stare 11-06-20, 21:18   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3627
Nominowany 140 razy w 36 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 13
Domyślnie Zrozumieć Gołotę odc. 3



LEWIS

Bernard Fernandez, Sweet Science: mimo bezapelacyjnych dyskwalifikacji z Bowe'em, Gołota dostał szansę walki o pas WBC z Lennoxem Lewisem 4 października 1997. W związku ze wzrastającą legendą Polaka jako "postrzeleńca" pojawiło się wtedy mnóstwo żartów na jego temat. W jednym z lepszych ktoś doradza kibicowi by koniecznie "obejrzał walkę o królewską koronę i rodzinne klejnoty".

Lewis zapytany o Gołotę: jaka jest jego najmocniejsza broń? Jab, lewy sierpowy i cios w jaja.

10 lutego 1997

Fragment tekstu publicysty New York Timesa Iry Berkowa.

Była 11 rano, godzina, o której miał się pojawić w gymie i zacząć lekki trening, potem 11:05, 11:10, 11:30 i wciąż nie było Andrzeja Gołoty. 28-latek, plasowany przed walkami z Bowe'em wśród pięciu najlepszych ciężkich na świecie, umówił się z nami w Windy City w południowo-zachodniej części Chicago, schludnym, ale na swój tradycyjny sposób mało eleganckim gymie otwartym w zaadaptowanym magazynie. Gołota właśnie wrócił do treningów i szykuje się na potencjalne walki z Jesse'em Fergusonem w maju i być może z Rayem Mercerem w czerwcu.

O 11:45 telefon odbiera jego żona Mariola, która mieszka z Andrzejem i 5-letnią córeczką. "Andrzej już wyjechał, wie, że ma ta być, ale jemu czasem coś wypada. Spóźnił się na nasz ślub. Nawet na oba. Wyobraża Pan sobie? Na własny ślub!? Pierwszy był w Polsce, w Pałacu Ślubów, a on postanowił, żeby zdjęcia zrobić przed, a nie po ceremonii (ślubu cywilnego). Wszystko się przeciągnęło i spóźniliśmy się. Potem mieliśmy ślub kościelny w Chicago, a Andrzej zapomniał się wyspowiadać. Jak dotarliśmy do kościoła, od razu poszedł do księdza i był tam dość długo. Mój Boże, co on mógł mu mówić? Wszyscy czekali. W końcu przyszedł i pobraliśmy się".

Drzwi się otwierają i wchodzi olbrzymi mężczyzna w brązowej, skórzanej kurtce i niebieskich jeansach. Szatyn, krótkie włosy, ostra, ale nie nieprzyjemny typ urody, 6 stóp 4 cale i około 240 funtów.

Gołota: miałem być o 11.
Berkow: tyle że jest 11:58
Gołota: ale wciąż 11.
Berkow: chyba w Omaha.

Gołota uśmiecha się przepraszająco. Szybko wrzuca na siebie różowy T-shirt, białe spodenki i czarne buty bokserskie, owija ręce, robi kilka rozluźniających ćwiczeń, pozwala sobie włożyć parę czerwonych rękawic, lekko sczerniałych przy pięściach od częstego używania i zaczyna uderzać w wielki czarny worek. Na ścianach gymu wiszą stare, żółknące plakaty z nazwiskiem Gołoty i te najstarsze jeszcze z polskim imieniem Andrzej. Na początku bił się za 50 dolarów za rundę, potem doszedł do dwóch milionów z Bowe'em, co i tak było odległe od bonanzy w postaci 35 milionów dolarów dla Evandera Holyfielda za walkę z Mikiem Tysonem.

Słychać ostry dzwonek, wskazujący na to, że minęły 3 minuty, potem kolejny oznajmiający, że minęła minuta na przerwę i Gołota rusza ponownie na worek, za każdym razem uderzając powyżej czegoś, co jest wyimaginowaną linią talii.

"Łatwo uderzać powyżej pasa na worku, który się przecież nie rusza. W pierwszej walce trafiłem go poniżej pasa cztery razy, a w drugiej tylko dwa. Zrobiłem postęp".

Po treningu pojechał swoim srebrnym Mercedesem do restauracji w polskiej dzielnicy i zjadł na lunch gorący barszcz z pierogami z serem.

"W pierwszej walce uderzyłem Bowe'a poniżej pasa celowo. Oddał mi i odczułem to mocno w nerkach. Postanowiłem, że musi też to poczuć, żeby już więcej nie próbował". O dyskwalifikacji: "co możesz zrobić? Czasem po prostu nie myślisz". O Duvie pieklącym się między rundami w drugiej walce: "tak dużo wrzeszczał, ale był też straszny hałas, nie dało się nic usłyszeć". "Walka to wojna. Byłem wściekły, byłem zmęczony. Nie wiem. Nie mogę pozwolić, by znów się to zdarzyło".

Gołota wciąż marzy o mistrzowskim pasie. "Chcę go, choć na krótko, nie muszę mieć go zawsze". Ale jemu naprawdę przydarzają się różne rzeczy. Jak ostatniego lata, kiedy spróbował pierwszy raz zrobić steki na grillu. "Spaliłem je, moi znajomi nie byli w stanie ich zjeść. Dałem je psu, a on się pochorował".


Mariola: poznaliśmy się bardziej, kiedy odwiedziłam Polskę. Andrzej był bardzo inteligentny, czuły, Mieliśmy szalony romans. Pamiętam pewną chłodną noc, wyszliśmy z klubu w Warszawie i na zewnątrz siedziała starsza pani sprzedająca róże. Andrzej wykupił je wszystkie, nie mogłam ich unieść, upychał je po kieszeniach. Miałam łzy w oczach. Mój Czarujący Książę.

A pierwsze spotkanie było trochę wcześniej, w USA.

Andrzej w wywiadzie dla Vivy: miała sukienkę w kwiatki, takie drobne. Niebieską! Ale mi się udało. Byłem w USA z reprezentacją narodową w boksie, mecz wygrałem. Tego dnia spotkałem się z moim dobrym kolegą Markiem Piotrowskim, świetnym kickbokserem, który poznał nas ze sobą pod restauracją Staropolska w Chicago. W pewnej chwili patrzę, a tu zajeżdża czerwony chevrolet camarra – z piskiem opon, z fantazją bierze zakręt, choć tam nie za bardzo można było robić takie manewry. Z dużego sportowego samochodu wysiadła bardzo drobna, bardzo szczupła szatynka, wyglądała niemalże jak dziecko.

Mariola: Poszliśmy wtedy do Magnolii na przedmieściach Chicago i cały wieczór przetańczyliśmy. A gdy powiedziałam Andrzejowi, że za miesiąc przyjadę do Polski, zaprosił mnie do siebie w Warszawie. Ciąg dalszy znasz…

19 marca 1997
Gerald Eskenazi, New York Times.

Dino Duva: jak nazwać jego następną walkę? "Uważaj na to, co niżej", "Bez przedawnienia" zostały odrzucone ze względu na zły smak.

Starcie z Rayem Mercerem 16 maja w Madison Square Garden ma być pierwszą od grudnia.

Lou Duva wie, że jego polski podopieczny ma w zwyczaju walczyć nieczysto.

"Nie poszedł do psychiatry, ale ja poszedłem, byłem u paru. Chodziłem do trenerów futbolu (amerykańskiego)". Powiedzieli mi: "to się wzięło z jego dzieciństwa. Opowiadałem mu, że kiedy byłem dzieckiem, pracowałem o drugiej w nocy, ładując ciężarówki. On na to: 'czemu po prostu nie kradłeś?'

Dla Gołoty to ostatnia szansa na zdobycie poważania. Mercer (24-4-1, 16 KO) walczył na pełen dystans z trzema najbardziej doświadczonymi ciężkimi świata. Przegrał z Holyfieldem i Lewisem, pokonał Tima Witherspoona.

Gołota nie potrafi wyjaśnić zalewu niskich uderzeń, którymi poczęstował Bowe'a, nie próbuje nawet tego zrozumieć. "Iść do psychiatry? Jestem zajętym człowiekiem. Lou był. Ale powiem ci coś" to już się nie powtórzy". Trzyma teraz ręce wyżej, co utrudnia mu zbyt niskie ciosy.



1 maja 1997

Riddick Bowe kończy z boksem. Po cichu, bez konferencji prasowych, jak ta w HBO ogłaszająca 10-dniowy pobyt Bowe'a w Marines. Ma zaledwie 29 lat.

