boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 11-07-14, 10:41   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie ''O boksie przy kawie'' - Alvarez vs Lara, odc. 8

Nie ma chyba lepszego momentu na próbę sił pomiędzy Erislandym Larą (19-1-2, 12 KO) oraz Saulem Alvarezem (43-1-1, 31 KO). Wynika to przede wszystkim z ostatnich doświadczeń ringowych obu pięściarzy. Łączą ich bowiem nazwiska dwóch innych czołowych przedstawicieli wagi junior średniej. Chodzi oczywiście o korespondencyjne pojedynki z Austinem Troutem oraz Alfredo Angulo. [To minione zestawienie obu pięściarzy z amerykańskim mańkutem będzie interesowało nas w szczególności]. To jeden z wielu przyczynków do dyskusji na temat sportowych, ale nie tylko sportowych aspektów zbliżającej się walki. Nie ukrywam, że cieszy mnie postawa Meksykanina, który zyskuje mój respekt. Dało się z jego strony słyszeć: "Mogę dobierać sobie rywali podobnie jak Pacquiao czy Mayweather, jednak w odróżnieniu od nich dobieram sobie najtrudniejszych przeciwników". Jest to naturalnie teza do dyskusji, jednak wynika z niej czytelna konkluzja. Młody Meksykanin jest dojrzałym facetem, świadomym otaczającej go rzeczywistości. Pięściarz prawdopodobnie wie, że jego wcześniejsza kariera przypominała nabijanie dojrzałych fanów w butelkę, przez co chce udowodnić swoją sportową wartość. Z drugiej strony mam wiele obaw, związanych z konfrontacją medialnej gwiazdy z pięściarzem pozbawionym przesłanek komercji. Ufam, że w odróżnieniu od werdyktów punktowych, jakie towarzyszyły Alvarezowi podczas walk z Troutem czy z „Moneyem”, presja fanów i dziennikarzy wpłynie tym razem na sędziów punktowych i nie będziemy świadkami żadnej „szopki”. Kto okaże się lepszym pięściarzem, jaką taktykę obiorą obie strony, o tym i o wielu innych aspektach sobotniej walki porozmawiam z moim redakcyjnym kolegą - Andrzejem Pastuszkiem.

______________________


Andrzej Pastuszek: Witam Adrian. Po pierwsze bardzo cieszę się, że już w sobotę zobaczymy niezwykłe jak na dzisiejsze czasy starcie czołówki kategorii, w tym wypadku junior średniej. Dlaczego piszę "niezwykłe"? Bo bardzo łatwo sobie wyobrazić bardziej komercyjne i mniej ryzykowne kierunki, w których mogłaby pójść kariera „Canelo”. Lara będzie przeciwnikiem bardzo niewygodnym dla Meksykanina plus niewiele wnosi do sprzedaży biletów czy PPV. Saul zapewne sprzedałby więcej przyłączy i pokazał się z efektowniejszej strony np. z Jamesem Kirklandem, mógłby pokusić się o pas IBF z „zardzewiałym” rodakiem Carlosem Moliną. Mógłby nawet odpuścić sobie jedną datę PPV, wiedząc, że pod koniec roku do zorganizowania jest mega-lukratywny pojedynek z nowym mistrzem WBC w wadze średniej, Miguelem Cotto. To starcie planowane jest od bardzo dawna. Raz interes zepsuł „Junito”, wybierając sobie za rywala Trouta, gdy czekała majowa data z Alvarezem, tym razem ryzykownego wyboru dokonał „Cynamon”.

Myślę jednak, że koniec końców ta decyzja jest dobra nie tylko z punktu widzenia kibicowskiego, ale też z punktu widzenia przyszłości Meksykanina. Może niekoniecznie tej najbliższej jako atrakcja PPV, ale tej długofalowej z punktu widzenia rozwoju sportowego pięściarza. 23-latek będzie miał niesamowite doświadczenia z bojów z Troutem, Mayweatherem, Angulo i Larą, więc w ogólnym rozrachunku powinno to wyjść na plus, tym bardziej że w żadnej z tych walk nie został rozbity. Nawet jeśli „Canelo” musiałby uznać wyższość Kubańczyka i doznać drugiej porażki. Na pewno trudne chwile czekają promotora, Oscara De La Hoyę, dla którego Alvarez jest właściwie ostatnią nadzieją na podtrzymanie chwiejącej się pozycji grupy Golden Boy. Saul jako jedyny z gwiazd Golden Boy odrzucił wyciągniętą walizkę z forsą Haymona i trwa lojalnie przy Oscarze. Jeśli Haymon zechce utrzeć nosa i pokazać tej dwójce miejsce w szeregu, to zapewne użył swoich wpływów w doborze sędziów. Erislandy Lara, który był przez długi czas piątym kołem u wozu w grupie Golden Boy, jest teraz pod wodzą Ala i z pewnością zechce sprawić Oscarowi psikusa.

