stare 07-04-12, 12:00   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 8561
Nominowany 227 razy w 57 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Gloria victis

Czy pamiętasz widok w lustrze człowieka pokonanego, dźwigającego niemożliwy do uniesienia ciężar upadku? Milion myśli, które w ułamkach sekundy próbowały znaleźć najmniejsze choćby usprawiedliwienie, uzasadniające dalszą egzystencję. Syzyfowe próby poskładania w całość rozbitych kryształków zwierciadła, które w jedynym momencie rozpadło się, jak budowany mozolnie domek z kart wobec podmuchu wiatru. Wulkan emocji, który w chwilowym katharsis wybuchł, uwalniając kotłujące się w głowie i sercu emocje. Następnie pogrążył się w ciszy, a pozostawione po eksplozji ruiny posłużyły za fundamenty dla nowej, zbudowanej z trwalszego materiału konstrukcji.

Porażka jest nieodłączną częścią naszego życia, świadomą i nieświadomą jak śmierć, z której nieuchronności zdajemy sobie sprawę, jednocześnie wyrzucając ją z głowy w obronnym mechanizmie walki z bezsensem. Nigdy nie zakładamy możliwości klęski, ta bowiem zawsze przychodzi niespodziewana. Jeśli zdajemy sobie sprawę z jej nadejścia, nie jest ona prawdziwą porażką, lecz tylko przewidzianym wcześniej biegiem wydarzeń. Pięściarz, który wychodzi do ringu by wygrać, pozostaje głuchy na kasandryjskie wizje, odrzucając ewentualność klęski. Świadomość ta bowiem potrafi ziścić się, jak samospełniająca się przepowiednia złego proroka podpowiadająca mu rozwiązania prowadzące do hamletowskiego końca.

Nieskazitelność, czyste konto. Zero w rekordzie, które przyozdabia nasz dorobek, przyciągając wzrok jak order na piersi żołnierza. Nieznajomość porażki z jednej strony czyni nas niedoskonałymi. Jak bowiem można nauczyć się obcować z czymś, czego smaku nigdy nie zaznaliśmy? Przegrana we wczesnych latach kariery z klątwy może przerodzić się w błogosławieństwo, mocną psychikę zastępując jej ulepszoną wersją. Miejsce tamy, która zawiodła w trakcie powodzi, zajmuje jej silniejszy odpowiednik. Im wyżej wspięliśmy się po drabinie kariery, tym spadek z niej będzie bardziej bolesny. W przypadku lądowania ze zbyt dużej wysokości rany mogą okazać się zbyt dotkliwe, by być w stanie kontynuować wspinaczkę.

Bywa, że porażka przydarza się nam w najgorszym możliwym momencie. Stworzeni magią osiągniętych sukcesów, z dumą i pychą obracamy się wśród owoców własnego zwycięstwa. Przekonani o swojej nieśmiertelności nie możemy przeżyć własnej śmierci, porażki, która przychodzi do nas nieoczekiwanie, niczym strzała z łuku Parysa. Idealny obraz siebie, który jak tatuaż na ciele utrwalił się w naszej podświadomości, obraz potwierdzany na co dzień przez innych. Porównujemy go z niechcianym widokiem pornografii rzeczywistości, jak dzieci szukające różnić w obrazkach rodem z gazetowych łamigłówek. Nigdy nie będziemy tacy, jak przedtem, zdajemy sobie bowiem sprawę ze swojej niedoskonałości, fikcji naszych wcześniejszych wyobrażeń. Nabieramy dystansu, czasem nazbyt dużego, by ponownie poczuć chęć dosięgnięcia tantalowych owoców sukcesu.

Urok boksu to walczące ze sobą skrajności, cienka linia dzieląca sukces i porażkę, surrealistyczny obraz psychiki wyginanej w dziwaczne kształty przez przepływające jak obraz za oknami pociągu wydarzenia. Pięściarstwo jest polem walki nie tylko ludzi i sportowców, ale też towarzyszących im sprzeczności. Nigdzie indziej porażka nie potrafi nas zniszczyć, tak jak tu. Nigdzie, tak jak tutaj, porażka nie jest w stanie nas wzmocnić. Reakcja na klęskę jest bowiem kwestią indywidualną, tak jak indywidualny jest styl walki każdego pięściarza.

