boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 25-06-13, 11:29   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10704
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 51
Domyślnie Mike Tyson - fenomen nie do końca spełniony

Niedawna wizyta Mike’a Tysona w Polsce, przy okazji promocji napoju energetycznego stała się dla mnie pretekstem do przypomnienia jednej z najbardziej fascynujących i mrocznych postaci w historii boksu. „Żelazny Mike” wydaje się być wreszcie na dobrej drodze do pokonania swoich demonów. Wystąpił na Broadwayu w sztuce „Niekwestionowana prawda” reżyserowanej przez Spike’a Lee i traktującej o życiu i karierze najmłodszego mistrza świata wagi ciężkiej w historii i jest żywym pomnikiem pop-kultury, przypominającym o sobie we wszelkich możliwych talk shows i udzielającym swojej twarzy w kasowych filmach. Co najważniejsze, „Bestia” wydaje się być pogodzonym ze sobą człowiekiem, otwartym na innych, dzielącym się swoimi doświadczeniami. To duży kontrast w porównaniu z dawnym Mikiem, który zamykał się w swoim ciemnym wnętrzu i zastraszał swoich rozmówców, budując wokół siebie mur.
Jednak nienawiść do całego otaczającego świata była jednym z czynników, z powodu których zaprogramowana na zniszczenie przeciwnika maszyna była tak skuteczna w swojej destrukcji. Opinie o Tysonie są podzielone, jedni uważają, że „szczytowy” Mike zmiótłby z ringu każdego heavy w historii, inni że gladiator z Bronxu to najbardziej przereklamowany produkt bokserskiego marketingu, który panował zbyt krótko i nie pokonał tak naprawdę nikogo z największych, a na potwierdzenie tezy o przecenianiu „Iron Mike’a” przywołuje się jego klęski z „Busterem” Douglasem i Evanderem Holyfieldem. Warto moim zdaniem wrócić na chwilę do przeszłości, by przyjrzeć się fenomenowi Tysona i genezie jego upadku. Być może stało się to co musiało się stać, aby zagubiony człowiek odnalazł właściwe tory swojego życia, a może gdyby nie seria kataklizmów w życiu prywatnym, kariera najbardziej niebezpiecznego człowieka na świecie byłaby znacznie bogatsza.



Perfekcyjna maszyna do walki



Pierwszym trenerem Tysona był Bobby Steward i to właśnie on pokazał Mike’owi podstawy boksu, ale prawdziwa szkoła pięściarstwa i życia zaczęła się w Catskill pod skrzydłami Cusa D’Amato.
Sędziwy trener już przy pierwszym spotkaniu z nastoletnim „Bestią” zobaczył niewiarydodny potencjał i wyznaczył sportowe cele, poprzez regionalne i stanowe turnieje po Igrzyska Olimpijskie i mistrzostwo świata wśród zawodowców. Ale D’Amato był znacznie więcej niż tylko trenerem. Nauczył dzieciaka pisać i czytać, nauczył ciężkiej pracy i trzymał z daleka od pochlebców i poklepywaczy po plecach.

- Co to jest dyscyplina? - zapytałem kiedyś Cusa (wspomina Tyson)
- Jeśli nienawidzisz czegoś robić, rób to tak jakbyś to kochał - odpowiedział trener.

- Tak więc doszedłem do tego, że pokochałem sprzątanie gymu i sprzątanie domu. Nienawidziłem biegać, ale biegałem jakbym uwielbiał to robić. Jeśli nienawidziłem przeciwnika to boksowałem tak jakbym chciał go zabić. Tak zostałem wychowany. Poświęciłem przyjemności, żeby odnieść sukces - mówi o pierwszych latach w Catskill Tyson.

Po jednym z amatorskich turniejów D’Amato zauważył człowieka gratulującego Mike’owi występu, który sypał komplementami.

- Znasz go? - zwrócił się do boksera
- Nie.
- To mój zawodnik i nie waż się nigdy więcej z nim rozmawiać - pożegnał intruza Cus.

