boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 08-06-13, 12:17   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10542
Nominowany 631 razy w 118 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 49
Domyślnie David Haye - drugie przyjście zbawiciela wagi ciężkiej

David Haye miał 29 czerwca zmierzyć się z Manuelem Charrem i zacząć marsz w kierunku drugiego pojedynku z Kliczkami, tym razem celując w starszego z braci Witalija. Pięściarz z Bermondsey doznał jednak kontuzji, którą znawcy tematu interpretują jednak jako niewielkie zainteresowanie telewizji SKY starciem z „Czarującym Manuelem”. „Hayemaker” chcąc pokazywać się na największej i najlepiej płatnej platformie na Wyspach Brytyjskich musiał zawrzeć pakt z Eddiem Hearnem, bo Hearnowie i boks na antenie SKY to dzisiaj synonimy. Żeby wszyscy byli szczęśliwi i zarobili duże pieniądze „Żniwiarz” potrzebuje medialnego rywala, a nikt w Wielkiej Brytanii nie będzie lepszy, by „nakręcić” telewizyjne wydarzenie jak Tyson Fury.
Czy to jest już rzeczywiście warte 5 milionów funtów dla każdego z bokserów, jak sugeruje prasa, trudno powiedzieć, ale wraz z pojawieniem się Tysona Fury’ego, Davida Price’a, Deontaya Wildera, Kubrata Pulewa czy namyśleniem się na konfrontację z Władimirem Aleksandra Powietkina, Haye przestał być jedyną ciekawą opcją dla obozu K-2 i musi wstać z rentierskiego fotela, bo na telefon od Bernarda Boente się nie doczeka.
Dla fanów boksu powrót najbardziej ekscytującego „ciężkiego” dzisiejszych czasów ( tak wiem, że z Władimirem i Wałujewem zabrakło fajerwerków) to świetna wiadomość. David nie wierzy w syndrom bokserskiej rdzy, ale jednak mam wrażenie, że regularne występy i przetarcia z gigantami jak Fury i Price mogą mu pomóc w kolejnym podejściu do tronu heavy, zwłaszcza jeśli za cel obrał sobie starzejącego się Witalija. Gdyby udało się wysadzić z siodła ukraińskiego polityka, rewanż z „Doktorem Stalowym Młotem” byłby oczywisty. David twierdzi, że jest szczęśliwym, spełnionym sportowcem, ale nie wierzcie mu, bo jego celem od zawsze było zunifikowanie tytułów w „królewskiej” kategorii i nawiązanie do sukcesów Lennoksa Lewisa. Czy drugie przyjście zbawiciela może przynieść lepsze rezultaty czas pokaże, ale już zeszłoroczne poskromienie Derecka Chisory udowodniło, że istnieje życie poza Kliczkami, a przeciwnika można ułożyć do snu, zanim uśpi się widzów przed telewizorami.


