stare 12-09-18, 12:56   #1 (permalink)
Felietonista
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2014
Postów: 895
Nominowany 184 razy w 47 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Człowiek z Kisangani


Minęło 229 lat od czasu, kiedy Rewolucja Francuska zapoczątkowała obalenie feudalizmu, ustroju opartego na podziale ludzi na lepiej i gorzej urodzonych. Nadal jednak miejsce urodzenia w wielkim stopniu determinuje los człowieka. Urodzić się w jakimś kraju Czarnej Afryki dotkniętym beznadziejną biedą i korupcją, a w dodatku targanym krwawymi wojnami domowymi to jak wyciągnąć Czarnego Piotrusia z talii kart. Dotyczy to także talentów sportowych. Szanse na zrobienie kariery w zawodowym boksie przez chłopaka z Konga są na pewno co najmniej 1000 razy mniejsze, niż dla jego rówieśnika urodzonego w Wielkiej Brytanii.

Demokratyczna Republika Konga, czyli dawniejszy Zair, a jeszcze wcześniej Kongo Belgijskie to na przestrzeni ostatnich 150 lat chyba jedno z najgorszych na świecie miejsc, gdzie można się urodzić i dorastać. Już Joseph Conrad pod koniec XIX wieku widział w tym kraju „jądro ciemności”, ziemię przeklętą przez Boga i oddaną we władanie szatanowi. A przecież mało jest na świecie terenów nasyconych w takim stopniu bogactwami naturalnymi, jak właśnie Kongo. Rudę miedzi, którą w Polsce wydobywa się z głębokości ok. 1000 metrów, tam można zbierać łopatą wprost z powierzchni i to w olbrzymich ilościach. A do tego 30% światowych zasobów diamentów, 50% światowych zasobów kobaltu i 70% światowych zasobów koltanu, surowca bez którego nie mógłby się rozwijać przemysł komputerowy.

Lolenga Mock urodził się w 1972 roku w Kinshasie (jeśli można wierzyć oficjalnym danym, co w przypadku Afrykanów zawsze jest dość wątpliwe), ale zapewne dorastał w Kisangani, gdzie w latach 1991-1992 stoczył swe pierwsze 3 zawodowe walki bokserskie (są i inne przesłanki do postawienia takiej tezy). Kisangani (za czasów kolonialnych zwane Stanleyville) to miejsce szczególne nawet jak na Kongo. To metropolia położona w samym sercu największej afrykańskiej dżungli nad Lualabą (czyli górnym biegiem rzeki Kongo) w pobliżu słynnych wodospadów Stanleya. Pod koniec panowania belgijskiego w Kongu miasto to było synonimem niewyobrażalnego bogactwa, jakiego dorobili się na handlu diamentami, kością słoniowa, kawą, bawełną i kauczukiem zamieszkali tam belgijscy kolonizatorzy. Podobno na ulicach Kisangani można było wówczas ujrzeć Rolls-Royce'a z większa częstotliwością niż w jakimkolwiek innym mieście świata. W późniejszych czasach stało się ono symbolem krwawych rzezi dokonywanych w tym rejonie Konga przez strony biorące udział w kongijskich wojnach domowych. Agencja Reutera w 2002 roku donosiła: „Kanibalizm, gwałty, tortury i porwania były stosowane jako broń w niedawnych walkach w Kongu – twierdzi ONZ. Organizacja przeprowadziła dochodzenie w sprawie wydarzeń, które miały miejsce w dżungli północno-wschodniego Konga. Jak ustalono, sprawcami tortur i gwałtów byli bojownicy popieranego między innymi przez Ugandę Ruchu Wyzwolenia Konga. Wycinali serca i inne narządy swoich ofiar i kazali rodzinom je zjeść. Jedną małą dziewczynkę zabito, pocięto na małe kawałki i zjedzono – mówiła rzeczniczka ONZ Patricia Tome”.

