boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 06-04-12, 08:37   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie Pewnej nocy w Atlantic City. Kulisy starcia Lewis vs Gołota


Czwarty dzień października 1997 roku[/B]. Tego dnia, marzenia wszystkich Polaków miały się spełnić. Andrzej Gołota stanął między linami w Atlantic City naprzeciwko Lennoxa Lewisa. Stawka niebagatelna – mistrzostwo organizacji WBC wszechwag. Po pokonaniu Brytyjczyka, Andrzej stałby się pierwszym człowiekiem w historii polskiego, zawodowego pięściarstwa z mistrzowskim tytułem w wadze ciężkiej. Niestety, po zaledwie 95. sekundach marzenie Gołoty i jego wielu rodaków zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce, prysło niczym bańka mydlana. Zostały jedynie wspomnienia, krótki zapis wideo z walki, płacz i niedowierzanie fanów po pojedynku i… świetny skecz Marcina Dańca, którego tematem przewodnim jest właśnie ta potyczka i cała jej otoczka. Jak się później okazało, popularny Andrew jeszcze trzykrotnie „bił się” o najwyższe trofeum w boksie zawodowym, ale bezskutecznie. Wielu kibiców zna starcie Lewisa z Gołotą tylko z półtora minutowej wersji wideo z tejże walki. Poznajmy zatem więcej szczegółów i detali, ponieważ ukażą nam one barwny obraz tamtej, legendarnej nocy.

Po dramatycznych, trzymających do końca w napięciu walkach z Riddickiem „Big Daddy” Bowe, pięściarska przyszłość Andrzeja zatrzymała się na krawędzi. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego on to zrobił? (Sławne uderzenia poniżej pasa). Nie wracajmy już do tego, bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie podać dobrej odpowiedzi. Jak mówi Gołota:

- W Madison Square Garden chciałem z Bowe wygrać, natomiast w Atlantic City chciałem go zabić.

„Nie zmieniłbym niczego, z wyjątkiem tych walk z Gołotą. Tym razem nie chciałbym z nim zadzierać.”

Riddick Bowe o swojej profesjonalnej karierze

Ówczesny trener Polaka – Lou Duva, rozważał zakończenie współpracy z Andrzejem po dwóch wojnach z „Wielkim Tatusiem”.

- Za kilka dni usiądę sam na sam z Gołotą i zadam mu pytanie, czy chce dalej walczyć i zostać mistrzem świata wagi ciężkiej w boksie, czy mistrzem świata w bójkach knajpianych. Mówię serio – albo Andrzej zda sobie sprawę, że jednym lub dwoma ciosami niweczy jedenaście tygodni naszej potwornie ciężkiej pracy, albo nasze drogi się rozejdą. Jeszcze nigdy, a mam 50. lat pracy trenerskiej na karku, nie miałem pod sobą takiego boksera jak Gołota – z jednej strony nieprawdopodobna wola walki i możliwości, a z drugiej to niezdyscyplinowanie – opowiada Lou.

Jak wiadomo, amerykański szkoleniowiec pozostał jednak przy Andrzeju Gołocie i prowadził go w kolejnych pojedynkach na zawodowym ringu.

Bokserscy eksperci w USA nie mieli wątpliwości. Andrew Golata (bo często tak właśnie jest wymawiane nazwisko Polaka za Wielką Wodą) to przyszła gwiazda wagi ciężkiej. To on będzie razem z Davidem Tuą rządził „królewską” kategorią wagową po 2000 roku. Dziennikarze zwracali uwagę tylko na jeden aspekt – psychika. Twierdzili, że jeśli poradzi sobie z tym problemem, to będzie królem ringów.

Po dwóch porażkach z Bowe, Gołota miał w kolejnym pojedynku skrzyżować rękawice z mistrzem olimpijskim z Seulu (1988 rok) w wadze ciężkiej - Rayem Mercerem. Przypomnijmy, że Andrzej zdobył brązowy krążek na tych samych Igrzyskach i w tej samej dywizji. Starcie pomiędzy dwoma medalistami z Korei Południowej zostało zaplanowane na 16 sierpnia 1997 roku w The Wild Wild West Casino w Bally’s Park Place. Zwycięzca tej walki, miał się później spotkać z lepszym z pary Lennox Lewis kontra Henry Akinwande. Spotkanie pomiędzy Andrzejem i Rayem było zapowiadane jako „Below The Belt” („Poniżej pasa”).

