stare 04-11-13, 19:22   #1 (permalink)
prospect
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2013
Postów: 648
Nominowany 124 razy w 17 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 9
Domyślnie Brutalne szachy Władimira Kliczki

Choć od walki Władimira Kliczki (61-3, 51 KO) z Aleksandrem Powietkinem (26-1, 18 KO) minął już niemal miesiąc i ukraińskiego pięściarza zdążyło do tej pory zalać morze negatywnych opinii na temat stylu, w jakim odniósł zwycięstwo, wrócę na chwilę do wydarzeń z moskiewskiego ringu. Chciałbym, mianowicie podzielić się pewnym, jak się domyślam kontrowersyjnym, ale chyba także ciekawym spostrzeżeniem, które przyszło mi do głowy po tym, jak nieporadny sędzia Luis Pabon uniósł w górę dłoń ukraińskiego hegemona.

Najpierw jednak pragnę zaznaczyć, że uważam Władimira za wybitnego pięściarza z bardzo ciekawą osobowością, o złożonym profilu psychologicznym, co nie pozostaje bez wpływu na jego poczynania ringowe i dlatego od dawna to właśnie jego karierę obserwuję bardziej wnikliwie aniżeli poczynania starszego z braci, który moim zdaniem mniej kalkuluje, jest naturalnym „zwierzęciem” bokserskim, w walce czuje się jak ryba w wodzie. Wymowną i wpisującą się w moje odczucia sceną w filmie dokumentalnym o ukraińskich mistrzach jest ta, w której Władimir mówi, że on musiał dopiero stać się fighterem, podczas gdy Witalij już się nim urodził.

Podobnie jak większość kibiców boksu, wobec suszy panującej w kategorii ciężkiej, w chwilach czasu na refleksję bokserską tworzyłem wirtualne pojedynki między Władimirem a byłymi mistrzami, kalkulując i starając się trzeźwo ocenić jego szanse. Chłodno oceniając, musiałem przyznać, że przy wielu atutach Ukraińca, wspominając poprzednie jego walki z Corrie Sandersem, Lamonem Brewsterem, czy nawet pierwsze starcie z Samuelem Peterem, nie dawałem mu wielkich szans w zestawieniach z takimi pięściarzami jak Lennox Lewis czy Riddick Bowe, którzy mogliby, wzorem Sandersa, grzecznie odrzucić proponowane przez Kliczkę bokserskie szachy, w zamian proponując krwawą bójkę w starym, dobrym, ulicznym stylu. Uważałem po prostu, że asekuracyjny, ostrożny, chłodny boks Władimira nie miałby większych szans sprawdzić się podczas ringowej wojny, gdzie niemożliwa byłaby kontrola nad każdą sekundą walki, a naprzeciw stałby rywal, któremu nie straszne ryzyko i gotowość „pójścia na całość”.

I tutaj pojawia się mój paradoksalny, być może, wniosek po walce z „Saszą”. Otóż Władimir, który oczywiście nie porwał tym kibiców, walczył tam brutalnie, fizycznie, pomagając sobie łokciami. Łamał przepisy, mieszał boks z zapasami, ale trzeba przyznać, że właśnie w ten sposób tłamsząc dzielnego Rosjanina, momentami zamiatając nim ring, pokazał rywalowi, że w ringu oprócz „eleganckich” nokautów, on - Władimir Kliczko - może także zgotować niezłe piekło.