Lolengi Mocka wówczas już w Kisangani nie było. Przez całą dekadę lat 90. tłukł się po galach boksu zawodowego od Wybrzeża Kości Słoniowej po Kenię i RPA. Tłukł się zapewne w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli jakimiś autobusami rzęchami po wyboistych i błotnistych afrykańskich drogach, bo nie wierzę, że stać go wówczas było na bilety lotnicze. Tłukł się z nadzieją, że na ringu w Abidżanie, Kampali lub Nairobi ktoś go dostrzeże i zaproponuje kontrakt na walkę w Europie, co dla afrykańskiego chłopaka oznaczało przepustkę do raju. Szczęście uśmiechnęło się do Mocka w 2000 roku, gdy z bilansem walk 21-2 został zaproszony do Danii w celu stoczenia pojedynku z tamtejszym prospektem Jesperem Kristiansenem. Mock, naturalny bokser wagi średniej musiał walczyć z cruiserem, ale ze swego zadania wywiązał się najlepiej, jak mógł i tak, jak tego od niego oczekiwano, czyli przegrał na punkty w dobrym stylu. Zaprocentowało to 2 lata później kolejną walką w Danii, znowu z prospektem wagi cruiser Lasse Johansenem. Wynik był podobny, ale tym razem Lolenga Mock już do Afryki nie wrócił. Pozostał w Danii i po pewnym czasie otrzymał obywatelstwo tego kraju.

Nie udało mi się pozyskać informacji odnośnie okoliczności, w jakich Mock został Duńczykiem. Sądzę jednak, że zapewne na wstępie uzyskał w Danii status uchodźcy, jako że w jego rodzinnym kraju trwała wówczas (1998-2003) II wojna domowa w Kongu zwana też Wielką Wojną Afrykańską. Mało kto wie, że był to najbardziej krwawy konflikt na świecie od zakończenia II Wojny Światowej, w którym śmierć poniosło 5,5 miliona ludzi. W każdym razie podstawy do przyznania azylu Mockowi były, a Skandynawowie zawsze byli chętni do pomagania potrzebującym tego bliźnim z odległych stron. W Europie Mock rozpoczął pracę w swoim fachu, czyli w zawodzie journeymana wynajmowanego do tego żeby przegrać z faworytem gospodarzy. Planowo poniósł porażkę w Niemczech z Kaiem Kurzawą, a we wrześniu 2003 zameldował się w Wielkiej Brytanii w charakterze mięsa armatniego dla wschodzącej gwiazdy brytyjskiego boksu Davida Haye'a.

Warto nad tym pojedynkiem zatrzymać się dłużej, a nawet go obejrzeć:



Gorąco do tego zachęcam, ale jednocześnie nie mogę się powstrzymać od przyjemności opisania i skomentowania tej walki. 23-letni wówczas Haye, amatorski wicemistrz świata z Belfastu 2001 (w finale przegrał z Odlanierem Solisem) jako zawodowiec odniósł do tamtej pory 6 zwycięstw przed czasem i nie wyobrażał sobie, że z Mockiem miałoby być inaczej. Od pierwszego gongu rozpoczął polowanie na nokaut i już w połowie 1 rundy rzucił rywala na deski. Zwykle spokojnie boksujący swoje Kongijczyk podjął rękawicę i w efekcie otrzymaliśmy jedną z ciekawszych walk „na urwanie głowy” w XXI wieku. Niespodziewanie w 2 rundzie to faworyt wylądował zamroczony na dechach i przetrwał jedynie dzięki tolerancji sędziego ringowego dla jego fauli, w tym rzucenia się na rywala tygrysim skokiem i doprowadzenia do obustronnego upadku. W 4 rundzie ostro atakujący Mock nadział się na kontrę hakiem i ponownie zapoznał się z matą, a sędzia skwapliwie poddał go, chociaż Kongijczyk nie wyglądał na niezdolnego do kontynuowania walki. Publiczność przyjęła tę decyzję gwizdami, a Lolenga Mock zanotował pierwsza i jedyną porażkę przed czasem. Z drugiej strony można jednak stwierdzić, że z finansowego punktu widzenia wyszło to Kongijczykowi zapewne na dobre, bo jako pogromca Haye'a długo czekałby na następne oferty.

Kolejna dekada zeszła coraz bardziej zaawansowanemu wiekowo Mockowi na toczonych z niedużą częstotliwością walkach w charakterze ekskluzywnego journeymana. Walczył i przegrywał na punkty z tak znanymi rywalami, jak Lucian Bute, Stjepan Bozić, Gabriel Campillo i Dawid Kostecki. Jednak z takimi z trochę niższej półki zaczął odnosić zwycięstwa, zwłaszcza „u siebie” w Danii. Pokonał między innymi Mouhameda Ali Ndiaye i Giovanniego De Carolisa oraz zdobył pas EBU EU w kategorii super średniej. W pojedynku o analogiczny tytuł w półciężkiej uległ Erikowi Skoglundowi w październiku 2013. Miał wówczas 41 i pół roku. Przez kolejnych 26 miesięcy nie pojawiał się w ringu i uważano, że zakończył swą bogatą karierę.

