boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Zobacz wyniki ankiety: Kogo chciałbyś dla Crawforda?
Manny Pacquiao 1 6.67%
Jaron Ennis 0 0%
Wasyl Łomaczenko 1 6.67%
Teofimo Lopez 3 20.00%
Errol Spence Jr 13 86.67%
Josh Taylor 0 0%
Mickey Garcia 0 0%
Jermell Charlo 0 0%
Jose Ramirez 0 0%
Vergil Ortiz Jr 0 0%
Ankieta wielokrotnego wyboru Głosujących: 15. Nie możesz głosować w tej sondzie

Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 17-11-20, 16:08   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie Pięściarzu, sprzedaj się sam!



Uwaga, do tekstu dołączona jest sonda "Kogo chciałbyś dla Crawforda?"


Terrance Crawford a fuckinnnn dog!

Powyższe słowa mówią wszystko: Devinowi Haneyowi niezmiernie przypadł do gustu sobotni pokaz bokserskiego kunsztu w wykonaniu Terrence'a Crawforda. Nie tylko jemu, bo na Twitterze natychmiast rozgorzała dyskusja na temat słuszności umieszczania "Buda" pod Canelo Alvarezem w rankingach P4P. Ale to nie koniec, zaczęło się od niewinnej z pozoru walki z klasowym, choć już lekko nadgryzionym zębem czasu i twardą ręką Gołowkina - Kellem Brookiem, a skończyło na medialnym ruchu wokół Crawforda, który może wystrzelić go w orbitę największych graczy P4P lub spowodować powolne schnięcie na peryferiach wielkiego boksu największego talentu bokserskego w USA od czasu Floyda Mayweathera Juniora.

88-letni znamienity promotor Bob Arum, zapytany po wygranej "Buda" w czwartej rundzie, czy wierzy w to, że jego Top Rank będzie w stanie zatrzymać Crawforda po wygaśnięciu kontraktu w październiku 2021 roku, odpowiedział:

Pytanie, czy chcemy go zatrzymać. Za pieniądze jakie dopłaciłem w jego trzech ostatnich walkach mógłbym zbudować dom w Beverly Hills.

I dalej:

[Crawford] musi się promować, tak jak to robi Lopez, Shakur. Jak Pacquiao, Mayweather. Jeśli tego nie będzie robił, któż do ch... będzie go chciał? Choćby był największym pięściarzem świata, nie zamierzam przez niego zbankrutować.

Kibic zazwyczaj nieufnie patrzy na prezesów, promotorów, więc było tylko kwestią czasu, kiedy twitterowy lud rzuci się by bronić "najlepszego fightera ma świecie" przed "brudną polityką". Jedni cieszą się już teraz przyszłą wolnością Terence'a, inni widzą go już w PBC.

O skomplikowanej szorstko-tkliwej relacji między Arumem a Crawfordem

Wysublimowany. Natchniony. Koneserzy nie mają problemów z użyciem dużych słów, opisując boks Terence'a Crawforda. Generalnie wśród analityków i zwykłych fanów panuje aura podziwu, jest dużo cmokania i żalu, że "Bud" robi "pokazy" tak rzadko i niekoniecznie na tle godnych rywali. A jak to było w "erze przedarumowej"?

Menedżerka Cameron Dunkin, która prowadziła Kelly'ego Pavlika, Timothy'ego Bradleya, a ostatnio ma pod opieką ogromnie utalentowanego Jarona Ennisa, opiekowała się w pierwszych dwudziestu walkach karierą "Buda".

Nikt go wtedy nie chciał.

Nie, nic Wam się nie przywidziało. Budzącego powszechny zachwyt Terence'a Crawforda, który nie wypadł sroce spod ogona, już jako amator rozkładał Mikeya i Danny'ego Garciów - nikt nie chciał promować!

Jasne, młody Crawford nie miał stylu Tysona, ani Roya Jonesa Juniora, których stylistyczna charyzma przyciągała przed telewizory nawet niechętnych boksowi. Nie był Alim, Furym czy Mayweatherem, którzy mogliby bić się raz na rok, a i tak zarabialiby krocie, ze względu na to co mówią, jak mówią. Pochodził z Omaha w Nebraska, stanu w którym łowcy talentów szukają futbolistów, a nie bokserów. Przed snem oglądał stare walki Leonarda, Hearnsa, Durana, Barrery, Floyda i Chaveza. Miał dar i był przez chwilę niesprzedawalny. Aż nagle wszystkich olśniło.

