To jest boks, wszystko dzieje się dynamicznie, Bermane też nieraz zadawał podobne ciosy. Do swoich tłumaczeń Bermane sporo później dodał, że tak naprawdę był gotowy na Dominika Breazeale'a, a walkę z Wilderem wziął, bo musiał. Trochę się to kłóci z wcześniejszymi zapowiedziami, ale cóż..., wymówki to też element boksu.*
Ogólnie mówiąc była to najgorsza walka Stiverne'a, na osłodę zostało wprawdzie jakieś 500 tysięcy dolarów, ale kibice i fani byli zawiedzeni.


Rok 2019, starcie z Joem Joyce'em 23.02.2019
Po nieudanym ataku na tron WBC Stiverne nie walczył 15 miesięcy. Z całkowicie nowym sztabem i trenerem Charlesem Mooneyem, który w 1976 roku zdobył srebrny medal olimpijski, B.WARE postanowił wziąć walkę z Joem Joyce'e m (ówczesny bilans 7-0, 7KO) w Anglii, w Manchesterze. Zawodnicy mieli dobrą okazję wyjaśnić sobie w ringu "sparingowe plotki", które narosły po ich wspólnych sparingach podczas obozu przygotowawczego w Las Vegas w 2017 roku, gdzie Stiverne trenował do walki z Dominikiem Breazeale'em, a Joyce szykował się do swojego zawodowego debiutu.


Zdjęcie z wspólnego sparingu

Panowie odbyli jakieś 10-12 rund* i zakończyli wspólne sparingi. Nie byłoby kontrowersji, jednak po pewnym czasie ekipa Irlandczyka ogłosiła, że B.WARE został obity jak chodzący worek treningowy i to było powodem zaprzestania wspólnych treningów. Byli wkurzeni rzekomym wywiadem, w którym Stiverne miał powiedzieć, że "zabrał Joyce'a do szkoły".* Bermane temu zaprzeczył i twierdził, że same sparingi były na prośbę Joego, aż po kilku dniach team Haitańczyka stwierdził, że Joyce nie pomaga im w przygotowaniach, a bardziej sprawdza swoje umiejętności, więc zaprzestali sparingów.
Stiverne'a* wkurzyło też to, że po ich sparingach Joe poleciał do Kalifornii, gdzie sparował z Dominikiem Breazeale'em. Ten fakt rzeczywiście jest złamaniem pewnego przykazania bokserskiego (podobna* sytuacja z Adamkiem i Kaufmanem), ale team Joyce'a stwierdził, że oni po prostu chcieli sparować, aby szkolić wkraczającego w zawodową karierę Irlandczyka.
Choć zrobiłem mały research, nie znalazłem tego rzekomego wywiadu. Ekipie Joyce'a może chodzić o wywiad, w którym doświadczony były mistrz świata odradza zbyt odważne prowadzenie Joyce'a, jednak nie padły tam przytaczane słowa. Całe to zamieszanie podsycał dość irytujący menadżer pięściarza z Wysp - Sam Jones. Apogeum tych przepychanek miało miejsce na konferencji prasowej poprzedzającej walkę. Menadżer wdał się w słowną przepychankę, co spowodowało że Stiverne wstał z zamiarem "zdzielenia z liścia", ochrona wstała, sporo szum, wyświetleń i śmiechu, że Haitańczyk bardziej był wkurzony na menadżera niż przyszłego przeciwnika. Szczerze? Nie dziwię mu się - Sam Jones wygląda mi na bardzo "śliskiego" typa, który wzbudza dużą antypatię.
Jednak emocje z konferencji prasowej mogły trochę prysnąć, gdy doszło do ważenia. Na wagę Joyce wniósł 120,2 kg zaś Stiverne 123,8 kg. U Joyce'a wyglądało to całkiem nieźle, zaś po Bermanie widać było sporo otłuszczenia i że daleko mu do formy z 2014 roku. Jednak trzeba przyznać, że kark nadal miał potężny, a mięśni kapturowych mógłby pozazdrościć niejeden młodszy pięściarz (naturalne cechy i lata treningów robią swoje). Starcie było usankcjonowane jako walka o tytuł Mistrza Wspólnoty Brytyjskiej oraz o pas WBA Gold, czyli jakiś kolejny twór federacji WBA (absurd ).
W ringu potwierdziły się przypuszczenia kibiców, jakie pojawiły się po ważeniu. Bermane tylko w pierwszej rundzie wypadł nieźle - parę razy nieźle złapał na kontrę "dziurawego w obronie" Joyce'a, który jednak ciągle parł do przodu pomimo przyjętych ciosów.* Te ciosy, choć pewnie już nie tak mocne jak kiedyś (z racji wieku), mogłyby według mnie jeszcze przewrócić jakiegoś boksera o niepewnej szczęce. Najwyraźniej Joyce głowę bardzo mocną, bo przyjmował je dość swobodnie.


