stare 07-11-20, 01:21   #1 (permalink)
champion
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie Top 15 P4P



Pięćdziesiąt dwa. Pierwsze skojarzenie? U mnie to jest ilość kart w talii, ale na początku listopada 2020 roku dochodzi kolejne związane z boksem zawodowym. Na (jeszcze) siedemnaście dywizji (w planach kolejne), mamy 52 czempionów. Chodzi wyłącznie o tych pełnych, klasycznych, "prawdziwych". Żadnych interimów, itp.

Nie jest to oryginalna konstatacja w latach dwudziestych obecnego stulecia. Tym bardziej, że jeśli wyjdziemy poza boks, sytuacja ta idealnie opisuje cały świat. Kreacja prowadzi do inflacji wartości. Mamy setki "legend", "genialnych aktorów", "epokowych artystów" - większość "stworzonych" na tablecie marketingowca. Nie, nie wierzę, że ich ilość przyrasta w tak wielkim tempie.

Wracając do głównego wątku naszej opowieści, w boksie pod względem jakości nic się nie zmieniło od drugiej wojny światowej. Nadal mamy duże nagromadzenie talentów w klasycznych dywizjach, wciąż najwięcej ich jest tam, gdzie wskazuje natura (od półśredniej do półciężkiej) lub w miejscu gdzie rządzą pieniądze - waga ciężka.

Na 52 mistrzów, około 30 to pięściarze uznani. Warto zauważyć, że najpopularniejsza obok heavyweight dywizja w Polsce - cruiser po odejściu do ciężkiej talentów Usyka i Gassijewa plasuje się dość nisko w hierarchii, nie tyle jeśli chodzi o konkurencyjność, co poziom następców w stosunku do reszty czempionów. Osiągnięcia Mairisa Briedisa i Ilungi Makabu
Juniora prezentują się dość skromnie, gdybym miał robić listę top 25 P4P, prawdopodobnie żaden z nich nie znalazłby na niej miejsca.

Zasady rankingu zostały wyczerpująco wyłożone w tekście o Teofimo Lopezie.
Nie ma w nich nic ekstrawaganckiego, mój ranking od kilku znanych list odróżnia nie tylko ilość pięściarzy (15), ale przede wszystkim konsekwencja w stosowaniu zasad. Traktuję to na tyle poważnie, na ile się da, ale jestem świadomy, że to zabawa w liczenie niepoliczalnego.

Kandydatów do zestawienia P4P można podzielić na trzy grupy. Z 27 wytypowanych pięściarzy elity, kilku delikatnie odstaje poziomem pokonanych oponentów, ilością jakościowych rywali lub czasem panowania. Nazwijmy ich umownie klasą III.

Devin Haney
Gervonta Davis
Josh Warrington
Mairis Briedis
Wanheng Menayothin


Interesujacym przypadkiem jest tajski mistrz wagi słomkowej. Imponujący bilans (54-0, 18 KO), siedem lat na tronie i zaledwie siedmiu przeciwników z top 10. Do tego ci lepsi rywale byli głównie z niższych pozycji zestawień The Ring (7-10). Trudno w jego "rekordzie" znaleźć niepokonanych.

Przypadek Gervonty Davisa jest wiernym odbiciem tego o czym pisałem na początku. Bardzo dobry pięściarz, z dużym potencjałem i daleko wyprzedzająca go jakość promocji. Od razu przychodzi na myśl jego patron - Floyd Mayweather Jr i przede wszystkim Canelo Alvarez. Fantastyczny team i znana doskonale z walk Meksykanina strategia schodzenia do niższych wag, bazująca na wykorzystaniu technologii, nawadniania, regeneracji.

"Tank" stoczył 24 walki, zaliczając 23 wygrane przed czasem. Jest jedynym obok Canelo pięściarzem, który ma obecnie równocześnie pasy co najmniej dwóch dywizji. Jak przyjrzymy się jednak uważniej jego resume, znajdziemy zaledwie dwóch oponentów z top 10 danej dywizji (pokonany w 2017 Pedraza i znokautowany spektakularnie tydzień temu, słabszy fizycznie Leo Santa Cruz). Meksykanin od 14 lat nie przegrał przed czasem, ale nie ma wątpliwości, że różnica "naturalnego funtażu" obu panów jest znacząca.

Dwóch z top 10. I pomyśleć, że w kilku miejscach (między innymi w Ring Magazine!) Gervonta Davis był całkiem poważnie rozważany jako nowy członek klubu P4P (a dokładniej top 10). Tom Gray z The Ring został na szczęście przegłosowany przez rozważniejszych kolegów.

Skąd w ogóle ten pomysł? Dlaczego akurat "Tank"?

Wracamy do tematu marketingu. Gervonta pokonał sześciu byłych lub aktualnych w dniu walki mistrzów (Cruz, Pedraza, Cuellar, Hugo Ruiz, Gamboa i Leo Santa Cruz). Większość z nich albo poza prime, albo z niższych dywizji, za to z dobrym nazwiskiem (Gamboa, LSC). Jak to było z Canelo? Na pewno nie zaszkodziły mu zwycięstwa z mniejszymi Amirem Khanem, Shane'em Mosleyem i Miguelem Cotto, pokonanie będącego zupełnie poza formą i chyba również prime Chaveza. O dziwo, przegrana "do jednej bramki" z FMJ (choć niestety, nie do końca na kartach punktowych) również raczej pomogła Canelo, który ma potężny dorobek, świetne zwycięstwa, ale bezwzględnie jego moc medialna i finansowa bardzo długo przerastała klasę sportową. "Tank" idzie dobrze wydeptanym i pewnym śladem.



