boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 04-03-18, 22:48   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 658
Nominowany 29 razy w 9 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie Żal do Ortiza, niedosyt z powodu postawy Wildera


Gdy popatrzymy na dotychczasowe pojedynki Deontaya Widera (40-0, 39 KO) w obronie pasa WBC wagi ciężkiej, Luis Ortiz (28-1, 24 KO) to tak naprawdę pierwszy rywal, przeciwko któremu Amerykanin nie był oczywistym faworytem. Bardzo dobrze wyszkolony technicznie Kubańczyk poległ przed czasem w 10. odsłonie, lądując po drodze w 5. rundzie na deskach. Sam jednak napsuł „Bronze Bomberowi” sporo krwi i obnażył jego braki, przede wszystkim w defensywie. Mam jednak żal do „King Konga” za to, czego w ringu (bądź też w trakcie przygotowań do starcia) nie zrobił, a powinien był, a Wilder, pomimo wygranej nad bokserem ze ścisłej czołówki, rozczarował mnie swoim niezmiennie surowym stylem.

Sobotni pojedynek jedynie utwierdził mnie w przekonaniu, że mistrz, oprócz waleczności, posiada zabójczo skuteczne dwa atuty: generowanie ogromnej mocy w swoich uderzeniach oraz wprowadzanie w ringu chaosu w sytuacjach kryzysowych. Nie ma tu jednak miejsca na mistrzowską technikę. Po raz kolejny Amerykanin przez większość pojedynku polował na jeden mocny cios, którym zmiótłby z powierzchni ziemi pretendenta. Zero lewego prostego, skoordynowanych kombinacji, obrony czy prób systematycznego punktowania. „Bronze Bomber” znowu miał problemy z równowagą, gdy rywal wpadał na niego ze swoimi ciosami. Gdyby nie fakt, iż Ortiz do walki z Wilderem nie miał żadnego doświadczenia w potyczkach z bokserami wzrostu Amerykanina, to mając na uwadze ograniczenia Wildera właśnie Kubańczyka uznawałbym za zdecydowanego faworyta.

Pierwszy poważny sprawdzian dla pretendenta nadszedł dopiero pięć lat po rozpoczęciu przez niego zawodowej kariery: trzy lata temu w świetnym stylu rozprawił się ze słynącym ze swojej szczelnej gardy Bryantem Jenningsem. Zaprezentował tam jednak umiejętność „składania” ciosów bitych w różnych płaszczyznach, dokładanie do nich zwiększającego siłę uderzeń zdecydowanego ruchu biodrem oraz umiejętność kontrowania, co zapowiadało się na wystarczającą broń na otwierającego się Wildera. I dokładnie tak było – w 7. rundzie Kubańczyk pierwszy raz odważniej zaatakował, a po kolejnych celnych ciosach Amerykanin dosłownie słaniał się na nogach. Ze względu na słabe wyszkolenie w defensywie nie był w stanie się skutecznie zasłonić przed atakiem Ortiza. Kubańczyk był bliski wygrania walki przez nokaut. Co w takim razie poszło nie tak?

Do 7. odsłony walczący z odwrotnej pozycji Kubańczyk ograniczał się do prawego prostego i nieśmiałych ataków, a przecież okazało się, że wystarczy dopaść Wildera serią ciosów, by ten znalazł się w poważnych tarapatach. Nic takiego nie nastąpiło jednak w rundzie numer 8. Ortiz był zbyt zmęczony, aby dokończyć dzieła zniszczenia na jeszcze nie do końca przytomnym Wilderze. Ciężko chodził na nogach, w ciosach brakowało dynamitu. Mistrz WBC miał więc czas na dojście do siebie, gdy rywal nie mógł go ponownie zaatakować. Jest to dla mnie zupełnie nie do pojęcia, że do walki swojego życia Ortiz wyszedł niewystarczająco przygotowany kondycyjnie. Kubańczyk przecież nie miał prawa się wcześniej porządnie zmęczyć: przez pierwszych sześć rund walczył, jak już wspomniałem, bardzo oszczędnie, czując chyba zbyt duży respekt przed wyższym od siebie Wilderem, a intensywny atak nastąpił dopiero w końcówce następnej rundy. Oprócz braku wydolności pozwalającej na walkę w szybszym tempie (mówię tu tylko o przedłużeniu bombardowania po minutowej przerwie między rundami na początek kolejnej) nie widzę innej przyczyny, dla której „King Kong” nie był w stanie rozstrzygnąć pojedynku przez nokaut na swoją korzyść. Sam ostatecznie poległ w 10. odsłonie.

