boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 15-03-13, 13:18   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10676
Nominowany 632 razy w 119 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 50
Domyślnie Kell Brook - konwencjonalna wersja Hameda czy wiele hałasu o nic?

Za każdym razem gdy brytyjski bokser wybiera się za Ocean, by walczyć o mistrzowski tytuł przywoływana jest sytuacja z 1986 roku kiedy to mało znany za Wielką Wodą Lloyd Honeyghan pokonał znakomitego Amerykanina Donalda Curry’ego i sprawił dużą niespodziankę kibicom na Wyspach. Kell Brook będzie w podobnym położeniu kiedy w końcu dojdzie do skutku jego pojedynek z faworyzowanym Devonem Aleksandrem. Wyspiarscy fani mają twardziela Carla Frocha, pas WBO dzierży Nathan Cleverly, Szkot Ricky Burns staje się „pełnym pakietem” jako pięściarz, ciągle w wielkiej grze jest Amir Khan, ale tęsknota za kimś kto rozpali wyobraźnię kibiców na całym świecie, a nie tylko na Wyspach jest wyczuwalna. Za kimś kto przebije się do czołówki P4P i będzie dawał świetne show, tak jak Prince Naseem Hamed, którego plakaty były przyklejone nad łóżkiem Kella Brooka w dzieciństwie i którego rozkwit i upadek oglądał młody Kell z najbliższej odległości w rodzinnym dla obu Sheffield. Do niedawna nazywany „Special K” od reklamy słynnych płatków śniadaniowych fighter był murowanym kandydatem do włożenia butów po Nazie, jednak ciężka przeprawa z Carsonem Jonesem zachwiała trochę tą pewnością fanów „Wyjątkowego” i przede wszystkim ekspertów. Mimo wszystko potencjał Brooka wydaje się bardzo duży.


Rozpad "Świętej Trójcy”


Pierwsze bokserskie doświadczenie Kella Brooka nastąpiło gdy miał siedem lat, a ojczym zabrał go do słynnego gymu „Wincobank” w rodzinnym Sheffield. To co zobaczył sprawia, że do dzisiaj z łezką w oku wspomina tamten dzień.

- Wszedłem na salę i pomyślałem, że jest super. To było jak prawdziwe życie. Pokochałem zapach tego miejsca i dudniącą z głośników muzykę. Z sufitu zwisały wielkie worki, a w każdy z nich ktoś uderzał. Inni zawodnicy walczyli ze sobą nawzajem. Chciałem ćwiczyć ciosy na worku i sparować.

Szef całego zamieszania, trener Brendan Ingle, który doprowadził do sukcesów takich zawodników jak Herol Graham, Prince Naseem Hamed, Clinton Woods czy Junior Witter chciał, żeby chłopiec okrzepł, zaczął od ćwiczeń ogólnorozwojowych i poprawiających koordynację oko-ręka. To nie było takie fajne jak walenie w worek czy bicie ludzi i mimo całego uwielbienia do miejsca Kell powiedział tacie, żeby zabrał go do domu. Wrócił do „Wincobank” po dwóch latach i został do dziś, jedynie trenera Brendana Ingle z czasem zastąpił Dave Coldwell, a potem syn Brendana, Dominic Ingle. Talent Brooka od początku był niekwestionowany, a sparingi z gwiazdami w gymie potwierdzały to każdego dnia. Nie miał ochoty na karierę amatorską, chciał szybko podbić świat jak Naz i w 2004 roku zaczął karierę jako pro. Podpisał kontrakt z hegemonem brytyjskiego rynku Frankiem Warrenem, który widział młodego boksera z Sheffield jako jednego ze „Świętej Trójcy” jaka miała zawładnąć zawodowymi ringami pod przewodem „Srebrnego Lisa”. Przyszłością boksu mieli być też Amir Khan i Kevin Mitchell. Różnie potoczyły się losy „Świętej Trójcy”, Amira Frankowi podkupili szefowie Golden Boy Promotions, a Kevin z lepszym lub gorszym skutkiem toczy batalię z alkoholowym uzależnieniem. Jednak w czasie, gdy jeszcze razem trenowali zaczęła się rywalizacja pomiędzy Brookiem a Khanem. Gwiazdki miały okazję ze sobą sparować i po dziś dzień nie mogą ustalić kto kogo szkolił na owych sparingach. Telewizja SKY podgrzewa ten temat regularnie i ma nadzieję, że po przenosinach Khana do kategorii półśredniej uda się wreszcie zorganizować pojedynek, na który od dawna czekają fani na Wyspach, a zapewne nie tylko tam. Amir 27 kwietnia podejmie w Sheffield Julio Diaza, a lokalizacja jego potyczki nie może być uznana za przypadkową. Niezależnie od najbliższych wydarzeń, w których wezmą udział byli koledzy, ich kolizja jest zbyt chodliwym towarem, by można jej było uniknąć. Khan kontra Brook jest tylko kwestią czasu.


