boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 17-04-13, 10:30   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10549
Nominowany 631 razy w 118 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 49
Domyślnie Deontay Wilder - nowy Joe Louis czy kolos na glinianych nogach?

Już za niecałe dwa tygodnie nadzieja amerykańskiej wagi ciężkiej Deontay Wilder stanie przed najtrudniejszym testem w dotychczasowej karierze na ringach zawodowych. W pojedynku olimpijskich medalistów „Brązowy Bombardier” zmierzy się w Sheffield ze „Złotym Audleyem”. Deontay zamierza raz na zawsze uciąć marzenia Harrisona o „podróży” zakończonej zdobyciem tytułu mistrza świata i zapisać na swoim koncie pierwsze relatywnie wartościowe nazwisko. Pseudonim Wildera „Bronze Bomber” częściowo nawiązuje do kruszcu z jakiego wykonano olimpijski medal Amerykanina, a częściowo do „Brown Bombera” legendarnego Joe Louisa, który jest idolem i bohaterem Deontaya. Joe Louis zasłynął niegdyś swoją „Kolekcją bumów miesiąca”, jak żartobliwie nazywano jego rozgrzewkowych przeciwników przed większymi wyzwaniami, jego następca z Alabamy też zebrał już pokaźną listę „ofiar”, z której niemal wszystkie można zaliczyć do kategorii nazywanej „puszkami po soku pomidorowym”. Póki co tylko w tej materii można znaleźć wspólny mianownik dla obu bombardierów, ale pewny siebie Wilder nic nie robi sobie z krytyki i zapowiada konkwistę „królewskiej” dywizji. Wielu zawodników i ekspertów, którzy zetknęli się z dwumetrowym pięściarzem wystawia mu entuzjastyczne recenzje i namaszcza na następcę braci Kliczków. Komplementy Oscara De La Hoyi czy Richarda Schaefera oczywiście trzeba traktować z pobłażliwym uśmiechem, ale przecież Władimir Kliczko, Tomasz Adamek, David Haye i niemal wszyscy inni, którzy korzystali z usług Deontaya jako sparingpartnera nie mają żadnego interesu, żeby przeceniać umiejętności „Bronze Bombera”. Coś musi być na rzeczy i warto przyjrzeć się rosłej i smukłej postaci amerykańskiego fightera.


Sweet home Alabama


Wilder urodził się w miejscowości Tuscaloosa w stanie Alabama, w którym to jedynym uznawanym sportem przez kibiców od zawsze była amerykańska wersja futbolu. Od dziecka Deontay miał pasję do sportu i w każdym którego spróbował to jest baseballu, lekkiej atletyce czy koszykówce przejawiał duży talent.

- Miałem „skoka”! Potrafiłem zrobić „wiatrak” ze stojącej pozycji bez żadnego problemu - mówi najsłynniejszy obywatel miasta Tuscaloosa odnosząc się do słynnego wsadu rozpropagowanego przez Dominika Wilkinsa.

W colleagu zajmował się ciągle kilkoma sportami, kiedy urodziła się jego córeczka Naieye. Niestety przyszła na świat z uszkodzonym rdzeniem kręgowym i młody ojciec musiał poszukać sobie bardziej dochodowego zajęcia niż nauka, bo leczenie schorzenia było kosztowne. Znalazł dwie prace i był na etapie poszukiwania trzeciej, gdy ktoś podpowiedział mu, że nieźle zarobić można jako bokser. Również ta dyscyplina nieobca była Deontayowi, bo wyrobił sobie opinię świetnego streetfightera. Nie szukał kłopotów, a kłopoty same znajdowały jego i jak twierdzi skutecznie radził sobie z dwoma, a nawet trzema przeciwnikami na ulicy, wciąż bez jakiejkolwiek ingerencji trenerów. Poszukiwanie wielkich pieniędzy w bokserskim gymie było naiwnością, ale Wilder był zachwycony niczym dziecko w slepie ze słodyczami, widząc co dzieje się na sali treningowej. Tutaj poznał swego trenera i managera Jaya Deasa i tutaj przekonał się po raz pierwszy jak dużą moc mogą wygenerować jego pięści po wdrożeniu właściwej techniki.