Klasa II

Jose Ramirez
Callum Smith
Jermall Charlo
Leo Santa Cruz
Roman Gonzalez
Wisaksil Wangek


W tej grupie mamy starych mistrzów, którzy nadal, od czasu do czasu, potrafią zaskoczyć. Jest też pełnoprawny mistrz Callum Smith, któremu brakuje jeszcze jakichś dwóch klocków do zakończenia tego etapu układanki (czytaj: przejścia do elity). Na podobnym etapie jest Jose Ramirez, wszyscy czekają na unifikację z Joshem Taylorem.

Klasa I

Granice między klasami są cienkie jak piwo koncernowe (szczególnie kilka lat temu). W wyróżnionej szesnastce są bokserzy z życiorysem naszpikowanym pasami, rywalami z czołówki, jak i ci, którzy szczególnie mocno zaistnieli w ostatnich trzech sezonach. Jest też jeden pechowiec, który nie wszedł do top 15, mimo zrobienia bardzo odważnego i udanego kroku.



Teofimo Lopez w wieku dwudziestu trzech lat potwierdził swój "blue chip", talent wykraczający poza schematy, pozwalający rywalizować z najlepszymi na wczesnym etapie kariery. Wygrana z Wasylem Łomaczenką sprawiła, że Teo sam stał się punktem odniesienia do którego przymierzani są ewentualni pretendenci.

Swoje zdanie na temat miejsca Lopeza w hierarchii P4P uargumentowałem w felietonie i w dyskusji pod tekstem. Gdyby ranking P4P był odpowiednikiem tenisowego ATP Race, to Teofimo odniósłby zwycięstwo w cuglach. O ile w swoim zestawieniu najwyżej punktuję ostatni rok, to jednak przede wszystkim muszę wziąć pod uwagę pozostałe składniki oceny.

W skrócie: naturalną wagą Łomaczenki jest 126 funtów (waga piórkowa), w wyższych dywizjach stopniowo traci swoją moc, lekka jest absolutnym sufitem "Łomy", już przed walką spodziewano się, że nie będzie w niej dominatorem i szczególnie falanga młodych: Lopez, Tank, Garcia i Haney miała być dla niego trudnym orzechem do zgryzienia. Wasyl ze względu na powszechnie uznawane walory był faworytem bukmacherów i fachowców, jednak walka z Lopezem uwidoczniła dość precyzyjnie jego faktyczną pozycję w tej popularnej dywizji. Prawdopodobnie jest realnym top 3, jego pasy w lekkiej zostały zdobyte zasłużenie, po dobrych bojach, z twardą opozycją, nie zmienia to jednak mojej oceny: w 135 funtach Łomaczenko musi mocno ograniczyć swe ambicje, bo tu już umiejętności i doświadczenie po prostu nie wystarczają.

Łomaczenko wypracował swoją pozycję przez błyskotliwą i błyskawiczną podróż przez trzy dywizje. To, że przegrał z większym, znakomitym rywalem w nie swojej dywizji absolutnie mu nic nie umniejsza. Startując w 2013 roku doszedł do topu P4P, co rok bijąc znakomitych przeciwników, a jeszcze w 2019 potwierdził pozycję w lekkiej bijąc Crollę i Campbella (nr 4 i nr 5 Ring Magazine).

Czy Teo Lopez po pokonaniu Commeya i sporo mniejszego "Łomy" powinien być w top 10? Moim zdaniem nie mieści się w top 15, choć wielki sukces w ostatniej potyczce stawia go tuż za piętnastką. Jego wygrana bardzo przypomina mi tę Davisa z Santa Cruzem. Lopez został umieszczony nad Łomaczenką, nawet na piątym miejscu przez najbardziej opiniotwórczy magazyn, choć osiągnął moim zdaniem znacznie mniej niż Josh Taylor, który "wyczyścił" swą dywizję, by wreszcie w tym tygodniu doczekać wejścia do top 10. Co do Lopeza takich wielotygodniowych rozterek nie było. Dla mnie dziwne, bo pisząc wprost: wygrana z silnym 140-funciakiem Prograis to nie mniej niż pokonanie naturalnego piórkowego/super piórkowego Łomaczenki, a lista sukcesów Josha jest dłuższa.

15. Artur Beterbijew (15-0, 15 KO)

Z perspektywy 2013 roku Beterbijew wydaje się sportowcem spełnionym. Długo dyskutowano o konieczności konfrontacji byłych znakomitych amatorów: Siergieja Kowaliowa i Beterbijewa. "Krusher" jednak nie spieszył się do tej walki, co dziś wydaje się absolutnie zrozumiałe. Wyglądało na to, że będzie to kolejna zmarnowana kariera. Jednak w pewnym momencie "Król Artur" przyspieszył, w sumie stoczył 15 walk zawodowych walk, wszystkie kończąc przed upływem pełnego dystansu. W tej chwili ma dwa pasy mistrzowskie, mimo dość zaawansowanego wieku, nadal szerokie perspektywy przed sobą.

Przede wszystkim jego konstrukcja fizyczna jest nadzwyczajna, ciało ma dużo młodszy wiek biologiczny niż metrykalny, krótko mówiąc: zarówno dalsze unifikacje jak i jakieś szalone wypady do limitu 200 funtów w jego przypadku są nadal mocno prawdopodobne.

