boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 12-11-11, 11:12   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9874
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie "Czy Marquez tak naprawdę przegrał tylko raz w karierze"?

Myśląc o Marquezie i jego bilansie, obok ogromnej liczby zwycięstw pamiętamy zazwyczaj również tę okrągłą i zgrabną liczbę 5, która widnieje w kolumnie jego porażek. Jednak duża część kibiców poza oczywistą porażką z Floydem Mayweatherem Jr i wcześniejszą niekorzystną, "mogła pójść w obie strony" decyzją w drugiej walce z Mannym Pacquiao, nie kojarzy za bardzo skąd reszta przegranych się tam wzięła. "Dawno i nieprawda", a może jednak "nie jest taki dobry, skoro przegrywał z Chrisem Johnem, czy zawodnikami, o których pierwszy raz słyszymy"?
Taka niewiedza jest poniekąd usprawiedliwiona, gdyż nie były to wielkie, dostępne szerokiej publiczności walki pokazywane w telewizji HBO. Niektóre z nich są ciężko, inne w ogóle niedostępne. Warto jednak w tej chwili rzucić trochę światła na tę sprawę, przyjrzeć się tym "porażkom" bliżej oraz ocenić, na ile są one rzeczywistą skazą na legendzie Marqueza, a na ile przy ich okazji zaistniały zbyt mało nagłośnione okoliczności, które świadczą raczej na korzyść, a nie przeciwko Meksykaninowi.

I
Juan Manuel Marquez vs Javier Duran 29 maja 1993 roku, zawodowy debiut Marqueza.

Walka zakończyła się dyskwalifikacją już w pierwszej rundzie, przez rzekomo intencjonalne uderzenie głową ze strony Marqueza.
Jak się jednak szybko okazało, lekarz ringowy, który rekomendował przerwanie walki i ogłoszenie dyskwalifikacji, miał swoje "udziały" w Javierze Duranie - czerpał zyski z jego pojedynków - przez co zachodzi podejrzenie, że jego decyzja była czysto polityczna, podyktowana własnym partykularnym interesem a nie obiektywną oceną lekarza.

Diagnoza:
"Porażka" o najmniejszej mocy jaką można sobie wyobrazić. Nie dość, że w debiucie, nie dość, że przez dyskwalifikację w pierwszej rundzie, to jeszcze najprawdopodobniej z przyczyn poza sportowych, podyktowana ciemnymi interesami człowieka, który w ogóle nie powinien mieć w tej walce wpływu na podejmowanie decyzji.

II Juan Manuel Marquez vs Freddie Norwood - 11 września 1999 roku, Stawka: Tytuł WBA w kategorii piórkowej, miejsce: Mandalay Bay Casino USA, przedwalka do Floyd Mayweather jr vs Carlos Gerena. Tydzień przed mega walką, którą żył wtedy cały bokserski świat pomiędzy Oscarem De la Hoyą i Felixem Trinidadem.

Okoliczności: Było to pierwsze podejście Marqueza do światowego pasa poważnej federacji, dla bardziej doświadczonego Norwooda była to piąta walka o ten tytuł, wszystkie wcześniejsze wygrał.

Pojedynek poza pewnymi momentami był śmiertelnie nudny, co dobitnie obrazują niewymierne, jednak pokazujące jakiś wycinek całości statystyki trafionych ciosów: 89 do 73 dla Marqueza, co daje średnią odpowiednio 7,4 oraz 6 trafionych uderzeń na rundę....

I może właśnie z tego powodu mało kto o tym pojedynku pamięta, a był to pojedynek dosyć istotny. Po pierwsze o WBA w kategorii piórkowej, po drugie Marquez był znany wtedy głównie z tego, że unikał go Prince Naseem Hamed. Brytyjczyk dwukrotnie pisał petycje do federacji WBO, której obowiązkowym pretendentem był Marquez, aby ta odłożyła w czasie tę mandatoryjną obronę. To były czasy, kiedy popularny "Naz" zaczął być dosyć intensywnie krytykowany za dobór swoich rywali i pod naporem tej krytyki zobowiązał się zunifikować wszystkie tytuły w wadze piórkowej. Słowa ostatecznie i tak nie dotrzymał, jednak gdyby Marquez wygrał z Norwoodem, to może ta zapowiedź wraz z reputacją unikania "Dinamity" jeszcze bez tytułu jako mandatory, zmobilizowałaby popularnego Prince'a do walki z Meksykaninem.