- Zainstalowano sensory na workach i okazało się, że moje jaby są mocniejsze niż sierpy czy prawe proste innych zawodników. Ciągle mam rezerwy w mocy mojego ciosu, a moja siła już mnie przeraża - mówił „Bombardier”.

Po ledwie ponad dwudziestu walkach i pokonaniu krajowych faworytów w zawodach o Golden Gloves i mistrzostwach Stanów Zjednoczonych Wilder w 2008 roku pojechał na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu i przywiózł brązowy medal, wywalczony w kategorii ciężkiej. Mierzący centymetr ponad dwa metry i dysponujący zasięgiem 213 cm bokser zmieścił się w limicie 91 kilogramów i niespodziewanie dostarczył drużynie USA jedyny krążek z tamtego turnieju. Nie zanotował tam spektakularnych występów, ale sam fakt dobrnięcia do półfinału nowicjusza o znakomitych warunkach fizycznych i lotnych nogach przyciągnął uwagę promotorów z Golden Boy Promotions. Nie grzeszący skromnością olimpijczyk oznajmił, że w przeciwieństwie do fachowców zaskoczonych jego sukcesem, dla niego niespodzianką jest, że nie zdobył złota.






Deontay podpisał zawodowy kontrakt z Golden Boy Promotions, a jego szefowie do dotchczasowego trenera Jaya Deasa dokoptowali Marka Brelanda. Mistrz olimpijski z 1984 roku dołączył do sztabu, żeby przekazać arkana swojej znakomitej techniki. Mark miał sprawić, żeby ciosy jego nowego podopiecznego docierały do szczęk rywali jak najskuteczniej i powodowały dużą szkodę. Jak używać prawej ręki nauczył Brelanda sam Tommy Hearns, a Mark miał przekazać wiedzę „Bronze Bomberowi”. Hearns i Breland byli gigantycznymi, chudymi „półśrednimi” stąd pokładano w trenerze nadzieję, że prawy wątłego Wildera będzie dewastujący po poprawkach naniesionych przez szkoleniowca. Kolejnym elementem jaki miał priorytet był lewy prosty.

- Zacząłem od lewego prostego, bo jeśli jabujesz masz pół sekundy więcej na ulokowanie prawego. Deontay nie dociągał prawego, a ten cios musi iść dalej niż jab, bo chcemy złapać przeciwnika końcówką ciosu - tłumaczył Breland.

Wyglądało na to, że alabamczyk jest pojętnym uczniem, bo jego kolejne ofiary padały szybko. W rodzinnym stanie Wildera urodziili się Joe Louis, Evander Holyfield i Ernie Shavers, ale żaden z nich nie pokazał się miejscowej publiczności, bo nie było tam nawet bokserskiej komisji. Deas długo lobbował o jej utworzenie i kiedy wreszcie się udało postanowił uczynić „Bombera” lokalnym herosem. Podczas pierwszego show w 2011 roku w Tuscaloosa sala pękała w szwach, następny zgromadził 4 tysiące widzów, ale na trzeciej gali trybuny świeciły pustkami. Tłumaczono to czasem obsesji na punkcie futbolu, ale też ludzie nie mieli ochoty płacić za oglądanie starć, w których oponenci miejscowej sensacji nawet nie podejmują walki i kładą się szybko do snu. Mimo początkowego zrozumienia dla spokojnego „budowania” boksera kibice stopniowo zaczęli się odwracać od freak shows z jego udziałem i zastanawiać co sprawia, że tak chwalony za sparingi ze światową czołówką fighter po kilku latach przetarć wciąż gromi „przeciwników na telefon”? Zagadkę wyjaśnia szczerze matchmaker GBP Robert Diaz.