Naprawdę nie jestem pewien, czy Alvarez będzie mógł liczyć tutaj na przychylność sędziów, tym bardziej że ostatnimi czasy byliśmy świadkami zaskakującego punktowania przeciwko faworytom - Hopkinsowi czy Mayweatherowi. Miejmy nadzieję, że będzie „czysto”, ale trzeba od razu dodać, że style Alvareza i Lary dadzą taktyczną walkę, która najprawdopodobniej będzie zostawiała pole do interpretacji, czy też nadinterpretacji dla „sprawiedliwych z ołówkami”.

Adrian Golec: Niewątpliwie kariera Saula Alvareza poszła w dobrym kierunku, jeżeli określenie „dobry kierunek” pojmujemy kategoriami sportu, a chyba obaj jesteśmy w tym przypadku zgodni. To jedyna przesłanka, dzięki której przestałem mieć uprzedzenia do rudego Meksykanina, choć kibicował mu naturalnie nie będę. Tak się akurat w moim przypadku składa, że sercem jestem niemal zawsze za zawodnikami o diametralnie innej sportowej drodze. Im ona trudniejsza, tym bliżej mi do danego boksera. Im pięściarz jest mniej doceniany przez większość fanów, tym łatwiej przychodzi mi sympatyzowanie z danym bokserem. Oczywiście nie jest to bezwarunkowe. Jako kibic muszę dostrzec w danym zawodniku pokłady sportowych możliwości, niedocenianych przez większościową opinię. „Canelo” zaimponował mi tym razem i to konkretnie. Mogłoby się bowiem wydawać, że znakomity Erislandy Lara to bokser absolutnie ostatni, z którym jakikolwiek pięściarski celebryta chciałby mierzyć się na ringu. (Namówmy „Moneya” na walkę z Larą – taki żarcik).

Starcie przybysza z "Gorącej Wyspy" z Alvarezem to pod nieobecność Demetriusa Andrade rywalizacja być może dwóch najlepszych "junior średnich". Na pewno mogę powiedzieć tak o Kubańczyku. Czy „Canelo” to również top 3 tej dywizji? Być może tak, jeszcze nie wiem. Jest kilku innych niezłych. Dotychczasowy materiał z możliwościami Meksykanina nie powala ilością stron, gdzie zapisane byłyby sensowne konfrontacje tego młodego boksera. Wydaje mi się, że Alvarez nieco „zaszalał” z próbą sił z Kubańczykiem, co nie znaczy, że mi to nie imponuje. Porażka z Floydem Mayweatherem Juniorem, do której będziemy wracać, miała specyficzne okoliczności. Niższy limit wagowy mógł moim zdaniem zablokować mentalnie „Canelo”, z uwagi na kwestie wydolnościowe, stąd zgodnie z moją oceną, słaby występ tego pięściarza. Nie od dzisiaj jednak wiadomo, że porażek z „Moneyem” nikomu się nie wypomina. Dzisiaj Meksykanin stanie naprzeciw rywala nieco podobnego, biorąc pod uwagę filozofię prowadzenia walki.

Chyba nie zgodzę się z Tobą do końca, że decyzja o pojedynku z Erislandym Larą wyjdzie młodemu na dobre. Oczywiście długofalowo walka ta może przynieść owoce, wciąż rozwijającemu się przecież pięściarzowi, ale pod warunkiem dobrego występu. Biorąc pod uwagę doświadczenie Alvareza, o którym wspomniałeś w kontekście jego ostatnich pojedynków oraz czekającej go rywalizacji, z pewnością nabiera ono wyrazistych kształtów. Niemniej długofalowe konsekwencje sobotniej walki będą uzależnione od formuły porażki. Mówię o przegranej Meksykanina dość pewnie, gdyż trudno mi założyć inne rozwiązanie. Pomijam tu naturalnie kwestie sędziów punktowych. Jestem niemal pewien, że „Canelo” nie zdominuje Lary. Czy Lara zdominuje bardziej popularnego przeciwnika? Wg mnie istnieje na to duża szansa. Sam fakt, że to Kubańczyk okaże się lepszym pięściarzem w ringu, jest dla mnie niemal pewnikiem. Pytanie dotyczy przede wszystkim skali.

