boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 11-04-14, 10:45   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10697
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 50
Domyślnie ''O boksie przy kawie'' - Pacquiao vs Bradley II, odc. 7

Już coraz bliżej do soboty, do rewanżowej walki pomiędzy Mannym Pacquiao (55-5-2, 38 KO) a Timem Bradleyem (31-0, 12 KO), która będzie najprawdopodobniej najważniejszym wydarzeniem tego sezonu w boksie zawodowym. Biją się dwaj pięściarze z dziesiątki "P4P", a stawką są bardzo wysokie pozycje tego rankingu. W idealnym świecie, to zwycięzca tego starcia byłby murowanym kandydatem do konfrontacji z Floydem Mayweatherem Juniorem, ale świat boksu zawodowego rządzi się swoimi własnymi prawami i być może jedynie wzrośnie presja kibiców na takie rozwiązanie. Tak czy inaczej rewanż między Mannym a Timem powinien być bardzo ciekawym od strony taktyczno-technicznej pojedynkiem, ucztą, jakiej żaden prawdziwy fan sweet science nie może przegapić. Tego rewanżu miało nigdy nie być, gdyż „pokonany” Filipińczyk czuł, że nie musi niczego udowadniać swojemu „pogromcy”, jednak późniejsza porażka przed czasem w czwartej walce z Juanem Manuelem Marquezem i kłopot z wywołaniem do ringu Meksykanina po raz piąty, sprawiły, że jednak mamy drugą część sagi Pacquiao vs Bradley. Fakt, że to Bradley a nie Marquez triumfował w ich bezpośredniej rywalizacji w ubiegłym roku, dodaje potyczce dodatkowego sensu i w przypadku zwycięstwa filipińskiej ikony boksu, otwiera ponownie wrota dla piątej walki z Marquezem, gdyby Mayweather pozostał niewzruszony i niezainteresowany. O nadchodzącym szlagierze porozmawiam z moim redakcyjnym kolegą, Adrianem Golcem.

_____________________________


Andrzej Pastuszek: Pierwsza odsłona rywalizacji „Pac Mana” z „Pustynną Burzą” zakończyła się niezrozumiałą dla ogromnej większości bokserskiego świata decyzją sędziów, przyznającą triumf Amerykaninowi niejednogłośną decyzją sędziów. Duane Ford i C.J. Ross widzieli co innego niż reszta świata. Ja po kolejnych emisjach tamtego meczu nie widzę już bardzo wyraźnego triumfu „Pac Mana”, jednak ciągle uważam, że został skrzywdzony i zapisałbym 116-112 lub 115-113 dla Manny’ego. Było wiele teorii na temat przyczyn tego faworyzowania Amerykanina przez sędziów, włącznie z korupcją i naciskami Boba Aruma. Ja myślę, że genezą była jednak wrzawa wokół werdyktu Pacquiao kontra Marquez 3, gdzie wiele pisało się o „złodziejach z ołówkami”, którzy oszukali Meksykanina. Moim zdaniem arbitrzy podświadomie albo profilaktycznie przyznawali rundy zbliżone do remisowych Timowi. Myślę też, że po skandalu z wynikiem pierwszej potyczki, to Amerykanin tym razem może być na cenzurowanym i ciężko mu będzie zdobyć przychylność punktujących. Co o tym myślisz i jaka jest Twoja opinia na temat tego, co się stało w czerwcu 2012 roku z kartami punktowymi dwójki sprawiedliwych?