Łatwiejsza część planu wykonana


Pierwsza część planu Davida Derona Haye’a zakładająca zunifikowanie mistrzowskich tytułów w wadze cruiser zakończyła się sukcesem, choć już na pierwszym etapie londyńczyk połamał sobie zęby na twardym jak stare buty Carlu Thompsonie. Porażka przed czasem była jednak spowodowana brakiem doświadczenia, złym rozłożeniem sił i wyboksowaniem się na weteranie, który miał w sobie więcej wigoru i sił witalnych niż zakładali Haye i jego nieodłączny towarzysz, trener i manager Adam Booth. Potem przyszła najtrudniejsza część kariery „Żniwiarza”, który mając już na oku wielkie gale musiał rozpocząć żmudny proces odbudowy swojej pozycji na regionalnych shows przy kameralnej widowni. Nieco ponad rok później Haye zdobył pas mistrza Europy EBU rozprawiając się w pierwszej rundzie z Aleksandrem Gurowem, w jednej z obron tego tytułu stoczył interesującą potyczkę z Giacobbe Fragomenim, a w 2007 roku odebrał pasy WBA Super World i WBC Jean Markowi Mormeckowi. Pokonanie Mormecka w Paryżu było sporym wyczynem Anglika, a kibice pamietający Francuza z żenującej konfrontacji z Władimirem Kliczką powinni obejrzeć jak Jean Marc rozprawił się w rewanżu z O’Neilem Bellem. „The Marksman” to był wówczas kawał zawodnika, potrafił wywierać presję i zza szczelnej gardy przechodzić do ostrzału w półdystansie. Haye był zmuszony walczyć z defensywy, używania nóg, dużo pracował nad lewym sierpowym i ciosami na korpus. Wszystko pięknie zagrało, mimo nokdaunu w czwartej rundzie. David mądrze pozwolił sędziemu liczyć do ośmiu, a potem klinczował Francuza i wymęczył go przepychaniem po ringu. Taka dojrzałość była nowym zjawiskiem w boksie londyńczyka, który po przetrzymaniu kryzysu skończył rywala w siódmej odsłonie i odebrał mu światowe tytuły WBA i WBC.
Mistrzem organizacji WBO był wówczas Walijczyk Enzo Macarinelli i unifikacyjną potyczką z podopiecznym Franka Warrena David chciał zamknąć swój rozdział w cruiser. Problemem było nakłonienie do starcia Warrena i uczynienie konfrontacji Brytyjczyków dobrze płatnym wydarzeniem. Mistrz marketingu zaczął opowiadać publicznie o swoich kłopotach z osiąganiem limitu cruiser (co było prawdą tylko częściowo), konieczności rezygnacji z pojedynku z lokalnym rywalem i przeskoku do wagi ciężkiej. W końcu Warren połknął haczyk, okrągły milion funtów dla „borykającego się z nadwagą” Haye’a przesądził sprawę, a wygadany mistrz dwóch federacji mógł wreszcie powiedzieć co tak naprawdę myśli o przeciwniku.

- Enzo to dzisiejsza wersja Michaela Granta. Stworzyła go telewizja ITV i jej eksperci. Całe zamieszanie wokół niego jest nieuzasadnione, a ja za przywilej pokazania tego podczas najważniejszej walki jego życia dostanę milion funtów. Szczerze to nie wiem dlaczego zgodzili się na unifikacje. Znam style i wiem, kto jest dla mnie zagrożeniem, a kto nie. Enzo nie umie bić się na wstecznym, nie wywrze na mnie presji. Utknie w środku pomiędzy dystansem a półdystansem i zechce tam wymieniać ze mną bomby. To będzie dla niego krótka i bolesna noc. Wszystko co muszę zrobić to wyjść do ringu trzeźwy - brutalna ocena „Żniwiarza” okazała się trafiona w punkt, bo „Macca” swoją przygodę z pasem WBO zakończył w drugiej rundzie.

Prawda o wadze Haye'a była taka, że rzeczywiście „wyrósł” z cruiser, tyle tylko, że nie odpuścił ani jednego dnia w gymie od wiktorii paryskiej i monitorował codziennie limit w nadzieji, że napłynie propozycja od Warrena. Maccarinellego i Franka niemiła niespodzianka czekała już na ważeniu, gdzie zobaczyli Davida imponującego formą w postaci wyrzeźbionych 198 funtów.


Zygzak nie wystarczył



Haye zrealizował pierwszą część planu, choć pewnie można byłoby się przyczepić o rozminięcie z mistrzem IBF Steve’em Cunninghamem, ale jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził. Po wycieczce do wagi ciężkiej z Tomaszem Boninem ( z Polakiem okrutnie męczył się jeszcze ceniony wówczas Audley Harrison), którego zanihilował londyńczyk bardzo szybko i zastopowaniu Monte Barretta, David bardzo szybko otrzymał szansę na zdobycie tytułu w heavy przeciwko Nikołajowi Wałujewowi. Promotor rosyjskiego giganta Kalle Sauerland miał nadzieję, że nawiązanie dłuższej współpracy z Anglikiem, którego potencjał rynkowy był nieporównywalnie większy niż Koli, zaowocuje partycypacją w zyskach z przyszłej rywalizacji z Kliczkami, ale musiał obejść się smakiem. David i Booth cenią sobie niezależność i lubią chadzać swoimi własnymi ścieżkami, a po odebraniu pasa WBA „Nikosiowi” pomachali tylko Niemcom na pożegnanie.Adam Booth przygotował taktykę, w myśl której Haye miał się wcielić w połączenie Pernella Whitakera z Jackiem Dempseyem, w defensywie miał być śliski jak ten pierwszy, a w ataku miał się przeistaczać w eksplozywnego napastnika jak Jack. Z zadań obronnych wywiązał się bez zarzutu, natomiast wybuch był tylko jeden, kiedy to w ostatniej rundzie monstrualnym Rosjaninem zachwiał lewy sierpowy. David wybrał najłatwiejszy sposób na zwycięstwo i trudno go za to obwiniać. Na sparingach odbywał 15 rund z rzędu szlifując swój nowy styl, a zmieniający się przeciwnicy nawet nie mogli go dotknąć.

