stare 01-07-14, 09:53   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie Chris Byrd - "Mały Ciężki"

Chris Byrd przyszedł na świat 15 sierpnia 1970 roku w mieście Flint, w stanie Michigan. Pięściarz ma za sobą nie tylko bogatą karierę zawodową, ale i w amatorskich zmaganiach ma się czym pochwalić. W sumie to amerykański zawodnik był niejako skazany na boks. Jego dwóch braci, a także siostra mają za sobą przygodę z boksem. Pierwsze kroki w tej dyscyplinie młody Chris stawiał w akademii swojego ojca.

W roku 1989 bokser został amatorskim mistrzem Stanów Zjednoczonych w kategorii półśredniej. Dwa lata później zdobył ten sam tytuł w kategorii średniej, by w roku 1992 ponownie zostać najlepszym "średnim" w USA. W roku 1992 Byrd wygrał również Puchar Kanady, pokonując po drodze Justina Crawforda, Joe Laryeę oraz Igora Anaszkina. Wszystkich trzech rywali pokonał na punkty.

Rok 1992 był dla Chrisa zdecydowanie najbardziej udanym w jego karierze amatorskiej. To właśnie w tym roku Byrd wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie, gdzie zdobył srebrny medal w kategorii średniej. W finale lepszy od Chrisa okazał się reprezentant Kuby - Ariel Hernandez. Na tych samych igrzyskach rywalizowało wielu późniejszych znakomitych zawodowców, jak Oscar De La Hoya, David Tua, Vernon Forrest czy Montell Griffin. Po tak udanej karierze amatorskiej, zakończonej z liczbą 275 zwycięstw, naturalną koleją rzeczy było przejście na zawodowstwo.

Pierwsze trzy zawodowe walki (debiutował 28 stycznia 1993 roku) "Rapid Fire" Byrd stoczył, wnosząc na wagę od 76,7 kg do 87,5 kg. Dopiero w czwartym zawodowym starciu zaboksował jako "ciężki". Po 13 kolejnych zwycięstwach z mało wymagającymi rywalami na drodze Chrisa stanął doświadczony Phil Jackson, który odbudowywał swoją pozycję po porażce w walce o pas WBC z Lennoxem Lewisem. Do walki tej doszło 21 listopada 1995 roku. Po 12-rundowym pojedynku sędziowie wypunktowali zgodnie wysokie zwycięstwo Byrda, który przy okazji zdobył pierwszy pas w zawodowej karierze. Było to trofeum peryferyjnej federacji WBU.

Kariera Chrisa nabierała powoli rozpędu. Walki z doświadczonymi Lionelem Butlerem czy Uriahem Grantem pozwalały Chrisowi zdobywać cenne doświadczenie i wciąż się rozwijać. Słynący ze znakomitej techniki i śliskiego stylu opartego na efektownym balansie, dużej ilości ciosów bitych z bliska i dużej ruchliwości, boksujący z pozycji mańkuta Byrd sukcesywnie piął się w rankingach i pracował na swoje nazwisko. Amerykanin nie posiadał może nokautującego ciosu, ale nie przeszkadzało mu to w odnoszeniu kolejnych zwycięstw. Swoim sprytem, szybkością i refleksem doprowadzał wielu rywali do stanu bezradności. W jednym z wywiadów mówił o sobie:

- Mam niewygodny styl, taki talent dostałem od Boga. Nie jestem prawdziwym "ciężkim", ale jestem dla tych wielkich facetów prawdziwym testem - oni często nie wiedzą, jak go rozwiązać. Nawet gdy dostaję silny cios od wielkiego faceta, to nie poddaję się, nie uciekam. Jestem wojownikiem.