Zamykając tę część dyskusji, mała porażka z Larą nie zrobi rzeczywiście wielkiej krzywdy pięściarzowi rodem z Meksyku. Mam jednak przeczucie, że były mistrz świata amatorów wyjdzie do tej walki skoncentrowany, przygotowany jak nigdy wcześniej, mając w arsenale kilka niespodzianek. Lara wie, że musi / powinien wygrać wyraźnie. Co to może oznaczać...? Jestem niezwykle ciekaw Twojej oceny szans obu pięściarzy. Następnie chciałbym skupić się na metodyce walki, jaka Twoim zdaniem będzie przyświecała w sobotę obu bokserom. Na końcu proponuję wrócić do polityki, o której wspomniałeś w drugiej połowie ostatniego akapitu.


AP: Właściwie zgadzam się z tym, co napisałeś, w całej rozciągłości. Również uważam Kubańczyka za faworyta sobotniego pojedynku, ale jednak nie za faworyta oczywistego. Widzę tu sporo niebezpieczeństw dla zawodnika, który ochrzcił się „Amerykańskim Snem”. Są to zagrożenia, które może spowodować on sam, ale też myślę, że „Canelo” postawi Erislandy’emu poprzeczkę wyżej niż Austin Trout. Rzeczywiście walka Lary z Amerykaninem była perfekcyjna, właściwie to była bezbłędna egzekucja planu taktycznego przez pięściarza z „Gorącej Wyspy”. „No Doubt” Trout był jednak wygodnym rywalem dla leworęcznego stylisty. Lepszy zasięg, precyzyjniejsza lewa ręka, więcej pomysłów i podstawy kubańskiej szkoły boksu zatriumfowały nad nieco uboższą, słabiej wyszkoloną i mniej atletyczną wersją technika-mańkuta. Alvarez wniesie do ringu więcej inwencji, więcej zagrożenia z obu rąk, fakt, że jest praworęczny i będzie mu bliżej do Lary, również mu pomoże w złapaniu kontaktu z przeciwnikiem. Pytanie o kondycję Meksykanina wciąż pozostaje zasadne. Z pewnością pozwoli sobie na więcej niż z Mayweatherem w limicie 152 funtów, ale jego ograniczenia i walka zrywami są jednak prawdopodobnie stałe i wynikają z budowy Saula. Kubańczyk powinien nękać go i zmusić do pracy przez trzy minuty każdej z rund, ale problemem Lary może być fakt, że często szuka pozycji idealnych i bywa mało aktywny jeśli chodzi o ilość ciosów. Kradzież rundy jedną, dwoma akcjami to może nie być dobry pomysł.

Spodziewam się, że Alvarez na tyle ile będzie mógł, postara się wywierać inteligentną presję zza wysokiej gardy i on również będzie szukał błędów „Kubano”, nie otwierając się samemu na kontry Lary. Erislandy oczywiście będzie obskakiwał Saula, trzymał dystans i kąsał prawym prostym, i lewą ręką na dół, ale „Canelo” będzie uważny w defensywie i będzie chronił swoją głowę przed punktowaniem. Alvarez jest inteligentny i boksuje jak weteran. Wie, że szybki Kubańczyk będzie nieuchwytnym celem i skupi się na namierzeniu czegokolwiek, korpusu, klatki piersiowej, aby tylko wybić z rytmu Larę i zamaskować późniejszy atak na jego głowę. Lara będzie uważał na niebezpieczny lewy sierp „Cynamona”, ale nawet Mayweather nie ustrzegł się przyjęcia jednego bezpośredniego. Floyd nie pokazał, że to poczuł, ale twierdzi, że jeszcze szumi mu w głowie po tym ciosie. W tamtym jednostronnym pojedynku były jednak momenty, że jedynie geniusz Floyda uchronił go przed być może nokdaunem, który mógłby zmienić całkowicie punktację. Alvarez wciągnął „Moneya” na kontrę podbródkowym, ale Mayweather w ostatniej chwili krótkim ruchem nadgarstka zmienił trajektorię ciosu, jaki zaświszczał mu tylko między uszami. Wszystko dzięki refleksowi, instynktowi walki i temu niesamowitemu, bokserskiemu procesorowi, który sprawia, że Floyd wciąż jest niepokonany.

