boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 28-04-20, 19:11   #1 (permalink)
champion
Zobacz Sonde  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3500
Nominowany 106 razy w 25 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 9
Domyślnie George Foreman - historia niezwykła


W modnej kurtce i ciemnych okularach


Poprzednia część naszej opowieści to przede wszystkim historia upadku, choć jest tam też sporo o bokserskich atutach "Big George'a". Dzisiejszy felieton jest o niezwykłych wzlotach Foremana, który najbardziej zaskakujących rzeczy dokonał poza szczytem kariery.

Comeback

W 1978 George Foreman otworzył Youth and Community Center, zgolił owłosienie, włącznie z firmowym wąsikiem i bokobrodami, przybrał ponad 100 funtów, dochodząc do jakichś 150 kilogramów. Wrócił na ring po dziesięciu latach, wyłącznie dla pieniędzy, których potrzebował dla swojej społeczności. Pierwsze treningi były koszmarem, a choć George już dawno porzucił próżność, to do tej pory pamięta dziecko z Houston. Powiedział 'znam cię' - mówił Foreman. Byłem taki szczęśliwy. W końcu usłyszałem resztę: 'ty jesteś Refrigerator Perry'. Pomyślałem wtedy, że przede mną sporo roboty (ze śmiechem). "Perry "Lodówka" - William Perry był znanym ze swoich parametrów, 150-kilogramowym zawodnikiem futbolu amerykańskiego.

Comeback zaczął skromnie, od journeymana Steve'a Zouskiego, walka przyciągnęła dokładnie 5555 widzów, przybyłych pewnie bardziej z ciekawości niż w oczekiwaniu fajerwerków. "Big George" ważył 267 funtów, ponad 49 więcej niż miał w pierwszej walce z Frazierem. Zouski nie był szczególnie porażony formą mistrza: nie czułem specjalnie jego uderzeń, Mike Tyson bije dużo ostrzej i naprawdę rani. Zapowiadała się długa droga, ale końca nie przewidział chyba nikt. 45-letni Foreman prawym overhandem rzucił czempiona WBA/IBF Michaela Moorera na deski, odnosząc być może najcenniejsze dla ducha zwycięstwo. W jego narożniku był wreszcie właściwy człowiek - sam Angelo Dundee.

Co ciekawe, Foreman wracając na ring, zaprosił do narożnika trenującego go w latach 1975-1977 Gila Clancy'ego, ale ten odmówił, próbując zdecydowanie zniechęcić George'a do powrotu. Ale przyznał później: George wiedział, co robi. Zawsze miał solidne bokserskie fundamenty, ale kiedy miał 25 lat, jakoś z nich specjalnie nie korzystał. Jak wrócił, będąc znacznie wolniejszym, bardzo ich potrzebował.

George był ciężki, wolny, ale nadal miał mocarne uderzenie. Do tego doszło bardziej przemyślane boksowanie, mniej dzikiego swingowania, więcej precyzji, znacznie też częściej korzystał z gardy krzyżowej. Mając 42 lata, wymęczył szczytowego Evandera Holyfielda, który wielokrotnie był zmuszony przytrzymywać siłacza z Houston. Po powrocie nie był liczony ani razu, a stoczył 34 walki, ostatnią mając już 48 lat. Nadal budził respekt.



Unik nr 2

D'Amato mówił Tysonowi, że żaden mniejszy ciężki nie ma szans z Foremanem. Ktoś taki jak Marciano, Dempsey czy Frazier. Foreman miał być zbyt silny fizycznie, jego jaby i podbródkowe były zbyt dobre. Mówił też, że Foreman to prawdziwe zwierzę. Prawdziwy zabójca i bully. Nikt nie wygrał z Foremanem, atakując go. Krok do tyłu albo śmierć.

10 lutego 1990 roku James "Buster" Douglas wywraca bokserski świat do góry nogami, pokonując "Żelaznego Mike'a". Promotorem Tysona jest Don King, który chce "przywrócić" Mike'a w stosunkowo bezpiecznej walce za dobre pieniądze. Foreman zdawał się być idealnym rywalem: popularny jak nigdy dotąd, stary, ciężki, wolny i wtedy już całkiem sympatyczny. Niedługo później obaj mieli walczyć na jednej gali: George z Adilsonem Rodriguesem będącym w top 10 dwóch organizacji, a Tyson z Henrym Tillmanem, znanym głównie z tego, że pokonał Mike'a dwukrotnie w kwalifikacjach do olimpiady w 1984 roku.

Kilka godzin przed galą. Posiłek. Osoby jedząco-rozmawiające: opowiadający tę historię Frank Lotierzo, znakomity kiedyś pięściarz i trener George Benton, Lou Duva i matchmaker Dona Kinga - Bobby Goodman.

Benton: Bobby, co byś powiedział na Foremana z Tysonem, dlaczego nie mieliby zawalczyć ze sobą? Czy King chce zrobić tę walkę?
Goodman: Georgie, nie uwierzysz, pieprzony Tyson cholernie boi się Foremana i absolutnie nie chce tej walki. Byłem przy tym, jak Don próbował to nagrać. Mówił Tysonowi, że Foreman to duże pieniądze, że jest stary, wolny i nie będzie dla niego żadnym problemem. Tyson wstał i wykrzyczał: 'nie będę walczył z tym pieprzonym zwierzem, jeśli go tak kochasz, to sam z nim się bij'

Sam Foreman przyznał elegancko po latach:

On był przerażony, a mnie to bardzo odpowiadało. Nie sądzę, żeby miał problem ze mną. Miałem dobry lewy jab, zawsze lepiej wypadałem, kiedy przeciwnik szedł na mnie, ale Tyson bardzo inteligentnie zachodził przeciwnika i miał szybkie ręce. Byłoby ciężko.

Wojna dziadków

Comeback Foremana był katalizatorem powrotu Holmesa. Larry zakładał, że jeśli George wygra z Holyfieldem, to na pewno da mu szansę.

24 września 1993 roku New York Times donosi: Larry Holmes ujawnia, że ma ofertę na walkę z Foremanem w styczniu lub lutym 1994, w Las Vegas lub w Chinach, budżet: 5 milionów do podziału.

Do pojedynku nie dochodzi.

1997. Po podejrzanej porażce z Briggsem Foreman żegna się z ringiem, napomykając, że chętnie zawalczy na 50 urodziny, jeśli kasa się będzie zgadzać.

1998. Ostatnia szansa. Brytyjski finansista Roger Levitt chce skleić walkę Holmes-Foreman na 3 października 1998, w grę wchodzi też dzień 50 urodzin Foremana - 10 stycznia 1999. Walka miałaby się odbyć w Astrodome w Houston, Atlantic City, Las Vegas lub Madison Square Garden.