D’Amato (trener wielkiego Floyda Pattersona), który od lat żył w zapomnieniu i zdystansował się od wielkiego boksu trafił na nieprawdopodobny talent i wszystko podporządkował swojej obsesji wyhodowania najmłodszego mistrza świata w historii wagi ciężkiej. Oczywiście styl peek-a-boo świetnie sprawdził się już za czasów D’Amato i Pattersona i był podstawą boksu Tysona, ale bardzo dużo do arsenału młodego Mike’a wniósł Teddy Atlas. Teddy trafił do Catskill jako młody niebezpieczny przestępca i mimo że drogi jego i D’Amato rozeszły się z powodu niechlubnego incydentu z Tysonem i siostrą przyszłej żony Teddy’ego, to można śmiało napisać, że Cus i boks zawrócili Atlasa ze straceńczej ścieżki. Lekarze zabronili Teddy’emu czynnego uprawiania pięściarstwa, ale D’Amato widział jak znakomicie Teddy czyta sweet science i jak potrafi przekazywać wiedzę podopiecznym. Nazwał go „Młodym Mistrzem” i powierzył opiekę nad nieoszlifowanym brylantem z Bronxu. Trenerzy widzieli jaką eksplozywnością dysponuje Tyson, teraz trzeba było nauczyć go jak wykorzystywać skromny zasięg mocarnych rąk w walce z bliska. Jeśli chodzi o pierwszą klasyczną akcję „Byka z Bronxu” to „Young Master” przyznaje się do wyrwania kartki z „podręcznika” fenomenalnego mistrza starć „w budce telefonicznej” Roberto Durana. Zasadą numer jeden było nie czekać na otwarcia przeciwnika, a takowe luki w obronie wymuszać. Kołyszący się na boki Mike skraca dystans, a pierwszy cios lokuje pod prawym albo lewym łokciem rywala. Wraca do pozycji obronnej, piwotuje i dopasowuje swoje położenie do zmian w ustawieniu przeciwnika, jeśli widzi najmniejszą lukę w środku natychmiast pojawia się podbródkowy. To oczywiście początek i jedna z wielu wariacji w kombinacyjnym boksie „Żelaznego”„Iron Mike” urodził się z „ołowianymi rękami”, ale jego trenerzy pomogli mu znaleźć właściwą technikę, sprzęgnęli defensywę z atakiem, by po uniknięciu ciosów przeciwnika był w idealnej pozycji do zdetonowania swoich bomb. Uniki miały być krótkie i ryzykowne na tyle tylko by cios nie doszedł, a Tyson mógł natychmiast wskoczyć na agresora z kontrą. Z kolei druga strona po pudle nie miała czasu na reakcję i nie widziała kontrataku. Charakterystyczne ruchy barkiem do przodu dodawały mocy, a „Bestię” nauczono, by każdy z ciosów wypuszczany był z intencją zrobienia krzywdy temu, kto miał nieprzyjemność dzielić z nim ring. Uniki były tylko jednym z elementów doskonałej defensywy, innym było blokowanie ciosów, a innym wyprzedzanie ruchów rywala. Każdorazowo, gdy w kierunku Tysona leciał wolny jab, Mike wykorzystywał timing i krótką drogę swojej prawej ręki do szczęki jabbera i bam. Podobnie rzecz się miała z obszernymi sierpami, „Iron” potrafił wejść ze swoją prawą ręką w cios przeciwnika i wyprzedzając kompletnie go zaskoczyć. Zasadniczo młoda „Bestia” była ultraofensywnym kontrbokserem.
Siłę i precyzję wrodzonego atrybutu jakim był atomowy cios Mike’a pomagał podnosić „Willie”- wynalazek D’Amato z lat 50-tych. „Willie” był to duży worek, który nosił swoje imię na cześć Pastrano, wielkiego boksera wagi półciężkiej, z którym mierzył się niegdyś zawodnik Cusa Jose Torres. Worek został owinięty materacem, aby puncher nie uszkodził sobie dłoni i podstawiony pod ścianę. Stacjonarny cel miał zadanie wyciśnięcia całej możliwej mocy z uderzeń oraz trening różnorodnych kombinacji zadawanych ze „złymi intencjami”. „Willie” podzielony był na siedem sektorów, a Atlas podawał Tysonowi tylko kod np. 7321 i następowała jedna z zaplanowanych serii i manewr defensywny. Właśnie ćwiczona do znudzenia obrona i umiejętność unikania ciosów zdaniem „Bestii” była jego największą bronią i kluczem do sukcesu jako punchera. W przeciwieństwie do Erniego Shaversa czy kilku innych killerów, Mike był równie zabójczy, kiedy korzystał z prawej jak i lewej pięści. Potężne uderzanie w parze ze świetnym przemieszczaniem i nieustannym ruchem głowy. Ale było coś jeszcze....
Stary Cus i Mike spędzili niezliczone godziny oglądając legendarnych pięściarzy z przeszłości i rozmawiając o ich silnych i słabych stronach. Jednym z herosów Tysona był dobrze znany D’Amato Sonny Liston. Cus wiedział jak ważną rolę w zwycięstwach Listona odgrywało zastraszenie przeciwnika, wiedział że Sonny sterroryzował wielkiego Floyda Pattersona, a ten niespecjalnie miał ochotę znaleźć się z nim w ringu. Późniejsza aura „najbardziej niebezpiecznego człowieka na Ziemi” była tyleż odbiciem osobowości młodzieńca z Bronxu, co kreacją doświadczonego trenera. Już w czasach amatorskich zdarzało się, że niedokładnie trafieni przeciwnicy „Żelaznego” przewracali się przy pierwszej okazji. Nawet zaprawieni w boju weterani przegrywali starcia z „Bestią” w szatni. Michael Spinks pokonał Dwighta Quawi zaledwie dwa miesiące po tym jak jego dziewczyna i matka jego córki zginęła w wypadku samochodowym i mentalnie wydawał się być twardzielem. Jednak Matt Baranski, który doglądał bandażowania Spinksa przez pojedynkiem z Mikiem widział w jego oczach przerażenie. Frank Bruno dzielnie bijący się z Lennoksem Lewisem przed rewanżowym bojem z „Ironem” przeżegnał się 17 razy po drodze do ringu...