Adrian Golec: Pierwsza rywalizacja Filipińczyka z obecnym posiadaczem pasa WBO wagi półśredniej, rzeczywiście zakończyła się niezrozumiałą decyzją sędziowską. Ja również nie należę do opiniotwórców, którzy widzieli w minionej walce deklasację. Walka była na wielu płaszczyznach „bliska”, choć Amerykanin nie wygrał w mojej opinii więcej niż cztery rundy. Zdecydowana większość odsłon, choć z przewagą faworyta, nie była jednak naznaczona jednostronnym widowiskiem. (Jak wiemy, można przecież wygrać wszystkie rundy, a walka nadal może pozostać „bliska”). Nie mam zielonego pojęcia, co mogło przyświecać wówczas sędziom, którzy za nic w świecie nie powinni widzieć przewagi mniej utytułowanego pięściarza. Widzieli. Znamienne pozostają okoliczności, w których Pacquiao spóźnił się na walkę z Bradleyem, co zupełnie nie leży w jego stylu. To nie przypadek sprawił, że filipiński pięściarz przedłużył swoje wyjście między liny. Być może była to jakaś forma manifestacji, a może zajęty był zamykaniem „negocjacji”(??) Coś mi mówi, że ciemna polityka zawodowego boksu miała tu swój gruby udział; nie wierzę w „ślepotę sędziów”, gdyż umowna „bliskość” wielu rund pojedynku z czerwca 2012 roku, nie powinna stać się przedmiotem pomyłki, bez względu na uprzedzenia wyniesione z wcześniejszej walki – trzeciej konfrontacji z J.M. Marquezem. Werdykt tamtej rywalizacji nie powinien w mojej ocenie bowiem stanowić większej dyskusji. Jednopunktowe zwycięstwo Meksykanina, jak i Filipińczyka, powinno być do przyjęcia. Statystyki po walce były niezwykle wyrównane; ubolewałem wówczas, że tak wielu kibiców doszukiwało się „wałka”. Warto również przypomnieć, jak duży wpływ na odbiór trzeciej walki Pacquiao z "Dinamitą" miał w Polsce umiarkowanie, acz jednostronny komentarz redaktora Janusza Pindery.

Nie ma co wracać do tego, co było, warto skupić się na tym, co czeka nas w najbliższą sobotę. Nawet nie chcę rozpatrywać kwestii, czy tym razem sędziowie będą faworyzować Pacquiao. Wydaje się, że Filipińczyk skrzywdzony wcześniejszym werdyktem nie powinien być „oszukany” po raz drugi. Co do sportowych szans obu pięściarzy, opinie fanów wydają się podzielone. Po przegranej z Bradleyem, „Pacman” zaliczył prawdziwą porażkę, padając jak kłoda w szóstej rundzie czwartego pojedynku z legendarnym Marquezem. Mimo sportowej złości, wysokiej dyspozycji fizycznej, jakiej moim zdaniem nie wniósł między liny od lat, bokser popełnił błąd w starciu z „Dinamitą”, a ten wiedział, jak postawić kropkę nad „i”. Następnie filipiński gwiazdor zrobił sobie blisko roczną przerwę, by wrócić na ring, „prostując kości” z Brandonem Riosem. Walka z Amerykaninem pokazała niewiele, zwłaszcza pod kątem poziomu tych elementów pięściarskiego rzemiosła, jakie "Pacman" musi wnieść do Bradleya. Nadal szybki, jest w stanie walczyć w dobrym tempie przez pełen dystans 12 rund, choć sobotni rywal wymusi na nim zdecydowanie więcej, niż miało to miejsce ostatnio. „Desert Storm” ma z kolei za sobą dwa wygrane pojedynki, choć nie jestem zwolennikiem opinii, że formuła obu zwycięstw stawia Bradleya wyżej, niż zajmowane przez niego nieformalne miejsce tuż po walce z Filipińczykiem. Ciekaw jestem niezmiernie Twojej opinii, gdyż pojawia się tu kilka wątków. Mianowicie planowana forma obu pięściarzy, jak również tematyka ambicji „Pacmana”.


