boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 22-01-12, 21:21   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Bracia Kliczko jednym z czynników "degrengolady" obecnej wagi ciężkiej

Jakiś czas temu spotkałem się z opinią, jakoby procesy gospodarcze, w sytuacji sprowadzenia państwa do roli "stróża nocnego" (doktryna klasycznego liberalizmu J.S. Milla) były zbliżone do tych, jakie rządzą naszą przyrodą, ze wszystkimi prawami fizyki włącznie. I tak na przykład, podobnie jak po dniu mamy noc, tak po hossie przychodzi bessa i analogicznie. Zasada polegająca na cykliczności praw przyrody obowiązuje jak się okazuje cały otaczający nasz świat, włącznie z cyklem koniunkturalnym gospodarek każdego kraju z osobna jak i całego świata. Co ona oznacza? Używając najdalej idącego uproszczenia, jak jest źle, będzie dobrze. Jak jest dobrze, będzie źle.

Skoro zatem prawa te obowiązują wszędzie, dotykają również i zawodowy boks z kategorią ciężką na czele. I tak, zgodnie z oceną większości obserwatorów tego sportu i tej konkretnie dywizji, lata 70-te to złote lata wagi ciężkiej, 80-te duży kryzys, 90-te odrodzenie i kolejne lata - po dziś dzień - trudne dla wielu kibiców do przełknięcia. Mamy zatem odpowiedź, bez większego wgłębiania się w temat, skąd obecna "degrengolada" najbardziej interesującej kibiców dywizji. Nie możemy jednak wszystkiego zwalić na zasadę cykliczności; możemy część winy przerzucić na przykład na braci Kliczko. Jeżeli zaś mamy inne hipotezy na dzisiejszą słabość wagi ciężkiej, z wielką przyjemnością się z nimi zapoznam.

Zanim część, panującego obecnie w "królewskiej kategorii wagowej" zła zwalę na rodzeństwo rodem z Ukrainy, w mojej opinii w dużej części odpowiedzialne - bez ich świadomości i złych zamiarów oczywiście - za taki, a nie inny stan wagi ciężkiej, zwrócę uwagę na inne, determinujące w różnym stopniu obecne status quo czynniki.


1. Olbrzymi, ilościowy potencjał w latach 70-tych młodych, zdolnych ludzi w USA do uprawiania zawodowo boksu, wymuszony przez ówczesny kryzys. "Albo boks, albo ulica".

Przypomnijmy, jak wyglądał materialny poziom życia pięściarzy wagi ciężkiej, którzy na przełomie lat 60 i 70 stanowili w niedalekiej przyszłości o sile tej najbardziej popularnej kategorii wagowej. Zwróćmy uwagę, z jakich warstw społecznych wywodzili się najlepsi pięściarze i z jakich startowali by dojść w życiu do czegokolwiek, bądź po prostu godnie zarabiać i godnie żyć. Jak już ustalimy, że byli to najczęściej czarni obywatele USA, sprowadzeni - tuż po zniesieniu ostatnich, legalnych form niewolnictwa - w latach 60-tych do roli najtańszej siły roboczej, nie dającej im nadal szans na poziom życia przeciętnego Amerykanina dojdziemy do wniosku, że w tych czasach dotykało to dużej większości Afroamerykanów i emigrantów. Najniższe warstwy społeczne stanowiły po kryzysie naftowym większość społeczeństwa USA, zwłaszcza o innym niż biały kolorze skóry. Dodatkowo osoby takie nie chętnie były przyjmowane do drużyn uniwersyteckich w koszykówce, futbolu czy innych dyscyplin sportowych. "Ulica" w swoim najgorszym wymiarze społecznym przyjmowała ich z otwartymi rękoma.

Przechodzimy zatem do pierwszej zasady, tak obowiązującej w przyrodzie, jak i gospodarce. Im większa podaż, tym większa konkurencja i w konsekwencji lepsza jakość - produktu / usługi. W tamtych, trudnych czasach, gdzie bezrobocie dotykało wiele amerykańskich rodzin, boks stanowił jedyną dla nich alternatywę. Zaprawieni od dziecka w wojnach gangów, w życiu na ulicy, wielu potencjalnie utalentowanych fizycznie ludzi w latach 70-tych trafiało na salę bokserską; zdecydowanie więcej niż dzisiaj. Obecnie, mimo gospodarczych zawirowań, w Ameryce żyje się dobrze; dużo mniej niż kiedyś młodych ludzi skazanych jest na ulicę, dużo mniej niż 40 lat temu trafia do boksu.