- Taki jestem. Umiejętności i zastraszenie przeciwnika idą w parze. Łączę to w sztukę. Liczy się tylko zwycięstwo, a cel uświęca środki - mówiła perfekcyjna maszyna do walki.

Jeśli ktoś tego nie widział polecam znakomity dokument o początkach Tysona w Catskill. D’Amato i Atlas wciąż jako przyjaciele tworzą monstrum.





Geneza tokijskiej klęski



D’Amato zmarł w 1985 roku i nie doczekał mistrzowskich pasów Tysona. Jeszcze za życia Cus odsunął Atlasa, który próbował zdyscyplinować Mike’a i powierzył opiekę nad swoim skarbem innemu wychowankowi i bokserowi Kevinowi Rooneyowi. „Młody Mistrz” zajmował się innymi dzieciakami, ale rychło wyniknęła historia z napastowaniem młodej Susie przez Tysona i Teddy zagroził „Bestii” pistoletem. Ci dwaj nie mogli już przebywać pod jednym dachem, a ponieważ D’Amato ani myślał rezygnować z uczynienia Tysona najmłodszym mistrzem w historii, Catskill musiał opuścić Atlas. Być może była jeszcze wtedy szansa zawrócić zbłąkanego chłopaka z Bronxu ze złej drogi, być może był już wówczas zbyt zdemoralizowany i zmierzał do samodestrukcji? Początkowo po stracie Cusa trzymał dobry kurs, a pieczę sprawowali jego managerowie Bill Cayton i Jim Jacobs wespół ze znakomicie znającym system Cusa Rooneyem. Relacja Jacobsa i Tysona była bardzo bliska, natomiast układ z Caytonem był raczej biznesowy. W marcu 1988 roku zmarł chory na białaczkę Jacobs, ale z horyzontu zniknął już kilka miesięcy wcześniej. Jimmy nie zdradził wieści o nieuleczalnej chorobie Mike’owi, który był już u szczytu sławy nie chcąc kłopotać młodego championa. Był to kolejna ogromna strata, bo Jacobs był ostatnim autorytetem, będącego pod coraz większym wpływem Dona Kinga i swojej przyszłej żony Robin Givens, chłopaka. Stosunek treningu do imprezowania zmieniał się na korzyść tych bardziej przyjemnych aktywności, a zarówno King jak i Givens namawiali Mike’a do rezygnacji z usług Caytona, który był już jedynem managerem. Autor książki „The Last Great Fight” Joe Layden pisze nawet, że dwaj nieodłączni towarzysze „Bestii”John Horne i Rory Holloway byli na liście płac Dona Kinga, a ich jedynym zadaniem było nakłonienie Tysona do podpisania kontraktu z Donem i zwolnienie Caytona. King grał na rasistowskiej nucie, przekonując, że biały manager wysysa krew z Mike’a, a Givens i jej mama Ruth Roper próbowały przejąć interes zwany Mikiem Tysonem w swoje ręce. Chaos w życiu prywatnym nie mógł nie odbić się na jakości bosku Mike’a, ale sterroryzowani oponenci zaciemniali obraz sytuacji, gdy tymczasem forma „Bestii” stopniowo zjeżdżała w dół już w 1988 roku. Gdy Tyson szykował się do starcia ze Spinksem w kuluarach trwała brutalna wojna o władze nad finansami najmłodszego mistrza w historii pomiędzy Givens, Caytonem a Donem Kingiem. „Elektryczny” z pomocą Horne’a i Hollowaya, którzy w przyszłości mieli być współmanagerami Mike’a dopiął w końcu swego i zawładnął duszą i portfelem „Żelaznego”. Oczywiście Cayton i Jacobs nie pracowali dla Tysona charytatywnie i chcieli na nim zarabiać, jednak mieli na uwadze zarówno sportową jak i dalszą przyszłość wychowanka Catskill. King jedynie eksploatował, chociaż trzeba przyznać, że nikt tak jak on nie potrafił generować pieniędzy, stąd lata później po opuszczeniu więzienia „Iron Mike” ponownie związał się z Donem. Ostatnią dobrą robotą Caytona było wyciszenie pozaringowego pojedynku Mike’a z Mitchem Greenem, który w starciu doznał obrażeń i chciał pozwać Tysona. We wrześniu 1988 roku „Bestia” rozbija BMW na drzewie i trafia do szpitala, a dostęp do niego mają tylko wybrańcy z listy. Na liście nie ma ani Caytona ani Rooneya. Mike zwalnia Rooneya, a obowiązki trenera powierza 30-letniemu przyjacielowi Jayowi Brightowi. Don King dorzuca do pomocy kolegę swojego syna 29-latka Aarona Snowella. Kompetencje obu na najwyższym poziomie są wątpliwe, ale pierwsza walka pod ich pieczą w lutym 1989 roku przeciwko Frankowi Bruno kończy się planowym zwycięstwem. Stopniowo jednak okazuje się, że dosadna ekspertyza Rooneya na temat kwalifikacji swojego następcy może być zasadna.