AP: W mojej ocenie niewysoko acz wyraźnie wygrał trzecią walkę Marquez i nie miał wpływu na mój ogląd tamtej walki nasz ceniony dziennikarz, gdyż polskich przekazów nie mam możliwości widzieć. Jednak opinie były podzielone i rzeczywiście była grupa ekspertów punktujących dla Filipińczyka. Mam wrażenie, że dla ludzi obsługujących system Compubox, te kombinacje Manny’ego mogą być po prostu za szybkie i zaliczane są tam ciosy na łokcie czy przedramiona, co można zaobserwować właśnie w pierwszej potyczce z Bradleyem. Ta agresja często jest nieefektywna, ale jednak wycofywanie się przeciwnika i zasypywanie uderzeniami przez „Pac Mana” działa również na sędziów przy ringu, którzy przywileju powtórek nie mają. Mimo wszystko dwójka C.J. Ross i Duane Ford „dała ciała” z powodów, których już nie dojdziemy, gdyż ciosów lądujących na głowie i korpusie „Pustynnej Burzy” było wystarczająco wiele, by wskazać właściwego zwycięzcę batalii. Jak już pisałem, ponowne przyjrzenie się zmaganiom znacznie złagodziło moją pierwotną ocenę, mam też znacznie więcej pozytywnego do napisania o defensywnych poczynaniach Amerykanina i jego kontr-atakach. Widzę solidne podstawy, na których Tim i Joel Diaz mogą zbudować taktykę na rewanż. Ale jeszcze chwilę porozmawiajmy o minionych 22 miesiącach, jakie przedzielają pierwsze starcie Pacquiao kontra Bradley od rewanżu, bo zapewne będziemy się różnić, jeśli chodzi o zmieniające się szanse obydwu zawodników. Moim zdaniem ten czas i zdobyte w ciągu starć z Prowodnikowem i Marquezem obycie na wielkiej scenie, i doświadczenie zaprocentują w ringu dla Amerykanina. Tim i Diaz znają już lepiej Manny’ego, którego możliwości fizyczne pomalutku, ale systematycznie się obniżają. Wpływ na to ma wiek i mają też wojny, które wyniosły fenomenalnego Filipińczyka na szczyt. To ciągle absolutny top kategorii półśredniej, bokser, który może wciąż pobić zarówno Bradleya, jak i każdego innego "półśredniego" (może poza pewnym 37-latkiem z Grand Rapids), ale jednak niedawna, niezatrzymywalna maszyna pięściarska. Pacquiao zrobił, co należało z Brandonem Riosem, nie zapomniał oczywiście tego, jak pobił kilka lat temu Antonio Margarito. Ciągle potrafi uciekać z narożników, ciągle potrafi kontrować prawym sierpowym, ciągle potrafi obskoczyć i podziurawić serią pełznącego naprzód „Bam-Bama”, ale to już nie jest ten sam dynamit... Manny i Roach chcieli pokazać w czwartym starciu z „Dinamitą”, że mogą wygrać w sposób przekonujący i rzeczywiście była tam duża agresja Manny’ego, za którą w ostatecznym rozrachunku zapłacił. Za to mieliśmy walkę roku. Obaj postawili na decydujące zakończenie rywalizacji. Manny, bo boksował zajadle jak pitbull, Marquez natomiast niemal zupełnie porzucił kombinacje na rzecz wkładania ciała w kontry prawą ręką i taktyka Filipińczyka była wodą na jego młyn. Pamiętajmy jednak, że „lucky punch” poprzedziła uprzednia wizyta na deskach M.P., pamiętajmy też, że niemal każdy cios Juana robił większe wrażenie na Mannym niż kiedykolwiek wcześniej.

Ja bardzo cenię triumf Tima nad Prowodnikowem i Marquezem. Rosjanin to bestia i jeszcze niejednokrotnie to udowodni, a Bradley przetrwał tam nieprawdopodobny ostrzał i sięgając do resztek rezerw, dowiózł wygraną. Nie sądzę, że Tim był mentalnie i fizycznie gotowy na taką wojnę, a jednak dał radę. Jego wola zwycięstwa jest nieprawdopodobna. Z Meksykaninem pokazał za to inteligencję, obnażając braki tej nowej, muskularnej, ale wolnej na nogach wersji Juana.

AG: Wracając jeszcze na chwilę do trzeciej walki Pacquiao z Marquezem, żaden z nich nie osiągnął nawet minimum swojego celu, o którym moglibyśmy mówić w kategoriach wiktorii, stąd takie walki, najchętniej widziałbym jako remisowe. Skoro nie można, wzorem z minionych czasów wydłużać rywalizacji, orzekanie zwycięstwa po 12 wyrównanych rundach budzi i budziło będzie różnego rodzaju dyskusje. Co do czekającej nas walki, mam dużą wiarę w Pacquiao oraz w jego zapowiedzi. Pierwszy pojedynek z Bradleyem nie był optymalnym występem faworyzowanego Filipińczyka i ja mu się wcale nie dziwię. Skąd czerpać motywację, kiedy jest się u szczytu „pięściarskiego gwiazdozbioru”? Jak godzić się na ból i wymuszać na sobie wylewanie ostatnich potów podczas przygotowań, skoro porównywalni na papierze rywale, kapitulowali przed filipińskim bokserem w sposób jednoznaczny. „Pacman” nie traktował tej walki jako wyzwania, nie czuł respektu, nie zakładał problemów. To nie był wysoko dysponowany pięściarz. Tym razem ma być inaczej.