Wobec takiej dyspozycji (albo niedyspozycji?) Ortiza, Amerykanin niczym mnie tak naprawdę nie zaskoczył – zaprezentował to, do czego przyzwyczaił kibiców w ostatnich walkach, a przed konsekwencjami niedociągnięć w surowym technicznie stylu Amerykanina ratowała, na szczęście, siła fizyczna. Tak naprawdę w sobotę Wilder nie poległ przed czasem także dzięki niedociągnięciom w przygotowaniu Ortiza. Nie uważam jednak, aby obaj pięściarze przede wszystkim zasłużyli na krytykę. Ortiz „zapewnił” mistrzowi świata sporo kłopotów, omal go nie nokautując, natomiast Amerykanin wreszcie zanotował zwycięstwo nad pięściarzem ze ścisłej czołówki, pokazał też niesamowite serce do walki, gdy bronił się przed ciężkim nokautem. Nie uwzględniając wad zaprezentowanych przez bohaterów sobotniej gali w Barclays Center, obaj bokserzy dostarczyli kibicom mrożące krew w żyłach bombardowanie rywala.

Co jest jednak dla mnie rozczarowaniem – na najwyższym poziomie od obu zawodników chyba można wymagać więcej: od Ortiza większego zdecydowania i znacznie lepszego przygotowania pod względem fizycznym, od Wildera natomiast umiejętności czysto bokserskich, ponieważ większość sobotniej walki z Ortizem była zwyczajnie nudna i chaotyczna – Wilder stał i czekał na swój jeden potężny cios. W potencjalnym starciu z mistrzem IBF i WBA, Anthonym Joshuą, nie widzę możliwości zwycięstwa tak boksującego Wildera. Szans na zdetronizowanie Amerykanina nie odbierałbym trzeciemu z czempionów, Josephowi Parkerowi, który, choć także „dziurawy” w obronie, mógłby swym ciągłym atakiem przełamać nieradzącego sobie z pressingiem przeciwników mistrza.

Zdjęcie: Sporting News

Przemysław Wałowski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-03-18, 23:51   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10074
Nominowany 601 razy w 109 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 47
Domyślnie