Seth Abraham, szef HBO Sports: Bowe wstydził się pierwszej walki z Gołotą i mówił mi, że nigdy nie trenował mocniej niż do rewanżu. Poczuł, że jego żar do boksu już zgasł.

Rock Newman: ten proces zaczął się jakiś tydzień po drugiej walce z Gołotą. Zmniejszyły się jego siła i refleks, zaczął być trafiany i rzucany matę na sparringach. Powiedziałem mu, że jest zbyt zamożny, bo psuć sobie zdrowie. Podjął decyzję już kilka tygodni temu, potrzebował czasu, by się z tym oswoić. Dziś nacisnął guzik.

Bowe zarobił 100 milionów dolarów. Kupił domy matce i czterem siostrom. Newman nabył małą drużynę baseballową. Koniec Bowe'a to również zakończenie przygody z boksem przez Newmana. W 2004 Bowe oskarżył ex-menedżera, ze ten go okradał, po pewnym czasie zamieścił w gazecie list z przeprosinami.

Żadna z planowanych walk Gołoty nie dochodzi do skutku. Ray Mercer ma kontuzję szyi. Ale marka polskiego pięściarza jest już tak wysoka, że dostaje propozycję walki z Lennoxem Lewisem. Mają się zmierzyć 4 października w Atlantic City.

Paweł Rozmytański, Boxing.PL: w 1987 roku, kiedy zarówno Lennox, jak i Andrzej walczyli jeszcze w kaskach na ringach amatorskich, reprezentacja Kanady, w której wówczas występował Lewis i reprezentacja Polski spotkała się na wspólnym obozie w Polsce, gdzie pięściarze razem trenowali. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że starcie z 1997 roku między Gołotą i Lewisem w Atlantic City, nie było spotkaniem pierwszym. Obaj Panowie po raz pierwszy mieli skrzyżować rękawice dziesięć lat wcześniej, jeszcze na ringach amatorskich (miał to być sparring), ale jak twierdzi sam Lewis - żadnego sparringu nie było.

Jego nie było na obozie. Wszyscy pytali: „Gdzie on jest?”, „Gdzie on jest?” – przekonuje Brytyjczyk.

Natomiast jak mówi polski, uznany dziennikarz – Janusz Pindera, który specjalizuje się między innymi w boksie, wypowiedział się niedawno w polskich mediach, że był świadkiem owego sparringu pomiędzy Gołotą i Lewisem. Skłaniałbym się raczej do opinii Pana Janusza…

Wywiad Gołoty dla Wyborczej:

Radosław Leniarski: był Pan kiedyś w Polsce sparingpartnerem Lewisa...

Andrzej Gołota: ja sparingpartnerem Lewisa? Ależ bzdura. To oni, Kanadyjczycy, przyjechali na turniej Stamma. Walczyliśmy ze sobą może dwie lub trzy minuty w ringu. Ale nie byłem sparingpartnerem.

- A w USA też Pan z nim nie sparował?

- No, sparowałem, tak. Przed jego walką z Frankiem Bruno (w 1993 roku) byliśmy razem na obozie....

- Lewis twierdzi, że uciekł Pan z tego obozu...

- Chciałbym mu przypomnieć, że siedziałem tam dwa tygodnie. Wkrótce miałem stoczyć walkę z Calvinem Jonesem. Oni jechali do Londynu, gdzie ja w ogóle nie miałem zamiaru jechać. A te sparingi były po prostu pracą w ringu.

- Czy podczas sparingu uczył się Pan, aby nie zadawać zbyt niskich ciosów?

- Na sparringu jakoś nigdy mi się takie coś nie przytrafiło. Ale sparring a walka to wielka różnica. No, nie - nie wielka różnica, olbrzymia. W walce wszystko dzieje się naprawdę [...]

- W Polsce śpiewają o Panu piosenki. Kazik Staszewski nagrał piosenkę na Pana cześć. Czy kiedy zaczynał Pan karierę, spodziewał się Pan, że będzie bohaterem...

- Że będę bohaterem piosenek - na pewno nie.

- Że będzie Pan bohaterem narodowym...

- Chciałem zawsze nim być i, dzięki Bogu, po prostu jestem.

- Dino Duva powiedział, że chce Pan zdobyć mistrzostwo świata dla swoich polskich kibiców.

- To będzie na pewno coś wspaniałego dla nas wszystkich.

Wywiad z Lewisem.

Radosław Leniarski, Piotr Milewski: z Andrzejem Gołotą zmierzył się Pan po raz pierwszy dziesięć lat temu w Warszawie. Pamięta Pan ten sparring?

Lennox Lewis: nie pamiętam szczegółów. Przypominam sobie tylko tyle, że tam byłem i sparowałem z jakimś Polakiem w ramach wspólnego treningu z polską drużyną w... Warszawie, dobrze mówię? Chyba w Warszawie... Gołoty - indywidualnie - nie pamiętam.

- Pytamy Pana o to, ponieważ ówczesny członek kanadyjskiej ekipy Matt Mizerski twierdzi, że trenerzy musieli siłą was rozdzielać. Nie czuje Pan do Gołoty jakiejś szczególnej antypatii?

- Nie, nie ma między nami żadnych osobistych konfliktów. Wydaje mi się, że w czasie tego sparringu coś mu dolegało... Nie potrafię wam powiedzieć nic więcej.

- Twierdzi Pan, że Gołota używa sterydów. Ma Pan na to dowody?

- Nigdy tak nie twierdziłem. Jest pan pewny, że słyszał pan moją wypowiedź?

- Nie, ale słyszałem wypowiedzi Pana sekundantów.

- To niech pan pogada z nimi.

(W tym momencie wtrąca się do rozmowy Frank Maloney: - Ja to mówiłem, a teraz potwierdzam).

Jak widzimy, atmosfera przed walką była dość napięta.

26 września 1997

Andrzej odmawia uczestnictwa w konferencji telefonicznej, bo jest wkurzony na Maloneya o posądzenie, że używa sterydów.

Roger Bloodworth: podobne aluzje już były przed walką z Bowe'em. Mieliśmy test, zero sterydów.

Według promotora walki Dino Duvy Maloney zażądał od Komisji Sportowej Stanu New Jersey i WBC przetestowania Gołoty na obecność anabolików, a nie ma nic w przepisach, co zmusiłoby Gołotę do testów, chyba że obaj pięściarze wyrażą na nie zgodę. Sam Lewis nie do końca zgadza się z podejrzeniami swego menedżera. Mówi coś o braku równowagi witaminowej itd.

Walka ma się odbyć w systemie pay-per-view.

Randy Harvey, Los Angeles Times: menedżer Lewisa, Frank Maloney mówił, że nie ma szacunku dla Andrzeja Gołoty. Jedynym powodem, dla którego zaproponowali mu walkę w Atlantic City, było to, że Gołota jest biały. "Amerykańskie media potrzebują białego czempiona" - mówił.

Emanuel Steward o Maloneyu: Frank tak odszedł od rzeczywistości, że nie wdaję się z nim w dyskusje. Ale jeśli chodzi o te rasistowskie gadki, to powiedziałem mu: "oszalałeś, człowieku".

Lewis: pomyślałem sobie przed naszym pojedynkiem 'zrobił to podczas jednej walki z Riddickiem, później zrobił to podczas drugiej walki. Kto wie, czy nie spróbuje zrobić tego ze mną'. I wtedy, uzmysłowiłem sobie, że nie mogę mu na to pozwolić.

Lennox na konferencji przed walką pokazał na manekinie, gdzie Gołota może uderzać.



Typowania ekspertów przed walką Lewis - Gołota:

"Gołota wymusi na Lewisie swój ulubiony rodzaj walki, a jego siła będzie czynnikiem decydującym"
Dave Bontempo, analityk ESPN

"Gołota jest niedocenianym pięściarzem. Wyciągnie wnioski z walk z Bowe'em i zastopuje Lewisa.
Anthony Gargano, New York Post

"Gołota w drugiej rundzie. Lewis sporo gada, ale Gołota to będzie dla niego absolutnie zbyt wysoki próg"
Dan Hirshberg, The Trentonian

"Gołota zamieni walkę w wojnę. Lewis będzie próbował trzymać się na dystans, ale to nie potrwa długo".
Robert Seltzer, El Paso Times.

