boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 21-08-11, 18:08   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Martinez i jego wątpliwe, zaszczytne tytuły

Sergio Gabriel Martinez jest wdzięcznym tematem forumowych dyskusji, felietonów, jednak jak mało który z dzisiejszych championów, oszczędzany jest przez fanów pięściarstwa, którzy lubują się przecież w dokonywaniu analiz określonych pięściarzy. Rozkładają oni zwykle na czynniki pierwsze jakość ich zwycięstw, definiują przy okazji poziom rywali szufladkując ich zwykle w sposób nie do końca oddający rzeczywistość. Co ciekawe, Argentyńczyk jest całkowicie wolny od tego typu dywagacji i tak naprawdę trudno założyć z czego to może wynikać. Tym bardziej, że kibice co do zasady zwykle niczego pominąć nie chcą; są w stanie zagłębić się w najdalej idące detale i wypomnieć wszytko, co choć w najmniejszy sposób poddaje pod wątpliwość klasę danego pięściarza czy też umniejsza formę jego zwycięstwa. Bezkrytyczne podejście do Argentyńczyka byłoby jak najbardziej zrozumiałe, gdyby na internetowych forach portali traktujących o zawodowym boksie przeważali przedstawiciele płci pięknej, bowiem Sergio to bardzo przystojny facet. Tak nie jest a szkoda, w związku z czym trudno wytłumaczyć tak daleko idący zachwyt nad Martinezem i umieszczanie go często jako TOP 3. bez podziału na kategorie wagowe, czy też określanie mianem „króla wagi średniej”.

Nie do końca wiadomo, czym zasłużył sobie Maravilla, aby podchodzić do jego osiągnięć w sposób pozbawiony choć minimum krytyki, co stanowi absolutny wyjątek w świecie pięściarskich kibiców. Trudno oczywiście polemizować z jakością dzisiejszego boksu Martineza, którego atutami są niekonwencjonalna technika, szybkość oraz prowadzenie walki z odwrotnej pozycji. Z drugiej jednak strony są dziesiątki przecież innych zawodników o osiągnięciach dużo większych od Martineza; o nieporównywalnie większej ilości znaczących w danej dywizji nazwisk w swoim bilansie, nie wspominając o pięściarzach, w stosunku do których nie ma żadnych wątpliwości co do ustanowienia ich królem tej czy innej dywizji. Co prawda wspomniani pięściarze to najczęściej reprezentanci niższych kategorii wagowych, które cieszą się nie tak dużą popularnością. Nie może mieć to jednak wpływu na ustanawianie rankingów P4P, w których nie powinny mieć znaczenia kilogramy i idące wraz ich wzrostem zainteresowanie, a rzeczywiste osiągnięcia określonych bokserów.

Martinez odniósł na przestrzeni ostatnich lat zaledwie trzy zwycięstwa, dzięki to którym został "wyniesiony pod niebiosa", lecz co ciekawe, tylko jedno z pięściarzem walczącym w reprezentowanej przez siebie kategorii wagowej. Co prawda Argentyńczyk, swoją przygodę w zawodowym boksie zaczynał w wadze półśredniej; jego zwycięstwo z marca tego roku nad walczącym w niższym limicie Sergiejem Dzinzirukiem nie pozostawiło złudzeń, że Maravilla to na chwilę obecną rasowy przedstawiciel wagi średniej. Zanim jednak ocenimy walkę z Ukraińcem i w ogóle zastanowimy się, czemu miała ona służyć, musimy cofnąć się do starcia naszego bohatera z Kermitem Cintronem, bowiem dopiero ten pojedynek otworzył Martinezowi wrota do chwały, jaka w pewnej części niewątpliwie mu się należy. W walce z byłym championem wagi półśredniej padł remis, choć rezultat punktowy tego starcia został nieco skrzywiony na rzecz Portorykańczyka. Pojedynek ten, w większości rund toczony była pod dyktando pięściarza z Argentyny i jego postawa w zakończonym kontrowersyjnym werdyktem starciu umożliwiła mu konfrontację z nietuzinkowym Paulem Williamsem.