Niedługo później kontrakty są podpisane, planowane gaże: 10 milionów dla Foremana i 4 dla Holmesa. Pięściarze dostają po 10% bezwrotnej zaliczki, Astrodome zostaje zabukowany, jest konferencja prasowa.



Foreman rezygnuje z walki. Ma dobre powody, Levitt "gubi" akredytywę, którą miał wysłać do pięściarza, nie wpłaca też na jego konto pozostałej kwoty, mimo że prawnicy Foremana przedłużyli termin wpłaty o tydzień. A Foreman to stary wyjadacz, zna sztuczki promotorów od lat, najlepszym nauczycielem był Don King.

Levitt tłumaczył się później, że współpracujący z nim arabski biznesmen miał wyłożyć 12,6 milionów dolarów, ale zrezygnował z powodu nakładającej się na ich projekt walki Tyson-Botha. Foremana nie zawiódł wyczulony nos. Anglik był mistrzem w tuszowaniu swych porażek finansowych. W Wielkiej Brytanii był w pewnych kręgach personą non grata już na początku lat 90. Jego grupa kapitałowa zbankrutowała, w błoto poszła niebagatelna kwota 34 milionów funtów. Wśród klientów firmy byli między innymi Frederick Forsyth, Adam Faith i Sebastian Coe.

Comebacki po latach to trudna sprawa. Klapa będąca udziałem Björna Borga, średnio udane drugie wznowienie kariery przez Michaela Jordana. W boksie nie brakowało 40-latków wśród najlepszych. Przecież właśnie w latach 90. rówieśnik "Big George'a" Larry Holmes z powodzeniem bił się z szeroko rozumianą czołówką, wygrywając choćby z Rayem Mercerem. Miał jednak zdecydowanie krótszą przerwę, trzy lata po nokaucie od Tysona.

Nie ma już wątpliwości, że decyzja o powrocie była doskonała. Foreman nie tylko zasypał parę grobów w swojej duszy, ale odniósł wielkie zwycięstwo, nie chodzi o sam pas, ale całą drogę, stoczył przecież po drodze pamiętne walki z Cooneyem, Holyfieldem. Jego wyczyn nie tylko przyniósł mu wielką popularność, pomnożoną jeszcze przez sprzedaż grillów niskotłuszczowych, ale postawił kropkę nad "i" w temacie przynależności George'a do czołówki ciężkich w historii. Jeszcze w latach 80. Foreman był pomijany w rankingach all-time, już w drugie połowie lat 90. zaczął być umieszczany w elicie, by obecnie być w większości liczących się zestawień niedaleko za swoim idolem z młodości - Alim, a przed Joem Frazierem czy nawet Larrym Holmesem.



"Filmowy" powrót Foremana przyćmił fenomen jego początków. A przecież trudno się doszukać w nowoczesnej historii boksu bardziej spektakularnego otwarcia.

George stał się uroczym dziadkiem, ale nie był grzecznym chłopcem.

Trudny start

Foreman: atakowałem wszystkich, jako dziecko miałem pakt z kumplem: widzieliśmy jak nasi ojcowie tłukli nasze matki i przysięgliśmy sobie, że nigdy nie będziemy bić kobiet. Po latach, pewnej nocy miałem wojnę "na argumenty" z pierwszą żoną Adrienne, byłem już mistrzem świata, leżałem na niej na podłodze i biłem ją, aż do świadomości przebiło mi się wspomnienie obietnicy z dzieciństwa. Wstałem z podłogi i zadzwoniłem do prawnika, żeby uzyskać rozwód. Tak jakbym chciał się ukarać za złamanie paktu.

Używanie przemocy było dla niego czymś naturalnym. Dorastał w Fifth Ward, niebezpiecznej dzielnicy Houston, nadal ponad połowa dzieci żyje tam poniżej poziomu ubóstwa, większość w niepełnych gospodarstwach domowych, bez jednego z rodziców. Wąskie, ciasne uliczki, przygnębiające w latach 50. i 60. domostwa, walające się śmieci, rosnące powszechnie chwasty - kwiaty getta. Mnóstwo starych ludzi i unoszący się wszędzie zapach smażonych na tanim tłuszczu ryb.

Tutaj dorastał George Foreman, częściej pijany niż trzeźwy. Matka Nancy Foreman, kobieta o wielkich ideałach, dawała mu ćwierćdolarówkę na gorący posiłek, a on wydawał ją na wino. Był brutalnym, ponurym dzieckiem, które samowolnie porzuciło szkołę bez zawracania głowy matce. Zwiał, bojąc się staranowania przez szkolnych byczków, ale już wkrótce sam stał się postrachem houstońskich ulic. Kradł, napadał, walczył z każdym, kto stanął mu na drodze. Ścigany przez policję, praktycznie skreślony przez władze do spraw nieletnich. Jak sam wspomina z żartobliwym, ciepłym dystansem: starałem się bardziej, niż można sobie wyobrazić, pracowałem nad sobą, ale byłem kiepskim kryminalistą, nie nadawałem się do tego, nie miałem do tego serca. Za każdym razem kiedy próbowałem coś ukraść, byłem łapany, albo gubiłem przedmiot kradzieży.



Co niedzielę, matka ubierała wszystkich w najlepsze ubrania i prowadziła do kościoła. Wieczorem były rytualne rozmowy wychowawcze z George'em. Matce zawdzięcza wszystko. Był też pewien dzień, w którym na ekranie tv zobaczył swych ulubionych sportowców: futbolistów Jimmy'ego Browna i Johny'ego Unitasa zachęcających młodych mężczyzn do wstąpienia do Job Corps.

Foreman: poszedłem do Job Corps, bo dorabiając wtedy, dostałem 1,25 za godzinę. Ale nigdy nie widziałem tej dodatkowej ćwiartki, więc faktycznie miałem dolara. Miałem nadzieję, że jak przyuczę się w Job Corps, dadzą mi 2,50, a może nawet 3 dolce za godzinę

Zaczyna od nauki stolarstwa w Oregon, potem Job Corps kieruje go Kalifornii, gdzie kończy szkołę średnią. Gra w ich drużynie futbolowe, ma wyraźne problemy z wagą. Ex-sierżant Air Force, doradca zawodowy w Job Corps, Charles “Doc” Broadus, zachęca 16-latka do uprawiania boksu. Debiut George oddaje walkowerem. Przegrywa potem jeszcze z Maxem Briggsem, by wkrótce, 26 stycznia 1967 roku wygrać pierwszą walkę. Nokaut w pierwszej rundzie. Broadus wciska mu w usta świeżo zakupiony prezent - bokserski ochraniacz na zęby i mówi: w przyszłym roku jest olimpiada, chcę, żebyś zdobył złoty medal.