Paweł Rozmytański, Boxing.PL: główne danie wieczoru zostało zaplanowane na godzinę 23:10. Polak miał się zjawić w swojej szatni już kilkanaście minut po godzinie 21, ale nieoczekiwanie, wcześniej ustalone plany, musiały ulec zmianie. Około godziny 20, Andrzej otrzymał zastrzyk w lewe kolano, które dawało o sobie znać podczas walk. Po tym zabiegu Gołota poczuł się jednak bardzo źle i przybył do hali dopiero o 22:30. Nie pozostało więc dużo czasu Polakowi na przygotowanie się do walki z Lewisem…

Nawiasem mówiąc, po pojedynku Andrzej został ukarany grzywną 5,000 „baksów” za przyjęcie zastrzyku (lidokainy - organiczny związek chemiczny, środek miejscowo znieczulający). Gołota złożył potem pozew przeciwko lekarzowi, który wykonywał owy zastrzyk, na kwotę 21 milionów „zielonych”, ale ostatecznie suma zatrzymała się na kwocie miliona dolarów [...]. O głównym punkcie wieczoru w Caesar's Hotel & Casino nie ma chyba sensu się długo rozwodzić. Gołota rozpoczął bardzo usztywniony. Po kilkunastu lewych prostych Lewis wystrzelił prawym sierpem, który „zaprowadził” Polaka do narożnika. Lennox nie odpuścił i Andrzej znalazł się na deskach.

Sports Illustrated o Lewisie: był w ringu minutę i 35 sekund, wyprowadził jedynie 36 uderzeń, ale w tym "skrócie" pokazał, że jest wart tytułu wagi ciężkiej. Wyglądał jakby był pzbawiony emocji. Gołota z kolei mówił po walce, że "było zbyt wiele presji, co kosztowało go sporo nerwów". Według jego lekarza, Gołota siedząc w szatni po walce, nagle wstał i zażartował: "pewnie lepiej, jeśli znajdę inną robotę". Potem nagle się "zwinął", co Katzman zdiagnozował jako omdlenie.



Scenarzysta Budd Schulberg nagrodzony Oscarem za film "Na nabrzeżach" Elii Kazana, piszący też o sporcie, znany fan boksu: czyż Gołota nie był "polskim zabójcą"? Od lat 50., od czasów Rocky'ego Marciano i krótkiego panowania Ingemara Johanssona, Gołota był widziany jako pierwszy biały pięściarz mający realne szanse na tytuł [faktycznie byli jeszcze w międzyczasie Jerry Quarry i Gerry Cooney - przyp. red.]. Co prawda, jego 28 zwycięstw było odniesionych nad całkiem przeciętną grupą przeciwników, z małym wyjątkiem Samsona Pou'hy, którego potraktował "z byka", pogryzł i finalnie rozpłaszczył w piątej rundzie. Wciąż jednak mamy jego dwie przegrane przez dyskwalifikację walki z Riddckiem Bowe'em, którego Gołota ciężko rozbił i zdeklasował z pomocą soczystego jabu, mocnych ciosów i imponującej szybkości [...]. Wielu ze wspierających Gołotę widziało w nim "Wielką Nadzieję Białych", w Ameryce zmieniło się to, że nikt już nie mógł tego nazwać wprost. Atmosfera przed walką, wśród kibiców brytyjskich i polskich przypominała oczekiwanie na futbolowe derby w którymś z krajów Europy.

Schulberg opisuje tu możliwy atak paniki Gołoty, który rozładował stres milę od Caesars Palace na bazarach i marnych sklepach z alkoholem przy Tennessee Avenue. Profesjonalni pięściarze przybywają na halę dwie godziny przed walką, a Gołota przybył zaledwie 30 minut ku konsternacji Lou Duvy. Blady i chłodny. Według Gary'ego Hope'a znajomego Schulberga, byłego pięściarza, będącego w ekipie Gołoty, w szatni dostał ponoć konwulsji i zatrzymania akcji serca na 10 sekund, tak jakby Bóg przejął liczenie od Joego Corteza. Bystry asystent trenera miał mu wsadzić skórzany portfel między zęby, by chronić język poszkodowanego przed przygryzieniem.

Jim Trunzo, Cyberboxing Zone: i oto co się stało: nie potrafiliśmy dojrzeć prawdziwego Andrzeja Gołoty. Był przytłoczony przez swoje mentalne słabości. Z tym całym swoim wizerunkiem bad boya, tak naprawdę jest osobą wrażliwą i nieśmiałą. Działa charytatywnie, bez rozgłaszania wokół odwiedza szkoły i szpitale. I załamuje się pod presją. Nie potrafi udźwignąć stresu. Oto kilka niepotwierdzonych plotek sprzed walki i po niej:

1. Gołota zniknął na 4 godziny przed walką.
2. Lou Duva wezwał syna Dino, by z pomocą policji szukali polskiego ciężkiego.
3. 20 minut opóźnienia przed walką było spowodowane odmową opuszczenia szatni przez pięściarza.
4. Strzał w policzek, który otrzymał Gołota przed walką nie był pierwszym, który Gołota otrzymał tej nocy.
5. Gołota po walce zemdlał, dusząc się własnym językiem, miał wstrzymaną akcję serca. Jego problem zdrowotny sprowadzono do "ataku paniki".

Należy odróżnić fakty od plotek. Każdy wierzy, w to co chce, pamiętajmy, że nie tylko dla Polaków, także dla Amerykanów ta pierwsza prawdziwa porażka Gołoty była sporym szokiem. Nawet nie tyle sama porażka, ile jej styl.

Trunzo raz jeszcze.

Opinia mojego dobrego znajomego GorDooma: jako pięściarz Gołota wypadł fatalnie, ale martwiłem się o niego jako osobę. Wyobrażasz sobie, pod jaką musiał być presją?

Nie, nie wyobrażam sobie. Ale zgadzam się z moim kolegą. Gołota niedawno został ojcem, był pod ciągłą obserwacją sportowych mediów, został zametkowany jako dirty fighter i ktoś okrutny w ringu i z drugiej strony: był dumą Polaków, tych za oceanem i amerykańskich. Żeby to zrozumieć, trzeba było być w A.C. Convention Center, trudno opisać ich narodową dumę i jaki efekt to mogło wywrzeć na Gołotę.

Stres. Ludzie sobie radzą z nim różnie. Stres powodował, że Michael Moorer wyglądał jakby był w śpiączce, Oliver McCall płakał w ringu, Mike Tyson odgryzł komuś ucho. A byli też: Joe Louis, który musiał dźwigać na swoich barkach walkę o Wolny Świat i Max Schmelling mający na sobie brzemię niewyrośniętego dyktatora z wąsem i swastyką.

Gołota to utalentowany pięściarz, który na papierze powinien znokautować Lennoxa Lewisa. Ja i wielu innych nie docenilismy wagi "mentalnego make-upu" cytując Bernarda Fernandeza. Być może powinien zacząć od nowa, walcząc np. z Rossem Puritym czy Shannonem Briggsem, a możliwe też, że znowu się podda. Wydaje mi się, ze nawet Gołota nie wie, co powinien zrobić i co tak naprawdę wydarzyło się w Atlantic City.


Kontrowersyjny, mocny tekst. Widać po nim, że walki Gołoty zaskakiwały i poruszały nie tylko Polaków.

A może prawda była całkiem banalna i zupełnie inna?

Andrzej Gołota: miałem trzeci z rzędu obóz i brak wypoczynku po tak trudnych walkach z Bowe'em, decyzja o walce z Lewisem była czysto finansowa.

Janusz Pindera: najtrudniejszy z możliwych rywali, europejski styl boksu i lepsze warunki fizyczne, Andrzej był przemęczony, miał ciągłe kontuzje kolana, odciąganą wodę z kolana, zastrzyki z kortyzonu, lidokainę w dniu walki.

Bożenna Gołota dla SE:
- Kiedy pani najbardziej się o niego bała?
- Po walce z Lennoksem Lewisem, na której byłam w Atlantic City. Od wyjścia na ring widzieliśmy z Mariolą, że coś jest z nim nie tak. Wystarczyło na niego spojrzeć, by zorientować się, że ma nienaturalnie spowolnione ruchy, że każde uniesienie ręki, każdy krok sprawiają mu ogromną trudność. Potem okazało się, że z powodu bolącego kolana lekarz dał mu przed pojedynkiem zastrzyk z lidokainy. Lek z krwią dostał się do głowy. Potem już w szatni stracił przytomność. Mógł wtedy umrzeć. Nie wiem, czy to było przypadkowe działanie medyka, czy też... świadome, żeby osłabić Andrzeja. Ale na szczęście Pan Bóg nad nim czuwał. Bo Pan Bóg kocha dobrych ludzi...

