boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 25-02-20, 13:36   #1 (permalink)
champion
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3737
Nominowany 146 razy w 38 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie Krajobraz po bitwie, czyli jak walka Fury'ego z Wilderem wpłynęła na hierarchię w HW



Sprowadziłem cię z powrotem. Teraz robię to po raz drugi. Nigdy nie zapominaj o tym. Znalazłem cię, gdy byłeś uzależniony od kokainy, wielki jak dom i myślałeś o samobójstwie. Doprowadziłem cię do wielkiego boksu.

Te słowa z ostatniej konferencji prasowej przed galą w Las Vegas można różnie rozumieć. Deontay Wilder domagał się szacunku, w wymianie zdań i przepychankach można się jednak było przede wszystkim dopatrzyć gry mającej obniżyć pewność siebie u przeciwnika i pobudzić sprzedaż biletów. Kiler z Alabamy na pewno przy okazji walk z Furym więcej stracił, niż zyskał. Żadne pieniądze bowiem (a obaj zarobili godnie) nie są w stanie zrekompensować mu dwóch poważnych strat: wizerunkowej i utraty finansowych zysków w przyszłości. Fury obnażył go dotkliwie jako pięściarza, a szanse na wypłatę życia za bój ze "złotym dzieckiem" Joshuą dramatycznie zmalały.

Wydanie autobiografii "Tyson Fury. Bez maski" nałożyło się idealnie na szczytowy okres promocji walki. A jej apogeum było puszczenie reklamy rewanżu w szczytowym w amerykańskiej telewizji paśmie reklamowym - podczas finału Super Bowl, najważniejszego sportowego wydarzenia roku w Stanach Zjednoczonych. Nie znamy jeszcze wyników sprzedaży pay-per-view, ale możemy spokojnie założyć, że nastroje Wildera i Fury'ego po tak potężnej ekspozycji walki w USA są skrajnie odmienne.

Jak się okazało, walka MGM Center przyniosła rekordowe wpływy z biletów w historii boksu w Las Vegas 16 916 440 dolarów.

Fury-Wilder II to zjawisko w boksie dość wyjątkowe. Eksperci zdawali się być zagubieni, niektórzy po kilkanaście razy zmieniali swoje typy, pierwsza walka po prostu nie dawała ostatecznej odpowiedzi na pytanie: kto jest lepszy? Nie można w sensie jakości rozpatrywać tylko i wyłącznie umiejętności czysto bokserskich, ignorując długą linię nokautów, które Wilder zafundował swoim czasem znacznie lepiej wyszkolonym rywalom. Sam Fury przyznawał, że ciosu po którym wylądował na deski w 12 rundzie pierszego pojedynku, po prostu nie widział. I taka jest najczęstsza konstatacja przegrywających przez nokaut z Wilderem - temu nie można było zaradzić, bo Amerykanin opanował jak nikt inny umiejętność wsadzania kluczowego ciosu z dużego dystansu. Decyduje tu połączenie czasu reakcji Wildera z nadzwyczajną prędkością i dynamiką ruchu.

Firmowy cios i skuteczność Wildera, który lokował swoją ulubioną "zabawkę" na głowach oponentów w każdej walce (tylko pierwszy bój o pas z Bermane'em Stiverne'em poszedł na pełny dystans) prowokowały do porównań i odniesień z przeszłości. Dziennikarze prosili o głos tytanów: Mike'a Tysona i George'a Foremana, którzy z szacunkiem wypowiadali się o możliwościach Wildera, nikt nie śmiał podważać tezy, że prawy Wildera to najmocniejsze uderzenie w historii boksu.

Przed każdą walką Deontaya rytuał był ten sam: dziwaczny królewsko-plemienny strój ujmujący go jako rodzaj dominującego szwarccharakteru, Wilder nie dawał sobie też w kaszę dmuchać na konferencjach i ważeniach, prezentując zawsze dużą pewność siebie i kapitalną sylwetkę. Zdumiewać może fakt, że ten gladiator, mający za sobą dziesięć udanych obron pasa jednej z najważniejszej organizacji profesjonalnego boksu, jest w swoim kraju postacią tak mało znaną, choć wszędzie indziej mistrzowie wszechwag cieszą się ogromną popularnością. Wyobraźmy sobie dominatora tej klasy walczącego w polskich barwach, casus Andrzeja Gołoty mówi wiele o entuzjazmie polskiego kibica.

