stare 11-07-11, 21:55   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9876
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Druga rocznica śmierci Arturo Gattiego

11 lipca 2009 roku świat bokserski obiegła wstrząsająca wiadomość, Arturo "Thunder" Gatti nie żyje. Ujawniane coraz to nowe szczegóły tragedii przez oświadczenia brazylijskiej policji, bo tam właśnie śmierć dosięgnęła popularnego boksera, rysowały nam bardzo mroczny obraz całej sytuacji.. Pierwszą publicznie wygłoszoną hipotezą było morderstwo boksera przez jego własną żonę, miała go udusić w hotelu po wcześniejszej kłótni.

Ostatecznie jednak w toku śledztwa stwierdzono brak wystarczających dowodów na poparcie takiej tezy i uznano, że Arturo Gatti sam odebrał sobie życie, wieszając się na pasku od plecaka na hotelowych schodach. Sprawa budzi jednak duże kontrowersje i wiele osób do dziś dnia uważa, że faktycznie ktoś trzeci przyłożył rękę do jego śmierci, najprawdopodobniej wspominana żona.

Arturo Gatti żył 37 lat. Amerykanin włoskiego pochodzenia to bez wątpienia jeden z najefektowniej walczących pięściarzy w historii tej dyscypliny, runda po rundzie, jego pojedynki zapierały dech w piersiach, a jeżeli za dramatyzm, nieoczekiwane zmiany losów walki i intensywność akcji przyznawano by bokserom Oscary, Gatti zapewne wypełniłby nimi trzydrzwiową przeszkloną szafę. To taki bokser obok m.innymi Matthew Saada Muhammada, Bobby Chacona, czy Evandera Holyfieda, który poprzez swój styl walki w połączeniu z jajami wielkości kościelnych dzwonów, taśmowo produkował klasyki ze swoim udziałem.


„Thunder” (z pol. Błyskawica), był dwukrotnym mistrzem świata w kategoriach superpiórkowej i juniorpółśredniej. Jednak w świadomości kibiców zapisał się na zawsze nie z racji oficjalnych tytułów, a z powodu tego jak swoimi ringowymi poczynaniami uosabiał określenie "Wojownik", swoim sercem do walki, nieprzewidywalnością, determinacją oraz walką do końca, nieugiętością do ostatnich resztek sił. Jeżeli istniałaby encyklopedia opisująca Hasła wyłącznie zdjęciami, to obok terminu "wojownik XXI wieku", czy z ang. "Blood and Guts modern Warrior" musiałaby widnieć właśnie jego podobizna.


Jeżeli z kolei miałbym wskazać jedną walkę na start, dla kogoś początkującego kto w pigułce chce zobaczyć kim był i jak walczył Arturo Gatti, bez wątpienia poleciłbym mu starcie z doświadczonym weteranem Wilsonem Rodriguezem z marca 1996 roku.

Gatti przystępował do walki już z podpuchniętymi oczyma, obszar wokół jego prawego oka zaczął niebezpiecznie szybko "pulchnąć" już w trakcie pierwszej, przegranej rundy pojedynku. Po rundzie drugiej, w której został rzucony na deski lewym sierpowym, jego Cutman Joe Suza, rozcierając siniec, nie owijał w bawełnę rzucając wymowne: "You gotta go out and do it, we've got no time!".

Obfitujący w wymiany i niezliczone ilości przyjętych na szczękę soczystych ciosów pojedynek rozkręcił się w najlepsze, a przerwy pomiędzy kolejnymi starciami były nie wiele mniej dramatyczne niż sama walka. Po odsłonie trzeciej w narożniku Gattiego pojawił się lekarz, który przeciskając się między linami, przez wyraźnie zdenerwowanego i z pasją pracującego już nad dwoma zapuchniętymi oczyma swojego zawodnika, Joe Suze został przywitany słowami: "Nie popychaj mnie do cholery!" (Don't push me God damn it!)

Kilka nieporozumień odnośnie "badania", aż Lekarz zmuszony zagrozić Gattiemu "Przykryj pięścią swoje lewe oko, albo przerywam walkę!.",- Ile widzisz palców? -dwa. -A teraz? -dwa, teraz? -trzy. -Ok.

W czwartym starciu szala zwycięstwa nadal wydawała się przechylać wyraźnie na stronę Rodrigueza, momentami wyglądający na bezradnego Gatti przyjmował cios za ciosem, w końcówce rundy został wyraźnie zamroczony, jednak do gongu zostało jeszcze kilka sekund. Nie odpuszczał, zagonił rywala na liny i tam w odpowiedzi posłał wybuchową serię sierpowych bitych z całym skrętem ciała, biorąc zamach nie mniejszy niż dyskobol przed wyrzutem z koła. Po tej efektownej szarży, z twarzą zapuchniętą jak ofiara brutalnej przemocy domowej, pokiwał charakterystycznie głową w kierunku rywala uśmiechając się. Zaczął odrabiać straty.

W następnym, piątym z kolei starciu posłał Hiszpana na deski lewym sierpowym w żebra. Runda mimo odjęcia punktu za cios poniżej pasa musiała więc zostać zapisana wyraźnie na jego korzyść. Nawet Lekarz ringowy, pierwszy raz od przerwy między drugą a trzecią rundą widząc co się dzieje, nie zadręczał już go pytaniami o ilości pokazywanych palców.