Na jednym z treningów, Ray doznał jednak kontuzji grzbietu i tym samym walka z Gołotą musiała zostać odwołana.

---> Plakat zapowiadający walkę Andrzej Gołota vs Ray Mercer

---> Notka The New York Times dotycząca odwołania walki

Mecz rozegrany 12 lipca 1997 roku w Nevadzie pomiędzy Lewisem i Akinwande zakończył się już w piątym starciu. Akinwande został zdyskwalifikowany przez arbitra ringowego – Millsa Lane’a, za ciągłe trzymanie oponenta i tym samym Lennox obronił swój mistrzowski pas organizacji WBC w wadze ciężkiej, który odzyskał pięć miesięcy wcześniej (w 1994 roku, Lewis został w Londynie sensacyjnie znokautowany przez Olivera McCalla). W kolejnym pojedynku na ringu, Brytyjczyk miał się zmierzyć z Polakiem, Andrzejem Gołotą.

Potyczka pomiędzy Brytyjczykiem i Polakiem została zabukowana na czwarty dzień października 1997 roku w Caesar's Hotel & Casino w Atlantic City. Co ciekawe, według niektórych bukmacherów z Las Vegas, to Andrzej był faworytem w starciu z Lennoxem w stosunku 6,5 do 5. Uważali, że:

- Lewis w ciągu ostatnich dwóch walk niczego wielkiego nie pokazał, dlatego Gołota nie ma się czego obawiać.

Andrew grzmiał przed walką:

- Zniszczę go.

Dzień starcia. Piękny, słoneczny dzień w Atlantic City. Na wejściowych drzwiach do hotelowego pokoju Gołoty i Ziggy’ego Rozalskiego (menedżera Gołoty) w Ceasar’s Palace można było przeczytać: „Nie wchodzić!” Andrzej na kilka dni przed walką miał zapewniony spokój, czyli to, co było mu w tej chwili potrzebne najbardziej. Jego żona – Mariola i najbliższe osoby mieszkały w tym samym czasie w innych pokojach.

Sobotni obiad Polaka na „chwilę” przed najważniejszym pojedynkiem w karierze był iście królewski. Potężny stek z pieczonym ziemniakiem prezentował się na talerzu Gołoty z pewnością znakomicie.

W tym dniu, w New Jersey, Polaków trzeba było liczyć w tysiącach. Wszyscy mieli na sobie biało-czerwone szaliki, flagi i czapeczki z napisem Gołota to Polska. Odnosiło się wrażenie, że Andrzej zawalczy na terenie Polski, a nie – Stanów Zjednoczonych.

Za oceanem (USA) potyczkę Brytyjczyka i Polaka relacjonował kanał TV KO (PPV), natomiast w Polsce – również stacja HBO (rzecz jasna w wersji polskiej), a także radio RMF FM. Notabene, Andrzej w czasie trwania całej swojej kariery pokazywał się na antenie HBO (tego amerykańskiego) dziewięciokrotnie, w tym cztery razy w systemie PPV (vs Riddick Bowe II, vs Lennox Lewis, vs John Ruiz i vs Mike Mollo).

Wszystkie szczegóły eventu były dograne. Główne danie wieczoru zostało zaplanowane na godzinę 23:10. Polak miał się zjawić w swojej szatni już kilkanaście minut po godzinie 21, ale nieoczekiwanie, wcześniej ustalone plany, musiały ulec zmianie. Około godziny 20, Andrzej otrzymał zastrzyk w lewe kolano, które dawało o sobie znać podczas walk. Po tym zabiegu, Gołota poczuł się jednak bardzo źle i przybył do hali dopiero o 22:30. Nie pozostało więc dużo czasu Polakowi na przygotowanie się do walki z Lewisem…

Nawiasem mówiąc, po pojedynku Andrzej został ukarany grzywną 5,000 „baksów” za przyjęcie zastrzyku (lidokainy - organiczny związek chemiczny, środek miejscowo znieczulający). Gołota złożył potem pozew przeciwko lekarzowi, który wykonywał owy zastrzyk, na kwotę 21 milionów „zielonych”, ale ostatecznie suma zatrzymała się na kwocie miliona dolarów.