Od drugiej rundy zaczęły się kłopoty Stiverne'a zarówno kondycyjne jak i wynikające z przyjmowanych ciosów - rundę zakończył trochę* "pływając". W kolejnych starciach Bermane prezentował się jeszcze gorzej, w trzeciej rundzie był nawet liczony po prawym overhandzie Joyce'a (choć nie był mocno zraniony). B.Ware próbował obrony przy linach, kontr i krzyżowej gardy, ale było to stanowczo za mało, aby nawiązać chociaż równą walkę. Zadawał bardzo mało ciosów, był powolny, mocno zmęczony a do tego zbierał strasznie dużo ciosów, jego głowa stawała się coraz bardziej opuchnięta. W szóstej rundzie po kolejnej serii Joyce'a sędzia w końcu przerwał nierówny pojedynek. Była to całkowicie słuszna decyzja, która oszczędziła Haitańczykowi zdrowia, bowiem otrzymał w tej walce mnóstwo ciosów. Zdaniem wielu kibiców walka powinna być zatrzymana wcześniej, a sam Joyce dziwił się, że dopiero arbiter zatrzymał walkę, a nie narożnik boksera z Haiti.
Po walce panowie już w przyjaznej atmosferze spotkali się w szatni. Bermane wraz z Joyce'em i jego mamą zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie, uścisnęli dłoń - fajnie że złe emocje zostały w ringu, a po walce okazali sobie szacunek.*
https://www.youtube.com/watch?v=4QOrMEFx1BI


Dalsza kariera.
Po walce w Londynie notowania Stiverna trochę spadły, ale dalej był w pierwszej czterdziestce Boxreca i ofert walk wcale nie brakowało. Najpierw miał walczyć w sezonie jesień-zima w roku 2019. Do starcia nie doszło, bo Bermane doznał kontuzji. Potem pojawiły się oferty, aby walczył na gali Wilder-Fury II, jednak były to tylko wstępne propozycje.* W końcu B.WARE miał wrócić 18 kwietnia 2020 roku z jakimś rywalem "na powrót", jednak gali nie doszło z powodu pandemii koronawirusa. Może po uporaniu się z COVID-19 znów zobaczymy Stiverne'a w ringu? Ostatnio Bermane wrzuca na swój instagramowy profil zdjęcia z treningów z podpisem 2021...
Chciałbym, aby Bermane zakończył i przypieczętował swoją karierę zwycięstwem, najlepiej nad kimś niepokonanym (oczywiście nie piszę o czołowych prospektach, ale są goście z fajnym rekordem, a nie tak groźni) o jakiś regionalny pas(ek). Z drugiej strony, dwie ostatnie walki Bermana oglądałem z ciężkim sercem...*

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Konkurs: Artykuł Miesiąca January, 2021   Zobacz SondeZobacz Sonde   Zobacz 3 Najlepsze NagrodyZobacz 3 Najlepsze Nagrody
Nominated Poniżsi 2 użytkownicy nominowało ten Temat:  
Mr.KO  (01-01-21), szmagel  (05-01-21)

stare 01-01-21, 17:53   #2 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1637
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ciekawy tekst. Dobra robota.Stivern dziwnie się zachował z Powietkinem.
Mr.KO jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-01-21, 23:54   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Postów: 263
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mr.KO Zobacz post
Ciekawy tekst. Dobra robota.Stivern dziwnie się zachował z Powietkinem.
Dzięki za miłe słowa, to zawsze cieszy tym bardziej że nie wiem jak te tekst się czyta. Dla mnie okej ale miałem trochę niepewności wcześniej jak to pisałem czy to jest w miarę okej.

Co do zachowania z Powietkinem to rzeczywiście dziwna akcja.
Cieżko to obiektywnie ocenić bo my kibice chyba nie do końca wiemy co tam się stało. Czemu był tam Duhaupas ? Tak jak napisałem, każdy musi sobie samemu ocenić.

Pozdrawiam
Głos zza podwójnej gardy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-01-21, 14:11   #4 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 187
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wyczuwał, że będzie w palnik więc się zawinął. Dziwi mnie tylko, że się na kasę nie połasił bo Ruscy zawsze za walki z Saszą bardzo dobrze płacili.
Jednak ta potencjalna porażka ( według mnie bardzo prawdopodobna ) przekreśliłaby jego plany na title shot na bardzo długo.

