boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Zobacz wyniki ankiety: Jakim wynikiem zakończy się pojedynek Garcia vs. Matthysse?
Zwycięstwem Garcii na punkty 0 0%
Zwycięstwem Garcii przed czasem 2 12.50%
Zwycięstwem Matthysse na punkty 0 0%
Zwycięstwem Matthysse przed czasem 14 87.50%
Remisem 0 0%
"No contest", dyskwalifikacją, albo jakimś innym niesatysfakcjonującym nikogo wynikiem 0 0%
Głosujących: 16. Nie możesz głosować w tej sondzie

Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 12-09-13, 11:11   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie ''O boksie przy kawie'' - Garcia vs Matthysse, odc. 3

Starcie Lucasa Martina Matthysse (34-2, 32 KO) z Dannym Garcią (26-0, 16 KO), które będzie tematem przewodnim trzeciego odcinka "O boksie przy kawie", to z kilku powodów "pierwsze", naturalne zestawienie w kategorii do 140 funtów. Amerykanin, posiadacz trzech cenionych pasów w dywizji junior półśredniej, skonfrontuje się w niedzielę nad ranem czasu polskiego z pięściarzem dysponującym aktualnie jednym z najwyższych współczynników nokautów w bokserskim biznesie - "Maszyną" z Argentyny. Bój o tytuły WBC, WBA oraz magazynu "The Ring", bój o miano "króla" wagi junior półśredniej, a także bój, który może wyłonić przyszłego oponenta dla wielkiego Floyda Mayweathera Juniora. Tego pojedynku po prostu nie można przegapić. Zapraszamy wszystkich czytelników do lektury, oddawania głosów w powyższej sondzie, a także dyskusji na temat tego świetnie zapowiadającego się pojedynku. Zaczynamy!

______________________________________


Paweł Rozmytański: Cóż Adrianie, wypada rozpocząć od faktu, że tym razem wygrał boks. To pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, gdy zapatruje się na ten pojedynek. Czempion kontra absolutnie pierwszy, najlepszy z możliwych pretendentów (tak naprawdę powinniśmy mieć w tym przypadku do czynienia z walką unifikacyjną) w kategorii junior półśredniej. Zestawienia o takiej charakterystyce powinny być na porządku dziennym w profesjonalnym pięściarstwie, a wiemy doskonale, że rzeczywistość odbiega swoim kształtem od tego idealnego obrazu. Miałem wielkie obawy, że ta potyczka nie zmaterializuje się, ale jak czas pokazał - niepotrzebnie. Ponadto na poklask zasługuje sam "Swift", który po raz kolejny nie ucieka przed bardzo groźnym rywalem. Ponad rok temu Garcia zmierzył się przecież z Amirem Khanem, a więc z zawodnikiem, który "stylowo" absolutnie mógł mu nie pasować. Oczywiście takie wnioski wyciągałem jeszcze przed konfrontacją Garcii z Khanem, kiedy to moc w pięściach Amerykanina nie była jego wizytówką. Również sposób rozwiązania pojedynku przez Brytyjczyka wydatnie pomógł Danny'emu w odniesieniu tego zwycięstwa. Nie mam rzecz jasna zamiaru odbierać chwały Garcii. Wygrał, i to jest w tym wszystkim sprawą najważniejszą. Teraz czeka go kolejne duże wyzwanie. Z Khanem zwyciężył, a jak mu pójdzie z Matthysse? Co pomyślałeś sobie w pierwszej chwili, kiedy dowiedziałeś się o tej konfrontacji?

Adrian Golec: Jeżeli mam być z Tobą szczery, a w takich przypadkach jestem, to informacja o tym zestawieniu bardzo mnie ucieszyła. Należę do wąskiej grupy kibiców, których opinia o możliwościach Danny’ego Garcii odbiega od masowej, kwalifikując tego pięściarza do grupy „lekko przereklamowanych”. Nie mam zamiaru odbierać chwały zwycięstwa młodemu, wywodzącemu się z Portoryko pięściarzowi, po tym, jak znokautował Amira Khana. Mam jednak poczucie, że panująca powszechnie niechęć dużej części fanów do Brytyjczyka z pakistańskimi korzeniami, pomogła napompować balon pod znakiem „Garcia”, przeceniając jego realne możliwości. Powiem więcej; uważam, że Amerykanin nie jest zdolny do twardej, wymagającej walki na pełnym dystansie, co jakby zostało przez kibiców, w dalszej ocenie mistrza dwóch organizacji pominięte, przy okazji lekcji boksu, jakiej w ostatniej rundach udzielił mu podstarzały Zab Judah. Wcześniej, to pojedynek z Erikiem Moralesem przeciągnął się dłużej; jeszcze wcześniej z Kendallem Holtem i to nie były wielkie walki... Cóż zatem stało się wielkiego, by przedkładać możliwości Garcii ponad „ringową propozycję” na przykład Lamonta Petersona? Oczywiście przekonanie, że 25-letni Amerykanin zostanie brutalnie zweryfikowany, to tylko pierwsza część. Odpowiadając dalej na Twoje pytanie, informacja o tym zestawieniu ucieszyła mnie z uwagi na Lucasa Matthysse. To zupełnie osobny przypadek, który stał się ofiarą polityki możnych tego biznesu, a wielka szkoda, bowiem to w mojej ocenie pięściarz o olbrzymich możliwościach, których w pełni nie byliśmy jeszcze świadkami. Reasumując, moja radość z tej walki to czysty pragmatyzm, który na tym etapie kibicowania, każe mi szukać porządku i harmonii w tym sporcie, bowiem im więcej wspomnianego, tym więcej sportu w zawodowym boksie w czystej postaci.