Tym właśnie zmusił mnie do zweryfikowania poglądu na temat rozgrywających się w mojej głowie jego pojedynków z wielkimi poprzednikami. Gdzieś zniknął mi z oczu kulturalny, grzeczny Wołodia, który wieczorami przy ognisku gra na gitarze bądź dowcipkuje w amerykańskim reality show. Który trzyma nerwy na wodzy, gdy krnąbrny Derek Chisora bez ogródek pluje mu w twarz (swoją drogą, jestem ciekaw, jak zachowaliby się w takiej sytuacji Mike Tyson czy Riddick Bowe, a raczej, jak i gdzie skończyłby Brytyjczyk). Stworzony wizerunek, a także doznane porażki sprawiły, że pomimo aparycji terminatora, „Doktor Stalowy Młot” nie wzbudza takiego strachu jak Mike Tyson, nie ma w oczach szaleństwa Alego, przeciwnie, często widzieliśmy w nich strach przed porażką. Dlatego uważałem, że w starciu z Władimirem na dobrej pozycji stoją tzw. brawlerzy, którzy braki w wyszkoleniu nadrabialiby agresywnością i brutalnością. Nie wspominając już o tych, którzy oprócz posiadania wymienionych wyżej cech, byliby również wyśmienicie wyszkoleni technicznie (vide Lennox Lewis czy Riddick Bowe).
Teraz jednak zastanawiam się, czy aby „Dr Steelhammer” nie pokazał, że całkiem przyzwoicie radzi sobie w gorących sytuacjach, że może on dyktować w ringu warunki niezależnie od stojącego naprzeciw rywala, że wyciągnął już wnioski po walce z Sandersem. Moim zdaniem w pojedynku z Lennoxem Lewisem nadal by sobie nie poradził, ale nowo oszacowane szanse stawiałyby go w lepszej niż dotychczas sytuacji. Pogłoski o tym, że Władimir nie potrafi sobie jakkolwiek poradzić w walkach, w których przeciwnik wywiera na niego ciągłą presję, należy chyba już uznać za nieaktualne.

Nadal pozostały wady, ciągle widoczna jest nerwowość, wąski repertuar uderzeń (brak ciosów na korpus w walce z Powietkinem), swego rodzaju minimalizm czy schematyczność. Ale z drugiej strony…

W koszykówce często słyszy się pytanie: „Komu w decydującej akcji oddałbyś piłkę?”
Tak więc ja, pozwalając sobie na podobną zabawę dotyczącą boksu, mogę odpowiedzieć, że w dwunastej rundzie pojedynku o mistrzostwo świata chciałbym mieć przy sobie niszczycielski prawy prosty Kliczki, który uważam za jeden z najmocniejszych ciosów w historii pięściarstwa.
Oprócz tego, imponujące warunki fizyczne w połączeniu z rewelacyjną koordynacją, doskonała technika, jeden z najlepszych jabów w historii, doświadczenie, praca nóg. Czy dzisiaj można dodać do tego umiejętność poradzenia sobie w „brudnych” walkach? Chyba tak.

Bardzo prawdopodobne jest, że Władimir znajduje się obecnie u szczytu formy i jeśli nie zabraknie mu motywacji oraz za radą Bernarda Hopkinsa rzecz jasna, uda mu się dogadać z „ojcem czasem”, nieprędko zobaczymy nowego mistrza na tronie "królewskiej" kategorii. Wszyscy obecni "ciężcy", chcący rywalizować z obecnym hegemonem, mogą upatrywać swojej szansy jedynie w jakimś szczęśliwie ulokowanym ciosie na wątpliwej podobno szczęce Władimira. Choć pisząc tu o szansach, chyba i tak prawię im komplement.
Marne to pocieszenie, ale jedyne większe emocje, jakie może zapewnić nam Kliczko, to emocje towarzyszące dyskusjom dotyczącym fascynujących, choć oczywiście nierealnych starć ukraińskiego doktora z byłymi herosami dywizji ciężkiej.
Nie śmiem tu oczywiście porównywać Aleksandra Powietkina chociażby z Riddickiem Bowe'em, bo takie porównania nie mają racji bytu, to zdecydowanie różny kaliber pięściarski. Pragnę jednak zaznaczyć, że moja teza skupia się bardziej na zachowaniu Władimira w październikowej walce, gdzie, pomimo nieprzychylnych mu opinii, dał solidny argument do tego, że mógłby być czołową postacią na bokserskiej scenie niezależnie od czasu i obecnych na niej przeciwników.