Co również istotne, niedługo potem w kategorii piórkowej walczyli inni sławni Meksykanie: Marco Antonio Barrera i Erik Morales. Byli oni nieporównywalnie większymi figurami w ówczesnym zawodowym boksie i mało popularny Marquez bez tytułu, po porażce, a jednak bardzo niebezpieczny, był dla nich totalnie nieatrakcyjny. Rywal z kategorii nieproporcjonalnego ryzyka w stosunku do potencjalnych korzyści.

Pojedynek: Przechodząc do samego pojedynku z Norwoodem, nie ma co owijać w bawełnę i na starcie trzeba powiedzieć, iż oficjalny wynik tej walki wybitnie nie obrazuje tego co działo się na ringu.

Freddie Norwood był leworęcznym bokserem defensywnym, który dużo balansował i generalnie dobrze się bronił, jednak bardzo pasywnie funkcjonował w ataku, przez co jego walki zwyczajowo były mało widowiskowe i nieporywające.

Na przestrzeni całego pojedynku Marquez był zdecydowanie bardziej aktywny (ponad 200 więcej wyprowadzonych ciosów), mało skuteczny, choć i tak skuteczniejszy w ataku od przeciwnika. Był stroną atakującą i rundy, choć wyrównane, w zdecydowanej większości kończyły się ze wskazaniem na niego. Marquez był wyraźnie wszechstronniejszy, podczas gdy Norwood ograniczał się praktycznie do polowania na mocny lewy sierpowy. W tym chłodnym nudą pojedynku doszło do kilku gorętszych momentów.
Marquez w rundzie drugiej nadział się na wspominany lewy sierpowy przeciwnika i mimo braku widocznego zranienia wylądował na deskach. Zrewanżował się Norwoodowi w rundzie ósmej, kiedy po bardzo szybkim, krótkim lewym sierpie, ten dotknął kolanem i rękawicą maty ringu, jednak nie stroniący od błędów w sędziowaniu Joe Cortez uznał to za poślizgnięcie, nie beneficjując Marqueza dodatkowymi punktami za knockdown. Aczkolwiek zgodnie z zasadą "co się odwlecze to się nie uciecze", Marquez już w pełni klarownie, również dla sędziego posadził Norwooda lewym prostym na deskach w kolejnej rundzie, numer 9.

Potem, jeszcze kilka razy ówczesny mistrz dziwnym trafem "poślizgał" się zaraz po otrzymaniu ciosu, jednak nawet nie uznając tego za knockdowny, po ostatniej rundzie, którą wyraźnie na swoje konto zapisał Marquez, nie powinno być wątpliwości co do zwycięzcy tej partii bokserskich szachów. Harold Lederman wypunktował pojedynek w stosunku 115-111 dla Marqueza, ja osobiście zapisałem na korzyść Norwooda jedynie 3 starcia: 2. (10-8), 7. i 11. Rundę 4. uznałem za remisową, reszta dla Marqueza w tym dziewiąta 10 do 8, co dało mi punktację: 116-111 Marquez.

Nie wiadomo, gdzie mający oczy sędziowie orzekli jednak zwycięstwo Norwooda w stosunku: 114-112, 115-111 i 117-112(sic!)

Diagnoza:
Oczywisty wałek.

III Juan Manuel Marquez vs Chris John - 4 marca 2006 roku, Indonezja.

Okoliczności: Po pierwszej walce Marqueza z Pacquiao, porzuconych negocjacjach odnośnie natychmiastowego rewanżu i pokonaniu późniejszego pogromcy Juana Manuela Lopeza Orlando Salido, Marquezowi został przez federacje IBF wyznaczony obowiązkowy pretendent z Tajlandii o łamiącym język imieniu: Phafrakorb Rakkiatgym. Jako że Marquezowi kończył się kontrakt z Top Rank, a przeciwnik nie spełniał wymagań marketingowych, Bob Arum, ani nikt inny nie wyłożył w przetargu minimalnych 50 tys. dolarów na zorganizowanie pojedynku, co pociągnęło za sobą efekt w postaci pozbawienia Marqueza tytułu przez federację IBF. Jakby tego było mało, federacja WBA, której Marquez był "superczempionem", stwierdziła, że skoro IBF pozbawiło go tytułu, to nie jest on już zunifikowanym mistrzem, a więc "superczempionat" WBA również mu się nie należy...(!) Tym sposobem Marquez został ogołocony ze swoich obydwu tytułów zaledwie w tydzień, bez postawienia stopy na ringu. To właśnie ta beznadziejna sytuacja zmusiła Marqueza do wylotu do Indonezji, by za surrealistyczne wręcz 31 tysięcy dolarów zmierzyć się z nowym mistrzem WBA Chrisem Johnem.

