stare 30-03-20, 20:53   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3668
Nominowany 144 razy w 37 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie Czy boks jest mierzalny?





Rok 2050. Następujące po sobie pandemie zmieniły sport na zawsze. Pięściarze wchodzą do ringu w kostiumach wirusoodpornych. Jest jeszcze jedna zmiana: stroje są naszpikowane odpornymi na zniszczenie supersensorami (nie mylić z suspensoriami), zbierającymi informację o sile ciosu. Zaliczane są wyłącznie uderzenia oznaczoną powierzchnią rękawicy. Dane przetwarzane na odległość zawierają też informację o wrażeniu, jakie cios wywarł na pięściarzu. Nie ma potrzeby dodawać, że niewiele osób na gali wie, kim był kiedyś sędzia punktowy i co właściwie robił.

"Szermierkę na pięści" łączą z fechtunkiem nie tylko podobieństwa techniczne.



Walki szablistów, szpadzistów i florecistów dość długo borykały się z typowym dla boksu sędziowaniem "na oko". W zasadzie problemy są wszędzie te same:

Zła wola.

Przykłady:
Park Si-hun - Roy Jones Jr.
Maciej Zegan - Artur Grigorian i ... tysiąc innych na niemieckich ringach.

Z historycznych skandali, Polacy pamiętają walkę Tadeusza Walaska z Edwardem Crookiem z olimpiady w Rzymie. Buczenie i gwizdy włoskich kibiców po werdykcie, dżentelmeńskie zachowanie Polaka. I historia, powielana potem w wielu sportowych książkach, o tym jak sędziowie skrzywdzili elegancko prezentującego się w ringu Polaka. Co ciekawe, legenda polskiego dziennikarstwa sportowego - Bohdan Tomaszewski był zdania, że potyczka ta była bardziej wyrównana, niż to wielu kibiców chciało przyznać.

Złą wolę trudno udowodnić, mówimy tu w końcu o oszustwie, czyli w grę wchodzą pieniądze i korzyści materialne.



Brak odpowiednich kompetencji.

Czy sędzina Adalaide Byrd (która najprawdopodobniej jako jedyna na świecie oceniła walkę Canelo z Gołowkinem w stosunku 118:110) działała na zlecenie, sama postawiła u bukmacherów na Alvareza, czy może była po prostu niedouczona?

A co z kolejną sympatyczną okularnicą Cynthią J. Ross, która zuchwale wypatrzyła zwycięstwo Timothy'ego Bradleya nad Mannym Pacquiao i dała remis Saulowi Alvarezowi w przegranej bardzo wyraźnie walce z Floydem Mayweatherem Juniorem - czy to nie dziwne? Ponownie Canelo ma fory u pań!

Tyson Fury tak zdenerwował się "wyprostowaniem" werdyktu w pierwszej walce z Deontayem Wilderem, że w rewanżu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

O wiele liczniejsze są łagodniejsze przypadki, w których sędziowie "skręcili" kilka względnie wyrównanych rund, co prowadzić może prowadzić do niesmaku, a także - jak niedawno mogliśmy obserwować - do sporych medialnych zamieszek. Na polskim podwórku były, delikatnie mówiąc, nieprzekonujące wygrane Włodarczyka z Palaciosem i Gevorem. Do elitarnego klubu dołączyła walka o życie Szpilki z Radczenką. Wszystkie te potyczki łączy, pewnie przez zwykły pech, osoba promotora Andrzeja Wasilewskiego.

Pytanie: czy powyższe werdykty były wynikiem oszustwa, czy niekompetencji - pozostaje otwarte. Sędziowanie walk nie jest łatwe. Niesprawiedliwe oceny zdarzały się, i to często, w najlepszych latach boksu amatorskiego, w czasach wspomnianego wcześniej Walaska, kiedy walki punktowało pięciu arbitrów. Zasady były proste: liczyło się ciosy, ilościowo, ze specjalnymi premiami za nokdauny i karami za upomnienia. Słaby cios Leszka Drogosza znaczył tyle, co bomba Mariana Kasprzyka. Oczywiście, były też obecne wszelkie skrzywienia typu demonizowanie lądowania na deskach ringu, podświadome wyższe ocenianie udanych finiszów itp.

