boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 20-02-13, 11:45   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9875
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Przemysław Saleta - bokser i celebryta

Podobno popularność, jaką zyskał sobie na przestrzeni lat Przemysław Saleta była zapisana w gwiazdach na długo przed jego pierwszymi sukcesami. Na dwa lata przed sięgnięciem po pierwsze poważne trofeum - mistrzostwo Europy w wadze superciężkiej w kickboxingu, bliska znajoma rodziny Saletów miała wziąć zdjęcia przyszłego czempiona oraz jego młodszego brata Alka i zawieźć do miejscowości Waliszowa pod Bystrzycą Kłodzką. Tam, swojego daru na podstawie wręczonych podobizn użył popularny w okolicy jasnowidz "Filipek". Nieżyjący już prosty człowiek o niezwykłych możliwościach miał powiedzieć po prostu: "jeden z nich będzie sławny". Padło na Przemka.

Urodzony 7 marca 1968 roku we Wrocławiu Przemysław Saleta do walki został zainspirowany podobnie jak tysiące innych przedstawicieli jego pokolenia. Bruce Lee i jego "Wejście Smoka" na znacznej części młodzieży lat '80 zostawiło trwały ślad... często nie tylko w przenośni. Chłopaki nie mogli przecież oprzeć się próbom zastosowania legendarnych technik wschodnich sztuk walki na kolegach z podwórka. Sam Saleta wielokrotnie określał się jako "ofiara wejścia smoka", chociaż przed szałem na Kung–Fu odnosił szkolne sukcesy w sportach o odmiennym charakterze, wspomnieć wystarczy piłkę nożną, koszykówkę, siatkówkę.

Na pierwsze poważne treningi sztuk walki Saleta uczęszczał do sekcji kick-boxingu zorganizowanej przy Politechnice Warszawskiej. Było to w 1986 roku. Już po 2 miesiącach został vice-mistrzem Polski tej dyscypliny, po 2 latach treningu wygrał mistrzostwa Europy w wadze superciężkiej. Później Saleta dokładał do kolekcji kolejne trofea, kilka pucharów mistrza Polski, mistrzostwo świata amatorów, następnie mistrzostwo Europy i mistrzostwo świata zawodowców. W kick-boxingu zdobył praktycznie wszystko, co można było zdobyć, dojrzał więc do decyzji, aby spróbować swoich sił w sporcie o znacznie większych tradycjach i znacznie większej konkurencji - pięściarstwie.

Początki w tym sporcie Saleta miał wymarzone. Trzy zwycięskie pojedynki z niezłymi amatorami z kraju (Włodarczyk, Rybacki, Pyra), następnie wyjazd na Florydę i przejście na zawodowstwo. W USA Saletę szkoliła jedna z największych legend trenerskich w historii pięściarstwa - Angelo Dundee. Dla niewtajemniczonych wystarczy wspomnieć, że to Dundee przez większą część kariery i do jej samego końca prowadził wielkiego Muhammada Alego. Kiedy George Foreman nokautował Michaela Moorera stając się najstarszym w historii mistrzem świata wagi ciężkiej i mistrzem w historii zawodowego boksu w ogóle (ten rekord pobił już Bernard Hopkins) zmarły w zeszłym roku członek międzynarodowej galerii sław stał w jego narożniku.

Pod skrzydłami przepowiadającego Salecie mistrzostwo świata Dundiego również i on zapisał się w historii, i chociaż nie był to wyczyn na miarę tej przepowiedni ani tym bardziej dokonań poprzednich podopiecznych Angelo, to z pewnością fakt warty odnotowania. 29 lipca 1991 roku, przy siedzącym na trybunach Muhammadzie Alim, już w pierwszej rundzie na gali w Miami „Chemek” znokautował Stephena Paolili, zostając oficjalnie pierwszym polskim bokserem zawodowym. Miano "pierwszego" miało przylgnąć do Salety jeszcze kilkukrotnie. Przemek wystąpił między innymi w roli bohatera wieczoru na pierwszej gali boksu zawodowego w powojennej Polsce, zorganizowanej przez Jerzego Kuleja. Przed 4-tysięczną publicznością na Torwarze, znokautował w 8 rundzie Walijczyka Iana Bullochiego.