2. Włączenie się do "gry" przedstawicieli wschodniej szkoły boksu.


Drugim elementem, stanowiącym o obecnym kryzysie wagi ciężkiej to paradoksalnie otwarcie nowych rynków pięściarskich, głównie w Europie Wschodniej. Zwróćmy uwagę, jak inni są to osobowościowo ludzie, porównując reprezentantów "królewskiej kategorii wagowej" wywodzących się z krajów post sowieckich do amerykańskich, czarnych buntowników przełomu lat 70-tych i 60-tych. Wschód zaproponował nam ułożonych taktycznie, dobrze wyszkolonych żołnierzy, tak w przenośni, jak i często dosłownie. Mało pięściarskiej fantazji, mało ryzyka; w zamian dobre wyszkolenie techniczne i osobista kultura, jakże niezjadliwa dla dużej części fanów boksu. Sukcesy pięściarzy ze wschodu, przeniosły również siłą rzeczy część igrzysk w inną strefę czasową niż ta, jaka obowiązywała dotąd w "ojczyźnie" zawodowego pięściarstwa. Dzisiejszy statystyczny kibic boksu, wywodzący się najczęściej z USA nie powie nawet, że bracia Kliczko są nudni; nie będzie znał ich bilansów. Zapyta – "... A kto to w ogóle jest Kliczko...", bądź ten z fanów o nieco większym zaawansowaniu - ".. To Kliczko ma brata..?

Kolejny prosty wniosek, przekładający się również na prawa rządzące gospodarką to ten mówiący o determinacji czynników kulturowych na odbiór produktu czy usługi oraz alokacji podaży w stosunku do stałego miejsca popytu. Pięściarze ze wschodu nie mogą często liczyć na kontrakty z HBO czy Showtime, walcząc głównie na terenie swoich krajów. Po drugie, ich sposób boksowania nie powala na kolana żądnych krwi kibiców, a przecież tacy stanowią lwią część, wywodzących się z mekki zawodowego boksu fanów. Po trzecie, zawodnicy z biednego wschodu zadowolą się w większości dużo niższym uposażeniem niż to, jakie obowiązywało najlepszych, będących w posiadaniu mistrzowskich pasów, "ciężkich" Amerykanów. Oczywiście możemy zachwycać się subtelnością pojedynku Władimira Kliczki z Davidem Haye, ale pod jednym warunkiem. Musimy w takim przypadku zapomnieć na chwilę, czy to trylogię Evandera Holyfielda z Riddickiem Bowe - lata 90-te, czy też Muhammada Ali z Joe Frazierem – lata 70-te. Zapomnimy na pewno, bowiem który z dzisiejszych przedstawicieli "królewskiej kategorii wagowej" miałby nam o tym przypominać..?

Brak walczących w USA i na terenie USA pięściarzy i zastąpienie ich bokserami mocno jak na minione standardy dbającymi o swoje zdrowie narusza "jakość tego sportu", zwłaszcza jeżeli chodzi o wagę ciężką. Inne kategorie wagowe dużo bardziej zróżnicowane są etnicznie i ich kryzys właściwie nie dotyczy. To oznacza między innymi zmianę kierunku zainteresowań stacji HBO oraz Showtime, stawiających dzisiaj na niższe kategorie wagowe.


3. Rosnąca w siłę MMA
,

Największa spośród reprezentujących mieszane sztuki walki, amerykańska organizacja UFC, zrzeszająca na swoich zasadach przedstawicieli MMA – którą osobiście definiuję jako mniej sztuki, więcej prawdziwej walki. Trudno jednak o wiarygodne liczby, mówiące o przechodzeniu fanów pięściarstwa z boksu do tej nowej dyscypliny sportowej. MMA to również przede wszystkim waga ciężka, stąd można założyć, że każdy fan przedstawicieli mieszanych sztuk walki, jeszcze do niedawna zasilałby katalog fanów zawodowego boksu. Nie muszę tu chyba przytaczać kolejnej, rządzącej procesami gospodarczymi zasady, mówiącej o konkurencji i konieczności dzielenia się ograniczonym i stałym rynkiem.