Marek Derylo jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-11-13, 21:00   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 4941
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Fajnie napisany artykuł ale moim zdaniem nie wznoszacy nic nowego do niekończacych się dywagacji pt Wladymir Kliczko w zlotych czasach wagi ciężkiej.
Ja osobiscie bardziej cenie Wlada niż wiekszosc osób na tym forum ale walka z Powietkinem nie zmienila w żaden sposób mojego postrzegania jego wartosci bokserskiej. To ze młodszy z braci umie i lubi klinczowac paralizując walkę i ze łapanie rywala to jego podstawowa recepta na zagrozenie w infightingu i unikniecie wymian ciosow wiedzieliśmy już wczesniej. Nadal jednak nie wiemy, co by sie stało gdyby tak samo próbował lapac, sciągac i wywracac rywala o sile i gabarytach Lewisa, Foremana, Bowe czy chociazby Holmesa albo swojego brata którzy zapewne nie daliby mu sie stłamsic fizycznie ani w zwarciu, ani zdominowac w walce na dystans w dodatku dysponując zapewne wiekszym arsenalem środków aby dawac sobie rade w roznych sytuacjach ktorych zapewne w walce rywali tej klasy nie dałoby sie uniknąc. W dodatku ci panowie sprawdzili sie i pod wzgledem mentalnym, i pod wzgledem fizycznym a Kliczko takiego testu nie przeszedl no chyba zeby uznac walke z Peteram za wystarczajaca do pozytywnej weryfikacji.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-11-13, 22:12   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10701
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 51
Domyślnie

Bardzo ciekawy debiut. Mnie osobiście walka z Powietkinem raczej utwierdza w przekonaniu, że Wołodia nie miałby wielu atutów w konfrontacji z Lewisami, prime Bowe’ami, ale art fajnie skonstruowany i rzetelnie napisany. Mamy inne, nowe spojrzenie na sprawę, bo u nas panuje raczej sceptycyzm co do szans młodszego Kliczki w latach 90-tych. A alternatywna opinia zawsze w cenie.
Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-11-13, 23:02   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar killleeerrr85
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 2238
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

O ile z tezami merytorycznymi felietonu sie nie zgadzam, to trzeba oddać że od strony stylistyczno-"rozrywkowej" jest bardzo OK. Bardzo gładko się czyta, a myśli są oddane w sposób łatwy i przejrzysty.

Z wnioskami merytorycznymi nie zgadzam sie z tego powodu, że walka z Povietkinem podobnie jak Andrzeja utwierdziła mnie w przekonaniu, że Władek z prawdziwymi herosami tej dyscypliny miałby mecze nie do przejścia. Oczywiście walka z bezbronnym Powietkinem pokazała w jakiś dziwaczny sposób agresję Kliczki, ale chyba nie o to chodzi. Co innego gdy naprzeciw Władka stoi Powietkin a co innego gdy stoi tam gotowy na wszystko zawodnik o krasie i umiejetnościach kalibru choćby Riddicka. Wołodia mógł sobie pozwolić na wieszanie na grzecznym i mimo wszystko dość słabym fizycznie Powitkinie... Taki Bowe miałby zarówno argumenty siłowe jak i mentalne żeby ta walkę zamienić Władkowi w piekło... ale to wszystko oczywiście przy założeniu że na takie faule się Władkowi w ogóle pozwala... Gdyby centrum wagi cieżkiej nadal było USA a Kliczkowie nie mieli dominującej pozycji to takie historie kończyłyby się jak ta Lewisa z Akinwande do połowy starcia przez DQ. Summa summarum gdyby Władek chciał się tak pobawic z kimś równym pod wzgledem siły fizycznej to miałby duży problem... Ciekawy jestem co byłoby gdyby próbował "klinczować" tak Franka Bruno. A co gdyby jego przeciwnik oprócz równej mu siły miał także brutalność i był świetny boksersko... Moim zdaniem odpowiedź jest wiadoma.
killleeerrr85 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-11-13, 23:33   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Oct 2013
Postów: 205
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie Kilka groszy