Uniknięcie wizyty na deskach będzie również kluczem do zwycięstwa dla Lary, ale to nie zagwarantuje mu wygranej, bo ofensywnego arsenału Meksykanina nie da się zatkać aż w takim stopniu jak ofensywy Troutowej. Jest też pytanie, w jakim stopniu wpłynie na Erislandy’ego pierwsza duża walka, pierwsze PPV i możliwość zabłyśnięcia przed masową widownią? Ten cały nonsens z „American Dream” i próbami trash-talku wskazuje, że Lara może zapomnieć, kim jest w ringu i próbować showmańskich popisów. Jeśli jednak mańkut zachowa chłodną głowę, będzie „nudził”, pamiętał o nogach, dystansowaniu i użyje całej wiedzy i umiejętności, to powinien jednak wygrać więcej rund niż „Rudy”. Mam wrażenie jednak, że Alvarez wzniesie się na jeszcze wyższy poziom niż z Austinem Troutem i sprawi, że dzięki taktycznej, mądrej walce nie pozwoli się zdominować i sędziowie będą mieli powody, by wskazać na któregokolwiek z pięściarzy.

AG: Nawiązanie do Austina Trouta wydaje się w tym przypadku oczywiste. Amerykanin walczył już z Erislandym Larą i mimo wysokich umiejętności, niezłego zasięgu (wydaje mi się, że wbrew danym z boxrec Trout ma większy zasięg niż Lara. Na pewno ma większy zasięg od Alvareza) nie był w stanie sprostać szybkości i mobilności ringowej Kubańczyka. Bardzo trudno znaleźć mi jakieś sensowne przesłanki, które mogłyby wskazywać na to, że „Canelo” wypadnie lepiej niż jego amerykański poprzednik. Moim zdaniem nie wypadnie lepiej, pod określonym warunkiem. I tu przechodzimy siłą rzeczy do kwestii taktyki. Wspomniany warunek to sposób, w jakim Alvarez zechce w sobotę boksować. Nie będę oryginalny, fani złapali już chyba kontekst mocniejszych i słabszych stron boksera z "Gorącej Wyspy". Upraszczając temat, jeżeli "Canelo" zechce szachować przeciwnika, podobnie jak robił to w równej walce z Troutem czy w słabym – według mnie - występie z „Moneyem”, polegnie w stopniu co najmniej takim, w jakim uległ szybkości Lary wspomniany Austin Trout. Polegnie w stopniu, w jakim przegrał z Mayweatherem Juniorem, będąc jednak tym razem zdecydowanie mocniej obitym. Będziemy się tutaj nieco różnić, zważywszy na sympatie jakimi dzielimy tych dwóch przedstawicieli wagi junior średniej, bo tak naprawdę nie jest łatwo od tego uciec. Nawiązujesz do odwrotnej pozycji zarówno Lary, jak i Trouta. Nie jest to co prawda zasada, ale coś mi mówi, że zdecydowanie wygrane szachy mańkuta z mańkutem dają podstawy sądzić, że ów lepszy mańkut tym bardziej poradzi sobie z porównywalnym rywalem walczącym z pozycji klasycznej. „Canelo” będzie bliżej przeciwnika, to prawda, ale to działa w obie strony. Dzięki temu pojedynek może być po prostu bardziej efektowny, na który złoży się więcej ciosów w celu. Przegląd kubańskiego boksera, o ile rywal nie naciska, jest na poziomie absolutnym. Do tego wysoka elastyczność i nade wszystko szybkość zarówno rąk, jak i nóg czyni go w moich oczach niemal pewnym faworytem. To wszystko przy założeniu, że młody zechce wyboksować kubańskiego przeciwnika.