Dokonując krótkiej reasumpcji wiemy, że po pierwsze zmniejszyła się znacznie podaż czarnoskórych amerykańskich dostarczycieli ringowych wrażeń, szukających jak wcześniej - jedynej drogi życia w boksie, gwarantującym takie sobie, dobre, bądź stwarzającym jedyne możliwości na osiągnięcie w życiu sukcesu. Po drugie, szeregi przedstawicieli wagi ciężkiej zasilili nudni i kulturalni panowie ze wschodu, którym nie spieszno do efektownych wymian; zawodników przekładających ponad to pięściarskie wyrachowanie. Nie mający wcześniejszych doświadczeń, tamtejsi kibice mogą być nawet siódmym niebie w zachwycie nad rodzimymi bohaterami; tak czy inaczej jest ich tam - kibiców zdecydowanie za mało, aby zastąpić amerykański rynek. Po trzecie - MMA.


4. Bracia Kliczko gwoździem do trumny obecnej wagi ciężkiej..

Wielce utalentowani i wyjątkowo predysponowani do tego sportu ludzie (koordynacja, tak rzadko spotykana u 2-metrowych "sztywniaków" ze wschodu) trafili na podłoże, na którym już od dłuższego czasu jesteśmy w:
a. Dole "cyklu koniunkturalnego";
b. Czasach, kiedy po raz pierwszy boks nie jest w USA jedyną alternatywą dla biednych, utalentowanych fizycznie ludzi, gdzie inne dyscypliny jak MMA, koszykówka, hokej czy futbol amerykański są otwarte dla skolonizowanych ras;
c. Alokacji i tak zmniejszających się zasobów potencjalnych pięściarzy wagi ciężkiej, trafiających do niedawna do wyobraźni kibiców poprzez amerykańskie telewizje, dzisiaj - w związku z otwarciem pięściarskich granic - rozgrywający swoje zawody czy to na terenie byłych republik radzieckich, czy też po prostu w Europie.

Bracia Kliczko, w kontekście ich wpływu na brak rozwoju wagi ciężkiej, wpisują się również w jedną z zasad rządzących - tak prawami środowiska, jak i prawami rynku. Chodzi o szkodliwy monopol, którego szkodliwości wpływu nie można nie pominąć, rozpatrując szanse na rozwój rynku potencjalnych pięściarzy wagi ciężkiej. Co prawda mogą podnieść się głosy, stanowiące opozycję dla poniższej zasady, mówiące o braku zależności pomiędzy ukraińskimi championami, a pięściarskim rozwojem innych reprezentantów wagi ciężkiej; głosy bez znaczenia dla argumentacji szkodliwości wpływu monopolu tak w naturalnym środowisku, jak w procesach gospodarczych.

Oczywiście nie bez znaczenia są tu wcześniejsze tezy, o odejściu młodych ludzi od uprawiania boksu (pierwotnie sportu zarezerwowanego dla najbiedniejszych, czarnych reprezentantów USA); otwarcia się bokserskiego rynku na "nudnych żołnierzy" ze wschodu, mających poza wyjątkami mniejsze finansowe oczekiwania, nie stanowiących z tytułu różnic geograficznych przedmiotu zainteresowania amerykańskich mediów, czy też po trzecie - konkurencja w postaci MMA.

Bracia Kliczko sprowadzili, przeżywającą z wymienionych powodów "traumę" wagę ciężka do roli własnego "pola uprawnego", "folwarku", na którym mogą - ku aprobacie podporządkowanym kilku zaledwie telewizjom - federacjom pięściarskim, dobierać sobie z własnego, najczęściej komercyjnego klucza rywali. Dbając jedynie o finansowy wymiar pojedynków i ich zabezpieczenie, mogą wszystko - włącznie z tworzeniem absurdalnych do niedawna zapisów w kontraktach, uniemożliwiających w praktyce zmianę właściciela jednego z szanowanych mistrzowskich tytułów.