„Wojna Róż” i kolekcjonowanie pasków


Na prawdziwe wyzwania „Special K” miał czekać bardzo długo, pokonywał kolejnych dużo słabszych od siebie rywali i kontynuował proces nauki rzemiosła. Bardziej wartościowe zwycięstwa przyszły w 2010 roku kiedy to zastopował Krzysztofa Bieniasa w walce o pas WBO Inter-Continental, a potem w eliminatorze WBO pokonał znanego z walki z Miguelem Cotto, Michaela Jenningsa. Niestety, starcie z doświadczonym challengerem do mistrzostwa świata zakończyło się kontuzją Jenningsa i liczeniem punktów, a nie pierwszą potyczką, w której „Wyjątkowy” miał napotkać problemy. Po walce z Philipem Koteyem z Ghany, którą Kell zakończył już w drugiej rundzie miarka się przebrała i Brook miał już dość prowadzenia kariery ala’ Frank Warren. Na jednym z turniejów z serii Prizefighter spotkał się z Eddie’m Hearnem, który objął rządy boksem w Matchroom Sports i okazało się, że z tym promotorem nadają na tych samych falach, a przedstawiona przez Hearna wizja przyszłości była tym co chciał usłyszeć „Wyjątkowy". Szybko podpisali kontrakt, a w czerwcu 2011 roku Brook wypunktował do jednej bramki doświadczonego Lovomore’a Ndou i zdobył wakujący as WBA Inter-Continental. W październiku do Sheffield przyjechał nasz Rafał Jackiewicz, były mistrz Europy i challenger do tytułu IBF. Niestety schowany za podwójną gardą Polak nie okazał się zbyt trudnym rywalem i nie podjął w pierwszej połowie walki niemal żadnych akcji ofensywnych. „Special K” wygrywał rundę za rundą pozostając na pierwszym biegu, a ringowy podjął kuriozalną decyzję o zatrzymaniu pojedynku w szóstym starciu na co właściwie nie miał żadnego pretekstu, chyba że była to litość dla znudzonych jednostronną walką widzów. Potem nastąpił debiut za Oceanem, gdzie Kell wykonał robotę i zastopował przeciętnego Luisa Galarzę. Ciekawszego starcia doczekał się w marcu ubiegłego roku, kiedy to zmierzył się z Matthew Hattonem, który wyszedł wreszcie z cienia starszego brata i odrestaurował swoją karierę. „Magik” Hatton zdobył tytuł mistrza Europy w wadze półśredniej pokonując Jurija Nużnienkę, a po krótkiej wycieczce do junior średniej na walkę z Saulem Alvarezem powrócił do swojej koronnej kategorii, by sprawdzić wciąż nieprzetestowaną nadzieję Brytyjczyków. Gala zaanonsowana jako „Wojna Róż” sprzedała się błyskawicznie, bo oponenci pochodzą z dwóch zwaśnionych historycznie hrabstw Yorkshire i Lancashire. Jednak sympatycy Hattona nie mieli wielu powodów do świętowania, bo Brook od pierwszego gongu narzucił swoje warunki gry i niewielu wierzyło, że Matthew przetrwa pełny dystans. Udało się to mimo nokdaunu, bo „Special K” obniżył nieco tempo i kontrolował spokojnie wydarzenia. Pojawiły się opinie, że uzdolniony bokser pokazał się z lepszej strony na tle Hattona niż słynny „Canelo” Alvarez.
Cztery miesiące później nadeszło najważniejsze jak do tej pory wydarzenie w historii występów Brooka. Federacja IBF wyznaczyła go do eliminatora, który początkowo miał być ostateczny, a nieco później jednak obniżono jego rangę, co jak mówiono w kuluarach miało coś wspólnego z pojawieniem się w półśredniej Devona Alexandra. Naprzeciw mieszkańca Sheffield stanął Carson Jones i jakkolwiek nie można powiedzieć, że Amerykanin został zlekceważony, to nikt nie przewidywał jak niebezpieczny dla zera w rekordzie Brooka okaże się przybysz zza wielkiej wody. Jones legitymował się niezbyt imponującym bilansem (34-8-2), ale jego kariera przypominała nieco losy Orlando Salido czyli przedwczesne skazanie na bycie journeymanem i większość porażek spowodowana brakiem opieki promotorskiej i brakiem czasu na właściwe przygotowania. Jednak ostatnie osiem zwycięskich walk w tym dwie duże niespodzianki jakimi były triumfy nad faworyzowanymi Ricardo Williamsem i Salidem Ouali budziły respekt. Gospodarz z Sheffield walczył dokładnie tak jak powinien z nacierającym Amerykaninem przez sześć rund, a potem do głosu doszedł Jones, który nieustannie wywierał presję, seryjnie trafiał mocnymi ciosami, zwłaszcza prawą ręką, złamał nos zaskoczonemu Kellowi i pojedynek do końca był dramatyczny z wiszącym na włosku nokautem na Brooku. Anglik przetrwał dzięki charakterowi i przyznane zostało mu minimalne punktowe zwycięstwo, ale pojawiło się wiele pytań co do wytrzymałości. Zaalarmowani rozwojem wypadków bossowie Matchroom włączyli do sztabu fizjologa i specjalistę od przygotowania fizycznego z Uniwersytetu Hallam w Sheffield. Do naprawdę ostatecznego eliminatora z Hectorem Saldivią zrobiona została fenomenalna jak twierdzi zawodnik forma, a walny udział mieli wspomniani wcześniej fachowcy Allan Ruddock i Dave Hembrough, którzy postawili na nogi organizm fightera po uprzednich szczegółowych badaniach. Poprzednio to sam zawodnik zajmował się dietą, monitorowaniem swojej wagi i kondycją, ale na najwyższym szczeblu nie ma miejsca na prowizorkę. Czy rzeczywiście to, że pięściarz miał problemy z Jonesem wynikło ze zbijania zbyt dużej ilości kilogramów na krótko przed walką okaże się z Devonem Aleksandrem. Hector Saldivia poległ nie stawiając żadnego oporu i tylko Bóg wraz z ustalającymi ranking IBF wie, co robił Argentyńczyk na tak wysokich lokatach federacji. W każdym razie Kell kipiał energią i pewnością siebie, a w walce o tytuł ma być jeszcze lepiej.


Cel: Devon Alexander


Inspirację do wyrzeczeń „Wyjątkowemu” daje rodzina. Fani widząc przy ringu białych rodziców i siostrę Kella myślą, że jest adaptowanym dzieckiem, ale jego mama jest biologiczna, a ojczyma Terry’ego Kell traktuje jak rodzonego tatę. „Prawdziwy” ojciec poszedł w siną dal i przypomniał sobie o synu, kiedy ten zaczął zarabiać duże pieniądze. Brook marzy o zdobyciu pasa jak najszybciej, żeby mogli doczekać tego jego dziadkowie, którzy są jego najwierniejszymi fanami.