Opowieść pani Dunkin brzmi nieco dramatycznie, jednak faktycznie sprawa oparła się o realia: współmenedżer Crawforda i zarazem jego coach Brian McIntyre trenował również paru pięściarzy Top Rank, więc deal z Terence'em był kwestią czasu. W 2011 roku, po zmieceniu w dwóch rundach Derricka Camposa, mając 13 zwycięstw, w tym 10 przed czasem, Crawford został oddany w mocne ręce Boba Aruma. W styczniu 2015, po wygranych z Burnsem, Gamboą i Beltranem został przez stowarzyszenie BWAA wybrany "Pięściarzem Roku". Trudno opisać jak Crawford cenił to wyróżnienie. Raz, że to nagroda od ekspertów - BWAA to stowarzyszenie amerykańskich dziennikarzy piszących o boksie, dwa - Crawford nieraz później nie ukrywał rozżalenia, kiedy nagroda ta poszła w inne ręce.



PacMan

Już wtedy, podczas "czyszczenia" kategorii lekkopółśredniej, Manny Pacquiao był numerem jeden na liście celów teamu "Buda". Filipińczyk miał jednak ważniejsze sprawy: "rozbijanie banku" z Floydem Mayweatherem Juniorem i służbę ojczyźnie (Manny został senatorem w 2016 roku, na okres sześciu lat). Na osłodę po porażce w "Walce Stulecia", pokonał Bradleya i Vargasa i został "przekręcony" z Hornem. O Crawfordzie nie było mowy, a jeśli nie wiadomo o co chodzi, to...

PPV, czyli pierwszy błąd Aruma

W 2016 Crawford miał 29 lat, osiem lat na ringach zawodowych. Trzeba pamiętać, że pierwszy raz miał rękawice na rękach jako siedmiolatek. Oprócz bujnego życia i walk ulicznych, bił się krótko, ale treściwie na ringach amatorskich, choć nie zdołał wejść do olimpijskiego teamu na Pekin 2008 (po dwóch wygranych przegrał z Miguelem Angelem Gonzalezem). Krótko mówiąc: miał prawo pomyśleć o "zwrocie" i pierwszych dużych pieniądzach.

Nie wiem, kto był inicjatorem wrzucenia unifikacji z Wiktorem Postołem do pay-per-view, ale z perspektywy czasu była to decyzja przedwczesna. Już wtedy, świetny felietonista Frank Lotierzo ubolewał na tym, że tak znakomite zestawienie zostanie "odebrane" kibicom, a 60-dolarowa bariera zostało postawiona bezmyślnie. Jego argumenty są aktualne i dzisiaj.

Taka walka powinna być czymś przełomowym dla Crawforda. Dla każdego boksera byłoby korzystniejsze, gdyby jego walkę obejrzało 3-4 miliony widzów zamiast na przykład 750 tysięcy. Crawford powinien po niej zdobyć status supergwiazdy. Terence jest dobrym "produktem". Nikt nie wątpi, że umie boksować. W wieku 28 lat jest w swojej karierze prawdopodobniej dalej niż Floyd Mayweather na podobnym etapie. Ale Mayweather wziął PPV po jedenastu latach zawodowej kariery, jego przeciwnikiem był Oscar De La Hoya [i była to od razu najbardziej dochodowa walka all-time - przyp. red.

Czy Terence Crawford w 2016 roku był osobowością na miarę pay-per-view?

To zależy od punktu odniesienia. Jeśli chciał osiągnąć maksymalną efektywność na miarę największych gwiazd: Mike'a Tysona, Evandera Holyfielda, Sugara Raya Leonarda, Oscara De La Hoi, Floyda Mayweathera i Manny'ego Pacquiao - to na pewno mocno odstawał jako marketingowy produkt. Nie miał urody De La Hoi, błyskotliwego stylu czy charyzmy Leonarda i Alego, nie został perfekcyjnie wykreowany jak "przerażacz" Tyson, który faktycznie ze swoim miernym wzrostem, warunkami i specyficznym stylem idealnie pasował do ksywy Hopkinsa - Obcy. Popatrzmy na innych: Manny - maszynka do bicia, który mógłby spokojnie reklamować bateryjki Duracell i nie mający problemów z pokazywaniem życia osobistego Mayweather czy nawet Fury.

Czy w boksie najlepiej "sprzedają się" tzw. niegrzeczni chłopcy? Niekoniecznie. Ale czy ktoś poza grupką najwierniejszych fanów Crawforda wiedział, że Terence oprócz zadym ulicznych miał też na koncie charytatywne misje w Afryce, że prowadził z trenerem McIntyre'em bokserską akademię dla "trudnej młodzieży" w Omaha!?

