boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 29-10-15, 13:00   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10701
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 51
Domyślnie Ranking P4P według Boxing.pl - czyli małe jest piękne

Kto zastąpi Floyda Mayweathera Juniora na fotelu P4P? - zastanawiają się kibice. Niektórzy twierdzą, że na wyróżnienie nie zasługuje na razie nikt, inni że takich pięściarzy jak Roman Gonzalez, Giennadij Gołowkin, czy Siergiej Kowaliow można tasować dowolnie, tak jak tasuje się talię kart. W tym przypadku samych asów. My jesteśmy zdania, że Nikaraguańczyk jest pełnokrwistym liderem rankingu i to o całą długość filigranowego ciała.

Roman znajdował się w naszym rankingu tuż za plecami „Moneya” i jego pozycja jest naturalną koleją rzeczy, ale niecałe dwa tygodnie temu Giennadij Gołowkin mógł dokonać przewrotu październikowego podczas gali w Nowym Jorku. Kazach zrobił wszystko, co potrzeba. Zdeklasował i zastopował mistrza IBF Davida Lemieux, pokazując że w jego boksie są jeszcze spore rezerwy. Gwiazda „Triple G” świeciła mocniej niż kiedykolwiek, ale kilkadziesiąt minut wcześniej „Chocolatito” dał jeszcze lepszy pokaz bokserskiego kunsztu. Liczby i statystyki obu fenomenalnych ofensorów były zbliżone, ale geniusz nie zawiera się w cyfrach. Jeśli poczynania Giennadija w ringu to wielowątkowa, brutalna i bynajmniej nie nudna proza, to sztuka Gonzaleza jest czystą poezją.

„Imperator Roman” rozprawił się z lepszym przeciwnikiem, jego ogólne CV jest bogatsze niż Gołowkina, bo zawiera takie znakomitości jak Estrada, czy właśnie Brian Viloria i „Czekoladowy” prawdopodobnie nie poprzestanie na podboju trzech kategorii wagowych. Boks Nikaraguańczyka 17 października był absolutnie nieskazitelny, a oglądanie go było wielką frajdą. Jego miejsce na szczycie boksu jest wedle Boxing.pl niepodważalne, ale wciąż gdzieniegdzie dają się słyszeć stare argumenty, że „jest za mały”.

Ranking P4P z samego założenia wyklucza dyskryminację tego rodzaju, nie powinien mieć również nic wspólnego z medialnością, popularnością, czy ilością sprzedanych pakietów PPV. W czystej formie o kolejnych miejscach powinny decydować osiągnięcia i sportowa klasa zawodników. Dlaczego Gonzalez wciąż nie jest doceniany przez fanów, tak jak chociażby Gołowkin i dlaczego jest deprecjonowany z punktu widzenia rozmiaru? Wszystko jest kwestią czasu, promocji i łamania stereotypów. Kilkadziesiąt lat temu nikt pewnie nie wyobrażał sobie, że pojedynek „półśrednich” będzie „Walką Stulecia”, a ktokolwiek poza przedstawicielami wagi ciężkiej będzie zarabiał monstrualne kwoty. Kiedyś to panowie Mayweather i Pacquiao byliby uznani za tych „zbyt małych”, by byli warci oglądania. Granica została jednak przesunięta i dla takich artystów jak Roman Gonzalez warto przesuwać ją jeszcze dalej w dół. Walczmy z bokserskimi przesądami i stereotypami, bo małe jest piękne.


1. Roman Gonzalez (44-0, 38 KO) - Złączenie „Chocolatito” i Gołowkina w jeden pakiet okazało się strzałem w dziesiątkę HBO, nawet jeśli pierwsze PPV sprzedało się poniżej oczekiwań stacji. Zawsze mogą przecież wrócić do standardowego modelu albo poszukać jeszcze bardziej medialnych rywali dla Kazacha. Nas interesuje to mało, bardziej kręci to co zaprezentowali w ringu. „Władca Much” boksował z Vilorią tak, że trudno nawet sobie wyobrazić, że można wejść jeszcze wyższy poziom. Viloria, mimo podeszłego jak na niskie wagi wieku, pokazał doskonałe przygotowanie do pojedynku i można z czystym sumieniem zapisać mu na konto pierwsze dwie rundy, ale dalej rozważania były już czysto akademickie, kiedy w trzeciej odsłonie króciutki prawy Romana posłał Hawajczyka na deski. Gonzalez sprawdził co ma Brian, po czym przystąpił do swojego koncertu. Viloria uchodził zawsze za mistrza kombinacji ciosów, ale bezpośrednie porównanie „kombosów” wypadło zdecydowanie na korzyść Romana. Pięściarz z Managuy jest bardziej kreatywny, ma szybsze ręce i nie sposób przewidzieć gdzie i w jaki sposób zaatakuje. Kluczowa jest oczywiście praca nóg, która pozwala Gonzalezowi zachodzić przeciwnika, tak by tylko on był w pozycji do zadawania ciosów, a jego rywal zostaje sprowadzony do roli przyrządu treningowego. Płynne i szybkie piwoty (zakroki) pozwalają bić podbródki, sierpy i ciosy proste bez dania szansy na odpowiedź oponentowi. Mamy szczęście podziwiać boksera bajecznego.

2. Siergiej Kowaliow (28-0-1, 25 KO) - Doskonały występ Gołowkina nie pozwolił mu jeszcze przeskoczyć w rankingu jego dobrego druha „Krushera”, który legitymuje się lepszymi skalpami i trzema pasami w wadze półciężkiej. Rewanżowe starcie z Jeanem Pascalem w styczniu jest dla wielu fanów Rosjanina rozczarowujące, ale promotorzy Siergieja korzystają z okazji, by po raz kolejny rozbić bank w Kanadzie. Niestety ani widu ani słychu o pojedynku z Adonisem Stevensonem. Sztaby obu pięściarzy są związane umowami z Showtime i HBO, które ani myślą pozwolić im bić się na konkurencyjnym kanale. Dogadanie się bossw telewizji wymaga niestety pojedynku na miarę Mayweather vs Pacquiao. Kathy Duva jest za to po pierwszym słowie z promującą Andre Warda grupą Roc Nation i miejmy nadzieję, że w przyszłym roku zobaczymy takie frapujące zestawienie.

3. Giennadij Gołowkin (34-0, 31 KO) - 21 nokaut z rzędu i pas IBF w wadze średniej do kolekcji mówią same za siebie. Ale nie mówią wszystkiego. Kazach zwyciężając Davida Lemieux odpowiedział na kilka pytań krytyków. Trafiać i nie być trafianym? Proszę bardzo. Wystarczy tylko rywal, który ma czym postraszyć i nie tylko oglądamy defensywę „GGG”. Oglądamy świetną defensywę. Jeśli Giennadij oszczędnie boksuje lewym prostym, to nie znaczy że coś z nim nie tak. To znaczy, że używa tego ciosu w innych celach. Jeśli trzeba było wybić z głowy szaleństwa Kanadyjczykowi i wyznaczyć granicę gdzie nie ma wstępu, to jab Gołowkina wyznaczył ją nader dokładnie. Nie było powtórki Haglera z Hearnsem, bo Gienia był zbyt mądry, by dawać jakąkolwiek szansę mistrzowi IBF. Była twarda lekcja znakomitego boksu. Wojna w ringu będzie jeśli Kazach będzie miał taki kaprys albo będzie potrzeba wciągnięcia oponenta w wymianę ciosów. Albo gdy w ringu stanie z nim inny zawodnik z absolutnie najwyższej półki. Ani Miguel Cotto ani Saul Alvarez takiej wojny raczej nie zapewnią i chyba nawet nie spróbują. Czy dadzą szansę Gołowkinowi stać się medialną mega gwiazdą, pokaże czas.

4. Andre Ward (28-0, 15 KO) - Miejsce „S.O.G” na liście to wypadkowa jego klasy, dawnych triumfów i powrotnego zwycięstwa nad Paulem Smithem. Zważywszy na długi rozbrat z ringiem wybór Anglika był zrozumiały, natomiast walka z Alexandrem Brandem na undercardzie Alvareza i Cotto już taka łatwa do przełknięcia nie jest. Umowa Amerykanina z HBO ma zakładać przejście do wagi półciężkiej i docelowo konfrontację z Kowaliowem. Brand jest „super średnim”, a Ward nie potrzebuje przetarcia po przetarciu ze Smithem. Dominator limitu 168 funtów doczekał się dużych pieniędzy od Roc Nation, ale to najlepszy czas jego kariery, a nie moment na odcinanie kuponów. Dyspozycja jaką pokazał rozmontowując Smitha świadczy o tym, że Andre nie próżnuje na treningach i nie znać po nim śladu rdzy.

5. Guillermo Rigondeaux (15-0, 10 KO) - Niestety nie można nawet napisać, że sytuacja „Szakala” przypomina Wardową, bo tu jest znacznie gorzej. Guillermo został pozbawiony pasa WBO, a co gorsza nie podpisał, jak spekulowano, umowy z Alem Haymonem. Na przeszkodzie stanęła albo promująca Kubańczyka grupa Caribe albo Haymon po prostu nie chce, by Guillermo skasował jego gwiazdki. Bob Arum powraca do tematu walki z Wasylem Łomaczenką. Tyle tylko, że jeśli do tego dojdzie, to będzie to na zasadach podobnych do meczu Terence’a Crawforda z Yuriorkisem Gamboą. Waga i wszystkie inne okoliczności będą sprzyjać Ukraińcowi, który jest równie wspaniałym bokserem, z tym że młodszym, silniejszym i większym niż Rigondeaux.

6. Manny Pacquiao (57-6-2, 38 KO) - Pada masa nazwisk w kontekście powrotu „Pac Mana” na pożegnalną walkę, a Filipińczyk podkręca atmosferę sygnalizując, że trwają rozmowy o rewanżu z Mayweatherem. Forma Manny’ego po kontuzji jest wielką niewiadomą, ale nie można wykluczyć, że Pacquiao ma wciąż wiele do zaoferowania. Czy rzeczywiście dojdzie do przekazania pałeczki Terence’owi Crawfordowi, czy też Arum chce, by nazwisko „Buda” krążyło w mediach. Amir Khan twierdzi, że jest liderem wyścigu do Pacquiao, ale Brytyjczyk stał się bardziej celebrytą niż bokserem i niewielu bierze już jego słowa poważnie. Tak, czy inaczej zarówno Pacquiao vs Crawford, jak i Pacquiao vs Khan to dobre wiadomości dla fanów.

7. Władimir Kliczko (64-3, 53 KO) - Hegemona wagi ciężkiej bronią wyniki i długoletnia dominacja, ale przychylamy się do słów: „Nie wiadomo kto tak naprawdę jest liderem P4P, ale na pewno nie jest to Władimir Kliczko”. Czy to słowa hejtera Wowy, jakich nie brakuje. Nie. To powiedział Giennadij Gołowkin, człowiek który grupie Kliczki sporo zawdzięcza i któremu trudno przypisywać mu złą wolę.

„Przed Kliczką ciężkie czasy, grono jego potencjalnych oponentów nijak się ma do drugoligowej plejady jego rywali w postaci przechodzonego Mormecka, Lepaia czy bezpłciowego Pianety. Tragedią Kliczki jest fakt, że przez całe lata nie miał godnych przeciwników, a teraz, będąc na ostatniej prostej swojej wspaniałej, historycznej kariery, będąc na samym szczycie, będzie musiał wspiąć się na szczyt tego szczytu, aby uporać się z nowym pokoleniem wschodzących pięściarzy. Jeśli pokonałby Furyego, Wildera i Joshuę, odszedłby w glorii i chwale jako bez wątpienia jeden z najwybitniejszych mistrzów wagi ciężkiej. Czas jednak działa na jego niekorzyść, i wielce prawdopodobne jest, że któryś z młodych wilków upoluje starego mistrza, pasy znajdą nowych właścicieli i będziemy świadkami narodzin nowej złotej ery, w której karty rozdawać będą dwumetrowi giganci. Najbliższa walka, mogąca stać się prologiem do owej złotej ery, już pod koniec listopada…” - to możecie przeczytać w felietonie @Kosmonauty i to dobre streszczenie sytuacji Władimira.

8. Tim Bradley (32-1-1, 12 KO) - Kolejny pięściarz, którego miejsce broni resume, a którego loty ostatnio nie były zbyt wysokie. Zarówno zmagania z Diego Chavesem, jak i Jessie Vargasem pokazały, że w boksie „Pustynnej Burzy” brak dawnej świeżości, „głodu” i zapału. Powody mogą być dwojakie. Albo Tim odczuwa już skutki trudnych pojedynków albo, co jest wersją optymistyczną, pewna formuła się wyczerpała i czas poszukać nowych inspiracji. Za tym drugim wariantem optuje Bradley, który zwolnił wieloletniego trenera Joela Diaza i związał się z Teddym Atlasem. Efekt nowej miotły bywa spektakularny, ale czasem doprowadza też do efektownej katastrofy. Zwłaszcza kiedy nowy trener zbyt mocno i w zbyt krótkim czasie stara się odcisnąć swoje piętno na podopiecznym. Tim jest zachwycony Atlasem i trickami z worka Cusa D’Amato, jakie zna Teddy, który uczył się od legendarnego szkoleniowca. Jeśli Bradley w ringu z Brandonem Riosem zechce być Mikiem Tysonem, to może napytać sobie biedy, bo co jak co, ale w budce telefonicznej „Bam Bam” bije się świetnie. Ta walka może być lepsza niż na pierwszy rzut oka się wydaje.

9. Juan Francisco Estrada (33-2, 24 KO)- Mistrz WBO i WBA w wadze muszej, podobnie jak pogromca Gonzalez, zalicza stały progres, co widać po raz kolejny w dekonstrukcji Hernana Marqueza. Pierwszy pojedynek z „Chocolatito” stał na bardzo wysokim poziomie, a teraz może być jeszcze ciekawiej. Do tego właśnie próbuje doprowadzić HBO, które jednak będzie musiało godnie zapłacić małym wojownikom. Gonzalez żąda miliona dolarów za rewanż z Meksykaninem i ma do tego całkowite prawo. To nie tylko świadectwo, że Roman zna swoją wartość, to także świadectwo klasy jego rywala.

10. Naoya Inoue (8-0, 7 KO) - „Potwór” powróci pod koniec roku i z pewnością zachwyci i zadziwi po raz kolejny. Trzymajmy kciuki, żeby kontuzje nie pokrzyżowały tej klariery, bo potencjał Japończyka dopiero zaczyna być uwalniany. Prognoza jest grubo na wyrost, ale jeśli ten zawodnik będzie zdrowy, to ma szanse stać się pierwszym królem P4P z Kraju Kwitnącej Wiśni. Rozmiary pozwalają mu konkurować jeszcze w kilku wyższych kategoriach wagowych.

Z pewnością tacy fighterzy jak Terence Crawford, Erislandy Lara czy Miguel Cotto zasługują na równie duży poklask, ale tymczasem u nas jeszcze poza dziesiątką, co oczywiście jest kwestią gustu i przedmiotem do dyskusji.

Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-10-15, 13:06   #2 (permalink)
challenger
  
 
Avatar mis64
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 1740
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Kocham boks Inoue, ale resume Lary jest bardzo mocne. Nie wstawiałbym jeszcze Japończyka do TOP 10.
Lara na nr 10, Inoue narazie out. Reszta okej, dobry ranking
mis64 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-10-15, 15:49   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Dec 2013
Postów: 184
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Biorąc pod uwagę wszystkich pięściarzy świata, z każdej kategorii wagowej zrozumiałe jest, iż stworzenie TOP 10 P4P jest niezwykle trudne. W ogóle ranking jest ok, jednak wiele można by kwestionować, np:

Miejsca na podium są mocno obstawione i nie do ruszenia. Natomiast pozycje 4-7 oraz 7-10 można by kształtować do woli. Z całą pewnością Andre Ward jest jednym z najlepszych techników jakich znam. Jednak umieszczenie pięściarza powracającego po 2-letniej przerwie na 4 miejscu tylko z powodu samej klasy i dawnych triumfów jest wielkim nieporozumieniem. Paul Smith nie był pięściarzem, który mógłby zagrozić Wardowi i takie zwycięstwo nie powinno premiować żadnego zawodnika. Zwracam uwagę, że konfrontacja obu pięściarzy nie miałą charakteru "mistrzowskiego". Jak owe zestawienie ma się do Miguela Cotto czy Władymira Kliczki, którzy mają podobne lub większe osiągnięcia sportowe zarówno w boksie amatorskim oraz zawodowym? Ponadto obaj pięściarze są w chwili obecnej "mistrzami". Gdyby Lennox Lewis czy Mike Tyson wrócili na ring i pokonali np. Chrisa Arreolę to zasłużyliby na 4 miejsce P4P?

Cenię pracę, która została poświęcona na stworzenie owego rankingu oraz opublikowanie go. Tym bardziej, że z góry wiadomo, iż znajdzie się ktoś, komu się coś nie spodoba (np. mi).
Bysiorek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-10-15, 17:28   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar killleeerrr85
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 2238
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ogólnie dobry ranking... jestem na tak. Wiadomo że co do poszczególnych miejsc można widzieć małe przesunięcia w tę i wewte, ale co do zasady mógłbym się pod nim podpisać.
killleeerrr85 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 30-10-15, 01:35   #5 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Jul 2014
Postów: 1379
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ja tylko parę małych poprawek bym zrobił. Inoue zamieniłbym na Crawforda i jakoś poszukałbym miejsca dla Cotto. Wali co prawda w ch z umownymi limitami w średniej, ale to dalej wielki bokser.
clyde22 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 30-10-15, 18:35   #6 (permalink)
challenger
  
 
Avatar SlawekW
 
Zarejestrowany: Oct 2015
Skąd: Gdynia
Postów: 1947
Nominowany 3 razy w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ja nigdy nie będę w pełni przekonany, by pod czyimkolwiek rankingiem P4P się podpisać, ale też nigdy nie stworzę swojego. Przyczyna jest prosta - za mało wciąż znam się na boksie, nie interesuję się wszystkimi kategoriami wagowymi, za duże są dysproporcje w mojej więdzy na temat kategorii najwyższych, a tych najlżejszych, ktore śledzę wybiórczo.
SlawekW jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-10-15, 09:03   #7 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Problem rankingu P4P to brak jakichkolwiek kryteriów, zgodnie z którymi można katalogizować pięściarzy różnych dywizji. Zawsze będę powtarzał, że brew utartej opinii to boxrec jest najlepszym rankingiem, a to właśnie z uwagi na precyzyjne i niezmienne kryteria (algorytm). One nie zawsze muszą się nam podobać (choć mało kto z nas zna zasady (punktowanie) boxreca) ale przynajmniej są one stałe. Wiele sportów bazuje na tego typu rankingach matematycznych, choćby wspomnieć tenis. Oczywiście bokserski ranking komputerowy, w odróżnieniu od wspomnianego tenisa, ma dużo niższą wartość.. ale to nie ranking, a boks jest ułomny (w tenisie nikt nikomu nie dobiera rywali, nikt nie rozgrywa spotkań wyłącznie na swoim korcie). Boks jest pełen ułomności w tym zakresie, niemniej warto bardziej doceniać boxrec (matematykę).