Danny Garcia i Zab Judah podczas ich kwietniowego pojedynku na Brooklynie
Zdjęcie: boxingscene.com


PR: Postać Lucasa Matthysse śmiało możemy podpiąć pod kategorię zawodników, w której egzystuje chociażby Gabriel Campillo – nie tak dawno szeroko omawiany przez nas bokser. Między tymi sportowcami dostrzegamy jednak zasadniczą różnicę – argument w pięściach, dzięki którym to argentyński puncher jest w stanie kończyć określone walki przed końcowym gongiem, nie dając tym samym szans arbitrom punktowym na własną interpretację pojedynku. Ponadto rozstrzyganie walk w spektakularny sposób, przez KO, działa na wyobraźnię kibiców. Nie mam większych wątpliwości, że pięściarz o przydomku „Maszyna” będzie się starał za wszelką cenę nie przedłużać konfrontacji z Amerykaninem. Jest już przecież nauczony doświadczeniem, że bój na pełnym dystansie może się dla niego skończyć „porażką” (Zab Judah, Devon Alexander). Matthysse musi po prostu wziąć sprawy w swoje ręce i nie pozwolić, by do głosu doszli sędziowie, ci punktowi. Czy również i tym razem przyjdzie nam oglądać kolejną „czasówkę” w wykonaniu Lucasa? Spróbujmy scharakteryzować „Swifta”, ponieważ łatwiej będzie nam wyciągnąć na powierzchnie jego wady, ale i tak bardzo potrzebne w pojedynku z Matthysse zalety, które mogą go poprowadzić do zwycięstwa. Czym Garcia jest w stanie w Twojej opinii zaskoczyć rywala? Z czym ewentualnie Argentyńczyk może sobie nie poradzić?

AG: Jedną z najistotniejszych przesłanek, naturalnie obok formalnych (mistrzowskie tytuły, miejsca rankingowe), która stanowi o zainteresowaniu tym pojedynkiem, jest uznanie obu pięściarzy za puncherów. Dlatego też nie przekreślam szans Amerykanina portorykańskiego pochodzenia, jak zrobiłem to w przypadku Lamonta Petersona, zawodnika pozbawionego nokautującego uderzenia. Nie znaczy to oczywiście, że to Garcia byłby moim faworytem z ostatnią ofiarą Argentyńczyka, ale to na marginesie. Siłę uderzenia Garcii, spośród czołowych bokserów kategorii junior półśredniej, odczuł Amir Khan oraz Erik Morales w rewanżowym pojedynku. Oba nokauty, były bardzo podobne i charakterystyczne, a na ich skuteczność, w dużej części złożyły się okoliczności leżące po stronie przeciwnika. Oczywiście na każdy nokaut, „składają” się obie strony, lecz staram się podkreślić różnicę w skali, jaką możemy potraktować w ramach „In plus” dla nokautującego, oraz „In minus” dla nokautowanego. Podrażniony kontrowersyjną porażką z Petersonem, Khan był tak nabuzowany w pierwszych odsłonach, że zupełnie nie brał pod uwagę tej jednej, ponawianej co chwila przez rywala akcji, w której lewy sierpowy śmigał, a nawet ocierał się o głowę Brytyjczyka. Przyznam, że wyglądało to rewelacyjnie, lecz trzeba pamiętać, że to była kontra na szczękę odsłoniętego w ataku Khana. Uderzenie kończące rewanż z Moralesem, również wyglądało imponująco. W tej jednak walce, Garcia miał od pierwszych sekund dużą przewagę nad legendarnym Meksykaninem. Pojedynek ten od inauguracyjnego gongu, wyglądał dla młodego pięściarza dużo lepiej niż pierwsza walka z „El Terrible” i to bez względu na formę weterana. Nie mam wątpliwości, że na obraz drugiej potyczki z Moralesem, czy też na dobrą walkę z Zabem Judah, który okazał się wymagającym przeciwnikiem, wpłynął triumf Garcii nad faworyzowanym Khanem. Oznacza to tyle, że młody bokser dokonał pewnego przeskoku mentalnego, przez co stał się w krótkim okresie lepszym pięściarzem. Od czasu nokautu na Brytyjczyku, zaobserwowałem w kolejnych pojedynkach nieco większy wigor u Amerykanina, większą pewność siebie. Garcia przestał „usypiać” kibiców, podkręcił jakby tempo rywalizacji, dodając do swoich występów więcej kolorytu. Także niewątpliwie mocną stroną Amerykanina, o której wiem na pewno, to nokautujące uderzenie. Jest ono nie do przecenienia w walce z ofensywnym przeciwnikiem.