Jako że matematyka wdzierała się wszędzie (pomyśleć, że powstały nawet systemy przeliczające ilość punktów na liczbę lew w brydżu), to ktoś dał się uwieść szatańskiej idei liczenia za pomocą tzw. maszynek, co nie tylko niczego nie polepszyło w sędziowaniu, ale wręcz każe zadać pytanie: kto na tym zyskał?



W boksie profesjonalnym ocenia się walki nieco inaczej. Ktoś wymyślił niezmiernie mądrze się prezentujący i równie zawiły system, który naprawdę pozwala doskonale punktować. Nie wszystkim, premiowana jest inteligencja, dogłębne rozumienie boksu i niekierowanie się emocjami.
Stop! Komuś może wydawać się w tym momencie, że chyba przesadziłem z kwarantanną albo nadal szukam piątej klepki. Przecież mamy XXI wiek, ujęcia telewizyjne z wielu stron, CompuBox ...

CompuBox to jest bardzo fajny wkład fanów statystyk, te liczby naprawdę pomagają w ocenie walki. Złośliwi żartują, że najbardziej ułatwia tym, którzy na boksie się nie znają, ale nie bądźmy zbyt surowi, pomysł Boba Cannobio nie bez powodu jest już stałym uczestnikiem bokserskich wydarzeń. Dwóch gości siedzi przy ringu i naciska guziki. Każdy z nich ma przypisanego jednego pięściarza i cztery klawisze: jab trafiony, jab nietrafiony, silny cios celny i silny cios chybiony. Przez "silny cios" rozumie się tu każdy nie-jab. Wszystko się sumuje i mamy nasze proste, czytelne statystyki.

System ma swoje wady: obsługuje go żywy, omylny człowiek, na dodatek "silny cios" nie oznacza tu przecież tego samego, co "power punch" premiowany przez sędziów punktowych. Nie każdy nie-jab jest ciosem silnym.

CompuBox jest więc super, ale przynajmniej teoretycznie nie ujmuje tego, co w punktowaniu jest najważniejsze. A jednak Cannobio i spółka twierdzą, że zbieżność statystyk CompuBoxu z faktycznie wypunktowanymi wynikami walk sięga niemałych 95%. Być może więc ci, którzy na boksie znają się słabo, albo nieszczęśni sędziowie punktowi, którzy strzelają kulą w płot, lepiej by wyszli, korzystając z tych statystyk w swoich ocenach!?



Na czym polega trudność punktowania?

Mamy cztery czynniki: efektywną agresję, defensywę, "ring generalship" oraz "czyste i wyraziste ciosy". Tak się pechowo składa, że każdy z nich może być źle zrozumiany, a od tego już tylko maleńki kroczek do punktowania w zamaszystym stylu pani Byrd.

Efektywna agresja.

Najkrócej mówiąc, chodzi o inicjatywę, która przynosi efekt w postaci trafionych ciosów. Przy czym "inicjatywa" jest tu szeroko rozumiana, można na przykład rozpoczynać wymiany, będąc w defensywie (patrz Ali-Foreman czy Usyk-Gassijew).

Defensywa.

Najczęstszy problem z obroną jest taki, że w ogóle się ją pomija w ocenie. A przecież jest to czynnik, który powoduje, że wspomniana wyżej agresja jest nieefektywna.

Ring Generalship

Kto kontroluje tempo walki? Najczęstszy problem out-boxerów z dobrymi swarmerami jest taki, że swarmer przejmuje kontrolę nad rytmem i prędkością prowadzenia boju. "Ring generalship" można też rozumieć jako rodzaj dominacji - ten kto decyduje o tempie i miejscu wymian, zazwyczaj jest w uprzywilejowanej sytuacji.

Czyste, wyraziste ciosy.

Z angielskiego dosłownie "czyste i twarde uderzenia". System zakłady liczenie ciosów trafionych bezapelacyjnie czysto, pomija obcierki i te złapane częściowo na blok. Specjalna premia jest za cios czyniący jakąś szkodę. Tutaj główna trudność leży nie tylko w samy liczeniu uderzeń, ale też w określeniu ich mocy i w szacowaniu, czy dość mocny lewy sierp (taki na "7" w skali do "10") odpowiada dwóm "średniakom", na "5" przeciwnika, czy może na przykład trzem.