Mariola Gołota w rozmowie z Kacprem Bartosiakiem: Andrzej długo miał problemy z kolanem. Miał zaufanego lekarza z Florydy, który się tym zajmował. W dniu walki powiedział, że to kolano boli go dużo bardziej niż wcześniej. Byliśmy wtedy jeszcze w pokoju hotelowym i lekarz zrobił mu zastrzyk z lidokainy. Widziałam to ja, Andrzej, Lou Duva i sam doktor. Dlaczego Duva wyparł się potem wszystkiego i umył ręce? My nie znaliśmy wtedy dokładnie przepisów. Nie spodziewaliśmy się, że lek – który nie jest przecież sterydem – musi zostać zgłoszony komisji bokserskiej. Duva w tym biznesie siedział tyle lat, że powinien zrobić jedną z dwóch rzeczy – wyjść i udawać, że o niczym nie wie albo zgłosić całą sprawę urazu. Gdyby jednak to zrobił, to walka by się nie odbyła, a on nie dostałby pieniędzy za obóz i przygotowanie Andrzeja.

Sytuacja znów była trudna. Ludzie wykupili bilety, telewizja i promotorzy nakręcali zainteresowanie walką, a Andrzej już po ważeniu miał powiedzieć, że boli go noga i nie będzie walczył? Obawialiśmy się, że po czymś takim może być skończony. Pierwotnie Andrzej dostał karę w wysokości 5 tysięcy dolarów za przyjęcie tego zastrzyku. Lou Duva dostałby wyższą, więc pewnie dlatego też się nie przyznał.

Andrzej wyszedł do ringu usztywniony, sprawiał wrażenie zamrożonego. To była jakaś reakcja na lidokainę. Po wszystkim – gdy kibice już rozeszli się domów, a służby medyczne zdążyły odjechać – w szatni stracił przytomność. Na szczęście był przy tym inny lekarz z New Jersey. Andrzej w pewnym momencie stanął, wyciągnął ręce do góry i przez moment wyglądało na to, że się przeciąga. Po chwili jednak padł nieprzytomny na podłogę. Miał zapaść. Lekarz zaczął go cucić, ja przerażona wybiegłam gonić ambulans. Nie było telefonów komórkowych...

W Ameryce w takich sytuacjach znajduje zastosowanie zasada "show must go on". Gdyby Andrzej nie wyszedł do ringu, to byłby skończony w oczach ludzi rządzących telewizją. Nigdy nie dostałby głównej walki. Byłby postrzegany, jako ktoś na kim nie można polegać. To była duża gala sprzedawana w systemie Pay-Per-View. Musiał wtedy wyjść do ringu. Inna sprawa, że my wtedy nie wiedzieliśmy tak naprawdę, jak dobry jest Lennox Lewis... Po latach okazał się jednym z najlepszych w historii wagi ciężkiej.

Paul Martinez, Los Angeles Times
Tytuł: Victory Over Golota Doesn’t Mean Alota


Według mnie, wygrana Lewisa z Andrzejem Gołotą wykazała tylko dwie rzeczy: że Gołota jest fatalnym pięściarzem i drugą, że Riddick Bowe jest jeszcze gorszym.

Ziggy Rozalski: Lewis był do pobicia! Andrzej miał wtedy kontuzję kolana i mieliśmy z tym problem. W szatni dostał od doktora zastrzyk, który znieczulił mu kolano, ale przy okazji znieczulił go… całego. Niestety, do zgarnięcia były olbrzymie pieniądze. To była Andrzeja decyzja, czy odwołujemy walkę, czy jednak boksujemy. Zdecydował, że przyjmie zastrzyk i zawalczy. A zastrzyk był prawdopodobnie za mocny. To była wina doktora.

Podobno istniało porozumienie między Gołota a stacją HBO, w ramach którego po wygranej z Brytyjczykiem Polak miałby podpisać kontrakt na 21 milionów dolarów.

Andrzej Gmitruk: to był moment kariery Andrzeja, który bardzo mocno skrytykowałem. Wysłanie Gołoty na Lewisa po dwóch tak ciężkich emocjonalnie walkach z Bowe'em, niezależnie od kwestii finansowych, było dużym błędem. Należało zorganizować przynajmniej dwie przejściowe walki, zmobilizować Andrzeja, rozpocząć pracę z psychologami, stworzyć zespół ludzi, którzy byliby z nim na co dzień, a dopiero później szukać wielkich wyzwań.

Wywiad Przemysława Osiaka/Przegląd Sportowy z Carlem Morettim z Main Events:

- Dlaczego Gołocie nie udało się postawić Lennoksowi Lewisowi w pojedynku o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej w 1997 roku?

- Lennox wiedział, że sposobem na pobicie Gołoty jest naskoczenie na niego od początku walki. Dlatego od pierwszego gongu ostro ruszył do przodu, szybko wygrywając przez nokaut.

- Czy na Andrzeja paraliżująco zadziałał zastrzyk w kolano, który miał dostać w szatni przed walką?

- Myślę, że nie dlatego Andrew przegrał. Jeśli przyjął zastrzyk w rękę czy w nogę, to nie miało żadnego wpływu na wynik. Chodziło tylko o to, że Lewis na niego naskoczył. Wiedział, że tak będzie najlepiej.

Emanuel Steward: starcie z Gołotą była jedną z najlepszych stoczonych przez Lewisa. Mówiłem mu: "Lennox, to powinna być dla ciebie dobra walka, bo ten chłopak czasem świruje, jak jest zmęczony, nawet gdy wygrywa, poza tym to jest zabijaka! Myślę, że powinieneś spróbować go zdominować, nie możesz mu pozwolić na jego rytm walki". Lennox spojrzał na mnie w swój nieco zabawny sposób i nie powiedział nic. I dokładnie tak zrobił - wyszedł i przełamał go.



Dla zabicia czasu, wielu pięściarzy, szczególnie podczas obozów, grywało w karty. Oscar De La Hoya czasem gra w golfa, Gene Tunney czytywał Shakespeare'a.

Wywiad z Emanuelem Stewardem jakieś pół roku przed walką z Gołotą:
- On czasem za dużo myśli
- Za dużo?
- Waha się. Z Zeljko Mavroviciem mógł zakończyć walkę, ale zbyt długo się wahał czy uderzyć.
- Dlaczego?
- On jest szachistą. Wolałbym, żeby nie grał tyle w szachy. Kiedy gra, czasem mija 20 minut, zanim zrobi ruch. W boksie nie ma czasu na myślenie, boks jest instynktowny.
- Czy miał pan kiedyś boksera, który grał w szachy?
- Lewis jest pierwszy

Z Gołotą nie myślał długo.



Janusz Pindera w rozmowie z Hubertem Kęską: samej walki Andrzeja Darek [Michalczewski - przyp. red.] nie zobaczył. Przed pierwszym gongiem poszedł po piwo i jak wrócił, było po wszystkim. Tak jak w skeczu Dańca (śmiech). Rzecz miała miejsce po pojedynku Michalczewskiego z Nickym Piperem (facet należał do mensy, ale wysoki iloraz inteligencji nie pomógł mu w ringu), który komentowałem z Przemkiem Saletą. Czekaliśmy później na walkę Gołoty, problem w tym, że w hotelu nie mieli Premiere. Przemek był gotów iść spać, ja jednak nie odpuściłem i zatelefonowałem do Darka. „Przyjeżdżajcie. Macie pokój, zostawcie rzeczy i wpadajcie na bankiet”. Tak zrobiliśmy. Impreza na całego. Darkowi towarzyszyli siostra, brat, mama i… Janek Borysewicz z Jarkiem Jakimowiczem. Lider Lady Pank chodził strasznie podniecony: „Zobaczycie, Gołota padnie. Pierwsza runda nokaut. Obstawiłem wszędzie, nawet w Chicago. Jeśli myślicie inaczej, to znaczy, ze nie znacie się na boksie”. Troszkę się wkurzyłem i mówię: „Słuchaj, na pewno nie pierwsza runda”. Dobrze znałem Lennoxa, również z ringów amatorskich. To był slow starter.