Oczywiście autor, uważający za jedynie zasadne "prawa rynku", czy też naturalne prawa przyrody, nie może z zasady protestować. Może jedynie poczekać na inne okoliczności zewnętrzne, w tym nade wszystko odejście braci Kliczko - nowe rozdanie. Dopiero emerytura dzisiejszych dominatorów "królewskiej kategorii wagowej" może stworzyć podwaliny pod rozwój tej interesującej większość kibiców dywizji, choć biorąc pod uwagę inne, wcześniej wymienione w artykule zależności, prawdopodobnie już nigdy nie doczekamy podziwu boksu w najcięższym jego wymiarze wagowym w stopniu, w jakim było to możliwe wcześniej.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-01-12, 21:47   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Skąd: Warszawa
Postów: 8656
Nominowany 232 razy w 58 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Ambitne Póki co nie będę jednak się na ten temat wypowiadał w formie komentarza
Mateusz Wajs jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-01-12, 23:03   #3 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Wojto
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1605
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Przeczytałem, fajne. Ale zostaje przy swoim i życzę Kliczkom dużo zdrowia bo gwarantują że miernoty i parówy nie będą paradować z ważnymi pasami i unikać się nawzajem.
Taki Chisora, czy jemu Kliczkowie przeszkadzają? Daje sobie nierówne walki, uprawia teash wszędzie go pełno czasmi świetnie się go ogląda.
Jak pasy będą mieć słabiaki to boks moim zdanie nie ożyje. Ale brak porywających widowisk na pewno nie zachęci młodych do trenowania boksu tu się zgadzam, ale gdyby byli ludzie godni laurów to zdobywaliby je tak czy owak, widocznie ich niema chwilowo.
Wojto jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-01-12, 23:28   #4 (permalink)
contender
  
 
Avatar Nelson
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1467
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Rozumiem malkontentów, którzy chcieliby, aby Kliczkowie odeszli już na emeryturę. Ich dominacja, nieefektowny styl na pewno wielu już się znudziły. Rozumiem to. Natomiast muszę zaprotestować i zwrócić uwagę na jeden fragment, w moim odczuciu krzywdzący dla braci.
Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Bracia Kliczko sprowadzili, przeżywającą z wymienionych powodów "traumę" wagę ciężka do roli własnego "pola uprawnego", "folwarku", na którym mogą - ku aprobacie podporządkowanym kilku zaledwie telewizjom - federacjom pięściarskim, dobierać sobie z własnego, najczęściej komercyjnego klucza rywali. Dbając jedynie o finansowy wymiar pojedynków i ich zabezpieczenie, mogą wszystko - włącznie z tworzeniem absurdalnych do niedawna zapisów w kontraktach, uniemożliwiających w praktyce zmianę właściciela jednego z szanowanych mistrzowskich tytułów.
Fragment ten przedstawia Ukraińców, jako mistrzów unikających poważnych pretendentów, prowadzonych w bezpieczny, "niemiecki" sposób. Z tym się nie zgodzę. Niektórzy pretendenci faktycznie nie powinni walczyć o pas (Sosnowski, Briggs, Mormeck?) ale czy oni kogokolwiek unikają, i dobierają rywali? Nie. Walczą z czołówką. A że ta jest jaka jest, to trudno. Jedyna walka która zaczęła się ciekawie i można było mieć nadzieję na jakieś emocji, skończyła się szybciej niż zaczęła.

Ale za to nikogo winić nie można. Z tych kilku zdań Adrian, nasuwa się wniosek, że masz pretensje do Kliczków, o to że są mistrzami, mają wszystkie pasy. Na ich miejscu nie dążyłbyś do takiej sytuacji? Są najlepsi, kompletują pasy i robią to w sposób nie pozostawiający złudzeń. Czy zrobili sobie z HW "folwark"? Hmm, po prostu mają to, co im należne.

