boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 25-02-16, 13:47   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10704
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 51
Domyślnie Frampton vs Quigg - o rządy w brytyjskim kurniku

Już jutro w Manchesterze starcie, o którym mówi się w Wielkiej Brytanii od co najmniej czterech lat. Mistrz IBF w wadze super koguciej Carl Frampton zmierzy się z dzierżącym pas WBA Scottem Quiggiem w kolizji, która przez większość ekspertów postrzegana jest jako bój bez faworyta. Od czasu gdy po raz pierwszy zestawiono te dwa nazwiska, obaj fighterzy zdążyli zamienić się miejscami w stajni Matchroom Sport, gdzie jeszcze kilka lat temu boksował "Szakal" z Irlandii Północnej, a dziś miejsce u boku Eddiego Hearna zajmuje Anglik. Frampton wszedł w rodzinny układ z klanem McGuiganów, gdzie legendarny mistrz sprzed lat Barry jest menadżerem, a jego syn Shane głównym trenerem Carla. Czas, mistrzowskie pasy po obu stronach i masa słownych utarczek pomiędzy obozami sprawiły, że 28 lutego ich walka będzie sprzedawana w systemie Box Office (PPV), a pięściarze zarobią godniej niż mogliby oczekiwać jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Kibice mają to czego chcieli, bokserzy również, czas więc delektować się atrakcyjnie zapowiadającym się sobotnim wieczorem z boksem.


Forma


Jeszcze kilka miesięcy temu większość fachmanów stawiała o mały szczebelek wyżej Irlandczyka, ale percepcję zmienił nieoczekiwanie trudny bój mistrza IBF z Alejandro Gonzalezem, gdzie faworyt dwukrotnie poleciał na deski, a przede wszystkim wyborny występ Quigga, który zmiótł z ringu już w drugiej rundzie Kiko Martineza. Tego samego Martineza, który raz dociągnął z Framptonem do dziewiątej rundy, a raz przeboksował z nim pełną "dwunastkę". Być może był to jednak ten sam lecz nie taki sam Hiszpan, niemniej eksplozywność i destrukcyjność Anglika musiały zrobić wrażenie. I zrobiły, gdyż po tych występach naszych bohaterów kursy bukmacherów niemal się zrównały. Na powiedzenie "jesteś tak dobry jak twoja ostatnia walka" trzeba jednak nałożyć w trym przypadku pewne obwarowania.

Frampton debiutował na amerykańskiej ziemi w cyklu "Premier Boxing Champions" i choć z pewnością chciał tam wypaść jak najlepiej, to jego forma i koncentracja w pojedynku z Quiggiem powinny być na zupełnie innym poziomie. Podopieczny McGuiganów oczekiwał badawczego początku ze skazywanym na porażkę przeciwnikiem, tymczasem rychło oglądał świat z wysokości podłogi. Czempion ostatecznie używając dużej przewagi umiejętności wypunktował przeciwnika, ale to nie było "wejście smoka" za Oceanem. Czasem jednak takie trudności bywają dla pięściarza zbawienne, potrafią przywrócić go do rzeczywistości i zobaczyć rzeczy w perspektywie. W sobotę spodziewajmy się podrażnionego ambicjonalnie i lepszego Framptona niż kiedykolwiek. Z drugiej strony na druzgocący triumf mieszkańca Bury nad Martinezem mogły mieć spory wpływ wcześniejsze walki z Framptonem, gdzie napierający Hiszpan zebrał naprawdę srogie lanie od kontrującego "Szakala". Tak, czy inaczej nazywany papierowym mistrzem Anglik udowodnił, że z rywalami Carla potrafi zrobić to samo, jeśli nie więcej.


Narożniki


Kiedy szanse obu stron są mniej więcej równe w grę zaczynają wchodzić niuanse taktyczne. Równie ciekawą konfrontację będziemy mogli obserwować po drugiej stronie lin, gdzie najwięcej do powiedzenia będą mieli trenerzy: Joe Gallagher i Shane McGuigan. To ich strategia, realizowana rzecz jasna przez najważniejszych aktorów widowiska, może być kluczowa dla sobotniego rozstrzygnięcia. Najlepsi brytyjscy szkoleniowcy średniego i najmłodszego pokolenia spróbują się przechytrzyć i przechylić szalę na swoją korzyść.