- Jay Bright nie odróżniłby swojej d...y od łokcia - charakteryzuje Rooney.

Zastopowanie w pierwszej rundzie Carla Williamsa sprawia, że mit o potędze i niezniszczalności trwa. Tymczasem Bill Cayton nie poddaje się w walce o prawa do Tysona, a Robin Givens otrzymuje w końcu upragniony rozwód i pieniądze. Zaczynają się finansowe kłopoty rozrzutnego „Bestii” i poszukiwania następnego rywala. Wymienia się nazwiska Evandera Holyfielda i „Brzytwy” Ruddocka, ale w końcu wybór pada na Jamesa „Bustera” Douglasa, który ma być kolejnym mięsem armatnim, rozszarpanym na oczach tysięcy uwielbiających najbardziej niebezpiecznego człowieka na planecie Japończyków. Późniejsze wydarzenia zszokowały bokserski i nie tylko bokserski świat, ale ludzie w obozie „Żelaznego” wiedzieli, że katastrofa zbliża się nieuchronnie. Mike stracił zainteresowanie boksem, a na pokład samolotu do Tokio trzeba było go wpychać siłą, jak wspomina Bright. Na miejscu głównym punktem programu były gejsze, a „Buster” niespecjalnie spędzał sen z powiek Tysona. Mike oświadczył swoim trenerom, żeby nawet nie fatygowali się go budzić, aby razem biegać, bo teraz biega sam ( co raczej się nie zdarzało). Snowell prosił o profesjonalizm, argumentując, że również jego kariera jest na szali.

- Nie martw się o to. Jeśli mój tyłek będzie skopany, wezmę winę na siebie - obiecał Mike.



Niedługo przed walką japońskie media zawrzały relacjonując pierwszą w historii wizytę na deskach Tysona. Podczas rutynowego sparingu mistrz powędrował na matę po ciosie Grega Page'a. Tak naprawdę „Iron” nie był już prawiczkiem jeśli chodzi o nokdauny, bo zaliczył takowe w sparingach z Mikiem Williamsem i Oliverem McCallem ( przed starciem ze Spinksem). To może przydarzyć się każdemu, kto mierzy się z puncherem. Gorsze było to, że jeszcze przed pojedynkiem z Carlem Williamsem Tyson przekładał sobie Page'a z ręki do ręki. Zły omen zamienił się w koszmar 11 lutego 1990 roku, kiedy to doszło do największej chyba sensacji w historii pięściarstwa.