Po serii zwycięstw nad doświadczonymi i szanowanymi journeymanami (Ross Puritty, Jimmy Thunder) oraz wysoko mierzącymi prospektami (Elieser Castillo), legitymujący się bilansem 26-0 efektownie boksujący Byrd zmierzył się ze wschodzącą gwiazdą wagi ciężkiej - potężnie bijącym Nigeryjczykiem Ikiem Ibeabuchim. Walka transmitowana przez telewizję HBO odbyła się 20 marca 1999 roku w Waszyngtonie. Ibeabuchi, podobnie jak Byrd, był wówczas niepokonany i aż 14. z 19. dotychczasowych pojedynków kończył przed czasem. Dużym atutem Nigeryjczyka były też warunki fizyczne. Potężnie zbudowany Ike wniósł na wagę aż 16 kilogramów więcej niż wywodzący się z niższych kategorii Byrd. Walka rozpoczęła się od rozpoznawczej rundy, w której nie działo się zbyt wiele - klasyczne badanie terenu, z każdą odsłoną jednak Ibeabuchi podkręcał poziom agresji i coraz bardziej uaktywniał się w ofensywie. Wielu z wyprowadzanych przez Ike'a ciosów Byrd zdołał uniknąć, lecz nie był w stanie szybkimi kontrami z bliska zastopować zapędów rywala - jego uderzenia były zbyt słabe i nie robiły na Nigeryjczyku większego wrażenia. Ike zyskiwał coraz większą przewagę, spychał mniejszego rywala na liny, by w rundzie 5 wystrzelić straszliwym lewym z bliska, po którym Byrd padł na deski, będąc wyraźnie "naruszonym". Chris zdołał jednak szybko się podnieść, a sędzia wznowił walkę - po chwili niesłusznie wyliczając Byrda po raz drugi. Po kolejnym wznowieniu Ibeabuchi rzucił się na Chrisa z serią silnych ciosów, z których żaden jednak nie zrobił Amerykaninowi większej krzywdy. Wszystko wskazywało na to, że Byrd dotrwa do gongu. Niestety dla niego sędzia przerwał walkę na trzy sekundy przed końcem rundy. W mojej opinii prowadzący pojedynek pospieszył się trochę... Kto mógł wówczas przypuszczać, że będzie to ostatnia walka w karierze Ibeabuchiego?

Po tej dotkliwej porażce Chris nie zamierzał długo się regenerować, czy też robić sobie przerw. Wrócił na ring niecałe trzy miesiące później wygranym pojedynkiem z Johnem Sargentem, a do końca roku dołożył jeszcze dwa kolejne zwycięstwa. Na początku roku 2000 "Rapid Fire" pokonał przez TKO w 10 rundzie Davida Washingtona. Kilka miesięcy później nieoczekiwanie Amerykanin stanął przed największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze - szansą zdobycia pasa WBO wagi ciężkiej znajdującego się w posiadaniu Witalija Kliczki. Propozycję walki Chris otrzymał w niedługim czasie przed jej terminem w zastępstwie Donovana Ruddocka. Zdając sobie sprawę z okazji do zarobienia dobrych pieniędzy i szansy zdobycia mistrzowskiego pasa, Chris przyjął wyzwanie...


Pamiętna walka Byrda z Witalijem Kliczką

Walka odbyła się 1 kwietnia 2000 roku w Berlinie. Kliczko bronił tytułu po raz trzeci, który zdobył, pokonując Herbiego Hide'a. Ukrainiec, mający przewagę 18 cm wzrostu i 13 cm zasięgu, w pierwszych odsłonach walki kontrolował pojedynek. Trzymał Byrda na dystans długim lewym prostym, dokładał silne uderzenia z prawej ręki i prowadził walkę. Pierwszą naprawdę udaną dla Byrda rundą, która zapoczątkowała serię zaskakujących zdarzeń, była odsłona numer 5. W kolejnych starciach Byrd zwiększał aktywność w ataku, dobrze balansował, a ciosy, które dochodziły do jego głowy, nie robiły na nim większego wrażenia. Byrd z każdą kolejną rundą podkręcał tempo i gonił Ukraińca po ringu. Nieoczekiwany przebieg zdarzeń miał swój finał przed rundą 10. Wówczas to Ukrainiec zrezygnował z kontynuowania walki, argumentując to kontuzją barku... Nieco mnie to zdziwiło, bo jeszcze w rundzie 8, jak i 9 swobodnie bił zarówno lewą, jak i prawą ręką. Sędzia zasygnalizował przerwanie pojedynku, a Byrd oszalał z radości. Pas mistrza świata WBO wrócił z nim do Ameryki!