Zawiadujący gymem w Boltonie Gallagher dopiero niedawno zaczął zbierać należne mu laury i sięgnął nawet po tytuł "Trenera Roku" magazynu "The Ring". Kilka lat temu jego asy z sali treningowej zanotowały kilkadziesiąt zwycięstw z rzędu na zawodowych ringach, ale bagatelizowano to osiągnięcie twierdząc, że były to sukcesy jedynie na krajowym podwórku, a wszystko co potrafi Joe, to zbudować dobrą formę fizyczną boksera. Dzisiaj z tych zarzutów można tylko się śmiać, gdyż Quigg , Anthony Crolla i Liam Smith dzierżą światowe tytuły, a coraz bliżej są również Stephen i Callum Smith'owie. Zwłaszcza dla tego drugiego zaszczyty są tylko kwestią czasu. Nikt nie ma już również wątpliwości w zdolność Gallaghera do planowania strategii dla zupełnie różnego typu bokserów. Teraz to Joe kwestionuje kwalifikacje zaledwie 27-letniego McGuigana, który jego zdaniem pieczę nad znakomitym Framptonem dostał powierzoną wyłącznie dzięki nazwisku ojca.

Irlandczyk ma jednak pełne zaufanie do swojego trenera, a jego postępy świadczą, że Shane McGuigan może być jednym z tych nielicznych, którzy widzą więcej i nie potrzebują długoletniego stażu. Tak młodzi szkolenuiowcy już odnosili sukcesy, a najlepszym przykładem jest jeden z najlepszych trenerów wszech czasów Ray Arcel, który prowadził znakomitego Benny'ego Leonarda mając zaledwie 20-parę lat. Starcie z Quiggiem będzie jednak wielkim chrzestem bojowym Shane'a i okaże się, czy pozostanie jak zawsze chłodny i opanowany w ogniu takiej batalii? George Groves, a przede wszystkim David Haye, z niejednego pieca chleb jedli i jeśli oni chwalą sobie współpracę z młokosem, to musi być coś specjalnego w tym trenerze.


Co może się zdarzyć?


Prawie równo jedenaście lat temu na tej samej arenie w Manchesterze Ricky Hatton zdetronizował fenomenalnego Kostyę Tszyu i rozpoczął wielką karierę. Niektórzy wietrzą, że podobna sytuacja może przydarzyć się Scottowi Quiggowi, który co ciekawe występował w pierwszej części kariery pod banderą "Hitmana", a w jego boksie można doszukać się pewnych podobieństw do sławniejszego kolegi. Wówczas to ten niezmordowany, wywierający presję Ricky zdołał przełamać bardziej utalentowanego i kreatywnego boksera-punchera w osobie mistrza IBF. Jest to jeden z wariantów, które trzeba brać pod uwagę, pamiętając jednak iż wspaniały Kostya zbliżał się do kresu, natomiast Carl jest u szczytu możliwości twórczych.

Scott Quigg jest dużym, silnym i odpornym na ciosy bokserem, który dzięki swojemu wydajnemu silnikowi i uderzeniom na dół jest rzeczywiście w stanie "zajechać" każdego oponenta. Jego umiejętności techniczne też bywają niedoceniane ze względu na krótką przeszłość amatorską, ale Anglik w szybkim tempie odrabia zaległości do Framptona i staje się coraz wszechstronniejszy w ataku. Nieustanna praca nad poprawą swojego boksu jest obsesją czempiona WBA i o jego etyce pracy wie na Wyspach Brytyjskich każdy. Niektórzy, wskazując na nokdauny z Gonzalezem i spekulowany nokaut na sparingu kilka lat temu, twierdzą iż Anglik jest twardszy od Framptona i może sobie pozwolić na wyniszczające, otwarte wymiany. Nie sądze jednak, że gospodarz może ruszyć naprzód bez asekuracji z tak mocno i precyzyjnie bijącym kontrbokserem jak mistrz IBF. Będzie musiał znaleźć idealną równowagę w ataku, gdyż wolniejsze tempo będzie sprzyjało Framptonowi.