Na dziś ma u mnie piętnaste miejsce. Doceniam znakomity triumf nad Gwozdykiem, jednak oprócz niego na przestrzeni kilku lat po stronie zdobyczy są tylko byli mistrzowie: ówczesny nr 9 Gabriel Campillo i nr 5 Tavoris Cloud, na dodatek było to kilka lat temu. Artur ma podobny bilans do Jermalla Charlo, za pasy, % czasówek plasuję go w top 15.

14. Tyson Fury (30-0-1, 21 KO)

Powrót "Króla Cyganów" był zjawiskowy, rewelacyjnie wygląda szczególnie z punktu widzenia scenarzysty filmowego. Boksersko Fury nie lenił się, jego wygrana w rewanżu z Deontayem Wilderem była jedną z najbardziej widowiskowych w ostatnich latach w "królewskiej dywizji". Występy znaczące przeplata jednak mismatchami, choć bitwa z niepasującym mu ogromnie Szwedem Wallinem i planowane na grudzień starcie z Agitem Kabayelem są jakimś postępem. Czekam jednak na więcej walk z pięściarzami z top 10, a szczególnie na wielką unifikację z Anthonym Joshuą. Za Kliczkę (2015!) i dwie walki z Wilderem - miejsce czternaste.

13. Manny Pacquiao (62-7-2, 39 KO)

Manny jeszcze niedawno był w top 10 wielu rankingów, głównie za przeszłość i bardzo wartościową wygraną w 2019 roku z Keithem Thurmanem o pas WBA w półśredniej. "Pac-Man" boksuje zawodowo od 1995 roku, jest ostatnim pięściarzem z tego pokolenia boksującym na tak wysokim poziomie. Jego dorobek w którym nie brakuje członków Hall Of Fame (bilans Manny'ego z nimi: 8-2-1, 4 KO) mówi sam za siebie - żaden z aktywnych pięściarzy nie ma lepszego. W celach rankingowych jednak szczególnie uważnie przyglądam się ostatnim latom, a w nich oprócz nieco zaskakującej wygranej z młodszym, znamienitym Thurmanem, nie za wiele się działo. Ostatnie naprawdę duże wygrane to 2016 rok i starcia z Timem Bradleyem oraz Jessie'em Vargasem.

12. Miguel Berchelt (37-1, 33 KO)

Często pomijany na listach gigantów [ESPN, The Ring], znakomity meksykański pięściarz wagi junior lekkiej ma bilans budzący szacunek. Zaledwie jedna porażka, w 2014 roku. Doskonały, szczególnie jak na niską dywizję procent wygranych przed czasem (84%!). Pokonanych mocarzy niezbyt wielu, ale od 2017 Berchelt bije poważnych rywali regularnie. Nr 2 Vargas w walce o pas WBC, nr 5 Miura, potem Miguel Roman i ex-mistrz Barros. W 2019 ponownie Francisco Vargas i Jason Sosa.

11. Giennadij Gołowkin (40-1-1, 35 KO)

Wspaniały Kazach trzymał się mocno top 10. Myślałem nawet, że jest w "dziesiątce", ale nagle zauważyłem, że zapomniałem umieścić na liście Oleksandra Usyka.

Mający rosyjskie i koreańskie (po matce) pochodzenie Gołowkin walczy od 2006 roku. Miał swój prime dobre kilka lat temu, jednak dobrze płatne starcia minęły się z jego topową formą. Wielu ekspertów długo utrzymywało go w top 10, między innymi ze względu na nieco podejrzaną naturę werdyktów i punktacji w kluczowej rywalizacji z Saulem Alvarezem. Fachowcy nadal też pamiętają, że Kazach był przez wiele lat najbardziej unikanym pięściarzem na świecie, w swojej wadze długo siał spustoszenie, a i na starsze lata, kilka wiosen po szczycie formy nadal potrafił równo rywalizować i wygrywać z elitą wagi średniej. Wybitna postać.

Bilans Kazacha w ostatnich latach to komedia omyłek, bo w pierwszej walce z Canelo zabrano mu zwycięstwo, porażka w rewanżu też nie była przekonująca, a los wynagrodził mu to częściowo dając wygraną w przegranej minimalnie, bliskiej walce z Serhijem Derewianczenką. Realnie patrząc "GGG" nadal "daje radę", ale od 2018 tak naprawdę nie wygrał. Stąd "tylko" jedenasta pozycja.

Czas na topową dziesiątkę, w niej sami wymiatacze i parę niespodzianek.

10. Anthony Joshua (23-1, 21 KO)

Joshua nad Furym? Pełne uzasadnienie w rankingu wagi ciężkiej http://www.boxing.pl/forum/publicyst...ea-2020-a.html
Szokuje mnie wręcz niedocenianie "Antka", który w czasie kiedy Fury melanżował, dochodził do siebie i chudł, walczył z kim się dało, ryzykując co niemiara i kosząc właściwie całą czołówkę z wyjątkiem Deontaya Wildera. Był też przykry epizod z Ruizem, jednak dorobek Joshuy i dynamika wzrostu są zdecydowanie najlepsze w dywizji. Można długo dyskutować o niedoszłej walce z Wilderem, ale podkreślę to szczególnie mocno: Anthony w tym czasie na pewno się nie nudził.

9. Jermell Charlo (34-1, 18 KO)

Młodszy o minutę bliźniak, mniej może niezawodny, ale też częściej ponoszący ryzyko. Od nokautu na Ericksonie Lubinie w 2017, Jermell wygrał z Austinem Troutem, udanie zrewanżował się Tony'emu Harrisonowi i niedawno błyskotliwie rozbił w unofikacyjnym boju Jeisona Rosario. Trzy pasy w bodaj najmocniejszej dywizji w 2020 roku.