Jeśli do mało wyrazistego wizerunku Crawforda dołożyć fakt, że Wiktorowi Postołowi również daleko było do statusu gwiazdy, to absolutnie nie dziwią marne wyniki wejścia "Buda" w świat PPV.
Według Boba Aruma sprzedano wtedy 50-60 tysięcy dostępów, czyli trzy razy mniej niż w debiucie PPV Giennadija Gołowkina z Davidem Lemieux. Tak, "GGG" był mocniejszym produktem i wyniki jasno to pokazują. Arum miał dołożyć do tego interesu sto tysięcy dolarów i to tylko dlatego, że straty zostały zminimalizowane dzięki przyzwoitym wpływom z biletów. Nie było to więc "wejście smoka". Po wszystkim już nikt nie miał wątpliwości, że walka z Postołem powinna być pokazana w otwartym kanale HBO.

Konkurowanie o względy Aruma

Łaska promotora na pstrym koniu jeździ. Arum komplementował Crawforda porównując go do Leonarda, wkrótce jednak w jego stajni pojawił się nowy "wierzchowiec", który przejął całą uwagę promotora i dziennikarzy. I o nim sędziwy Bob mówił z zachwytem po unifikacyjnej wygranej z Jorge Linaresem, że przez 50 lat swej pracy promotorskiej nie widział kogoś takiego. Mowa oczywiście o Wasylu Łomaczence, który wszedł do gry "z byka", przy okazji zgarniając tak lubiany przez Crawforda tytuł "Pięściarza Roku" w ankiecie BWWA.

"Łoma" wyprzedził Crawforda w trzech istotnych wyścigach: o miejsce w głowie Aruma, popularność wśród dziennikarzy (przynajmniej chwilowo) i wśród widzów. To ostatnie Terence "zawdzięczał" Arumowi, który dał Łomaczence walkę z Linaresem w standardowym ESPN, podczas gdy starcie Crawforda z Hornem widziało znacznie mniej kibiców, bo wykorzystano ją do promocji nowej, płatnej aplikacji ESPN+. Arum mówił coś o szansie Crawforda, udziale w czymś ważnym, technologii przyszłości, nie zmienia to faktu, że po raz kolejny Crawford miał słabe liczby.

Arum nadal mówił w samych superlatywach o "Budzie", wieszcząc, że stanie się następnym Mayweatherem lub Pacquiao. Jednak mimo, że to Crawford był Amerykaninem, wejścia "Łomy" w ESPN były mocniejsze. Arum wyraził również chęć współpracy z Alem Haymonem i wspólnym budowaniu walki między czołowymi półśrednimi Crawfordem i Spence'em. Jednak dziś, 17 listopada 2020 roku wcale nie jesteśmy bliżej tak interesującego fanów boksu starcia. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Jeśli przyjrzymy się bliżej, to jednak coś się zmieniło: Wasyl Łomaczenko przegrał swoją drugą walkę i choć nadal może być gwiazdą grupy Aruma, to jednak pewien mit, przekonanie o wspaniałości Ukraińca zostały nadwątlone. Do tego Errol Spence Jr miał groźny wypadek samochodowy, spowodowany własną bezmyślnością, co ogólnie musiało wpłynać na jego image i osłabić jego pozycję jako ewentualnej strony A w wielkiej potyczce z Crawfordem.

Kolejne upokorzenie "Buda"

Bardzo prawdopodobna wygrana z Errolem Spence'em dałaby Crawfordowi trzecie linearne mistrzostwo po sukcesach w lekkiej i lekkopółśredniej. Do Manny'ego i Floyda brakowałoby mu już tylko jednego takiego pasa. Jakże frustrująca dla pięściarza musi być myśl, że choć ma w ręku wszelkie narzędzia by przejść "stąd do wieczności", to prawdopodobnie polityka biznesowa paru zawziętych, twardych ludzi może mu to uniemożliwić.

Według Lance'a Pugmire'a z Los Angeles Times, w walce Khan - Crawford sprzedano 150 tysięcy dostępów PPV. Trzy lata wcześniej Saul Alvarez miał z Khanem 600 tysięcy. Canelo - GGG w HBO to 1,1 miliona sprzedanych przyłączy. Errol Spence Jr w pierwszej walce na PBC w Telewizji Fox miał z Mikeyem Garcią tyle, co Crawford łącznie we wszystkich występach. Już w 2016 z mało znanym Leonardem Bundu występ Spence'a w otwartym kanale NBC oglądało blisko 5 milionów widzów. Wszystkie te dane pokazują, że po pierwsze Crawford w wersji 2019 nadal nie był "postacią" na planecie PPV, co gorsza, w starciu z młodszym mistrzem jednej zaledwie (choć tak mocnej) dywizji, byłby bez wątpienia stroną B.

Trudno więc się dziwić, że taki wytrawny biznesmen jak Bob Arum potrafi w wywiadach bardziej zachwycać się Łomaczenką, czy ostatnio - Naoyą Inoue.