Punisher uważany był wówczas za czołowego zawodnika P4P i akurat w jego przypadku trudno było się wówczas dziwić zważywszy, że bokser ten walczył w kategorii półśredniej i unikało go wielu w tym limicie pięściarzy. Nawet sam Floyd Mayweather Jr. nie chciał słyszeć o konfrontacji z dużo wyższym rywalem i nawoływania Williamsa, wyrażającego gotować do takiej próby sił spełzły na niczym. Porażka Amerykanina z Carlosem Quintaną z lutego 2008 roku sprawiła, że pojawiły się wątpliwości co do jakości boksu Punishera; nie mniej, biorąc pod uwagę jego niesamowite warunki fizyczne oraz umiejętność narzucania wysokiego tempa walki, nikt specjalnie nie przejmował się faktem, że w tej niskiej dywizji Punisher do mistrzów defensywy nie należy i może od czasu do czasu coś przyjąć.

Wysokie, punktowe zwycięstwo Williamsa z kwietnia 2009 roku nad sfatygowanym, wracającym na ring po blisko dwóch latach Ronaldem Wrightem utwierdziły wielu w rzekomej potędze pięści Punishera. Czy jednak ten konkretnie zawodnik, na tym etapie kariery i ze swoim zachowawczym stylem mógł obnażyć debiutującego w dywizji średniej Williamsa? Owe ułomności czarnoskórego Amerykanina jako pierwszy "podał do publicznej wiadomości" dopiero Martinez, dając wspaniały pokaz boksu w grudniu 2009 roku w nieznacznie przegranym pojedynku. Dzisiaj już chyba nikt nie ma wątpliwości do do faktu, że Amerykanin był zawodnikiem mocno przecenianym, jak na wagę średnią.

Jak argentyński mistrz mógł tego nie wygrać w sposób zbliżony do tego, jaki miał miejsce w rewanżu z listopada 2010 roku czy też w stylu, w jakim uczynił to później wbrew i chyba na złość skorumpowanym sędziom Erislandy Lara? To oczywiste, bowiem nie był do końca przygotowany na tak specyficznego rywala, jak mógł być niespełna rok później, bazując na swoim doświadczeniu z inauguracyjnej tego dwumeczu konfrontacji. Pierwsza ich walka i nade wszystko pojedynek rewanżowy pokazały, że o ile ofensywny styl walki Williamsa sprawdzał się, kiedy ten stawał naprzeciw pięściarzy dywizji półśredniej, o tyle dwie kategorie wyżej, ryzyko przegranej przed czasem wzrasta niewspółmiernie w stosunku większego zaangażowania Williamsa w ochronę swojej szczęki. Wcześniej jednak miało miejsce starcie Argentyńczyka z byłym królem wagi średniej, Kelly Pavlikiem.

Pavlik, jak później przyznawał w wywiadach, zaprzyjaźnił się z alkoholem tuż po drugim zwycięstwie nad faworyzowanym pierwotnie Jermainem Taylorem. Jakiś czas później doznał druzgocącej, punktowej porażki ze wspaniałym Bernardem Hopkinsem. Walka Ducha z Martinezem była wyrównana do momentu, w którym Maravilla znalazł się na deskach. Od tego momentu, to Argentyńczyk wziął drugi oddech i pozostałe odsłony to deklasacja byłego mistrza wagi średniej. Cóż takiego się stało, że słynący z nieludzkiej wydolności Pavlik, rzucając rywala na deski nie dokończył w swoim stylu roboty, nie przyspieszył, a stanął, dając wyraz braku właściwego przygotowania? Jak na dłoni było widać, że kondycję Amerykanin już dawno utopił w butelce wódki, przez co w niedługim czasie przestał się w ogóle liczyć.

Wspomniany wcześniej rewanż Martineza z Williamsem, z dzisiejszego punktu widzenia nie mógł zakończyć się inaczej. Kilkukrotnie powtarzana akcja z pierwszego pojedynku; ta sama, widoczna w pierwszej rundzie rewanżowego starcia; potężny lewy sierpowy prosto w szczękę całkowicie odsłoniętego w swoim stylu Punishera w drugiej odsłonie nie pozostawiły złudzeń co do faktu, że Williams nie ma szans liczyć się ze swoim boksem w wadze średniej. Co prawda wielu kibiców wierzyło w triumf Amerykanina w późniejszym pojedynku z Erislandy Larą, który miał miejsce wagę niżej, pod warunkiem jednak zmiany podejścia do defensywnych aspektów pięściarskiego rzemiosła. Nic z tego; Williams został obnażony przez Kubańczyka w sposób nie podlegający dyskusji co do prawdziwej jakości jego boksu w kategoriach powyżej półśredniej.