Opromieniony zwycięstwem Byrd zawitał do Niemiec ponownie pół roku później - pierwsza obrona pasa i pojedynek z bratem Witalija, młodszym Władimirem, który miał na swoim koncie wówczas jedną porażkę - z Rossem Purittym. Kolejne zmaganie się z rywalem górującym warunkami fizycznymi - Byrd musiał wiedzieć, co go czeka. Czy dobrze się przygotował na starcie z drugim z braci?

Walka ta miała dość jednostronny przebieg. Silniejszy fizycznie Ukrainiec sponiewierał na dystansie 12 rund mistrza, rzucając go dwukrotnie na deski, solidnie obijając i wybijając z głowy marzenia o zachowaniu pasa. Byrd nie był w stanie skutecznie bronić się przed dobrym jabem Władimira. Nie zabrakło również silnych ciosów z prawej ręki. Chris Byrd został solidnie zbity i stracił swój tytuł już w pierwszej obronie.

Chris szybko wrócił na zwycięską ścieżkę - pokonał kolejno Davida Veddera, Maurice'a Harrisa (znakomita walka i znakomita postawa Byrda - jedna z jego najlepszych walk w mojej opinii), silnego i szanowanego Davida Tuę (pokaz boksu Byrda, w dodatku wygrany eliminator IBF) oraz Jeffa Peguesa.

Kwestią czasu było otrzymanie szansy zawalczenia o kolejny pas mistrza świata. Tym razem Chris za cel wyznaczył sobie trofeum federacji IBF. Jego rywalem w walce o wakujący pas był legendarny Evander Holyfield. Do walki doszło 14 grudnia 2002 roku w Atlantic City podczas gali organizowanej przez Dona Kinga, a transmitowanej przez telewizję HBO. Świetnie przygotowany Byrd kontynuował znakomitą ringową postawę z poprzednich walk. Operując dobrze jabem, neutralizował poczynania 40-letniego Holyfielda. Evander nie był w stanie namierzyć Chrisa. Wprawdzie starał się być aktywny i narzucić własne tempo, lecz niestety dla niego ciosów celnych było jak na lekarstwo. Po 12 rundach sędziowie słusznie ogłosili wyraźne punktowe zwycięstwo Byrda, który po raz drugi w karierze został mistrzem świata "królewskiej" kategorii.

Tytuł ten Byrd piastował przez prawie 3,5 roku. Obronił się przed pretendentami czterokrotnie. Pierwszym, który próbował zabrać Chrisowi pas, był zawsze solidny Fres Oquendo. Walka odbyła się 20 września 2003 roku i miała dość wyrównany przebieg, a wynik do końca pozostawał sprawą otwartą. Po dosyć niemrawym widowisku sędziowie wskazali zwycięstwo Byrda, co wielu ekspertów uznało za wynik dyskusyjny. Byrd po walce mówił:

- Zmieniłem dziś trochę swój styl. Starałem się być bardziej agresywny, szukałem walki. Przecież mógłbym stanąć w narożniku i bić go cały dzień... Chciałem pokazać ludziom, że mogę walczyć, idąc do przodu. Żona po walce mocno mnie skrytykowała, pytała, czemu to robiłem. To nie był typowy Chris Byrd.