Cóż temat odwieczny na którego to polu zawsze toczą się ostre spory. Czy Klitschkowie są lepsi, gorsi a może równi dawnym wspaniałym mistrzom. Więcej czy Władimir który przecież tak brutalnie przegrywał jest na tym poziomie itp itd.
Ogólnie są zawsze w owych sporach dwa bieguny, fanów i antyfanów ale to już chyba norma.
Cóż można się o to spierać latami. Moje zdanie jest następujące. Zarówno Vitali jak i Władimir byliby pięściarzami wybitnymi, mistrzami. Różnica między braćmi jest taka że Władimir częściej by przegrywał i te pasy tracił ale nie mam wątpliwości że byłby czołowym pięściarzem Hw w każdej epoce.
Vitalija jednak na razie zostawię, jest to stosunkowo łatwiejsza do obronienia teza może na inne czasy.
Jeśli zaś chodzi o Władimira trzeba zadać sobie pytanie kogo chcemy brać pod lupę? I za co go ocenimy? Za to kim się stał czy też kim był.
Mimo iż każdy mocny cios i zamieszanie w jego walkach do dziś wzbudza emocje i teksty typu "wystraszony zamroczony itd" Władimir stał się innym pięściarzem.
I tu rodzi się podstawowe pytanie na które trzeba dać sobie odpowiedź. Czy oceniamy Władka którego po części stworzył Emanuel? Nie wątpliwie moim zdaniem tak właśnie powinniśmy robić.
Idąc tym tropem Władimir stał się maszyną zaprogramowaną do minimalizowania ryzyka będąc przy tym okropnie destrukcyjną maszyną do niszczenia rywali.
To już nie ten młody chłopak który wystrzelał się z przeciętnym Purritym czy chciał jak najszybciej oddać Sandersowi zamiast przeczekać tarapaty.
Obecnie Wład w co myślę większość nie będzie wątpiła dość spokojnie odprawił by Brewstera, Riosa a z Sandersem musiałby się trochę pomęczyć.

Myślę że oceniając kogoś w historii należy patrzeć na jego najlepszy okres i na to kim się stał. Władimirowi przylepia się łatkę szklanej szczęki co jest bzdurą. Jego szczękę można ocenić co najmniej jako przyzwoitą, solidną. Ma on zaś wiele atutów w których bije na głowę nawet brata.
Praca nóg (chłop ważący 113kg jest niesamowicie szybki), porusza się jak baletnica i jest niemalże szybszy od wielu pięściarzy ważących w granicach 100kg!.
Dalej siła. Wystarczy spojrzeć na to że przestawiał w ringu Wacha, a Haye i Saszę rzucał po ringu jedną ręką.
Brak kontuzji poważnych w walkach (Bratu się zdarzały w nieoczekiwanych momentach)
Petarda będąca na liście najmocniejszych w historii z prawej ręki oraz piekielnie mocny i precyzyjny lewy.
Perfekcyjne wykorzystanie warunków itd.
Jednym słowem Władimir obecny w swoim Primie to bokser z ogromną ilością atutów. I co ważne radzie sobie idealnie w razie zagrożenia co udowodnił już wielokrotnie.
Nie dałby łatwo powtórzyć nikomu wyczynów jego pogromców i zgodzę się z autorem że mógłby nawet nieprzepisowo korzystać z swojej ogromnej siły.
Myślę że oceny poszczególnych walk to raczej zabawa. Na 10 walk z Lewisem myślę że Wład mógłby 2 lub 3 wygrać. Nie ma jednak wątpliwości że w ogólnym zarysie Lennox był lepszym bokserem i bardziej kompletnym od obu braci i należy mu się trochę wyższa lokata choćby z racji rozkładu.
Czemu piszę o 10 walkach a nie np o jednej. Uważam że boks to sport a w sporcie wszystko jest możliwe.
W wielu przypadkach można wyłączyć to że ktoś akurat trafiłby na gorszy dzień a ktoś nie. Bo zawsze jest taka możliwość.
Władek oczywiście jest miększy od brata ale ma też silniejszy i lepszy organizm oraz zdecydowanie mocniej bije, jest też szybszy. Lennox mógłby mieć przez to np wyraźniejsze kłopoty niż z Vitem/ Nie zmienia to faktu że cenie go wyżej jak i wyżej napisałem.

Bracia zdecydowanie zasługują na docenienie ich klasy na tle wcześniejszych lat które zbytnio obrosły legendą na tle dzisiejszych. Wiadomo kasa, prestiż = więcej wybitności lecz Klikowie jak najbardziej pasują do świetnych lat boksu.