- Zawsze były wątpliwości co do możliwości przyjęcia ciosu przez Deontaya. Kiedy na deski posadził go journeyman Harold Sconiers (ponad rok później ten zawodnik niespodziewanie wypunktował Jameela McCline'a ) postanowiliśmy zwolnić nieco tempo.

Wydarzyło się to w trzynastej walce zawodowej, która niestety jest niedostępna, a opinie czy był to niegroźny nokdaun, czy też poważny wstrząs są podzielone. Już w kolejnej rundzie po własnej wizycie na macie, Wilder ustrzelił walecznego Harolda. Jednak już w amatorskiej karierze „Bombardiera” były pytania co do jakości szczęki Amerykanina, które postawił między innymi Jewgienij Romanow podczas meczu Rosja vs USA, którego fragmencik przedstawiam. Zwisająca lewa ręka i leniwy jab już wpędzał w tarapaty chudego wieżowca, stąd aktywna praca lewej ręki, nieustanny ruch głową i poruszanie na boki są ciągle „na tapecie ” w gymie o czym napiszę w dalszej części. Kolejnym problemem jest waga, która wedle zamierzeń miała docelowo osiągnąć około 111 kilo, a mimo braku ograniczeń dietą i wszelkich możliwych suplementów nie przekracza magicznej granicy 105, co i tak jest już poważną zwyżką w porównaniu do początku kariery. Po wielu niespełnionych obietnicach szefów grupy GBP o podniesieniu poprzeczki jeśli chodzi o jakość przeciwników ich prospekta, w końcu coś drgnęło i po ponad czterech latach na pro wreszcie obejrzymy Wildera z przeciwnikiem, który chociaż potencjalnie może go skrzywdzić w ringu mocnym ciosem. Kibice na forach internetowych podbijali bębenek i zacierali ręce na starcie medalistów olimpijskich pisząc o nokdaunach jakie zafundował Audley na sparingach Wilderowi. Prawda była taka jak w starym dowcipie o wołgach rozdawanych w Moskwie, gdzie okazywało się, że nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie wołgi tylko rowery i nie rozdają a kradną. W przypadku sparingów naszych bohaterów nokdauny rzeczywiście miały miejsce, tyle że na deskach lądował „A-Force” do czego szczerze się przyznał ucinając bajki o zamiataniu Wilderem. Tak czy owak z zaciekawieniem przyjrzymy się czy odrestaurowany Audley sprawi problemy amerykańskiemu spadkobiercy Louisa i czy wreszcie dowiemy się czegoś więcej o Deontayu? Opinie fachowców i kibiców są skrajnie podzielone, entuzjaści talentu „Bronze Bombera” wskazują na destrukcyjną siłę ciosu, relatywnie szybkie ręce i zwinne przemieszczanie się dwumetrowca. Z drugiej strony pojawiają się opinie, że jak na cztery lata pracy Deasa i Brelanda Wilder jest zaskakująco surowy technicznie, ciągle nie potrafi utrzymywać oponenta lewym prostym, a strachliwy Audley, który już poczuł moc pięści Amerykanina jak zwykle skurczy się w ringu i jest kolejną starannie wybraną ofiarą na 28 nokautów w 28 pojedynkach. Jakby nie było Harrison to jednak klasa powyżej dotychczasowych nazwisk i miejmy nadzieje, że dobry początek w stopniowaniu testów. Jeśli kolejnym rywalem po Audleyu będzie zwycięzca rewanżu Price vs Thompson (tako rzecze Oscar) to zarzuty o niańczeniu prospekta odejdą bezpowrotnie do przeszłości.


Nowy Joe Louis w produkcji


Amerykański „zbawca” wagi ciężkiej wraz ze swoimi trenerami i specjalistą od przygotowania fizycznego Peterem Kourym w gymie Skyy Boxing ciężko pracują nad eliminowaniem usterek, a ich niektóre ćwiczenia są tak ciekawe, że zdecydowałem się o nich napisać.