Wracając do ekspertów, wielu nie wiedziało jak obstawiać, a najwięcej głosów miało rozstrzygnięcie: wygraną Wildera przed czasem. Świat znawców faworyzował nieznacznie "Bronze Bombera" pomimo jego kłopotów w pierwszej walce. I były po temu słuszne argumenty. Zwracali uwagę na to, że Wilder lepiej wypada w rewanżach, kiedy to potrafi już ustawić sobie przeciwnika. Nikt nie wiedział, czy nokdauny z pierwszej potyczki nie naruszyły odporności Fury'ego. Do tego dochodziły enigmatyczne pogłoski z obozu Brytyjczyka, które ostatecznie wyjaśnił sam Fury tuż przed walką - w pierwszej fazie przygotowań doznał kontuzji obu kostek u nóg, a wiemy przecież, jak ważna jest w jego boksie poruszanie się. Niełatwo było też ocenić nagłą zmianę trenerów, która miała miejsce w połowie grudnia, a więc zaledwie dwa miesiące przed "walką życia".



W sobotę 22 lutego imperator Tyson Fury został "wniesiony" na ring na specjalnej lektyce przez cztery urodziwe ̶k̶l̶a̶c̶z̶e̶ dziewczyny. W tle sączyła się cudna ballada "Crazy" napisana przez króla country Williego Nelsona w najbardziej znanej wersji Patsy Cline. "Król Cyganów" miał na głowie koronę, w jego oczach można było wyczuć element tytułowy piosenki. Na marginesie, ci, którzy kierują się magią nazw i nazwisk, mogli być zdziwieni, gdy w pierwszej walce Wildera z Furym więcej było kunktatorstwa i sprytu niż "dzikości" i "furii". W rewanżu jednak wyszedł na wierzch gen potomka fighterów wyjaśniających wszelkie spory w walkach na gołe pięści, a nawet wydłubujących komuś czasem oko.

Jak wiemy, Fury wygrał przed czasem w siódmej rundzie. To spora niespodzianka, można rzec nawet - mała sensacja. Powiedzmy otwarcie: nokdaun Fury'ego na Wilderze był przewidywany równie rzadko jak ten Ruiza na Joshui.

W końcu w ankiecie na boxing.pl taką opcję wybrało zaledwie 8% zalogowanych forumowiczów. W dodatku większość ekspertów przewidujących taką opcję mówiła o nagłym szturmie, czymś w rodzaju natarcia Fury'ego po podniesieniu się z desek w 12 rundzie pierwszej walki. Tymczasem Fury zrobił coś, co jak twierdził - zapowiadał, a nikt jakoś nie uwierzył w jego słowa. Oczywiście, nie było nokautu w drugiej rundzie, ale było być może coś więcej - boks totalny, oparty na twardym jabie, agresywnych wejściach lewa-prawa po przepuszczeniu strzałów Wildera, była brudna bitka w najlepszym ulicznym stylu, brutalna, sprytna, często poza zasięgiem wzroku sędziego. Były zapasy, przytrzymywanie, podduszanie.

Dlaczego "Król Cyganów" wygrał?

Tyson Fury zrobił coś, czego brakowało mi u Wildera i okresowo u Foremana. Wyszedł ze strefy komfortu i postanowił coś zmienić. Jak wiemy, obaj oponenci mieli dużo czasu na przygotowania. Wilder nie zmienił w swoim boksie nic, przybrał na wadze dziesięć kilo, co niekoniecznie mu pomogło. "Big George" w okresie dominacji, stoczył zaledwie 3 walki na pełen dystans, rozstrzygając resztę z nich zazwyczaj w ciągu max. 5 rund i nie mając być może okazji, by przekonać się, jakie są jego możliwości na dłuższym dystansie, co miało wpływ na wynik walk z Alim i Youngiem.

Fury wielokrotnie dawał znać, że nie jest zadowolony z pierwszej potyczki, nie chodziło tylko o wynik, pięściarz zdawał sobie sprawę, że był na skraju przepaści, a jego przewaga mogła być znacznie większa przy znacznym ograniczeniu ryzyka.