8. Juan Francisco Estrada (41-3, 28 KO)

Bardzo mocne resume, wiele zwycięstw z mistrzami, byłymi mistrzami i nad pięściarzami z top 10. Dwanaście lat na ringach, fantastyczna jesienna walka z Carlosem Cuadrasem, rok wcześniej udany rewanż z Wangekiem, wszyscy czekają na starcie z Romanem Gonzalezem.

7. Josh Taylor (17-0, 13 KO)

Brytyjczyk nie panuje w limicie 140 funtów jakoś szczególnie długo. Ale jego "gra o tron" była dobitna. Nokaut na byłym czempionie Vazquezie, 2018 - nr 2 Wiktor Postoł pokonany, 2019 wygrana z mistrzem IBF Iwanem Barańczykiem i mistrzem WBA Regisem Prograisem - nr 1 w rankingu The Ring. Ku radości swoich fanów Taylor zadebiutował wreszcie w zestawieniu The Ring, w moim ma zaklepane miejsce od dawna.

6. Errol Spence Jr (26-0, 21 KO)

Spence od debiutu idzie jak maszyna. Szybko zyskał pochlebne oceny, jedna z najważniejszych dywizji w boksie, szczególnie mocna współcześnie - jest dla niego wprost stworzona. Spence Jr idealnie pasuje rozmiarami, wcześnie osiągnął wielki sukces, po wypadku samochodowym jego fani martwią się jednak o jego psychikę, dojrzałość pozwalającą potwierdzać sukcesy na przestrzeni dłuższego czasu.

Od Chrisa Algieriego, poprzez Kella Brooka, Lamonta Petersona, wizerunkową wygraną z Mikeyem Garcią. W 2019 pokonał Shawna Portera. Zwycięstwa w pewnym, bardzo dobrym stylu. Errol ma pewne miejsce w top 10.

5. Wasyl Łomaczenko (14-2, 10 KO)

Adam Abramowitz wyraził ostatnio takie zdegustowanie postawą Ukraińca w walce z Lopezem (szczególnie w pierwszych rundach), że gotów byłby wyrzucić Łomaczenkę z top 10 P4P. Jak widać, emocję są burzliwe nawet po kilkunastu dniach. Mnie również występ mistrza nie zaimponował. Nie mam jednak wątpliwości, że Łomaczenko w limitach 126 i 130 funtów nadal będzie w absolutnym topie.

Rok 2013. "Łoma" wygrywa przez nokaut pierwszą walkę z posiadaczem pasa WBO International. Po przegranej z Orlando Salido, w trzeciej walce zdobywa pas w wadze piórkowej bijąc się z niepokonanym Garym Russellem Juniorem. W 2016 pokonuje przez nokaut nr 5 The Ring i mistrza WBO Romana Martineza.

Żaden współczesny pięściarz nie miał tak ostrej i dynamicznej drogi do pasów. Łomaczenko osiągnął niemało, biorąc jednak pod uwagę jego status na amatorstwie niektórzy oczekują od niego cudów. "Łoma" nie zdominuje lekkiej, nie w czasach nadzwyczajnego wysypu talentów. Ale może jeszcze sporo osiągnąć, mimo że jego prime już chyba minął.

Mówi się o zestawieniu "Hi-techa" z Gervontą Davisem. Rozważnie prowadzony "Tank" ryzykowałby tutaj nie mniej niż Ukrainiec, jednak wszyscy wiedzą, że Łomaczenko nie będzie walczył wiecznie. W grę wchodzi też zestawienie gigantów w super piórkowej. Mocno bijący Miguel Berchelt wreszcie miałby okazję do wypłynięcia na szersze wody i wpłynięcia do top 10 P4P.

4. Oleksandr Usyk (18-0, 13 KO)

Pomyśleć, że właśnie Usyk wypadł mi z głowy, chociaż był jednym z głównych bohaterów ostatniego weekendu. Wrzucam Usyka minimalnie nad słynniejszego rodaka głównie z dwóch powodów: Łomaczenko przegrał ostatnią walkę, Usyk ma pasmo zwycięstw, mimo bardzo mocnej konkurencji, na dodatek wreszcie faktycznie wszedł na poważnie w wagę ciężką odnosząc pewne zwycięstwo nad Dereckiem Chisorą.

Usyk wejście w "królewską dywizję" miał słabe. Leczenie kontuzji, kiepski rywal w pierwszej walce, do tego spore ambicje i duże oczekiwania kibiców boksu. Od pokonania Krzysztofa Głowackiego w 2016 roku, jego kariera to zjawiskowy ciąg mocnych i bardzo przekonujących wygranych. Jako jeden z nielicznych pięściarzy tych czasów faktycznie "wyczyścił" swą dywizję. Jest raczej bezapelacyjnym numerem dwa junior ciężkiej all-time. Jego bilans to taki Josh Taylor na sterydach - prawie identyczna ilość wygranych i czasówek, ale jeszcze więcej sukcesów z najściślejszą czołówką dywizji.

Najmocniejsza trójka nikogo nie zaskoczy. No, może troszeczkę.

3. Terence Crawford (36-0, 27 KO).

U Crawforda jest wszystkiego po trochu. Są łatwe wygrane z mistrzami niższych dywizji (Gamboa, Khan), jest zwycięstwo z numerem jeden w limicie 140 funtów (Postoł), są unifikacje (Indongo) i dość łatwe kąski, jak zdobycie wakującego pasa w lekkopółśredniej po pokonaniu numeru dziesięć Thomasa Dulorme'a.