Moim zdaniem bracia są ostatnimi zawodnikami wagi ciężkiej prezentującymi poziom nawiązujący do dawnych mistrzów. Gdyby nie Kliczkowie co byśmy dzisiaj mieli w ciężkiej? Mistrzem byłby pewnie Haye, Adamek, może nawet jakiś Fury albo Helenius? Połowa z nich odprawiałaby cyrku REGULARNIE obijając bumów w celu jak najdłuższego utrzymania pasa. Tak przynajmniej mamy mistrzów i całą resztę. Bez Ukraińców mielibyśmy resztę, zamieniającą się czasowo w "mistrzów".
To tak jakbyśmy z La Ligi zabrali Real i Barcę. Od razu zaznaczam, że te drużyny w przeciwieństwie do Kliczków są efektowne, ale nie o to chodzi. Chodzi o poziom. Mistrzem Hiszpanii zostaje obecnie drużyna ze ścisłego topu światowego. Gdyby je zabrać z ligi, ona stałaby się ciekawsza, bardziej nieprzewidywalna, bo o majstra walczyłoby kilka zespołów. Tylko co z tego, skoro poziom by spadł, a mistrz byłby znacznie słabszy, niż w przypadku obecności tych drużyn?

Ja mam nadzieję, że Kliczkowie, a przynajmniej Władimir jeszcze kilka lat poboksuje. Jak obecna tendencja się utrzyma, to oni obaj będą przez sporo kolejnych lat jedynymi ciężkimi o których za jakiś czas będzie można powiedzieć: "To byli prawdziwi mistrzowie". Po ich odejściu era mistrzów w stylu Wałujewa czy Liachowicza może stać się normą.
Nelson jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-01-12, 23:48   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 4009
Nominowany 47 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 4
Domyślnie

Przyczyną kryzysu ciężkiej nie są bracia Kliczko tylko pozostali przedstawiciele tej kategorii - bez warunków lub umiejętności, tchórzliwi, bez serca do walki, dla których liczy się tylko wypłata. Spora część z nich gdyby nie pieniądze walczyłaby w cruiser. Czym mały waciak taki jak Adamek czy Chambers mogą zagrozić braciom? Taki Byrd miał chociaż jedną fenomenalną cechę - balans, a oni nie wyróżniają się niczym. Dimitrienko i Powietkin tchórze, Helenius drewno, Arreola cepiarz. Naprawdę nie rozumiem jak można obwiniać braci gdy wokół takie marne towarzystwo.
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 22-01-12, 23:58   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Dec 2008
Postów: 3729
Nominowany 37 razy w 17 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

co do kontraktów: z prywatnym folwarkiem się nie zgodzę, zazwyczaj każdy, nawet obowiązkowy pretendent ochoczo przystaje na propozycje Kliczków, bo są atrakcyjne finansowo. Przecież jeśli te kontrakty są tak niewolnicze, a dany człowiek posiada status obowiązkowego pretendenta może przystąpic do przetargu, tam liczą się tylko pieniądze wyłożone na stół, dostanie swój procent i nie będzie zmuszony do rewanżu z którymś z braci. Nikt nie przystępuje do przetargów, każdy bierze ogromną kasę, którą bracia proponują w negocjacjach. Wniosek prosty - żadnej niewolniczości kontraktów nie ma, mit i nic więcej
Tomasz Nowak jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-12, 00:59   #7 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar WeldMeister
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Skąd: Opole
Postów: 370
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Nie jestem przekonany, czy ów kryzys w HW jedną ze swych przyczyn bierze z faktu otworzenia się boksu na rynki wschodnioeuropejskie. Jestem natomiast przekonany, że to właśnie zapaść w HW w USA powoduje, że wygląda ona tak a nie inaczej.
Wczoraj mój znajomy, maniak NBA powiedział mi, że wprowadzili w tym sezonie taki przepis, który gwarantuje KAŻDEMU graczowi ligi (nie ważne czy gra, czy grzeje ławę, byle miał kontrakt) 900 000$ minimalnego wynagrodzenia za sezon. Podejrzewam, że w innych dyscyplinach hołubionych za oceanem jest podobnie. I jak w takiej sytuacji iść na ring, gdzie można zdrowie/życie stracić, gdzie sędziowie mogą cię przekręcić, gdzie wydoi cię promotor, a na domiar złego, żeby cokolwiek osiągnąć, czekają cię lata ciężkiego tyrania na treningach? Do tego nie wiesz, czy po zakończeniu kariery będziesz umiał mówić, czy będziesz miał $ na pampersy.
Młodzi mają wybór, mają oczy, widzą, że w boksie większe ryzyko, niejasne zasady, cała masa pasów, mistrzów, przekrętów, a i kasa nieporównywanie mniejsza. Podejrzewam, że co najmniej kilku potencjalnych dominatorów HW gra radośnie w NBA trzecie skrzypce zgarniając za sezon tyle, ile K2 razem wzięci w rok...
WeldMeister jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-12, 01:08   #8 (permalink)
champion
  