Taktyka na rewanż zakładała:

- zwykłą u niego wojnę psychologiczną pełnej żartów, kłamstewek i zaciemnień

"Kropką nad i" i "wisienką na torcie" miało być wejście na wagę. Przypomnijmy, że po ważeniu notowania Fury'ego po raz kolejny spadły, a Ben Davison ocenił już po walce, że Fury w jego mniemaniu zastosował kolejną zasłonę dymną i ważył nie więcej niż 118 kilogramów, a wynik ważenia w jakiś sposób sfabrykował (być może chodziło o wkładki do butów)

- bardzo dogłębną analizę błędów i zaniechań

Jego ekipa znacznie lepiej odrobiła lekcję. Fury ocenił, że jego przewaga w pierwszej walce była niewystarczająca, a mogła być znacznie większa, pod warunkiem zneutralizowania najmocniejszej broni Wildera. Diagnoza okazał się słuszna, bez możliwości kontrolowania walki z dystansu czarny król okazał się nagi. Taktyka polegała na szukaniu walki inside, Fury już w pierwszej walce zauważył, że ciosy Wildera z bliska pozbawione są puncherskiej mocy. Do tego sprytny Brytyjczyk dołożył coś zupełnie nowego w swoim repertuarze - jab na miarę Kliczki i wypracowane błyskawiczne, agresywne doskoki z dystansu. To wymagało zmiany pozycji nóg, przeniesienia ciężaru do przodu i pracy nad wzmocnieniem siły ogólnej i mocy ciosu. Do wprowadzenia zmian i dodatkowych ofensywnych inspiracji potrzebował nowego człowieka ze starego, dobrze sobie znanego Kronk Gymu.

Zmianę trenera sugerował we właściwy travellersom wojowniczy sposób sam John Fury. Ojciec Tysona sam był niezłym pięściarzem, ale jego dość gwałtowne domaganie się korekt w teamie i obwinianie Davisona o kłopoty w walce z Wallinem (zakończone dość poważną kontuzją) budziły mieszane uczucia. Tyson doceniał swego coacha, w końcu nie tylko pomógł mu wrócić na ring, ale także świetnie go rozumiał (Ben sam miał problemy z depresją). Mimo młodego wieku i dość krótkiego CV, Davison zyskał ogromne uznanie właśnie "w boju", chwalono jego zmysł taktyczny i dobre rozczytanie Wildera w pierwszej walce. Fury chciał jednak więcej, jest od zawsze blisko z rodziną, do walki z Kliczką przygotowywał go wujek Peter, a zawsze gdzieś blisko kręcił się kuzyn Andy Lee, który bardzo sobie chwalił treningi z Javanem "Sugarhillem" Stewardem - bratankiem słynnego Emanuela, niestarym, a już doświadczonym spadkobiercą Kronk Gymu. Jamajczyk spełnił wysokie oczekiwania rodziny Furych, wprowadził oczekiwane korekty - Fury bił mocniej, szybciej, podejmował lepsze decyzje w ataku, całkowicie zdominował słabszego fizycznie rywala.



Nie można pominąć cech fizycznych i osobowościowych Fury'ego. Na plan pierwszy wysuwa się pewność siebie i silna psychika. Jest i ponadprzeciętne doświadczenie, bardzo wcześnie rozpoczęta kariera amatorska, no i cały ten travellersowski tryb życia, związany z przebywaniem wśród ludzi kochających walkę. Do tego dochodzi inteligencja i intuicja, które umożliwiają podejmowanie odpowiednich decyzji. Nie dajmy się nabrać idiotycznym czasem żartom i opowiastkom Tysona, jego wypowiedzi po walce, pełne szacunku dla rywala, pozbawione psychologicznych gierek pokazują go jako bardzo świadomego sportowca, rozsądnie prowadzącego swoją karierę, potrafiącego też słuchać innych. Sugarhill Steward doszedł zresztą już po walce do wniosku, że nic nowego Fury'ego nie nauczy (planuje powrócić do trenowania mniej zaawansowanych bokserów), to idealnie pokazuje potencjał Brytyjczyka. Bardzo znamienna decyzja, pokazująca, że często niektórzy pięściarze zbytnio są przywiązani do osób, pewnego komfortu, co niekoniecznie może im dobrze służyć - świetnym przykładem jest tu duet Adamek-Bloodworth.

Ręczniki zamiast pięści

Wiedzieliśmy zawsze, że Fury jest znacznie wszechstronniejszym pięściarzem niż Wilder. I choć refleks i timing odegrały w ringu kolosalną rolę, to trzeba też powiedzieć, że kluczową kwestią w tej konkretnej walce była siła fizyczna. Z różnych względów, Fury nie pracował nad tym wcześniej w sposób tak ukierunkowany. Może to zabrzmieć jak wpis szaleńca, ale sobotnia walka pokazała to naocznie - Tyson Fury bije mocniej od Deontaya Wildera. Nie mam tu na myśli wartości maksymalnej, która jest prawdopodobnie najwyższa w uderzeniu z dystansu ulubionym prawym Deontaya Wildera. Chodzi mi o przeciętną siłę uderzenia bez względu na odległość od przeciwnika. To właśnie Fury miał na myśli kiedy rzucał "obrazoburcze" i butne zapowiedzi o znokautowaniu Wildera w drugiej rundzie. Sparringi dały mu jednak odpowiednią pewność siebie, a kłopoty z kontuzjami nóg wynikały zapewne z przestawienia ciężaru ciała w celu szybszego przechodzenia do ataku i agresywniejszych ciosów. To był Fury w wersji 2.0.