Rozpatrując szanse Garcii, przyjmuję jednak założenie, że jedynie błąd, brak koncentracji Argentyńczyka może zadecydować o triumfie posiadacza tytułów. Mówiąc kolokwialnie, jak Matthysse nie da się czysto trafić, to wygra ten pojedynek, gdyż nie potrafię odnaleźć innych atutów młodego mistrza, o jakich moglibyśmy mówić w kontekście tej walki. Jest wręcz odwrotnie i nie zdziwi mnie, jak Argentyńczyk bardzo szybko rozstrzela swojego rywala. Nie mam zamiaru przekonywać, że to argentyński puncher jest lepiej wyszkolonym pięściarzem; nie jestem w stanie tego określić, porównując tak innych bokserów (jeden wygrywa presją, drugi wykorzystuje błędy rywali). Akceptuję stwierdzenie, że mimo różnic w stylach, reprezentują ten sam poziom wyszkolenia. Jedno jest pewne, to inteligentnie wykorzystywane, wyjątkowe cechy motoryczne Matthysse, czynią go w moich oczach dużym faworytem. Argentyńczyk będzie szybszy, dynamiczniejszy, bardziej ruchliwy, mało przewidywalny w ataku, co z uwagi na piorunujące uderzenie, czyni go coraz skuteczniejszym bokserem. Wspomniana dynamika, przewaga w szybkości przemieszczania się w ringu, a co za tym idzie, szybkości przyjmowania odpowiednich pozycji i przede wszystkim wzorowa wydolność Matthysse, czynią go w moich oczach dużym faworytem. Różnica w kilku tych elementach, może okazać się nawet drastyczna. Były kolega Marcosa Maidany z ringów amatorskich, to w mojej ocenie dużo lepszy zawodnik, niż z czasów swojego debiutu na ringu w USA. Mający wcześniej do dyspozycji głównie ojczyźnianych sparingpartnerów, przyjechał na walkę w Stanach Zjednoczonych bez doświadczenia z pojedynków z czołówką. Nie odnalazł tamtego dnia sposobu na dobranie się do skóry Zaba Judah, bowiem po raz pierwszy spotkał się z tak dobrym przeciwnikiem. Pełen dystans wytrzymał z nim również Devon Alexander, który będąc długimi momentami poniewierany w ringu, wracał nadspodziewanie dobrze w końcówce walki, wykazując się wysoką odpornością na trudy 10-rundowego starcia. Dokonując krótkiej reasumpcji, Garcia może znokautować argentyńskiego pięściarza, gdy ten popełni błąd. Mówię tu wyraźnie o błędzie, gdyż taktyka Matthysse, mimo swojej pozornej prostoty, będzie przewidywała z pewnością wspomniany atut rywala. Walka nie ma w mojej ocenie szans na pełen dystans; tempo narzuci Matthysse i to od poziomu tego tempa, jako pochodnej szacunku dla pięści rywala, starcie zakończy się wcześniej bądź później. Jedno jest w mojej ocenie niemal pewne - nie potrwa pełnego dystansu.


Krótki program o "Maszynie z Argentyny"