Jak to jednak mawiają: szczęście początkującego nie musi być dobrym omenem na przyszłość, a im dalej w las tym większa szansa na potknięcie. Saleta pomimo swojej "prekursorskiej" roli w polskim boksie zawodowym, nigdy nie był specjalnie za tę rolę hołubiony. Kibice z reguły nie pokładali w nim także nadziei na wielkie sportowe sukcesy, między innymi dlatego, że boks w wadze ciężkiej lat ‘90 przy wcześniej uprawianej przez niego wersji urozmaiconej kopniakami, był jak starcia gladiatorów w rzymskim Koloseum przy zapasach na antresoli w podstawówce. Zupełnie inna jakość, zupełnie inny rozmach, zupełnie inna rywalizacja. Pesymizm fanów potęgował sam Saleta nie raz płatając kibicom figla. Kariera pięściarza zawodowego w jego wykonaniu przypomina nieco występy większości polskich sportowców na olimpiadzie, niby zakwalifikowali się do rywalizacji z tymi najlepszymi, ale kiedy już dochodzi do bezpośredniej konfrontacji, przegrywają w przedbiegach.

W swoim pierwszym podejściu do poważnego tytułu w kategorii ciężkiej, w 1995 roku, Saleta uznał wyższość rywala już w pierwszej rundzie. Zeljko Mavrovic, pomimo małej pomocy sędziego, nie dał mu szans w starciu o mistrzostwo Europy. Szczególnie wdzięcznym przyczynkiem do kpin okazała się walka Salety z pewnym dwumetrowym murarzem z Holandii. Prowadzący na punkty, pewny siebie i uśmiechający się do rywala Saleta został zaskoczony pod koniec piątego starcia. Minuta przerwy nie pozwoliła mu się dostatecznie zregenerować i rzemieślnik z Niderlandów zdemolował sklasyfikowanego znacznie wyżej w rankingach Polaka. To w tamtym okresie przełomu tysiąclecia mówiono najwięcej o jego pojedynku z Andrzejem Gołotą. Faworyt wtedy mógł być jednak tylko jeden, „mogący iść na zderzenie z czołgiem, ze szkodą dla czołgu” Gołota nie mógł obawiać się przegrywającego z murarzami, kruszącego się w ringu jak szło "Chemka". Dużo się o walce dyskutowało, dużo było pokpiwania i humorystycznych tonacji, jednak do starcia ostatecznie nie doszło. Pomimo zorganizowania wspólnej konferencji prasowej, Gołota wybrał bardziej lukratywną walkę z Mikiem Tysonem.

Saleta jednak nie rezygnował z marzeń i po porażce znowu mozolnie wspinał się w drabince rankingowej. Ciężka praca i wiara w siebie w końcu się opłaciły, gdyż tym razem dostawszy prestiżową walkę, nie zmarnował swojej szansy. Pomimo zaledwie 4-tygodniowego obozu przygotowawczego, Saleta utarł nosa krytykom, wygrywając sensacyjnie tytuł zawodowego mistrza Europy (zostając po raz trzeci „pierwszym”) w wadze ciężkiej z faworyzowanym multimedalistą amatorskim - Luanem Krasniqim. Rzecz miała miejsce 20 lipca 2002 roku, w jaskini lwa, czyli w niemieckim Dortmundzie.

To był największy dzień chwały w karierze Salety, szkoda tylko, że mało kto na bieżąco mógł się z tego sukcesu cieszyć, walka nie była transmitowana w żadnej polskiej telewizji. Korzystając później z okazji, bokser nie omieszkał podzielić się swoją gorzką refleksją:

- Mogę pana zapewnić, że mój sukces został przyjęty z większym smutkiem w Niemczech niż z radością w Polsce. Nikt chyba w kraju nie wierzył, że mogę wygrać i zdobyć pas. Walki nie transmitowała żadna polska telewizja, a w hali w Dortmundzie nie pojawił się ani jeden polski dziennikarz. Problem jednak ma szerszy wymiar. W Polsce zbyt wiele osób aspiruje do rangi ludzi nieomylnych. Nawet jeśli wygram, opinia jest jednoznaczna. Musiało mi się "przyfuksić", wszystko zdarzyło się przez przypadek, albo rywal był wyjątkowo słabo. W najlepszym przypadku ktoś powie, że ślepa kura też ma szanse trafić w ziarno i tym podobne bzdury. Na szczęście nie jest to dla mnie najważniejsze. Zawsze podkreślałem, że walczę dla siebie, własnej przyjemności. Dlatego nie przejmuję się złośliwymi komentarzami i wysiłkami niektórych dziennikarzy uważających mnie za bokserskie zero. Nawet przydomek "Szklana szczęka 2" nie był w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. W sumie jednak sytuacja jest dosyć dziwna. W Niemczech zawsze cieszyli się, że Krasniqi wygrywa, choć ten nie jest nawet w stu procentach Niemcem. U nas zawsze szuka się dziury w całym. To mały kadr z filmu pod tytułem "Polska mentalność". Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni – powiedział w jednym z wywiadów.

Czy to była pana ostatnia walka?
- Raczej tak...

