stare 23-03-17, 10:22   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie Gołowkin vs Jacobs - reportaż Boxing.pl


Jak pewnie zdążyliście się zorientować, niemal wszystkie nasze materiały, które pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, dostarcza nam jedyna kobieta na pokładzie Boxing.pl, czyli Joanna Maj. Kilka dni temu, w komentarzach pod galerią zdjęć z gali Gołowkin - Jacobs, prosiliście, by Asia przygotowała relację z wizyty w Madison Square Garden, przedstawiła wszystko ze swojego punktu widzenia. Wychodzimy więc naprzeciw Waszym oczekiwaniom i prezentujemy reportaż Joanny, która od dawna godnie reprezentuje Boxing.pl w USA. Miłej lektury!

____________

To nie jest tak, że o walce myśli się dzień przed. Kiedy w połowie grudnia zeszłego roku oficjalnie ogłoszono, iż Giennadij Gołowkin zmierzy się z Dannym Jacobsem w Nowym Jorku, ucieszyłam się bardzo. Mało się działo ostatnio w "Dużym Jabłku", a ostatni boks, na którym byłam – Errol Spence Jr vs. Leonard Bundu – koniec sierpnia, wydawał się już być baaardzo dawno temu. Co prawda marzec miał być dopiero za parę miesięcy, ale było już wreszcie na co czekać. Na walkach "GGG" bywałam wcześniej, gdy wygrywał z Lemieux, Geale'em i Stevensem. Za każdym razem kazachski mistrz nokautu dostarczał porządnej dawki emocji i przyciągał ze sobą rzesze kibiców, którzy bardzo skutecznie podgrzewali atmosferę na gali. Przeciwnik Gołowkina – tym razem Danny Jacobs, lokalny bokser z Brooklynu, parę lat temu wygrał największą walkę w swoim życiu - pokonał raka złośliwego tkanki kostnej. Przechrzczony ze „złotego dziecka” na „człowieka-cud”, wydawał się być ekscytującym przeciwnikiem dla Giennadija. Kiedy Jacobs przygotowywał się do walki z Morą, mój znajomy był jego sparingpartnerem. Treningi odbywały się w gymie 20 min drogi ode mnie, ale jakoś nigdy się nie wybrałam. Gdy walka z "GGG" została potwierdzona, spytałam znajomego czy będzie znów sparował z Jacobsem. Chciałam ich odwiedzić, pogadać, porobić zdjęcia. Tym razem jednak razem nie boksowali. No trudno.

Znając datę pojedynku, musiałam pamiętać o złożeniu aplikacji na akredytację. No może pamiętać to nie jest dobre słowo, nie przegapić terminu do kiedy należy złożyć – tak brzmi lepiej. Chodzi o to, że każda gala jest przygotowywana przez daną grupę promotorską i trzeba po prostu wiedzieć, gdzie „iść”, by wypełnić zgłoszenie. Z reguły, na około miesiąc przed walką w sieci pojawia się formularz, a na około tydzień przed galą przychodzi e-mail z decyzją. W tym samym mailu zawarty jest również rozkład jazdy na najbliższe dni, czyli kiedy i gdzie jest konferencja, trening medialny i ważenie. Reasumując: na około 7 dni przed wiesz, czy idziesz na boks czy nie. Nie sprawdziło mi się to tylko w przypadku walki Badou Jack vs. James DeGale, promowanej przez Mayweather Promotions (na tej samej gali walczył także Adam Kownacki). Kiedy nie dostałam ani potwierdzenia, ani odmowy, a minęła już ta niedziela przed, zaczęłam pisać maile. Po czwartym, w czwartek przed sobotnią galą, otrzymałam pozytywną odpowiedź. Ach ten Mayweather... W przypadku Gołowkin vs. Jacobs też nie było standardowo. Aplikację złożyłam już 23 grudnia 2016, a dopiero 9 marca tego roku wiedziałam, że Boxing.pl będzie na gali. Czasami nie mogę sama zlokalizować formularza – pomagają mi wtedy koledzy z innych redakcji, z całego świata.

Tydzień przed walką to dni, które, mówię poważnie, odliczam. Uwielbiam chodzić na treningi medialne i robić foto lub video relacje z gymu. Uwiecznia się wtedy zawodników na kilka dni przed walką – skupionych, skoncentrowanych, udzielających ostatnich wywiadów. W przypadku tej walki "GGG" trening był zapowiedziany na wtorek, dzień wielkiej śnieżycy w Nowym Jorku. I chociaż był to mój dzień wolny od pracy, nie działała komunikacja miejska, a trening został przez pogodę odwołany. Wyszły nici ze zdjęć. Za konferencjami przed walką nie przepadam, być może dlatego, że zawodnicy po prostu siedzą i odpowiadają na pytania. Nie ma sportu w akcji.

W dzień walki nic innego się nie liczy, jak tylko wieczór i gala. Dylematy tego dnia to jak i o której jechać i jak ubrać się na boks, lol. No i niewiadoma, gdzie będziemy siedzieć. Przy ringu czy „na dachu”? Dam radę zrobić zdjęcia czy nie? Dowiaduję się dopiero na miejscu, przy odbiorze akredytacji. Gołowkin walczył z Jacobsem w Madison Square Garden na Manhattanie. Osobiście wolę boks w Barclays Center na Brooklynie, bo mam bliżej (20 min) i jest łatwiej z parkingiem. Pod względem obsługi medialnej Barclays jest również „lepszy”, gdyż mamy tam media room, gdzie można coś zjeść i napić się podczas niemal całej gali. Bo jak tak policzyć, spędza się na boksie nawet do 8 godzin. Dlatego ważne, by buty były wygodne, poważnie mówię. Obok media room jest również sala, gdzie po walkach odbywa się konferencja z zawodnikami – szansa na kolejne foty, tym razem z bliska i na świeżo po emocjach z ringu. I chociaż konfa jest przeważnie po północy, nie odpuszczam, zawsze idę.