Chris Byrd w walce z Andrzejem Gołotą

Kolejna obrona Chrisa cieszyła się w Polsce ogromnym zainteresowaniem. Wszystko z powodu tego, że to właśnie reprezentant Polski - Andrzej Gołota - stanął przed drugą szansą zdobycia mistrzowskiego pasa. Pojedynek odbył się podczas gali organizowanej przez Dona Kinga w słynnej Madison Square Garden. Przed walką Polak zdawał się być świadomy szansy, przed jaką staje:

- Gdy Don King zaproponował mi ten pojedynek, w ogóle się nie zastanawiałem. Powiedziałem: "biorę!". Wiem, że to moja ostatnia szansa. Kolejnych nie będzie, będę już za stary. Byrd to świetny technik, sprytny, lecz wyjdę i będę z nim walczył. Po to tu jestem.

Andrzej starał się być stroną dominującą w tej walce. Był aktywny, spychał Byrda do lin, gdzie dochodziło do licznych wymian. Niestety Polak nie grzeszył precyzją w tej walce, wielu jego ciosów Byrd był w stanie unikać, wykorzystywał świetnie balans i oparty o liny efektownie się bronił. W ataku Amerykanin również prezentował się dobrze. Wiele kontrujących, szybkich uderzeń dochodziło głowy Gołoty. Po 12 zaciętych rundach i dobrym widowisku sędziowie ogłosili remis. Werdykt ten przez wielu został uznany za kontrowersyjny, a w Polsce wręcz za rabunek. Jak dla mnie, nic z tych rzeczy nie miało miejsca, a remis to było maksimum, jakie za tę walkę, mimo dobrej postawy, mógł otrzymać nasz rodak.

Pas pozostawał więc w rękach Byrda. Chris wciąż prezentował się dobrze, lecz patrząc na jego postawę w walkach z Harrisem, Tuą czy Holyfieldem, lekki regres dyspozycji był już widoczny. Do trzeciej obrony pasa IBF przez Byrda doszło 13 listopada roku 2004, również w Madison Square Garden. Rywalem Chrisa był Jameel McCline. Potężny Amerykanin prywatnie był przyjacielem Chrisa... Żony obydwu panów obserwowały walkę, siedząc obok siebie. Sam McCline przed walką przekonywał, że w ringu jednak nie będzie miejsca na sentymenty:

- To fakt. Chris jest moim przyjacielem, lecz to niczego nie zmienia. Chcę zostać mistrzem świata, ciężko na to pracowałem.

Byrd również nie zamierzał podchodzić do tej walki jakoś szczególnie ze względu na osobę Jameela, emanował pewnością siebie:

- Od walki z Władimirem przestałem myśleć o tym, jak boksuje mój rywal. Skupiam się tylko na sobie i na swoim stylu. Wychodzę, by wygrać.

McCline słynął z tego, że w początkowej fazie walki mógł zagrozić każdemu. Tak było i w tej walce. Już w drugiej rundzie Byrd wylądował na deskach. W trzeciej odsłonie Jameel solidnie obił tułów Byrda i dominował w tym pojedynku. Chris po kiepskiej postawie w pierwszej połowie walki, postanowił przyspieszyć tempo i zaczął odrabiać straty. Jameel pozostawał aktywny i agresywny, lecz przestrzelił dużo ciężkich ciosów, co odbierało mu energię. Druga połowa walki to już dominacja skuteczniejszego Byrda, który na mojej karcie zdołał zremisować, zaś na karcie dwóch sędziów punktowych nawet odrobić straty i wygrać pojedynek niejednogłośnie. Werdykt ten, jak i dwa poprzednie, został uznany za dyskusyjny. Walka na pewno mogła się podobać.

Byrd, cieszący się tytułem mistrza, kolejną obronę stoczył 1 października roku 2005. Jego rywalem był znany z defensywnego stylu DaVarryl Williamson. Pojedynek odbył się w Reno Events Center w Nevadzie i powszechnie został uznany za jedną z najnudniejszych walk mistrzowskich w historii wagi ciężkiej. Dziwić się temu jednak nie można - wolne tempo, mało ciosów, brak wymian i emocjonujących momentów. Fani na trybunach nie zamierzali ukrywać swego zażenowania. Po 12 nudnych rundach zwycięzcą ogłoszono Byrda.

