boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 04-12-17, 18:41   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
Zobacz Sonde  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6826
Nominowany 285 razy w 86 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie Poniedziałkowy Scorecard, runda 65 - niezapomniane dzieło Miguela Cotto


Kilkanaście godzin temu wspaniały Miguel Cotto, zgodnie z jego zapowiedziami, po raz ostatni zameldował się między linami ringu w roli zawodowego pięściarza. Ile to już było podobnych zapewnień w tym biznesie, że już nigdy więcej, a kończyło się zgoła inaczej? Ale ja Portorykańczykowi wierzę. Tak jak wierzyłem podczas jego pojedynków, że to nie będzie czas stracony. I nigdy nie był.

Pożegnalny występ Cotto w jego ukochanej Madison Square Garden nie powiódł się, ale to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Za dziesięć, dwadzieścia lat, gdy najdzie kogoś ochota na wspomnienia i ocenę kariery „Junito”, konfrontacja z Sadamem Alim nie odegra żadnej roli. Znajdzie się daleko, gdzieś za mgłą. Na pierwszym planie pojawią się za to wielkie umiejętności, emocjonujące walki, zdobyte tytuły. I fakt, że nie bał się podejmować wyzwań.

Jednym z takich wyzwań było przecież starcie z ówczesnym czempionem WBC wagi średniej – Sergio Martinezem. Dzisiaj oczywiście możemy deprecjonować zwycięstwo Cotto, i słusznie zresztą, lecz przed pojedynkiem „Junito” nie mógł wiedzieć, że Argentyńczyk wyjdzie do ringu z kontuzją. W tym przypadku liczy się chęć rywalizacji z rywalem większym, silniejszym, urzędującym mistrzem w wyższej kategorii. A walka z Austinem Troutem? Czołowym wówczas „super półśrednim” na świecie. Co Cotto dawało zwycięstwo nad niespecjalnie znanym, acz bardzo dobrym Amerykaninem, który de facto był faworytem tej walki?

Ringowa wielkość Cotto związana była także z innym faktem. Z jego "długowiecznością", zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę styl walki Portorykańczyka. Pamiętam doskonale opinie krążące tuż przed rewanżową walką z Antonio Margarito. „Cotto to nie ten sam zawodnik, jest wyraźnie past prime, nic wielkiego już nie osiągnie i nie zbliży się do formy sprzed lat”. Dzisiaj ci sami opinioniści mogą się podrapać po głowie, a sam Cotto może być niezwykle zadowolony i dumny z tego, co osiągnął w końcowej fazie swojej kariery. Po udanym rewanżu na Margarito Cotto stoczył przecież jeden z najlepszych pojedynków ostatnich lat – z Floydem Mayweatherem Juniorem. Także i przed tym meczem Portorykański mistrz stawiany był na straconej pozycji, a finalnie zawiesił „Moneyowi” poprzeczkę niezwykle wysoko, budując wespół z nim bokserski klasyk.

Swoimi pięściami Cotto malował zapierające dech w piersiach obrazy walk, tworząc dzieło, które z pewnością zajmie godne miejsce w historii zawodowego boksu. Dzieło niezapomniane, do którego będzie chciało się jak najczęściej wracać.


Zdjęcie: Joanna Maj/Boxing.pl

Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Konkurs: Artykuł Miesiąca December, 2017   Zobacz SondeZobacz Sonde   Zobacz 3 Najlepsze NagrodyZobacz 3 Najlepsze Nagrody
Nominated Poniżsi 1 użytkownicy nominowało ten Temat:  
juanmata27  (09-12-17)

stare 05-12-17, 16:12   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 29356
Nominowany 259 razy w 108 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Sadzę Paweł, że Roach wystawiając na Martineza Cotto doskonale wiedział co robi... Argentyńczyk nie wyszedł do ringu z kontuzją, a szybko się jej nabawił (o ile pamiętam). W wieku 39 lat powinien stracić tytuł na rzecz Murraya, a tuż po walce czekała go roczna przerwa - rehabilitacja. Więc czego można było oczekiwać? Pierwszy sierp Cotto, którymi mógłby takiemu Margarito zrobić jedynie "dobrze..." , wstrząsnął nim niczym bity z ręki Tysona... Maravilla nie miał świadomości, jak mocno jest rozbity. Tu nie trzeba było mieć wielkiego nosa... i Roach z tego skorzystał. Oglądając walki Martineza dziwiłem się, że nikt mu nie wypomina ilość ciosów, jaką przyjmuje i to w każdej walce.. Kazus Michalczewskiego z Tiozzo - wiele wojen, dłuższa przerwa, leczenie, powrót na ring, a z zawodnika połowa. Dotąd stalowy Darek reagował na każde szturchnięcie rywala...
Ale to na marginesie.

Z Troutem to było nieporozumienie. Końcówka była żałosna; mały Cotto przyjmuje każdy cios Amerykanina, a ten wygląda, jakby go oszczędzał. Jednak z zasady, po opuszczeniu 147 Cotto podobno nie był łatwym negocjatorem i przykładał wagę do wyboru rywali.

Szkoda tej walki. Rywal miał być kruchy, prosto ze 147 to i Junito dał sobie na koniec spokój z jakimś dopalaczem. Kłopot w tym, że to Ali był podrasowany jak nigdy wcześniej. Walki pożegnalne robi się po to, by je wygrać.

Więcej takich jak Cotto (z półśredniej) a boks będzie piękny.
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Miguel Cotto vs Saul Alvarez (21.11.2015) mis64 Strefa punktowania walk 2 24-11-15 02:33
Miguel Cotto vs Saul Alvarez. Typuje redakcja Boxing.pl Adrian Golec Newsy 1 21-11-15 19:11
Miguel Cotto vs Shane Mosley (10.11.2007) Tomasz Baranek Strefa punktowania walk 4 12-07-15 22:43
DOUBLE TROUBLE - round-by-round kubakj Strefa punktowania walk 1101 08-02-13 23:32
Mayweather kontra Cotto, runda po rundzie Paweł Rozmytański Publicystyka 14 07-05-12 07:03


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:12.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.



Ranking stron internetowych, najlepsze strony www Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking.