boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 07-04-13, 11:25   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Rafał Jackiewicz - kariera na 110% możliwości

Rafał Jackiewicz przegrał wyraźnie wczorajszą walkę o tytuł mistrza Europy w wadze półśredniej. Rywal Polaka, 38-letni Leonard Bundu wypełnił swoją rolę, jaką jest reprezentacja prestiżu wspomnianego trofeum, pokazując "kawał dobrego boksu". Włoch nie jest zaliczany do czołówki tej wymagającej dywizji, choć poziom opanowanej przez niego sztuki, dobrze wpisuje się w „honor” mistrza Starego Kontynentu. Nie może to jednak oznaczać, że polski pięściarz zasługuje na krytykę. Wręcz przeciwnie. Polak w całej swojej karierze zrobił więcej, niż było mu wcześniej pisane. Wykorzystał pełnię swoich możliwości, a nawet nieco więcej. Jackiewicz stał się przez to pięściarzem utytułowanym, rozpoznawalnym, którego nazwisko przewijało się w kontekście czołowych pięściarzy świata. Biorąc pod uwagę warunki treningowe, ale również potencjał zawodnika, idę o zakład, że gdyby tak cofnąć się o 10 lat wstecz, zarówno sam bokser jak i jego obóz, wzięliby w ciemno karierę, jaką urzeczywistnił Polak, wyróżniając się na tle innych polskich pięściarzy. W aspekcie poziomu realizacji swoich sportowych marzeń, Rafał Jackiewicz może przypominać nieco Tomasza Adamka, bowiem zarówno jeden jak i drugi, osiągnęli nie sto, a sto dziesięć procent tego, co było w ich zasięgu, wyciskając ze swojej sportowej drogi wszystko, co było do wyciśnięcia, nie pozostawiając żadnych rezerw. O takiej karierze możemy powiedzieć - spełniona.

Przypomnijmy, że Polak przez długie lata zaliczany był do szerokiej reprezentacji pięściarskich rzemieślników, których rolą jest stawianie sensownego oporu faworytom gospodarzy, pięściarzom wschodzącym, zawodnikom chcącym przetestować na wysokim poziomie swoje możliwości, przy minimalnym ryzyku porażki przed czasem. Ten typowy dla wielu bokserów chleb, ciągnąłby się dalej, gdyby nie niespodziewane rozstrzygnięcie walki o tytuł mistrza Europy z września 2008 roku, gdzie na ową niespodziankę wpłynęła nie tylko bardzo dobra postawa Polaka, ale sam fakt doprowadzenia do tego pojedynku w Polsce. Walka była wyrównana i stała na bardzo wysokim poziomie, ale to organizator w takim przypadku ogłasza zwykle swój triumf. Tak oto Rafał Jackiewicz zapisał na swoim koncie, cenione wówczas nazwisko Jacksona Osei Bonsu, przynosząc polskim fanom niespodziewaną uciechę. Od tego momentu, Polak uwierzył w swoje możliwości, doprowadzając poziom rzemiosła do maksymalnego pułapu.

Rafał Jackiewicz walczył od tego momentu lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Kolejną walką było starcie z niezwykle wymagającym Janem Zaveckiem, które zakończyło się kontrowersyjnym zwycięstwem Polaka. Wnikliwi obserwatorzy nie mieli wątpliwości, że to rewelacyjny Słoweniec powinien ostatecznie triumfować, jednak pamiętajmy, że to nie Zaveck, a Jackiewicz był w swojej karierze krzywdzony werdyktem niejednokrotnie, stąd duża część fanów, znających realia zawodowego boksu, przymknęła oko na to dyskusyjne zwycięstwo, świeżo upieczonego mistrza Europy.

Niestraszny okazał się w listopadzie 2009 roku Delvin Rodriguez, który dominując fizycznie nad Polakiem w sposób znaczny, przegrał na punkty, doprowadzając Rafała do skraju jego odporności, a polskich kibiców do szczytowych emocji, typowych jedynie dla zawodowego boksu. W jednej z rund, Rodriguez trafił bowiem Polaka potężnym ciosem i jedynie znane Jackiewiczowi rezerwowe pokłady jego "walecznego serca", w połączeniu z daleko idącą wyrozumiałością sędziego, pozwoliły przetrwać bokserowi te długie sekundy, w których zamroczony walczył o dalsze sportowe „życie”, pozwalając na próżne wystrzelanie się mocno bijącemu rywalowi. Prawdopodobnie to ojczysty ring Jackiewicza, pomógł sędziemu w ryzykownej decyzji o nieprzerywaniu pojedynku, kiedy faworyt gospodarzy był bliski pełnej utraty świadomości, co okazało się ostatecznie decyzją słuszną. Polak przetrwał i kontynuował walkę, będąc w przekroju całego starcia zawodnikiem lepszym. Wywalczył tym samym prawo do pojedynku o mistrzowski pas IBF wagi półśredniej.

Ktoś powie – coś się wówczas w Rafale zacięło, kiedy Polak nie był w stanie we wrześniu 2010 roku nawiązać równej rywalizacji z Zaveckiem. Był to pojedynek rewanżowy, tym razem toczony na ringu gospodarza. Nie do końca należy powielać tę opinię, bowiem to świetnie dysponowany Słoweniec, broniący mistrzowskiego pasa IBF, był poza zasięgiem Jackiewicza i to różnica w pięściarskich umiejętnościach, na które złożyła się również przewaga fizyczna Zavecka, nadały tej walce określony obraz. Polak walczył tego dnia z pięściarzem z czołówki limitu 147 funtów, niesionym dodatkowo dopingiem swoich własnych kibiców, stąd nie mógł naturalnie wypaść lepiej. Wojownik doszedł już do granicy swoich możliwości i dalej droga była zamknięta.

Wydawało się, że to koniec kariery niemłodego polskiego boksera, podczas gdy ten nadal szukał wytrwale swojej szansy. Te pojedynki, które miał następnie wygrywać, wygrywał, stając przed następną olbrzymią szansą, zweryfikowania swoich możliwości na tle pięściarza, tym razem ze ścisłej czołówki wymagającej wagi półśredniej. Polak nie mógł wygrać z niezwykle utalentowanym i silnym Kellem Brookiem i to bez względu na fakt, że miał już najlepsze za sobą. W październiku 2011 roku, sędzia pozwolił przyjezdnemu na najniższy wymiar kary, jaka była wynikiem dysproporcji pomiędzy ówczesnymi uczestnikami pojedynku.

Kolejne dwa zwycięstwa Jackiewicza, z naturalnie mało renomowanymi rywalami, pozwoliły mu na spektakularny triumf, jakim było znokautowanie w maju 2012 roku Luciano Abisa, w walce o pas Unii Europejskiej. Z uwagi na fakt, że Polak nie prezentował już tego poziomu, jaki pozwolił mu na wcześniejsze cenione triumfy, wyczyn ten smakował polskim kibicom wybornie, tym bardziej, że rywal poległ tym razem na włoskiej ziemi. W lutym 2009 roku, pięściarze spotkali się po raz pierwszy i w zorganizowanej w Polsce walce, punktowe zwycięstwo, będącego w swoim największym gazie Jackiewicza, nie było szczególnie wymowne, bowiem miało stanowić formę rozgrzewki przed bardziej wymagającym pojedynkiem.

36-letni Jackiewicz, nie był faworytem wczorajszego starcia. Zaawansowany wiek Polaka, w połączeniu z wieloma ciężkimi walkami, musiały dać o sobie znać i trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje. Sam fakt ambicji Wojownika, który mimo obniżenia swoich lotów, podejmował się kolejnych wyzwań, powinien spotkać się z uznaniem fanów. Tym bardziej kibiców z Polski, dla których kariera Jackiewicza wyróżnia się pozytywnie na tle karier innych pięściarzy znad Wisły, których talent nie musi być mniejszy, lecz którzy w oczekiwaniu na "gwiazdkę z nieba", tracą nie tylko czas, ale i nie doświadczają tego, co pomogło Jackiewiczowi zajść tak daleko. Jedynie największe walki, są w stanie wykrzesać z boksera pełnię jego możliwości, a okupione olbrzymim wysiłkiem triumfy, stworzyć podwaliny pod kolejne zwycięstwa, gdy trzeba liczyć się z pewnymi ograniczeniami w poziomie talentu. Czyż byłoby możliwe, przetrwanie Jackiewicza ciężkich chwil z Rodriguezem, gdyby nie wcześniejsze zwycięstwo nad cenionym wówczas Bonsu? To ten niezwykły triumf, zachowując kryteria realnych możliwości Polaka, wyniósł go na półkę wyżej, sięgającą kresu jego rzeczywistych możliwości. Jak mało który pięściarz na świecie, Jackiewicz może powiedzieć o sobie - spełniony. Te walki, w których Polak miał realne szanse, od czasu jego największego triumfu, zaliczył na swoją korzyść. Przegrywał tylko tam, gdzie wygrać najzwyczajniej nie mógł, nawet gdyby szczęście miało mu sprzyjać jeszcze bardziej.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-04-13, 11:43   #2 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18137
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Fajny tekst
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-04-13, 14:11   #3 (permalink)
contender
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 1390
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Bardzo ciekawa lektura.Adrian bardzo obiektywnie ocenil caloksztalt "tworczosci" Jackiewicza.
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-04-13, 16:37   #4 (permalink)
contender
  
 
Avatar liverpoolczyk
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 1165
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Przełomowym momentem w karierze Rafała był styczeń 2004, kiedy to podpisał kontrakt z panem Wernerem. Jackiewicz miał wtedy rekord 10-4 i nikt nie wiązał z nim większych oczekiwań, czego dowodem są walki wyjazdowe z lokalnymi faworytami. I nawet, jeśli werdykty nie były pomyślne to Mistrzunio szedł do przodu... Aż się zorientowano, że z tego gościa może być coś więcej. Ja pamiętam jego walki z Mayo i już wtedy było bliżej do późniejszego Wojownika niż wcześniejszego obieżyświata.

Rafał jest flagowym produktem Fiodora, w mojej prywatnej ocenie nawet lepszym tworem niż Diablo, który miał karierę amatorską i przede wszystkim bokserską, a nie kickbokserską.

Tego, co zrobił już mu nikt nie zabierze stąd liczę na rozsądną decyzję Rafała co do przyszłości. Sam tekst Adrian w bardzo dobrym klimacie.
liverpoolczyk jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Jackiewicz na kolanach, Leonard Bundu nokautuje Polaka w 11 rundzie Wiechu Newsy 25 08-04-13 14:45
06.04.2013 ; 19:00 (GMT +1) ; Leonard Bundu - Rafał Jackiewicz ArchieMoore Boks na małym ekranie 0 06-04-13 21:45
Rafał Jackiewicz vs. Delvin Rodriguez (27.11.2009) robercik Strefa punktowania walk 0 09-02-13 18:31
Kell Brook vs. Rafał Jackiewicz (08.10.2011r.) luki29 Strefa ściągania walk 1 10-10-11 09:46
Rafał Jackiewicz i Kell Brook w eliminatorze WBA 8 października robercik Newsy 9 12-08-11 09:25


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 03:23.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.