Wilder odbiera ze szkoły swą 6-letnią (zupełnie już zdrową ) córeczkę i zabiera się do wylewania potu. W przeciwieństwie do wielu bokserów nie ma w repertuarze dłuższych biegów, zamiast tego dwa razy w tygodniu gra w koszykówkę. W gymie Khoury aplikuje mu zestaw, który nazywają „Szybki i wściekły”. Ustawiają mechaniczną bieżnię pod największym możliwym nachyleniem i na maksymalną prędkość. Zawodnik wykonuje 20 sprintów, z których każdy trwa dwadzieścia sekund. Interwały są przedzielone minutą odpoczynku, a po biegach następuje praca nad unikami głową i zejściami z linii ciosu przy jednoczesnej walce z cieniem. Deontay używa między innymi małego worka, przed którym uchyla głowę na centymetry przed zderzeniem.

- Robimy takie rzeczy, żeby zarówno w pierwszej jak i dziesiątej rundzie mógł być równie silny - tłumaczy Khoury.

Równie ważnym elementem jak szybkość jest sztuka utrzymywania odpowiedniego balansu i stosują tutaj metody fitnessowe włączające dyski, piłki do fitnessu i piłki lekarskie. Preferowane są świczenia multizadaniowe, które zmuszają „Bombera” do nieustannej koncentracji. Fighter stoi jedną nogą na dysku i musi złapać dużą piłkę lekarską 20 razy z rzędu zanim zmieni nogi. Oczywiście robią też standardowe ćwiczenia ze sztangą jak i odważnikami, ale nacisk jest położony, żeby bokser nie „nudził się” i miał dodatkowe trudności jak obciążona kamizelka czy nogi. Kilka trzyminutowych rund jest poświęconych wyłącznie ustawianiu pracy nóg, balansowaniu bez wyprowadzania ciosów, poruszając się jak w trakcie realnej walki i zwracając uwagę na rozłożenie ciężaru ciała.

Ciekawa jest sprawa sparingów zadaniowych nazywanych „Byk w ringu”. W zajęciach może pomagać każdy, kto tylko ma na to ochotę. Używają zawodowych i amatorskich bokserów, również zupełnych naturszczyków, a nawet chętnych kobiet czy dzieci. Między liny wrzucani są wszyscy, starzy, młodzi, wysocy, niscy, mańkuci czy ortodoksyjni pięściarze. Od zaawansowania sparingpartnerów i mnóstwa innych aspektów zależy nad czym pracuje „Bomber”. Z niektórymi może pójść „na całość" z innymi ćwiczy jab lub wybrane aspekty defensywne. Trwa to od godziny do półtorej bez odpoczynu, bez picia wody, z nowymi pełnymi zapału sparingpartnerami. Czasem Deontay musi stawić czoła dwóm przeciwnikom naraz, zupełnie jak w czasach ulicznych spięć.

- To zupełnie nowy poziom i uwielbiam takie wyzwania. Nikt na świecie nie robi „podwójnego sparingu”. Krąże po ringu pozwalając wykonać całą pracę swoim oponentom i powoli zabieram się za jednego po drugim. Kiedy zmęczę jednego, atakuję następnego. To pomaga mojej koordynacji oko - ręka i szybkości. Muszę mieć się na baczności, kiedy w moim kierunku lecą cztery pięści, a nie dwie - mówi bohater Alabamy.

Trenerzy obawiając się, że walki przeciwko słabym zawodnikom mogą spowodować nabranie manier takich jak opuszczanie rąk, przystawanie czy brak skupienia wysyłają Deontaya na obozy topowych fighterów, gdzie każdy błąd jest natychmiast karany w ringu, a konfrontacje te pozwalają na sprawdzenie jak dużo jeszcze brakuje Wilderowi do wejścia na najwyższy poziom. Władimir Kliczko, David Haye, Tomasz Adamek, Mike Perez i kilku innych miało okazje sprawdzić się z Amerykaninem i pięściarze ci, ich trenerzy jak i wszyscy obserwatorzy sparingów bardzo ciepło wypowiadają się o umiejętnościach „Brązowego Bombardiera”.