Jest jednak druga opcja. Zgodnie z nowym założeniem, „Canelo” wcieli się w agresora, wspinając się na Himalaje przygotowania fizycznego. Dobrze pracujący na nogach, bijący kombinacyjnie meksykański pięściarz mógłby, naciskając, liczyć na poważne szkody, jakie wyrządzi w takim przypadku swoimi pięściami kubańskiemu rywalowi. Tylko czy tego typu zagrywka wchodzi w ogóle w grę? Spodziewasz się inteligentnej presji - trudno mi odrzucić taki obraz rywalizacji. W takim przypadku przestaje być aktualne, że Lara na pewno zdominuje swojego rywala. Jeżeli rzeczywiście Alvarez będzie w stanie sensownie, ale i ostro naciskać, szanse tego pięściarza będą rosły.

Mamy zatem obraz walki do jednej bramki, w którym „Canelo” uprawia szachy na środku ringu z szybszym rywalem. Lara przepuszcza uderzenia Alvareza, fundując mu precyzyjne lewe proste na szczękę, po których poprawia - jak to ma w zwyczaju - mocnym lewym podbródkiem. Ciekawie wyglądają również u Kubańczyka kontry, składające się z bezpośredniego lewego haka na górę, po którym następuje prawy sierp. Mamy jednak drugi obraz pojedynku, gdzie jesteśmy świadkami agresywnego Meksykanina, nawiązującego do swojej rodzimej szkoły boksu. Jeżeli tylko spróbujemy sięgnąć pamięcią, by przytoczyć podobne konfrontacje, Meksykanie nigdy nie wypadali dobrze na tle śliskich, czarnoskórych rywali. Tym bardziej nie szachowali ich na środku ringu… „Canelo” to jednak niezły szermierz i może uda mu się połączyć typowe dla siebie umiejętności techniczne z mądrym, wyrafinowanym, acz mocnym pressingiem. Walka może przybrać wówczas niezwykle interesujący i zacięty obraz.

Każdy pojedynek ma swoją historię. Ta konfrontacja jest ze wszech miar szczególna. Spodziewam się najlepszego Lary, zapominając o wspomnianych przez Ciebie słabościach Kubańczyka. Spodziewam się również najlepszego Alvareza. Nie chcę dywagować, czy „Canelo” utrzyma wysokie tempo walki, czy też osiądzie na kilku zrywach na rundę. Gdyby czołowi pięściarze tego świata nie mieli nadludzkiej wydolności na pełen dystans dwunastu rund, pewnie zmieniłbym zainteresowania. Szanse oceniam ostatecznie na 70:30 na rzecz Kubańczyka. Jest to mieszanka analizy sportowych możliwości obu pięściarzy, połączona z kibicowskim chciejstwem. Czekam na Twoją opinię, będącą podsumowaniem naszych dotychczasowych rozważań. Możemy następnie przejść do polityki i tu chylę czoła przed Twoimi przewidywaniami. Myślisz, że czcigodny Al Haymon mógłby zrobić psikusa De La Hoi?


AP: Cóż... Na potrzeby naszej dyskusji zapewne przydałoby się, żebym w przeciwieństwie do Ciebie stanął za „Canelo”, ale jednak przychylam się do opinii, że na dzień dzisiejszy zmotywowany i konsekwentnie trzymający się taktyki Lara powinien zapewnić sobie zwycięstwo. Liczę jednak na walkę godną pojedynku o prymat w tej kategorii wagowej. Jeszcze przez chwilę, dlaczego myślę, że Alvarez spisze się lepiej od Trouta. Ta przewaga zasięgu Kubańczyka nad Troutem wynosiła 8 cm (191-183, na moje oko tym razem boxrec ma rację) i oczywiście była tylko jednym z handicupów jednego mańkuta nad drugim. Doszło lepsze wyszkolenie, timing plus nie oszukujmy się, trochę więcej tej iskry Bożej zwanej także talentem po stronie przybysza z „Gorącej Wyspy”.