- Zakładamy się.

– Za ile?

Rzucił konkretną sumę, bodaj 5 tys. dolarów. I powiem panu, że gdybym miał tyle w kieszeni, to bym go sprawdził. Na szczęście tyle przy sobie nie noszę.

ODE to GOLOTA-LEWIS
by Joe Bruno
The Polish Flag is red.....
Golata's face is black and blue....
If you paid forty bucks for this 84 second joke....
There's a bridge in Brooklyn I'd like to sell YOU...


I parę słów ode mnie. Kiedy odebrano mu narzędzia (możliwość brudnej walki), Gołota został bez broni. Przeciętna szczęka i ataki paniki po lądowaniu na ziemi. Pamiętacie drugą walkę z Bowe'em? Gołota leżał i nie polubił tego uczucia. Już nigdy więcej nie udało mu się podtrzymać walki po lądowaniu na deskach.



GRANT

Po starciu z Lewisem Gołota wygrał przekonująco sześć walk, między innymi, nieco dramatyczną potyczkę z Coreyem Sandersem, który potrafił znokautować Olega Maskajewa. Andrzej potwierdził w tej walce swoją atrakcyjność telewizyjną. Chociaż nie można było na niego liczyć jak na Zawiszę, to jednak przeważnie dawał show i absolutnie mnie nie dziwi, że tak często dostawał mistrzowskie szanse. Można to porównać to pozycji tenisistów Wojciecha Fibak i szczególnie Agnieszki Radwańskiej, którzy mieli wyższe pozycje w tabelach zarobków niż sukcesy sportowe.

Po latach szczególnie duże wrażenie wywiera krwawa walka z Sandersem.

Komentator: Andrzej Gołota zaczął w białych spodenkach, teraz ma biało-czerwone.

Andrzej wdawał się na ringu w bijatyki, ale do pewnego poziomu rywali wygrywał je absolutnie pewnie, będąc wręcz w nich dominatorem. W 1998 roku Gołota pokonał też pewnie w Polsce podstarzałego Tima Witherspoona, mógł wtedy na własne oczy przekonać się o swojej niesamowitej popularności w rodzinnym kraju.

Łukasz Przekopowicz, Super Express: W 1997 roku wyjaśniła się pamiętna głośna afera z Włocławka, która zmusiła Gołotę do wyjazdu z kraju. Skończyło się na wyroku w „zawiasach” (2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata) i pokaźnym zadośćuczynieniu dla Białostockiego. Gołota do Polski przyleciał na podstawie listu żelaznego, jaki obiecał mu prezydent Aleksander Kwaśniewski. Tym samym nadarzyła się okazja, aby po raz pierwszy na zawodowym ringu zawalczyć we własnej ojczyźnie. W Polsce wciąż panowała „Gołotomania”. Wyznaczono termin i miejsce walki. Wybór padł na Halę Ludową we Wrocławiu. Pojedynek zakontraktowany na dziesięć rund miał odbyć się 2 października 1998 roku. Przeciwnik – Tim Witherspoon (były, dwukrotny mistrz świata w wadze ciężkiej). Wszystko zostało dogadane. Na walkę Gołota vs Witherspoon we wrocławskiej Hali Ludowej czekała cała Polska. Nazwisko „Gołota” jak magnes przyciągało rodaków i generowało olbrzymie zainteresowanie. Jeden z najważniejszych rezydentów mafii pruszkowskiej, legendarny gangster i celebryta ówczesnych czasów – Andrzej Kolikowski ps. „Pershing”, wykupił cały pierwszy rząd przy ringu. Bilety na te miejsca kosztowały po 1000 zł za sztukę. „Pershing” był wielkim fanem Gołoty i bywał na wszystkich jego ważnych pojedynkach. Na uroczystość, jaką byłą pierwsza zawodowa walka Gołoty w Polsce, Kolikowski przygotował dla swoich ludzi specjalne koszulki z napisem „Team Gołota”. Walkę w towarzystwie „Pershinga” oglądał między innymi popularny „Masa”. To były czasy, kiedy Polską „rządziły” owiane legendami mafie z Pruszkowa i Wołomina. Poza wpływowymi ludźmi z półświatka do stolicy Dolnego Śląska zjechali się znani w kraju politycy oraz cała konstelacja polskich gwiazd. Fenomen Gołoty daleko wykraczał poza sferę sportu. Hala Ludowa we Wrocławiu wypełniła się do ostatniego miejsca. Kibice karmili się anturażem tamtego wieczoru. Transmitowane przez telewizję Polsat wydarzenie zgromadziło przed telewizorami ponad 11 milionów widzów. Do dziś jest to niepobity rekord oglądalności gal sportów walki w Polsce.

W ringu 30-letni Gołota zdominował starszego od ponad dekadę Witherspoona. Pochodzący z Warszawy pięściarz wygrał praktycznie wszystkie rundy i co najważniejsze – nie dopuścił się dyskwalifikujących nieczystych uderzeń w końcowej fazie pojedynku. Andrzej Gołota w pełni zasłużenie zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów. Była to jego 32. wygrana na zawodowym ringu.

Tam, gdzie był Gołota, zawsze coś się działo. Od walki z Witherspoonem minęło wiele lat. Po tym czasie na jaw wyszły wstrząsające fakty. Wszystko za sprawą żony polskiego sportowca – Marioli Gołoty. Małżonka Andrzeja, która po długim czasie zdobyła się na odwagę, napisała na portalu społecznościowym, że jej mąż zapłacił pasożytom 100 tysięcy haraczu, aby „nie zabrakło prądu w trakcie gali we Wrocławiu”. Myśl tą rozwinął Andrzej Kostyra, który zdradził, że „żołnierze” z mafii zdenerwowali się, iż wszyscy zarabiają na tym pojedynku, a oni nic z tego nie mają. Zażądali pieniędzy na zabawę, grożąc tym, że w przypadku odmowy doprowadzą do awarii oświetlenia w hali. Dostali 100 tysięcy i na groźbach się skończyło.

Był też niejaki Jesse Ferguson, który był zastępstwem last-minute za Jimmy'ego Thundera. Brak jakichś poważnych wyzwań, ale chodziło wtedy o odbudowanie się po dziwnej walce z Lewisem. Wtedy właśnie Lou DiBella, który podpisał długoterminową umowę z Michaelem Grantem, zgłosił chęć zestawienia go z Gołotą. Grant (wtedy miał bilans 30-0) potrzebował konkretnej walki, by ostatecznie przebić się do grona najściślejszych pretendentów do pasa. Był już drugi w rankingu WBC, pojawił się też wysoko w IBF, tuż za Davidem Tuą. Bardzo duży pięściarz, 201 cm wzrostu i dobre 250 funtów (113 kilogramów) wagi. Celował w Lennoxa Lewisa i byli tacy, którzy poważnie dawali mu szanse.

Przed walką zwracano uwagę na to, że Grant jest slow starterem i znacznie lepiej wyszkolony, lubiący wchodzić w typowe bójki Gołota może być dla niego problemem.



20 listopada 1999

To była najdziwniejsza dla mnie walka Gołoty, nad którą jakoś poza Polską dość łatwo wszyscy przeszli do porządku dziennego. Moim zdaniem znacznie łatwiej wytłumaczyć to, co się stało z Bowe'em i Lewisem niż z Grantem.

W zasadzie mieliśmy "powtórkę z rozrywki". Ponownie Andrzej dość energicznie zaczął, "szkolił" Granta i ostatecznie dwukrotnie posadził go na ziemi. W zasadzie rozbijał go stopniowo, by poddać się po absolutnie niespodziewanym i mocno przypadkowym nokdaunie w ostatniej rundzie. Po prostu wstał na "dwa" i zapytany przez sędziego Randy'ego Neumanna trzykrotnie, czy chce walczyć, odpowiedział "nie". Komentujący walkę George Foreman, zwracał uwagę, że nie widzi sensu w pytaniu liczonego boksera o to, czy chce się dalej bić. "Big George" ujął tu istotę sprawy, przyczynę wielu nieporozumień, niepotrzebnych przerwań.





Grant: to były moje pierwsze nokdauny, absolutnie nie chcę kolejnego.

Jego trener podkreślał, że chciałby, żeby potyczka z Gołotą czegoś nauczyła Granta, który trenuje zwykle na 80%. Właśnie ta cecha była prawdopodobnie główną przyczyną braku sukcesów u tyczkowatego Amerykanina.