Nie jestem w stanie kategorycznie stwierdzić, który z bokserów wniesie między liny więcej i na ile, w stosunku do minionej walki. Wydaje mi się, że nie zaobserwujemy spadku ogólnej formy Pacquiao, jaki jest niemal normą z tytułu wejścia w „szanowany” przez każdego sportowca wiek. Mam przecież świadomość, że Filipińczyk to fizyczne zjawisko. Jeżeli zatem „Pacman” nadal może „swoje”, przy wcześniejszym zaangażowaniu w treningi pokaże się z lepszej strony. Walka to coś więcej, niż tylko założenia taktyczne i rywalizacja na gruncie parametrów fizycznych. To również konfrontacja dusz, a ta, w przypadku multi-championa została w pewnym sensie pogwałcona przy ogłaszaniu werdyktu po walce z Bradleyem. Właściwie ukierunkowana „złość sportowa”, świadomość wagi rywalizacji, duże zaangażowanie podczas obozu przygotowawczego, wyśmienita forma fizyczna i mentalna... To wszystko powinno tym razem cechować faworyta, czyniąc go pięściarzem bardziej groźnym, niż miało to miejsce w wielu ostatnich walkach Filipińczyka.

Z pewnością Bradley zna lepiej "Pacmana", ale to działa w obie strony, zwłaszcza gdy włączył się w to emocjonalnie Freddie Roach. Nie sądzę, aby lanie z rąk Rusłana Prowodnikowa, jakie miało miejsce w wielu rundach, nauczyło Tima czegoś nowego. „Bliska” i zwycięska walka z „Dinamitą”, który jest zupełnie innym pięściarzem od Filipińczyka, to absolutne minimum, jakie oczekiwałem od Amerykanina i zgodnie z moją oceną, to nie Bradleyowi dodała walka z Marquezem. Na pewno „Desert Storm” jest zbudowany psychicznie przed występem. Jak zatem potoczy się pojedynek? Czy i tym razem będzie możliwe, aby ta niezwykła maszynka do zadawania ciosów oddała przeciwnikowi ostatnią odsłonę...(??) Wierzę, że Manny Pacquiao zleje rywala, nie pozostawiając minimum złudzeń co do swojej wyjątkowości.


AP: Wierzę, że „Pac Man” będzie maksymalnie zmotywowany do tego pojedynku, jednocześnie upieram się, że leciutki zjazd formy fizycznej Filipińczyka jest zauważalny z każdą walką. Motywacyjne „gadki” Freddiego Roacha odłóżmy na bok, gdyż szkoleniowiec każdorazowo zapowiada zmiecenie przeciwnika i powrót dawnego monstrum. Rios miał być spalony tym odzyskanym przez „Paca” ogniem w cztery rundy i tak dalej, i tak dalej. Każdorazowo można znaleźć sensowne wytłumaczenie dla tych mniej spektakularnych występów Manny’ego, ostatnio, że po nokaucie z rąk Marqueza musiał być ostrożniejszy i nie „siadać” na ciosach. Przyjmijmy, że tak jest. Oczywiście masz rację, że Pacquiao jest fenomenem fizycznym, dlatego wciąż mimo 35 latek na karku i szeregu wojen jest faworytem w starciu z młodszym i głodniejszym Bradleyem. Ta erozja możliwości megagwiazdy jest powolna, a pojedynek ze stworzonym dla „Paca” i dodatkowo podpompowanym do półśredniej Riosem, moim zdaniem może być mylący. Manny to ciągle doskonały bokser, na pewno da tym razem maksimum z siebie, bo musi zwyciężyć, żeby zostać na świeczniku. Dlatego sobotnią noc zarwę, mimo że w niedzielę wędruję do pracy.