Saul ten zasięg ma jeszcze skromniejszy niż Austin (179 cm), z tym że Amerykanin jest kontr-bokserem, który właściwie czuje się dobrze jedynie wtedy, kiedy ciężar ciała ma rozłożony na tylnej nodze. W tej sytuacji trudno jest przejść do wywierania presji, zwłaszcza naprzeciwko takiego tancerza jak Lara. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy Erislandy stanąłby naprzeciw „powiększonego” Guillermo Rigondeaux. Byłby w takich samych tarapatach, w jakich znalazł się „No Doubt” przeciwko niemu. „Canelo” z kolei potrafi wywrzeć inteligentną presję i będzie starał się przeplatać to z szachami na środku ringu. Tam również wcale nie musi być tak łatwo ogrywany. Precyzyjną lewą rękę Kubańczyka postara się równoważyć swoją prawą, z tym że Saul raczej celował będzie w doły czy klatkę śliskiego Kubańczyka. Będzie wybijał go z rytmu i psuł mu komfortowy kontr-boks.

Koniec końców pewnie to rudowłosa głowa odskoczy częściej, ale „Cynamon” też wypracuje sobie pozycje do zadawania ciosów. „American Dream” przekona się, że Meksykanin (Saulowi daleko tutaj do stereotypu, przypomina nieco Marqueza w swojej miłości do kontrowania i kombinacji) jest szybszy, sprytniejszy i rusza się lepiej, niż wydaje się przy oglądaniu go na taśmie. To samo zaskoczenie spotkało Trouta ponad rok temu, a jutro Alvarez powinien być jeszcze lepszy. Zakładam też, że Kubańczyk pokusi się jednak o trochę wymian, gdzie Saul chociaż kilka razy będzie miał okazje do rozwinięcia błyskotliwych kombinacji swoimi „ciężkimi” rękami. Jeśli tak się stanie, to Lara może stać się bardzo pasywny w ataku i szanse się wyrównają. Ostateczny werdykt powiedzmy siedem do pięciu w rundach na korzyść Lary. Jeśli Alvarez nie znajdzie sposobu na wyrównaną walkę i ponownie będzie tracił rundę za rundą jak z Mayweatherem, to znaczy, że przeceniam jego pięściarskie IQ. I na koniec Haymon... Al zdaje sobie sprawę, że HBO zmierza do megahitowej meksykańsko - portorykańskiej wojenki Alvarez vs Cotto. Jeśli nie może „Canelo” sobie kupić, to z pewnością może ten biznes nieco zepsuć. Porażka z Larą z pewnością skomplikowałaby sprawę De La Hoi i jego ulubieńcowi, choć „Canelo” kontra „Junito” doczekamy się zapewne wcześniej czy później. I dobrze, bo to dla fanów byłby stylowo bokserski karnawał...

AG: Dzięki za rozmowę Andrzej.

AP: Dziękuje i do następnej pogawędki przy „małej czarnej”.

__________________


"O boksie przy kawie"

Odcinek 1: ''O boksie przy kawie'' - Fonfara vs Campillo, odc. 1
Odcinek 2: ''O boksie przy kawie'' - Mitchell vs Arreola, odc. 2
Odcinek 3: ''O boksie przy kawie'' - Garcia vs Matthysse, odc. 3
Odcinek 4: "O boksie przy kawie" - Mayweather Jr vs Alvarez, odc. 4
Odcinek 5: "O boksie przy kawie" - Kliczko vs Powietkin, odc. 5
Odcinek 6: "O boksie przy kawie" - Ward vs Rodriguez, odc. 6
Odcinek 7: ''O boksie przy kawie'' - Pacquiao vs Bradley II, odc. 7

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 11-07-14, 22:48   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Postów: 6917
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dobra dyskusja, i choc kawy nie pijam, to do sniadanio-obiadu dobrze sie czytalo. Zobaczymy jak bedzie na ringu.

Link do wazenia na zywo. Jak wierzyc zegarowi na ekranie, to juz tylko troche ponad 10min zostalo do rozpoczecia.
Literatt jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
''O boksie przy kawie'' - Pacquiao vs Bradley II, odc. 7 Andrzej Pastuszek Publicystyka 4 12-04-14 10:49
"O boksie przy kawie" - Kliczko vs Powietkin, odc. 5 Andrzej Pastuszek Publicystyka 9 03-10-13 22:48
''O boksie przy kawie'' - Garcia vs Matthysse, odc. 3 Paweł Rozmytański Publicystyka 8 14-09-13 16:44
"O boksie przy kawie" - Mayweather Jr vs Alvarez, odc. 4 Adrian Golec Publicystyka 13 14-09-13 15:56


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:59.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.