- Mógłbym to robić przez kolejne pietnaście - cieszył się Haye.

Na obrony pasa WBA z Johnem Ruizem, który na starość postanowił zostać bokserem- puncherem zamiast zostać przy zapasach i Audleyem Harrisonem spuśmy zasłonę milczenia i skupmy się na najważniejszym czyli unifikacyjnej konfrontacji z Władimirem Kliczką. Po długich targach, przekładaniach daty z powodu kontuzji w końcu ustalono, że „Hayemaker” i Władimir Kliczko sprawdzą, który z nich jest lepszy 2 lipca 2011 roku w Hamburgu. David przygotowywał się do swojej walki życia staranniej niż kiedykolwiek przemieszczając się z Londynu do słynnego Fifth Gym Angelo Dundee i z powrotem. Był szybszy, bardziej śliski i wybuchowy niż kiedykolwiek. Sparował z wieloma „wieżowcami” jak Wilder, Helenius, Kelvin i David Price próbując uzyskać choć namiastkę starcia z „Doktorem Stalowym Młotem”. Wynajęto zapaśników, którzy mieli przestawiać Haye’a po ringu, a ten uczył uwalniać się z ich uchwytów, wiązać ręce i popychać głowę przeciwnika w różnych kierunkach, wszystko po to, żeby Wołodia czuł się niekomfortowo w swoich ulubionych klinczach. Kluczem do sforsowania obrony Ukraińca miał być „zygzak” czyli podkradanie się do odpowiedniego dystansu, przemieszczając na boki z nieustannymi ruchami głowy mającymi utrudnić Kliczce kontratak. Booth w butach na wysokim obcasie i z rękawicą na kiju „jabował” i trzymał bezpieczną odległość, a „Żniwiarz” szukał swojej okazji. Liczyli na czysty strzał albo na zamroczenie Wowy ciosem w bok głowy i dokończenie dzieła brutalnym finiszem. Jak się okazało była to zbyt przewidywalna taktyka na jeszcze bardziej ostrożnego niż zazwyczaj mistrza świata WBO i IBF. Kapitalny rytm wciąż niedocenianej pracy nóg Kliczki i lewy prosty albo pół-jab kontrolujący nieustannie odległość pomiędzy zmagającymi się championami okazały się zaporą nie do przebycia. Haye był niemile zaskoczony szybkością przemieszczania się Władimira, zaś ten pomny niebezpieczeństwa sygnalizował tylko wygrywanie rund aktywnością lewej ręki i bardzo okazjonalnym prawym prostym. Haye zademonstrował imponującą defensywę, świetnie unikał jaba, amortyzował ciosy dużo większego „ciężkiego”, ale zwycięzcą mógł być tylko gospodarz potyczki.


Czy dobry mały Haye może pokonać dobrego dużego Kliczkę?



Haye długo leczył rany po hamburskim niepowodzeniu i bardziej myślę o „skaleczonym” ego niż palcu u nogi, ale w końcu podjął jedynie słuszną decyzję o powrocie na ring. Ofiarą tego powrotu stał się Dereck Chisora, a największe spustoszenie uczynił cios, którego Haye podobno „nie ma” czyli lewy sierpowy. David oglądając w akcji Sugara Raya Robinsona zawsze zazdrościł mu perfekcyjnego lewego sierpa, tymczasem bomba jaką uraczył „Del Boya”, choć daleka od technicznej doskonałości, pokazała słynącemu z betonowej szczęki pięściarzowi, że na pewne uderzenia nie ma odpornych.
David z łatwością odprawił agresywnego Chisorę z kwitkiem, trudno sobie wyobrazić, by mógł mu się oprzeć podatny na overhandy Tyson Fury albo ktokolwiek inny poza ukraińskimi gigantami. Londyńczyk to bardzo mocny numer trzy „królewskiej” kategorii z ciągle nie do końca wykorzystanym potencjałem. Żeby skutecznie walczyć z Kliczkami Anglik musiałby wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Czy jest to możliwe? Amerykańscy trenerzy jak Ronnie Shields czy Buddy McGirt uważają, że tak. Ten drugi twierdzi wręcz, że Haye jest najlepszym ciężkim na świecie. Były mistrz świata heavy Tim Witherspoon na antenie brytyjskiej telewizji ostro krytykował Adama Bootha twierdząc, że Adam jest de facto kolegą Davida, a nie trenerem, który może cokolwiek wyegzekwować albo przycisnąć mocniej podopiecznego. Mimo nienagannej sylwetki rzeźbionej w gymie ciągle są rezerwy w przygotowaniu fizycznym byłego mistrza świata, nie jest też tajemnicą zamiłowanie playboya do nocnych klubów, które nie ustaje nawet podczas obozów treningowych. Najlepiej obrazuje sytuację historyjka ze wspólnych zajęć Haye’a z Bernardem Hopkinsem. Brytyjczyk miał ochotę sprawdzić jak bawi się legendarny „Kat”?
- Co robisz wieczorem?
- O dziewiątej idę spać. A ty?
- Ja też
- skłamał zawstydzony David.