Kolejny pojedynek Martineza to zwycięstwo w marcu tego roku nad powracającym po dłuższej nieobecności na ringu mistrzem WBO wagi junior średniej. Sergiej Dzinziruk postanowił sprawdzić się w kategorii, do której nigdy nie powinien nawet zaglądać. O ile jego wyszkolenie, wspaniałe ciosy proste – choć o bardzo małym zasięgu, mogły pozwalać mu dotąd na punktowe zwycięstwa w limicie do 154 funtów, walka z większym i silniejszym fizycznie Argentyńczykiem skończyła się dla niego boleśnie. Nie bardzo wiadomo, kto w ogóle wpadł na pomysł, aby król wagi średniej spotykał się w ringu z mało aktywnym ostatnimi laty Ukraińcem, zamiast potwierdzać swoją przynależność do dywizji średniej i bronić swojego berła z czołowymi tej wagi pięściarzami.

Owe dokonania Martineza, w mojej opinii nijak mają się do oceny dużej części opiniotwórców oraz kibiców, jakoby Maravilla zasługiwał na tak wysokie miejsce na listach P4P. Przewaga w zakończonym remisem pojedynku z Cintronem oraz punktowa, nieznaczna porażka z za chwilę brutalnie obnażonym przez Erislandy Larę, wcześniej mocno przereklamowanym Williamsem dały Argentyńczykowi – co słuszne, wysoką pozycję w zawodowym boksie. Zwycięstwo nad borykającym się z poważnymi problemami Pavlikiem, które w sposób naturalny nie mogą nie odbić się na formie fizycznej pięściarza, wytrenowana, powtarzana akcja, skutkująca ciężkim nokautem w drugiej rundzie w rewanżowym starciu z Williamsem czy też pobicie mniejszego kolegi z Ukrainy sprawiły - pod czym chyba nie wszyscy się podpisują, że Argentyńczyk, zgodnie z opinią większości zasłużył na dzisiejsze, tak daleko idące uznanie. Są nawet tacy, którzy określają go mianem "króla wagi średniej" mimo, że tylko raz walczył z zawodnikiem z tego limitu wagowego. Nie powinniśmy chyba używać określenia "król" danej kategorii wagowej do momentu, dopóki pięściarz roszczący sobie prawo do owego "królestwa" nie potwierdzi swojej pozycji w kilku pojedynkach z najbardziej liczącymi się zawodnikami, a najlepiej mistrzami innych federacji danego limitu wagowego.

Martinez nie ma zamiaru udowadniania swojego miejsca w kategorii średniej. Co prawda kwestie promotorskie i inne związane z tym biznesem, być może uniemożliwiają mu pojedynki z prawdziwymi średnimi; trudno jednak było usłyszeć, aby Argentyńczyk o czymś takim w ogóle wspominał czy też domagał się unifikacji w limicie do 160 funtów tak, jak robią to zawodnicy innych dywizji, jeżeli tylko zależy im na określeniu "król". Tymczasem Maravilla skrzyżuje swoje rękawice z niepokonanym, acz nie należącym do czołówki reprezentowanej przez siebie wagi, znanym jedynie na rynku brytyjskim Darrenem Barkerem. Można również usłyszeć, że Martinez chciałby walczyć z Mannym Pacquiao bądź Floydem Mayweatherem Jr. i zupełnie nie przeszkadza mu fakt, że to pięściarze z dużo niższych kategorii wagowych.