Trochę też taki „chwyt marketingowy”. Ja jestem „czysty” a zły Rusek „nakoksowany”. Ameryka dobra, Rosja zła.
Simon Phoenix jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-01-21, 19:40   #5 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1637
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Simon Phoenix Zobacz post
Wyczuwał, że będzie w palnik więc się zawinął. Dziwi mnie tylko, że się na kasę nie połasił bo Ruscy zawsze za walki z Saszą bardzo dobrze płacili.
Jednak ta potencjalna porażka ( według mnie bardzo prawdopodobna ) przekreśliłaby jego plany na title shot na bardzo długo.

Trochę też taki „chwyt marketingowy”. Ja jestem „czysty” a zły Rusek „nakoksowany”. Ameryka dobra, Rosja zła.
Właśnie Rosjanie płacą dobrze, faworytem by nie był,ale układ styli Go premiuje. A czy On taki dobry?Też został złapany na dopingu i obóz Powietkina nie robił ze Stiverna koksiarza. Obiecał Mu King rewanż z Wilderem i pewnie to zdecydowało. Ale moim zdaniem to nie była dobra decyzja.
Mr.KO jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-01-21, 20:42   #6 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 187
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mr.KO Zobacz post
Właśnie Rosjanie płacą dobrze, faworytem by nie był,ale układ styli Go premiuje. A czy On taki dobry?Też został złapany na dopingu i obóz Powietkina nie robił ze Stiverna koksiarza. Obiecał Mu King rewanż z Wilderem i pewnie to zdecydowało. Ale moim zdaniem to nie była dobra decyzja.
No i o to właśnie mi chodziło, że wszystko to było strasznie naciągane. Zrobiliby wszystko żeby uniknąć lania od Powietkina. Więc obrzucili go błotem. W USA wszyscy to lykneli i Stiverne ( oraz Wilder ) wrócili jak Rocky z Rosji jak bohaterowie.
Nie próbuję tu oczyszczać Powietkina bo uważam że na tym poziomie wszyscy coś łykają. Ale tamta akcja była świetna w ich wykonaniu.

Pewnie masz rację i B-WARE miał już obiecaną walkę z Wilderem.
Simon Phoenix jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-01-21, 01:58   #7 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 4205
Nominowany 195 razy w 58 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 21
Domyślnie

Czy Wy widzicie to co ja?

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-01-21, 09:54   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 187
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Czy Wy widzicie to co ja?

Chętnie to obejrze.
Ciekawe jak bardzo utuczony jest Charr. Tyle czasu bez walki...
Jakby nie patrzeć wyzwanie jest. I "pas" Na szali hehe.

B-Ware też chce się chyba wspinać w rankingu ;-)
Simon Phoenix jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-01-21, 20:01   #9 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1637
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Porządki WBA i Stiverne z bumobijem
Mr.KO jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-01-21, 14:51   #10 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Postów: 263
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Czy Wy widzicie to co ja?

Ucieszyło mnie to jak się dowiedziałem o tej wiadomości. Będe mocno kibicował Bermanowi i myślę że wygra spokojnie.
Auty i wady Haitańczyka znamy...
Za atuty Lovejoy'a można wymienić to że jest trochę młodszy od Bermana ( 37 lat a Haitańczyk 42) i to że jest dość dużym gościem. A tak to nic nie wiadomo o nim, rekord nadmuchany do niebotycznych rozmiarów (19 walk wszystkie przed czasem). Późno zaczął bo w wieku 32 lat ( nie wiem czy chodzi o treningi czy pierwszą walkę bo tę według boxrec miał mając też 32 lata), rywale bardzo słabi (tylko jeden z dodatnim rekordem). Jednak choć to slaby argument, coś tego Dona Kinga musiało skłonić do podpisania kontraktu z Christopherem...
Wierząc Furemu, posłał go na deski na sparingu tylko lewą ręką. Lovejoy oczywiście temu zaprzecza.


Myślę że nawet już trochę naruszony Stiverne, spokojnie go zastopuje. Za duży przeskok klas, nawet średni rywale Stiverne'a przewyższają wielokrotnie rywal Lovejoya.
Głos zza podwójnej gardy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Bermane Stiverne sylwetka cz.1 - Początki Marek Cudek Publicystyka 16 05-01-21 21:34
Eksperci typują walkę Stiverne vs Wilder dla "Biblii Boksu" Krystian Sander Newsy 6 16-01-15 08:11
Przed walką Stiverne vs Arreola o mś WBC w ciężkiej [sonda + typy redakcji] Paweł Rozmytański Newsy 21 12-05-14 21:15
Bermane Stiverne - bądź świadomy, że „B.Ware” nadchodzi Andrzej Pastuszek Publicystyka 2 28-04-13 10:26


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:35.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.