Trudno uwierzyć, żeby Haye chciał zerwać sprawdzony, kilkunastoletni, partnerski układ z Boothem, ale być może rzeczywiście przydałoby się nowe, świeże spojrzenie kogoś z boku. Idealnym doradcą mógłby być Evander Holyfield, który jest entuzjastą talentu eksplozywnego Anglika i mógłby pokazać mu niejeden sposób na „zjadanie” dystansu i oszukanie manerwami wyższego rywala. Jeśli Haye dostanie drugą szansę na bitwę z K-2 powinien zapomnieć o skupianiu się na kończącym hayemakerze, a spróbować bardziej ryzykownej walki w półdystansie z kombinacjami kilku ciosów. Musi być wszechstronniejszy i odważniejszy w ataku, co wiąże się z konsekwencjami w postaci zagrożenia nokautem, ale lekko, łatwo i przyjemnie nie wygrywa się wielkich batalii i nie zdobywa miejsca w historii boksu.

Haye obserwował niegdyś jak jego przyszły przeciwnik Carl Thompson zbierał lanie od Sebastiana Rothmanna, a jednak przetrzymał szturm i zastopował swego oprawcę.

- David nie chciałbyś brać udziału w wielu takich wojnach?- zapytał dziennikarz
- Nie chciałbym brać udziału w żadnej - odparł młody bokser.

Czy wielka stawka może spowodować, że utalentowany i dynamiczny mały „ciężki” wyjdzie ze „swojej skóry” i podejmie bardziej zdecydowane działania ofensywne przeciwko dominatorom z Ukrainy? Nie wiem, ale chętnie to sprawdze, najlepiej zaczynając ten test od starszego z braci...

Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-06-13, 13:57   #2 (permalink)
prospect
  
 
Avatar Wiciu
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 642
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Chciałbym takie coś o Adamku. ;P

Do pisania byłoby wiele...
Wiciu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-06-13, 16:42   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10542
Nominowany 631 razy w 118 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 49
Domyślnie

Cytat:
Napisał Wiciu Zobacz post
Chciałbym takie coś o Adamku. ;P

Do pisania byłoby wiele...
No nie daje nam Góral ostatnio pretekstu, chyba to już będzie w formie laurki na zakończenie pięknej kariery.
Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-06-13, 17:03   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Postów: 6917
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

David nie wierzy w syndrom bokserskiej rdzy, ale jednak mam wrażenie, że regularne występy i przetarcia z gigantami jak Fury i Price mogą mu pomóc w kolejnym podejściu do tronu heavy, zwłaszcza jeśli za cel obrał sobie starzejącego się Witalija.

Walka z Furym, to ryzyko porazki Haye, nie wiem, czy byloby to Davidowi na reke, choc czytalem o tych przymiarkach.
Wiem, ze wielu po tym co pokazal Tyson z Cunninghamem jest mocno sceptycznych co do talentu Furego(mnie to cieszy bo nie lubie tego plejbojka), ale w mojej ocenie, juz same warunki, pressing, i charakter moga sprawic problemy mniejszym zawodnikom, takim jak wspomniany David.

Porażka przed czasem była jednak spowodowana brakiem doświadczenia, złym rozłożeniem sił i wyboksowaniem się na weteranie, który miał w sobie więcej wigoru i sił witalnych niż zakładali Haye i jego nieodłączny towarzysz, trener i manager Adam Booth

To nawet nie chodzi o brak doswiadczenia, a o klasyczny przykald zlekcewaznia rywala.