"Bud" jest od dawna w topie topów, bo nie ma kibica, eksperta, który nie doceniałby pasów w trzech dywizjach, w tym dwóch klasycznych, odległych od siebie o 12 funtów lekkiej i półśredniej. Crawford na razie ma co robić w półśredniej, jednak nie jest wykluczone, że pójdzie jeszcze wyżej - wyjątkowe parametry pozwalają mu na bardzo wiele pod tym względem.

Terence Crawford na miejscu trzecim, chwilowo nie może być na wyższej pozycji, bo w ostatnich trzech latach pokonał (co prawda przed czasem) tylko Kavaliauskasa, Khana i Horna - trochę za mało jak na top topów, jednak całość, włącznie z jego bilansem wygranych i nokautów prawie powala, a "Bud" może jeszcze awansować po ewentualnej wygranej z Kellem Brookiem już za tydzień.

2. Canelo Alvarez (53-1-2, 36 KO)

Kolejny tytan. Pasy od 154 do 175 funtów. Sława, pieniądze, osiągnięcia, szacunek. Cóż chcieć więcej!?

Canelo jest w odpowiednim wieku do osiągania kolejnych sukcesów. Trzeba jednak pamiętać, że jest już na ringach piętnaście lat (!). Jego bokserski życiorys to idealny balans między walkami dla sławy ze starszymi, nieco podniszczonymi rywalami a prawdziwymi wyzwaniami. Trudno się więc dziwić, ze trudno znaleźć lepsze resume, chyba tylko Pacquiao ma mocniejsze.

2020 to konflikt z DAZN i Golden Boy Promotions, sprawa jednak dość szybko się rozwiązała, Alvarez jest wreszcie wolny. Wcześniej pięściarz z Guadalajary toczył pojedynki właściwie każdego roku. 2017-2018 to boje z Gołowkinem, 2019 - wygrane z Jacobsem i Kowaliowem. Od strony wyzwań, Canelo jest w ścisłym topie.

Sportowo równiez trudno mu coś zarzucić. Zakładając nawet, że przegrał kiedyś z Larą, a w walkach z Gołowkinem przynajmniej raz powinien zostać uznany za pokonanego, uznając, że w drugiej walce z GGG i dawnej z Troutem najsprawiedlisze byłyby remisy, nadal resume Alvareza wygląda imponująco. Przy wszystkich tych wyprawach po pas niżej i wyżej, walkach z Chavezem Juniorem, Liamem Smithem czy Rockym Fieldingiem, wspinaniu się po plecach Mosleya, Canelo nadal jest "kocurem". Ale jest większy "kocur". A właściwie mniejszy, ale z ostrzejszymi pazurami.

1. Naoya Inoue (20-0, 17 KO)

Ostatnio pewien mój znajomy, którego zdanie bardzo cenię, wyraził zdziwienie, że Japończyk jest w tak wielu poważnych rankingach w top 3. Do tej pory zastanawiam się, co miał na myśli.

"Monster" jest posiadaczem dwóch pasów, kiedyś miał jeszcze tytuł w junior muszej. Nie skacze po kategoriach, nie szuka Łomaczenki czy nieco lżejszych Estrady, Wangeka czy Gonzaleza. Ale też nikt jego nie szuka.

Bilans Inoue jest potworny, miażdżący i może przerażać. 20 walk, 17 zwycięstw przed czasem, sporo nokautów - z najlepszymi. Bilans 8-0, 6 KO (jeden z lepszych) z byłymi lub obecnymi mistrzami. Obok Łomaczenki najmocniejszy start i progres. W czwartej walce wygrana z nr 9 junior muszej, słynnym obecnie rodakiem Ryochim Taguchim (18-1-1). Rok później Inoue zdobywa pas WBC w tej dywizji nokautując numer cztery w tej kategorii Adriana Hernandeza. W tym samym roku wygrywa w... super muszej z numerem jeden Omarem Narvaezem, oczywiście przez nokaut. Od 2018 same walki z byłymi mistrzami lub o pas, ukoronowane zwycięstwem ze znakomitym Filipińczykiem Nonito Donairem (mistrz od muszej do piórkowej, jak wino, nadal w świetnej formie). Kropką nad "i" była wygrana z zeszłego tygodnia z Jasonem Moloneyem, który jest jednym z najlepszych pięściarzy bez pasa z wszystkich dywizji. Tak, przez nokaut.

Bardzo mocne ostatnie trzy lata. Nieunikanie wyzwań. Wyborny bilans. Skill to dla mnie wskaźnik pomocniczy, ale i tego trudno "Monsterowi" odmówić, patrząc jak ustawia się, by wykorzystać swój perfekcyjny timing i "użądlić ofiarę".

Wielu ekspertów obawiało się poważnie jak sobie Inoue poradzi z Moloneyem, biorąc pod uwagę urazy jakie odniósł w wojnie z Donaire'em. Odpowiedź Japończyka nie pozostawiła wątpliwości - "Potwór" nadal jest w grze. Nie przypuszczam by przed unifikacją z Casimero czy wyczekiwanym rewanżem z Donaire'em świat wstrzymał oddech w tym stopniu, co przed walkami w wadze ciężkiej, czy przed starciem Canelo z Gołowkinem, nie mówiąc o walce Mayweathera z Pacquiao. Jednak mimo lekceważenia niższych kategorii przez masowego kibica, Naoya Inoue robi swoje, a styl jego zwycięstw budzi respekt. Na miejscu pierwszym - puncher z Yokohamy!