 
Avatar killleeerrr85
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 2247
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Przyczyną kryzysu ciężkiej nie są bracia Kliczko tylko pozostali przedstawiciele tej kategorii - bez warunków lub umiejętności, tchórzliwi, bez serca do walki, dla których liczy się tylko wypłata. Spora część z nich gdyby nie pieniądze walczyłaby w cruiser. Czym mały waciak taki jak Adamek czy Chambers mogą zagrozić braciom? Taki Byrd miał chociaż jedną fenomenalną cechę - balans, a oni nie wyróżniają się niczym. Dimitrienko i Powietkin tchórze, Helenius drewno, Arreola cepiarz. Naprawdę nie rozumiem jak można obwiniać braci gdy wokół takie marne towarzystwo.
Zgadzam sie z tym stwierdzeniem. Największą wina obarczyć należy pretendentów, którzy przedstawiają obecnie bardzo mizerny poziom. Sa leniwi, otłuszczeni, walczą z przymusu i wyłacznie żeby troche zarobić. Nie walcza jednak żeby zwyciężać, ale tylko żeby zarobić. Tak jakby wynik miał dla nich drugorzędne znaczenie. To ich różni od pretendentów którzy wychodzili jeszcze kilkanaście lat temu, bo tamci chcieli zarobić ale bardzo ważne było dla nich zwyciestwo i pokazanie się światu. Teraz pretendenci chca już tylko zarobić jak najmniejszym kosztem. Co by nie mówić o takim Sosnowskim, ale wyszedł do Kliczków własnie z taką ambicją i checią pokazania się jakiej zawodnikom z większymi umiejętnościami brakuje.

Wina Kliczków w moim odczuciu sprowadza się do cholernie nudnego stylu boksowania. Taki gentelmeński styl trudno jest polubić.

Do tego co napisał Adrian o młodzieży chcęcej wybić się z biedy to ja jak najbardziej się zgadzam. Wystarczy spojrzeć na sylwetki największych, jak Foreman, Frazier, Holmes, Liston, Tyson, Bowe.... żeby zobaczyć że wszyscy wywodza sie z biedy. Dodałbym od siebie jeszcze jedną bardzo ważną rzecz a mianowicie że siła ciężkiej przez niemal cały czas jej istninia byli czarnoskórzy zawodnicy. Tak jak w najniższych wagach najlepsi sa azjaci, tak jak w wagach wyższych latynosi, tak najlepszymi ciężkimi byli zawsze Murzyni. "Ostatnia nadzieja białych" nie wzięło sie z nikąd. Jeżeli został do tego stopnia zaburzony w cięzkiej ten ukształtowany przez dziesięciolecia system, to może świadczyć o tym że kryzys jest bardzo dotkliwy. Kto obecnie z czarnoskórych zawodników jest w boksie licżaca się postacią? Haye i ... może Chisora. Niemal cała reszta to biali zawodnicy. Z takiej "mąki" w mojej opinii jednak dobrego chleba nie będzie.

MMA faktycznie zyskuje na popularnosci przez słabość a właściwie brak pierwotnej agresywnosci boksu. Oczywiscie ta agresywność i poziom występuje w niższych kategoriach, ale wszyscy zdajemy sobie chyba sprawę że siłą i zarazem wizytówką każdej dyscypliny walki jest najcięższy kaliber zawodników. Spragnieni krwi kibice zatem tej agresywnosci szukaja w innych dyscyplinach jak MMA bo w Kliczkach i ugrzecznionych bokserach ze wschodu jej nie znajdują.

To co napisałeś Adrianie o zależnosci wielka bieda - dobry zawodnik też jest bardzo ważne. Kiedyś faktycznie zawodnik miał dwie możliwośći, tj. egzystować w nedzy z pracę za którą ciężko kupić nawet podstawowe artykuły spożywcze albo spróbować coś ze sobą zrobić i dorobić się milionów na walce (boksie). Dziś takiego noża na gardle juz zawodnicy nie mają. Nawet słaba praca daje im możliwość zarobienia na skormne utrzymanie i życie w jako takich warunkach. Boks jest zatem czymś w rodzaju: "jeżeli się uda to fajnie, ale jeżeli nie to nic nie szkodzi". Siła rzeczy prowadzi to do sytuacji w której bokserzy nie dają całych siebie tej dyscyplinie i po pierwszych niepowodzeniach szybko dają za wygraną.