„Po walkach Gołoty czuje się jak po wizycie w chińskiej restauracji – niby zjadłem obiad, ale pozostaje uczucie niedosytu.”

Bert Sugar o walkach Andrzeja Gołoty


Oddajmy może głos Marcinowi Dańcowi, który w ciekawy sposób opisał między innymi wyjście na ring obu bokserów w swoim legendarnym już skeczu, opowiadającym o potyczce Lewis vs Gołota.

- Ale jak szedł Andrew… No mówię Wam – jakie szaty, jak Kaligula. Tak schodził (…) Miał taką bluzę białą, błyszczącą, taki bardziej wariant łazienkowy (…) Duże godło, korona… No szedł jak żużlowiec.

- Schodzi Lewis z drugiej strony… (śmiech) w samych spodenkach! Naoliwiony, czy spocony… No kto to sprawdzi…

Warto również dodać, że Andrzej do starcia z Lewisem wchodził przy hymnie Rzeczypospolitej Polskiej, który został jednak odegrany w dużo wolniejszym, dostojniejszym tempie.

O głównym punkcie wieczoru w Caesar's Hotel & Casino nie ma chyba sensu się długo rozwodzić. Gołota rozpoczął bardzo usztywniony. Po kilkunastu lewych prostych, Lewis wystrzelił prawym sierpem, który „zaprowadził” Polaka do narożnika. Lennox nie odpuścił i Andrzej znalazł się na deskach. Co prawda zdołał się podnieść, ale po chwili było już po wszystkiemu (cytat zaczerpnięty ze skeczu Marcina Dańca). Lennox Lewis pokonując Andrzeja, obronił po raz czwarty „zielony” pas wagi ciężkiej. Patrząc z perspektywy „The Liona” (ringowy przydomek Lennoxa Lewisa), Andrzej Gołota był tylko jednym z kilku przystanków w drodze do wymarzonego celu. W drodze do absolutnego (zunifikowanego) mistrzostwa świata wszechwag. Ten cel Brytyjczyk ostatecznie osiągnął, pokonując w 1999 roku w ich drugiej walce Evandera Holyfielda, ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie.

Niewiele brakowało, a Gołota zaliczyłby drugi „knock-down”, tym razem o wiele bardziej poważniejszy. Kilkadziesiąt minut po walce, w szatni Polaka rozległ się krzyk. Był to krzyk żony Gołoty - Marioli, która wołała o pomoc.

- Andrzej siedział na krześle. W pewnej chwili podniósł rękę, jakby chciał coś do mnie powiedzieć, kiedy jego twarz wykrzywił nagły grymas. Kiedy osunął się na ziemię, myślałam, że został sparaliżowany – opowiada małżonka Andrzeja.

Po kilkunastu minutach, założono Gołocie maskę tlenową i Polak został od razu odwieziony do pobliskiego szpitala w Atlantic City. Pierwsze sygnały były dramatyczne – atak serca lub załamanie nerwowe. W tym samym czasie skuto kajdankami Zyggy’ego Rozalskiego, który nie był w stanie wyjaśnić policjantom, że musi być razem z Gołotą w ambulansie.

Ostatecznie skończyło się tylko na wielkim strachu. Andrew już w poniedziałek był w swoim domu w Chicago. Bawił się z Jędrkiem Juniorem.

- Popatrz, nie mam nawet zaczerwienienia na twarzy, nawet najmniejszego siniaka. Lennox wcale tak mocno mnie nie trafiał. Bowe bił mocniej – mówił Andrzej Gołota.

„Wiem, że mogłem tę walkę wygrać. Byłem przygotowany na to, by zdobyć mistrzowski pas.”

Słowa Andrzeja Gołoty po testach w Atlantic City Medical Center


W 1987 roku, kiedy zarówno Lennox, jak i Andrzej walczyli jeszcze w kaskach na ringach amatorskich, reprezentacja Kanady, w której wówczas występował Lewis i reprezentacja Polski spotkała się na wspólnym obozie w Polsce, gdzie pięściarze razem trenowali. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że starcie z 1997 roku między Gołotą i Lewisem w Atlantic City, nie było spotkaniem pierwszym. Obaj Panowie po raz pierwszy mieli skrzyżować rękawice dziesięć lat wcześniej, jeszcze na ringach amatorskich (miał to być sparring), ale jak twierdzi sam Lewis - żadnego sparringu nie było.