Foreman: to był pierwszy raz, kiedy ktoś we mnie naprawdę uwierzył i dał mi szansę. Bez "Doca" Broadusa nie byłoby sukcesów George'a Foremana. Nie dawał mi jakichś specjalnych wskazówek, było tylko 'trzymaj gardę i ruszaj się', ale sama ta wiara wystarczyła.

Miesiąc później Foreman wygrywa juniorski turniej o Złote Rękawice w San Francisco i nokautuje Thomasa Cooka, zwyciężając w pierwszym seniorskich zawodach w Las Vegas.

Pod koniec 1967 roku dostaje zaproszenie od Sonny'ego Listona na obóz treningowy. Jego menedżer Dick Sadler potrzebował wysokiego sparringpartnera, tak nawiązała się cenna relacja. Sadler zostanie później pierwszym trenerem George'a i bedzie go prowadził do Kinszasy włącznie.

W lutym 1968 roku Foreman nokautuje L.C. Browna i zdobywa Złote Rękawice w seniorach w San Francisco. W marcu wygrywa w National Boxing Championships. Przed wyjazdem na olimpiadę ma bilans 16-4. Sporym utrapieniem był dla niego Clay Hodges, który potem na profesjonalnych ringach zdoła wygrać z raczkującym Jimmym Youngiem, ale po tym jak w piątej walce niejaki Kenyatta Hockenhull przestawia mu szczękę, zawiesza rękawice na kołku.

W lipcu 1968 Foreman ma dwa pokazówki z Sonnym Listonem w Oakland. "Big Bear" walczy w 22-uncjowych rękawicach Everlasta, Foreman później stwierdzi, że Liston był jedynym pięściarzem, który stale zmuszał go do odwrotu.

Foreman: Sadler chciał, żebym coś skorzystał, więc pouczył Listona, żeby nie był dla mnie zbyt ostry. Ale ja nie potrafiłem bić lekko, więc łatwo się zacietrzewiałem i parę razy Liston mnie "ustawił". Ręce miał do kolan, więc mimo, ze był niższy, robił niesamowite rzeczy. No i palce - najszersze jakie widziałem w życiu. Naprawdę był mocno obdarowanym przez naturę pięściarzem. Uważano go za mańkuta, mówiono, ze nie umiał pisać, dawał jednak autografy... prawą ręką. Nie da się ukryć, że kiedy pierwszy raz z nim sparowałem, byłem przerażony. Ale po sparingach z Listonem rzadko się już bałem.

Od starego mistrza przejął też onieśmielający wizerunek. Groźny, milczący, bez emocji. Korzystał z niego nie tylko w ringu, Foreman nie cierpiał wywiadów, więc piorunujące spojrzenia i wyzywające milczenie robiły robotę.

Foreman: krążyłem wokół Listona przez parę lat. Sposób w jaki patrzył, zachowywał się... Chciałem być taki sam. Kiedyś, już po walce z Youngiem, spojrzałem w lustro i polubiłem tego gościa. Nigdy więcej przemocy, łatwych kobiet, szybkich samochodów. Postanowiłem być sobą, George'em, co zaowocowało miłym, facetem z okrągłą, dobrą twarzą.

21 września 1968

Wygrywa kwalifikacje i dostaje się do amerykańskiej reprezentacji olimpijskiej.

Olimpiada rozpoczyna się 12 października 1968 roku. Uważa się, że Foreman jest surowym, ale dużym talentem i typuje się go jako jednego z głównych kandydatów od medali. Fachowcy nie są pewni jednego: czy George będzie umieć walczyć z tym samym temperamentem zgodnie z regulaminem? Już w meczu reprezentacji przed igrzyskami został zdyskwalifikowany za faul na Niemcu Deiterze Renzu.

Rober "Pappy" Gault, główny trener reprezentacji USA: George może zdobyć złoto. Z jego rozmiarem i zdolnością przyjęcia uderzenia jest w takiej pozycji jak Frazier w 1964. Ma potencjał, by być wielkim pro.

Cus D'Amato, słynny trener Tysona, który, opiekował się dużo wcześniej Floydem Pattersonem, był bardziej sceptyczny: obiecujący, ale nie jest gotowy na walki zawodowe. Potrzebuje czasu.

Trela stawia wysoko poprzeczkę

Pierwsza walka na olimpiadzie, z bodaj najbardziej nietypowym przeciwnikiem w całej bokserskiej karierze. Naprzeciw uchodzącego wtedy za olbrzyma 19-letniego Foremana staje niewysoki, o 20 cm niższy Polak Lucjan Trela. Pięściarz, który nigdy nie zdobył medalu na międzynarodowych zawodach dużej rangi, ale nigdy nie przynosił wstydu. Waleczny, ambitny, twardy. Ogromne pięści i szalona odwaga.

Wątek osobisty: o panu Lucjanie Treli usłyszałem w dziecięcych latach od ojca, z którym boksowałem się dla żartów w narciarskich rękawicach. Ojciec symulował nawet charakterystyczny sposób boksowania polskiego ciężkiego. Tata, jak wielu wtedy sportowców, uprawiał wiele dyscyplin i interesował się praktycznie każdą. W tamtych czasach na warszawskim AWF i w Cetniewie znani z pierwszych stron gazet sportowcy mijali się ze studentami codziennie, mieli też wiele wspólnych zajęć. Wiem, że ojciec znał osobiście szermierzy: Parulskiego, Zabłockiego, bokserów: Trelę, Drogosza. A na półkach miał mnóstwo książek, które zacząłem mu podbierać. Tak poznałem boks.

Janusz Pindera: walka z Foremanem była bardzo zacięta, naprawdę niewiele brakowało do zwycięstwa. Trela opowiadał mi potem, że ciosy Amerykanina były piekielnie mocne, jakby bił deską. Całe plecy miał po niej sine, a jednak do końca walczył o zwycięstwo.

To była najtrudniejsza walka George'a na olimpiadzie. Z kilku powodów. Nietypowe zestawienie warunków fizycznych: bardzo duży - bardzo mały (jak na wagę ciężką, bo mając 172 cm w tamtych czasach, można było mieć w dowodzie osobistym wpisane w rubryce wzrost: wysoki). Ten niewielki polski pięściarz robił na dodatek bardzo niskie uniki, dzięki dużej sprawności i szybkości potrafił przejść do półdystansu, w którym Foreman nawet na profesjonalnych ringach nie czuł się jak ryba w wodzie. Bokser ze Stalowej Woli miał też szybkie ręce, był odporny na ciosy (nigdy nie był znokautowany), sam potrafił mocno przyłożyć. Czyli mało doświadczony pięściarz trafił na swój koszmar stylistyczny i po walce musiano podać mu tlen.