W bokserach zawodowych jest coś z gladiatorów. Trafiają na arenę walki często z przymusu, tocząc w niej pojedynek o swoją śmierć i życie. Publiczność tworzy z nich chwilowych bohaterów, pasjonując się dramatyzmem oglądanej rywalizacji. Niemalże równą przyjemność czerpie ona jednak z niszczenia bezradnych wojowników, bezlitośnie pokazując im po porażce „kciuk w dół”. Niektórzy jednak nie potrafią zrozumieć swojej bokserskiej śmierci, pałętając się po świecie niczym dusze potępieńców, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że umarli.

W boksie na światowym poziomie jest wiele bezwartościowych zwycięstw, nie ma jednak nic nie znaczących porażek. Tu zwycięzcy schodzą z ringu pokonani, a przegrani pogrążają się w chwale. Doniosłość, z jaką przegrana wpływa na karierę pięściarza, jest niepodważalna. Od dnia klęski, to właśnie ona będzie jednym z pryzmatów, przez które postrzegać nas będą tworzący nasz sukces obserwatorzy. Stopniowo przechodząca w podświadomość, jak blizna na ciele pozostanie z nami już na zawsze. Aequam memento rebus in arduis servare mentem - parafrazę tych słów słyszeliśmy już w narożniku niejednego pięściarza. Brzmiała ona niczym krótka, lecz treściwa rada z ust przyjaciela, rzucającego nam koło ratunkowe, gdy akurat zachłysnęliśmy się wodą pokonując kraulem basen rzeczywistości. Osobowość człowieka poznaje się po tym, jak potrafi radzić sobie ze swoimi niepowodzeniami. Także o bokserach mówi się, że pokazują charakter wtedy, gdy wstają z desek by osiągnąć zwycięstwo. Pokaż mi zatem swoje porażki, a powiem Ci kim jesteś.

Obraz użyty w artykule: Jean-Léon Gérôme - "Pollice Verso"

Mateusz Wajs jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 07-04-12, 12:11   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Mati.. masz tego więcej?
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-04-12, 20:30   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie

Tekst świetny, nie ma w ogóle dwóch zdań.

"W boksie na światowym poziomie jest wiele bezwartościowych zwycięstw, nie ma jednak nic nie znaczących porażek."

Czasami te porażki w ringu, zapewniają temu przegranemu lukratywne walki (patrz np. Chisora), którego notabene ta przegrana zmotywowała do ciężkiej pracy, ale tak jak napisał Mateusz - nie ma nie znaczących porażek... tylko pytanie: czy ta porażka pozwoli bokserowi na otrzymywanie w dalszym ciągu jakiś ciekawych walk, czy też całkowicie zamknie mu drzwi...

Porażka Jonesa Jr. w drugiej walce z Tarverem = zjazd w dół (chociaż tak na prawde, to pierwsza już to pokazała), to samo porażka Cunninghama z Tomkiem, i można tak dalej wymieniać...

Porażka, albo bardzo słaby występ jest często lepszy niż 5 zwycięstw, ponieważ daje ona dużo do myślenia i wylewa kubeł zimnej głowy (Szpilka vs Saulsbery)

Ogólnie temat rzeka... Każdy pięściarz reaguje na porażkę inaczej, jednemu to pomoże, drugiemu skończy karierę. Innego wzmocni, innego podłamie...

Mavrovic po Lewisie zakończył przygodę z boksem w wieku 29 lat...

Na koniec.. sensacyjna porażka Forresta z Mayorgą w ich pierwszej walce, w mojej ocenie, całkowicie złamała (myślę, że wielką) karierę temu pierwszemu... mógł mieć wielką karierę, a tak miał tylko bardzo dobrą... Ile to jedna walka (być może jedno zlekceważenie oponenta) może namieszać w życiu... Mayorga totalny underdog przed walką, a wygrywa raz i później drugi.. Przecież Vernon powinien go zlać (nie mówie znokautować, bo on ma twardą szczękę), ale 118-110, to powinno być spokojnie..
Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-04-12, 21:01   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 8561
Nominowany 227 razy w 57 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Napisał Paweł Rozmytański Zobacz post
Tekst świetny, nie ma w ogóle dwóch zdań.

"W boksie na światowym poziomie jest wiele bezwartościowych zwycięstw, nie ma jednak nic nie znaczących porażek."