- Jego nie było na obozie. Wszyscy pytali: „Gdzie on jest?”, „Gdzie on jest?” – Przekonuje Brytyjczyk.

Natomiast jak mówi polski, uznany dziennikarz – Janusz Pindera, który specjalizuje się między innymi w boksie, wypowiedział się niedawno w polskich mediach, że był świadkiem owego sparringu pomiędzy Gołotą i Lewisem. Skłaniałbym się raczej do opinii Pana Janusza…

Po wielu latach od tamtej amerykańskiej nocy Lennox Lewis opowiada:

- Kiedy spotkaliśmy się jako zawodowcy, powiedziałem mu: "Powinniśmy się zmierzyć kilka lat wcześniej na obozie treningowym." No, ale wtedy go nie było. Gdyby był, wiedziałby, jaki jestem dobry i być może przygotowałby się do tej walki lepiej.

- Pomyślałem sobie przed naszym pojedynkiem: „Zrobił to podczas jednej walki z Riddickiem (uderzenia poniżej pasa przyp. P.R.), później zrobił to podczas drugiej walki. Kto wie, czy nie spróbuje zrobić tego ze mną.”
I wtedy, uzmysłowiłem sobie, że nie mogę mu na to pozwolić.


Zostając jeszcze przy walce i nazwiskach: Lewis i Gołota. Kilka dni temu, miałem okazję rozmawiać z naocznym świadkiem pojedynku pomiędzy Andrzejem Gołotą i Lennoxem Lewisem z 1997 roku w Atlantic City – Jackiem Pyrkiem. Przekażę mu teraz głos.

- Pod koniec lat dziewięćdziesiątych przebywałem w Stanach Zjednoczonych. Pojechałem razem z moimi kolegami z pracy na walkę Andrzeja Gołoty z Lennoxem Lewisem, która odbywała się w Atlantic City. Zakupione bilety odebrałem w redakcji "Nowego Dziennika" na Manhattanie. Sama podróż do New Jersey nie należała do krótkich. Trwała przeszło cztery godziny. Jak się później okazało, wszystko inne trwało dużo krócej niż sama "wycieczka".

- Polaków tej nocy w Atlantic City było bardzo dużo. Oczywiście, część pod wpływem alkoholu, którego nadmiar wywołał bitwę między Polakami na trybunach. Po interwencji policji, przywrócono spokój. Atmosfera na trybunach - niezapomniana. W rozmowach z kolegami wyraziłem swój pogląd na temat czekającego nas widowiska, twierdząc, że Gołota przegra. Moi koledzy odpowiedzieli mi, że nie jestem Polakiem. Walki nie ma potrzeby komentować, bo po co? Wszyscy widzieli, co się wtedy stało. Po starciu, wielu Polaków miało łzy w oczach. Przyjechali przecież do Atlantic City z innych stanów. Stracili kupę forsy. Nie dziwie im się z tego powodu. A mnie i moim kumplom nie pozostało nic innego, jak udać się w mizernych nastrojach w drogę powrotną – opowiada Pan Jacek.

Ranking wagi ciężkiej ówczesnych czasów (1996-1997 rok) ułożony przez specjalistę „Prime Sports Radio” oraz „Total Sports Network”

1. Evander Holyfield
2. Lennox Lewis
3. Henry Akinwande
4. Andrzej Gołota
5. Michael Moorer
6. Riddick Bowe
7. Mike Tyson
8. Ray Mercer
9. Oliver McCall
10. Frans Botha
11. Tim Witherspoon
12. Axel Schulz

Ciekawostka:

W 1998 roku organizacje WBA i IBF miały zamiar zorganizować eliminacyjny turniej w wadze ciężkiej pomiędzy Andrzejem Gołotą, Fransem Bothą, Zeljko Mavroviciem i Coreyem Sandersem. Najlepszy z tej czwórki, skrzyżowałby później rękawice z ówczesnym posiadaczem tytułów WBA i IBF – Evanderem Holyfieldem, ale skończyło się tylko na planach i do żadnego turnieju ostatecznie nie doszło…