Mimo że nie ze wszystkim się zgadzam to jednak pod większością mogę się podpisac. Dobry artykuł.
killleeerrr85 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-12, 07:48   #9 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Bracia Kliczko nie przyczynili się do upadku wagi ciężkiej. Ona już przeżywała swój kryzys na skutek wymienionych przeze mnie w pkt 1 , 2 i 3.

Bracia Kliczko pojawili się w istniejącym już kryzysie i poprzez swoją dominację - najpierw fizyczną, dzisiaj również przejawiającą się w każdym elemencie tego biznesu, nie pozwalają na wybicie się z dołka tej wagi.. OCZYWIŚCIE TO NIE ICH WINA

Dzisiaj pięściarz ma mizerne szanse nie tylko na pas mistrza świata, ale również na rozpoznawalność (Amerykanie nie ugadają RTL) oraz na wysokie uposażenie. Zmuszony jest jechać do Niemiec, gdzie musi znokautować jednego, a później drugiego - zgodnie z narzucanymi przez nich kontraktami - wiedząc, że nawet ewentualne zwycięstwo nad jednym na punkty na terenie Niemiec nie wiele by mu dało.

1. Brak rotacji wśród zawodników, jeżeli chodzi o pasy; potrzebna w przypadku wyrównanego i słabego poziomu - Motywacja!
2. Walki mistrzowskie poza mekką zawodowego boksu - brak możliwości zaistnienia w rodzinnych mediach
3. Brak utożsamiania się fanów z niespotkaną wcześniej generacją mistrzów - kogo Kliczkowie reprezentują..? Statystyczny amerykański kibic boksu nie ma doktoratu;
4. Kontrakty narzucające zwycięstwo nad dwojgiem;
5. Niskie uposażenia.

Jeżeli to nie stanowi jednego z elementów, mającego niekorzystny wpływ na rozwój wagi ciężkiej, to proszę o wskazanie, w jaki sposób bracia rozwijają tę dyscyplinę sportową..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-12, 08:10   #10 (permalink)
champion
  
 
Avatar Endrjus
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 4009
Nominowany 47 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 4
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Dzisiaj pięściarz ma mizerne szanse nie tylko na pas mistrza świata, ale również na rozpoznawalność (Amerykanie nie ugadają RTL) oraz na wysokie uposażenie. Zmuszony jest jechać do Niemiec, gdzie musi znokautować jednego, a później drugiego - zgodnie z narzucanymi przez nich kontraktami - wiedząc, że nawet ewentualne zwycięstwo nad jednym na punkty na terenie Niemiec nie wiele by mu dało.
Właśnie dlatego mamy odmienne zdanie. Przytaczasz tego typu argumenty zapominając o najważniejszym - takiego zawodnika, mogącego pokonać chociaż jednego Kliczke nie ma! Bracia nie pojawili się nagle. Oni walczą od lat 90. Jeszcze pare lat temu było kilka solidniaków typu Brewster czy Sanders potrafiących postawić braciom wysoką poprzeczke. Wtedy nie było mowy o dominacji i rzekomym działaniu na szkode wagi. Dziś nikogo takiego nie ma. Jest banda ogórków wychodzących po wypłate. Trudno obwiniać o to Kliczków.
Endrjus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Helenius blisko szczytu wagi ciężkiej Adrian Golec Newsy 22 11-03-11 08:46
Top 10 wagi ciężkiej wg Rafaela Adrian Golec Newsy 6 09-08-10 23:15
Przereklamowani, nieprzereklamowani pięściarze wagi ciężkiej Adrian Golec Publicystyka 1 06-08-10 14:06
Polacy, oraz czołowa 15 wagi ciężkiej w rankingu IBF Adrian Golec Newsy 1 03-08-10 08:20
Przegląd europejskiej wagi ciężkiej: pukając do nieba bram Marcin Zimerman Publicystyka 10 16-06-10 17:38


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 03:27.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.