Rumun Alexe, Włoch Bambini i w finale: Jonas Czepulis nie wytrzymali pełnego dystansu z 19-latkiem i George mógł dać się poznać szerokiej publiczności, wręczając pokonanemu bukiet róż, który dostał od ludzi z teamu. Potem porwał małą flagę i paradował z nią na oczach całej telewizji. W czasach, w których amerykański team musiał przełknąć zaciśnięte pięści w czarnych rękawiczkach amerykańskich medalistów olimpijskich w biegu na 200 metrów: Tommy'ego Smitha i Johna Carlosa, którzy chcieli pokazać solidarność z ruchem Black Power.

Jak o nim pisali po igrzyskach?

Joseph M. Sheehan: Przystojny, 192 cm, 99 kg. Mieszanka posiniaczonego siłacza, kapryśnego poety i oddanego pracownika socjalnego. Był chwalony najbardziej w teamie obok lekkiego Ronalda Harrisa, który jednogłośnie, choć kontrowersyjnie pokonał świetnego Józefa Grudnia. 19-latek najlepszym pięściarzem, w zdobywającej aż 7 medali, najsilniejszej dotąd amerykańskiej ekipie w dziejach!

Kapryśny poeta? Nie tylko Ali rymował, oto próbka stylu George'a:

George is nimble and George is quick,
Watch me folks, 'cause i can really stick.

I can move to your right,
Stick all night
Move to your left
Cause your death


Pomyśleć, że zaczęło się od czystego szaleństwa. Cassius Clay przed olimpiadą w Rzymie stoczył około 100 walk amatorskich, Foreman zaledwie 25. Ale miał doświadczenie z bójek ulicznych z czasów szkolnych. Jednak zdobycie na igrzyskach medalu z najcenniejszego kruszcu przez pięściarza mającego mniej niż dwuletni staż jest czymś absolutnie oszałamiającym. Mike Tyson miał ponad pięć lat walk jako amator, znacznie więcej treningów z lepszym trenerem, a przecież nie załapał się na igrzyska w 1984 roku.


George rok po olimpiadzie rozdaje chorągiewki w Dzień Flagi, tydzień przed debiutancką walką z Waldhelmem


1 listopada 1968

Foreman: Dajcie mi 2,5 roku i będę zawodowym mistrzem świata

Śmiałe słowa, ale nie dla kogoś, kto jako 16-latek wziął się za boks, ćwiczył przez 20 miesięcy, stoczył 20 walk i zdobył złoto olimpijskie w czasach, w których boks amatorski coś znaczył! O walorach młodego Foremana pisałem w poprzedniej części, w skrócie: George oprócz naturalnych atutów (siła, moc uderzenia, odwaga, odporność) od początku kariery miał szczęście do dobrych nauczycieli, którzy przekazali mu wiele mało efektownych, ale bardzo efektywnych technik, które pozwalały mu na ulubioną walkę w dystansie.


Młody Foreman w gymie


Jak wiemy, Foreman poznał Dicka Sadlera przy okazji sparingów z Listonem. Wkrótce trener z Kalifornii, były coach Archiego Moore'a, jest już trenerem i menedżerem George'a. Opiekuje się wtedy głównie "Wielkim Niedźwiedziem" i właśnie młodym Foremanen.

To duży chłopak, potrzebuje doświadczenia, nie zamierzam go pospieszać. Pewne grupy oferowały mu 50 i 70 tysięcy dolarów za podpisanie kontraktu po olimpiadzie, ale on przyszedł do mnie. To było bardzo miłe, że jest o mnie tak dobrego zdania.

Do ekipy dołącza kuzyn Dicka - Sandy Saddler, który dorobił się nie tylko jednego "d" więcej, ale na dodatek był wybitnym pięściarzem, jednym z najlepszych "piórkowców" w historii. Foreman zobaczył go po raz pierwszy w Nowym Jorku, gdzie pojechał ćwiczyć przed debiutancką walką z Donaldem Waldhelmem. Team świeżo upieczonego mistrza olimpijskiego zamknie sam Archie Moore.



W czerwcu 1969 roku Foreman debiutuje i wygrywa z Waldhelmem w 3 rundzie. Publiczność musiała mieć wielkie oczekiwania, bo o George'u się sporo pisało. Foreman jednak nie zachwyca, przez dwie rundy ma kłopoty z dystansowaniem i głównie pruje powietrze, dziko swingując. Młodziak zostaje po raz pierwszy w życiu wygwizdany. Po 2 miesiącach ma już za sobą... czwartą walkę, w Madison Square Garden prezentuje się znacznie lepiej, niszcząc, a jakże, w 3 rundzie Chucka Wepnera.

W ciągu 7 miesięcy stoczył 15 walk, więcej niż old-timerzy Ezzard Charles i Joe Louis. Teksańczyk pobił jeszcze jeden rekord: spędził w ringu zaledwie 43 rundy, niecałe 3 rundy na walkę. Następny był bardzo doświadczony i wysoko ceniony Gregorio Peralta. Argentyńczyk nie dał się zastopować, ale komplementował młodego rywala, podkreślając, że bije mocniej niż Bonavena. Foreman ponownie usłyszał sporo gwizdów, był maksymalnie wyczerpany, to doświadczenie tak mu zapadło w pamięć, że następną walkę na pełnym dystansie odbył dopiero w 1977, z Jimmym Youngiem.

W 1969 George poznaje Joe Fraziera. Widać po nim, że czuje się zaszczycony.



17 luty 1970

Arthur Daley, ceniony felietonista New York Times: Wielki George Foreman, sukcesor Joego Fraziera na olimpiadzie, pokazał w mało efektownej walce z Peraltą, że nadal jest o lata świetlne od bycia gotowym na sukcesy na zawodowych ringach.


Foreman pokonuje Chuvalo


W sierpniu George robi kolejny krok. Techniczny nokaut na niesłychanie twardym George'u Chuvalo (oczywiście, w trzeciej rundzie), był jak wyzywające spojrzenie w kierunku Joego Fraziera - tylko on bowiem wcześniej zdołał położyć mającego granitową szczękę Kanadyjczyka. Właśnie Chuvalo jako pierwszy powiedział o Foremanie: "on jest gotowy na najlepszych". A George miał bić się na undercardzie Fraziera, łykającego na przystawkę przed Alim, półciężkiego Boba Fostera. Zmiatający Fostera z ringu "Smokin Jo' zrobił takie wrażenie na widzach, że mówiono otwarcie, że Foreman nie przetrwa dwóch rund z Frazierem.