Źródła:

Andrzej Gołota – Pierwsza autoryzowana biografia / Stefan Bieńkowski, Przemysław Garczarczyk, Bogusław Kubisz, Krzysztof Rzeszot

Lennox Lewis – Mission Impossible, How Lennox Lewis unified the World Heavyweight title / James Lawton

Wikipedia (PL)

BoxRec.com

YouTube.com

Notka dotycząca odwołania walki Gołota vs Mercer – The New York Times

W artykule wykorzystano fragmenty skeczu Marcina Dańca – „Andrew Gołota”

W artykule wykorzystano fragmenty rozmowy Sebastiana Szczęsnego z Lennoxem Lewisem dla kanału TVP Sport z 2011 roku

Główne zdjęcie pochodzi z portalu:eastsideboxing.com

Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 10:28   #2 (permalink)
V.I.P
  
 
Avatar eMCe
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Postów: 2073
Nominowany 19 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Aż się łezka w oku kręci. Widać jak wielki entuzjazm towarzyszył tej walce. Fantastyczna sprawa, choć ostateczne rozstrzygnięcie - dla nas - tragiczne. Szkoda mi przede wszystkim Andrzeja. Talent godny mistrzostwa świata. Może coś więcej?

Dałbym wiele, żeby ta walka potoczyła się dalej. Nie mówię, że Gołota by wygrał, ale...
„Wiem, że mogłem tę walkę wygrać. Byłem przygotowany na to, by zdobyć mistrzowski pas.”
eMCe jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 10:40   #3 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Jan 2011
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dobry tekst. Jestem zdziwiony ileż to można napisać o walce, która trwała połowę rundy .
punchy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 13:10   #4 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Mar 2012
Postów: 44
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Niestety posiałem gdzieś archiwalny numer "Tempa" z 1997 roku, w którym bardzo obszernie i ciekawie, Jerzy Cierpiatka opisywał kulisy i całą otoczkę towarzyszącą pojedynkowi Lewis - Golota.

Samej walki nie widziałem na żywo. Byłem za mały no i nie miałem HBO Pamiętam jednak jakie ciśnienie jej towarzyszyło.

Najgorsze na koniec. Chyba od tego pojedynku zrodziło się słynne powiedzenie, o powtórce walki Gołoty w Teleexpressie.
biszkopt jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 14:47   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6879
Nominowany 287 razy w 87 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie

Cytat:
Napisał biszkopt Zobacz post
Chyba od tego pojedynku zrodziło się słynne powiedzenie, o powtórce walki Gołoty w Teleexpressie.
Ta Nawet Marcin Daniec w swoim skeczu o tym wspomniał.

Swoją drogą, ciekawy ten ranking ciężkich na przełomie lat 96/97.

Dziwi mnie trochę aż tak wysoka lokata Akinwande. Był wprawdzie wtedy niepokonany, ale podium, to w mojej ocenie za dużo. Widziałem jego walkę z Jeremym Williamsem, który był chyba w gorącej wodzie kąpany. Dał się ponadto kilkukrotnie trafić obszernym lewym sierpem. Strzał w trzeciej rundzie zakończył sprawę, ale jakoś mnie nie zachwycił. Ale łapska miał strasznie długie. Już pomijam nawet ten boxrec (218 cm), ale patrząc na jego łapy w walce, to kosmos jakiś. Z takim nastawieniem, to nie powinien do Lennoxa w ogóle wychodzić. Odniosłem wrażenie, że był w jakimś amoku. Nie wiem też, jakie było kryterium w ustalaniu tego ranku, no bo tak:

Gołota był po dwóch walkach z Bowem, Akinwande przed Lewisem, który w tym okresie nikim wielkim jeszcze nie był, Holyfield natomiast przed drugą walką z Moorerem, ale akurat w jego przypadku należała się mu wtedy "jedynka".

Wyżej dałbym Mercera i to zdecydowanie. Bardzo dobra walka z Lewisem w '96 (very close). Nie ma w ogóle Tua, Ibeabuchi - chyba jeszcze nie ten rok.

"Ósemke McCallowi da się jeszcze obronić (przed drugą walką z Lewisem).