Niestety nie była, Saleta stracił tytuł już w pierwszej obronie. Po kolejnych kilku mało udanych bokserskich występach (w tym porażką w rewanżu z Krasniqim już w otwierającej rundzie) w 2006 roku zakończył bokserską karierę. Życie jednak nie dając mu odpocząć zaraz potem wystawiło go do znacznie poważniejszego boju. W 2007 roku Saleta zdecydował się na operację usunięcia nerki, która była niezbędna dla jego córeczki Nicole, od kilku lat poddawanej dializom. 11 grudnia 2007 roku wskutek powikłań po zabiegu wystąpiła u niego niewydolność oddechowa i krwotok wewnętrzny. Konieczna była operacja. Saleta przez kilka dni był utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej, na szczęście wszystko skończyło się dobrze, z łóżka pozwolono mu wstać 17 grudnia, święta spędził już w domu, córeczka żyje i ma się dobrze.

Przemysław Saleta to nie tylko sportowiec: grywał epizody w polskich filmach, prowadził programy telewizyjne, promował w mediach swoje pasje: motocykle i pięściarstwo. Nadal bardzo często występuje w roli komentatora gal bokserskich, prowadził swój własny pub. Przemek dobrze też spisuje się w roli celebryty, kiedy w Warszawie zagościła właścicielka najdłuższych nóg świata, słynna modelka Adriana Slenarikowa, o jej przyjemność zwiedzania stolicy zadbał właśnie towarzyszący jej Saleta. Niektórzy twierdzą, że to bardziej dzięki tym aktywnościom niż talentowi sportowemu bokser zawdzięcza swoją przepowiedzianą sławę.

Teraz, po występach w cyrkowych walkach z Marcinem Najmanem, które złośliwi tytułowali konfrontacją „faceta bez nerki z facetem bez jaj”, Saleta otrzymał szansę na największą walkę w karierze. Nie chodzi tutaj o sportową wagę widowiska, ale o tą atencję, uwagę i rozmach w promocji, których Salecie w jego karierze tak bardzo brakowało. To będzie również ten czas, kiedy chociaż na jedną noc, Przemysław Saleta będzie mógł wyjść z cienia tak odmiennie od niego, kochanego przez publikę bezwarunkową miłością, Andrzeja Gołoty.

Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 20-02-13, 13:05   #2 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Fajnie napisane, choć temat, kariera i "artysta" niewarte tak długich wynurzeń.

Jednak "kandydat miesiąca" się należy.

Chociażby dlatego, że oszczędziłeś nam (i zgrabnie ominąłeś) opisów w jakich okolicznościach "Najman II" zdobył tytuł mistrza Europy
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 20-02-13, 13:49   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Enrique
 
Zarejestrowany: Nov 2012
Postów: 289
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Po obejrzeníu filmu inspirowanego jego życiem straciłem do niego sympatię jako człowieka. Jako bokser też mi nie imponował. Najman go nawet zlał. Szacun za uratowanie córki ale do sportu już się nie nadaje. Dostawał po łbie od średniaków. Mam nadzieję na wygraną Andrew
Enrique jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 20-02-13, 16:34   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Enrique Zobacz post
Po obejrzeníu filmu inspirowanego jego życiem straciłem do niego sympatię jako człowieka. Jako bokser też mi nie imponował. Najman go nawet zlał. Szacun za uratowanie córki ale do sportu już się nie nadaje. Dostawał po łbie od średniaków. Mam nadzieję na wygraną Andrew
W "czasach Salety", tytuł w zawodowym boksie, czy status pretendenta, miał nieco inną wartość niż dzisiaj. Fakt.. Saleta nie miał papierów na MŚ.. ale nie każdy bokser ma na to papiery... Był w szerokiej, jak kto woli, bardzo szerokiej czołówce.. a to już bardzo dużo. Jeżeli będziemy mierzyli każdego zawodnika miarą kilku najlepszych.. traci to sens. Tam, gdzie był Przemysław Saleta, to poziom abstrakcyjny dla zwykłego śmiertelnika, mimo, że poziom nie najwyższy, biorąc pod uwagę ówczesny szczyt.. Wydaje mi się, że brakuje nam trochę takiego szerszego spojrzenia... Ustawianych wyników nie miał. Miał to, na co było go fizycznie i mentalnie stać
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 20-02-13, 16:54   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
W "czasach Salety", tytuł w zawodowym boksie, czy status pretendenta, miał nieco inną wartość niż dzisiaj. Fakt.. Saleta nie miał papierów na MŚ.. ale nie każdy bokser ma na to papiery... Był w szerokiej, jak kto woli, bardzo szerokiej czołówce.. a to już bardzo dużo. Jeżeli będziemy mierzyli każdego zawodnika miarą kilku najlepszych.. traci to sens. Tam, gdzie był Przemysław Saleta, to poziom abstrakcyjny dla zwykłego śmiertelnika, mimo, że poziom nie najwyższy, biorąc pod uwagę szczyt.. Wydaje mi się, że brakuje nam trochę takiego szerszego spojrzenia... Ustawianych wyników nie miał. Miał to, na co było go fizycznie i mentalnie stać
Z tą bardzo szeroką czołówką, to też bym się spierał...