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-11-20, 02:25   #2 (permalink)
contender
  
 
Avatar liverpoolczyk
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 1211
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Autor w niebywale skrupulatny sposób tłumaczył kryteria swojego rankingu, do znudzenia powtarzał "osiągnięcia, wyniki, zwycięstwa", po czym na 1. miejscu swojego rankingu umieścił pięściarza, któremu najzwyczajniej w świecie zwycięstw w dużych walkach brakuje Inoue póki co nie ma wielkich nazwisk w rekordzie - wśród pokonanych ma raczej "zwykłych" mistrzów. Wytknąć można również sam skill - żeby najlepszy pięściarz świata tak słabo miał opanowaną amortyzację ciosów w postaci ruchów, uników głowy? Donaire pokazał to, co podejrzewano, czyli że jego jeszcze trzeba sprawdzić na najwyższym poziomie, a nawet zresztą więcej, choćby to, że Japończyk nie będzie skakał w górę w nieskończoność.

Uwielbiam Japończyka, uważam go za zjawiskowego zawodnika, nie mam wątpliwości, że powinien być w top 10 p4p, ale aktualnym królem boksu na pewno nie jest. Obiektywnie nie zasługuje na jedynkę, a to tylko po raz kolejny pokazuje, jak bardzo subiektywne są rankingi.
liverpoolczyk jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-11-20, 12:14   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie

Przyjmuję uwagi co do formy Wiem, że można to było napisać w kilku zdaniach. Zacznę więc jeszcze raz: moim zdaniem Inoue ma od kilku lat same wartościowe zwycięstwa. O jakich dużych walkach mówisz? Davis - Santa Cruz, Canelo vs. stary Mosley, czy równe walki Alvareza z przeciągniętym i przechodzońym GGG?

Dużo o tym myślałem właśnie, o nazwiskach. Pokonanie Wildera vs. wygrana z Derewianczenką, Santa Cruz a Łomaczenko, Khan.
Mój pogląd jest taki: nie nazwiska się liczą, ale forma i poziom w konkretnej dywizji. Czy Łoma jest dużym nazwiskiem? Jest. Czy jest znakomitym lekkim? Spierałbym się. Jest z topu, powiedzmy top 5 w dywizji, może nawet top 3. A Lopez przejął całą jego sławę, choć przecież nie ma nic wspólnego z wygranymi Łomy w 126 i 130.

Mnie wystarczy sama ilość rywali z top 10 Inoue i styl w jakim z nimi wygrał. Tak, oczywiście to jest zabawa. Są rzeczy co do których się będę upierał, jak np. to że Beterbijew i Pacquiao nie powinni być top 10. I są takie, które traktuję bardzo luźno Np. pozycja Estrady, Inoue, Canelo czy Buda. Pierwszą trójkę mógłbym ustawić w dowolnej kolejności i nie będzie mnie bolał żaden wariant. Spokojnie też przyjmę na klatę opinię, że Fury jednak nad Joshuą.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-11-20, 13:18   #4 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 1119
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Rzadko komentuję ale tutaj to zrobię - świetny ranking i jak najbardziej zasłużone miejsce dla Japończyka. Wreszcie ktoś odpowiednio docenił osiągnięcia Potwora na tyle na ile na nie zasługuję.
Wedle przyjętych przez Ciebie kryteriów nie mogło być innego 1 miejsca, niemniej zanim do niego nie doszedłem, to bardzo byłem ciekawe kogo tam umieściłeś. I jakież było moje pozytywne zaskoczenie że właśnie jego (specjalnie scrollowałem linijka po linice, żeby mieć niespodziankę ). Biorąc jednak pod uwagę uzasadnienie i same założenia do rankingu - nie mogło być inaczej.
junior_13j jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-11-20, 16:33   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2015
Postów: 430
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Świetnie umotywowana 15 aktualnego TOP. Bo strzelać nazwiskami to jedno (sam tak umiem) ale postawić słuszną diagnozę to drugie. Osobiście nie lubię niższych kategorii, bo oni tam blokują wszystko twarzą (taka specyfika) stąd zaskoczenie pozycją Innue ale nie potrafię wysunąć argumentów przeciw, bo się nie znam. Uważam, że to najrzetelniejszy ranking P4P w necie.
Sputnik jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-11-20, 20:39   #6 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Skąd: Kraków
Postów: 585
Nominowany 34 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Bardzo dobra robota Marku, szanuję, że wyłuskałeś własne kryteria - tego bardzo często brakuje przy wszelakich rankingach. Z kilkoma pozycjami się nie zgadzam, z kilkoma zgadzam, ale przede wszystkim odniosę się do Inoue - który w mojej opinii nie tylko nie zasługuje na jedynkę, ale nawet na tę chwilę top 5 - jest dyskusyjne.

Japończyk zdobywał tytuły w kategoriach: junior muszej, super muszej i koguciej. Patrząc na ilość aktywnych zawodników w tych wagach (wg Boxrec): ŁĄCZNIE w tych 3 dywizjach jest obecnie ok 2300 aktywnych zawodników. To tyle samo ile tylko w samej kat. półśredniej. Konkurencja/prestiż każdej z tych kategorii jest nieporównywalnie mniejsza niż tych kategoriach "wystawowych" typu półśrednia właśnie, średnia, ciężka etc. To oczywiście wprost wynika z patologicznego układu (niektóre dywizje dzielą mniej niż 2 kg, konkurencja się rozmywa itd).