Dobry tekst Przemka, ale z konkluzją że tak boksujący Wilder nie ma szans z Joshuą nie zgodzę się. Zawodnik tak lotny, z takimi kątami ataku i z taką petardą może zaskoczyć każdego. Z Ortizem pokazał. że może stojąc tyłem do lin wpuścić przeciwnika w pułapkę. Nie każdy uwierzy, ale trochę subtelności w boksie Dzikiego było. Rozwinę ten temat jeszcze.
Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 02:37   #3 (permalink)
contender
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 1255
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mam podobne odczucia do Andrzeja.O braku szans DW w walce z AJ nawet nie można mówić,bo gość z takim kopytem ma zawsze szanse punchera,do tego jest lotny na nogach i bardzo szybki jak na HW.Co mnie bardziej martwi to brak reakcji sędziów na szaleńcze ataki DW .Facet bije nasadą,w tył głowy,gdzie popadnie,na oślep .Nie wiem czy dotychczas sędziowie się bali ,bo jeśli tak to należałoby zatrudnić kogoś kto będzie miał jaja wkroczyć między pięściarzy.DW generuje ogromną siłę o kłopot nie jest trudno przy takiej "technice uderzeń".W PBC ogląda się pięściarzy ,niby dba o ich zdrowie,jakieś badania,pomiary ale na to co najistotniejsze nie zwraca uwagi (albo nie chce zwracać)
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 07:02   #4 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 450
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie oglądałem tej walki jeszcze, natomiast na yt jest mały skrót i moją uwagę zwróciła jedna akcja - jakieś szaleńcze wygibasy DW i akcja Kubańczyka. Wyglądało to strasznie nieporadnie i wydawało się, że DW zbiera baty. Później była ta sama akcja w zwolnieniu i można było zobaczyć, że te "wygibasy" spowodowały, że DW nie został trafiony ANI raz. DW vs AJ? Chyba będzie takie samo gdybanie jak z Ortizem. AJ wygląda jednak znacznie szczelniej, znacznie bardziej "rasowo". A DW to taki "dzikus", natomiast wyraźnie widać, że dynamika ciosu jest po stronie DW. Można się tylko cieszyć, że mamy takie czasy, że jest przynajmniej dwóch liderów, którzy mogą stanowić dla siebie zagrożenie. Oby nie skończyło się jak z Michalczewskim i RJJ. Chętnie teraz zobaczyłbym LO z AJ a DW wreszcie z Powietkinem. Bo myślę, że Hearn jednak przytrzyma AJ z dala - za dużo pieniędzy do stracenia na razie. Nie chodzi o strach przed DW ale czysty biznes.
kretos jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 07:47   #5 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Jan 2018
Postów: 47
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Temat o walce Wildera z Ortizem a tu już człowiek wybiega myślami do walki z AJ....
Tak jak wspomniał jeden z przedmówców - po pierwsze, żeby taka walka się odbyła.
Szans Wilderowi nie można odbierać, bo każdy jest do trafienia. Dla mnie faworytem AJ ale taki właśnie, na pierwszy rzut oka nieskoordynowany styl DW każdemu sprawi kłopot.

Co do sobotniej walki to była lepsza niż się*spodziewałem. Podzielam opinię autora, że Ortizowi brakło tych 15-20 % przygotowania fizycznego, może miał jakieś problemy w trakcie obozu...
Wilder przeszedł mimo wszystko poważny test i pokazał, że umie przyjąć.
Ja osobiście postawą DW jestem zaskoczony pozytywnie a i Ortiz jakoś bardzo mnie nie zawiódł.
Zakładając wygraną AJ z Parkerem chętnie zobaczyłbym taki pojedynek "o brązowy medal" pomiędzy Ortizem a Parkerem.
miquel jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 08:09   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2018
Postów: 420
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Także pozwolę sobie ustosunkować do tekstu autora. Całkowicie się zgadzam z tezą, iż Luis nie przygotował się w 200%, a powinien ponieważ to była walka jego życia. Zaprezentował się dobrze, optymalnie, ale nie można przypuszczać, że dostanie w swej karierze jakąkolwiek szansę walki o tytuł, dlatego powinna być forma życia, a takiej na pewno nie miał. Zaraz po ważeniu pisałem, iż liczyłem na niższą wagę Kubańczyka, maksymalnie w okolicach 108 kg. Był w stanie zejść do 108,5 na koniec 2015r. więc wydaje mi się, że teraz, mimo upływu lat również dałby radę, chociaż wymagałoby to pewnie większego wysiłku. Ogół jest zawsze zbudowany ze szczegółów, a na tym poziomie wszystko ma znaczenie.

Oczywistym jest także fakt, iż Luisowi po prostu zabrakło kondycji aby w 8. rundzie skończyć walkę, choć Wilder dał mu na to praktycznie półtorej minuty. Ale Ortiz się już tak słaniał na nogach, że ja osobiście byłem coraz bardziej przekonany, że nie dotrwa do końca głównie przez własną kondycję, choć oczywiście cios z 5. rundy również miał bardzo duży wpływ na odporność Kubańczyka. Mimo, iż się zregenerował, Wilder w 6. rundzie nie poszedł na całość i później, w trakcie ataku w 7. rundzie Luis naprawdę wyglądał dobrze pod względem kondycyjnym. Uważam jednak, że przegrał tę walkę ze względu na brak iskry, świeżości, którą miał jeszcze 2,5 roku temu, ze względu na problemy kondycyjne i oczywiście dlatego, że to Wilder pierwszy osłabił go w 5. rundzie. Także można pokusić się o stwierdzenie, że odstawienie pewnych środków, których wcześniej używał pokazało jego rzeczywistą jakość. Pierwsze symptomy uciekających sił można było dostrzec już po kilku rundach, kiedy, choć nie rzucało się to w oczy w trakcie walki, w przerwach między rundami był wyraźnie zmęczony, opierał ciężar ciała na kolanach, bardzo głęboko oddychał, co ewidentnie świadczyło o bardzo dużych utratach energii i zwiastowało niemożliwe do uniknięcia problemy z kondycją.