W kolejnej odsłonie tej fascynującej batalii ogłoszonej potem przez ring magazine najlepszą walką roku, Arturo Gatti zmotywowany płomieniem nadziei, jaki rozniecił knockdown w poprzedniej rundzie, pomimo bycia w tyle na kartach punktowych i totalnego rozbicia twarzy, rusza do ataku.
Seria kilku wymian, odcinanie ringu cofającemu się i żądlącemu z defensywy Rodriguezowi, ponawiane ciosy na tułów, lewy sierpowy na górę i wrzask Jim'a Lampley'a:

-"DOWN GOES RODRIGUEZ!!, What a left hook!!!",
[three.., four.., five.., six.., seven..],

-He won't make it up from That Roy
-No way!
[eight.. nine.. ten..]


-Arturo Gatti Comeback Win!!!
-How about that??!?!

************

Ku pamięci, Arturo “Thunder” Gatti 1972-2009.







Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 11-07-11, 22:59   #2 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Barm
 
Zarejestrowany: Feb 2011
Postów: 469
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Arturo Gatti

To co pierwsze mi przychodzi na myśl to trzecia walka z Wardem ,konkretnie kiedy Gatti wraca do narożnika ,bodajże po trzeciej rundzie mówiąc ,że złamał ręke. Trener pyta się co teraz a Gatti ,że będzie walczyć dalej tylko chce wskazówki jak ma to zrobić. I jeśli mam być szczery. Gdyby to Ward złamał wtedy ręke... Uważam ,że zobaczylibyśmi identyczny dialog w narożniku Warda.

Micky Ward - Arturo Gatti -- Jedna z największych i najlepszych rywalizacji w historii boksu. Z wielkim atutem jakim był typowy duch sportowej rywalizacji - szacunek dla rywala. Pogratulowali sobie nawzajem przed końcowym gongiem trzeciej walki. Szkoda ,że niektórym brakuje tej umiejętności. To odróżnia tą wielką trylogie od Frazier - Ali.
Barm jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-07-11, 15:19   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Barm Zobacz post
Z wielkim atutem jakim był typowy duch sportowej rywalizacji - szacunek dla rywala. Pogratulowali sobie nawzajem przed końcowym gongiem trzeciej walki. Szkoda ,że niektórym brakuje tej umiejętności. To odróżnia tą wielką trylogie od Frazier - Ali.
Chłopaki byli bliskimi znajomymi..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-07-11, 16:03   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9876
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

http://hubpages.com/hub/Muhammad-Ali...g-rivalry-ever

Świetny artykuł o historii koleżeństwa, a potem "nienawiści" Międzi Alim i Frazierem.
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-07-11, 16:32   #5 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18136
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał Adrian Golec Zobacz post
Chłopaki byli bliskimi znajomymi..
Pozniej nawet przez jakis czas Ward byl trenerem Gattiego
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-07-11, 18:54   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18136
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Nie moge w necie namierzyc statystyki ciosow z trylogii z Wardem. Jakby ktos mogl mi opomoc to bede wdzieczny
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-07-11, 17:37   #7 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Oct 2003
Skąd: Montreal, QC
Postów: 8
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie arturo gatti - le dernier round

W Kanadzie w Montealu (mieście pochodzenia Gattiego) w pierwszej połowie roku ukazała się książka opisująca jego życie i karierę. Wspaniale opisane kolejne walki, autor odwalił kawał dobrej dziennikarskiej roboty. Przydałoby się jeszcze tłumaczenie na polski (książka jest po francusku).

Jacques Pothier - "Arturo Gatti, le dernier round":
http://www.cyberpresse.ca/sports/aut...s-du-livre.php
Santiago jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-07-11, 19:44   #8 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Nihilus
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1635
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Super zawodnik, jego walki oglądam z przyjemnością gdy wspominam tamte czasy
Nihilus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 30-03-12, 06:45   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Postów: 3076
Nominowany 4 razy w 2 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

video: 48 Hours Mystery - Arturo Gatti's Last Fight (24 marca 2012, czas trwania: 41:27)

jak ktoś jest ciekawy to warto obejrzeć, dużo pytań dużo odpowiedzi, a myślałem że tacy detektywi jak Rutkowski są tylko w Polsce przywiązują manekina do poręczy od schodów, czy do słupka, i zaraz zakładają że ciało powinno spaść do przodu hmm nie wiem bo się na tym nie znam ale co jeśli Gatti dawał jeszcze oznaki życia i skonał dopiero po paru minutach na podłodze tego nikt nie wziął pod uwagę? Czy taka sytuacja jest niewykonalna? generalnie to Gatti wziął ślub w 2007 roku, swoją żonę Amandę poznał gdy ta była egzotyczną tancerką w Brazylii, miała 31 lat, on 35 gdy się pobrali, w 2009 przyszło na świat ich pierwsze dziecko, synek, to drugie dziecko, pierwsze 5-letnią dziewczynkę ma z poprzedniego związku z Eriką Rivera. 3 tygodnie przed śmiercią napisał testament w którym wszystko zapisał swojej żonie Amandzie i ich synkowi. Ciężko jest powiedzieć kto jest winny jego śmierci. Z badań wynika że samobójstwo. Wiadomo też że przed śmiercią chciał się rozstać ze swoją żoną. Jak ktoś jest zainteresowany to warto obejrzeć

zdjęcia, krótkie filmiki: http://fandaily.info/slider/photos-a...ife-video-bio/
luki29 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 30-03-12, 21:52   #10 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Wojto
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1605
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dla mnie jedynka Gatti-Ward to jedna z walk wszech czasów.
Czytałem jeszcze jakiś czas temu o nowych poszlakach obciążających żonę Gattiego, śledztwo chyba jeszcze trwa, ale mi się wydaje że już sie nigdy nie dowiemy co sie stało.

Fajnie o Gattim napisano w "The Irish Thunder" choć to była książka o Wardzie.
Wojto jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 12:17.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.