Teraz tak: w wadze junior muszej Inoue zdobył szybciutko pas nad czołowym zawodnikiem (to na plus), zrobił jedną obronę do zapomnienia i poszedł dwie wagi wyżej. Mówimy o kategorii junior muszej, historycznie jednej z najsłabiej obsadzonych (kategorii w której kiedyś trafił się mistrz świata z ujemnym rekordem). Niczego w tej wadze nie zunifikował, nie wyczyścił jej, ominął jedyne nazwisko które byłoby warte rozważenia w kontekście "dużych wygranych" - Donnie Nietesa ("jedynkę") tej dywizji w latach 2013-2015.

Trafił do super muszej, pokonał ekspresowo Narveza z ścisłej czołówki (na plus choć Argentyńczyk miał już wtedy 39lat i ewidentnie schodził ) i potem był w tej kategorii ponad 3 lata. Ma serię obron z których jest powiedzmy kilka wartościowych (zawodnicy z top 10) i kilka do zapomnienia. To co istotne to w momencie gdy Inoue w super muszej był, to fakt, że przewijali się w niej zawodnicy kluczowi dla wzmocnienia resume: SSR, Cuadras, Gonzalez, Estrada. Z żadnym z nich nie zawalczył, Niczego nie zunifikował, absolutnie nie można powiedzieć, że zdominował tę całkiem mocno obsadzoną wagę.

Wskoczył do koguciej (tutaj znowu - raczej nie najsilniejszej obecnie). Wygrał turniej WBSS (na plus) zunifikował pierwszy raz z życiu z past prime, ale w świetnej formie Donaire (z jednej strony na plus, z drugiej trochę znaków zapytania się pojawia) i czekamy dalej. Póki co cały czas nie można powiedzieć, że pozamiatał kogucią.

Oczywiście nie jest winą Inoue, że do wszystkich potencjalnych walk nie doszło. Nie jest winą Inoue, że urodził się z takimi warunkami jakimi się urodził i funkcjonuje w takich kat. wagowych w jakich funkcjonuje. Natomiast analogicznie, nie jest winą Usyka, że optymalną wagą dla niego jest cruiser i chcąc nie chcąc by przebić kolejny sufit musi iść do ciężkiej, gdzie prawdopodobnie by wygrać tytuł przyjdzie spotkać mu się z przeciwnikiem 250+ funtów. Ten sport rzadko jest w pełni obiektywny, uczciwy. Jedni trafiają w lepsze czasy, inni w gorsze, jedni muszą skakać po wagach, inni - nie, jedni mają do tego predyspozycje i zaplecze, inni - nie. Natomiast taki Usyk swoją kategorię wagową wciągnął nosem, Crawford - również nie najmocniejsze 140 - zamiótł. Inoue ma fajne resume. To jest bez wątpienia zawodnik klasy p4p, broni się umiejętnościami, broni się stylem wygrywania - ale mięsa na miarę top 3 p4p tutaj w rekordzie nie ma. A okazje ku temu były i są. Za nim stoją olbrzymie pieniądze jak na standardy tych "niskich dywizji", olbrzymi hype, ma narzędzia by w tych rejonach wagowych zrobić osiągnięcia które faktycznie broniłby się w takich dyskusjach.
Przemysław Mrzygłód jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-11-20, 20:57   #7 (permalink)
contender
  
 
Avatar liverpoolczyk
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 1211
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie mogłem się zabrać do dłuższego posta, w którym rozwinąłbym swoją tezę "Inoue nie powinien być nr 1 p4p", stąd bardzo dziękuję osóbce wyżej.

Nie mniej zapytam Marka: które walki Inoue z kategorii do 115 lbs (super muszej), w której miał 7 udanych obron pasa WBO, uważa za wartościowe w szerszej perspektywie? Słabo znam tę kategorię, widzę, że część z tych przeciwników miała po kilka porażek. Którzy z nich byli "małymi kozaczkami"?

I, wbrew pozorom, w koguciej Potwór też jeszcze ma kogo pobić. Na pewno zdmuchnięcie Oubaliego i wiekowego Rigo w dotychczasowym stylu byłoby znaczącymi osiągnięciami, które realnie wpłynęłoby na resume Inoue i ranking P4P. Wyzwania są pewnie też kategorię wyżej, która, w moim odczuciu, będzie górną granicą Inoue. Piórkowa (126 lbs) będzie już go mocno ograniczać.
liverpoolczyk jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-11-20, 23:56   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie

Dziękuję Wam za miłe słowa.

Przemku@ tak, do Ciebie "piłem", dziękuję, że się tak merytorycznie i precyzyjnie odniosłeś, szanuję

W rankingu biorę też pod uwagę "moc" kategorii. Patrząc na ilość pasów w dywizjach, biorę pod uwagę głównie dywizje klasyczne, czyli np. wyżej ceniłbym pasy w półciężkiej i ciężkiej niż w super średniej i półciężkiej. W niższych wagach są oczywiście wspomniane przez Ciebie niewielkie różnice, nawet uwzględniając proporcje. Dlatego właśnie Crawford jest u mnie tak wysoko, mimo szybkiego starzenia się jego osiągnięć. Z trzech dywizji w których miał pasy, aż dwie są klasyczne i do tego popularne. Jego bilans w kontekście P4P osłabiają nieco ostatnie dwa lata. Walka z Brookiem na pewno będzie sporo znaczyć.

