boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 17-08-13, 10:23   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Fonfara triumfuje. Czas na analizę poziomu szkolenia pięściarza...

Określenie „rozbity”, to obok tytułu: „odwodniony”, jedno z najbardziej nadużywanych przez fanów zawodowego boksu pojęć, którymi kibice żonglują niczym cyframi, chcąc wytłumaczyć sobie czy innym określone wydarzenia w ringu. Pamiętamy, z jaką łatwością nadawano status „rozbitego” różnym pięściarzom, którzy jak na złość tych przepowiedni, jeszcze całe lata wykazywali w ringu ponadprzeciętną odporność. Nie ma dwóch takich samych ciosów; czasem może nam się wydawać, że uderzenie nie powinno zrobić krzywdy bokserowi, a dzieje się inaczej. Krótki prawy sierp w okolice ucha z ósmej rundy, jaki wyprowadził Andrzej Fonfara miał pełne prawo zachwiać 35-letnim Gabrielem Campillo. Dziewiąta runda wczorajszej walki, będzie z kolei służyła mi za przykład dla potomnych, by ci potrafili odróżnić ciosy dewastujące, jakie decydowałyby o wyniku walki bez względu na okoliczności, od tych, które dopełniają jedynie obraz skrajnego rozbicia pięściarza.

Oglądając wczorajszy pojedynek, mieszane uczucia nasuwały się same. Poza pierwszą wyrównaną rundą i końcówką ósmej, pozostałe sześć odsłon to koncert jednego aktora, którego przewaga nad rywalem nie podlegała żadnej absolutnie dyskusji. Tak to widzieli Panowie w studio, tak to widział Teddy Atlas, tak to widziała znakomita większość kibiców. Pomijam naturalnie sędziów (w tym jednego pozbawionego kompetencji, choć raczej "kupionego"), którzy po ośmiu rundach punktowali 2 x 77:75 dla Hiszpana oraz 77:75 dla Polaka. Jedyny dopuszczalny na tamten moment werdykt, w który wpisane było faworyzowanie Fonfary to 78:74. Polakowi można było bowiem zapisać rundę pierwszą i ósmą; pierwsza była wyrównana, ósma naznaczona przewagą Hiszpana aż do ostatnich sekund, gdzie Fonfara zranił przeciwnika.

Mieszane uczucia, nie dotyczą naturalnie niepoważnej punktacji, na jaką pewnie sam Campillo, przyzwyczajony do swojej roli w tym biznesie, szczególnie by się nie obraził. Dotyczyły one głównie dysproporcji, jaka w elemencie technicznym dzieli Andrzeja Fonfarę od czołówki wagi półciężkiej. Nad aktywny w ataku Campillo, głównie z uwagi na przewagę w wyszkoleniu i szybkości, deklasował długimi momentami Polaka, obnażając jego słabości i nadając im wręcz pomnikowy status. Z jednej strony może cieszyć fakt, że Polak trafił na rywala klasowego - dzięki czemu wiedza o swoich brakach i ułomnościach stała się kompletna i naoczna, a z drugiej strony przeciwnika w ostatnim stadium sportowej kariery - przez co wspomniane słabości Andrzeja, nie przybrały postaci negatywnych konsekwencji w postaci porażki. Należy zatem zacząć burzyć "pomnik" sztywnego, choć silnego rzemieślnika i zacząć pracować nad usposobieniem go w większym stopniu do walki technicznej. Sama prawa ręka, to wobec zerowego balansu, sztywnego karku i poruszania się jedynie w linii prostej, marna wiadomość na przyszłość. Pragnę przypomnieć, że odpowiedzialni za karierę naszego pięściarza, dopiero podczas totalnej klęski ringowej z lipca 2008, dostrzegli przynależność boksera do wyższej wagi i to o dwie dywizje..