Reasumując, tak, oczywiście, Wilder pokonał bardzo dobrego przeciwnika ale Ortiz nie był w formie życia, bardzo szybko słabł i kondycja pozostawiała naprawdę wiele do życzenia. Swoją drogą uważam także, iż sporo ciosów przestrzelił, przez co nie udało się posłać Deontaya na deski oraz, zważając na wiek Ortiza, może warto było się nastawić tylko na szczelną obronę i kontrataki aby ograniczyć utratę sił do minimum, a które po którymś razie spowodowałby utratę równowagi przez Wildera (w końcu jest on najłatwiejszy do trafienia właśnie wtedy, kiedy atakuje na całego) a następnie wrzucenie najwyższego biegu, kiedy Deontay byłby osłabiony i postawienie wszystkiego na jedną kartę albo by przyniosło oczekiwany rezultat albo nie. Luis wywierał presje, szedł do przodu, starał się dużo ruszać, co rzecz jasna odbierało mu siły, które tracił szybciej niż miałoby to miejsce dwa lata temu. Ale to już luźna dygresja po fakcie, być może błędna. Tak czy siak, problemy kondycyjne Luisa mnie nie zaskoczyły w najmniejszym stopniu, obóz Ortiza chyba jednak tak.

Natomiast jeśli chodzi o kwestię walki z Joshuą, choć bardzo lubię styl Anthony'ego, jego walory, całe zjawisko, jakie ma miejsce wokół jego osoby w UK i uważam, że Kliczko, bez względu na wiek i okres rozbratu z ringiem był o wiele lepiej przygotowany pod względem fizycznym do walki z AJ niż Ortiz do walki Wilderem, to uważam, że Wilder jest zdecydowanym faworytem walki akurat z Joshuą. Deontay ma masę argumentów, którymi dzisiejszego Anthony'ego, a właściwie Anthony'ego z walki z Wladimirem i Takamem przerasta i dzięki którym pokona przed czasem.

Ma skuteczniejszy pojedynczy cios, o wiele lepszą kondycję, w dużej mierze ze względu na wagę, jest szybszy, ma ciut dłuższe ramiona więc odchylenia będą jeszcze skuteczniejsze, uważam, że ma twardszą szczękę, nie tytaniczną, ale twardszą, szybciej dochodzi do siebie po ciosach, choć to też jest związane z wagą. Oczywiście, Joshua jest silniejszy stricte fizycznie, lepszy technicznie, bardziej utalentowany, ale jeśli chce pokonać Wildera musi poprawić przede wszystkim obronę, ponieważ wyeliminowanie argumentu prawej ręki jest kluczowe w celu pokonania Deontaya, musi zrzucić wagę do 108-109 kg aby nie mieć problemów kondycyjnych po ciosach otrzymanych lub zmasowanym ataku i musi być szybszy, aby również jako pierwszy zaskoczyć Deontaya. Jeśli Joshua jako pierwsze skróci dystans i zrani Wildera to ma naprawdę duże szansę aby wygrać. Ale jeśli pozwoli, aby to Wilder pierwszy go napoczął, to trudno sobie wyobrazić scenariusz inny niż zwycięstwo Amerykanina.
Konrad "Budyń" Budynek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 08:29   #7 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Jest to dla mnie zupełnie nie do pojęcia, że do walki swojego życia Ortiz wyszedł niewystarczająco przygotowany kondycyjnie.

Sądzę, że nie jest to kwestia braku przygotowania, a najzwyczajniej naturalne ograniczenia. King Kong ma swoje lata i nie był w stanie dać z siebie więcej. Ciało na pewnym etapie starzeje się.