Pojedynek: Walka toczyła się na wysokim poziomie technicznym, jednak bez szaleństw w aspekcie widowiskowości, bez częstych i długich wymian, z zawodnikami nastawionymi raczek na "pick em spots".

Jedna z niewielu walk, w których Chris John nie miał wyraźnej przewagi warunków fizycznych nad rywalem.
W przekroju całego pojedynku aktywniejszy był Marquez, na jeden cios Johna odpowiadał zazwyczaj seriami 2-3 kontruderzeń. John chociaż energiczny, bujający się, balansujący i szukający odpowiednich momentów do wyprowadzania uderzeń, zbyt mało ostatecznie tych uderzeń wyprowadzał. Za dużo myślał, a za mało robił. Jeżeli chodzi o widoczniejsze, efektowne uderzenia, również przeważał Marquez, kilka razy po mocnym ciosie, wybity z równowagi John zatoczył się półokręgiem do tyłu. Marquez chociaż nie dominował, to uzyskiwał w kolejnych starciach wyraźną dla każdego trzeźwego człowieka przewagę.

Dosyć kontrowersyjne zdarzenia miały miejsce w rundach 10. i 11., kiedy to sędzia ringowy bardzo srogo obszedł się z Meksykaninem, odejmując mu w sumie 2 punkty za uderzenia w pas. Zazwyczaj uderzenia w pas są legalne, domniemywam, że były również w tym pojedynku, więc ta decyzja sędziego mogła wynikać albo z jego amatorszczyzny, albo ze złych intencji. Znamy to zazwyczaj z ringów niemieckich, kiedy sędzia widzi, że rozgrywka nie toczy się po myśli gospodarza, zaczyna "interweniować" pod byle pretekstami.

Oto mój scorecard z tego pojedynku:

JMM-C.J
1. 10-9
2. 10-9
3. 9-10
4. 10-9
5. 10-9
6. 10-10
7. 9-10
8. 10-9
9. 10-9
10. 9-9 (odjęty punkt za faul, runda wygrana przez Jmm)
11. 8-10 (odjęty punkt za faul, runda Johna)
12. 10-9

115-112 Marquez,

Oficjalnie; 110-116, 111-117, 112-116 dla Indonezyjczyka

Runda 3. mogła równie dobrze być remisowa, tak naprawdę chyba jedynym wyraźnie wygranym przez Indonezyjczyka starciem było starcie 11.

Trzeba mieć też na uwadze, że gdyby nie te kontrowersyjne penalizowanie Marqueza, za ciosy najczęściej uważane za w pełni legane, na moim score-cardzie widniałby wynik 117-112, zaś na kartach sędziów punktowych, nadal z komfortową przewagą zwyciężyłby John!

Diagnoza: Oczywiste oszustwo. dodatkowo wnioskując po porażającej wręcz punktacji sędziów, Marquez od początku skazany był na porażkę, tutaj nie było mowy nawet o możliwości wygranej na punkty.

Podobno Indonezyjczycy siedzący przy ringu, podczas walki głośno dopingujący Johna, po pojedynku przepraszali Marqueza za tak skandaliczny werdykt.

Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-11-11, 11:43   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Dobry materiał... z Johnem rzeczywiście nie było fajerwerków i zwycięstwo Indonezyjczyka należało do tych - definiowanych jako "gospodarskie."..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-11-11, 13:16   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Fajny art. Nie ma się co rozwodzić.
To wszystko pokazuje tylko jak szalenie mocny psychicznie jest Marquez, a jego bilans (mimo iż zajebisty przecież) i tak nie odzwierciedla klasy.

Ja myślę, że dzisiaj w nocy będzie bardziej walka roku, niż jednostronne lanie.
Prawdopodobnie wygra Pacman, ale spodziewam się "wielkich grzmotów".
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-11-11, 17:46   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9874
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-11-11, 18:13   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar AdIPOL
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Skąd: Гро́зный
Postów: 2281
Nominowany 1 raz w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mam nadzieje, że wygra Marquez. Choć z taka wagą wątpie by mu się to udało to i tak zwycięstwo mu się należy. Zważywszy oczywiście na wyniki poprzednich walk z PacManem.
AdIPOL jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-11-11, 06:11   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9874
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Odpowiadając na postawione przez siebie pytanie: TAAAAK, ewentualnie dwa razy, ale ten drugi nie przydarzył się na pewno dzisiejszej nocy
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 07:10.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.