- Myślałem, że się podda jak wszyscy inni. To nie miało nic wspólnego z nim, to wszystko mój mały, pieprzony, megalomański móżdżek - powiedział o Douglasie i o swojej klęsce Mike.

„Buster” po raz pierwszy i ostatni w karierze bił się na miarę swojego bardzo dużego potencjału, po raz pierwszy i ostatni też zaprzeczył opiniom, że nie ma serca i duszy wojownika. Jego nieprzygotowany fizycznie i mentalnie na wyzwanie przeciwnik, Michael Gerald Tyson miał nieszczęście trafić na najlepszego z możliwych „Busterów” i dostać lekcję boksu od underdoga. Były już mistrz świata tak jak obiecał wziął winę na siebie, ale współodpowiedzialność sztabu szkoleniowego skompletowanego przez Dona Kinga była oczywista. Parę trenerską Bright - Snowell (ten drugi był jaśniejszą postacią duetu) uzupełnił kolejny nieudacznik, cutman Taylor Smith. Kiedy okolice lewego oka Tysona zaczęły puchnąć okazało się, że Taylor nie ma najskuteczniejszego narzędzia do usuwania opuchlizny. Trzymany w lodzie Enswell dla cutmana jest taką podstawą jak nożyczki dla fryzjera. Najlepiej płatny sportowiec na świecie był ocierany lateksową rękawicą z wodą, którą zaimprowizował „Pomysłowy Dobromir” Snowell. Ta historia najlepiej obrazuje ignorancję narożnika niekwestionowanego mistrza świata.

- Gdybym wiedział, że Mike imprezował zamiast trenować, powiedziałbym mu „masz siły na trzy rundy, daj z siebie wszystko i spróbuj go znokautować” . A on tylko stał i zbierał lanie - nie mógł nadziwić się Rooney.

- Zawsze coś może pójść nie tak. Jeśli masz świetnego konia wyścigowego, to nie szukasz dziewczynki z parku, tylko szukasz najlepszego dżokeja na świecie. Na wypadek gdyby coś poszło nie tak - jak zwykle barwnie, sytuację z trenerami Tysona, opisał Larry Merchant.






Drugie poskromienie „Bestii”