Brook nie sięgnął bruku, ale Crawford do(sięgnął) Brooka

Imponujące rozklepanie Brooka zrobiło wrażenie na wielu obserwatorach, nie ma jednak żadnego przełożenia na konkrety. Wizerunek Crawforda nadal jest dosyć skromny, trzeba jednak powiedzieć, że samemu Terence'owi pewności siebie nie brakuje, a w ringu od kilku lat przeszedł prawdziwą ewolucję.



Kilka statystyk:

14,0 Plus/Minus - najlepszy wynik w wadze półśredniej

Chodzi tu o różnicę między % trafionych ciosów, a % przyjętych. Niedościgniony w tym względzie Floyd Mayweather Jr miał tę liczbę na poziomie 25-30. Znakomicie też wypadali w tej klasyfikacji Andre Ward, Giennadij Gołowkin, Erislandy Lara, a ostatnio Wasyl Łomaczenko i Naoya Inoue.

48,8 % - drugi wśród wszystkich dywizji pod względem liczby trafionych mocnych ciosów, pierwszy jest Errol Spence Jr

Eksperci byli mocno zaskoczeni, że Crawford wyszedł do Brooka z lewą ręką wyciągniętą do przodu, co skutkowało przyjęciem paru konkretnych jabów i ewidentnie odpowiadało Brytyjczykowi. W postawie ortodoksyjnej "Bud" przyjmuje bowiem więcej. Jestem bardzo ciekaw rozmowy Crawforda po walce z trenerem, bo od pewnego czasu można odnieść wrażenie, że Terence coraz bardziej lubi chaos, coraz mniej trzyma się planu. Nie przypuszczam, żeby spora jak na jego dawne zwyczaje liczba ciosów przyjęta z Kawaliauskasem była celowa i potrzebna. Ewidentnie Crawford z jakichś powodów więcej ryzykuje. Być może to wynika z braku szacunku do umiejętności rywali, może jest to część szerszego planu. Pamiętając o tym, że jego głównym celem są grube miliony w PPV (byłbym zdziwiony gdyby było inaczej), można zrozumieć dlaczego Crawford ewidentnie ewoluuje z ruchomego, słabo trafialnego celu w kierunku efektownego, nastawionego na destrukcję boksera.

Fantastyczną rzecz opowiedział ostatnio ceniony ekspert Adam Abramowitz, który zauważył, że liczba nokautów u Crawforda po przejściu z wagi lekkiej do wyższych limitów stopniowo rosła (!), choć naturalna jest tendencja odwrotna. Na dodatek, zwykle z wiekiem spada procent wygranych przed czasem, obniża się odsetek nokautów. A u "Buda" wszystko rośnie, obecnie jego procent czasówek to już 75%!

Co dalej "maturzysto"? Kto następny dla Terence'a: Pacquiao, Spence, ktoś inny?

Słyszeliście o słynnym Rozkroku Crawforda? Ja też nie. Ale faktem jest, że "Bud" znajduje się w impasie, a rokowania nie są specjalnie optymistyczne, szczególnie dla kibica. Crawford może jeszcze spaść na cztery łapy, mogą się spełnić zapowiedzi Aruma, zostanie kolejnym Mahweatherem, bo jednak dopną deal z senatorem Pacquiao, potem pójdzie już jak z płatka: Spence i inni. A to, że walki odbędą się za późno (jak ta Floyda z Mannym) nie będzie miało znaczenia, bo nie chodzi o fanów Proszę Państwa, chodzi o pieniądze.

Faktyczna dzisiejsza sytuacja Crawforda nie odbiega aż tak bardzo od tej Erislandy Lary czy Demetriusa Andrade'a. Unikani pięściarze, na poziomie mistrzowskim, mający trudny dla przeciwników, nietypowy styl. Crawford to oczywiście inna planeta, nadal jednak prawdziwe pozostaje twierdzenie: nikt z pasem mistrzowskim nie chce z nim walczyć. A właściwie: może i nawet chce, ale po co?

Zachłanny potwór PBC

Keith Thurman zażyczył sobie ponoć 10 milionów za walkę z Crawfordem, za Pacquiao wystarczyły mu 2 miliony! "Bud" opowiedział o tym w podcaście Bad Left Hook bez wielkiego zgorzknienia, on sam dobrze wie, jakie są zasady. Nie wątpię, że Errol Spence Jr, Danny Garcia, Keith Thurman czy Shawn Porter nie boją się konfrontacji z "Budem", jednak dla ich promotora nie ma ona finansowo-biznesowego sensu. Spence Jr ma za niecałe trzy tygodnie walkę z Dannym Garcią, kolejne konfrontacje z pozostałymi pięściarzami Premier Boxing Champions są łatwe do zrobienia i atrakcyjne dla widza, po co komu teraz Crawford!? Z naciskiem na słowo "teraz", bo Al Haymon z pewnością wytrzyma te 11 miesięcy, jakie pozostały Crawfordowi do końca kontraktu z Top Rank. Czy ktoś myśli, że Terence przedłuży umowę z Arumem? Do tego tematu jeszcze wrócimy,