Stawka walki była wysoka, Gołota miał szansę na starcie z Witalijem Kliczko, który został mistrzem WBO, Grant oczywiście chciał podkreślić mocniej swoje prawa do walki o pas.

Radosław Leniarski: walka okazała się kolejną piękną katastrofą Gołoty, której nic nie zapowiadało.

Atmosfera na trybunach w Mark T. Etess Arena w Atlantic City zmieniała się przed pierwszym gongiem co chwila. Gdy Polacy na trybunach krzyczeli chórem: "Andrzej, bij czarnego", na salę wszedł George Foreman, legenda boksu, komentator telewizji HBO. Polacy hurmem rzucili się na niego, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Założyli mu na ramiona biało-czerwoną flagę i Foreman paradował w niej po sali. Chwilę później Grant dostosował się do pikniku i przedefilował do ringu w podrygach, w takt muzyki.

Jego muzyczny nastrój z kościelnego chóru prysł już po kilkudziesięciu sekundach walki - akcja Gołoty w pierwszej rundzie poderwała 5 tys. ludzi. Po kilku niebezpiecznych uderzeniach potężnego Granta, Gołota przygotował sobie przeciwnika do ataku dwoma lewymi prostymi, a następnie trafił w podbródek krótkim prawym bezpośrednim. Grant, wielki faworyt (8:1 na otwarcie zakładów, 4:1 przed walką), "przyszłość boksu", "mistrz XXI wieku", niepokonany gigant, runął na deski niby podcięte drzewo [...]

Don Turner, widząc, że jego "mistrz XXI wieku" przegrywa, powiedział do Granta, który siedział z opuszczoną głową i podpuchniętymi oczami: - Musisz go znokautować.

I to się udało. Nieszczęście przyszło w dziesiątej rundzie i naprawdę nic go nie zapowiadało. W narożniku Gołoty spokojny trener Roger Bloodworth powtarzał: "Keep jabbing and move". I Gołota uderzał lewymi, ale chyba za rzadko. Jak powiedział mistrz Jerzy Kulej: "gdyby Andrzej robił to częściej, Grant musiałby prawą ręką się bronić, a nie uderzać".

Grant potężnym zamachowym ominął zastawę i trafił Polaka w szczękę. Tracąc równowagę, Gołota cofnął się kilka kroków, wtedy Grant dopadł go i oszołomionego okładał raz za razem. Do celu dotarło kilkanaście ciosów, ale większość niegroźna. Gołota, chroniący rękawicami głowę, schylał się coraz niżej, w końcu dotarł do niego jeszcze jeden prawy cios Granta. Polak padł na deski. I wtedy stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Gołota wstał szybko, miał przytomny wzrok - bez porównania z "oczami krąpia" Granta z pierwszej rundy czy swoimi z walki z Lewisem - i odszedł do narożnika. Sędzia Neumann liczył do ośmiu, a następnie zapytał, patrząc w oczy Gołocie: "You wanna keep fighting?" [Chcesz dalej walczyć? - rl].

Nie otrzymał odpowiedzi ani na tak, ani na nie. Co zobaczył w oczach Gołoty sędzia Neumann? Tyle, że przerwał pojedynek. Gołota nie protestował. Do Granta dopiero po chwili dotarło, że wygrał.

Kibic: zbierałem pieniądze przez całe lato, by kupić bilet na tę walkę w Atlantic City, usiąść w pierwszym rzędzie. I by zobaczyć mego idola poddającego walkę. Usłyszałem, jak Neumann zapytał, czy Gołota chce dalej walczyć. Według mnie sędzia nie powinien go o to pytać, ale pewnie i tak znalazłby sposób, by to przegrać. To jedno z moich najgorszych wspomnień o Gołocie. A byłem na walce z Lewisem.

Michael Grant po latach: jak mówił Foreman, nie pyta się boksera, który dostał czy chce walczyć.

Opinia pasjonata boksu: a mnie najbardziej denerwuje to, że nigdy przed tą walką ani nigdy po niej nie widziałem, aby sędzia tak się zapytał boksera.

Bernard Fernandez, Sweet Science: po raz kolejny Gołota wyglądał dobrze we wczesnej fazie. Ale po ciosie Granta w 10 rundzie Polak odmówił walki. Wielu fanów potrafi zaakceptować dyskwalifikację, ale poddanie się, szczególnie w walce, w której się wygrywa, jest dla nich niewybaczalne.

Thomas Hauser, autor najlepszej książki o Alim: w walce z Grantem Gołota, zamiast uderzyć poniżej pasa, rzekł "no mas". Z Bowe'em był zmęczony, sfrustrowany i uderzył za nisko.

Joe Harrison, Boxing Scene: Gołota dawał Grantowi lekcję boksu. Zyskał chyba nowy rodzaj "reputacji", już nie będzie "Foul Pole", teraz jest uważany za przypadek boksera mającego problemy z psychiką, kogoś, kto zawsze znajdzie sposób na to, by przegrać walkę.

Ziggy Rozalski, menedżer Gołoty: Andrzej został złapany jednym dobrym ciosem i przerwał walkę, ale nie ma powodów do wstydu. Był zmęczony, krańcowo wyczerpany. Obijanie Granta go wyczerpało. Do tego przyszły ciosy w końcowych rundach, wtedy gdy człowiek ze zmęczenia nie wie, co się dzieje. Grant leżał na deskach wtedy, kiedy jeszcze można się podnieść, bo ma się zapas sił. Ci, którzy myślą, że walka była ułożona, to idioci. To miała być wojna i była. Grant pierwszy raz w karierze leżał na deskach. Równie dobrze mogło skończyć się jego nokautem w pierwszej rundzie. I wtedy jego kariera byłaby skończona.



Craig Hamilton, menedżer Michaela Granta: nie było dla mnie zaskoczeniem zwycięstwo Michaela, ale postawa Gołoty. Nie tego się spodziewaliśmy po analizie przegranej Gołoty z Lewisem. Polak rzeczywiście musiał wtedy dostać jakiś zastrzyk. Uważam, że jest jednym z dwóch-trzech najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej na świecie. Mógłby walczyć ze wszystkimi - Tysonem, Holyfieldem, Lewisem. Po pierwszej rundzie czekałem, jak Michael będzie się bił w drugiej. Gdy ją przetrwał, wiedziałem, że się nie podda i nie zwątpiłem w zwycięstwo. Czy Gołota nie za wcześnie się poddał? Myślę, że był wyczerpany. Czuł się jak w okrążeniu - przedtem otrzymał kilka mocnych ciosów. Powiem tylko tyle: widziałem dziś w ringu faceta, który zniszczył Riddicka Bowe, a nie tego, który przegrał z Lennoksem Lewisem. Dał ostrą szkołę Michaelowi, która zaprocentuje w przyszłości. Myślę, że była to najlepsza walka w tym roku.

Andrzej Gołota na konferencji prasowej: dziękuję wszystkim, którzy mnie oglądali. To była niezła walka, ale myślałem, że będzie lepsza. No nie, żartuję. Zostałem trafiony i nic na to nie poradzę. Wiem, miałem szansę i ją straciłem. Niech was Bóg błogosławi.

Janiusz Gortat: Andrzej jak już dostał, to jak najszybciej chciał oddać, a to jest najgorsze, w boksie na wszystko jest czas.

Gortat: Andrzej, po co ty się z nimi bijesz?
Gołota: A bo Ameryka lubi krew
Gortat: Ale czemu twoją?

Nadzwyczaj interesująca opinia Janusza Pindery: przedziwne wydarzenie, o ile jestem przekonany, że w walkach z Bowe'em nie mogliśmy mieć do czynienia z żadnymi pozakulisowymi historiami, to w walce z Grantem nasuwają się różne scenariusze, bo trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Grant pada dwukrotnie na deski w pierwszym starciu, Andrzej prowadzi na punkty u wszystkich sędziów i Grant wyprowadza jedną, jedyną akcję, w której rzuca go na deski, Andrzej wstaje i odpowiada ringowemu, że nie chce dalej walczyć, to było przedziwne wydarzenie, tam wszyscy w narożniku Gołoty milczeli, włącznie z Ziggym Rozalskim.