- Te sparingi dają mi więcej niż trening czy cokolwiek innego. Byłem w ringu z najlepszymi w tym biznesie i świetnie dawałem sobie radę. Na przykład Haye. Jest tak szybki, a mimo to wiele potrafiłem zrobić przeciwko niemu. Kiedy uderzał prawym, ja odpowiadałem kombinacją zakończoną jabem, kiedy atakował sierpowym blokowałem i kontrowałem. Wszyscy byli zachwyceni moją szybkością i zebrałem mnóstwo komplementów - chwali się utalentowany heavy.


Niewiele z tej „jakości” zaserwował nam „Bomber” w dotychczasowych występach, ale być może rzeczywiście jego talent pokaże się w pełniejszej krasie jeśli zostanie zmuszony do tego przez bardziej wymagających rywali. Póki co trzeba mieć nadzieję, że Audley Harrison tym razem stanie na wysokości zadania i 27 kwietnia zmusi Wildera do większego wysiłku niż jego 27 poprzedników.

Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 11:09   #2 (permalink)
champion
  
 
Avatar KiDDynamite
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 2322
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jak dla mnie kolos na glinianych nogach i kwestią czasu będzie kiedy dostanie KO. Zbyt dziurawy, wydaje się kruchy, a prawie trzydzieści, 1-3 rundowych walk z otyłymi półciężkimi nic mu nie da (prawdopodobnie tylko zaszkodzi) w momencie przeskoku na rywali reprezentujących rzeczywistą wagę ciężką, którzy będą potrafili przyjąć i oddać. Balon.
KiDDynamite jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 12:48   #3 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 58
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

moze nie louis ale przyszly mistrz swiata.po odejsciu kliczko walka o tron rozegra sie w trojkacie pulew fury wilder
juanmata27 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 13:08   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 2583
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Świetna robota!

Ja nie wystawię konkretnej oceny Wilderowi, bo nie mam ku temu podstaw. Praktycznie niczego do głębszej analizy.
Być może coś więcej można będzie powiedzieć po walce z Audleyem choć i w to wątpię. Co innego gdyby to był Thompson. Harrisona przerażają mocne ciosy, wydaje mi się, że położy się przy pierwszej lepszej okazji po mocnym prawym.
Ja potrzebuję kogoś kto spróbuje trafić Amerykanina, testu jego odporności i obron gdy będzie mocniej atakowany na dziś dzień.
Nie skreślam go, nie będę się też nim zachwycał.
Andre Ward jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 13:39   #5 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2010
Postów: 3732
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Przydałby mu się ktoś pokroju ostatniego rywala Abdusalamova.
Z!D0 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 13:53   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10549
Nominowany 631 razy w 118 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 49
Domyślnie

Cytat:
Napisał Andre Ward Zobacz post
Świetna robota!

Ja nie wystawię konkretnej oceny Wilderowi, bo nie mam ku temu podstaw. Praktycznie niczego do głębszej analizy.
Być może coś więcej można będzie powiedzieć po walce z Audleyem choć i w to wątpię. Co innego gdyby to był Thompson. Harrisona przerażają mocne ciosy, wydaje mi się, że położy się przy pierwszej lepszej okazji po mocnym prawym.
Ja potrzebuję kogoś kto spróbuje trafić Amerykanina, testu jego odporności i obron gdy będzie mocniej atakowany na dziś dzień.
Nie skreślam go, nie będę się też nim zachwycał.
Dzięki, myślę dokładnie tak samo. Mam nadzieję, że tak jak obiecują Oscar i Schaefer 2013 rok będzie przełomem i zaryzykują lepszych rywali dla Deontaya. Price i Harrison jednak jakimś postępem są, trzeba iść krok dalej. Nawet kosztem porażki, bo rekordu nokautów nie ma sensu śrubować, a podczas sparingów nie wyjdą wszystkie błędy tak jaskrawo jak podczas walki.
Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 14:51   #7 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Deontay z Joe Louisa to ma tylko identyczny... kolor skóry.
Ciekawe ile z tego wszystkiego jest prawdy?
Nie to, żebym Cię Andrzeju podejrzewał o serwowanie nam tu kitów wyssanych z palca , ale robią tu z Deontay'a takiego biednego chłopca z ulicy, któremu boks dał szansę (na poprawę zdrowia córki) na poprawę bytu swojego i swojej rodziny.