- To będzie ogromne wydarzenie pobić tego dzieciaka na jego podwórku. Odkąd skończyłem dziewięć lat i zacząłem trenować żyję takimi chwilami. Dla moich fanów chciałbym walki w Anglii, ale zawsze marzyłem o występie w Madison Square Garden czy MGM Grand. W ubiegłym roku wymazałem z kalendarza Święta Bożego Narodzenia. W mojej głowie jest jedna myśl: Devon Alexander - mówi Brook

Kell będzie musiał zapomnieć również o przerwie na Święta Wielkanocne, bo tego wymaga najnowsza majowa data dwukrotnie już przekładanej gali. Pracujący dla Sky Sports były mistrz świata Glen McCrory uważa, że Brook nie jest jeszcze gotowy na takie wyzwanie i jakkolwiek stać go na dobrą walkę, to jeszcze nie na zwycięstwo z Aleksandrem z powodu nagłego przeskoku na zbyt wysoki poziom. Można z tarapatów Kella z Jonesem wyciągnąć dwojakie wnioski. Jedni twierdzą, że Amerykanin pokazał gdzie w hierarchii jest miejsce Anglika, ja jednak myślę, że ciężki chrzest bojowy przyniesie Brookowi same pozytywy, a Alexander może być paradoksalnie łatwiejszym przeciwnikiem niż jego mniej znany rodak. Wszystko to kwestia stylów, a dobrze przemieszczający się kontrbokser sprawi Devonowi znacznie więcej kłopotów niż szarżujący Maidana czy Urango. Jeśli Brook wejdzie w pierwsze rundy zrelaksowany, luźny, ale jednocześnie uważny w obronie to może skopiować taktykę Andrija Kotelnika, który dobrze radził sobie z mańkutem z St.Louis. Musi wybijać z rytmu Aleksandra jabem i wchodzić w środku serii rywala ze swoim prawym prostym. Kell jest świetnie wyszkolonym, bardziej naturalnym bokserem i jeśli rzeczywiście stać go na walkę w dużym tempie przez cały dystans to ma szansę zabłysnąć jak nigdy dotąd. „Wyjątkowy” ma pewne cechy wspólne z bokserami wywodzącymi się z gymu Ingle, takimi jak Hamed, Witter, Graham czy Rhodes, ale w porównaniu do tych nieortodoksyjnych pięściarzy jest właściwie „książkowym” bokserem. Konwencjonalna garda, sztywny jab, dobre technicznie proste, podbródki i znakomity lewy sierpowy to wizytówki nadziei Brytyjczyków. Moim zdaniem tak jak w przypadku walki Amerykanina z Kotelnikiem będzie to kwestia preferencji sędziów i Brook będzie musiał mieć nadzieję, że to jego soczyste kontry zrobią lepsze wrażenie. Alexander i jego trener Kevin Cunnigham nie widzą nic wyjątkowego w Kellu i uważają go za „wiele hałasu o nic”, ale ja myślę, że to będzie świetna walka... kiedy wreszcie do niej dojdzie.

Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-03-13, 14:09   #2 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Ofensywa
 