1970 to dla George'a kolejny rok nauki ciężkiej pracy - od czerwca 1969 stoczył już 25 walk. Na koniec roku jest już na 3 miejscu rankingu The Ring Magazine. 8 marca Frazier zwycięża w "Walce Stulecia" Alego. W maju 1971 Foreman stopuje w 10 rundzie Peraltę w walce o tytuł NABF (North American Boxing Federation). Zostaje zauważony przez mistrza

16 stycznia 1972

Joe Frazier wskazuje na George'a Foremana jako rywala w następnej obronie, odmawiając na razie z pewną satysfakcją Muhammadowi Alemu. Mówi się o możliwości walki w marcu, w Madison Square Garden.

Menedżer Fraziera Yank Durham również wbija Alemu szpilkę: To na pewno nie będzie Clay. Mówi coś ciągle o tym, że chce rewanżu, ale nie zwraca się wprost do mnie, a to jedyny sposób, żeby coś się zadziało.

Frazier jednak bije się z kimś innym, pod koniec lipca Yank Durham zwraca się do przedstawicieli WBA i WBC o znalezienie jakiegoś sensownego przeciwnika. Foreman dostaje ofertę 250 tysięcy dolarów za potencjalną walkę z Joem w listopadzie, w Madison Square Garden.

8 sierpnia 1972

Mistrzowski bój wisi w powietrzu. Foreman dostaje ofertę eliminatora z będącym wtedy w prime Oscarem Bonaveną, walka ma się odbyć 11 października w Bostonie. George dostaje od Fraziera telefoniczne potwierdzenie, że jeśli wygra z Argentyńczykiem, w następnym starciu dostanie title shota. George odpowiada: Bóg pozwoli zabrać ci tytuł, ale nie zmarnuje się, zrobię z niego dobry użytek. To ma być pierwsza 15-rundówka Foremana, ale walka zostaje odwołana po dwóch tygodniach od podpisania kontraktu. Bonavena łamie rękę w drugiej rundzie sierpniowej potyczki z Lou Baileyem (choć i tak wygrywa na punkty).

Sytuacja się komplikuje, ale Foreman i Sadler zdają się stanowić świetny duet. George robi, co może na ringu, Dick jest biegły w sztuczkach poza ringowych, co skutkuje dopadnięciem Yanka Durhama.

19 października 1972

Komisja WBC wysyła w telegramach do Fraziera i Foremana 48-godzinne ultimatum na ustalenie terminu walki mistrzowskiej.

10 listopada 1972

Frazier i Foreman podpisują kontrakt na walkę na 40-tysięcznym Stadionie Narodowym w jamajskim Kingston. Pojedynek ma się odbyć 22 stycznia 1973 roku.


Na plakacie widnieje napis 'no home TV', co oznacza, że wstep będzie tylko na miejsca biletowane: na stadionie i w specjalnych punktach z dużymi ekranami


17 listopada 1972

Wydarzenie wkrótce zyska intrygującą, nieformalną nazwę "Afera na Jamajce". Za organizacją walki stoją tajemnicze postacie: peruwiański promotor teatralny Alex Valdez i jamajski prawnik Paul Fitz Riston - prezes rządowej spółki National Sports Ltd, która sfinansowała gaże pieściarzy. Valdez, 50-letni mieszkaniec Paryża, pomógł bandowi Fraziera "The Knockouts" zorganizować 6-tygodniowy tour koncertowy po Europie. Joe mi wtedy powiedział, że marzy mu się kiedyś czterdzieści tysięcy widzów zamiast trzech i chciałby, żebym był przy tym.

Mimo że promotorzy z Madison Square Garden i Astrodome również chcieli zorganizować walkę, firma National Sports Ltd. przelicytowała konkurentów, gwarantując 850 tysięcy dolarów Joemu Frazierowi i 375 tysięcy Georgowi Foremanowi, choć walkę z MSG wygrała o włos. Do tego miał dojść procent z biletów. Był jeszcze jeden istotny czynnik: mimo że stan Nowy Jork wyraził zgodę na obniżenie podatków do 10%, Jamajka była nie do pobicia - brak podatku, nie licząc pomniejszych, lokalnych opłat.

W środowisku mówi się o tym, że pięściarze dostali też inne bonusy, który miały osłodzić deal. Znany nam już z pierwszej części opowieści Hank Schwartz szacuje, że walka będzie miała w samym USA ok. 350 odpowiedników dzisiejszego pay-par-view - closed-circuit TV, punktów, w których walki są oglądane na dużych ekranach z biletowanym wstępem. Firma Hanka Video Techniques ma także rozprowadzić walkę przez satelity do Anglii i innych krajów Europy, a także do reszty świata.

7 grudnia 1972

Frazier: myślę o George'u dokładnie to samo, co o reszcie chłopaków. To młody, duży facet. Młodszy niż Cray [jak mniemam, jest to świadome przekręcenie nazwiska Claya - przyp. red], pewnie też silniejszy, bo młodszy. Nigdy nie leżał, nigdy nie był zraniony. Widziałem go z George'em Chuvalo i Gregiem Peraltą, zaskoczył mnie sposób, w jaki poradził sobie z Chuvalo.

O Alim: nie uciekam przed nim. Robi dużo hałasu, ale jego głównym problemem jest to, że chce więcej pieniędzy. Wszystko, co uczą go w tej jego organizacji, to bycie fałszywym i mówienie kłamstw.

12 grudnia 1972

Pięściarze już na Jamajce, każdy w swoim gymie. Frazier trenuje w Playboy Club i do biura prasowego przybywa w towarzystwie dwóch "ochroniarzy" w postaci wdzięcznych "króliczków" w prowokacyjnych strojach, z obowiązkowymi długimi uszami, warkoczami i innymi dodatkami. Też chcę mieć takiego "króliczka" - mówi pretendent, ujawniając pierwszy powód, dla którego chce odebrać pas Frazierowi. Foreman ma tu do towarzystwa tylko Dicka Sadlera, Sandy'ego Saddlera i "Starą Mangustę" - Archiego Moore'a, który zapuścił patriarchalne wąsy. Jestem taktykiem wojennym - tak "Old Moongose" wyjaśnia swoją rolę w obozie Foremana.