A tak naprawdę to pewnie do futbolu się nie nadawał (zbyt mizerny, kruchy, "delikatny"), w koszykówce był cienki, to wziął się za boks, czyli za to, co mu najlepiej z próbowanych dyscyplin wychodziło.
A ponieważ Amerykanie mają posuchę w rodowitych bokserach HW, to ma szansę coś tam zarobić i podtrzymywać amerykańskie nadzieje.

Jednym słowem, artykuł fajny, ale kiedy Wilder dostanie w pałę od Harrisona (czy jakiegoś przyszłego, przeciętnego przeciwnika) to można będzie się z tego felietonu tylko pośmiać

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Cytat:
Napisał Andrzej Pastuszek Zobacz post
Dzięki, myślę dokładnie tak samo. Mam nadzieję, że tak jak obiecują Oscar i Schaefer 2013 rok będzie przełomem i zaryzykują lepszych rywali dla Deontaya. Price i Harrison jednak jakimś postępem są, trzeba iść krok dalej. Nawet kosztem porażki, bo rekordu nokautów nie ma sensu śrubować, a podczas sparingów nie wyjdą wszystkie błędy tak jaskrawo jak podczas walki.
A oni nie mówili tak czasem rok temu? Bo z tego co pamiętam, to już w tamtym roku były takie deklaracje.
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 15:09   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 2583
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

2013 miał być przełomem. Zobaczymy kogo dostanie po Harrisonie.

Ale ja bym go chętnie zobaczył z takim Chisorą xD
Wiele byśmy się dowiedzieli.

Mógłby być nawet Sprott, który ostatnio z Gerberem i Heleniusem pokazał się z całkiem dobrej strony. Przecież chyba wierzą w Wildera choć na tyle by puścić go na Michaela, który nie ma nokautującego ciosu ale dałby cenne rundy.
Andre Ward jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 17-04-13, 15:48   #9 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Postów: 11
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Zdecydowanie zgadzam sie z Rollinsem co do sportow i wogole calej otoczki budowanej wokol Wildera. Widzialem kiedys na konkurencyjnym portalu filmik z krotkiej gry w kosza wildera z jakims kolesiem- tak sie slimaczyl z ta pilka ze az przykro bylo patrzec.Ja nie jestem czarny ale lepiej drybluje pilka. A co do jego otoczki jako wielkiej nadziei wagi ciezkiej to jakis zart. Mi utkwila walka Wildera z Damon mcCreary w ktorej Wilder zostal tyle razy trafiony jabem przez spasionego karla ktory wystepowal kiedys w wadze bodajrze w wadze super sredniej. Dla mnie poki co to napompowany medialnie balonik. Moze powinien sie zmierzyc z naszym polskim balonikiem
pan_damon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-04-13, 05:27   #10 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18116
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Mnie nie przekonuje...mysle ze to kolos na glinianych nogach
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Deontay Wilder SzalonyAli Bokserzy na świecie 26 12-07-14 23:11
Deontay Wilder kontra Tony Thompson? Paweł Rozmytański Newsy 25 10-03-13 11:43
Amir Khan vs Carlos Molina, Deontay Wilder vs Kelvin Price i inni (15.12.2012) luki29 Strefa ściągania walk 1 18-12-12 07:33
Wideo: Deontay Wilder na treningu przed sobotnim starciem z Kelvinem Pricem Paweł Rozmytański Newsy 0 12-12-12 21:33
Jutro Deontay Wilder zadebiutuje w walce wieczoru... Wiechu Newsy 3 03-08-12 17:29


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 22:52.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.