Oczywiście każdy z fanów pięściarstwa różnie ocenia Martineza w kontekście czołówki P4P bądź z punktu widzenia definicji "króla" wagi średniej. Wiele opinii kibiców wskazuje na przynależność Argentyńczyka do wymienionych, zaszczytnych pozycji, lecz trudno założyć, iż oceny takie są potwierdzone wnikliwą analizą wartości odniesionych przez Maravillę zwycięstw. Tak naprawdę to nie wiele wiemy o prawdziwych możliwościach Martineza, zwłaszcza w kategorii średniej i część z nas pozostanie prawdopodobnie bez tej wiedzy, będąc przy okazji pozbawionymi realizmu i chłodnego, tak typowego dla oceny innych pięściarzy spojrzenia. Być może to nawet dobrze, bowiem w przeciwnym wypadku łatwo przejść w skrajność, a chyba lepiej, trochę bezpodstawnie się zachwycać, niż tworzyć wykrzywiające rzeczywistość, najróżniejsze w świecie historie, mające na celu zdezawuowanie sukcesów tego czy innego pięściarza.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:25   #2 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 6027
Nominowany 10 razy w 8 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Hopkinsa też okrzyknęło się królem wagi półciężkiej po pokonaniu Tarvera, a później zawodników niższych wag.
Frazier jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:26   #3 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Martinez ma wspaniałą serię, ale coś łączy jego ostatnich rywali. Cintron, Williams, Pavlik - to pupile wielkich stacji telewizyjnych. On miał być przez nich zjedzony. Wg mnie jest to jeden z powodów, takiego "pieszczenia" SMG. Wieczny underdog, który dokonuje "niemożliwego" raz za razem. Sergio to wspaniały pięściarz, piękny styl i rewelacyjna technika, ale tak jak Adrian uważam, że jest on nieco przeceniany, tak jak wielka promocja zamydliła nam oczy w przypadku chociazby Williamsa czy Pavlika.
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:33   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Jaffay Zobacz post
Martinez ma wspaniałą serię, ale coś łączy jego ostatnich rywali. Cintron, Williams, Pavlik - to pupile wielkich stacji telewizyjnych. On miał być przez nich zjedzony. Wg mnie jest to jeden z powodów, takiego "pieszczenia" SMG. Wieczny underdog, który dokonuje "niemożliwego" raz za razem. Sergio to wspaniały pięściarz, piękny styl i rewelacyjna technika, ale tak jak Adrian uważam, że jest on nieco przeceniany, tak jak wielka promocja zamydliła nam oczy w przypadku chociazby Williamsa czy Pavlika.
Dzięki Jaffay za ten komentarz, bowiem dokładnie odpowiada on moim przemyśleniom i temu, czemu wyraz dałem w felietonie. Zwykle czas oceny zawodników przychodzi później, kiedy jesteśmy bogatsi o wiedzę co do oceny danych pojedynków czy też rywali. Martinez jest świetny, lecz zdecydowanie nie na pozycje, jakie mu się przypisuje.
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:36   #5 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Frazier Zobacz post
Hopkinsa też okrzyknęło się królem wagi półciężkiej po pokonaniu Tarvera, a później zawodników niższych wag.
Pavlik nie był nigdy prawdziwym "królem" wagi średniej. Mógł nim być, gdyby doszło do walki z Abrahamem. Tarver zaś po pokonaniu Roya Jonesa i Glena Johnsona był najlepszym LHW na świecie. Widze więc więcej uzasanienia w nazywaniu "krolem" Bernarda niż Pavlika.
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:44   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9871
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Zależy co rozumiesz przez Króla Jaffay, Pavlik był linearnym mistrzem po dwumeczu z Taylorem i jeżeli ktoś miał coś udowodnić to Abraham. Nie czytałem jeszcze felietonu ale co rozumiecie przez to że nie zasługuje na pozycję jaką mu się przypisuje? Że jest 2 lub 3 p4p? A kto ma być zamiast niego? Że jest uważany za najlepszego w średniej, a kto ma być zamiast niego?
Nikt nie robi z niego ATG. Wiadomo każdego zawodnika niektórzy przeceniają, inni niedoceniają, ale w przypadku Martineza nie widze nic bardzo niezdrowego.