Tik-tak, tik-tak, Crawford we wrześniu skończył 33 lata. Niby niedużo, ale osaczeni przez bokserski marketing kibice nie powinni dać sobie wmawiać, że np. 37 lat to jest dobry wiek dla boksera. Pięściarz z Nebraski jest w wybornej formie, ale boksuje już bardzo długo, na zawodowych ringach ponad 12 lat. Czas na pay-per-view życia jeszcze ma, może nawet kilka lat, ale jego prime zapewne powoli dobiega końca. Co więcej, jego potencjalni rywale też nie młodnieją, a "młody" Spence nieoczekiwanie jest już prawie 31-latkiem, a jego forma fizyczna po wypadku - trudna do przewidzenia.

Dlatego też Terence szuka innych możliwości. Wywiera nacisk na promotorze, mówiąc mediom o "kilku miesiącach do końca kontraktu", pisząc mroczny list do prawnika Top Rank Todda DuBoefa. Bob Arum gra na czas, ponownie wspominając o możliwej walce z Mannym Pacquiao na Bliskim Wschodzie, do której już przymierzał się wcześniej, ale pandemia wstrzymała te plany. Nie wątpię, że stary prawnik pragnie tej walki, dla siebie, dla Crawforda, dla świata. Blisko 42-letni Manny jednak już nic nie musi, trudno przewidzieć, co mu chodzi po głowie. Walczy jak na senatora przystało: raz na rok, czasem dwa, ostatnio wiele mówi się o tym, że chce spróbować się z mistrzem UFC Conorem McGregorem. Crawford od kilku lat mówi o Mannym, "ściga" go na swój sposób, walcząc np. z Jeffem Hornem. Zorganizowanie starcia z Pacquiao to w mojej opinii spora szansa na zatrzymanie Crawforda w Top Rank. Nie jest to jednak warunek niezbędny.

Z kim jeszcze może bić się Terence w 2021 roku?

Są do zrobienia walki kapitalne z punktu widzenia tzw. "bokserskiego świra". Biznesowo nie do końca atrakcyjne, ale dla ostro uzależnionego od boksu kibica - pociągające. To proste - każdy wykwalifikowany w pięściarskim fachu młodziak pewnie marzy o zmierzeniu się z takim gigantem jak Crawford.

Jaron "Boots" Ennis. Prawdziwy półśredni, prawdziwy talent. Crawford w takiej walce może tylko stracić, ale jest to deal łatwy do zrobienia, bo wspomniana już wcześniej była menedżerka "Buda" Cameron Dunkin, sama obecnie ma małą grupę promocyjną, której asem atutowym jest właśnie notowany już w top 15 kilku federacji Ennis. Ekscytujący półśredni, o którym Dunkin mówi jako o przyszłym liderze P4P. To wszystko oczywiście nie jest łatwe do przewidzenia, ale wiemy jedno: pani Dunkin nadal jest w świetnych stosunkach z Terence'em więc... W grupie Miss Dunkin jest też półśredni Kudratillo Abdukachorow, ale zostawmy go w spokoju i zajmijmy się grubszymi rybami.

W Top Rank mamy znanego nam już świetnie Egidiusa Kawaliauskasa, który zapewne marzy o rewanżu, kibice raczej powiedzą - nie.

Jest jeden z absolutnie topowych prospektów, chyba najciekawszy obok Ryana Garcii młody pięściarz Golden Boy Promotions 22-letni Vergil Ortiz Jr. Ekscytujący i odważny, chce walki z Crawfordem. Szaleństwo? Być może, ale kibice będą zachwyceni.

Regis Prograis, choć pewnie chce się zrewanżować Joshowi Taylorowi, zrobił krok w stronę limitu 147 i stanowi gwarancję określonego poziomu.

Mówi się co prawda o unifikacji Taylor - Ramirez w 140, obaj są z Top Rank, ale wcale nie jestem przekonany, czy Crawford nie byłby w stanie "przeskoczyć" któregoś z nich w negocjacjach. Nie sądzę, żeby był skłonny walczyć wagę niżej z Prograisem, ale Ramirez, a szczególnie Taylor to już są powody do wysiłku.

Jest Mickey Garcia - dobre nazwisko w bokserskim CV, słabe wyzwanie w półśredniej. Dla Crawforda nie byłaby to strata czasu w kontekście zdobywania pozycji wśród zwykłych, słabo znających się na boksie kibiców, a przede wszystkim -w budowaniu lepszych PPV.