Co do walki z Aleksandrem Władimir mocno mnie rozczarował. Najbardziej dlatego że miał Aleksadnra zamęczonego a nie skończył go przed czasem. Co do obrazu walki wiele osób zapomina że Aleksander dołożył do tego swoje 2 grosze. Wystarczy przypomnieć sobie o jego walce z Huckiem gdzie też w kłopotach schodził głową na wysokość jajek.
Cóż.
W każdym bądź razie Wołodia jest teraz poza zasięgiem każdego boksera. I tu znów pełna zgoda z autorem. Dodam tylko że szczęśliwy cios ala Rahman będzie miał pewnie i w tym przypadku podobne zakończenie (o ile komuś tak potężny strzał wyjdzie bo moim zdaniem z obserwacji wynika że od położenia Włada na dechy do całkowitej wygranej jeszcze długa droga) co w tamtej historii. Rewanż nie pozostawiłby złudzeń. Bo na dzień dzisiejszy nie widzę nikogo kto dwukrotnie bez pomocy szczęścia mógłby braci pokonać.

Sorry że się rozpisałem ale lubię ten temat i na starym forum zjadłem na nim zęby
BlackDog jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-11-13, 00:08   #6 (permalink)
champion
  
 
Avatar killleeerrr85
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 2238
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Problem z tą nową i ponoć lepszą twarzą Władka dajmy na to od 2005 jest taki, że on nie bardzo z kim miał od tamtego czasu tą nową twarz pokazać... On nigdy w całej swojej karierze nie mierzył się z zawodnikami topowymi. Przed dajmy na to 2000-2004 w obiegu funkcjonowali jeszcze pięściarze, którzy byli groźni i silni, a których już od dobrych kilku lat w ciężkiej nie idzie się doszukać... do takich zaliczyć należy choćby Sandersa czy Brewstera. Obaj oni nie byli żadnymi asami, ale mieli obaj odpowiednią agresywną psychikę do tego sportu, mocno bili i coś sobą reprezentowali. "Stary" Wład sobie z nimi poradzić nie mógł. Z bardzo przeciętnym Williamsonem nieco później Wład znów się turla po ringu, nie wspominając już o bardzo ciężkiej przeprawie z Peterem w której znów kilka razy zapoznał się z matą ringu... Brewster i Sanders byli to jak napisałem pięściarze, którzy coś soba jeszcze reprezentowali... Teraz przyjrzyjmy się "nowej" wersji Władka i odpowiedzmy sobie na pytanie z kim on tą nowa twarz pokazał i czy ta twarz na tle rywali z jakimi od tamtej pory walczył morze być miarodajna. Otóż byli tam tysiąc lat po prime Peter i Brewster z którymi rewanże brał gdy Ci byli już całkiem spaleni... Był tam mały Byrd naturalnie reprezentujacy zupełnie inną kategorie i bez ciosu... Był mały i bez ciosu Chambers... Był skrajnie defensywny Haye ustepujący Kliczkosowi o kilka levelów fizycznością ... Byli solidni Thompson, Ibragimov, Povietkin i Czagajew... Był w końcu cały zestaw rywali kompletnie od czapy ja Mormecki, Pianety i mniej lub bardziej Wachy. I teraz niech mi ktoś odpowie jak na przykładzie takich rywali można budować obraz nowego i lepszego Kliczki, który dzisiaj nie miałby już żadnych problemów z Sandersem czy Brewsterem... który z tych rywali miał jakikolwiek level lub argumenty na anihilację Władka jakie posiadali Sanders, Brewster czy w mniejszym stopniu Peter? który reprezentował podobną agresję, zawziętość, presję popartą nokautująca siłą ciosu i jako takimi umiejętnościami.... Otóż nie było takich rywali. Wszystko to co mamy od 2005 roku to Władek walczący z przeciwnikami, którzy nie byli dla niego absolutnie z różnych powodów groźni. Jak zatem możemy mówic o nowym Władzie jako herosie równym największym... otóż moim zdaniem po prostu nie możemy gdyż on żadną walką nie udowodnił że na to zasługuje... Wład jest dobry w specyficznym bicu pasujacych mu rywali, które kontynuuje od 2005 roku nauczony wcześniejszymi doświadczeniami. Poziom dzisiejszej wagi mu na to pozwala bo po prostu brak jest odpowiednich rywali, którzy mogliby stanowić dla niego zagrożenie, a dominująca polityka Kliczków na ringu i rzadzenie federacjami pozwala im skutecznie dobierac sobie odpowiednich pod siebie rywali, których jak na ironię dzisiaj jest jak na lekarstow, żeby nie pisac że nie ma wcale. Zobaczymy czy Władek stanie teraz naprzeciw choćby takiego Stiverna, który moim zdaniem przedstawia niewygodny dla niego styl, choc umiejetności w porównani do tych gigantów lat 90' są bardzo małe. Szczerze to wątpię w to, a jak już to spodziewam sie przynajmniej małych schodów dla Włada.