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:47   #7 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 6027
Nominowany 10 razy w 8 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał Jaffay Zobacz post
Pavlik nie był nigdy prawdziwym "królem" wagi średniej. Mógł nim być, gdyby doszło do walki z Abrahamem. Tarver zaś po pokonaniu Roya Jonesa i Glena Johnsona był najlepszym LHW na świecie. Widze więc więcej uzasanienia w nazywaniu "krolem" Bernarda niż Pavlika.
O ile pamiętam to obie walki Sergio z Williamsem odbyły się w wadze średniej. A jeśli chodzi o Hopkinsa, to bez jaj. Pokonał Tarvera i co z tego? Dawson walnął go 2 razy. Później Calzaghe pokonał Hopkinsa, a następnie znów zaczęto uważać BHopa za króla półciężkiej po tym jak pokonał zawodnika wagi średniej Kelly Pavlika...
Frazier jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:47   #8 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Dzięki Jaffay za ten komentarz, bowiem dokładnie odpowiada on moim przemyśleniom i temu, czemu wyraz dałem w felietonie. Zwykle czas oceny zawodników przychodzi później, kiedy jesteśmy bogatsi o wiedzę co do oceny danych pojedynków czy też rywali. Martinez jest świetny, lecz zdecydowanie nie na pozycje, jakie mu się przypisuje.
Niestety wśród wielu fanów boksu brakuje pewnego rodzaju pokory, gdy rośnie lub pęka kolejna bańka mydlana. Nie raz jeszcze nabierzemy się na mocno promowany produkt HBO, Showtime itp. Tylko czas może zweryfikować możliwości pięściarza, a ten czas, w którym Martinez jest na świeczniku jest zdecydowanie zbyt krótki. Nie pamietam głosów, że Pavlik jest przereklamowany, gdy drugi raz pokonał Taylora, pogromcę wielkiego Bernarda Hopkinsa. Na TAMTE czasy wyglądało to zupełnie inaczej niż dziś, tak samo jak to co myślimy o bokserskiej scenie DZISIAJ będzie miało zupełnie inny kształt za 2-3 lata.
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 18:55   #9 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9871
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Frazier kiedy walka z Tarvera z Dawsonem a kiedy z Hopkinsem? Tarver wychodził do Hopkinsa po zwycięstwie nad Johnsonem i Royem Jonesem, wnosząc do ringu pas "The Ring", Był powszechnie uważany za nr1 półcięzkiej dlatego Hopkins po jego zdominowaniu(!) został prawomocnie numerem 1, czy jak kto woli "królem". Reszte pasów Tarver musiał wcześniej zwakować (nie przegrał ich na ringu) żeby walczyć z Glenem i dostało się między innymi naszemu Adamkowi.
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-08-11, 19:04   #10 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Frazier Zobacz post
O ile pamiętam to obie walki Sergio z Williamsem odbyły się w wadze średniej. A jeśli chodzi o Hopkinsa, to bez jaj. Pokonał Tarvera i co z tego? Dawson walnął go 2 razy. Później Calzaghe pokonał Hopkinsa, a następnie znów zaczęto uważać BHopa za króla półciężkiej po tym jak pokonał zawodnika wagi średniej Kelly Pavlika...
Williams w tym czasie nie był uważany za najlepszego średniego, mimo ze miał ku temu potencjal. Mówiło się o tym. Z Martinezem, to była jego druga, czy trzecia walka w 160. Poza past prime Wrightem Williams nie walczyl z nikim godnym uznania w tej wadze.

Jest spora różnica pomiędzy Tarverem z walki z Hopkinsem, a tym z walk z Dawsonem, mimo, że rzekomo Tarver zbijał kilogramy do B-Hopa po roli w "Rocky'm". Ja przynajmniej ją widziałem, oglądajac te pojedynki.

Calzaghe zakończył karierę niedługo po walce z Hopkinsem, Hopkins był obok Dawsona logicznym #1 w LHW w tym czasie.
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Niezapomniany Rocky Marciano Rocky'Balboa Historia boksu 9 02-07-16 19:15
Martinez w poszukiwaniu "godnego siebie" rywala Adrian Golec Newsy 4 08-06-11 12:09
Martinez vs Williams, Najważniejsza walka roku. Wiechu Publicystyka 5 22-11-10 15:23
Kopciuszek Martinez. Adrian Golec Publicystyka 8 22-10-10 20:46
Martinez odpowiada na zaczepki Marcin Zimerman Newsy 0 12-06-10 11:17


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:32.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.