Przed walką Deontay rzekł, że nie umiem mocno bić, że mam ręczniki zamiast pięści. Chciałem go znokautować. Opracowaliśmy plan pracy w gymie i ćwiczyliśmy go w ringu. Ten wieczór należał do mnie - powiedział Fury po wygranym boju



Opowieści z magla.

Podobno Fury odkrył skuteczność ciosu w błędnik i świadomie od początku planował powtórzyć "cios Ruiza" (z walki z Joshuą). Wiem jedno, w trzeciej rundzie Deontay Wilder po pierwszym ciosie sam obrócił się bokiem do Brytyjczyka, nie dając mu w zasadzie innej możliwości, jak rąbnięcie w odsłoniętą skroń.

Zawodowy boks ma również swojego Plotka, nawet wybitni znawcy tematu nie mogą się powstrzymać od tematów zupełnie jałowych. Jednym z nich jest waga stroju na wejście Wildera, który miał ważyć tyle, że sterane wysiłkiem nogi pięściarza nie niosły go tak jak zwykle na ringu. "Zbroja" powiększała wagę "Bronze Bombera" o 40 funtów i kosztowała zaledwie ... 60 000 dolarów. Ciekawe, kto za to wszystko zapłacił ... To jeszcze nie wszystko Wilder narzeka bowiem również na sędziego, który ponoć miał przymykać oczy na nieczyste zagrania Fury'ego i uważnie pilnować "Zbrojarza".

[/URL]


Nic jednak nie może przebić popularności tzw. wątku Brelanda. Mark Breland, znakomity ongiś pieściarz, bodaj najwyższy z mistrzów wagi półśredniej, zachwycający "brylantową" techniką czarodziej ringu, amatorski hegemon, później mistrz WBA. Od dawna w teamie Wildera, jako tzw. drugi trener, który prawdopodobnie przejął po Deasie część techniczną wyszkolenia Deontaya.

Wątek Brelanda to dwie zagadki:

- czy sędzia widział rzucony przez Brelanda ręcznik, czy podjął swą decyzję niezależnie?
- Czy Mark Breland się pośpieszył (jak twierdzi pierwszy trener Jay Deas, ale też sam poszkodowany) czy jednak uratował zdrowie pięściarzowi?

Każdy, kto nie patrzył przez różowe okulary, musiał widzieć choćby po twarzy Wildera, jakie skutki wywołały na nim ciosy Fury'ego. Deontay wyglądał już niewyraźnie jeszcze przed nokdaunem, później było już tylko gorzej. Pięściarz z Tuscaloosy (i nie mam tu na myśli Donalda Tuska) w tej walce potwierdził ponownie, że odporność jest jego mocną stroną, a jego panowanie nie było przypadkowe. Nie zaślepieni postawioną w zakładach na Wildera mamoną uważali, że przerwanie tego dość jednostronnego bicia w siódmej rundzie było raczej najpóźniejszym, a nie najwcześniejszym momentem, w którym można było to zrobić. Ale zawsze znajdzie się jakiś ... Wilder (!), który oceni, że Breland rzucił ręcznik pod wpływem namów Anthony'ego Dirella, trenowanego przez Sugarhilla. Ponoć "Bronze Bomber" ma zdecydować o dalszej współpracy z Brelandem po powrocie z wycieczki do Afryki pod koniec marca, ale już można się zastanawiać, czy praca z Wilderem będzie po tym wszystkim "pracą marzeń".

Od plotek gładko przechodzimy do wróżenia z fusów. Co nas czeka jeszcze w tym roku w wadze ciężkiej i czy warto na to czekać?

Po pierwsze: Donald Trump zamierza zaprosić obu bohaterów "gorączki sobotniej nocy" w Vegas do siebie, czyli do Białego Domu (nie tak łatwo jednak wyjść z tych plotek). Fury jako katolik dość konkretnie pokazujący jak ważna jest dla niego wiara, w bonusie, ma zostać zaproszony na spotkanie z samym Ojcem Świętym, czyli papieżem Franciszkiem.

