stare 03-05-15, 19:59   #1 (permalink)
prospect
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2013
Postów: 648
Nominowany 124 razy w 17 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 9
Domyślnie Relacja z "walki wszech czasów"

Z przyczyn, o które teraz mniejsza, nie mogłem ubiegłej nocy obejrzeć walki wszech czasów. Jednak dwa dni temu poprosiłem swojego przyjaciela, który zamierzał pojedynek obejrzeć, aby sporządził mi jak najdokładniejszą relację z tego, co będzie się działo w nocy z 2 na 3 maja („Z drugiego na którego?” - musiał upewnić się przyjaciel, bo dokładność to jedna z jego największych zalet). Pragnę zaznaczyć, że mój przyjaciel to prawdziwy, choć ekscentryczny fanatyk boksu, więc w ogóle nie zamartwiałem się tym, że ominie mnie pojedynek Floyda Mayweathera z Mannym Pacquiao. Wiedziałem bowiem, iż czytając jego sprawozdanie ze starcia wszech czasów poczuję się tak, jakbym tę walkę oglądał na żywo.

Przyjaciel nie zawiódł, a ponieważ prawdopodobnie są tacy, którzy tak jak ja walki nie oglądali, przytaczam wiadomość, którą otrzymałem od niego kilka godzin temu. Oto ona:

No więc wczoraj poszedłem spać wcześniej, gdyż wykalkulowałem sobie, że jeśli szybko zasnę, to szybciej minie mi czas pozostały do walki wszech czasów. Walka wszech czasów miała się zacząć o 5.30, ale wstałem godzinę wcześniej, aby móc delektować się tą słynną atmosferą wyczekiwania, kiedy to napięcie rośnie z minuty na minutę. Podobno narkomani najbardziej cenią sobie tę krótką chwilę przed zażyciem - i wiesz co, coś w tym jest... Walka wszech czasów, Floyd Kardashian… znaczy Mayweather kontra Manny Pacquiao. Kibice boksu na całym świecie czekali na ten pojedynek od wieków, czyli od jakichś 6 lat. Pierwsze przymiarki do tej walki miały miejsce w 2009 roku; roku, w którym starli się m.in. David Haye i Nikołaj Wałujew. Pamiętam, oglądałem tę batalię, tę wojnę niemalże. Modliłem się w duchu, aby przeżyć jeszcze kiedyś coś podobnego, takie emocje. No ale wracając, obudziłem się o 4.30, wypiłem kawę i włączyłem telewizor, a teraz jest 4.55.

Piszę na bieżąco, aby żaden szczegół mi nie umknął i abyś ty bardziej mógł wczuć się w klimat tej rywalizacji. Jest akurat studio TVP i od razu poznaję, że będę oglądał walkę wszech czasów, a nie jakąś walkę dekady czy roku. W studiu, obok Andrzeja Fonfary, siedzi Daniel Olbrychski, który kiedyś w serialu grał nawet trenera boksu. Prowadzący Marek Rudziński też niczego sobie: były koszykarz. Ale pojawia się pewien problem. Chodzi o imię polskiego pięściarza o nazwisku Michalczewski. „Krzysztof? Krzysztof. Krzysztof Michalczewski. Nie, Dariusz. Dariusz Michalczewski.” - Panowie Olbrychski oraz Rudziński szybko wychodzą cało z opresji. Od razu przeklinam w duszy swoje lenistwo, ponieważ mogłem obudzić się wcześniej i oglądać galę, a tym samym studio, od początku. Przenosimy się do Las Vegas.

Wreszcie, walka wszech czasów tuż, tuż. Najszlachetniejszy ze sportów pokaże swoje prawdziwe oblicze. Zero blichtru, zero tandety. Dwóch wojowników stojących naprzeciwko siebie, proste reguły, wielowiekowa tradycja, odniesień do kultury mnóstwo, wiesz o czym mówię, za to kochamy boks. Najpierw hymn Filipin, pięknie wykonany. Później „Oh, say can you see…” Jamie Foxx przechodzi samego siebie, wykracza dalece poza melodię, pieśń szybuje, jakby zwiastując, że czeka nas tej nocy coś magicznego. Wtem, kamera na widownię, niech wszyscy zobaczą, jakie osobowości interesują się boksem. Jest Nicky Minaj, jest Paris Hilton, wszyscy są, nawet gwiazdy pośledniejszego gatunku się załapały, widać Roberta de Niro, Leonardo di Caprio, czy Denzela Washingtona.

Pierwszy wchodzi "PacMan", muzyka nie za bardzo: „Thunderstruck”. Jednak po chwili się zmienia i pobrzmiewa utwór skomponowany i zaśpiewany przez samego zawodnika. Szczegółów nie znam, ale rzecz warta uwagi. Taki spokojny, melodyjny, na wyciszenie, nawet się zastanawiam, czy to aby nie Anna Maria Jopek. Wchodzi PacMan, a za nim Freddie Roach. Idą, ale nagle stop! Wiedziałem, wiedziałem, że coś się będzie dziać już od samego początku. Freddie wyjmuje telefon i- ale super, aż się poderwałem z krzesła - robią sobie z "PacManem" „selfie”. Coś niesamowitego, „selfie” w drodze do ringu na walkę wszech czasów?! To ja od razu na twittera, żeby zobaczyć komentarze (jednym okiem cały czas na telewizor). A tam w komentarzach na razie bez eksplozji, jakaś pani przewiduje, że Floyd pokona Mayweathera. Bez eksplozji na twitterze, ale w ringu już Manny, już czeka na Pacquiao. Idzie Mayweather, kostium za półtora miliona dolarów, buty pewnie dwa razy tyle, a z tyłu Justin Bieber (jego hity, jeśli nie znasz: „Baby” i „As long as you love me”). Jest naprawdę bombowo!

„Obey my commands at all time” - rozsądnie zaznacza Kenny Bayless przed pierwszym gongiem. Rozsądnie, bo gdyby tak zostawić tych dwóch wojowników bez kontroli to niechybnie by się pozabijali, zwłaszcza Mayweather wygląda na tego, co to gotów od razu rzucić się na rywala i katować go, mordować go bez wytchnienia przez 12 rund. Publiczność wstaje.
I w końcu pierwsza runda, i to jaka! Taka, o której marzyłem od czasu walki Haye’a z Wałujewem. Obaj jak krążą wokół siebie, jak się poruszają, ciosów na razie nie ma, ale mówię ci, w tej rundzie było wszystko. A pod koniec jeszcze Mayweather zamarkował jedno uderzenie, i później dwa kroki w tył, i gong. Publiczność siada, trzeba odetchnąć. Dobrze, że mam wodę mineralną, bo w drugiej rundzie to samo, Pacquiao szybki na nogach, Mayweather też, runda wyjątkowo długa, myślę sobie, ale nie, 2.55, jak pozostałe. I trzecia, i czwarta, i piąta, później szósta, ja cały spocony, walko, trwaj…

W przerwie znowu kamera na publiczność, jakby nam jeszcze mało było tego, co na ringu. Są starzy mistrzowie, Holyfield, Sugar Ray Leonard, jest Lennox Lewis. Widzę, że miny mają jakieś dziwne. Nie dziwne, że dziwne, myślę sobie, głupio się czują. Za ich czasów to nie było takich walk, no, czasem też jakieś emocje były, ale to nie to samo, walka wszech czasów jest teraz. Nawiasem mówiąc, niech się nie dziwią, że oni nie zarabiali takiej kasy. Dzisiaj walczą artyści, a oni się naparzali jak wariaci. Pacquiao i Mayweather ani jednego zadrapania na twarzy. Poezja, wirtuozi defensywy. A wystarczy sobie przypomnieć walki Holyfielda z Bowem, żadnej obrony, zero finezji.

A później rundy 7., 8., 9. i 10.!!! Ależ forma Mayweathera, a jaki Pacquaio, brawo obaj! Ech… A jak wtedy Mayweather raz w jedną stronę, raz w drugą, a Pacquiao za nim, i nie może go trafić. Koniec 10. rundy, kto wygrywa? Nie wiadomo, zerkam na statystyki ciosów. Mayweather przez 10 rund 6 ciosów celnych na 11 wyprowadzonych, Pacquiao 7 celnych na 63 wyprowadzone. Ostatnie dwie rundy zdecydują o zwycięstwie.