Myślę jednak, że akcenty w rewanżu mogą rozłożyć się inaczej niż za pierwszym razem. Jeśli chodzi o Prowodnikowa i Marqueza, to te starcia dały Bradleyowi okrzepnięcie jako mistrzowi, dały obycie na wielkiej scenie i do boju przystąpi już z innych pozycji. Niektórzy trenerzy twierdzą, że wywalczenie pasa czasem daje zawodnikowi dodatkowe 30% możliwości. Tim panował już co prawda w niższej kategorii, ale teraz dobija do topu "P4P" i po raz pierwszy rzeczywiście jest uznawany za real deal. Powodów dla jeszcze lepszego Amerykanina w rewanżu jest więcej. Kluczowa dla „Pustynnej Burzy” jest praca nóg, a podkręcenie kostki w pierwszym meczu (uszkodził jeszcze drugą stopę) nie jest jego wymysłem, to widać na powtórkach. Pozbierał się w końcówce, adrenalina z pewnością pomogła, ale jego poruszanie nie było komfortowe. Ten aspekt będzie jutro lepszy i będzie to bardzo istotne dla zanegowania szybkości Manny’ego. Bradley potrafi boksować inteligentnie, choć w porównaniu do pięściarskiego intelektualisty Marqueza, jest raczej pracownikiem fizycznym. Jednak pewne ruchy Pacquiao już czytał i już potrafił wycofywać się, gdy widział zwiastuny ataku Filipińczyka. Były okresy świetnego balansu tułowia, były dobre kontry (przede wszystkim lewym sierpem), cała defensywna praca Amerykanina umknęła nam przez niesprawiedliwe zakończenie. On naprawdę w dużym stopniu ograniczył działania przeciwnika, zbierając ciosy na łokcie i przedramiona, unikając wielu z nich. Moim zdaniem jutro może być jeszcze lepiej, choć ofensywy „Pac Mana” nie da się całkowicie wyłączyć i swoje Tim musi przyjąć. Manny używa niezliczonej ilości kątów do ataku, ciągle jest piekielnie szybki, wycofuje się, schodząc do niskich, ekwilibrystycznych czasem pozycji, gdzie jest bezpieczny przed kontr-natarciem. Amerykanin musi zatrudnić swój lewy prosty w większym stopniu, nie musi nawet punktować, ale wybijać z rytmu rywala i utrzymywać dystans. Jest wszechstronny i powinien wykorzystać nogi zarówno w defensywie, jak i w ataku. Oprócz kontr-boksu także trzeba wykorzystać słabość Pacquiao, jaką jest obrona przy linach i doprowadzić do sytuacji zamknięcia „żywego srebra” w narożnikach. Bradley w miarę możliwości przejdzie do roli swarmera. Manny zmuszony do głębszej defensywy, podnosi wysoko ręce, nie widzi oponenta, można wsadzać mu uderzenia na dół, co oczywiście poluzuje jego gardę na górze. Naturalnie Tim potrzebuje doskonale wyważyć te proporcje i znaleźć odpowiednie pozycje, żeby przejść do ataku. Myślę, że stać go na to, żeby wyrwać dla siebie zwycięstwo. Wierzę, że tym razem to muskularny wojownik z Kalifornii będzie lepszy w ringu, ale co zobaczą sędziowie? Pojawiły się już żarty, że sędzia Glenn Trowbridge, który „wypatrzył” zwycięstwo Riosa nad Abrilem, ma już gotową kartę, na której widnieje 120-108 lub 119-109 dla Pacquiao. Ufajmy jednak, że nie dojdzie do kontrowersji tym razem, więc stawiam na wygraną Tima Bradleya. Niech zatem wygra lepszy. Dzięki Adrian, za jak zawsze interesującą wymianę opinii.

AG: Ja również dziękuję za rozmowę Andrzej.

______________________


"O boksie przy kawie"

Odcinek 1: ''O boksie przy kawie'' - Fonfara vs Campillo, odc. 1
Odcinek 2: ''O boksie przy kawie'' - Mitchell vs Arreola, odc. 2
Odcinek 3: ''O boksie przy kawie'' - Garcia vs Matthysse, odc. 3
Odcinek 4: "O boksie przy kawie" - Mayweather Jr vs Alvarez, odc. 4
Odcinek 5: "O boksie przy kawie" - Kliczko vs Powietkin, odc. 5
Odcinek 6: "O boksie przy kawie" - Ward vs Rodriguez, odc. 6

Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 11-04-14, 21:49   #2 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Aug 2013
Postów: 130
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jestem pewien, że Piękniś jeszcze przed bokserską emeryturą będzie chciał zarobić porównywalny poziom pieniążków co z Alvarezem. Takie możliwości może mu dać w ostatniej jego walce rewanż z Alvarezem ( pod warunkiem, że Meksykanin nie polegnie po drodze ), lub właśnie walka z Filipińczykiem. Cóż, trzymam kciuki za Mannego
darkteam jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-04-14, 10:06   #3 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Postów: 11
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Walka moze bedzie bardziej wyrownana.ale wygra znowu Pacman
Szajba jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-04-14, 10:21   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10697
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 50
Domyślnie