Wilder ma skuteczniejszy pojedynczy cios. Jestem innego zdania. Walki Joshuy z Martinem, Breazeale‘em... pojedyncze, precyzyjne uderzenia.

Tylko głupiec skreślałby Wildera z Joshuą, czy kimkolwiek innym. Niemniej uważam, ze na dzisiaj Joshua to połka wyżej, niż Kubańczyk. Jest mi obojętne, ko wygra, ale to Brytyjczyk jest moim faworytem z Wilderem. Jest większy od Kubańczyka, bardziej dynamiczny i nawet, jak będzie miał kryzys, a miewają je nawet „muchy”, szybko zregeneruje siły i nie zwolni do końca walki.
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 08:37   #8 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2018
Postów: 420
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
...szybko się zregeneruje i nie zwolni do końca walki.
Naprawdę uważasz, że Joshua szybko się zregeneruje, jeśli nie zrzuci kg? Wilder jest w stanie zadać co najmniej tak samo destrukcyjny cios co Kliczko. Widzieliśmy, ile Joshule zajęło dojście do pełni sprawności na Wembley. Uważam, że gdyby Wilder zranił Joshuę tak mocno, jak zrobił to Kliczko to, jeśli nie skończyłby walki w tej samej rundzie, na jeszcze mocno oszołomionego Anthony'ego rzuciłby się z wystarczającą szybkością i agresją, aby dokończyć dzieła w kolejnej odsłonie.
Konrad "Budyń" Budynek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 08:41   #9 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 3870
Nominowany 27 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał Budyn Zobacz post
Także pozwolę sobie ustosunkować do tekstu autora. Całkowicie się zgadzam z tezą, iż Luis nie przygotował się w 200%, a powinien ponieważ to była walka jego życia.
W ringu stanęło dwóch bokserów. Jeden trenujący ze spokojną głową, korzystający z pełni dobrodziejstw farmakologii. Drugi, badany w okresie przygotowawczym pięć razy, mający w pamięci, że poprzednia walka była odwołana, dowiadujący się na kilka godzin przed pojedynkiem o prawdopodobieństwie nie dopuszczenia do owego. Nie odbieram nic Wilderowi, sobotni Ortiz zmiótłby z ringu niemal każdego boksera z szerokiego topu. Ale biorąc pod uwagę powyższe oraz wiek/wyeksploatowanie Kubańczyka... to nie mogło być nawet 100%, nie mówiąc o 200...
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-03-18, 09:08   #10 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Budyn Zobacz post
Naprawdę uważasz, że Joshua szybko się zregeneruje, jeśli nie zrzuci kg? Wilder jest w stanie zadać co najmniej tak samo destrukcyjny cios co Kliczko. Widzieliśmy, ile Joshule zajęło dojście do pełni sprawności na Wembley. Uważam, że gdyby Wilder zranił Joshuę tak mocno, jak zrobił to Kliczko to, jeśli nie skończyłby walki w tej samej rundzie, na jeszcze mocno oszołomionego Anthony'ego rzuciłby się z wystarczającą szybkością i agresją, aby dokończyć dzieła w kolejnej odsłonie.
Joshua nie może ważyć mało, bo jest duży, większy od Lewisa. Lewis ważył 110. Wymiana poglądów ma wielką wartość. Poczekam jednak spokojnie na walkę, a swoja opinie powtórzę - rozszerzę dopiero na dzień / kilka dni przed walką. Na razie są inne tematy, jak np. Valdez vs Quigg, co zamierza Biwol, Inoue, GGG vs Alvarez, kto dla Kowala, Beterbijewa...
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Wilder znokautował Ortiza w 10. rundzie po wspaniałej batalii bombardierów Andrzej Pastuszek Newsy 69 05-03-18 20:18
Obóz Ortiza apeluje, by zbadać próbki włosów "King Konga", jak i Wildera Krystian Sander Newsy 18 03-10-17 08:25
Menadżer Ortiza: Wilder nie boi się walki, a Joshua to ci..a Andrzej Pastuszek Newsy 9 23-07-17 12:04
Marcos Maidana o psychice Victora Ortiza Piotr Zimnawoda Newsy 9 27-06-12 22:54


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 15:35.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.