PR: Za każdym razem, gdy próbuję ocenić Garcię jako boksera żeglującego przecież na tym mistrzowskim poziomie, przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo – solidność. Danny Garcia to zawodnik solidny, nawet bardzo solidny, z lepszymi i słabszymi argumentami po swojej stronie, ale nic poza tym. W bardzo fajny sposób „Swifta” scharakteryzował ceniony ekspert stacji Showtime – Al Bernstein. Danny Garcia is a very solid fighter. He’s a not great at anything; is good at everything. Istotną sprawą jest fakt, że Garcia dzięki swojemu nokautującemu – co już zresztą podkreśliłeś - uderzeniu nie jest bez szans w tym pojedynku, a to już w przypadku walki z Matthysse trochę znaczy (zauważmy, że „Maszyna” nie jest wirtuozem na polu defensywnym, a ponadto pewnie z dźwiękiem pierwszego gongu ruszy ostro na Danny’ego, więc okazje na kontry nie będą uciekać przed bokserem portorykańskiego pochodzenia). To plus każdego punchera. Nie można tego pięściarza skreślać przed wyjściem do ringu, ba – nie można go skreślać nawet na pół minuty przed końcem konfrontacji. To właśnie czyni te zestawienie tak ekscytującym i nosi znamiona wydarzenia o sporym ładunku emocjonalnym. Danny nie posiada bajecznej pracy nóg, dzięki której to mógłby „obskoczyć” rywala; nie posiada bardzo dobrego lewego prostego, który w połączeniu z mobilnością byłby dla Matthysse dużą zagwozdką; jego defensywa nie stoi na najwyższym poziomie, która to z kolei pozwoliłaby mu uniknąć wielu ciosów Lucasa, a i również nie ucieka on od konfrontacji w półdystansie, gdzie notabene „lubi” przyjąć. Trafiał go leciwy Erik Morales, nie trafi go Matthysse? Trafiał go leciwy Zab Judah, nie trafi go Matthysse? Pytania o takiej konstrukcji można mnożyć. „Swift” ma przed walką z Argentyńczykiem mało argumentów w swoim plecaku, ale w tym miejscu należy zaznaczyć, że są to argumenty bardzo dobrej jakości. Timing, ciosy kontrujące (bardzo mocne ciosy kontrujące), uderzenia na tułów, które są zawsze groźne i efektywne, no i przede wszystkim ten lewy sierpowy. Ponadto chciałbym zwrócić uwagę, że 25-latek z Filadelfii z każdym kolejnym występem może odnotowywać progres w swoim boksie. Na bazie dostępnych nam walk analizujemy Garcię, oceniamy jego szanse w starciu z Matthysse, wymieniamy się poglądami na jego temat, ale niektóre aspekty po stronie „Swifta” mogą być już w niedzielny poranek zdezaktualizowane. Po prostu – nasze pojedyncze założenia, jak i samego Argentyńczyka mogą po prostu wziąć w łeb.

Wydaje mi się jednak, że podstawowym mankamentem, który będzie Garcię mocno ograniczał w rozwiązywaniu poszczególnych akcji, to będzie praca nóg i szeroko rozumiana „sztywność”. Nie chcę powiedzieć, że „Swift” spali się psychicznie, ale gdy studiuję jego określone walki, odnoszę wrażenie, że ciało Amerykanina jest związane sznurowadłami. Kolejna kwestia – kondycja. Wiemy doskonale, że dotychczasowe starcia Garcii nie przebiegały w iście zawrotnym tempie. Mistrz dwóch organizacji lubi, gdy pojedynek rozgrywa się w stosunkowo wolnym tempie. Widzieliśmy, jak Amerykanin reagował w mistrzowskich starciach z „Super Zabem”. Pod tym względem Argentyńczyk jest nie do złamania, a jak przepada walczyć, tego już nie muszę pisać. Załóżmy, że Matthysse wygra za kilkadziesiąt godzin z Garcią. Co dalej z karierą Argentyńczyka? W jakiej wadze będzie kontynuował przygodę z pięściarstwem? Adrien Broner czy może Floyd Mayweather Junior? Dywizję do 140 funtów wyczyściłby przecież niczym buty przed niedzielną mszą w kościele. Szybcy i świetni technicy w osobach Zaba Judah i Devona Alexandra, wciąż solidny Humberto Soto, twardy jak skała Ajose Olusegun, bardzo dobry Lamont Peterson i potencjalnie Danny Garcia, a więc aktualny posiadacz trzech trofeów – wprost imponujące resume.

AG: Twoja ocena Garcii, jest w mojej opinii niezwykle trafna. „Wysoka solidność”, to idealne określenie, zważywszy, że w potocznej nomenklaturze, występują jeszcze co najmniej dwa szczeble wyżej, na „artyście” kończąc. Najwyższy stopień tej metafory, fani rzadko stosują w ocenie ofensywnych puncherów, rezerwując tę definicję dla zawodnika o stylu i atutach Floyda Mayweathera Juniora. Być może dlatego, że w filozofię walki Argentyńczyka, wpisane jest przyjęcie ciosu, ponoszenie większego ryzyka. Niemniej wiele wskazuje na to, że kilka pięściarskich zdolności, w ramach uporządkowanych technicznie jego walorów fizycznych, zasługuje na najwyższe noty. Przyczepię się Przyjacielu do Twojego stwierdzenia, jakoby Argentyńczyk miał nie być wirtuozem w defensywie. Na początku zapytam, o którym pięściarzu, posiadającym styl i atuty zbliżone do Lucasa Matthysse, powiedziałbyś że defensywa jest jego mocną stroną? Taka hybryda, nie istnieje i nigdy się nie pojawi. Jeżeli pięściarz, bazując na predyspozycjach fizycznych, ale i określonej mentalności, od pierwszego treningu pięściarskiego przejawia przesłanki określonego stylu, jego przysposobienie do tego sportu jest już ukierunkowane. Styl Matthysse bazuje na pewnym uproszczonym powiedzeniu: „Po pierwsze uderzaj, po drugie broń się”. Jeżeli pięściarz uderza, wyprowadzając w rundzie nawet sto ciosów, jego koncentracja na obronie jest siłą rzeczy ograniczona. Argentyńczyk należy do tej kategorii pięściarzy, w stosunku do których nie powinniśmy odnosić się do jakości obrony, w kontekście porównania jej do defensywy co do zasady. Jeżeli już chcemy dyskutować nad obroną Argentyńczyka, musimy zawęzić krąg pięściarzy do zawodników o zbliżonym stylu. Uważam, że Matthysse ma obronę wystarczająco dobrą. Poziom jego wyszkolenia, pozwala mu na zachowanie dużej przestrzeni bezpieczeństwa, kiedy znajduje się w półdystansie. Oczywiście moc rażenia tego boksera, ułatwia mu to zadanie i oto tu chodzi.