Po drugie John Fury namawia syna, by zakończył karierę i zajął się rodziną.

Osiągnął już wystarczająco dużo i nie ma nic więcej do udowodnienia. Ma 32 lata i młodą rodzinę w domu, a dzieci zasługują na to, żeby mieć koło siebie tatę. Powiedziałem mu to i wydaje mi się, że gdzieś z tyłu głowy. Tyson też o tym powoli rozmyśla. Przecież poza złotem olimpijskim zdobył wszystko, co było do zdobycia.

Tyson Fury już rozpoczął festiwal obietnic, chce wynagrodzić Whyte'owi długie oczekiwanie i brak kontaktu ze strony Wildera i zrobić kolejną brytyjską walkę. Lepiej, żeby się nie rozpędzał, bo raz, że emerytura, dwa - czekają Wilder i Joshua. "Łajdak" już zapowiada, w jaki sposób pokona świeżo upieczonego mistrza WBC - mają to być regularne ciosy w tułów z bliska. Nie mogę się doczekać i nie mogę uwierzyć.

Ostatnie wieści z obozu rozbitego w sobotę "Bronze Bombera" wskazują na to, że nie zamierza on rezygnować z możliwości rewanżu. Trzecia walka wg umowy ma się odbyć do końca lipca. Choć rywalizacja Fury-Wilder zdjęła z ciemnoskórego pięściarza aurę zwycięzcy i to znacznie częściej bijącego niż bitego, to jednak nadal panuje w świecie boksu opinia, że Wilder jest nadal w ścisłej czołówce i nie każdy będzie umiał sobie z nim poradzić równie gracko jak "Gypsy King".

Dla Fury'ego szykowana jest już wypłata życia. Eddie Hearn planuje narzucający się mocno bój Joshua - Fury, AJ już wyraził wstępnie chęć, a Fury już wcześniej prowokował Anthony'ego, więc sprawa jest już właściwie dograna. Jeśli Joshua upora się z Pulewem, następny będzie pewnie Fury, bo wszyscy wiedzą, że walka z nim będzie generować spore pieniądze, a jest on znany z ciągłych zmian decyzji, straszył też już wcześniej zakończeniem kariery. Tak więc prawdopodobnie w ciągu najbliższego roku zobaczymy walkę o tytuł króla wagi ciężkiej, wszystkie pasy, "piep...ną linearność" i takie tam.

Co z innymi? Ciężka, jak każda kobieta, zmienną jest. Nagle okazało się, że do walki o pas Kownackiemu wcale nie tak blisko, a zresztą trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł próbować popsuć plany Hearna (i Warrena i Aruma). Całą resztę czekają więc w tym roku walki o pietruszkę, nie tylko Dżemidowa, Machmudowa i Dżałołowa, którzy jeszcze długo poczekają, ale wszystkich z wyjątkiem znanego nam świetnie "rozbitka z Tuscaloosy", który będzie próbował wyegzekwować na ekipie Fury'ego warunki umowy.

Jak walka Fury - Wilder II wpłynęła na hierarchię najmocniejszych ciężkich na najpiękniejszej z wszystkich zanieczyszczonych planet?

Do swojego rankingu użyłem macierzy decyzyjnej TF Pro wspierając się dziewczynami, kokainą i samogwałtem. Wynik może Was nie zbulwersuje, ale z pewnością pobudzi.



1. Tyson Fury
2. Anthony Joshua

Bokserskie CV mają zbliżone, a Joshua nawet nieco lepsze, ale to Fury pokazał cojones, wychodząc po długiej przerwie do Wildera, to "Gypsy King" ma na swoim koncie wygrane z dwoma mistrzami, którzy dzierżyli pas przez co najmniej 10 obron. Nawiasem mówiąc, dziś właśnie przypada 56 rocznica pierwszego wielkiego triumfu Cassiusa Marcellusa Claya Juniora, którego Tyson Fury jest godnym spadkobiercą, zarówno na ringu, jak i poza nim.