Po trzech latach spędzonych w więzieniu zislamizowany, ale niekoniecznie zresocjalizowany Tyson odzyskał wolność. Dużo mówiło się o różnych promotorach, ale koniec końców „Bestia” nie oparła się urokowi „Elektrycznego Dona”, który potrafił zorganizować wypłatę rzędu 30 milionów dolarów za szybką robotę z bokserem o umiejętnościach dyskotekowego bramkarza, Peterem McNeeley. Przeciętny Buster Mathis Junior, a potem przyszła kolej na mistrza WBC Franka Bruno, który bardziej martwił się o swoje zdrowie niż bronienie zielonego pasa. Władca WBA Bruce Seldon również nie zamierzał przeszkadzać Tysonowi w odzyskiwaniu trofeów i pokornie położył się na deskach zanim jeszcze cokolwiek dotarło do jego szczęki. Starannie zaplanowany powrót na szczyt hegemona ringu był marketingowym majstersztykiem w wykonaniu Kinga. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że „Żelazny” nie jest i nigdy już nie będzie tym samym gladiatorem jak przed laty, ale odpowiednio poprowadzony mógł panować całkiem długo. Jednak tutaj do misternego planu Kinga wkradł się błąd, a error ten spowodował fatalny występ Evandera Holyfielda przeciwko Bobby’emu Czyżowi. „The Real Deal” wyglądał na skończonego, co ośmieliło Dona do skonfrontowania swojego skarbu ze zmierzającym szybkimi krokami do lamusa „Holym”. King zapomniał jednak, że faktor strachu zupełnie nie wchodził w rachubę z niezniszczalnym twardzielem z Atlanty, zapomniał też, że Holyfield nie zanurkuje po przyjęciu pierwszego mocnego ciosu. Walka przyniosła drugie poskromienie „Bestii” i mimo wielkiego szacunku dla dokonania Holyfielda pokazała jak bardzo Tyson oddalił się ze swoim boksem od catskillowych korzenii.
Kapitalna defensywa, szybkie ręce strzelające kombinacjami, doskonałe uniki głową i balans odeszły bezpowrotnie. Fighter, który błyskawicznie potrafił wyprzedzać i korzystać z najdrobniejszych zmian w ustawieniu rywala, stał się prymitywnym sluggerem, polującym głównie na potężny prawy overhand. Mogło to przynieść skutek i przyniosło z naszym Andrzejem Gołotą czy Fransem Bothą, ale „The Real Deal” był zbyt mocny i zbyt cwany, by zostać zaskoczonym i przełamanym przez przewidywalnego napastnika. Doskonały pokaz walki z bliska przyniósł „Holy’emu” powrót na piedestał i sportową nieśmiertelność, ale ile wówczas było Tysona w Tysonie? Ile było go w Tokio, gdy obijał go „Buster” Douglas? Te porażki zdefiniowały karierę Mike’a i obniżyły jego miejsce w historii pięściarstwa. Ale czy do końca sprawiedliwie dyskredytuje się „Bestię” zapominając o całej otoczce jego klęsk? Moim zdaniem tylko fenomen młodego Cassiusa Claya wytrzymuje porównanie z możliwościami „szczytowego” Mike’a. Jak wyglądałby młody Mike przeciwko dużym, dobrym ciężkim jak Bowe czy Lewis? Niestety odpowiedzi na te pytania już nie poznamy. Czy Tyson mógłby zostać najlepszym ciężkim w historii, gdyby jego mentor i przybrany ojciec D’Amato żył kilka lat dłużej? Takie pytanie zadałbym „Bestii” na miejscu Kuby Wojewódzkiego.

Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 12:57   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 2583
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Przeczytałem jednym tchem - super.
Całe życie Tysona to tragiczna historia, maskowana światłami show biznesu.
Ale wydaje mi się, że z ludzkiej perspektywy, właśnie pisane jest szczęśliwe zakończenie.
Andre Ward jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 13:21   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Andrzej Pastuszek Zobacz post
...Czy Tyson mógłby zostać najlepszym ciężkim w historii, gdyby jego mentor i przybrany ojciec D’Amato żył kilka lat dłużej? Takie pytanie zadałbym „Bestii” na miejscu Kuby Wojewódzkiego.
Trochę nie za bardzo to pytanie, bo odpowiedź raczej oczywista ("tak"), choć gadać, gdybać, dyskutować możnaby tu długo.

Cytat:
Napisał Andrzej Pastuszek Zobacz post
...Były już mistrz świata tak jak obiecał wziął winę na siebie, ale współodpowiedzialność sztabu szkoleniowego skompletowanego przez Dona Kinga była oczywista. Parę trenerską Bright - Snowell (ten drugi był jaśniejszą postacią duetu) uzupełnił kolejny nieudacznik, cutman Taylor Smith. Kiedy okolice lewego oka Tysona zaczęły puchnąć okazało się, że Taylor nie ma najskuteczniejszego narzędzia do usuwania opuchlizny. Trzymany w lodzie Enswell dla cutmana jest taką podstawą jak nożyczki dla fryzjera. Najlepiej płatny sportowiec na świecie był ocierany lateksową rękawicą z wodą, którą zaimprowizował „Pomysłowy Dobromir” Snowell...
Kogoś mi to przypomina...
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 14:50   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Dec 2008
Postów: 3729
Nominowany 37 razy w 17 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

czytam, czytam, czytam... wieczorem walki Tysona powrócą na ekran. Niepowtarzalny bokser.
Tomasz Nowak jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 15:41   #5 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Postów: 2735
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

swietny tekst. no wlasnie,zasadnicze pytanie-czy gdyby nie smierc d`amato i don king,tyson oparlby sie pokusom,nie stracil motywacji,szedl dalej wyznaczona sciezka? nie sadze,jego psychika kiedys musiala peknac.

i 2 pytanie-gdzie jest tyson w rankingu najlepszych hw ever?ja nie jestem w stanie umiescic go nizej niz na 2 miejscu
wariat3000 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 15:41   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5312
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Szacun wielki. Ja generalnie nie lubie czytac za długich opracowan ale to jest naprawde swietne. Autor powinien pomyslec o stworzeniu jakiejs ksiażki, mysle że spokojnie da rade.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 17:05   #7 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 4007
Nominowany 47 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 4
Domyślnie