Jednak ambitny „człowiek z Kisangani” jeszcze raz sprawił wszystkim niespodziankę. On nie zamierzał kończyć kariery, ale postanowił dopiero na dobre ją rozpocząć. Powrócił w swej optymalnej kategorii super średniej i w grudniu 2015 zwyciężył niepokonanego dotąd Włocha Alessandro Sinacore. W 2016 pokonał kolejno Jorge Silvę, Davida Zegarrę, Patricka Mendy'ego, Derricka Findleya., Nicolasa Diona i Rubena Eduardo Acostę. W 2017 dorzucił do bilansu skalpy Dereka Edwardsa, Luke'a Blackledge'a i Romana Szkarupy. Wreszcie w styczniu 2018 w Kopenhadze pewnie wypunktował byłego mistrza świata interim WBA w średniej Dmitrija Czudinowa, wcześniej pokonanego jedynie przez Chrisa Eubanka Juniora. W najbliższą sobotę w Ludwigshafen ponad 46-letni Lolenga Mock zmierzy się z Avni Yildirimem z Turcji, niedawnym uczestnikiem cyklu World Boxing Super Series w wadze super średniej. Aż strach pomyśleć, co będzie, gdy i tym razem wygra. Chyba byłaby pora na jakiś title shot do światowego pasa w super średniej. Nawet jednak jeżeli Kongijczyk przegra, to jego bokserskie dokonania i tak zasługują na szacunek i podziw. Jestem głęboko przekonany, że gdyby urodził się i w młodości trenował w Wielkiej Brytanii, Meksyku lub USA, to dzisiaj widzielibyśmy w nim kogoś na miarę Bernarda Hopkinsa.

Powyższy tekst dedykuję koledze Tejksiowi wraz z najlepszymi życzeniami.

Dariusz Chmielarski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-18, 14:35   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 16342
Nominowany 443 razy w 127 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 35
Domyślnie

Darku, dobrze mieć Cię na Boxing.pl! Uwielbiam te Twoje teksty, gdzie boks łączony jest też z innymi dziedzinami. Zawsze się czegoś można dowiedzieć.
Krystian Sander jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-18, 17:09   #3 (permalink)
prospect
  
 
Avatar Marcin Mądry
 
Zarejestrowany: Dec 2016
Postów: 802
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Niesamowita sprawa. Super artykuł. Dla mnie gość był anonimowy. Nie interesowałem się boksem w tamtym okresie. Cieszę się, że to nadrobiłem. Co do walki z Haye, nie wiedziałem, że Brytyjczyk miał już wcześniej nieco podobny podobny pojedynek do tego z Bellew tylko, że tym razem zakończony happy endem. Przy pomocy sędziego. Za dużo mają władzy. Powinno się móc szybko jakoś od takich decyzji odwoływać.
Marcin Mądry jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-18, 19:33   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 5028
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Darku, dziękuję bardzo. Takie teksty mógłbym czytać codziennie. Brawo za wykonanie, a także za poświęcony bezinteresownie czas. I niech ktoś teraz powie, że boks nie rozwija i nie poszerza horyzontów. Jeżeli nie masz nic przeciwko, to mogę czasem podrzucić jakiś wątek, jeżeli wyda mi się ciekawy. Nie chciałbym się Tobą wysługiwać, ale sam nie czuję się mocny w pisaniu artykułów. Podoba mi się natomiast Twoje niejednotorowe myślenie oraz to, że nie piszesz o rzeczach oczywistych i o których wszyscy wiedzą. Gdyby mi się coś rzuciło w oczy, chętnie służę pomocą, jeśli miałbyś takie życzenie.
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-18, 20:08   #5 (permalink)
challenger
  
 
Avatar LegiaPany
 
Zarejestrowany: Mar 2016
Skąd: Krakow
Postów: 1826
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Good shit nie ma co. A czemu tylko Tejksiowi a nie np. mnie? :D
LegiaPany jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-18, 20:23   #6 (permalink)
Felietonista
  