Naprawdę ciekawie robi się przy pozycji nr 3. Niektórzy trochę zbyt łatwo zaczynają deprecjonować "całokształt" Wildera, ale mnie zupełnie nie interesuje, co konkretnie obnażył Tyson Fury, przyglądam się tylko skuteczności Wildera i jego dorobkowi. W zasadzie resume Whyte'a, Ruiza Juniora jest bardzo jakościowe zbliżone, więc żaden z nich nie "kłuje w oczy" na pozycji trzeciej, ja minimalnie preferuję Ruiza Juniora, który wygrał z samym Anthonym Joshuą, nigdy nikogo nie unikał i był już bliski pasa w walce z Parkerem. Myślę też, że meksykański grubasek miałby sporo do powiedzenia w potyczce z Wilderem.

3. Andy Ruiz Jr
4. Deontay Wilder
5. Dillian Whyte

Dillian Whyte nieco za zasługi, bardzo równą jakość i postepy, policzyłem mu też na plus wygraną z Rivasem, choć to wtedy zaczęły się dopingowe kłopoty Anglika. Trudno też powiedzieć, w jakiej jest teraz formie. Wiele wyjaśni szalenie ciekawie zapowiadająca się wojna z Powietkinem.

6. Joseph Parker
7. Aleksander Powietkin
8. Michael Hunter
9. Luis Ortiz
10. Adam Kownacki i Kubrat Pulew

Resume Kownackiego i Pulewa są moim zdaniem porównywalne, więc spokojnie można ich "ubić" w dziesiątce, choćby dla naszego dobrego, polskiego samopoczucia. Ortiz nadal bardzo dobrze prezentuje się w ringu, na tle Wildera wyglądał jak profesor, ale spotkał go taki los jak innych - ostatecznie wylądował na deskach, po ciosie znikąd. Nie może byc wyżej, bo lista: Jennings, Scott, Allen, Hammer, Thompson, Cojanu, Wilder - czyli ludzie, z którymi ostatnio mierzył się Kubańczyk, wygląda mało imponująco. Z kolei Parker ma kapitalne bokserskie CV, z reguły nie schodził poniżej pewnego poziomu, biorąc pod uwagę jego wiek i potencjał, zasługuje na co najmniej szóstą pozycję, bardzo blisko Whyte'a.

Co z Hrgovicem? Ano nic, dopóki nie zacznie walczyć z czołówką, czekamy więc na planowaną potyczkę z groźnym Martinem Bakole. To samo można powiedzieć o innych głośnych nazwiskach - Joe Joyce lub Daniel Dubois zrobią niebawem kolejny krok w kierunku światła. Na razie nic nie usprawiedliwia włączenia Oleksandra Usyka do czołówki, nadal nie wiemy, na co go będzie stać w królewskiej kategorii i choć 80-letni były trener futbolowej reprezentacji Andrzej Strejlau stawia na Usyka w walce z Furym, to jednak możemy nie doczekać się takiej walki.

Jeszcze raz wrócimy do Las Vegas. Nie każda potyczka o tytuł tak mocno wpływa na hierarchię. Do soboty Deontay Wilder był zaliczany jednogłośnie do tzw. wielkiej trójki (z Joshuą i Furym), chwilowo była to też czwórka (z Lusiem Ortizem, potem jego miejsce zajął Andy Ruiz). Obecnie nikt już nie mówi o milionach na Wembley z Joshuą, niechętnie też patrzy się na możliwość rewanżu z Furym. Bokserski kibic pragnie rozwiązywania wątpliwości, zagadek, tymczasem druga walka z "Królem Cyganów" sprawiła, że Wilder przestał być tajemnicą. Taktyka Fury'ego była czytelna, cały świat wie, co konkretnie zadziałało. To nie jest tak, że każdy od razy wykorzysta słabe punkty "rozczytanego" amerykańskiego punchera, ale można zakładać, że kilku chętnych do tańca się pojawi, nawet jeśli Deontay nie będzie mógł zaoferować pasa. Wilder jest w tej chwili gatekeeperem na ostatniej bramce - wygrana z nim daje prawie pewną walkę o najcenniejsze trofea.

Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-20, 16:28   #2 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 909
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Bardzo fajny tekst, dobrze się czytało. Wyrzuciłbym tylko te klacze i Donalda Tuska. Naprawdę tego nie trzeba.
kretos jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-20, 17:53   #3 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Mar 2019
Postów: 8
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Smile

Właśnie za to lubię boxing.pl...długi i ciekawy tekst. Oby takich więcej
Gonzo00 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-20, 20:59   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar puciu
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Skąd: Wołomin
Postów: 2872
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Eksperci i znawcy typowli Wildera ,,zwykli ludzie się nim nie interesują pomimo wręcz agresywnej promocji. Cytujac kargula "Świnia jak człowiek, nie lubi, kiedy z niej wariata robić, nic tylko nim teraz dzieci straszyć"
puciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-02-20, 14:20   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 6894
Nominowany 4 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Bardzo dobrze, że Wilder gada i robi te wszystkie rzeczy. To pokazuje jak ograniczone ma myślenie, a świat się śmieje. Mam nadzieję, że aktywuje tą klauzulę, to może być nawet zabawne.