Czasami te porażki w ringu, zapewniają temu przegranemu lukratywne walki (patrz np. Chisora), którego notabene ta przegrana zmotywowała do ciężkiej pracy, ale tak jak napisał Mateusz - nie ma nie znaczących porażek... tylko pytanie: czy ta porażka pozwoli bokserowi na otrzymywanie w dalszym ciągu jakiś ciekawych walk, czy też całkowicie zamknie mu drzwi...
"Tu zwycięzcy schodzą z ringu pokonani, a przegrani pogrążają się w chwale." Właśnie historia Chisory obrazuje jedną ze sprzeczności, jaka pojawia się w boksie zawodowym. To nie jego rękę podniósł sędzia w ringu, jednak to on był zwycięzcą tego pojedynku. Mimo, że może ktoś za paredziesiąt lat zaglądając do boxreca w ogóle nie weźmie tego pod uwagę...Wygrał też Szumenow z Campillo, de facto jednak ta wygrana go zniszczyła... Zniszczyła wygrana też w pewnym sensie Heleniusa, jeszcze niedawno stawianego w czubie pretendentów do tronu Kliczki. Dziś nie traktuje się już go poważnie...
Cytat:
Porażka Jonesa Jr. w drugiej walce z Tarverem = zjazd w dół (chociaż tak na prawde, to pierwsza już to pokazała), to samo porażka Cunninghama z Tomkiem, i można tak dalej wymieniać...
Jones nigdy nie był już taki sam po walce z Tarverem. Ten nokaut go zniszczył. Tak samo można też wspomnieć tutaj o Hattonie, który po porażce przez nokaut z Pacquiao miał nawet ponoć myśli samobójcze i popadł w narkotyki i alkoholizm...Nokaut z rąk Haye zniszczył też Maccarinellego, którego dokładnie wiemy jak losy się potem potoczyły
Cytat:
Porażka, albo bardzo słaby występ jest często lepszy niż 5 zwycięstw, ponieważ daje ona dużo do myślenia i wylewa kubeł zimnej głowy (Szpilka vs Saulsbery)
Ja rozdzieliłbym tutaj porażkę od słabego występu, porażka bądź co bądź niszczy zero w rekordzie, co ma znaczenie nie tylko symboliczne i marketingowe, ale także wpływa na psychikę. Uświadomienie sobie swojej niedoskonałości na jednych może wpłynąć otrzeźwiająco, innym z kolei zabiera chęć do dalszego boksowania, zaczynają wątpić w sens, tego co robią...Wyobrażasz sobie Mayweathera lub choćby z młodszych, Riosa bez zera w rekordzie? To byłyby zupełnie inne postaci w bokserskim biznesie... Czy Szpilce walka z Saulsberym dała dużo myślenia, to jeszcze zobaczymy w następnych pojedynkach. Mam nadzieję, że dobrymi przykładami na spełnienie tej tezy będą ostatnie przegrane Proksy i Majewskiego.

Cytat:
Na koniec.. sensacyjna porażka Forresta z Mayorgą w ich pierwszej walce, w mojej ocenie, całkowicie złamała (myślę, że wielką) karierę temu pierwszemu... mógł mieć wielką karierę, a tak miał tylko bardzo dobrą... Ile to jedna walka (być może jedno zlekceważenie oponenta) może namieszać w życiu... Mayorga totalny underdog przed walką, a wygrywa raz i później drugi.. Przecież Vernon powinien go zlać (nie mówie znokautować, bo on ma twardą szczękę), ale 118-110, to powinno być spokojnie..
Ciekawy przykład. Forrest walczył w drugim pojedynku, jakby ktoś uciął mu cojones...On po prostu bał się Mayorgi. Dopiero pod koniec, gdy już ciosy Matadora straciły nieco wymowę, odważył się nawiązać walkę. Było to jednak za mało, by wygrać i Vernon dobrze o tym wiedział. Jeśli dobrze pamiętam, to zwycięstwo Ricardo zostalo zaniżone przez sędziów punktowych. Pamięć o nokaucie często wzmaga strach przed nim. Może to zbyt daleko idące porównanie, ale można to porównać do postawy wobec wojny młodych rekrutów, a weteranów...
Mateusz Wajs jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-04-12, 21:35   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mateusz Wajs Zobacz post