Cytat:
Napisał darkteam Zobacz post
Jestem pewien, że Piękniś jeszcze przed bokserską emeryturą będzie chciał zarobić porównywalny poziom pieniążków co z Alvarezem. Takie możliwości może mu dać w ostatniej jego walce rewanż z Alvarezem ( pod warunkiem, że Meksykanin nie polegnie po drodze ), lub właśnie walka z Filipińczykiem. Cóż, trzymam kciuki za Mannego

Mayweather szykuje coś grubszego pod koniec kariery, ale to już raczej nie będzie Pacquiao. Jakiś czas temu WBC miało wymusić na Floydzie zrzeczenie się jednego z pasów półśredniej lub junior średniej, ale doszło do rozmów z władzami WBC. Federacja nie tylko nie będzie naciskać na oskalpowanie Floyda, ale słyszałem o pewnych przeciekach, że może umożliwić mu dokonanie historycznego wyczynu.

Wiele lat temu Henry Armstrong dzierżył jednocześnie tytułu w wagach piórkowej, lekkiej i półśredniej. Na krótko, niemniej było to wielkie osiągnięcie. „Money” rzekomo chce spróbować zdobyć także pas kategorii średniej, a celem byłby „Maravilla” Martinez i jego pas WBC, gdyby Argentyńczyk uporał się z Cotto. Spekulowany był umowny limit poniżej wagi średniej, na co zapewne Sergio chętnie by poszedł, bo zabiegał o coś takiego od dawna. Poczekamy co stanie się w czerwcu, bo zdobycie pasa wagi średniej na pokonanym juz raz Cotto raczej nie miałoby sensu, choć tego też wykluczyć nie można.
Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-04-14, 10:49   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar SouthPaw
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 396
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Andrzej Pastuszek Zobacz post
AP: W mojej ocenie niewysoko acz wyraźnie wygrał trzecią walkę Marquez i nie miał wpływu na mój ogląd tamtej walki nasz ceniony dziennikarz, gdyż polskich przekazów nie mam możliwości widzieć. (...)Mam wrażenie, że dla ludzi obsługujących system Compubox, te kombinacje Manny’ego mogą być po prostu za szybkie i zaliczane są tam ciosy na łokcie czy przedramiona, co można zaobserwować właśnie w pierwszej potyczce z Bradleyem.
Moim zdaniem Andrzej trafił tutaj w sedno. Aby obiektywnie ocenić kontrowersyjne walki Mannego z Juanem trzeba dokładnie zrozumieć styl w jakim walczy Pacman.
To zawodnik ultra ofensywny przy tym niezwykle szybki (często chaotyczny w atakach) co jednak sprawia że jego walki są niezwykle widowiskowe. Ludzie uwielbiają taki boks. Może to mieć wpływ na przyznawanie mu bliskich rund lub nawet tych które nieznacznie przegrał.


To co pisałem wcześniej o Pacquiao bardzo wyraźnie widać właśnie w cytowanej przez Andrzeja trzeciej walce z Marquezem. Statystyki computerbox nie są miarodajne, a szczególnie bezużyteczne w ocenie takich zawodników jak filipino. Werdykt z tej walki jest moim zdaniem mocno kontrowersyjny właśnie ze względu na skuteczność Mannego.
Istotnie, Pacquiao zadawał mnóstwo ciosów, lecz niewiele z nich dotarło do celu. Kombinacje filipińczyka pruły powietrze i z każdym kolejnym razem kiedy oglądałem ich III starcie tylko utwierdzałem się w przekonaniu. Meksykanin z kolei trafiał i to bardzo wyraźnie.

Jeśli już musimy operować słowem wałek to bardziej moim zdaniem pasuje to stwierdzenie do walki Pacman vs Marquez III niż do Pacman vs Bradley gdzie walka była bardzo bliska (choć moim zdaniem wygrana przez Mannego)
SouthPaw jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Timothy Bradley vs Juan Manuel Marquez (12.10.2013) Literatt Strefa punktowania walk 46 17-09-15 15:38
Alfabetyczna lista walk + ogólne punktacje (sędziowie, użytkownicy) Paweł Rozmytański Strefa punktowania walk 8 15-06-15 00:43
"O boksie przy kawie" - Ward vs Rodriguez, odc. 6 Andrzej Pastuszek Publicystyka 1 16-11-13 10:41
"O boksie przy kawie" - Kliczko vs Powietkin, odc. 5 Andrzej Pastuszek Publicystyka 9 03-10-13 22:48
"O boksie przy kawie" - Mayweather Jr vs Alvarez, odc. 4 Adrian Golec Publicystyka 13 14-09-13 15:56


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:25.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.