Zarejestrowany: Aug 2012
Skąd: Lublin
Postów: 1950
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Naprawdę ciekawy i dobry do czytania artykuł. Sam także jestem przekonany,że Brook będzie trudniejszym przeciwnikiem dla Alexandra niż wielu się wydaje.
Ofensywa jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-03-13, 14:18   #3 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 58
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Kell potrzebuje co najmniej nokdaunu zeby wygrac i mysle ze da rade on naprawde mocno bije i Alex zdziwi sie jak dobry jest Brytol
juanmata27 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-13, 18:22   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Nie wiem, czy Brook zdoła zwyciężyć Alexandra.. Wg mnie zdecydowanie może to zrobić, pytanie na jaką skalę.. gdyby walka była w Anglii.. bez wahania postawiłbym pieniądze na Brytyjczyka.. Coś mi mówi, że może być kolejny smród, ciągnący się jak ogon za karierą Amerykanina..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-13, 19:03   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Postów: 10676
Nominowany 632 razy w 119 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 50
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Nie wiem, czy Brook zdoła zwyciężyć Alexandra.. Wg mnie zdecydowanie może to zrobić, pytanie na jaką skalę.. gdyby walka była w Anglii.. bez wahania postawiłbym pieniądze na Brytyjczyka.. Coś mi mówi, że może być kolejny smród, ciągnący się jak ogon za karierą Amerykanina..
Brook ma wszystko dp wygrania w tej walce, do stracenia naprawdę niewiele, nawet gdyby werdykt okazał się „gospodarski”, czego nigdy wykluczyć nie można. Najważniejsze, żeby pokazał co potrafi na tle wysoko notowanego rywala. Tutaj nie grozi sytuacja z bardzo niedocenianym Kotelnikiem, kiedy Ukrainiec zakończył karierę z powodu braku opieki promotorskiej po porażce z Devonem. Brook jest świetnym pięściarzem w mojej ocenie i ma wielką przyszłość, a Kotelnika szkoda tak na marginesie...
A Devon też zechce pokazać się z jak najlepszej strony, bo pokusa walki unifikacyjnej z Floydem jest nie do odparcia. Wałek mógłby mu się odbić czkawką jak Timowi Bradleyowi. Powinno być bardzo interesująco.
Andrzej Pastuszek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 19-03-13, 10:29   #6 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Mar 2013
Postów: 3
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie zapominajmy też o tym, że Devon (przynajmniej w mojej ocenie) przegrał z Argentyńczykiem Matthyse, który przez większość walki robił z nim co chciał, a Brook jest lepiej wyszkolony od Argentyńczyka. Mam wrażenie, że walka będzie wyglądała podobnie do dwóch ostatnich potyczek Devona z Maidaną i Bayilem, czyli będzie multum klinczy.
elflako jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 19-03-13, 10:39   #7 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał elflako Zobacz post
Nie zapominajmy też o tym, że Devon (przynajmniej w mojej ocenie) przegrał z Argentyńczykiem Matthyse, który przez większość walki robił z nim co chciał, a Brook jest lepiej wyszkolony od Argentyńczyka. Mam wrażenie, że walka będzie wyglądała podobnie do dwóch ostatnich potyczek Devona z Maidaną i Bayilem, czyli będzie multum klinczy.
Mam nadzieję, że obraz walki będzie inny.
Tak kiedyś o tym pisałem.
Cytat:
Napisał Rollins Zobacz post
Przyznam szczerze, że w ogóle nie widzę faworyta w tej walce.
Nie lubię boksu Alexandra (jak większość), ale to jednak klasowy, bardzo dobry pięściarz, myślący w ringu, ringowy cwaniak typu Floyd.
Brooka też nie lubiłem, ale po ostatnich swoich "występach" też można było u niego zobaczyć, że uczy się bardzo szybko, wyrabia się, psychika też wydaje się OK.

Obojętnie gdzie walka się odbędzie, to na pewno będzie wyrównana, ciekawa i zacięta (klincze Alexandra raczej nie zepsują walki, bo Kell, to nie np Maidana, to nie sposób na niego).

Gdybym już tak musiał na kogoś postawić neutralnie, to Brook (ale nie wiem czemu, chyba silniejszy fizycznie, świeższy).
Ale wygrana raczej głównie zależeć będzie od tego, gdzie walka się odbędzie.
Na dziś w sumie podtrzymuję, choć stawiam na Brooka nawet w USA.
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Kell Brook vs Hector David Saldivia (20.10.2012) luki29 Strefa ściągania walk 0 21-10-12 17:38
Kell Brook zmierzy się z Carsonem Jonesem Adrian Golec Newsy 3 09-05-12 16:52
Grzegorz Proksa vs. Kerry Hope, Kell Brook vs. Matthew Hatton (17.03.2012r.) luki29 Strefa ściągania walk 2 20-03-12 09:22
Kell Brook w najbliższą sobotę Adrian Golec Newsy 0 15-12-11 21:46
Rafał Jackiewicz i Kell Brook w eliminatorze WBA 8 października robercik Newsy 9 12-08-11 09:25


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:53.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.