Mogło się wydawać, że Fonfarze brakowało wczoraj świeżości, której miało nie brakować w walce z 42-letnim Glenem Johnsonem. Polak ma kilka atutów, które w większości sprowadzają się do opisu jego cech fizycznych, stąd optyka tych dwóch walk, mogła zostać odebrana inaczej. Zwrotność, szybkość, elastyczność, mobilność, to poza wszelkimi zaletami Polaka, fundamentalne aspekty rzemiosła, nad którymi - na miarę możliwości, powinien pochylić się sztab Fonfary, chcąc zmienić ową optykę. To zmiana kursu rozwoju młodego boksera, przybliży go do realnych triumfów. Wczorajsza wygrana nad Campillo, to zwycięstwo połowiczne; Hiszpan przegrał po części sam ze sobą. To stąd mieszane uczucia; niewielu bowiem czołowych bokserów przegra w stylu, w jakim zakończył przygodę z boksem hiszpański zawodnik. Przypomnijmy, że nie tak dawno temu, starzejący się Chico Guapo, został rozbity w trzy rundy przez Siergieja Kowaliewa. Campillo wyszedł do wczorajszej walki - jak się okazało, pozbawiony już możliwości przyjmowania jakichkolwiek mocnych ciosów, a przecież przyjął ich wczoraj garstkę. W rundzie dziewiątej, Hiszpan raniony był każdym "dotknięciem" Polaka..

Podsumowując wczorajszy pojedynek, niech "sportowa śmierć" Campillo służy za kierunek zmian w szkoleniu 25-letniego polskiego pięściarza. To co zostało wypracowane i co doprowadziło go do triumfu nad Jamajczykiem, pozostanie na swoim miejscu. Są jednak szerokie przestrzenie pięściarskiej sztuki, zupełnie dziewicze i niezbadane przez Andrzeja Fonfarę, których poznanie choć w małej części, pozwoli odnosić kolejne, coraz cenniejsze triumfy.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 11:43   #2 (permalink)
contender
  
 
Avatar liverpoolczyk
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 1144
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

To wszystko prawda, aż mnie bolało, gdy widziałem przyjmującego na sztywno ciosy Andrzeja. Żadnych uników, żadnych zejść, żadnego balansu, tylko nieszczelna garda. Z 35-letnim Campillo, który nigdy nie był puncherem, to jeszcze uszło na sucho, ale jak to wyglądałoby ze Stevensonem, Kowaliewem czy choćby Bellew ?

Ogromne gratulacje za upór, ambicję i konsekwencję, ale aktualny Fonfara ma baaaardzo dużo do poprawy. Z rangi solidnego rzemieślnika nie wyjdzie już nigdy - to warto podkreślić. Jednakże stać go na progres, choćby w poruszaniu się po ringu, wszechstronności uderzeń czy, bardzo ogólnie, defensywie. Jednak mobilni przeciwnicy już zawsze będą jego zmorą.

Teraz czekamy. No właśnie, tylko na co ? Na lepszego z pary Gutknecht - Agnew czy może bezpośrednio Hopkins - Murat ?
liverpoolczyk jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 11:50   #3 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Postów: 1999
Nominowany 28 razy w 2 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Pamiętamy, z jaką łatwością nadawano status „rozbitego” różnym pięściarzom, którzy jak na złość tych przepowiedni, jeszcze całe lata wykazywali w ringu ponadprzeciętną odporność. .
Miguel Cotto.
-----------------------------------------------------------------------------------------

Mnie zadziwiały negatywnie przestoje AF, przyjmowanie uderzeń na gardę, stojąc i czekając aż Campillo się namacha i przestanie.
Tomasz Groblica jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 11:53   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał liverpoolczyk Zobacz post
To wszystko prawda, aż mnie bolało, gdy widziałem przyjmującego na sztywno ciosy Andrzeja. Żadnych uników, żadnych zejść, żadnego balansu, tylko nieszczelna garda. Z 35-letnim Campillo, który nigdy nie był puncherem, to jeszcze uszło na sucho, ale jak to wyglądałoby ze Stevensonem, Kowaliewem czy choćby Bellew ?

Ogromne gratulacje za upór, ambicję i konsekwencję, ale aktualny Fonfara ma baaaardzo dużo do poprawy. Z rangi solidnego rzemieślnika nie wyjdzie już nigdy - to warto podkreślić. Jednakże stać go na progres, choćby w poruszaniu się po ringu, wszechstronności uderzeń czy, bardzo ogólnie, defensywie. Jednak mobilni przeciwnicy już zawsze będą jego zmorą.