Co do „solidności” Garcii, warto również wziąć pod uwagę fakt, że to bardzo duży i silny bokser dywizji junior półśredniej. Jeżeli zatem połączymy te dwa aspekty sportowej natury Amerykanina, czyli jego rozmiary oraz solidne wyszkolenie, mamy obraz pięściarza z dużymi możliwościami, włącznie z sięgnięciem po mistrzowskie tytuły. Oczywiście droga boksera, bywa mniej bądź bardziej wyboista. Amerykanin nie powinien narzekać, bowiem gdyby założyć, że to nie Amir Khan, a były mistrz w tej wadze, Timothy Bradley, bądź Marcos Maidana byłby pamiętnego dnia rywalem Garcii, losy młodego Amerykanina mogłyby się potoczyć inaczej.

Wydawało się, że nasza dyskusja będzie zbieżna, bowiem bardzo podobnie oceniamy szanse pięściarzy, tymczasem stwarzasz mi kolejną okazję, nie zgodzić się w pełni z Twoim następnym stwierdzeniem. Otóż wyraziłeś opinię, że gdyby tak Garcia miał lewy prosty, dużo lepszą pracę nóg, Matthysse miałby małą „zagwozdkę”. Jakiś czas temu zastanawiałem się nad zróżnicowaniem stylowym bokserów. Zadałem sobie następujące pytanie: jak to się stało, że przykładowy Marcos Maidana, który ćwicząc boks od nastolatka, doszedł ciężką pracą na szczyt zawodowego boksu, a mimo to, jak wyprowadza ciosy sierpowe, czy inne uderzenia, sprawia wrażenie, jakby jego technika była na poziomie początkujących. To jest oczywiście szeroka dyskusja, lecz wnioski są prawdopodobnie proste. Ciało niektórych pięściarzy, nie pozwala na nabycie określonej podręcznikami techniki, z uwagi na specyfikę predyspozycji fizycznych. Ten konkretnie przypadek, Maidana, czy chociażby George Foreman, charakteryzuje bokserów o niezwykłej sile i twardości. Czy możemy wymagać od nich balansu ciałem, czy też wybornej pracy nóg? Być może wspomniana siła i twardość bokserów, to efekt budowy ścięgien, uniemożliwiających im dostosowanie się do podręcznika. Otóż Przyjacielu drogi, dochodząc do sedna, gdyby tak Garcia miał dobry lewy prosty oraz dobrą pracę nóg, to z pewnością nie nokautowałby pojedynczym uderzeniem. To nie idzie w parze, stąd trudno mówić o „zagwozdce” ofensywnego Matthysse.

Zbliżając się powoli do końca, gdyż nasza ocena sobotnich bohaterów wydaje się precyzyjna, powiedz Paweł, jak widziałbyś kurs bukmacherski, chcąc opisać szanse Matthysse. Niemal zawsze, kiedy zastanawiam się nad szansami określonego boksera, na bazie doświadczeń tworzy mi się w głowie kurs bukmacherski, jako skala przewagi jednego nad drugim.