Jakiś bokserski ignorant pisze na twitterze, że więcej ciosów to on wczoraj zadał swojej żonie, jak mu nie chciała przynieść piwa, ale tacy to zawsze nieproszeni się odzywają. Runda 11. i 12. Najpierw 11., a później 12.! To już właściwie wojna na wyniszczenie. Ostatni gong, a ja nadal nie wiem, kto wygrał. Znowu zerkam na statystyki ciosów. Mayweather? Bez zmian. Pacquaio - celnych nadal 7, ale wyprowadzonych już 96.

A realizator jeszcze przed werdyktem podgrzewa i tak rozgrzaną do czerwoności atmosferę. Znowu publiczność. Justin Bieber w garniturze (co klasa, to klasa). Później Beyonce z mężem, ale za to bez stanika. Wszyscy się zastanawiają, czy ktoś tu w ogóle wygrał, to znaczy kto wygrał, bo jednak ktoś musiał wygrać. Jeśli o mnie chodzi, to paznokcie obgryzłem aż do krwi. 118-110, 116-112, 116-112 - Floyd Mayweather zwycięzcą walki wszech czasów! Biegnie do narożnika i coś krzyczy, podobno: „Opadły wam szczęki?! Opadły wam szczęki?! Chcieliście walki wszech czasów, to ją dostaliście!

Przyjaciel



Ufam swojemu przyjacielowi, ale na wszelki wypadek chcę zapytać czytelników Boxing.pl, czy było aż tak… dziwnie? Czy tak wyglądała najbardziej oczekiwana walka ostatnich lat? Jestem tym bardzo zaniepokojony, dlatego proszę o szybką odpowiedź.

Marek Derylo jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-05-15, 20:14   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 2583
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Hahaha aż nominuję tekst twojego "przyjaciela". :D
Mnie to rozbawiło, spodziewałem się smucenia, marudzenia a jest dużo humoru,ironii, dystansu, dobry materiał do zrobienia parodii
Andre Ward jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-05-15, 22:30   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 4007
Nominowany 47 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 4
Domyślnie

Uwielbiam taką inteligentną ironię. Kolega trafił w samo sedno. Nie ważne co było w ringu, dostaliśmy walkę stulecia i cieszmy się tym!
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-05-15, 22:35   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9876
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Nie chce zabijać świętego mikołaja, ale Marek nie ma kolegów :D

Świetny tekst.
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-05-15, 05:42   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Powyższa ironia mogłaby dobrze sprawdzić się w ringu z bufonadą i moralizatorstwem Pana Garczarczyka.. Ale ich jest tam dwóch; drugi nawołuje - "wińcie Pacquiao"... (??) A może to Przyjaciela wina, czy za dużo wina?
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-05-15, 07:33   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18136
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Więcej takich tekstów proszę
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-05-15, 14:33   #7 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Skąd: Krotoszyn
Postów: 147
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Genialna szydera
eastofeden jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-05-15, 17:57   #8 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2010
Skąd: wschodnie Mazowsze
Postów: 656
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Hahahaha :D mega tekścik!!!!
Paweł Sawicki jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-05-15, 22:01   #9 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2013
Postów: 214
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

hehehe, prosto w sedno
Blazer jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Za pięć dwunasta: Kowaliow vs Pascal i Cunningham vs Głazkow Krystian Sander Newsy 67 15-03-15 04:13
Relacja i wyniki ważenia przed galą w Legionowie Black Dragon Newsy 1 25-04-14 20:11
Relacja: Witalij Kliczko ramię w ramię z Jarosławem Kaczyńskim na Ukrainie Wiechu Newsy 38 03-12-13 07:20
Relacja i wyniki z gali w Katowicach Tomasz Nowak Newsy 4 09-12-12 17:08
"Polska Gola", czyli relacja ze spotkania z Royem Jonesem Juniorem Black Dragon Newsy 18 26-05-12 09:39


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:40.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.