Żeby było trudniej, sędziowie (szczególnie w walkach mistrzowskich) powinni unikać punktowania rund jako remisowych.

Cały ten system zdaje się mieć sens, do momentu, w którym olśni nas, że każda odsłona bez upomnień, nokdaunów i przygniatającej przewagi jednego z pięściarzy, będzie punktowana 10:9. A przecież jest różnica, czy ktoś wygrał rundę trzema ciosami, czy dwunastoma - tę różnicę świetnie ujmował stary system punktowania, pamiętany przez fanów Kuleja i Rybickiego. Nawiasem mówiąc, łatwo tu dostrzec adekwatność pojęcia "szermierka na pięści" do dawnego boksu amatorskiego - każde "dźgnięcie", bez względu na moc, było traktowane właściwie tak samo, całkiem jak w prawdziwej szermierce, która jako dyscyplina z pewną uznaniowością trafień (szczególnym problemem były dawniej tzw. trafienia jednoczesne) poradziła sobie doskonale, wprowadzając "elektroniczne sędziowanie".

Jak widzimy, punktowanie walk nie jest łatwe i zawiera wystarczająco dużo subiektywnych elementów, by zwrot "obiektywne sędziowanie" można było uznać za sprzeczność samą w sobie. Karla Caputo w popularnym artykule "Czego się nauczyłam, sędziując 528 walk bokserskich" zwraca uwagę na kolejne aspekty naruszające tezę o obiektywnym sędziowaniu. Przytacza przykłady różnic w ocenie w zależności od tego, czy walka była punktowana w domu, czy przy ringu. Szczególnie ma to dotyczyć celności i mocy ciosów.

Dobrym podsumowaniem kwestii sędziowania walk są żartobliwe uwagi pani Caputo o tym, że nie da się dobrze ocenić walki, jeśli:
- grzebiemy w telefonie (ponoć dotyczy to większości ludzi przy ringu)
- piszemy notatki w trakcie walki
- rozmawiamy
- pijemy alkohol lub korzystamy z dobrodziejstw podsuniętych przez naszego dealera
- mrugamy

Krótko mówiąc, sędziowanie wymaga ogromnego skupienia.

Znany komentator:
- Myślę, że możemy przyznać tę rundę C., prawda?

Obawiam się, że nie da się sensownie ocenić rundy, robiąc show - prezentując dowcipy, ciekawostki okołoringowe i opowieści z przeszłości. Komentator telewizyjny powinien odpuścić ocenianie rund lub zlecić to komuś innemu. Są oczywiście przykłady ludzi, którzy mamroczą coś w trakcie walki, dokładnie tak jakby to robili w domu przed komputerem - wtedy jest szansa na rzetelny ogląd, pytanie, czy to będzie dla innych interesujące.



Doskonałą historyczną podróżą dokumentującą trudność punktowania walk jest przejrzenie starych kart sędziowskich, naszej "strefy punktowania walk" na boxing.pl i zajrzenie na eyeonthering.com. Rozbieżności ocen są czasem tak duże (jak podczas słynnych bojów Holyfielda z Lewisem), że może rodzić się pytanie: czy system sędziowania nie jest zbyt złożony? Elitarność ta ma swoje wady i zalety: utrudnia scoring szaremu człowiekowi, ale z drugiej strony - daje pewność, że emocje i kontrowersje będą zawsze, choć niektóre nowości, jak powstały w latach 80. CompuBox, zdają się to lekko podważać.

Rankingi

Złe decyzje sędziowskie nie tylko niweczą trud pięściarzy, ale zapisują się na trwałe w historii, psując jeszcze jedną zabawę fanów boksu - rankingi. Oficjalnie, zaczęło się od rankingów The Ring, jakieś sto lat temu i do tej pory uchodzą one za najlepsze z tych regularnie ogłaszanych. Żaden fan boksu nie traktuje poważnie zestawień federacji, które są co prawda bazą do matchmakingu, ale są często układane na podstawie dziwnych kryteriów. Boxrec wcale nie jest dużo lepszy, pozwala na przykład umieścić debiutującego w cruiser Artura Szpilkę ponad Michałem Cieślakiem po zaledwie jednej walce.