Valdez: kiedyś pomyślałem, że przecież w erze elektroniki nie musimy wszystkiego organizować w USA. Czemu nie na wyspie, pod gwiazdami, w otoczeniu pełnym piękna, poezji, romantyzmu? Jamajka może przesłać obraz na cały świat.

Paul Fitz Ritzson: w pierwszym dniu sprzedaliśmy bilety za 100 tysięcy dolarów, spodziewam się całkowitej wyprzedaży wszystkich 42 tysięcy miejsc. Bilety kosztują od 125 dolarów za lepsze miejsca, do nawet 6,25 dolara za zwykłe wejściówki (20 tysięcy miejsc), co oznacza sprzedaż za pół miliona.

Hank Schwartz: mamy rezerwacje w 300 lokalizacjach na łączną sumę 600 tysięcy biletów, dążymy do miliona.

Ubrany w biały golf, kurtkę w gęstą czarno-białą kratę, z wąsami hrabiego Monte Cristo, mistrz prezentuje się elegancko, choć wygląda na mocno znudzonego.



9 stycznia 1973

George Foreman bierze sobie dzień wolny. Ma świętować powiększenie rodziny, żona pięściarza Adrienne rodzi w niedzielny wieczór w Minneapolis 3-kilogramową córeczkę.

16 stycznia 1973

Joe Frazier wkłada grube, białe skarpetki i wsuwa czerwone sznurówki w oczka wysokich butów. Wkłada przez głowę białą koszulkę i wchodzi w jaskrawoczerwone spodenki. Yank Durham jest co prawda menedżerem, ale od czasu do czasu pełni też rolę trenera, nie ma najmniejszego problemu z zawiązaniem bandaży. Po wysiłku Frazier waży 217 funtów. 12 funtów więcej niż w fantastycznej walce z Alim. Dużo. I tak jestem lżejszy niż w dwóch ostatnich starciach - usprawiedliwia się, szacując, że na dzień walki wszystko będzie w porządku.

Po latach wspomni, że od przybycia na Jamajkę czuł się ciągle zmęczony, jak się później okazało, miał nadciśnienie. W połączeniu z artretyzmem lewej ręki, wodą w okolicach łokcia, postepującą kataraktą lewego oka, Frazier był "okazem zdrowia". W każdym razie nie przeszkadzało mu to walczyć na wysokim poziomie do 1975 roku, choć pewnie najlepszym momentem na zakończenie był rok 1971, dla jego kieszeni jednak najlepsze czasy miały dopiero nadejść.

18 stycznia 1973

Obaj pięściarze mają spore wydatki.

Frazier utrzymuje spory, wart 400 tysięcy dom pod Filadelfią, wraz z żoną Florence Smith i ich pięciorgiem dzieci. Musi też wykarmić 15 sztuk bydła na ranchu w Południowej Carolinie.

Foreman jest szczęśliwym ojcem, od 10 dni ma córkę Michi (imię japońskie), dwa dobermany, dwa owczarki niemieckie, jednego rottweilera i jednego manchesterskiego terriera.

George jest kłębkiem mięśni, 6 dni temu obchodził 24 urodziny. Już nauczył się mówienia frazesów.

Wiem, że Frazier to dobry pięściarz, ale Floyd Patterson również był zawsze dobry i został pokonany, Sonny Liston przegrał i nawet Joego Louisa spotkała porażka. Frazier nie jest jakiś inny.

To nie jest łatwy czas, z dala od żony, malutkiego dziecka i rodziców. George jednak twierdzi, że Jamajka jest wyjątkowa.

Wszędzie czułbym się samotnie, ale tutejsi ludzie są wspaniali, zrobili mi tort na urodziny, wrzucili zdjęcia żony i dziecka na pierwszą stronę.

George jest zadowolony z zarobku. Wcześniej dostawał 60-80 tysięcy za walki z Boonem Kirkmanem i Gregiem Peraltą. Teraz dostanie pięć razy więcej.

19 stycznia 1973

Wydarzenie ma być oglądane w tak różnych miejscach jak Hawaje, Tajlandia i chicagowski dom wydawcy Playboya, Hugha Hefnera. Szef jamajskiego National Sports Limited Paul Fitz Ritson zdaje się być w świetnym humorze. Pan Hefner płaci nam w pieniądzach i w "króliczkach" - żartuje.

To ma być piąta obrona pasa przez Joego Fraziera, czempion ma dostać większą z kwot: 850 tysięcy dolarów vs. 42% dochodu całkowitego za walkę, pretendent - 375 tysięcy vs. 20%. Sędzią ma być bardzo doświadczony Arthur Mercante Sr, człowiek, który sędziował niejedną walkę mistrzowską i jedyną w latach 70. "Walkę Stulecia". Potyczka może teoretycznie trwać 15 rund, nie obowiązuje limit trzech nokdaunów w rundzie. Starcie komentować będzie Don Dunphy, cżłowiek, który pracował przy "Walce Stulecia" z Burtem Lancasterem, a w bokserskich ekspertyzach pomoże mu aktorka Pearl Bailey.

Kolumnista New York Timesa Red Smith zwraca uwagę na to, że Frazier nie zachwyca od czasu walki z Alim. Zastopował co prawda Terrry'ego Danielsa i Rona Standera, ale nie prezentował się odpowiednio "ostro" na tle przeciętnych oponentów. Smokin' Joe twierdzi, że jest gotowy fizycznie i mentalnie na Foremana, chce wejść do ringu mając max. 208 funtów (2,5 funta funty więcej niż z Alim), tak się jednak nie stanie, będzie ważył 214 funtów. Wszyscy się zastanawiają, czy George, który mierzył się do tej pory z rywali gorszymi przynajmniej o klasę od Fraziera, będzie w stanie zdzierżyć jego słynny lewy sierp.

W każdym razie faworyt jest jeden, notowania 3,5:1 świadczą jednak nie tyle o przewadze Joego, co o dewaluacji jego wartości w stosunku do Ali-Frazier I. 29 lat mistrza to niby niedużo jak na lata dwudzieste XXI wieku, jednak wtedy, w latach 70. ubiegłego stulecia, pięściarz o charakterystyce Fraziera, po wielu wojnach, prący do przodu przez 15 rund, po 8 latach zmagań zdaje się już być człowiekiem zmęczonym i sytym.

Co ciekawe, w dniu walki Foreman waży zaledwie 2 kg więcej od Fraziera. Mistrz nie odstaje też od potężnego pretendenta pod względem szerokości klatki piersiowej, grubości bicepsu czy wielkości pięści. Jego słynne uda, dające ciągły napęd są nawet większe niż duże kolumny siłacza z Houston.