Jak na mój gust, podobnie jak kolegi wyżej, umieszczenie Warda na 4 miejscu jest co najmniej dyskusyjne i w przypadku naszego rankingu jest wyrazem kompromisu... "Super Six" to zamierzła historia..., ale z jakiegoś powodu (nie będę rozpisywał się z jakiego) kibice chcą widzieć Warda w czubie... Wg mnie sukcesy Warda są generalnie demonizowane... To nagłośnienie i popularność "Super Szóstki" sprawiło, że Amerykanin po dziś dzień odcina kupony... jedzie na nazwisku, a przecież nic wielkiego nie dokonał. Ot, wygrał z dwoma, trzema, może czterema czołowymi bokserami swojego limitu... gdzie nie każdy był prime. Czymże jest reasume Warda porównując je do bilansu Nietesa z junior muszej.. (?)

P4P to przeplatanka sukcesów boksera z jego klasą (umiejętnościami). Inoue to gigantyczny talent, zdobywca pasów w dwóch dywizjach. To być może najbardziej niezwykły zawodnik współczesnego boksu.
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-10-15, 09:51   #8 (permalink)
contender
  
 
Avatar Nelson
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1436
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Jak na mój gust, podobnie jak kolegi wyżej, umieszczenie Warda na 4 miejscu jest co najmniej dyskusyjne i w przypadku naszego rankingu jest wyrazem kompromisu... "Super Six" to zamierzła historia..., ale z jakiegoś powodu (nie będę rozpisywał się z jakiego) kibice chcą widzieć Warda w czubie...
Pewnie chcą go widzieć w czubie z powodu jego umiejętności, które stoją na najwyższym poziomie. Ward z dobrym promotorem i dobrze prowadzoną karierą powinien powinien być znacznie bogatszy i znacznie bardziej doceniany. To problemy promotorskie i brak walk sprawiają, że Andre nie jest należycie doceniany. Jego dzisiejsze miejsce w rankingu P4P jest mało istotne, bo on zaczął na poważnie wracać i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem za kilkanaście miesięcy sytuacja będzie wyglądać zupełnie inaczej.
Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Wg mnie sukcesy Warda są generalnie demonizowane... To nagłośnienie i popularność "Super Szóstki" sprawiło, że Amerykanin po dziś dzień odcina kupony... jedzie na nazwisku, a przecież nic wielkiego nie dokonał. Ot, wygrał z dwoma, trzema, może czterema czołowymi bokserami swojego limitu...
A czego takiego dokonał Gołowkin, dzisiaj najlepszy dla wielu bez podziału? Też pokonał dwóch czy trzech czołowych pięściarzy swojego, SŁABEGO limitu wagowego. Najlepszy rywal Kazacha jest gdzieś na poziomie Abrahama, który nie jest najcenniejszym skalpem Warda, więc o czym tu mowa. Amerykanin w swoim czasie wyczyścił bardzo mocną ówcześnie super średnią, Gołowkin zrobił to samo wagę niżej, tylko poziom zawodników tych kategorii działa zdecydowanie na korzyść Warda.
Nelson jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-10-15, 10:38   #9 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Nelson Zobacz post
Pewnie chcą go widzieć w czubie z powodu jego umiejętności, które stoją na najwyższym poziomie. Ward z dobrym promotorem i dobrze prowadzoną karierą powinien powinien być znacznie bogatszy i znacznie bardziej doceniany. To problemy promotorskie i brak walk sprawiają, że Andre nie jest należycie doceniany. Jego dzisiejsze miejsce w rankingu P4P jest mało istotne, bo on zaczął na poważnie wracać i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem za kilkanaście miesięcy sytuacja będzie wyglądać zupełnie inaczej.

A czego takiego dokonał Gołowkin, dzisiaj najlepszy dla wielu bez podziału? Też pokonał dwóch czy trzech czołowych pięściarzy swojego, SŁABEGO limitu wagowego. Najlepszy rywal Kazacha jest gdzieś na poziomie Abrahama, który nie jest najcenniejszym skalpem Warda, więc o czym tu mowa. Amerykanin w swoim czasie wyczyścił bardzo mocną ówcześnie super średnią, Gołowkin zrobił to samo wagę niżej, tylko poziom zawodników tych kategorii działa zdecydowanie na korzyść Warda.
Ward to bokser bardzo wysokiej klasy, ale jednym tchem wymienię dzisięciu tej samej klasy, choćby wspomnieć z naszego rankingu Estradę. Ale to nie Estrada, a Ward jest na czwartm miejscu..., mimo, że ani klasa rywali, ani styl zwycięstw nie przemawia za Amerykaninem.. Tymczasem to Meksykanin jest aktywny. Frocha (największy skalp Warda) w tym samym stylu wypunktował zupełnie niedośwadczony Dirrell... więc nie przesadzajmy z tą wielkością sukcesów Warda. Tego nie da się porównać do triumfu Rigo nad Donaire'em, czy Estrady nad Vilorią..