 
Zarejestrowany: Oct 2014
Postów: 895
Nominowany 184 razy w 47 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Napisał LegiaPany Zobacz post
Good shit nie ma co. A czemu tylko Tejksiowi a nie np. mnie? :D
Bo Tejksio podrzucił mi ten temat.
Dariusz Chmielarski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-18, 20:26   #7 (permalink)
Felietonista
  
 
Zarejestrowany: Oct 2014
Postów: 895
Nominowany 184 razy w 47 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tejksio Zobacz post
Darku, dziękuję bardzo. Takie teksty mógłbym czytać codziennie. Brawo za wykonanie, a także za poświęcony bezinteresownie czas. I niech ktoś teraz powie, że boks nie rozwija i nie poszerza horyzontów. Jeżeli nie masz nic przeciwko, to mogę czasem podrzucić jakiś wątek, jeżeli wyda mi się ciekawy. Nie chciałbym się Tobą wysługiwać, ale sam nie czuję się mocny w pisaniu artykułów. Podoba mi się natomiast Twoje niejednotorowe myślenie oraz to, że nie piszesz o rzeczach oczywistych i o których wszyscy wiedzą. Gdyby mi się coś rzuciło w oczy, chętnie służę pomocą, jeśli miałbyś takie życzenie.
Za podrzucenie ciekawego wątku zawsze będę wdzięczny, choć nie mogę obiecać, że zawsze szybko znajdę wolny czas na napisanie stosownego tekstu.
Dariusz Chmielarski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 14-09-18, 11:48   #8 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 1979
Nominowany 2 razy w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Darku, piękna historia.

Powinieneś napisać książkę, byłaby 155 razy lepsza niż ostatnia książka Kostyry.
Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 14-09-18, 15:46   #9 (permalink)
Felietonista
  
 
Zarejestrowany: Oct 2014
Postów: 895
Nominowany 184 razy w 47 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Darku, piękna historia.

Powinieneś napisać książkę, byłaby 155 razy lepsza niż ostatnia książka Kostyry.
Dziękuję, Marku za słowa uznania. Napisałem już 2 książki i mam mocno skonkretyzowane pomysły na 5-6 następnych z różnych dziedzin, od historii po religię i od literatury faktu po kryminały. Tylko po co pisać, skoro i tak nikt tego nie przeczyta. Utwory takich ludzi jak ja (tzn. nie znanych z telewizji) trafiają w wydawnictwach do śmieci bez przeczytania choćby pierwszego zdania. Szanse na zaistnienie w tej dziedzinie mam mniejsze, niż chłopak z zapadłej afrykańskiej wioski na karierę w boksie zawodowym.
Dariusz Chmielarski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 14-09-18, 18:45   #10 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 5028
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Dariusz Chmielarski Zobacz post
Dziękuję, Marku za słowa uznania. Napisałem już 2 książki i mam mocno skonkretyzowane pomysły na 5-6 następnych z różnych dziedzin, od historii po religię i od literatury faktu po kryminały. Tylko po co pisać, skoro i tak nikt tego nie przeczyta. Utwory takich ludzi jak ja (tzn. nie znanych z telewizji) trafiają w wydawnictwach do śmieci bez przeczytania choćby pierwszego zdania. Szanse na zaistnienie w tej dziedzinie mam mniejsze, niż chłopak z zapadłej afrykańskiej wioski na karierę w boksie zawodowym.
Niestety, to prawda. Na szczęście dobrze trafiłeś
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
H.Fury: Kliczko pokona Joshuę. To człowiek honoru, który chce wrócić na szczyt Andrzej Pastuszek Newsy 2 18-04-17 13:39
Ałłachwierdijew: Broner ma talent, ale jako człowiek jest żałosny Andrzej Pastuszek Newsy 4 19-08-15 21:44
Jay Deas - człowiek boksu Krystian Sander Publicystyka 0 30-05-15 16:07
Lucjan Trela. Człowiek, który Foremanowi się nie kłaniał Marek Derylo Publicystyka 10 02-06-14 09:40
Eddie Cotton – człowiek magnes Paweł Rozmytański Publicystyka 9 10-11-12 23:55


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 13:48.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.