Teraz czekamy. No właśnie, tylko na co ? Na lepszego z pary Gutknecht - Agnew czy może bezpośrednio Hopkins - Murat ?
Jasne.. nikt nie wymaga od Fonfary wielkich przeobrażeń.. ale jak widzę Sama Colonę w jego narożniku, to aż chce się wołać o zmianę trenera.. Są przecież specjaliści, którzy byliby w stanie nadać Polakowi trochę "luzu" i szybkości w jego boksie... a myślę, że warto w niego inwestować. Z takimi bokserami jak Kowaliew czy Stevenson, Polak nie wygra, podobnie, jak europejscy sprinterzy nie wygrają z Jamajczykami.. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.. ale.. on ma 25 lat.. a zamiast pewnego planu, 2-3 letniego na rozwój, pchają go do walki o tytuł. Ok.. można zrozumieć, pieniądze, etc..

Tu się zaczyna konflikt, oczekującego sportu kibica z realiami sztabu boksera..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 11:57   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tomasz Groblica Zobacz post
Miguel Cotto.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Erik Morales
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 12:05   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Sep 2002
Skąd: Chełm
Postów: 14195
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wynik satysfakcjonuje, ale sama walka już mniej... Te przestoje i przyjmowanie ciosów jak leci to chyba główne zarzuty do Fonfary. Ale że zwycięzców się nie sądzi to resztę odpuszczę. Tak czy inaczej z bokserami pokroju Kowaliewa wolałbym nie widzieć Polaka w najbliższym czasie (do czasu poprawy niezbędnych elementów bokserskiego abecadła - a w wieku Andrzeja nie jest to nie niemożliwe).
Sykes jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 13:04   #7 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Zmora
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Postów: 433
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Przyznam szczerze, że interesujący jest dla mnie sposób prowadzenia Fonfary.

Jeśli oceniać go w kategorii osiągania szybkiego sukcesu i pracy na otrzymanym materiale to póki co jest bardzo dobry (w półciężkiej). Pierwszymi walkami wypracowali mu jakąś podstawę pozycji, mógł wykazać się solidnym ciosem. Ostatnio zdaje się dostawać rywali, których określiłbym, że wydają się być centymetr poza jego możliwościami (Johnson, Campillo) ale każdy z nich ma jakąś "lukę", która daje Fonfarze szanse zwycięstwa. I jak na razie to mu się udaje. Nie wiem czy to można zrzucać tylko na szczęście, albo tylko na podejmowanie dużego ryzyka.

Jak już tu pisaliście nie jest to prowadzenie, dzięki któremu Andrzej będzie mógł osiągnąć pełnię swoich możliwości i w tej kategorii nie oceniałbym tego dobrze. Natomiast samo takie "kucie w tym co się ma" idzie tu nieźle, bardzo szybko prowadzą go titleshota. Muszę się jeszcze po zastanawiać czy to krótkowzroczność Teamu Fonfara, czy taka strategia
Zmora jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 15:32   #8 (permalink)
prospect
  
 
Avatar Wiciu
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 642
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał liverpoolczyk Zobacz post
Teraz czekamy. No właśnie, tylko na co ? Na lepszego z pary Gutknecht - Agnew czy może bezpośrednio Hopkins - Murat ?
Wolałbym żeby odbył się jeszcze ten jeden eliminator. To gwarantują walkę Fonfary z kolejnym czołowym zawodnikiem ,a doświadczenia nigdy za mało. Jestem ciekaw jeszcze w jakiej byłby formie.
Wiciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 15:34   #9 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Wojto
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1605
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Bartosz Binias Zobacz post
Przyznam szczerze, że interesujący jest dla mnie sposób prowadzenia Fonfary.

. Ostatnio zdaje się dostawać rywali, których określiłbym, że wydają się być centymetr poza jego możliwościami (Johnson, Campillo) ale każdy z nich ma jakąś "lukę", która daje Fonfarze szanse zwycięstwa. I jak na razie to mu się udaje. Nie wiem czy to można zrzucać tylko na szczęście, albo tylko na podejmowanie dużego ryzyka.......

......Muszę się jeszcze po zastanawiać czy to krótkowzroczność Teamu Fonfara, czy taka strategia
Wydaje mi sie że rozumiem wątpliwości ale uważam że to ma
sens.