Irlandczyk jest mistrzem utrzymywania dystansu, ma doskonały lewy prosty, które otwiera mu drogę do bolesnych dla rywali kombinacji. Doskonale wiąże ciosy sierpowe i podbródkowe z prostymi i ma bardzo duży arsenał ofensywny. Znakomicie walczy na biegu wstecznym, ale potrafi również napierać stając się ultraagresywnym kontrbokserem. W tym pojedynku nie będzie jednak chciał pozostawać zbyt długo w półdystansie i narażać się na potężne lewe sierpy na dół Anglika. Kluczem dla "Szakala" będzie wyrwanie jak największej ilości rund w pozycyjnym boksie na środku ringu i spowolnienie akcji przynajmniej tak długo jak to się da uczynić z takim napastnikiem jak Quigg. Do tej pory górujący nad wszystkimi fizycznie Scott nie pokazał, że potrafi walczyć "do tyłu" i być może Carl spróbuje zaskoczyć go w pewnych momentach przedłużonym atakiem. Opinia publiczna jest pod wielkim wpływem szybkiej destrukcji na Martinezie, ale jednak starcie z nieźle wyszkolonym Kubańczykiem Yoandrisem Salinasem pokazało, że na długi czas można wyłączyć atuty Anglika, który dopiero w drugiej połowie walki był w stanie dojść do głosu. Quigg jest z pewnością lepszy, silniejszy i bardziej doświadczony niż wtedy, ale Salinas wcale nie okazał się być takim hitem na zawodowych ringach.

Quigg będzie próbował zabrać miejsce pięściarzowi z Belfastu inteligentnym pressingiem i skrócić czas na jego reakcje. W półdystansie złamać go klasycznymi dla siebie kombinacjami lewych sierpów, podbródkowych i prawym zamachowym, który to cios wpędzał Carla w tarapaty z Gonzalezem. Z pewnością Frampton znajdzie się w tej walce w opałach, ale ranga boju o prestiż i honor plus wyjątkowo dobre przygotowanie fizyczne pozwoli mu utrzymać się w grze i dowieźć zwycięstwo na punkty.

Dużo może się zdarzyć w Manchesterze w sobotni wieczór, ale zgodnie z początkową podpowiedzią instynktu postawię na Irlandczyka, gdyż jak mawia Floyd Mayweather Junior "skills pay bills", a ta ekstra dawka umiejętności jest jednak po stronie Framptona. Doskonała praca nóg i ringowa inteligencja pozwolą tym razem częściej niż nie uniknąć Carlowi "awansów" Quigga. Napisałem tym razem nie przypadkiem. Ambicja i zajadłość obu wojowników plus sprzedawalność ich rywalizacji sprawi, że ich ścieżki skrzyżują się ponownie. To jedyna rzecz jaką możemy śmiało typować.

Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-16, 14:43   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Powiedzenie "jesteś tak dobry jak twoja ostatnia walka" ma jakiś sens wtedy, gdy zupełnie nie znamy bokserów. To jedno z największych uproszczeń, jakie znam w tym sporcie. No, ale jak nie wiemy nic, ostatnia walka jest w takim przypadku jedynym odniesieniem. Porażka Martineza z większym, mocniej bijącym i twardo stojącym na ziemi Quiggiem była do przewidzenia i tak większość z nas właśnie przewidywała. Niemniej dla buków jest to jakieś tam odniesienie.

Walki z Framtonem nie miały wpływu na postawę Hiszpana z Quggiem. Wpływ miał Qiugg i stare, tym razem zawsze aktualne powiedzenie: "styl robi walkę". Martinez był ofensywny i zadziorny jak zawsze, ale nadział się na miażdżący podbródek; cios, nad którym Anglik długo pracował podczas przygotowań i na który czekał od pierwszej s. walki. Sugerowanie niejako dla zasady, że z Martinezem było coś nie tak, bo wcześniej przegrał, nie jest w mojej ocenie najwłaściwsze... Takie dywagacje można snuć bardzo często, ale kiedy nie widzimy spadków, czy to szybkości, motoryki, odporności, bo przecież Kiko nie zdążył się nawet rozkręcić, kibice nie powinni niczego sugerować.