Tekst bardzo ciekawy, objął praktycznie wszystko co najważniejsze odnośnie tego pojedynku. Bardzo trafne uwagi, przedstawione w merytoryczny sposób. Z jednym się tylko nie zgodzę. Dla mnie Wilder nie tylko jest na podium, ale ustawiam do na "dwójce". Ruiz niech najpierw udowodni, że po skasowaniu kilku milionów chce mu się jeszcze normalnie trenować i przygotować do walki. A Joshua niemal panicznie zaczyna się bać co mocniejszych uderzeń, a z Leshunem trochę by ich było. Nie jest też mistrzem poruszania się, więc okazje by były. Z resztą z grubsza się zgadzam, może jeszcze Ortiza dałbym wyżej, ale nie upierałbym się.
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-02-20, 21:22   #6 (permalink)
champion
  
 
Avatar puciu
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Skąd: Wołomin
Postów: 2872
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tejksio Zobacz post
Bardzo dobrze, że Wilder gada i robi te wszystkie rzeczy. To pokazuje jak ograniczone ma myślenie, a świat się śmieje. Mam nadzieję, że aktywuje tą klauzulę, to może być nawet zabawne.

Tekst bardzo ciekawy, objął praktycznie wszystko co najważniejsze odnośnie tego pojedynku. Bardzo trafne uwagi, przedstawione w merytoryczny sposób. Z jednym się tylko nie zgodzę. Dla mnie Wilder nie tylko jest na podium, ale ustawiam do na "dwójce". Ruiz niech najpierw udowodni, że po skasowaniu kilku milionów chce mu się jeszcze normalnie trenować i przygotować do walki. A Joshua niemal panicznie zaczyna się bać co mocniejszych uderzeń, a z Leshunem trochę by ich było. Nie jest też mistrzem poruszania się, więc okazje by były. Z resztą z grubsza się zgadzam, może jeszcze Ortiza dałbym wyżej, ale nie upierałbym się.
DOpiero kolejna walka aj wyjasni czy się czegos boi. W tamtej walce miał taki bagaż na swoich plecach ze przygotowali taka taktykę jak przygotowali i aj wykonal ja perfekcyjnie. DLa oka była brzydka ale na grubasa cholernie skuteczna.

Jak słucham trochę o tym strachu Joshui to jak bym czytaał te peany na temat Wildera i tego co zrobi z TF przed pierwsza i druga walka.

Aj zawalczył zachowawczo ale pokazal ze jak TF jest w stanie się przygotować pod zawdonika, kompletnie zmienić taktykę i unikac pewnych bledow bedac do końca skoncentrowanym.

Wiem ze nie byles za leszunem ale jak można stawiac jeszcze na tego chlopa po tym co odwalil z furym...on nawet wsadzal TF te swoje prawe..dynamiczne ...10kg cięższe..i co? I nic bo nie miał przed sobą paralityka. Aj paralitykiem tez nie jest był kładziony na dupe ale i tyson był ..naarazie przynajmniej w teorii aj i tf sa to tej samej klasy zawodnicy, a leshuj jest polke lub dwie nizej.
puciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 27-02-20, 16:45   #7 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 6894
Nominowany 4 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał puciu Zobacz post
DOpiero kolejna walka aj wyjasni czy się czegos boi. W tamtej walce miał taki bagaż na swoich plecach ze przygotowali taka taktykę jak przygotowali i aj wykonal ja perfekcyjnie. DLa oka była brzydka ale na grubasa cholernie skuteczna.

Jak słucham trochę o tym strachu Joshui to jak bym czytaał te peany na temat Wildera i tego co zrobi z TF przed pierwsza i druga walka.

Aj zawalczył zachowawczo ale pokazal ze jak TF jest w stanie się przygotować pod zawdonika, kompletnie zmienić taktykę i unikac pewnych bledow bedac do końca skoncentrowanym.