PR: Zacznę od defensywy Matthysse. Absolutnie nie miałem zamiaru deprecjonować tego aspektu u Argentyńczyka. Uważam, że jak na boksera o takim usposobieniu, obrona Lucasa stoi na bardzo wysokim poziomie, którą mogliśmy się już delektować chociażby od pojedynku z Zabem Judah. Znajdziemy tam przecież znakomite uniki, odchylenia, refleks, bardzo pomocną na tym polu pracę nóg oraz świetne „oko”. Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że mimo wszystko Matthysse, dodatkowo przy wyznawanej filozofii ofensywnego boksu, jest do trafienia. Przenieśmy się teraz do narożnika Angela i Danny’ego. Czym się Garcia może pochwalić? Jak można go opisać? To kontrbokser ze świetnym timingiem, a poza tym potrafi przyłożyć. Walka jest zakontraktowana na dwanaście rund, mówiąc kolokwialnie – kupa czasu. Lucas może ośmieszać przez jedenaście odsłon Garcię, a i tak w dwunastej rundzie przyjmie strzał i skończy ten wieczór na plecach. Wiele Garcii do szczęścia nie potrzeba – wystarczyć ulokować rękawice na szczęce Matthysse i w Las Vegas będzie bardzo ciekawie. Oczywiście to nie jest takie proste zadanie w praktyce. Wspomnę jeszcze o jednej rzeczy, przy okazji zadając Ci pewne pytanie. W Twojej opinii większe szanse na zwycięstwo Garcia miałby z najlepszą wersją Khana (czyt. chłodną), czy też z najlepszą wersją Matthysse? W moim mniemaniu prawidłowa jest ta druga odpowiedź, dlatego właśnie nadmieniłem między innymi o defensywie Matthysse, która – jak już mówiłem – jest bardzo dobra, ale nieidealna. Zadałeś mi następujące pytanie: „o którym pięściarzu, posiadającym styl i atuty zbliżone do Lucasa Mathysse, powiedziałbyś że defensywa jest jego mocną stroną?”. Już spieszę z odpowiedzią – Joe Frazier i Mike Tyson. Absolutnie zgadzam się z tym, co napisałeś. Co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości, że bokserzy tak ofensywnie nastawieni nigdy nie będą dysponować wybitną defensywą, ale właśnie z tego powodu przed Garcią otwiera się szansa na triumf w tym pojedynku.

Odnosząc się natomiast do kwestii Garcii i jego wyszkolenia czysto pięściarskiego. Chciałem w lapidarny jedynie sposób zaznaczyć, z jakim typem boksera Matthysse na przestrzeni całego pojedynku miałby spore kłopoty. Ja wiem, że „Swift” nie pracuje świetnie na nogach, wiem, że nie kąsa lewym jabem niczym Larry Holmes. Wiem także, że nie stroni od wymian w półdystansie, ale właśnie z takim zawodnikiem najwięcej kłopotów napotkałby na swej drodze Lucas. To dlatego po cichu stawiałem na Lamonta Petersona… Odnośnie kursów bukmacherskich. Wygrana Matthysse – 1,20 zł; wygrana Garcii – 4,5 zł.

Jaki jest Twój ostateczny typ na tę walkę? Masz w głowie jakiś konkretny obraz pojedynku?

AG: Zdaję sobie sprawę, że nie zależało Ci na deprecjonowaniu możliwości defensywnych Lucasa, niemniej wpisałeś się w pewien „myśleniowy psikus”. Jeżeli szukamy bokserów o doskonałej defensywie, to naturalnie nie możemy oczekiwać od nich 100 ciosów na rundę, wymian, bliskiego dystansu. Taka uroda pięściarzy skupionych na ofensywie, że to właśnie jej poświęcają większą uwagę. Czy to powinno dziwić? To oczywiście sprawia, i tu się z Tobą w pełni zgodzę, że przez ten fakt zawodnik taki jest do trafienia. Ale czy zwiększa to szanse pięściarza, kiedy z jednej strony może on trafić rywala, ponieważ ten ma inne priorytety, ale z drugiej strony, ów rywal będzie w tym momencie bił mocno i często? Coś za coś. Będzie szansa do trafienia, a w zamian za zwiększone prawdopodobieństwo bycia trafionym. Zwróć uwagę, że jeżeli weźmiemy to pod uwagę, to owe 12 rund o których wspomniałeś, jakoby Garcia może trafić na każdym etapie walki, staje się mało wiarygodne. Dodatkowo ten konkretny przypadek, to nieziemska moc w pięściach Argentyńczyka, którego – owszem, można trafić, ale gównie dlatego, że pierwsze bomby padną szybko, będzie ich wiele i bez ostrzeżenia. Schodząc nieco na ziemię, dlatego też nie odbieram szans Amerykaninowi. Co do Twojego pytania, Khan w takim stylu pokonał Kotelnika, podobnie walczył z Judah, gdzie było widać taktykę bazującą na zabezpieczeniu siebie. Niech najlepiej świadczy o tym fakt, że Garcia po drugiej rundzie już miał rozbity nos, ślady walki na twarzy, podczas, gdy Judah nie miał ich więcej tuż przed zakończeniem walki. Myślę, że tak ułożony Khan zwyciężyłby również Garcię, choć niekoniecznie w rewanżu. Walka z swoim katem, nie dla wszystkich jest psychicznie znośna. Niemniej to Matthysse jest w mojej opinii dużo większym faworytem, niż byłby najbardziej rozsądnie wykorzystujący swoje atuty Khan. Jest jeszcze jedna kwestia. Nie jestem przekonany, że Argentyńczyk pójdzie od razu na żywioł. On też potrafi rewelacyjnie skontrować, co w ramach testu, walcząc od pierwszej sekundy na wstecznym, klasycznie kontrującym uderzeniem znokautował pod koniec pierwszej rundy Mike’a Dallasa. Rywal do wielkich nie należał, lecz rozegranie tej walki (jednej rundy) Lucasa, dało podstawy do wyjęcia go z ogólnych definicji, jakimi tutaj posłużyliśmy się dla uproszczenia dyskusji. Nie mieli tego w swoim arsenale ani Frazier, ani Tyson. Dyskusję na temat porównania poziomu obrony Matthysse do legend wagi ciężkiej, pozostawiam jednak prawie nienaruszoną. Mogę jedynie powiedzieć, że się z Twoją opinią nie zgadzam, oraz to, że nie porównuję nigdy rywalizacji pięściarzy niższych wag, do zawodników wagi ciężkiej (Lucas nigdy nie spotkałby w junior półśredniej kogoś, kim był dla Fraziera George Foreman, który jak wiesz, za nic miał defensywę i ofensywę Fraziera). W końcu to, co istotne, o czym wspomniałem parę linijek wcześniej, to Argentyńczyk jest bokserem bardziej wszechstronnym, niż wspomniana wielka ofensywna dwójka „królewskiej” kategorii wagowej.