Jest jeszcze inna opcja, Terence może spróbować sił w limicie 154. Jednak może to być dla niego przerażające odczucie, bo deja vu jest pewne - w junior średniej również napotka wiązkę pięściarzy promowanych przez Premier Boxing Champions. Jest jeszcze Patrick Teixeira, on jednak nie ekscytuje i raczej trudno mu będzie wygrać lutowe starcie z Brianem Castano z... PBC. A zresztą, wróćmy do bazy, jakie jest główne pytanie dla Crawforda?

Czego chce Crawford?

Wie to oczywiście tylko sam "Bud". Kibice i dziennikarze często bawią się w wytyczanie celów dla sportowców, a przecież nie siedzimy w ich głowach. Każdy normalny ambitny atleta chce zostać mistrzem, potem zabezpieczyć byt rodziny, dać jej godne życie. Nie każdy chce ponieść koszty, zapłacić cenę, często wysoką za sukces. W boksie płaci się zdrowiem. Nie tak dawno przeciętny brytyjski pięściarz wagi ciężkiej Dave Allen po rozmowie z siostrą postanowił w wieku 28 lat zakończyć karierę. Nie pierwszy raz, ale moim zdaniem to już ostatnia próba.

Terence Crawford ma już z punktu widzenia takich "Allenów" tak naprawdę wszystko: sporą sławę (przynajmniej wśród kibiców boksu), wystarczające dla zwykłych celów pieniądze, podziw ekspertów i innych pięściarzy. XXI wiek jest trudnym czasem by zdobyć bokserską nieśmiertelność, Joe Frazier, Salvador Sanchez czy Marvin Hagler rywalizowali w świetnych latach dla fanów boksu. Wejście do Hall of Fame, na listy top 10 all-time zależało głównie od walorów pięściarza. Jasne, polityka w sporcie była obecna zawsze, były czasy okropne, jak choćby lata 40, kiedy wielu fantastycznych czarnoskórych pięściarzy nie miało szans na zdobycie mistrzowskiego pasa. Obecnie jednak obserwujemy być może coś jeszcze gorszego.

Pięściarz może mieć wszystko: dar talentu, właściwą etykę pracy, wspaniały team i szacunek u znawców. Traci jednak najcenniejsze lata obserwując zmagania biznesmenów, ludzi, którym obce są ponadczasowe wartości. Ważne jest imperium, władza, kontrola. Monopol nad współpracę, cele własne nad dobro ogółu. Kiedy nie mają wyjścia, kolaborują - jak w przypadku walki Fury - Wilder. Promotorzy, imperia medialne.

Czy świat boksu jest Mordorem? A może to raczej miejsce, w którym zło jest bardzie widoczne niż w supermarkecie, gdzie od lat koncerny sprzedają miliony hektolitrów marnego piwa?

Giennadij Gołowkin jest typowym przykładem wielkiego mistrza, który urodził się w niewłaściwych czasach. Wszechstronny boxer-puncher, z mocno "telewizyjnym" stylem, w latach 90. byłby celebrytą. W XXI wieku jednak nikt nie miał problemu ze zmarnowaniem takiego potencjału. Ukoronowaniem "zbrodni na Gołowkinie" było przeczekanie go przez Alvareza i kiedy "GGG" przysechł, po kilku latach został skonsumowany, strawiony i wydalony niczym suska sechlońska. To Canelo był w dwumeczu stroną A, miał sędziów po swojej stronie (w moim odczuciu Gołowkin musiałby wygrać wyraźnie, żeby dostać wygrane). Sędziowie nie wytrzymywali ciśnienia również w walkach Kowaliowa z Wardem. Ale w przypadku Kazacha było to szczególnie bolesne, bo będzie miało trwały wpływ na historyczne postrzeganie jego kariery.

Terence Crawford ma szansę by dołączyć do Gołowkina. Nie wykluczam przełomu i krótkiej, mocnej serii w PPV, która umożliwi mu walki z dowolnym pięściarzem na planecie, ale zbyt wiele zależy tu od przypadku. Chęci Manny'ego Pacquiao, który bawi się w boks i może zrobić co zechce, dobrej woli Ala Haymona, który jeśli nawet weźmie Crawforda do PBC, to wcale nie musi traktować go lepiej niż Arum. A wyborny pięściarz z Omahy ma przed sobą nie więcej niż trzy lata boksu na najwyższym poziomie.