Zgadzam sie natomiast z tym, że w wielu elementach Wład jest sporo lepszy od Vitka. Dlatego jakiegoś wielkiego Vitek>Władek ja osobiście nie widzę... Obaj to w mojej opini dobrzy pięściarze, którzy doskonale odnaleźli się w realiach tego sportu, a poziom obecnej wagi cieżkiej i ich dominujaca pozycja pozwalają im na sztuczne wykreowanie się na wielkich championów krolewskiej kategorii.
killleeerrr85 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-11-13, 00:29   #7 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Oct 2013
Postów: 205
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie cóż

Dla mnie oceniasz takich pięściarzy jak Haye, czy Powietkin (zresztą całą stawkę) takim spojrzeniem że Lennox w tak krzywdzącym patrzeniu na osobę byłby dobry a nie genialny.
Bo co to za opisy że Haye kilak razy fizycznością ustępował, ten to, ten tamto.

A Brewster to w rewanżu ledwo już żywy. Cóż tak oceniając pięściarzy na pewno dojdziesz do takiego wniosku.
Najbardziej obrazuje twoje podejście tekst że Stiverne ok ale nie umywa się do dawnych lat/
A co to w dawnych latach jacyś nadludzie żyli? ? Bo coś mnie chyba ominęło. Wiadomo boks stał wtedy na poziomie wyższym, więcej było więc nazwisk lepszych ale nie popadajmy w skrajności. Tamci to 100% a taki Stiverne czy Haye 5%...

Owszem Wład pokonał kilka dobrych jak na tamte lata nazwisk i b, dobrych jak na te. Prawdą jest że nie pokonał nikogo wybitnego ale nie jest to jego winą bo razem z bratem zlali już wszystkich (obecnie czekają na nowe pokolenie).
Ogólnie to piszesz jakby Wład się jednak nie zmienił. Problem polega na tym że widać to i bez walk z Lewisami czy Riddickami. Bo Purrity czy Brewster to nie były drastyczne porażki bo Wład był dużo gorszy. Po prostu nie był doświadczony.
Dzisiejszy rozłożył by umiejętnie siły i skończył obu przed czasem. Z Sandersem zaś wykorzystałby swoją przewagę atletyzmu itd by go zamęczyć jak choćby Aleksandra.

Ja oceniam ich na poziomie tamtych mistrzów. Jednych cenie wyżej innych niżej ale to ta półka. A mianowicie pólka ponad resztę, można rzec wybitna.
Nie chcę tu wywoływać dyskusji na temat tego starcia i tego w jakim kto był stanie ale walka Vitalija z Lewisem pokazała że nie są to mistrzowie z przypadku gorsi od całej gamy wcześniejszych mistrzów. Lewis był starszy? Ok ale Vitali zdobył więcej doświadczenia itd/
Władimir natomiast musiałby wcześniej się urodzić byśmy mogli znać jego 100% których nikt w najlepszym okresie nie sprawdził. Bo gdy wyszedł na prostą znanych nazwisk było już znacznie mniej.
Nie zmienia to faktu że nie można robić z dzisiejszych niektórych bokserów czołowych pokrak które by nawet do ringu z nikim z wcześniejszych lat by nie wyszły.
Taki Haye to nie tylko kilkukrotnie fizycznie mniejszy pięściarz ale np atletyczny, zawsze przygotowany, bardzo szybki, potężnie bijący, wybuchowy bokser z świetnym balansem.