Najgorsze jest prowadzenie jakie miał Kostecki. Fonfara już jest dalej.
Niema uciążliwego zera w rekordzie, jest niespecjalnie medialny. Dwa lata temu śmialibysmy się gdyby ktoś pisał: -Zobaczycie, Fonfara wygra z Johnsonem i znokautuje Campillo.

Ale jednocześnie zgadzam się że to było duże ryzyko i moim zdaniem Fonfara tutaj miał dużo szczęścia. I sam jestem ciekaw czy to było na zasadzie:
"Weźmy walkę z Campillo, Andrzej sobie z nim poradzi!"
Czy raczej:
"Weźmy walkę z Campillo, raz kozie śmierć a może jakoś to będzie"

Nie wiem jak było na prawdę ale szacun!
Oby jak najmniej prowadzenia za rączkę jak miał Kostecki albo ostatnio Wilder
Wojto jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-08-13, 17:35   #10 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Mar 2012
Postów: 95
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Wojto Zobacz post
Wydaje mi sie że rozumiem wątpliwości ale uważam że to ma
sens.

Najgorsze jest prowadzenie jakie miał Kostecki. Fonfara już jest dalej.
Niema uciążliwego zera w rekordzie, jest niespecjalnie medialny. Dwa lata temu śmialibysmy się gdyby ktoś pisał: -Zobaczycie, Fonfara wygra z Johnsonem i znokautuje Campillo.

Ale jednocześnie zgadzam się że to było duże ryzyko i moim zdaniem Fonfara tutaj miał dużo szczęścia. I sam jestem ciekaw czy to było na zasadzie:
"Weźmy walkę z Campillo, Andrzej sobie z nim poradzi!"
Czy raczej:
"Weźmy walkę z Campillo, raz kozie śmierć a może jakoś to będzie"

Nie wiem jak było na prawdę ale szacun!
Oby jak najmniej prowadzenia za rączkę jak miał Kostecki albo ostatnio Wilder
Panowie już po walce , więc troche można ochłonąć .
Jest kilka spraw które trzeba powiedzieć po walce .
Jak Sam Colonna powiedział - ta walka nie mogła się dla Andrzeja lepiej potoczyć . Dlaczego ? Dlatego że to doskonały materiał do analizy nad czym muszą pracować . Widać było u Andrzeja braki w obronie i brak takiego luzu , balansu ciała i szybości . I nad tym będą musieli pracować przed następną walką .

Druga sprawa że Andrzej prawdopodobnie był przetrenowany. On naprawde ciężko pracował i przygotowywał się do walki . Tak naprawde pierwsze treningi zaczął już w maju i szczyt formy przyszedł za wcześnie . Andrzej wiedział że to jest jego najważniejsza walka i musi być super przygotowany . Andrzejowi zabrakło świeżości , szybkości . O wiele lepiej wyglądał na środkowych sparingach niż na końcowych .

Ostatnia sprawa to "komentarze ekspertów" . Np. Atlasa . Podczas walki widać że dopinguje Campillo jak cholera , zachwyca się jaki to utalentowany bokser i że zaraz Fonfare położy . Po czym Andrzej go kładzie - komentarz Teddiego ? Campillo już był skończony po Kovalievie .
Andrzej sam mówi że najbardziej co mu się podobało w tej walce to jego serce do walki a najgorsze to to że przyjmował za dużo ciosów . Ale on ma dopiero 25 lat i walczył z gościem który jest uznawany za jednego z najlepszych na świecie .

Były braki , były błędy . Jest nad czym pracować i co poprawiać . Najważniejsze że wygrał i to przez nokaut . Teraz trzeba odpocząć i wziąść się znów do pracy . Materiał jest trzeba tylko go na chłodno przeanalizować , wyciągnąć wnioski i nadrobić braki .

Ps. Jak Diablo przegrywa pojedynek ze starym Greenem czy Czekajewem i go nokautuje podkoniec - wielki sukces . Jak Fonfara to samo robi z Campillo - to wszyscy na nim psy wieszają . Andrzej naprawde nie zasłużył na takie traktowanie . Pokazał serce do walki i znokautował przeciwnika i to jest najważniejsze .
max_fon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 19:21.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.