Wracając do celów "Buda", w mojej opinii taki wymiatacz jak Terence ma zupełnie szerokie pole do popisu jeśli chodzi o walki, które chce zobaczyć kibic. Jest coś dla fanów wrażeń i testów dla prospektów (Ennis, Ortiz), jest coś dla masowego odbiorcy (Mickey Garcia). Może nadal budować swoje dziedzictwo. Jeśli nawet nie będzie mu dane zakosztować kolejnych linearnych tytułów, dużych sprzedaży pay-per-view, wygranej ze Spence'em czy PacManem, to i tak może zrobić dobrego dla siebie. Bokser z Nebraski stoi jednak między młotem a kowadłem, między niepewnością w rękach Haymona i pełnym ograniczeń boksem w Top Rank (w skolonializowanych przez PBC limitach 147 i 154).

Szacunek dziennikarzy i kibiców sporo dla niego znaczy, więc może warto przemyśleć powrót do lekkopółśredniej. To może być dla Terence'a fizycznie bardzo trudne. Crawford w półśredniej okrzepł i ewidentnie zaparkował. Ale w 140 ma dwie duże walki do zrobienia, znakomitych potencjalnych nowych rywali, przerośniętych lekkich (Ryan Garcia, Teofimo Lopez, Devin Haney). Jest jeszcze wisienka na torcie, walka nie do końca sensowna sportowo, ale z całą pewnością godna PPV - z Wasylem Łomaczenką. Promotor Bob mówi różne rzeczy, miłość z Arumem jest kolczasta, ale jeszcze może się skończyć konfetti i złotym deszczem.


Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-11-20, 21:29   #2 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 150
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Bardzo dużo dowiedziałem się o samym Crawfordzie i jego wczesnym etapie kariery, dzięki. Trochę taka klasyczna amerykańska historia. Biedny chłopak, nieznany, pomijany ale z wielkim talentem, walczy z przeciwnościami i w końcu dociera na szczyt. Mam nadzieję że tak właśnie się stanie.
Dla niektórych bycie zapomnianym może być największą karą. Będą przegrani nawet jeśli wygrywali. Kicha ale tak bywa.
Szczerze wierzę że ten chłopak może osiągnąć wszystko. Musi tylko nastąpić odpowiedni układ różnych spraw.
Z jednej strony czasy pandemii nie sprzyjają organizowaniu wielkich gal z udziałem tysięcy ludzi. To duże utrudnienie.
Ale z drugiej strony promotorzy i managerowie, właściciele tych wielkich stajni widzą i czują że zainteresowanie boksem spada. Jeśli nie chcą aby ich business usechł, muszą serwować kibicom produkty/walki najwyższej jakości. I właśnie tu widzę szansę Crawforda. Taki ktoś nie może po prostu przejść niezauważony...

Ten ostatni weekend poza tą walką niczego wielkiego/ważnego/dobrego tak naprawdę w boksie się nie wydarzyło. To w pewnym sensie dobrze. Bo informacja o tym pojedynku poszła w eter i dotarła myślę bardzo szerokiej grupy zainteresowanych. Nie została rozmyta w całej masie informacji o innych walkach, bo takich nie było. Ludzie usłyszeli o Crawfordzie po obu stronach oceanu.
Oby jego kariera teraz wystrzeliła. Nie robię sobie jeszcze wielkich nadziei, ale mocno trzymam kciuki.

Fajnie że zrobiliście sondę na logowanie. W końcu będzie wynik który odzwierciedla rzeczywistą opinię kibiców.

Chciałbym bardzo zobaczyć pojedynek Buda ze Spencem Jr bo to jest szczytowy przeciwnik w tej kategorii. Żadna inna walka nie wyłoni jedynego championa. Na ten moment mała szansa ale iskierka nadziei gdzieś tam się tli.
Pomyślałem też przez moment o Lopezie . Też dobre zestawienie. Młody jest bardzo ambitny i gdyby poszedł wyżej to z pewnością chciałby uderzać w czołówkę. Tu Crawford jak znalazł.

Poczekamy zobaczymy...
Simon Phoenix jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-11-20, 22:17   #3 (permalink)
contender
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 1404
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Marku, taki drobny szczegół, dziadek Arum ma już 88.
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-11-20, 22:19   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie

Cytat:
Napisał Bred Zobacz post
Marku, taki drobny szczegół, dziadek Arum ma już 88.
O fajnie, niby wiem, ale czytając drugi raz nie zauwazyłem. Dzięki Miałem dziś właśnie pisać o tym jak groźnie patrzył na młodszego o jakieś 10 lat Roberta Byrda.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-11-20, 22:28   #5 (permalink)
Super Moderator
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 6107
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Kawał dobrej roboty. Konkret wypracowanie.