Gdy odebrałam w sobotę plakietkę ze swoim nazwiskiem, spytałam panią, gdzie siedzę. „Media pomocnicze” - usłyszałam, „sekcja 325, piętro 5”. Chyba źle usłyszałam, że siedzę na 5, gdyż schody zabrały mnie na piętro 9 i już wyżej jechać się nie dało. Znalazłam swoje siedzenie, rozpakowałam się i zameldowałam na stanowisku dyżurnemu redaktorowi w Polsce (red. Paweł Rozmytański). Widok piękny, z lotu ptaka... Dobrze, że nie mam lęku wysokości, bo siedzieć by się nie dało. Nie, że byłam zła, że daleko – rozumiałam rangę wydarzenia - ale ciekawa byłam, kto siedzi blisko ringu. Wyjęłam aparat i z maksymalnym zbliżeniem wypatrzyłam Mateusza Borka z Polsatu. „Pomachałam” mu na Twitterze. Szukałam znajomych dalej. „Ciekawe, gdzie posadzili Michelle” - pomyślałam. Spojrzałam w dół i zobaczyłam ją jeden rząd niżej, ulżyło mi. Poszłam się przywitać, porobić fotki. Wypatrywałam innych wokoło i na Instagramie. Dowiedziałam się wtedy z posta od jednego z redaktorów, iż promotor ograniczył sekcję medialną do tylko 30 miejsc przy ringu. Reszta mediów, w tym nagrodzeni dziennikarze, zostali posadzeni w sekcjach daleko od miejsca wydarzeń. Powód – oczywiście, by sprzedać te miejscówki i zarobić. Kolega dziennikarz był oburzony i oświadczył, iż nie będzie pisał o gali z tak wysokiego miejsca. Napisał: „My, jako media, relacjonujemy to wydarzenie i dajemy im darmową reklamę”. Po tym komentarzu jeden z kierowników Madison Square Garden (a nie promotor) zapewnił mu miejsce przy ringu. „Teraz wiem, na czym stoję i media stoją w oczach tego promotora. Żyjemy i uczymy się. Na przyszłość skupię moje wysiłki bardziej na tych ludziach, którzy szanują moją pracę i pracę innych mediów.”

„Na dachu dzisiaj siedzę” – napisałam do Pawła i wysłałam fotę swojego miejsca. „Czyli zdjęć raczej nie będzie?” - odpisał pan redaktor. „Miałem właśnie pisać, czy dałabyś radę zrobić po jednej z walk Cuadrasa, Gonzaleza i GGG. Bo robię właśnie relację". „Poradzimy” – odpowiedziałam. Co prawda po raz pierwszy z tak daleka, ale udało mi się porobić foty i wysłać od razu do redakcji. Trzy wspomniane przez Pawła walki były rewelacyjne. Zawodnicy dali z siebie wszystko. Nie wiało nudą – czy jak to inni mówią - boksem technicznym. Ja lubię nokauty, porozcinane łuki brwiowe, jak leje się krew. Jak widać, że jeden pięściarz nie popuszcza drugiemu, nikt nie ucieka, nie czeka na końcowy gong. Jest serce, jest energia, są prawdziwe sportowe emocje. Kolega od sparingów z Jacobsem obstawiał przegraną "GGG" w rundzie 8. Jak wiemy, tak się nie stało. I chociaż Jacobs zrobił więcej niż jego poprzednicy, nie było to jeszcze wystarczające, by zabrać Gołowkinowi „zero”.


Konferencja po walce była przepełniona mediami z Kazachstanu. Musieliśmy dosyć długo czekać na obu zawodników. „GGG ma pobieraną teraz krew, zaraz będzie”, „Jacobs oddaje mocz, niedługo do nas dołączy” – usłyszeliśmy. Obaj panowie chętnie i wyczerpująco odpowiadali na pytania. Mówili o walce, o swoim występie, o przeciwniku. Jacobs oświadczył: „Wszyscy mówiliście, że "GGG" to boogieman, a wcale tak nie jest”. Strach ma wielkie oczy. Słuchałam, robiłam zdjęcia, puściłam chwilę „live” na facebooka Boxing.pl. W pewnym momencie jeden z organizatorów szepnął do Jacobsa: „Daniel, już prawie 3 nad ranem, musimy zamknąć arenę...” Było późno, nawet jak na sobotni wieczór. I chociaż może nie siedziałam najbliżej z tych ponad 19 tysięcy ludzi, którzy przyszli na walkę, wyszłam wdzięczna, zadowolona i najarana emocjami po uszy. Do następnego razu, czyli 22 kwietnia: Berto vs. Porter w Barclays Center. Pozdrawiam z Nowego Jorku.

Joanna Maj.

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Zdjęcia: Boxing.pl w Madison Square Garden na gali Gołowkin - Jacobs Krystian Sander Newsy 4 21-03-17 20:01
Jacobs: zasłużyłem na zwycięstwo. Gołowkin: Jacobs to świetny pięściarz Adrian Golec Newsy 7 20-03-17 15:00
Giennadij Gołowkin - Daniel Jacobs 18 marca w Madison Square Garden! Paweł Rozmytański Newsy 4 18-12-16 20:12
Marquez o podziale pieniędzy z walki Gołowkin - Jacobs: to chyba jakiś żart Krystian Sander Newsy 14 18-10-16 22:57
Za pięć dwunasta czyli Nasze i Wasze typy - Gołowkin vs. Proksa Paweł Rozmytański Newsy 34 02-09-12 04:16


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 18:33.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.