Ja to widzę jeszcze inaczej. Z Grantem widziałem za dużo kalkulacji w stosunku do poświęcenia. Śmiesznie brzmiały tłumaczenia, że nikt mu nie powiedział, że wygrywał. A Gołota nie wyglądał już na pięściarza w pełnym prime, co by się pokrywało z opiniami, że walka z Bowe'em dużo kosztowała nie tylko Riddicka... Takie to były czasy, walk "na śmierć i życie". Po Bowe-Holyfield, ani jeden, ani drugi nie był już taki sam. To samo można powtórzyć odnośnie bitew Gołoty z Bowe'em.

Andrzej Gołota: nie uwierzycie, ale pierwszy raz oglądam ten pojedynek w telewizji. Odtwarzałem to sobie po latach. Pamiętam, że przed pojedynkiem byliśmy na obozie w Big Bear, na dużej wysokości, wyżej niż Rysy. I to był kiepski pomysł. Na dużej wysokości dobrze się robi kondycję, ale traci się na szybkości. Szczególnie dotyczy to bokserów ciężkich kategorii. Powinniśmy wcześniej zjechać z gór, żeby na niższej wysokości złapać świeżość i timing [...]. A mnie się wydawało, że przegrywam, utwierdził mnie w tym Roger Bloodworth, twierdząc, że muszę wygrać co najmniej jedną rundę, żeby rozstrzygnąć walkę na moją korzyść. Ale nie udało się. Od początku walki czułem się zmęczony, brakowało mi szybkości i timingu.

Robert Małolepszy/Polska The Times: Jarosław Kolikowski zginął od kul innego gangstera Ryszarda Boguckiego ledwie kilka dni po powrocie z USA, gdzie spędził parę tygodni, towarzysząc Gołocie w jego przygotowaniach do walki z Michaelem Grantem. Na tej walce miał zresztą stracić dużą sumę pieniędzy ("Pershing" był hazardzistą, miłośnikiem wyścigów końskich i zakładów bukmacherskich). Ponoć postawił dużą sumę na Andrzeja. Jedna z wersji niewytłumaczonej do dziś porażki z Grantem była jednak dokładnie odwrotna. Gołota się miał się poddać, bo na taki wynik postawili jego kumple mafiosi.

"Pershing" bywał na wszystkich jego dużych walkach. Podczas pamiętnego starcia z Timem Whiterspoonem we Wrocławiu wykupił cały pierwszy rząd przy ringu. Był rok 1998 - bilety na te miejsca kosztowały po 1000 zł za sztukę. Przed telewizorami Polsatu zasiadło prawie 11 mln widzów. Do dziś to niepobity rekord oglądalności stacji Zygmunta Solorza. "Pershing" i cała jego świta miała na piersiach identyfikatory "Team Gołota". Po zwycięskiej walce szef mafii pruszkowskiej powędrował prosto do szatni z wielkim bukietem czerwonych róż.

Łukasz Przekopowicz, Super Express: Andrzej Gołota tłumaczył później zaskakujące poddanie tym, że nie miał świadomości swojej wyraźnej przewagi na kartach punktowych. Inną teorię na ten temat przedstawił Jarosław S., ps. „Masa”. Gangster twierdził, że walka była ustawiona przez jego szefa – „Pershinga”. Filar mafii pruszkowskiej – według „Masy” – zgarnął na tym przekręcie 7 milionów dolarów. „Masa” twierdził, że popularny „Andrew” miał u „Pershinga” dług wdzięczności. Temat dotyczył wspominanej już awantury we Włocławku. Rezydent „Pruszkowa” miał ponoć ukrywać u siebie Gołotę przed policją, a następnie pomóc mu uciec do USA i tym samym uniknąć wysokiego wyroku, który wisiał nad Andrzejem. „Szef przez dwa miesiące ukrywał go u siebie w mieszkaniu. Wkurzał się tylko, że Gołota wciąż wyjada mu zawartość całej lodówki, przez co Pershing musiał ciągle w delikatesach siedzieć” – śmiał się „Masa”. To była jego wersja, która nie znalazła potwierdzenia w faktach. 22 października 2019 roku zapadł wyrok skazujący Jarosława S. ps. „Masa” za niepoparte żadnym dowodem insynuacje o rzekomym ustawieniu walki Andrzeja Gołoty z Michaelem Grantem. Wyrok zobowiązuje byłego członka pruszkowskiej grupy przestępczej do opublikowania przeprosin na łamach Super Expressu, wpłaty 10 tysięcy zł. na wskazaną fundację oraz zwrotu kosztów zastępstwa adwokackiego.

Statystyka walki Grant - Gołota:

351 ciosy zadane 338
115 ciosy celne 170


Cyberboxing Zone: Grant jest nadal dosyć sztywny, pokazał jednak serce. Ale wygrana z Gołotą nikomu nie da wstępu do Hall Of Fame. Umiejętności Granta są przeciętne, Gołota wykazał to ponad wszelką wątpliwość. Michael Grant nigdy nie będzie ATG, ale przy obecnej przeciętności ciężkiej dywizji [naprawdę tak powiedział! - przyp. red.] ma szansę na pas, bo Lennox Lewis też nie porywa i wierzę, że Granta stać na zwycięstwo z nim w środkowych rundach (!).

Lee Michaels, Cyberboxing Zone: Andrzej Gołota jest Derrickiem Colemanem [koszykarz NBA w latach 90. - przyp. red.] boksu. Tak mnóstwo talentu, którego nie potrafi pokazać. To także modelowy przykład tego, że trzeba mocniej prześwietlać pięściarzy, zanim pojawią się w ringu. W czterech dużych walkach (Bowe x2, Lewis i Grant) Gołota pokazał, że nie jest zdolny, by psychicznie podołać takim zmaganiom.

To staje się szczególnie wyraziste, kiedy ciąży na nim presja. Ale bycie "quitterem" w stylu Gołoty to wstyd. Dwa za niskie ciosy z Bowe'em pojawiły się, bo nie potrafił poradzić sobie z presją.

Boks to brutalny sport. Albo decydujesz się przekroczyć bramę, albo nie. Cokolwiek postanowisz, musi to być przemyślane. Czasem taką decyzję przepychają menedżerzy i promotorzy, którzy się troszczą głównie o swoje pieniądze. Tak nie powinno być, niektórzy się nadają do tego sportu. Są też bokserzy, którzy poświęcają zdrowie, życie, bo mają serce do walki i nie są "quitterami". Tak naprawdę, jeśli Gołota poddaje się w narodowej telewizji, nie tylko hańbi sport, ale też sam się skazuje na banicję ze sportu.

Randy Gordon, Cyberboxing Zone: nie mogę uwierzyć w to, jak wielu dziennikarzy i kibiców chce "zabić" Andrzeja Gołotę, mówiąc, że poddał się w walce z Michaelem Grantem. Poddał? Facet walczył blisko 10 twardych rund z być może najlepszym ciężkim na Ziemi. Okej, może nie ma w sobie determinacji Muhammada Alego i Joego Fraziera. Ale jak wielu pięściarzy ma? Czy możemy oczekiwać od każdego z nich, by walczył tak twardo i tak długo? Aż będą wykończeni, wyeksploatowani i wyboksowani? Każdy człowiek jest inny i ma inny "punkt przełamania". Gołota doszedł do swojego i przerwał walkę. To proste. Czy walka sprawiła mi przez to mniej frajdy? Absolutnie, nie. Jego przerwanie nie uszczknęło nic z mojej radości oglądania pierwszorzędnej walki ciężkich.

Nie spodziewaj się zakończenia kariery przez Gołotę, myślę, że "Foul Pole" może być następnym rywalem dla wysokiego, destrukcyjnego, ale wciąż słabo przetestowanego Witalija Kliczki. Interesujący matchup!

21 grudnia 1999

NYT: pięściarz wagi ciężkiej Andrzej Gołota odniósł obrażenia w wypadku samochodowym, w wypadku zginął siedzący na miejscu pasażera 49-letni Tadeusz Godlewski. Tuż po północy, Gołota stracił panowanie nad pojazdem na zaśnieżonej drodze międzystanowej w Davenport (stan Iowa), przejechał przez pas zieleni i wpadł czołowo na nadjeżdżającą ciężarówkę.

Kontuzja poniesiona w wypadku była niegroźna, ale nie dla pięściarza światowej klasy. Od tej pory Andrzej Gołota stracił swój słynny szybki lewy prosty, którym punktował Bowe'a, Granta i innych.