Piąta obrona pasa to kolejna wizyta w Niemczech i rewanżowa walka z Władimirem Kliczką. Niestety data 22 kwietnia roku 2006 nie będzie przez Chrisa mile wspominana. Kliczko dominował, a walka miała jeszcze bardziej jednostronny przebieg niż ich pierwsze starcie. Wszystko skończyło się w 7 rundzie. Byrd został mocno porozbijany i po czterech udanych obronach stracił swój tytuł i jak się miało później okazać, nigdy go już nie odzyskał...

Po prawie rocznej przerwie Byrd wrócił na ring, pokonując Paula Marinaccio. W kolejnej walce zmierzył się z silnym Rosjaninem, Aleksandrem Powietkinem, w turnieju eliminacyjnym federacji IBF. Po walce bez większej historii przegrał przez TKO w 11 rundzie. Był to już zmierzch tego błyskotliwego i znakomitego pięściarza. Po dwóch pojedynkach w niższych limitach wagowych Chris Byrd zakończył swoją pełną sukcesów bogatą karierę.

Prywatnie Chris Byrd jest bardzo religijnym i rodzinnym człowiekiem. Jego trenerem podczas kariery zawodowej był jego ojciec, Joe Byrd, z którym świetnie się dogadywał. Jego żona, Tracy Byrd, to bardzo urodziwa blondynka, która towarzyszyła Chrisowi podczas większości jego walk, zawsze bardzo emocjonalnie je przeżywając oraz udzielając mu wielu wskazówek, co zawsze bardzo sobie cenił.

Chris był mistrzem w czasach bezkrólewia w wadze ciężkiej, ale nie nazwałbym go na pewno przypadkowym championem. Dał kilka fajnych walk, miał nietuzinkowy styl, który nie każdemu się jednak podobał i mimo braku wzrostu, siły i kilogramów potrafił się dobrze odnaleźć w najcięższej kategorii. Po zakończeniu kariery skupił się na pracy w roli eksperta bokserskiego. Jest też aktywnym użytkownikiem portalu społecznościowego - Twitter.

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-07-14, 09:56   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Pamiętam walki Byrda, gdyż były to czasy uaktywanienia się naszej tv na tym polu. TVN zaczął transmitować wówczas boks, co zbiegło się z występami Amerykanina.

Kto nie oglądał Byrd - Mccline, radzę to zrobić... co tam się działo...(??). To był ostatni występ godny umiejętności Byrda, który poza tą walką, od Oquendo zaniżał już swoje loty... Oczywiście Byrd - Ike, Burd - Tua to klasyki..
Rewelacyjny pięściarz. Jak ktoś ceni sobie walory defensywne, w wykonaniu śliskich bokserów to nie może nie kochać Byrda..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-07-14, 11:56   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie

Zgadza się, walka z Tuą to była poezja. Co tam momentami Chris przy linach wyprawiał...
Znakomity pięściarz. Chciałbym zobaczyć wersję Byrda z walk z Tuą czy Maurice'm Harrisem przeciw najlepszej wersji Davida Haye'a...
Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-07-14, 13:31   #4 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18136
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Moje dwie ulubione walki Chrisa to z Holym i McClinem. Zwłaszcza w tej drugiej kiedy Byrd zbierał na korpus w pewnym momencie zastanawiałem sie czy on jest odporny na ciosy czy McCline nie bije mocno. Spodziewałem sie też ze Chris pozniej od tych udeżeń straci kondycje a w efekcie sam zajeżdził Jameela. Do dziś zastanawiam sie również nad tym co myślały ich żony w trakcie walki.


Jeżeli chodzi o Igrzyska Olimpijskie to wydaje mi sie że on w tej walce z Hernandezem troche nie wytrzymał presji. Uważam że mogł pokonać Kubanczyka.