Są oczywiście rankingi historyczne, w których np. lubował się słynny szef The Ring - Nat Fleischer. Tworzone na podobnej zasadzie, jak tzw. fantasy matchups - chodzi o porównanie totalne: pięściarzy z różnych epok. Jedni negują zupełnie takie igraszki, argumentując, że boks się drastycznie zmienił, a niektórych bohaterów przeszłości znamy z krótkich filmików lub wyłącznie z opowieści. Inni akceptują zabawę do pewnej granicy, linii oddzielającej boks ich zdaniem prymitywny od boksu nowoczesnego - dla jednych będą to lata trzydzieste, dla innych np. rok 1945.

Niektórzy nie dają się zbyć tak łatwo, w końcu istniała jakaś sukcesja, Joe Louis nie mógł się stać kimś wybitnym "z niczego", od kogoś się uczył, miał wzorce. Kibice z lat czterdziestych nie daliby się bez walki przekonać, że Jersey Joe Walcott umiał więcej niż Gene Tunney czy Jack Dempsey. Do tego dochodzi kwestia innej techniki wymuszonej przez sam sprzęt. Inaczej walczy się w 2-uncjowych "rękawiczkach", a inaczej w 10-uncjowych z bogatą wyściółką.



Prezentowane na łamach boxing.pl rankingi Sweet Science mają jedną konkretną zaletę - czytelne kryteria. Wielu ekspertów robi swoje listy na bazie nosa, między wódką a zakąską. Często nawet dają radę, ale tutaj jednak jest coś więcej, są zasady. Czyli ranking oparty jest o dość konserwatywne zestawienia roczne Ring Magazine i wyniki walk między pięściarzami, dopiero wtedy wchodzą ewentualne dowody pośrednie, jak na przykład X pokonał Y, a Y pokonał Z - wszyscy są swarmerami, więc zakładamy, że X pewnie jest najlepszy. Nie ma gdybania.

Oczywiście są i niedoskonałości. Największą z nich jest wspomniana wcześniej trudność oceny walki w boksie. Nie radzą sobie z tym zarówno ludzie ze środowiska (pięściarze, trenerzy, promotorzy), jak i czasem sami sędziowie. Przykład z samego Sweet Science? Wysoka pozycja Marco Hucka w rankingu dywizji junior ciężkiej przyznana w oparciu o liczne w jego karierze mocno kontrowersyjne werdykty.



Podobny problem występuje w licznych zestawieniach P4P, w których eksperci prawdopodobnie notorycznie zaliczają Saulowi Alvarezowi remis i wygraną z Giennadijem Gołowkinem. Oprócz kilku niesprawiedliwych werdyktów fenomenalny skądinąd Canelo ma w swoim bokserskim CV: doping, przedziwne manipulacje wagą, mające ugruntować jego pozycję jako gwiazdy P4P i bardzo przemyślane wybieranie przeciwników, powiązane z omijaniem niewygodnych rywali. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że układający swe listy patrzą tylko i wyłącznie na wynik walki na kartach punktowych, pomijając zupełnie fakty i zdarzenia w tle, ze szkodą dla samych rankingów.

Cóż, specjaliści od liczb muszą pogodzić się z tym, że matematyka nie zawładnie boksem, nadal będą liczyły się ludzkie błędy, emocje, subiektywizm spojrzenia i wrażenie artystyczne. Zakładając nawet realizację wizji ze wstępu, trudno sobie wyobrazić by człowiek zrezygnował z przyjemności, jaką dają wielogodzinne dyskusje na porządnym forum bokserskim o tym, ile rund właściwie wygrał Szpilka z Radczenką.