Ale nie da się oczywiście całkowicie ominąć faktu że nie z winy braci ale jednak brakuje im większych i więcej nazwisk. Tyle że nie świadczy to o tym taki Wołodia się nie zmienił bo to widać. Nie możesz z racji tego że nie miał kto go sprawdzić ala Lewis patrzeć przez pryzmat młodego chłopaka bez zaplecza pewności siebie i całej wiedzy Emanuela.
Liczy się Władek obecny w primie zarówno pod względem fizycznym, psychicznym jak i pod względem umiejętności. Jeśli zaś nie widzisz różnicy a jedyną jest dla ciebie różnica klasy rywali.
No cóż. Mam inne zdanie. Tak naprawdę w 100% nie wiemy na co obecnie Włada byłoby stać w obecnych czasach ale jak napisałem mieszanie czasów, umiejętności mistrzów i typowanie wyników może być tylko luźną zabawą. I tak nawet w 50% nie możemy być niczego pewni.
W każdym bądź razie za całokształt i to co pokazują, pokazali miejsce wśród najlepszych u mnie mają. Vit w historii trochę wyżej chyba z racji tego że nie miał tak dotkliwego punktu krytycznego, Wład niżej aczkolwiek obu cenię na równi chyba jeśli chodzi o dokonania.
Pozdrawiam
BlackDog jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-11-13, 01:17   #8 (permalink)
champion
  
 
Avatar killleeerrr85
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 2238
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wiesz żeby sprawdzić czy Władek ma nową twarz czy to nadal ta sama trzeba by Władka skonfrontować z zawodnikami o charakterystyce tych z którymi przegrywał lub ewentualnie tymi którzy dawali mu ciężkie przeprawy, tj. agresywnymi, mocno bijącymi i coś sobą reprezentującymi... Bez tego to nie można wcale mówić moim zdaniem o nowej twarzy Władka... Fakty są takie że od 2005 roku z nikim takim nie walczył... Od tamtego czasu ma w rekordzie przeciętne nazwiska i do tego pięsciarzy, którzy bardzo mu stylowo odpowiadali. jak zatem mozna dzisiaj mówić o nowej twarzy Władka??? Otóż moim zdaniem nie można bo nijak nie została ona w odpowiednich warunkach ukazana. Nie jest to żaden zarzut a po prostu zwykły fakt. Wiadomo, że nie można wszystkich jego rywali deprecjonować i wskazywac tylko na ich słabości. Chciałem tylko pokazać przez tamta wyliczankę, że żaden z nich nie odpowiada charakterystyce pięsciarzy którzy z Władkiem wygrywali, a dodatkowo co chyba jest sprawą oczywistą nie sa to delikatnie mówiąc pięściarze najwyższych lotów. Dzisiaj taki zawodnikiem, który mógłby Władkowi nie leżeć jest Stiverne. Stąd tez ciekawi mnie czy Wladek kiedyś skrzyżuje z nim rękawice czy zamiast tego będzie widzieli pojedynki dla niego bezpieczniejsze... Ide o zakład że bedzie to drugi wariant.
killleeerrr85 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-11-13, 11:08   #9 (permalink)
champion
  
 
Avatar KiDDynamite
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 2332
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