Pokonanie Mormecka w Paryżu było sporym wyczynem Anglika, a kibice pamietający Francuza z żenującej konfrontacji z Władimirem Kliczką powinni obejrzeć jak Jean Marc rozprawił się w rewanżu z O’Neilem Bellem

Mormeck ten od Bella bylby dla mnie zdecydowanym faworytem z Haye. Tak jak Haye moim zdaniem nie byl odpowiednio przygotowany do Thompsona, tak samo Mormeck, nie byl optymalnie przygotowany do Anglika. Francuz w tej walce byl slabszy niz w walkach z Bellem, nie bylo tej szybkosci, dynamiki, agresji(jak ktos widzial tamet walki, ten wie, ze to byly fenomenale wysetpy)... za to David byl przygotowany na 100%, i sie oplacilo.

Jak zawsze naprawcvowales sie Andrzej, nie lubie Haye, ale warto zerknac, mozna wyczytac kilka ciekawostek, o ktorych wczesniej nie mialem pojecia.
Literatt jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-06-13, 00:33   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 3988
Nominowany 47 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 4
Domyślnie

Cytat:
Napisał Motorowiec(Literat) Zobacz post
Walka z Furym, to ryzyko porazki Haye, nie wiem, czy byloby to Davidowi na reke, choc czytalem o tych przymiarkach.
Czym Fury miałby zagrozić Haye'owi skoro nie zdołali go trafić ani Nikoś ani tym bardziej Władimir? Jakby Haye tak ustrzelił Tysona jak waciany Cunningham to Fury przez jakiś czas jadłby śniadania przez słomke. To jest kolejny balon, potrzeba tylko roku-dwóch aby pęknął.
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-06-13, 07:31   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18115
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Dla mnie Haye robi czasowke Furemu
Black Dragon jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-06-13, 16:39   #7 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Sep 2002
Skąd: Chełm
Postów: 14007
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Black Dragon Zobacz post
Dla mnie Haye robi czasowke Furemu
Z dużym prawdopodobieństwem...

Ciekawy artykuł, sensowne konkluzje i oby teza (drugie przyjście zbawiciela wagi ciężkiej) miała pokrycie w rzeczywistości.
Sykes jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-06-13, 20:55   #8 (permalink)
champion
  
 
Avatar Bonsante
 
Zarejestrowany: Oct 2007
Postów: 2201
Nominowany 8 razy w 3 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Fury nie jest żadnym zagrożeniem dla Haye. Niech go nawet trafi jeśli zdoła, cóż z tego skoro Władymir również go kilka razy trafił i mimo podejrzanej szczęki Haye nie był ani przez chwilę zraniony. Za to w drugą stronę jak Haye zacznie czysto trafiać (a tak się stać musi ze względu na przepaść w szybkości) to Fury upadnie podobnie jak z Cunnem, ale z tą różnicą, że sam raczej nie wstanie
Bonsante jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-06-13, 23:22   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Postów: 2259
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

haye z fury`m na dzien dzisiejszy to KO do 7 rundy...szczeka tysona to dramat.

haye prawdopodobnie zdominuje HW po kliczkach,zycze mu zeby zdazyl dopchac sie do witalija.
wariat3000 jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-06-13, 23:23   #10 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 5583
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wiadomo dla kazdego,ze Haye robi Fury'ego jak dzieciaka. Koledzy wyzej maja racje i nie ma co sie łudzić, ze bedzie inaczej.
Fury to parodia
Rockefeller jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Nikolay Valuev vs. David Haye (07.11.2009) Paweł Rozmytański Strefa punktowania walk 3 06-06-14 07:48
Polacy o "Mistrzostwo Świata" wagi ciężkiej. Coraz mniej chce mi się śmiać... Adrian Golec Publicystyka 19 13-10-12 08:18
Bracia Kliczko jednym z czynników "degrengolady" obecnej wagi ciężkiej Adrian Golec Publicystyka 36 25-01-12 21:24
David Haye – wielka nadzieja wagi ciężkiej. Adrian Golec Publicystyka 17 15-10-10 12:00
Przereklamowani, nieprzereklamowani pięściarze wagi ciężkiej Adrian Golec Publicystyka 1 06-08-10 13:06


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 11:23.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.