Szczerze mówiąc, dla mnie niezbyt wiele znaczy ilość dywizji w których pięściarz ma pasy. To może łatwo zmylić, trzeba patrzeć na szczegóły, z Narvaezem masz sporo racji, choć w tym czasie był to numer jeden The Ring. A Nietes... no cóż, akurat brak Nietesa najłatwiej usprawiedliwić. Inoue był w junior muszej zaledwie do siódmej walki. W czwartej był Taguchi, potem Hernandez, a chwilę później w ósmej bił już się z Narvaezem w super muszej. Byku się po prostu rozrastał szybko.

O Estradzie, Wangeku i Chocolatito myślałem. Estrada w super muszej pojawił się na dobre wtedy, kiedy Inoue był już w koguciej, Gonzalez odrobinę wcześniej, Wangek jak najbardziej. Generalnie myślę, że było to naturalne minięcie się, Inoue ma zdecydowanie lepsze warunki fizyczne więc w 2017 byłby dla mnie faworytem z każdym z nich. Te kariery się minęły, Inoue zaczął dobre kilka lat później, w 2017 miał za sobą pięć lat walk (około 10 starć), trudno żeby wcześniej rywalizował z ludźmi, którzy mieli 10-letnie doświadczenie.

Jasne, w niższych wagach rywalizuje znacznie mniej pięściarzy, kilka razy mniej. Estrada, Choco, Inoue i paru innych pokazują, że i w niższych dywizjach można mieć mocne resume. U mnie Estrada jest wyżej niż w The Ring, po prostu cenię najlepszych pięściarzy z dolnych kategorii i przyglądam im się szczególnie mocno, bo z jednej strony mają niby łatwiej, a z drugiej - bokserski świat ich nieco lekceważy lub pomija, nie zawsze zasłużenie.

Całkowicie zgadzam się z Twoją oceną wagi koguciej. Szału nie ma. Sam nie wiem teraz, czy Inoue jest szczęściarzem czy raczej pechowcem. Czy na etapie piątej walki, czy dwudziestej - jego bilans jest moim zdaniem imponujący. Sam jestem ciekaw co zrobi. Filipińczycy, a potem pewnie spróbuje wyżej, też nie ma tam jakichś epokowych postaci. Z Estradą i innymi z niższych wag na tym etapie obstawiam Japońca. Bo w koguciej nie widzę dla Inoue konkurencji. Donaire - rewanż z nim będzie dla Inoue trudniejszy niż pozostali rywale.

Dla mnie główne kryterium to rywale z top 10, mistrzowie itd. Dlatego Taylor i Usyk są tak wysoko, absolutnie nie muszą wychodzić poza swoją wagę, podobnie było z Gołowkinem. Jednak w moim odczuciu cruiser w świetnych czasach Bellewa i Gassijewa nie była nawet zbliżona konkurencyjnością do średniej czy nawet dzisiejszej ciężkiej, w której jest kilkunastu mocnych ludzi. Dlatego Usyk nie miał gdzie nazbierać rywali na poziomie mistrzowskim. A Inoue ma tych z top 10 po prostu najwięcej (obok oczywiście Buda i Canelo, ale przewaga Japończyka jest w tym, że z małą przerwą praktycznie każdego roku łupie jakiegoś z czołówki, szczególnie w najbardziej interesującym mnie okresie między 2018 a 2020).

2013 Ryochi Taguchi (18-1-1) nr 9, przyszły mistrz junior muszej UD
2014 Adrian Hernandez (29-2-1) nr 4 pas WBC w junior muszej TKO
2014 Narvaez nr 1 The Ring i mistrz WBO w super muszej KO
2016 Kono nr 7 TKO
2018 Jamie McDonell pas w koguciej 29-2-1 TKO
2018 Juan Carlos Payano były mistrz koguciej i super koguciej KO
2019 Emmanuel Rodriguez 19-0 nr 3 pas IBF KO
2019 Nonito Donaire pasy czterech dywizji, o pas WBA Super UD
2020 Jason Moloney czołówka dywizji KO

Te wyliczenia wrzuciłem tak tylko, żeby mieć to w jednym miejscu, nie żeby Cię przekonywać
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-11-20, 00:55   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie

@Liverpoolczyk, nr 1 z lat 2011-2013 Omar Narvaez na pewno, mimo wieku. Zerem w "rekordzie" bym się za bardzo nie przejmował. A takich epokowych wygranych to już w ogóle w XXI wieku ze świecą szukać. Trzeba iść z reguły wyżej. Nie ma sprawiedliwości. Wracając na chwilę do Łoma - Lopez, myślę, że dla Łomaczenki pełna unifikacja w wyższej kategorii (z Lopezem i Haneyem) byłaby dużym osiągnięciem. A dla Lopeza już jednak nie do końca. Dlatego wolałbym żeby Monster szukał wyzwań wyżej, jak chce się zapisać w historii mocniej. Nie mówię, że Estradą miałby łatwo, ale przewaga fizyczna byłaby duża.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 10-11-20, 11:13   #10 (permalink)
prospect
  
 
Avatar bode
 
Zarejestrowany: Aug 2017
Postów: 848
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mnie bardziej kłuje w oczy brak Lopeza w TOP 15. Argument, że to nie była waga Łomy jest jak dla mnie trochę kosmiczny, przecież on miał 3 pasy w tej wadzei zunifikowane.

Na pewno nie widzę powodów, aby Lopez miał być za Beterbijewem, chyba że Gwozdyk > Łomaczenko. Campillo i Trout to raz, że pieśń przeszłości, a dwa że już sporo po prime.


Myślę też, że nie do końca rzetelne jest używanie takich sformułowań, jak ""Krusher" jednak nie spieszył się do tej walki". Chyba, że rozmawiałeś z nim i wiesz to na pewno? ;-)
bode jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 08:49.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.