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-03-20, 06:20   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5280
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
...
Złe decyzje sędziowskie nie tylko niweczą trud pięściarzy, ale zapisują się na trwałe w historii, psując jeszcze jedną zabawę fanów boksu - rankingi. ....
szacunek, masz power Marek. Odniosę się tylko do kwestii tych rankingów i po raz kolejny podam dla mnie najbardziej jaskrawy przykład kariery Muhammada Alego o którym zresztą niedawno dyskutowaliśmy. Ali na trzywalki z Nortonem wygrał realnie chyba tylko jedną ale równie dobrze co wynik 2-1 dla Muhammada mógłby być 3-0 dla Nortona. I już pozycjonowanie Alego jako absolutnego the Greatest byłoby mocno kontrowersyjne, szczegółnie w kontekście najlepszego boksera lat 70-tych. W końcu nie potrafił sobie poradzić z Kenem Nortonem. A jaka byłaby pozycja samego Kena którego kariera zupełnie zbladła przy zawodnikach takih jak Foreman, Frazier czy właśnie Ali?
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-03-20, 11:19   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3668
Nominowany 144 razy w 37 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
szacunek, masz power Marek. Odniosę się tylko do kwestii tych rankingów i po raz kolejny podam dla mnie najbardziej jaskrawy przykład kariery Muhammada Alego o którym zresztą niedawno dyskutowaliśmy. Ali na trzywalki z Nortonem wygrał realnie chyba tylko jedną ale równie dobrze co wynik 2-1 dla Muhammada mógłby być 3-0 dla Nortona. I już pozycjonowanie Alego jako absolutnego the Greatest byłoby mocno kontrowersyjne, szczegółnie w kontekście najlepszego boksera lat 70-tych. W końcu nie potrafił sobie poradzić z Kenem Nortonem. A jaka byłaby pozycja samego Kena którego kariera zupełnie zbladła przy zawodnikach takih jak Foreman, Frazier czy właśnie Ali?
Dzięki @kubuś
O tym będzie już bardzo, bardzo niebawem tutaj cała trylogia :D

Dla mnie się liczy całokształt. Styl robi walkę, a skoro Frazier, Norton, Ali, Foreman, Shavers i inni nie unikali wtedy nikogo, to nic dziwnego, że czasem przegrali. Dla mnie Ali był "The Greatest" w HW, szczególnie za ostatnie 70 lat.

Ale masz zupełną rację co do lat 70. Trudno mi myśleć inaczej, skoro uważam, że zmierzchem zmierzchu Alego była trzecia walka z Frazierem. Naprawdę żałuję, że te losy Foremana w HW były takie pogmatwane, bo wolałbym się tarzać w zachwycie przez cały czas nad nim, ale trochę popsuł mi zabawę
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-03-20, 16:41   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 6894
Nominowany 4 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Widziałem niedawno wywiad z Jankowiakiem, w którym tłumaczył zasady punktowania walk. I wygląda to nieco inaczej niż się zazwyczaj tutaj przedstawia.

1. Efektywna agresja - w jej skład wchodzi narzucanie własnego stylu i to, co ma on przynieść, czyli mocne, celne ciosy.

2. Nieefektywna agresja

3. Ring generalship - obaj bokserzy wykonują pewne działania i należy zwrócić uwagę który z nich czuje się niekomfortowo.

4. Obrona

I teraz uwaga. Oceniamy w wymienionej kolejności. Czyli patrzymy na efektywną agresję. Jeżeli tam jest względna równowaga/minimalna przewaga, to przechodzimy do punktu drugiego. I tak dalej. I ja się z tym całkowicie zgadzam, dla mnie zawsze było logiczne, że w boksie chodzi o zbicie rywala, a nie o o unikanie ciosów. Stawianie wszystkich aspektów na równi zawsze brzmiało dla mnie nieprzekonująco. Oczywiście Leszek Jankowiak nie jest wyrocznią, ale czy ktoś może z czystym sumieniem stwierdzić, że nie ma w tym sensu?
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-03-20, 16:47   #5 (permalink)
Super Moderator
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 6021
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Tejksio, nie sugerowalbym sie madrosciami tego drukarza Jankowiaka. On potrafil dac 119-109 Murray'owi w walce z Rosado, gdzie Rosado powinien byl wygrac, a zostal zwałowany. To tak jakby Najman pokazywal techniki bokserskie
Rockefeller jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-03-20, 18:30   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3668
Nominowany 144 razy w 37 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tejksio Zobacz post
I teraz uwaga. Oceniamy w wymienionej kolejności. Czyli patrzymy na efektywną agresję. Jeżeli tam jest względna równowaga/minimalna przewaga, to przechodzimy do punktu drugiego. I tak dalej. I ja się z tym całkowicie zgadzam, dla mnie zawsze było logiczne, że w boksie chodzi o zbicie rywala, a nie o o unikanie ciosów. Stawianie wszystkich aspektów na równi zawsze brzmiało dla mnie nieprzekonująco. Oczywiście Leszek Jankowiak nie jest wyrocznią, ale czy ktoś może z czystym sumieniem stwierdzić, że nie ma w tym sensu?
Tejksio@

Myślę nieco inaczej. Można to rozumieć na dwa sposoby: albo ogarniasz całość i jeśli czujesz bluesa, to i tak znakomicie sobie poradzisz, albo rzeczywiście układasz to sobie wg ważności (oficjalnie w przepisach tego nie ma) to ma sens, ale wygląda nieco inaczej niż mówi o tym nasz sędzia.