Andre nie jest należycie doceniany? Gdzie nie jest doceniany, bo patrząc na rankingi, jest odwrotnie. Andre strzelił focha i nie walczył przez dwa lata do końca umowy... To nie promotor stworzył problem, a zawodnik, który domagał się zmian, albo rozwiazania kontraktu.

Gołowkin jest bardzo aktywny, zbiera punkty, a na tym bazują rankingi. Wygrywa z czołówką w stylu, o jakim 99% zawodników może pomarzyć... Jeżeli zatem ktoś w takim stylu wygrywa z boserami klasy Abrahama.. przekładając to na super średnią jak to ująłeś... (??)
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 31-10-15, 11:03   #10 (permalink)
contender
  
 
Avatar Nelson
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1436
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Ward to bokser bardzo wysokiej klasy, ale jednym tchem wymienię dzisięciu tej samej klasy, choćby wspomnieć z naszego rankingu Estradę.
Chętnie bym tę dziesiątkę zobaczył. Widocznie w zdecydowanie inny sposób oceniamy klasę poszczególnych zawodników.
Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Andre nie jest należycie doceniany? Gdzie nie jest doceniany, bo patrząc na rankingi, jest odwrotnie. (...)Gołowkin jest bardzo aktywny, zbiera punkty, a na tym bazują rankingi. Wygrywa z czołówką w stylu, o jakim 99% zawodników może pomarzyć... Jeżeli zatem ktoś w takim stylu wygrywa z boserami klasy Abrahama.. przekładając to na super średnią jak to ująłeś... (??)
Oczywiście, że jest niedoceniany, bo pod względem umiejętności, to wyższa półka niż Gołowkin. Mnie jednak od dawna bardziej imponują umiejętności techniczne, defensywne, niż zawodnicy bazujący na przewadze siłowej i bardzo mocnym ciosie. A co do tych szczegółów kontraktu Warda, to nie wnikam. Gość w każdym razie długo nie walczył i to jest fakt bezsprzeczny. Wiem, że jego styl nie jest lubiany przez większość, ale z innym lepszym zapleczem to on powinien sprzedawać PPV, a jak widać daleko mu do tego i to miałem na myśli.
Gołowkin to np. mnie zaimponuje jeśli dalej będzie tak wygrywał w super średniej. Jeżeli na stałe zostanie w średniej, to nie sądzę, by ktoś o nim na dłużej pamiętał. Może pobić jakiś rekord liczbowy, czy coś w ten deseń, ale naprawdę wielkich walk to on nie stoczy. Jeżeli to ma być zawodnik czołowej klasy P4P, to on posługując się Twoją retoryką i złośliwościami walczył w najlepszym wypadku z "Robertami Guerrero" (którego tak wypominasz Mayweatherowi) i nie ma nawet widoków na nic lepszego. Chociaż większość jego rywali bardziej pasuje w tym odniesieniu do Berto. Nie mówię, że on nie jest świetny, ale z nikim najwyższej klasy nie walczył.
Nelson jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Ranking P4P według Boxing.pl po „Walce Stulecia” Andrzej Pastuszek Publicystyka 16 23-05-15 16:32
Łukasz Janik dla boxing.pl przed walką z Afolabim: będę gryzł liny, żeby wygrać Wiechu Wywiady 6 01-11-13 19:00
Boks vs MMA. AdIPOL Szatnia 18 18-03-11 21:43
Przegląd kategorii wagowych okiem laika Adrian Golec Publicystyka 11 11-06-10 09:15


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:36.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.