Wejścia Smoka za oceanem w wykonaniu Irlandczyka zdecydowanie nie było, ale należy uznać to jako wypadek przy pracy, element sportu. Nowy ring, nowe środowisko, nowa antena, wielki Haymon i wielkie USA.. Spalił się, tym bardziej, że z punktu widzenia motywacji, koncentracji, źle walczy się z rywalami dużo słabszymi. Z kolei ci potrafią w takich walkach wychodzić poza swoje optymalne możliwości. Nic nowego.
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-16, 16:22   #3 (permalink)
challenger
  
 
Avatar GacoPL
 
Zarejestrowany: Jun 2014
Skąd: Cork, Ireland
Postów: 1550
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dla mnie tez nie ulega watpliwosci kto jest lepszym bokserem. Frampton to naprawde kompletny zawodnik potrafiacy dodatkowo dostosowac sie do panujacym warunkow w ringu. I tutaj widze najwieksza przewage Szakala. Quigg robi postepy z walki na walke i nie wiemy czy znow nie wzniesie sie wyzej. Jak autor napisal jego silnik pozwala mu na 12 rund akcji ... musi w poczatkowych rundach duzo uderzac na korpus Framptona aby spowolnic go jak najbardziej i szukac szansy w poldystansie. W typowej szermierce na piesci jest raczej bez szans. Ciezko przewidziec kto wygra i co sie moze wydarzyc w tej walce bo dopuszczam wszystkie mozliwosci.
Niby Frampton na punkty ale czuje, ze zaliczy deski ...
GacoPL jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-16, 17:54   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 6894
Nominowany 4 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Podoba mi się tekst, uwagi bardzo trafne. Mi ciężko sobie wyobrazić, że Quigg wygrywa pierwsze rundy. Frampton jest bardziej wszechstronny, to on on powinien dyktować warunki na początku. Co będzie potem, ciężko powiedzieć. Jeżeli Frampton faktycznie będzie w stanie spowolnić Quigga, to wygra. Jeżeli nie, młodszy z Brytyjczyków będzie się rozpędzał z rundy na rundę, a każda okazana słabość Irlandczyka będzie nakręcać go coraz bardziej. Każda opcja jest bardzo prawdopodobna, łącznie z remisem. Natomiast co do Martineza - również nie widzę podstaw do wyciągania takich wniosków. Wyszedł nastawiony ofensywnie, jak zawsze, agresywny, pełen energii. Nie brakowało mu pewności siebie, a zazwyczaj jak bokser jest porozbijany, to jakoś się to odbija na jego postawie, często podświadomie. To takie trochę zgadywanie, bo oparte generalnie na jednej akcji.
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-02-16, 08:14   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10704
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 51
Domyślnie

Co do Martineza to tylko moja spekulacja, ale moim zdaniem tak jak timing tego podbródkowego Quigga był doskonały tak również Anglik mógł dostać walkę z Kiko w idealnym dla siebie momencie. Rzeczywiście taki mały agresor był stylowo wodą na młyn Scotta, ale mimo wszystko Hiszpan jest już coraz bardziej zużyty. Więcej powie nam pojedynek z Santa Cruzem, którego o bycie puncherem nikt raczej nie podejrzewa.
Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Frampton vs Quigg - typują brytyjscy eksperci Andrzej Pastuszek Newsy 1 23-02-16 09:49
Frampton vs Quigg wreszcie oficjalnie - 27 lutego w Manchesterze Andrzej Pastuszek Newsy 1 02-11-15 19:40
Frampton vs Quigg 20 czerwca? Adrian Golec Newsy 2 25-03-15 19:21
Frampton: W sobotę Martinez, potem Quigg Andrzej Pastuszek Newsy 0 02-09-14 10:27
Quigg i Frampton znają daty pojedynków i nazwiska rywali Adrian Golec Newsy 0 21-06-13 16:07


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:34.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.