Niezależnie do tego na którym miejscu w historii dokonań sportowych posadzimy Tysona jedno jest pewne - jest to chyba najbardziej rozpoznawalny bokser na świecie, prawdziwa ikona. Chyba tylko Ali może się pod tym względem równać. Podejrzewam, że z 1000 zapytanych osób na ulicy 990 wiedziałoby kto to Tyson, niezależnie od wieku i płci. Przy obecnym spadku popularności boksu próżno czekać kolejnej takiej osoby, prawdopodobnie nigdy to nie nastąpi.

A tekst faktycznie znakomity.
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 18:27   #8 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10704
Nominowany 638 razy w 122 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 51
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
Szacun wielki. Ja generalnie nie lubie czytac za długich opracowan ale to jest naprawde swietne. Autor powinien pomyslec o stworzeniu jakiejs ksiażki, mysle że spokojnie da rade.

Dzięki, to jedno z moich marzeń. Póki co mało realne, ale w przyszłości może się uda...
Andrzej Pastuszek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 21:00   #9 (permalink)
champion
  
 
Avatar Taszun
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 4681
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

swietny tekst. ale przede wszystkim swietny opis stylu boksowania Tysona. Jego trenerzy swietnie dopasowali styl to jego motoryki ciala.
Lazi jak lajza a byl lekkoatleta w ringu.
U nas boksowalby tak jak Golota. z tym ze na amatorce skonczyloby sie

co do holy vs tyson i jego formy. oczywiscie to nie byl mlody Tyson ale pamietajmy ze Holyfield swoje tez przeszedl z tym ze napewno lepiej sie prowadzil i byl w lepszej formie jako sportowiec.
zreszta dzisiaj nawet to widac.

Holy to byl jedne z pierwszych ktory nie bal sie Tysona do tego byc moze twardszy jako bokser.
Tyson byl nauczony tej agresji co jest napisane w felietonie co nie daje pewnosci ze byl tak twardym skurwysynem jak Holyfield gdy rywal mocniej bije, jest na tym samym poziomie bokserskim i jedynym jego celem jest zwyciestwo czyli mam pod gorke.
Tego sprawdzenia sie zabraklo wlasnie w karierze mlodego Tysona. tego przed wiezieniem. stad zawsze bedzie niedopowiedzenie dla takich jak ja.
to jest ten sam problem z bracmi kliczko dzisiaj.
niech znajdzie sie odwazny silny HW potrafiacy boksowac na mistrzowskim poziomie ( nie takim jak np Wach amatorsko zawodowym) i nie bedzie juz tak rozowo.
Co zrobi Wladek jak bedzie pod gorke. do tej pory nie wykazal sie jak mial pod gorke.
Witalij pokazal z lewisem ze jest prawdziwym mistrzem. nawet jesli lewis nie byl w najlepszej formie. bo nie byl napewno
Taszun jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-06-13, 21:08   #10 (permalink)
champion
  
 
Avatar killleeerrr85
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 2243
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Taszun Zobacz post
to jest ten sam problem z bracmi kliczko dzisiaj.
niech znajdzie sie odwazny silny HW potrafiacy boksowac na mistrzowskim poziomie ( nie takim jak np Wach amatorsko zawodowym) i nie bedzie juz tak rozowo.
Porównywanie resume Tysona i Kliczków to zbrodnia Tyson dokonania w postaci pokonanych przeciwników miał bardzo solidne... Kliczkowie ze swoim resume nie mają do nich startu... żadnego startu.
killleeerrr85 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Walki bokserskie(linki)!!! IRONDARIO Strefa ściągania walk 2612 21-10-19 15:58
Kto z kim.. gdyby vegeta Legendary Nights 517 24-02-16 14:36
Mike Tyson vs James Smith (07.03.1987) killleeerrr85 Strefa punktowania walk 4 07-08-15 11:03
Mike Tyson - Donovan "Razor" Ruddock II (28.06.1991) killleeerrr85 Strefa punktowania walk 3 10-07-15 14:29
Mike Tyson vs Tony Tucker (01.08.1987) killleeerrr85 Strefa punktowania walk 4 02-07-15 22:28


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 00:26.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.