A w moim przypadku paradoksalnie ostatnie walki Władka utwierdziły w przekonaniu, że on wcale tak mocno jak sądziłem nie ewoluował. Tak jak pisze Killer to tylko poziom rywali stwarza tego typu pozory. Jak było realne zagrożenie ze strony rywala to zawsze wychodziła sraka i asekuracyjność w wykonaniu Władymira (Ibragimov, Haye, Povietkin). Ja już nie stawiam na pewne nokauty w wykonaniu Włada po tym co zrobił z Povietkinem, ktorego powinien łatwo wykończyć. Gdzie tu do takiego bydlaka jak Bowe, który swoją fizycznością potrafiłby taki klincz rozerwać, jak trzeba walnąć w tył głowy czy przegonić Władka przez cały ring lejąc dotąd aż by mu się odechciało. Już nawet nie trzeba szukać w ówczesnej ekstraklasie, jak dla mnie wystarczyłby duży, odporny na ciosy i mający szybkie ręce Briggs.
KiDDynamite jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-11-13, 12:46   #10 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Postów: 6917
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wiadomo, ze od momentu ostatniej porazki, Wowa sie w jakims stopniu rozwina boksersko, nauczl sie lepiej wykorzystywac warunki fizyczne i byc moze poprawil kilka elementow piesciarskiego rzemiosla. Byc moze obecny dominator nabral troszeczke pewnosci siebie(nikt nie twierdzi, ze facet od lat stoi w miejscu).
Zauwazylem, ze od kilku lat fani Wladimira jako argument swiadczacy o przeskoku na wyzszy level, powoluja na dlugie lata bez porazki. Wielu kibicow uwierzylo jakoby Kliczko poczynil niesamowity progres-stad te wyniki i same wygrane. Ja tego nie widze... dla mnie mlodszy Kliczko, to wciaz ten sam zawodnik, jak otrzyma cios, to panikuje, jak sie wywiera presje, to ewidentnie gubi sie, badz jawnie popuszcza w gacie(np.Povetkin). Zapewne Kliczko, dalej zle znosi przyjete ciosy i gdyby na przeciw stal ktos jak Sanders, a sedzia mialby pojecie o swojej robocie(nie faworyzowalby mistrza), to byc moze znow widzielibysmy przerazonego Ukrainca ktory czolga sie po ringu.
Kliczko w walce z Povetkinem, to powinien byc kilka razy zdyskwalifikowany i wykopany z ringu przez sedziego. To co zobaczyli kibice na calym swiecie, to byla antyreklama walki o tytul mistrza swiata. Sport tego dnia przegral, wygraly ukaldy!
Ja widzialem podczas trwania potyczki dzielnego i do konca walczacego Povetkina, ktory przez cale dwanascie rund w ogole nie "plakal", ze jest w swinski sposob trzymany i nie ma mozliwosci rozwinac swoich akcji(gdyby Rosjanin mial cwaniactwo Hopkinsa, to co chwila upadalby z placzem pod ciezarem rywala). To byl pokaz wielkiego chartu ducha Rosjanina, a jednoczesnie bezradnosci. Kliczko notorycznie faulowal, wieszal sie na Povetkinie, przygniatal go lokciami, niemal wskakiwal mu na plecy co znacznie Sashe oslabialo, a ringowy... NIC! Przeciez faule Ukrainca, byly o wiele grozniejsze dla rywala, niz walenie Goloty po jajach. Szkoda, ze ringowy o tym nie wiedzial. Slabo mi sie robilo na taka zenade w wykonaniu kogos kogo sie przystawia do najwiekszych mistrzow HW.
Tak jak napisal KiD... jak na przeciw wychodzil ktos pokroju Haye, Povetkina, czy nawet Petera(czyli zawodnicy nie brudzacy gaci na samo nazwisko Kliczko), to nie wygladalo to wszystko tak "genialnie".
Co do walki Wladka z Bowe, czy Lewisem, to... szkoda nawet klikac w klawiature. Napisze jedno... lucky punch moze wejsc zawsze. Piasnie, ze dzieki faulom, Kliczko mialby wieksze szanse z innymi wielkimi mistrzami(to dopiero obiektywne podejscie do sprawy), ma oczywiscie sens. Nie mniej sensowne jest dopisac, ze gdyby Tyson mogl gryzc, lub Povetkin zakladac dzwignie rywalom, to byc moze nigdy by nie przegrali na ringach zawodowych.

PS. W walce z Povetkinem, bylo wiecej klinczy przez cale 12rund, niz celnych ciosow dominatora HW.
Literatt jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Mistrz świata WBA Nicholas Walters podpisuje kontrakt z Top Rank Andrzej Pastuszek Newsy 5 25-09-13 22:04
Mistrz olimpijski z Londynu w kategorii super ciężkiej zadebiutuje 5 października Wiechu Newsy 19 29-07-13 09:31
Mistrz Mistrz Boksu z Kaukazu szuka zleceń w roli trenera Czembox Przywitaj się 2 17-08-12 14:21
Dzień z mistrzem / Dzień z... (2009-nadal) luki29 Strefa ściągania walk 0 25-01-12 16:15
Floyd Mayweather Jr: mistrz motywacji (Men's Health) luki29 Trening bokserski 0 01-10-11 23:38


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:02.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.