Wiem ze nie byles za leszunem ale jak można stawiac jeszcze na tego chlopa po tym co odwalil z furym...on nawet wsadzal TF te swoje prawe..dynamiczne ...10kg cięższe..i co? I nic bo nie miał przed sobą paralityka. Aj paralitykiem tez nie jest był kładziony na dupe ale i tyson był ..naarazie przynajmniej w teorii aj i tf sa to tej samej klasy zawodnicy, a leshuj jest polke lub dwie nizej.
W przypadku Joshuy kieruję się tym, co widziałem. W rewanżu, mimo że Ruiz był bardzo małym zagrożeniem, to Anglik po tych nielicznych celnych mocnych ciosach miał już w oczach tłumioną histerię, że sytuacja się powtórzy. Druga rzecz: nawet ten kunktator, którym się stał w ostatnim czasie, potrafił wykończyć przeciwnika (Powietkin), jeżeli miał okazję. Tutaj, mimo że miał Meksyka na tacy, bał się ruszyć ofensywniej w odpowiednich momentach. Zadowolił się minimalizmem, a to tak naprawdę nie leży w jego naturze i o czymś świadczy.

Dla Leshuna to pierwsza tego typu wpadka, wcześniej wiele razy potwierdzał sportową klasę na miarę swoich umiejętności. Tak więc gdyby dzisiaj zmierzył się z Joshuą, byłby dla mnie faworytem. Dałbym mu 60-70% szans, w zależności od lokalizacji. Zgadzam się jednak, że przyda się więcej danych. Na pewno będziemy mądrzejsi po ewentualnych potyczce Brytyjczyka z Pulewem i po dopełnieniu trylogii. Osobiście jestem dosyć cierpliwy, uważam, że mimo wszystko jest to optymalny scenariusz na lato i spokojnie poczekałbym na Fury - Joshua, najlepiej w okolicy świąt.
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 27-02-20, 19:43   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5294
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tejksio Zobacz post
... Na pewno będziemy mądrzejsi po ewentualnych potyczce Brytyjczyka z Pulewem i po dopełnieniu trylogii. Osobiście jestem dosyć cierpliwy, uważam, że mimo wszystko jest to optymalny scenariusz na lato i spokojnie poczekałbym na Fury-Joshua, najlepiej w okolicy świąt.
niekoniecznie, Pulev vs AJ to akurat relatywnie łatwa walka do przewidzenia a wszelkie odstępstwa od scenariusza mogą być spowodowane jakimś przypadkiem. Pulev to twardy i szybki outfighter z dobra lewą ręką, dosyć otwarty, ciosem nie straszy, idealny rywal aby AJ zrobił z nim efektowne ko i podreperował troche poduadłą reputacje punchera. Fakt że od jakiegoś czasu ( chyba odKliczki) AJ to nie ten killer co kiedyś niemniej to wciąż prawdopodobnie najlepszy ciężki na świecie, ew drugi. Ruizem bym się nie przejmował. Zrobił to co najskuteczniejsze, zmienił się jak Kiczko po Sandersie ale z Furym przecież nie będzie szukał dystansu.
Tyson mógłby w końcu odhaczyć Whyte, trzecia walka z Leshunek kompletnie mnie nie kręci. Pod koniec roku wielka walka Fury-Joshua mogłaby być tym czym kiedyś była walka Holego z Lewisem ( oby tylko była efektowniejsza) czyli dwóch bezdyskusyjnych dominatorów w walce unifikacyjnej.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-02-20, 00:28   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Mar 2018
Postów: 2231
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Świetny artykuł. Ja jedynie Józka Parkera po ostatnich walkach nie widzę już w TOP 10 HW.
Szymon Aleksandrowicz jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-02-20, 08:03   #10 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 909
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Parker ma technikę, ma naturalną siłę, ale nie ma ambicji. Zapisał się już w historii. Drugi Ruiz.
kretos jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Menadżer Powietkina: walka Joshui z Saszą dużo ciekawsza niż unifikacja z Wilderem Przemysław Wałowski Newsy 0 27-06-18 13:15
Anthony Joshua: teraz walka z Wilderem. Nie interesuje mnie Powietkin Andrzej Pastuszek Newsy 11 19-05-18 21:10
Fury znowu trenuje. Powrót na ring wiosną, pod koniec 2017 roku walka z Wilderem Andrzej Pastuszek Newsy 5 23-12-16 00:18
Michalczewski: Walka z Wilderem może zniszczyć Szpilce karierę i zdrowie Krystian Sander Newsy 16 21-01-16 19:18
Szumenow o Hopkinsie: Od nadczłowieka oczekuj nieoczekiwanego Andrzej Pastuszek Newsy 7 24-02-14 13:49


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 19:47.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.