Cały świat się w każdym razie szykuje ostro na wielką bitwę, Madison Square Garden daje nawet swe fantastyczne kolorowe (!) ekrany w dwóch lokacjach, za przyjemność obejrzenia wydarzenia w takiej jakości trzeba będzie zapłacić 15 dolarów (równowartość 10 biletów do kina). Pomyśleć, że niespełna pół wieku później rodacy Andrewa Goloty mieszkający ponad 4 tysiące kilometrów dalej, będą mieli opory przez zapłacaniem za przyłącze kwoty dającej możliwość zakupu jednego biletu na seans bez pop-cornu.

20 stycznia 1973

Arthur Daley z New York Timesa serwuje czytelnikom swoje prognozy:

Choć walka jest reklamowana na plakatach jako pojedynek w jamajskim słońcu, faktycznie odbędzie się w poniedziałkową noc, pod gwiazdami. Obaj ciężcy są niepokonani i co jest prawdziwym rarytasem - mistrz olimpijski z 1964 zmierzy się ze złotym medalistą z 1968, a będą walczyć o pas będący wcześniej w posiadaniu innego zwycięzcy olimpiady - Muhammada Alego.

Specjalnie na walkę przyleciał z Londynu sam Joe Louis, który ma pełnić funkcję eksperta. Wygłasza swoje zdanie na temat zbliżającej się potyczki: 'nie musisz mieć doświadczenia, by pokonać Fraziera. Nie musisz go przechytrzać, na sposób Cassiusa Claya. Nie musisz się martwić o zagonienie go do narożnika czy w liny. On sam do ciebie przyjdzie, łatwo go trafić. Ale ma siłę i kondycję. Ludzie mówią o Frazier-Clay, że Clay przegrał ostatnie 6 rund przez typowe dla siebie szalone wygłupy, ale faktycznie nie był w stanie walczyć inaczej - nogi mu wysiadły, musiał kombinować. Ale na pewno wyciągnął wnioski. O Foremanie nie wiemy zbyt wiele, czy jeśli zostanie trafiony, będzie w stanie się podnieść i walczyć? Nie wiem też za wiele o jego lewej ręce, jeśli ma dobry lewy, to naprawdę ma szansę'.



Od lewej: George Foreman, Joe louis i Archie Moore


Właściwie żaden fachowców nie stawia jabu Foremana obok szybkiego jak kobra lewego Claya. Sorry Cassius, już zmieniamy na Muhammad Ali. Z drugiej strony, może lepiej nie... W terminologii Fraziera i Louisa on jest ciągle Clayem. Kiedy był młody i wciąż nazywał się Cassius Marcellus Clay, był najszybszym ciężkim w historii, z szybkimi rękami, stopami i umysłem. Foreman jest bardzo silny i bardzo wolny. Frazier równie silny i wystarczająco szybki, szczególnie jeśli chodzi o ręce. To jest ten dodatek nadzwyczajny, który miał Louis w prime - zdolność do rzucania piorunów.
.

Frazier jest bardziej "sierpowcem" niż jabberem. Nie robi dużo zwodów, ale rusza się bardzo intensywnie. Foreman to raczej swingujący puncher niż "ostry" puncher. Jest raczej niezbyt ruchomy i pewnie wrażliwy na lewy sierpowy, który akurat u Fraziera jest uderzeniem, które eksploduje. O ile jamajskie słońce nie zmieni mojej decyzji, postawię na to, ze Frazier zdetonuje wybuch w okolicach 9 rundy.


Trzy grosze od Claya, ekhm, Alego: Frazier jest skończony, zapomnijcie o nim, jest wypalony.
Pięściarz dodaje, że może powalczyć z Foremanem najwcześniej za rok, bo ma już stawionych kilka walk: z Joe Bugnerem, Ronem Lyle'em i Kenem Nortonem. Żałuje też, że Frazier z nim nie walczy, dostałby ze 3 miliony, ma złych doradców.



22 stycznia 1973

Dzień walki. Joe Frazier i George Foreman stają oko w oko. Na razie na ważeniu. Joe mówi miękko: posadzę cię na ziemi, George.
Smokin' jest znany z tego, ze nie żartuje. Bije mocno i śpiewa z całego serca, pewnego razu podczas koncertu w Las Vegas złamie nadgarstek.

Wieczorem wszyscy przecierają oczy. W nieco ponad cztery i pół minuty George unicestwia Joego, sześciokrotnie sadzając go na macie ringu. Jak po latach będzie mówił z pewną kurtuzacją: bałem się, bo on ciągle wstawał, nie dało się go ułożyć, myślałem, że jest niezniszczalny. O końcu zdecydował renomowany sędzia Mercante, dwa krótkie słowa "no more" i panowanie Fraziera zostało przerwane.



Nie tylko jednak Joe przegrał. Obaj z Alim stracili grube pieniądze szykowane na rewanż. Joe Louis trafił ze swoją prognozą, a Foreman zaskoczył, przeobrażając się w ciągu jednej nocy z dziko swingującego, niedocenianego młokosa w szanowanego mistrza, z dużymi widokami na przyszłość.

Joe Frazier po walce: kompletnie go nie doceniłem, nie byłem w stanie przedrzeć się dołem, by walczyć inside, jak planowałem.


Foreman odwiedza po zdobyciu pasa szkołę w Berkeley


Po walce eksperci zauważają, że Foreman był jedynym od czasów Bonaveny naprawdę silnym fizycznie rywalem Fraziera i wielu wcześniej nie zwróciło uwagi na korelację między siłą przeciwnika a nokdaunami Fraziera (z Bonaveną leżał dwa razy). Choć Ali był cięższy od Joego, to jednak był on innego typu pięściarzem, bardziej finezyjnym niż siłowym. Inni zwracają uwagę na fzyczne i emocjonalne wyczerpanie Foremana po niecałych dwóch rundach walki.

23 stycznia 1973

Pani Nancy Ree Foreman o triumfie syna dowiedziała się od sąsiadów. Byłam zaskoczona, że to się tak szybko skończyło, ale kiedy George jest zdeterminowany, zwykle stara się działać szybko.



W komentarzach po walce znawcy zwracają uwagę na to, że Frazier zbyt szybko zrywał się z desek, starając się pokazać, ze nic mu nie jest. A przecież już trener Joego Louisa, Jack Blackburn tłumaczył, że kiedy jest się na ziemi, trzeba wstawać, powoli, z rozwagą, by jakoś ustabilizować błędnik.

25 stycznia 1973

Ali: jestem zniesmaczony i jest mi za niego wstyd, pojechał na Jamajkę bez mojej wiedzy.