Nie wiem jak to wszystko wygląda w kick boxingu i nie chcę umniejszać Salecie, ale z tego co się orientuję, to każdy, pokazujący większy talent, ucieka do boksu, więc poziom tam raczej nie jest "galaktyczny".
W boksie natomiast Saleta dał się poznać jako leniuch, który nigdy nie błyszczał formą, nigdy nie przejawiał woli walki, zaciętości, ani charakteru wojownika.
Poza tym, jego "znakiem firmowym" była zawsze flegmatyczność i lekceważenie słabszych (teoretycznie) rywali.
A wszystko co w boksie zdobył... zdobył fuksem i cudownym zrządzeniem losu.

Nie wiem, może ja jestem do niego uprzedzony, ale tak postrzegam tego pana.


PS A to, że oddał nerkę swojej córce, jakoś dziwnie nie czyni go lepszym pięściarzem w moich oczach, ani żadnym "super hero". Gdyby oddał jakiemuś obcemu dziecku...

Swojemu dziecku, to raczej każdy ojciec by nerkę oddał. Niektórzy to nawet mając tylko jedną
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-02-13, 11:29   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jul 2002
Skąd: gdansk
Postów: 2328
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Saleta leniuchem? Facet slynie z dobrych przygotowan, tylko jak to czesto jest w przypadku zawodnikow spoza topu nie zawsze masz 2-3 miesiace na lapanie formy, bo walki nie sa kontraktowane z takimwyprzedzeniem. Dla mnie Przemek to genialny przyklad faceta, ktory przy swoich naturalnych ograniczeniach osiagnal ile sie dalo - za to wielki szacunek. Bardziej mi imponuje przecietniak, ktory dzieki wytrwalsoci i poswieceniu osiaga cos wielkiego (dla Salety to EBU, ktore w tamtych czasach bylo jeszcze bardziej prestizowe niz obecnie a dodatkowo wyrwane bez kombinacji i polityki promotora), niz wielki talent nie wykorzystujacy pelni swoich mozliwosci przez lenistwo wlasnie.
BTW trudno byc wojownikiem jak sie nie ma naturalnej wytrzymalosci na ciosy, ale nigdy Saleta nie wymiekal, czego symbolem moze byc walka z Krasniqi - pokazal wtedy serce.
darulka jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-02-13, 11:58   #7 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18133
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Dla mnie Saleta wymieka w momencie kiedy juz zostanie trafiony
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-02-13, 14:55   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jul 2002
Skąd: gdansk
Postów: 2328
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dla mnie Saleta jest troche jak Bonin w pojedynku z Haye: niby nic strasznego sie nie stalo, niby przytomny i w ogole OK. ale co poleca ciosy to przewrotka. Niestety szczeki Przemek nigdy nie mial wytrzymalej, ale sam sie teraz smieje, ze dzieki temu mniej zdrowia zostawil na ringu. Nie sadze natomiast, ze to efekt wymiekania i swiadomego unikania walki. W kazdym razie to piekne zakonczenie karieru dla obu. Z rozglosem i w duzej TV.
darulka jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-02-13, 14:56   #9 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Avatar Tomasz Baranek
 
Zarejestrowany: May 2010
Postów: 9641
Nominowany 10 razy w 5 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Z tym zakończeniem kariery dla obu... Żeby tylko nie było tak, że Gołota wygra i zachce mu się wyzwań.
Tomasz Baranek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-02-13, 16:07   #10 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 6777
Nominowany 10 razy w 8 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał gtfo Zobacz post
Z tym zakończeniem kariery dla obu... Żeby tylko nie było tak, że Gołota wygra i zachce mu się wyzwań.
To żebyś się nie zdziwił :D Gołota w żadnym wywiadzie nie powiedział, że zamierza kończyć karierę.
robercik jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Przemysław Saleta "Chemek" luki29 Bokserzy w Polsce 52 21-09-19 23:34
Przemysław Saleta o walce z Gołotą, przygotowaniach i awanturze na konferencji Wiechu Newsy 0 13-01-13 12:57
Andrzej Gołota vs Przemysław Saleta terminarz Nadchodzące walki 0 05-01-13 10:10
"As Wywiadu" - Przemysław Saleta Adrian Golec Newsy 6 11-11-12 18:15
Walki Przemysław Saleta (1991-2006) luki29 Strefa ściągania walk 1 06-11-11 12:12


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:05.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.