Mój typ? 1,15 – 5,00

Obraz pojedynku? Garcia spóźnia się ewidentnie, jest wolniejszy, zbyt mało się porusza, widać, że czuje olbrzymi respekt, stres i nie jest w stanie zapanować nad ruchliwym Matthysse. Argentyńczyk bez szaleństwa, ale skutecznie skraca dystans, coraz częściej dostając się głowy rywala. Mijają 4 rundy, przewaga bardziej dynamicznego Lucasa wzrasta. Garcia coraz bardziej zaczyna odczuwać ciosy i skupia się w dużej mierze już tylko na obronie, jakby świadom, że pierwsza otwarta wymiana, z uwagi na różnicę w szybkości rąk, zakończy jego sen o tytułach. Lucas ma świadomość przewagi, choć jak dotąd nie dąży za wszelką cenę do nokautu. W piątej odsłonie może już wierzyć w Garcię tylko jego rodzina i przyjaciele. Będący coraz łatwiejszy celem, zostaje trafiony wyraźnie, dając sygnał Mathysse do zakończenia pojedynku.


PR: Ależ oczywiście, że Frazier, Tyson i Matthysse to inni pięściarze, którzy na gruncie poszczególnych aspektów różnią się między sobą i ja nie mam nawet zamiaru ich porównywać, ale każdy z nich opierał / opiera swój boks na zdecydowanym ataku, mając przy tym bardzo dobrą obronę. Wracając jednak do walki Garcia – Matthysse. Stawiam tutaj dość zdecydowanie na „Maszynę”, przed czasem. Lucas będzie aktywniejszy, szybszy i ostatecznie to na jego biodrach zawisną trzy tytuły wagi junior półśredniej, mogłoby się rzec w przypadku Matthysse – w końcu. Dzięki Adrian za rozmowę i do następnego razu!

Główne zdjęcie: boxingscene.com

________________________________________


"O boksie przy kawie"

Odcinek 1: ''O boksie przy kawie'' - Fonfara vs Campillo, odc. 1
Odcinek 2: ''O boksie przy kawie'' - Mitchell vs Arreola, odc. 2

Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-13, 11:24   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Avatar Tomasz Baranek
 
Zarejestrowany: May 2010
Postów: 9641
Nominowany 10 razy w 5 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Nie widzę innej możliwości niż wygrana Matthysse, prawdopodobnie przed czasem.
Tomasz Baranek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-13, 11:34   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 2583
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał gtfo Zobacz post
Nie widzę innej możliwości niż wygrana Matthysse, prawdopodobnie przed czasem.
Dokładnie. Ależ on musi być zmotywowany ! Tyle dążył do takiej walki, tyle z siebie dał, boksuje świetnie technicznie ale i taktycznie do tego to pierdolnięcie. Myślę że to nie potrwa pełnych 6 rund. Oczywiście wygrywa LMM.
Andre Ward jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-13, 11:50   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar KiDDynamite
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 2331
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jestem chyba jednym z niewielu na tym forum, który będzie w tej walce kibicował Garcii Lubię jego boks, spokój i to, że rozwija się z walki na walkę. Nie mniej jednak będzie musiał w tej walce wznieść się na wyżyny i zrobić jeszcze bardziej znaczący progres żeby odnaleźć się w starciu z tak destrukcyjnym bokserem jakim jest Matthysse. Danny potrafi zaskoczyć, dobrze czuje się w roli underdoga i również ma swoje atuty, a Matthysse może się przejechać na próble 'hookowania' z 'hookerem'. Danny musi przede wszystkim uważać na prawą rękę Argentyńczyka, zawalczyć dużo rozważniej w defensywie niż w ostatnich walkach i przetrwać pierwsze rundy. Nie mniej jednak faworytem dość dużym w tym starciu jest Matthysse, głównie przez słabą mobilność Garcii i to, że startuje dość wolno, a więc w szczególności w pierwszych rundach będzie miał ciepło i jak pozwoli Lucasowi narzucić swój styl, to przegra brzydko przed czasem przed połową dystansu. Mam jednak nadzieję, że Garcia zaskoczy jeszcze raz, niespodzianka mile widziana
KiDDynamite jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-13, 12:24   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie

Cytat:
Napisał KiDDynamite Zobacz post
Jestem chyba jednym z niewielu na tym forum, który będzie w tej walce kibicował Garcii Lubię jego boks, spokój i to, że rozwija się z walki na walkę. Nie mniej jednak będzie musiał w tej walce wznieść się na wyżyny i zrobić jeszcze bardziej znaczący progres żeby odnaleźć się w starciu z tak destrukcyjnym bokserem jakim jest Matthysse. Danny potrafi zaskoczyć, dobrze czuje się w roli underdoga i również ma swoje atuty, a Matthysse może się przejechać na próble 'hookowania' z 'hookerem'. Danny musi przede wszystkim uważać na prawą rękę Argentyńczyka, zawalczyć dużo rozważniej w defensywie niż w ostatnich walkach i przetrwać pierwsze rundy. Nie mniej jednak faworytem dość dużym w tym starciu jest Matthysse, głównie przez słabą mobilność Garcii i to, że startuje dość wolno, a więc w szczególności w pierwszych rundach będzie miał ciepło i jak pozwoli Lucasowi narzucić swój styl, to przegra brzydko przed czasem przed połową dystansu. Mam jednak nadzieję, że Garcia zaskoczy jeszcze raz, niespodzianka mile widziana
Jakby to ujął Al Bernstein - good point

Też lubię boks Swifta, podoba mi się, że nie ucieka od wyzwań, ale nie ma w tym jego boksie takiego błysku. Dobry, solidny bokser ze swoimi atutami w garści, które z Argentyńczykiem mogą wypalić. Pytanie jest tylko jedno - jaka jest na to szansa, że trafi Matthysse, w moim przekonaniu wcale nie taka iluzoryczna, lecz wciąż pewnym dla mnie faworytem pozostaje Matthysse. Garcia dysponuje dwoma, naprawdę ciekawymi atutami na Lucasa (timing, moc uderzenia). Dokładając do tego fakt, że Matthysse będzie pewnie nacierał na niego mocno, może zrobić się ciekawie.
Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-09-13, 12:41   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18133
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Ja mysle obstawiam Mathyse ale licze sie z ciezka przeprawa przed nim
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-09-13, 15:07   #7 (permalink)
prospect
  
 
Avatar Wiciu
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 642
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Bardzo dobrze ,że ta ,,przedwalka'' została omówiona osobno ,bo na to zasługuje.

LMM go zajedzie w stylu Kowaliewa.
Wiciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-09-13, 18:57   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar SouthPaw
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 396
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ja nie wiem jak możecie tak skreślać Garcie w tym pojedynku. Ten gość ma wspaniały timing, a fakt, że dodatkowo dysponuje mocnym ciosem czyni go bokserem którego nigdy nie można skazywać na pewną porażkę.

Dla mnie również Lucas jest faworytem ale bardzo nieznaczym i to za sprawą jego mobilności. Odnoszę wrażenie, że Garcia jest mocno niedoceniany - w walce na tym korzysta

Lubię obydwu zawodników i liczę na naprawdę świetny boks. Obstawiał bym 60-40 dla Argentyńczyka jednak wątpie w scenariusz jako by miał łatwo zajechać Garcię jak to niektórzy przewidują

Jeszcze jedno... Dla mnie ta walka to jedno z wymarzonych zestawień na chwile obecną. Znacznie ciekawsza niż main event.
SouthPaw jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 14-09-13, 16:44   #9 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Matthysse przed czasem.
Koło czwartej, piątej rundy.

Mało kto pewnie zwrócił na to uwagę, że Garcia ma być może wadę wzroku (nie pamiętam którego, chyba lewego). Podczas walki z Khanem (bodajże) w charakterystyczny sposób przymrużył jedno oko, patrząc na zegarek. Tak właśnie robią ci, którzy słabiej widzą na jedno oko.
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
''O boksie przy kawie'' - Mitchell vs Arreola, odc. 2 Paweł Rozmytański Publicystyka 19 08-09-13 12:44
Angel Garcia: szczęka Danny’ego była testowana wiele razy, szczęka Matthysse nigdy Andrzej Pastuszek Newsy 6 04-09-13 14:28
''O boksie przy kawie'' - Fonfara vs Campillo, odc. 1 Paweł Rozmytański Publicystyka 38 19-08-13 09:56
Schaefer: 90 procent szans na walkę Garcia - Matthysse Mateusz Wajs Newsy 6 23-05-13 16:52


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:30.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.