Z całym szacunkiem dla sędziego Jankowiaka, ja tu nic nie interpretuję, przedstawiam wykładnię dostępną powszechnie. A naszemu sędziemu się coś po prostu pomyliło albo przekazał sposób, w jaki sam punktuje walki.

Efektywna agresja - tu nie mam zastrzeżeń, jest dokładnie to, co napisałem (a właściwie przepisałem) wyżej

Nieefektywna agresja - Jankowiak tu nieco mętnie mówi o ciosach, które nie wywołują szkody, a też je się liczy. Nie ma o nich mowy w opisanych przeze mnie zasadach. Dla mnie jest oczywiste, że lekki, ale czysty cios też się liczy. Na pewno jednak to nie jest czynnik decydujący przy ocenie walki.

Ring generalship i defensywa - tu też nie widzę sprzeczności. Brakuje mi w jego liście "clean and hard punches".

Tu masz wykładnię Weisfelda:

"Clean punches: To me, clean punches are the most important aspect, and the other factors are really tied to that. Take the phrase, "effective aggressiveness." How is a boxer effective? He's effective by landing clean punches. How about "defense?" A boxer shows great defense by not getting hit with clean punches. And, finally, the term "ring generalship." A boxer uses the ring to put himself in a position to land clean punches."

""Defense: Defense is important because it helps a boxer set up his offense. Most judges that I have spoken to do not give credit for defense alone. If a boxer has a good defense, it means that he is not being hit with punches. But let's remember the purpose of the sport: to land punches on your opponent."

https://www.premierboxingchampions.c...ow-score-fight


Oficjalne kryteria ze strony ABC: Scoring criteria

The scoring shall be done on a TEN POINT must system. Judges are to score each round using the following scoring criteria:

1. Clean punching (power versus quantity).

2. Effective aggressiveness.

3. Ring generalship.

4. Defense.


Nie ma nic o tym, że któreś z nich są ważniejsze. Ale dla mnie jest jasne, że jak ktoś często i celnie trafia, to osiągnie cel, czyli wygra walkę. Tak jak mówi wyżej Weisfeld. nie ma sensu tego szeregować, bo jak pięściarz ma przewagę w clean puching, to i zapewne pkt. 2 jest pod jego kontrolą, często też pkt. 3.

Podsumowując: skuteczna defensywa może wynikać z reszty, a może być też odwrotnie, co idealnie pokazuje np. Usyk któremu inicjatywy i efektywnej agresji nie brakuje, ale to wszystko jest ściśle związane z defensywą i poruszaniem się, panowaniem nad geometrią ringu.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-03-20, 22:17   #7 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Postów: 226
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dla mnie boks jest nie do końca mierzalny.

Podeprę to przykładem z fajnej walki na obrzeżach czołówki HW rok temu ( ostatnio PBC wrzuciło na YT)

https://www.youtube.com/watch?v=p-RzxOQY6QE

W 3 rundzie Arreola posłał Augustina na deski. Knockdown byłby prawidłowy, ale ostatnim ciosem jaki otrzymał upadający już Haitańczyk był sierp na tył głowy. Owszem Arreola zadał go gdy wyprowadzał serię, może ciężko mu było się zatrzymać ale z drugiej strony w boksie bicia po tyle głowy nie powinno być.
Po tym nastąpiło liczenie. Jean Pierre Augustin wstał na 8 ale widać było, że jest zamroczony. Sędzia jednak nie przerwał i wznowił walkę po uprzednim upewnieniu się że rywal Chrisa "kontaktuje' - kroki w przód, w bok, 2 pytania ( Dla mnie, jako widza z TV sprawiał wrażenie ciągle zamroczonego).