W moim odczuciu Crawford nie ma szans na status jak Floyd czy Manny.
Po prostu facet nie ma charyzmy. Jest piesciarskim mega talentem, ale jako persona, nie ma czegoś czym się charakteryzuje i co byloby barwne jednocześnie.
Rockefeller jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-11-20, 23:07   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie

Ward twierdzi, że wujcio Haymon będzie dla Buda dobry i będzie miał tam super. Hearn też już wyraził chęć przygarnięcia chłopaka za rok.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-11-20, 23:16   #7 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2015
Postów: 430
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Rockefeller Zobacz post
W moim odczuciu Crawford nie ma szans na status jak Floyd czy Manny.
Po prostu facet nie ma charyzmy.
Wręcz przeciwnie, ma MEGA charyzmę. Floyd to palant a Manny to obłudny świętoszek. Jednego nienawidzą i życzą przegranej/upokorzenia drugiego kochają bo chce ratować murzynków w Islandii. Rudego nie lubimy za wyciąganie za uszy w kilku walkach, choć to nie Jego wina ale też chcemy przegranej, bo wiemy o nie do końca uczciwiej medycynie. Czy Rudy musi być na pierwszych stronach tabloidów, nie. Wystarczy zwałować Gołowkina a nie zapomną Ci tego. Ali/Tyson/Wilder i wielu innych mają/mieli w sobie irytujący magnetyzm np. Wasyl, upokorzony pyszałek. Crawford ma spojrzenie zimnego, wyrachowanego zabójcy. Ani Go kochać ani nienawidzić, bo za co. Wchodzi na ring i robi swoje. No tricks. Każdy z tych którzy robią PPV prezentuje jakiś lans. Zamierzony przez siebie lub przez czynniki "niezależne" (Cannello). Crawford jest obok tego. Przybyłem.Zobaczyłem.Zwyciężyłem. Nuda Panie. Czy jednak aby na pewno.
Sputnik jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-11-20, 07:27   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 150
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Zastanawia mnie czy Arum rzeczywiście może tak łatwo pozbyć się Crawforda? Czy może sobie na to pozwolić?
Czy może to tylko taka gadka pod nadchodzące negocjacje? Kontrakt wygasa za niecały rok i będą musieli usiąść do stołu.
Ma on aż tyle silnych koni, które pociągną dalej to stajnię? Na kim właściwie on bazuje?

Arum mówi o stratach jakie przyniosły mu ostatnie walki Buda. Ale jednocześnie ten zarabia za walkę 4 miliony dolarów, co w obecnych czasach jest sporo. Oczywiście nie licząc największych gwiazd. Crawford już wcześniej mówił że na żadne cięcia gaży się nie zgadza.

Między panami ewidentnie jest kosa. No cóż jeśli Crawford przejdzie do Haymona albo Hearna może to będzie dobra decyzja. Z drugiej strony nie od dziś wiadomo że czasem promotorzy podkupują zawodników tylko po to, aby trzymać ich z dala od swoich „złotych kur”.
Simon Phoenix jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-11-20, 13:58   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie

Arum umywa ręce i oddaje sprawy Crawforda w ręce swego pracownika.

Bob Arum: "I turned the whole project of Crawford over to Todd [duBoef]. Washed my hands of it. I'm too emotional about it… If it was up to me I couldn't handle [another Crawford fight]. I'm too old. I've taken it off my agenda. Whatever Todd wants to do." [@BoxingScene]
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-11-20, 14:05   #10 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 150
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Arum umywa ręce i oddaje sprawy Crawforda w ręce swego pracownika.

Bob Arum: "I turned the whole project of Crawford over to Todd [duBoef]. Washed my hands of it. I'm too emotional about it… If it was up to me I couldn't handle [another Crawford fight]. I'm too old. I've taken it off my agenda. Whatever Todd wants to do." [@BoxingScene]
Arum to businessman z krwi i kości, do tego bardzo doświadczony. Co on mi tu gada, że to „zbyt emocjonujące”?! Chyba przez tyle lat w boksie to już dawno skorupę na takie rzeczy wyhodował. Tu zawsze chodzi w pewnym sensie o kasiorę. Być może rzeczywiście wiek już mu nie pozwala działać.
Fakt że „holował” karierę Buda, gdy inni się na niego wypięli. A teraz Crawford zawija kitę. Ale to wciąż interes.

Na miejscu Aruma to stanąłbym na głowie i spróbował zorganizować walkę z Pacmanem. Wszyscy mogliby dobrze zarobić i dziadek odbiłby sobie te rzekome straty. A potem już Sayōnara. Niech Crawford spada do Haymona albo Hearna. Albo niech zostanie wolnym strzelcem ( choć prawdopodobnie na to jest za słaby ), a z Arumem niech się łączy tylko na jakieś dobre zestawienia. Coś jak Szpilka – Wasilewski.
Simon Phoenix jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Sugar Ray Leonard: Takie pojedynki mogą wyzwolić w pięściarzu dawny błysk Krystian Sander Newsy 11 30-04-15 21:48


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 09:10.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.