Chodziło o członka ekipy "The Greatest", trenera Drewa "Bundiniego" Browna, który po walce dopadł w szatni Foremana i wykrzyczał w kierunku nowego mistrza: kiedy zamierzasz walczyć z prawdziwym czempionem?.


Foreman w Paryżu


Foreman na razie nie planuje żadnych obron. Po trzech miesiącach treningów chce wreszcie zobaczyć rodzinę. Córeczka Michi ma już dwa tygodnie, a "Big George" ma rozczulające marzenie, by pojechać tu i ówdzie, pokazać się dzieciakom na ulicach miast jako nowy mistrz świata wagi ciężkiej. Opowiada o tym, jak sugerował menedżerowi Fraziera by poddał walkę.

Przed ostatnim liczeniem Frazier szukał pomocy, nie mogłem mu pomóc, byłem zbyt zajęty. Zerknąłem w jego narożnik, zawołałem "lepiej przerwijcie", Durham odkrzyknął: "jesteś sędzią?

À propos menedżerów, Dick Sadler, mason 32 stopnia z ambicjami bycia pełnowartościowym członkiem klasy średniej, został po walce na Jamajce pierwszym ciemnoskórym mającym podpisaną umowę z czempionem wagi ciężkiej od czasów Juliana Blacka z Detroit, który obsługiwał kontrakty Joego Louisa. Kiedy Cassius Clay zwyciężał Sonny'ego Listona był kierowany przez dziesięciu patronów z Louisville, Joego Fraziera finansowali sami biali z Cloverlay - syndykatu z Filadelfii. Sadler i Foreman działali razem od początku profesjonalnej kariery George', Sadlera polecił "Doc" Broadus.


George Foreman z menedżerem Dickiem Sadlerem



George Foreman zdobył olimpijskie złoto po 1,5 roku treningów i zaledwie 20 walkach amatorskich. Niebywałe.
Zniszczył niepokonanego, wybitnego mistrza wagi ciężkiej w niecałe dwie rundy, podważając jego reputację na całe lata.
Wrócił po 10 latach przerwy, by zdobyć kolejny pas wagi cieżkiej 20 lat po jego utracie. Tego nie dokonał nikt.



Felieton powstał w oparciu o moją coraz słabszą pamięć, liczne artykuły z New York Timesa, Ring Magazine i inne źródła.

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Konkurs: Artykuł Miesiąca May, 2020   Zobacz SondeZobacz Sonde   Zobacz 3 Najlepsze NagrodyZobacz 3 Najlepsze Nagrody
Nominated Poniżsi 2 użytkownicy nominowało ten Temat:  
Andrzej Pastuszek  (14-05-20), Głos zza podwójnej gardy  (01-05-20)

stare 28-04-20, 20:32   #2 (permalink)
champion
  
 
Avatar LegiaPany
 
Zarejestrowany: Mar 2016
Skąd: Krakow
Postów: 2020
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wyroznienie idzie w ciemno. Kciuk do gory.
W ogole mega wklad w ta strone ze dalej zyje i ma sie w miare ok.
LegiaPany jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-04-20, 20:34   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar puciu
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Skąd: Wołomin
Postów: 2809
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Marek tu był.
puciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-04-20, 21:07   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5227
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

długie, troche chaotyczne ale przeczytałem jednym tchem. Świetna robota. Marek ma zdecydowanie duży talent publicystyczny.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-04-20, 21:18   #5 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1447
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Super tekst. Dziękuję i pozdrawiam.
Mr.KO jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-04-20, 07:24   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Mar 2018
Postów: 2110
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Genialną robotę chłopie wykonujesz. Gratuluję.
Szymon Aleksandrowicz jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-04-20, 17:12   #7 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Avatar Roman Wojewoda
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Postów: 745
Nominowany 7 razy w 5 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Zobaczcie jak został znokautowany Gerry Cooney przez George Foremana


bardzo lubię też walkę Foremana z Quawim
Roman Wojewoda jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-04-20, 17:28   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5227
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Roman Wojewoda Zobacz post
Zobaczcie jak został znokautowany Gerry Cooney przez George Foremana


bardzo lubię też walkę Foremana z Quawim
jedna z moich ulubionych akcji, ta nonszalancja Foremana, ten luz i absolutnie zimna krew, zero emocji, perfekcyjne wykońćzenie, ciosy znikąd i bite jakby od niechcenia, absolutna klasyka. Inna sprawa że Cooney wyglądał tu strasznie staro, duzo gorzej od Foremana a przecież był mniej więcej w wieku Wildera. Trzeba też zaznaczyć że wyszedł do Georga po długiej przerwie, dosyć mocno zardzewiały ale 1 r miał całkiem dobrą. Po tej walce już nie wrócił na ring. ostatnio był obecny przy jakimswiększym evencie, chyba Joshua-Ruiz I i wyglądał całkiem ok chociaz to już starszy pan.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-04-20, 18:20   #9 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1447
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
jedna z moich ulubionych akcji, ta nonszalancja Foremana, ten luz i absolutnie zimna krew, zero emocji, perfekcyjne wykońćzenie, ciosy znikąd i bite jakby od niechcenia, absolutna klasyka. Inna sprawa że Cooney wyglądał tu strasznie staro, duzo gorzej od Foremana a przecież był mniej więcej w wieku Wildera. Trzeba też zaznaczyć że wyszedł do Georga po długiej przerwie, dosyć mocno zardzewiały ale 1 r miał całkiem dobrą. Po tej walce już nie wrócił na ring. ostatnio był obecny przy jakimswiększym evencie, chyba Joshua-Ruiz I i wyglądał całkiem ok chociaz to już starszy pan.
Cooney skończył się na Larrym Holmes do Foremana wyszedł bez formy. Ale te lewe podbrodki Foremana super wcbodziły.
Mr.KO jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 30-04-20, 22:56   #10 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3500
Nominowany 106 razy w 25 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 9
Domyślnie

Dziękuję za docenienie

Temat Foremana na jakiś czas zawieszam, bo czekają inni w kolejce, też dobre zawodniki
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
George Foreman. Co by było, gdyby? Marek Cudek Publicystyka 23 28-04-20 12:17
George Foreman o domniemanych przyczynach braku walki z Mikiem Tysonem Tomasz Baranek Newsy 8 21-09-16 22:36
Shannon Briggs vs George Foreman (22.11.1997) Tomasz Baranek Strefa punktowania walk 3 07-08-15 11:16
George Foreman vs Lou Savarese (26.04.1997) Krystian Sander Strefa punktowania walk 0 28-07-14 13:44
Walki George Foreman (1969-1997) luki29 Strefa ściągania walk 1 26-09-11 22:52


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:54.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.