Warto też dodać że na jakimś amatorskim turnieju Chris walczył z Joe Calzaghe. Nie wiem niestety z jakim wynikiem i nigdy nie udało mi sie odszukać tej walki
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-07-14, 20:22   #5 (permalink)
mvp
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Postów: 128
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Thumbs up

Zgadza się, pojedynek Davida Tua'y z Chris'em Byrd'em to była żenada. Samoańczyk zbłaźnił się najbardziej w całej swojej karierze. Walka ta stała się dowodem na słabe kojarzenie faktów przez David'a, co niestety przekłada się na taktyczne upośledzenie Tua'y.
mvp jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-07-14, 23:04   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Postów: 6917
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Byrd, to byl niesamowity gosc, a jak na wage ciezka w tamtych latach byl wrecz zjawiskowy. Zawsze marzyl mi sie pojedynek z Royem Jonesem, ale z roznych powodow do walki nie doszlo, choc byly takie plany. Lewis rozniez nie walczyl z Chrisem, argumentujac to tym, ze to zaden powazny rywal.
Mocny psychicznie, niezwykle sprytny i inteligentny w ringu, to tak w skrocie caly Chris Byrd. On czul rewelacyjnie walke i wielokrotnie udowadnial to walczac z wiekszymi i silniejszymi.
Pierwszym pojedynkiem jaki mialem okazje obejrzec za posrednictwem Polskiej stacji byla walka z wyraznie past prime Holyfieldem i bylem niemal pewny zwyciezcy tego zestawienia na dlugo przed pierwszym gongiem. Wczesniej raczej go nie puszczali, ale znalem go z plyt o ktore non stop katowalem znajomego. Walka gdzie Chris pokazal swoj geniusz to potyczka z Tua, ktory zostal po prostu obity jak amator i az nie moglem uwierzyc w to co widzialem. Tamtego dnia obejrzalem ta walke jeszcze kilka razy tak bylem podjarany i zaskoczony jej przebiegiem.
Potyczka z McCline ktora przypomnial Adrian, to rowniez niesamowity pokaz chartu ducha i talentu Chrisa. Dawno do niej nie wracalem, ale z pamieci to Jeamel w pierwszej polowie zdominowal mniejszego przyjaciala, by pozniej nie sprostac zadaniu, choc walka byla bardzo, ale to bardzo wyrownana po zliczeniu puntow. Wlasciwie to wygrana McCline bylaby chyba do przyjecia. Z pamieci to punktowalem 1punktem dla Byrda, ale ze bylem jeszcze dzieciak to niewykluczone, ze dzis widzialbym to troche inaczej.



ps.Fajnie Sander, ze przypominasz takich bokserow.
Literatt jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-07-14, 16:32   #7 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Wojto
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1605
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ileż to razy duży i silny gość myślał sobie w takiej kolejności:

1 .Wychodzę do kurdupla, niszczę go, biorę kasę i idę na piwo.
2 .O cholera, sprytny jest, no dobra, nie zniszczę go, ale co ten kurdupel niby może mi zrobić?
3 .Kurwa, przegrałem :-(
Wojto jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-07-14, 08:17   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Skąd: Krotoszyn
Postów: 147
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Znów dobry artykuł. Jest pare błędów stylistycznych, nie przeszkadza to jednak zbyt mocno w odbiorze. Gratuluje!
eastofeden jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Chris Byrd vs Andrzej Gołota (17.04.2004) killleeerrr85 Strefa punktowania walk 8 17-01-17 18:05
Chris Byrd - zapomniany mistrz Krystian Sander Bokserzy na świecie 6 27-02-14 20:59
Chris Byrd vs Jameel McCline (13.11.2004) Tomasz Baranek Strefa punktowania walk 1 03-12-13 10:55
Chris Byrd vs David Tua (18.08.2001) killleeerrr85 Strefa punktowania walk 11 30-11-13 21:54
Walki Chris Byrd (1993-2009) luki29 Strefa ściągania walk 0 27-09-11 15:39


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:56.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.