Następny, czwarty odcinek



Felieton powstał w oparciu o moją coraz słabszą pamięć, liczne artykuły z New York Timesa, Los Angeles Times, film o Andrzeju Gołocie "Historia Legendy" prezentowany na kanale Bokser.ORG, liczne wywiady (m.in. Roberta Małolepszego z Polska The Times, Huberta Kęski, Kacpra Bartosiaka i Przemka Osiaka z Przeglądu Sportowego) i wiele innych źródeł.

Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 11-06-20, 22:55   #2 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: May 2020
Postów: 12
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Kolejna świetna część. Nie rozumiem ludzi którzy twierdzą że Gołota nie miał jaj, większość ekspertów twierdzi że chętnie wdawał się w bijatykę co jest zaprzeczeniem tej teorii.
FilipWWA jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 11-06-20, 23:45   #3 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1496
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ciekawy tekst. Dziękuję i pozdrawiam .
Mr.KO jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-06-20, 09:06   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5266
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

myślę że dosyć typowe zachowanie dla Andrzeja. To samo było z Tysonem. Zresztą zobaczcie - 8 r Andrzej ewidentny headbutt, Grant troche świruje ale sedzia daje tylko upomnienie Gołocie. Andrzej przeprasza, Grant wyraźnie wkurwiony. W 9 r Goły już fisiuje - trafia w biodro a gdy Grant sie kuli symuluje faul wali go ewidentnie w tył głowy. Sedzia przerywa i Andrew ostentacyjnie uderza go z tyłu. Neumann znowu nie reaguje ( on chyba też był bokserem HW w latach 70, tak mi się coś kojarzy), Grant już bardzo wkurwiony. Gołota trafia ale już zupełnie bez efektu. Ostatnia runda to mocne ciosy Amerykanina który ma wyrazną przewagę. On tam nie powalił go czymś przypadkowym tylko trafił dwa razy bardzo mocnym prawym po czym zaczał okładać zamroczonego Andrzeja. Nie wiem jak Gołota mógł to dociągnąć do końca. Gran był kurewsko wytrzymałym atletą, bokserem przeciętnym ale przy tej masie mięśniowej miał super cardio i dominował w kocówkach.

Pierwsza runda - Goły strasznie chciał skońćzyć Granta. Co najmniej trzy bardzo mocne, nokautujące prawe które o włos mineły szczęke Amerykanina. Od mniej więcej 6 r mało już robił. Po takiej walce zawsze sa podejrzenia. Może zapomniał o ustawce? może chodziło o to że walka ma nie trwać pełnego dystansu? zakłądy nie muszą być jednoznaczne. Ale w przypadku Andrzeja to zachowanie było tak typowe dla niego że dla mnie ta walka jest tak samo podejrzana jak z Adamkiem albo Saleta lub Whitearspoonem. Z Ruizem Andrzej też odpuścił. Portoryk był bardziej uparty i wygrał presją nad zniechęconym Andrzejem. Gołota nie lubił długich i cieżkich walk.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-06-20, 11:59   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar puciu
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Skąd: Wołomin
Postów: 2835
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
Ale w przypadku Andrzeja to zachowanie było tak typowe dla niego że dla mnie ta walka jest tak samo podejrzana jak z Adamkiem albo Saleta lub Whitearspoonem. Z Ruizem Andrzej też odpuścił. Portoryk był bardziej uparty i wygrał presją nad zniechęconym Andrzejem. Gołota nie lubił długich i cieżkich walk.
Motywacje Endrju można podsumować tym cytatem:

"Chcę go, choć na krótko, nie muszę mieć go zawsze".

On powinien chcieć go na zawsze, uważac że pas/pasy sa jego i zawsze będą jego
puciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-06-20, 13:16   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3627
Nominowany 140 razy w 36 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 13
Domyślnie

Z Ruizem Endrju był już mocno past. 23 lata z boksem, bogata kariera młodzieżowa, mistrzostwa, olimpiada. Do tego 14 lat na ringach zawodowych. 3 lata przerwy po Tysonie, spieprzona ręka. I moim zdaniem trzeba było być mocno nieżyczliwym Gołocie, by dać tę walkę Ruizowi. A wiem, że ludzie na boxingu też tak punktowali kiedyś

Ja nie mam sympatii w boksie. Mogę coś źle wypunktować, ale nie zdarza mi się punktować pod tezę. Oczywiście przygotowując te materiały oglądałem większość walk raz jeszcze. Ruiza z Gołotą w całości nie widziałem chyba od czasu realnej walki. To nie było nic, na co by się chciało kilka razy patrzeć. I teraz, po latach, kiedy już dobrze wiem jak ocenić walkę, nie mam wątpliwości.

Wygrana Ruiza, a szczególnie remis - były dopuszczalne w mojej głowie, ale to byłyby złe werdykty. Zupełnie ignorujące to, że John Ruiz uprawiał kwalifikowane zapasy, coś pomiędzy tym co oglądaliśmy za czasów Ketchela a obecnym wrestlingiem. Jedną ręką przytrzymywał, druga uderzał.

Tak więc, o ile mógłbym przychylić się do opinii, że jeśli chodzi o "ogólny obraz" walka była bardzo wyrównana, to jednak takie coś zawsze punktuję dla kogoś, kto boksował, używał środków technicznych właściwych dla boksu. Zapasy to jest odpowiednik ciosu w jaja. Walka uliczna. Ale też jeśli ktoś widzi cios poniżej pasa jako rodzaj ucieczki, to zapasy też są taką ucieczką na oczach sędziego. Powinny być karane. Ruiz nie miał prawa takie walki dotrwać do końca. To nie był wyłącznie brudny styl, to było nieustanne łamanie przepisów.
Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-06-20, 15:39   #7 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 7164
Nominowany 10 razy w 8 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Ogolnie jak widze gowniana walke to mam gdzies werdykt punktowy. W przypadku Ruiz - Golota jest podobnie (patrzac po latach). Ruiz ciagle się pchal w klincz, z kolei Golocie starczylo pracy nóg tylko na pierwsze rundy. Taktyka na Ruiza powinna byc latwa, spacerkiem na wstecznym i lapanie Ruiza na kontry. Gardy Golota w ogole nie mial mimo ze trzymal rece w gorze. Golota ktory potracil atuty, chcial boksowac po staremu i w efekcie dal sobie narzucic styl walki Ruiza, mimo ze Andrzej wygral tyle samo albo wiecej rund.

Jeśli chodzi o Golote, to jakby patrzec na lata 90te, to Andrzej moze zamyka pierwsza 20stke tak za caloksztalt. Mimo tych wszystkich walk Andrzeja z czolowka 90' to jednak zostaje pewien niedosyt, bo mozna było ulozyc wiecej ciekawych zestawien z Golota. Golota wiadomo bral te najlepsze oferty finansowo jeśli chodzi o duze walki, jednak jakbym mogl wybierac to bym obejrzal sobie Golote np. z Seldonem, Izonem, Maskajewem, Rahmanem, czyli takich podobnych jakosciowo i z podobnej kategorii wagowej. Moze bylyby to ciekawe wyrownane pojedynki.

A jeśli chodzi o czasy po walce z Tysonem. Obejrzalem sobie fragmenty walki Bowe'a z Zumbrunem z 2005 roku. Tak szczerze to gdyby Bowe mial walczyc w tamtym czasie trzecia walke z Golota, majac dobry oboz treningowy, to mimo ze refleks Bowe'a byl już dosc sredni, to chyba to Amerykanin bylby faworytem.
robercik jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-06-20, 03:16   #8 (permalink)
prospect
  
 
Avatar bode
 
Zarejestrowany: Aug 2017
Postów: 776
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Marku wspomnienia wracają... Niestety, te nie najlepsze.

I na przekór tytułowi serii - ja wciąż pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć.
bode jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Zrozumieć Gołotę odc. 2 Marek Cudek Publicystyka 18 11-06-20 21:14
Zrozumieć Gołotę odc. 1 Marek Cudek Publicystyka 20 09-06-20 19:55
Pozycja obowiązkowa: Hubert Kęska - Zrozumieć boks Marek Cudek Newsy 4 10-10-19 20:33
Artur Szpilka przeprosił Andrzeja Gołotę i Mariusza Wacha za słowa z przeszłości Krystian Sander Newsy 10 05-08-17 18:14
Martinez: Moje ego nie pozwala mi zrozumieć, że to już koniec Krystian Sander Newsy 2 13-05-15 22:26


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:35.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.