Jeśli miałbym zestawić taki ranking, to powiedziałbym w ten sposób.

"POTENCJAŁ"

1. Tua
2. Gołota
3. Akinwande

"WYNIKI"

1. Holyfield
2. Moorer
3. Mercer / Lewis

"UMIEJĘTNOŚCI"

1. Holyfield
2. Lewis
3. Mercer

"KTO BY WYGRAŁ"

1. Lewis
2. Holyfield
3. Mercer
Paweł Rozmytański jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 16:08   #6 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Gołota tę walkę przegrał jeszcze zanim do niej doszło.
Już po tym, że na konferencji prasowej był w przyciemnianych okularach można było wnioskować, że panicznie boi się Lennoxa, i że chce to zamaskować.

Artykuł super.

PS Jeśli byłby jakiś ranking na najnudniejszego mistrza HW w historii , to Henry Akinwonde miałby duże szanse wygrać.
Go0śćprezentował styl "leniwca"
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 17:07   #7 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Postów: 840
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Z tego co ja pamiętam z tamtych czasów, to ogólnie na swiecie, u buków faworytem był Lewis, natomiast w Polsce - zdecydownie Andrew (tak przynajmniej powiedzieli wtedy w Tekeexpresie )
Oprócz tego sparring któremu zaprzecza Lewis a potwierdza Pindera, Endrju był potem sparringpartnerem Lewisa przed którąś Jego walką, co sam potwierdził, natomiast - co ciekawe - Lennox wtedy również temu zaprzeczył.
O, tu jest fajny wywiad:
http://www.boxing.pl/forum/boks-zawo...am-wywiad.html
tygrum jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 17:42   #8 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 3994
Nominowany 47 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 4
Domyślnie

Walka legenda. Z czasów, gdy mistrz świata w wadze ciężkiej to był gość. Nieodżałowany ten potencjał Andrzeja, on naprawdę mógł być kimś więcej niż został.
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 19:14   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Dec 2011
Skąd: Piła
Postów: 2508
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Opowiem wam krótką smutną historię.
Uczę w technikum języka niemieckiego, między innymi, tryskających testosteronem i agresją "budowlańców". Chłopcy zamiłowani w siłowni, MMA i sportach walki. Wiedzą, że kiedyś boksowałem i czasem podpytują mnie o pojedynki. Zdarza mi się po każdej ważniejszej walce przez dwie, trzy minuty "budowlańcom" zdać relację z tego wydarzenia. Kilku udało mi się nawet zainteresować boksem. Zaczęli coś tam oglądać. I ostatnio ci 18 -letni chłopcy podzielili się ze mną swoja opinią:
" Panie profesorze (heh heh) a kto to był Gołota? On kiedyś walczył w wadze ciężkiej? To był leszcz, prawda? Adamek go pobił przecież."
-Szczęka mi opadła. Nie chciałem zaczynać wykładu, bo straciłbym zapewne jakieś 10 min, a na to sobie nie mogę pozwolić. Powiedziałem tylko, że Andrzej był uważany przez wielu fachowców za najlepszego technika na świecie w HW i gdyby był w formie z Bowe'a to zmiażdżyłby Adamka i Szpilkę w ciągu jednego pojedynku.
Poziom wiedzy o boksie wśród młodych ludzi jest mizerny, ale za to wszyscy wiedzą wszystko o MMA.

PS. ŚWIETNY ARTYKUŁ
Dinamita jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 06-04-12, 21:16   #10 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 6662
Nominowany 10 razy w 8 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał Dinamita Zobacz post
gdyby był w formie z Bowe'a to zmiażdżyłby Adamka i Szpilkę w ciągu jednego pojedynku.
Mi się wydaje, że tylko Gołota z Norrisem i ten po 2005 roku mógłby przegrać z Adamkiem. Reszta Gołotów powinna sobie spokojnie poradzić i to przed czasem.
robercik jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Eddie Cotton – człowiek magnes Paweł Rozmytański Publicystyka 9 10-11-12 22:55
Wyniki i komentarze z Atlantic City NA ŻYWO Tomasz Nowak Newsy 6 24-03-12 23:24
Barret i Tua w Atlantic City Marcin Zimerman Newsy 4 20-05-10 17:09


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:21.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.