Ja rozdzieliłbym tutaj porażkę od słabego występu, porażka bądź co bądź niszczy zero w rekordzie, co ma znaczenie nie tylko symboliczne i marketingowe, ale także wpływa na psychikę. Uświadomienie sobie swojej niedoskonałości na jednych może wpłynąć otrzeźwiająco, innym z kolei zabiera chęć do dalszego boksowania, zaczynają wątpić w sens, tego co robią...Wyobrażasz sobie Mayweathera lub choćby z młodszych, Riosa bez zera w rekordzie? To byłyby zupełnie inne postaci w bokserskim biznesie... Czy Szpilce walka z Saulsberym dała dużo myślenia, to jeszcze zobaczymy w następnych pojedynkach. Mam nadzieję, że dobrymi przykładami na spełnienie tej tezy będą ostatnie przegrane Proksy i Majewskiego.
Porażka na początku kariery nie może aż tak bardzo zaszkodzić z jednego prostego powodu - na początku przygody z profesjonalnymi ringami, nie ma się jeszcze nic do stracenia, bo de facto nic się jeszcze nie zdobyło..



Cytat:
Napisał Mateusz Wajs Zobacz post
Ciekawy przykład. Forrest walczył w drugim pojedynku, jakby ktoś uciął mu cojones...On po prostu bał się Mayorgi. Dopiero pod koniec, gdy już ciosy Matadora straciły nieco wymowę, odważył się nawiązać walkę. Było to jednak za mało, by wygrać i Vernon dobrze o tym wiedział. Jeśli dobrze pamiętam, to zwycięstwo Ricardo zostalo zaniżone przez sędziów punktowych. Pamięć o nokaucie często wzmaga strach przed nim. Może to zbyt daleko idące porównanie, ale można to porównać do postawy wobec wojny młodych rekrutów, a weteranów...
Druga ich walka była bardzo wyrównana. W mojej ocenie żadnego zaniżonego zwycięstwa Mayorgi nie było. Osobiście punktowałem to chyba 115:113 dla Forresta..
Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-04-12, 21:46   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 8561
Nominowany 227 razy w 57 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Napisał Paweł Rozmytański Zobacz post
Porażka na początku kariery nie może aż tak bardzo zaszkodzić z jednego prostego powodu - na początku przygody z profesjonalnymi ringami, nie ma się jeszcze nic do stracenia, bo de facto nic się jeszcze nie zdobyło..
Ma się do stracenia bardzo wiele, całą przyszłość... To początki zadecydują o tym, jaką drogą pójdzie dalej bokser... Dwie porażki z rzędu, które przychodzą wcześnie, mogą zadecydować o innym charakterze kariery, niż był planowany. Zobacz na sytuację Davida Lemieux, przegrał przez błędy taktyczne, okoliczności, brak doświadczenia z Rubio... Potem przyszła kolejna porażka i może to oznaczać koniec tego pięściarza. Kolejne przykłady to choćby Tom Dallas, Flo Simba. Jeśli Proksa przegra teraz po raz kolejny, też może być to jego koniec. Fakt, wymienieni przeze mnie pięściarze nie znajdują się de facto na samym początku kariery, jednak w istocie dopiero są/byli na początku prawdziwej drogi.
Mateusz Wajs jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-04-12, 23:04   #7 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mateusz Wajs Zobacz post
Ma się do stracenia bardzo wiele, całą przyszłość... To początki zadecydują o tym, jaką drogą pójdzie dalej bokser... Dwie porażki z rzędu, które przychodzą wcześnie, mogą zadecydować o innym charakterze kariery, niż był planowany. Zobacz na sytuację Davida Lemieux, przegrał przez błędy taktyczne, okoliczności, brak doświadczenia z Rubio... Potem przyszła kolejna porażka i może to oznaczać koniec tego pięściarza. Kolejne przykłady to choćby Tom Dallas, Flo Simba. Jeśli Proksa przegra teraz po raz kolejny, też może być to jego koniec. Fakt, wymienieni przeze mnie pięściarze nie znajdują się de facto na samym początku kariery, jednak w istocie dopiero są/byli na początku prawdziwej drogi.
Orlando Salido, Ricardo Mayorga, Shane Mosley. Popatrz chociażby na Mosleya. Przystępując do walki z Estradą w 2005 roku, na 6 ostatnich pojedynków - przegrał cztery, wygrał jedną, jedna NC. Przegrał dwa razy z Forrestem, by zaraz wygrać z De La Hoyą. Wielu jest takich bokserów, którym porażka bądź porażki nie przeszkodziły w tym, by później zrobić wielką karierę.
Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 01:04.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.