Ale od kontaktu z matą do wznowienia walki upłynęło jakieś 25 sekund, do ciosów 28. Czy sędzia miał takie prawo ? Uważam, że tak. Arreola w narożniku wyglądał na niezadowolonego ale ten "prezent" mógł wynikać z tego że wcześniej facet dostał sierp na tył głowy. Gdyby z kolei Augustin dostał 5 minut na dojście do siebie a KD by nie zaliczono czułbym, że trochę oszukują Meksykanina. A tak była "sprawiedliwość" - lżejsze liczenie po nie w 100% poprawny posłaniu na deski.


Przy tak dynamicznym sporcie, regulaminowe zasady ciężko niekiedy wprowadzić w życie. Podobnie jest z punktowanie - niekiedy to proste ale przy wyrównanych rundach... bardzo trudne zadanie.
Głos zza podwójnej gardy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 01-04-20, 16:47   #8 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 6894
Nominowany 4 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Marek, zwróć jednak uwagę, w jakiej kolejności Weisfeld wymienił wszystkie czynniki. Przypadek? Od zawsze miałem wrażenie, że coś jest tu pomijane. Obrona stawiana na równi z mocnymi ciosami? Dla mnie to absurd. Poza tym jeżeli przeczytasz uważnie moją wypowiedź, to jest tam o mocnych, czystych ciosach.

Oczywiście sędzia Jankowiak nie jest nieomylny, co już pisałem, ale robienie z niego ofermy jest nieco żenujące. Wyciąganie pojedynczych wpadek, wyolbrzymianie do granic możliwości i ignorowanie dziesiątek bardzo dobrych występów. Nie tędy droga. Nie uważam go za autorytet, ale pewną wiedzę i doświadczenie ma. Uważam, że to co powiedział ma sens.
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 01-04-20, 17:43   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3668
Nominowany 144 razy w 37 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tejksio Zobacz post
Marek, zwróć jednak uwagę, w jakiej kolejności Weisfeld wymienił wszystkie czynniki. Przypadek? Od zawsze miałem wrażenie, że coś jest tu pomijane. Obrona stawiana na równi z mocnymi ciosami? Dla mnie to absurd. Poza tym jeżeli przeczytasz uważnie moją wypowiedź, to jest tam o mocnych, czystych ciosach.

Oczywiście sędzia Jankowiak nie jest nieomylny, co już pisałem, ale robienie z niego ofermy jest nieco żenujące. Wyciąganie pojedynczych wpadek, wyolbrzymianie do granic możliwości i ignorowanie dziesiątek bardzo dobrych występów. Nie tędy droga. Nie uważam go za autorytet, ale pewną wiedzę i doświadczenie ma. Uważam, że to co powiedział ma sens.
Powtórzę się: komuś inteligentnemu nie trzeba tłumaczyć co w jakiej kolejności, bo jedno wynika z drugiego.

Co do sędziego Jankowiaka, nie mam nic do niego w ogóle, robi co może, raz lepiej, raz gorzej. Dla mnie jego wypowiedź dla TVP Sport nie trzyma się kupy. Powiedział to po swojemu, wymieniając najważniejszy składnik na wyssany nie wiem skąd Oczywiście, jestem też przekonany, że on to wszystko ma w jednym palcu. Ale nie poleciłbym tego wywiadu jako materiału edukacyjnego. Zdecydowanie lepsze są tu na boxingu, choćby http://www.boxing.pl/forum/strefa-pu...kserskich.html
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Robert Gortat dla Boxing.pl: koniec jak na ulicy. Byrd nie dostanie już dużej walki Krystian Sander Newsy 8 18-06-19 11:48
Mateusz Borek dla Boxing.pl: to będzie "game over", jeśli Adamek przegra z Abellem Krystian Sander Newsy 21 21-04-18 14:03
Ranking P4P według Boxing.pl - czyli małe jest piękne Andrzej Pastuszek Publicystyka 19 02-11-15 07:09
Bashir: Widzę po Wachu, że bardzo chce być mistrzem świata i jest gotowy do poświęceń Wiechu Wywiady 2 27-02-15 21:25
Boks po polsku - czyli Przemysław Opalach dla boxing.pl Wiechu Wywiady 6 07-03-14 08:08


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:55.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.