boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Publicystyka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 23-01-11, 21:18   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Panie Evander, czy z Pana głową wszystko w porządku?

Nie chcę siedzieć bezczynnie i czekać. Wiem, że to nie jest wymagający rywal, ale dzięki temu jestem ciągle w ruchu i utrzymuję ciało w wysokiej formie. Na poważnych przeciwników przyjdzie czas później... Bóg powiedział: "Proście, a będzie wam dane..", będę więc walczył z kimkolwiek do czasu aż dostanę któregoś z mistrzów”.
Słowa te wypowiedział jeszcze niedawno nie kto inny jak negatywny bohater mijającego weekendu, przeterminowany do bólu Evander Holyfield, który po raz kolejny już w karierze skompromitował się na oczach całego pięściarskiego świata.

W mojej opinii kompromitacja to określenie dokładnie oddające sytuację, w której znany ze swojej waleczności zawodnik nie podejmuje dalszej walki po zaledwie rundzie trzeciej, uskarżając się na kontuzję. Przypomnijmy, że w sobotę czasu amerykańskiego, na gali w The Greenbier w White Sulphur Springs w stanie Wirginia Zachodnia, wielokrotny champion wagi ciężkiej spotkał się w ringu z 38-letnim Shermanem Williamsem (34-11-2, 19 KO). Pojedynek ten został uznany za nieodbyty na skutek rozcięcia w okolicach lewego oka Evandera, który uskarżał się na ograniczoną z tego powodu widoczność. Sędzia uznał, że owa kontuzja to efekt zderzenia głowami i na tej podstawie uznał walkę za nierozstrzygniętą.

Każdy z kibiców oglądający tę walkę, a przede wszystkim ostatnią tego starcia rundę trzecią mógł odnieść wrażenie, że w kolejnej odsłonie Evander Holyfield zostanie ciężko znokautowany przez dużo mniej utytułowanego rywala. Prawdopodobnie wiedział to sam zawodnik, podejmując – z punktu widzenia swojego zdrowia – słuszną decyzję. Nie bardzo tylko jest zrozumiałe łączenie dbałości o zdrowie zwłaszcza, gdy ma się 48 lat z zapowiedziami kolejnych walk i zdobycia kolejnego tytułu. Gdzie tu sens i konsekwencja?

Dla większości – jak mniemam – Evander Holyfield był/jest ikoną tego sportu; jednym z największych w historii dokonując rzeczy niewiarygodnych. Zdobył brązowy medal olimpijski w wadze półciężkiej, został niekwestionowanym championem dywizji junior ciężkiej aby za chwilę zapisać się w historii zawodowego pięściarstwa jako jeden z najwybitniejszych ciężkich. Jak zatem owa większość fanów boksu może przejść obojętnie obok tego, co na dzisiaj ten legendarny zawodnik prezentuje swoją postawą, wyimaginowanymi celami na przyszłość, swoją „ringową” niemocą w starciu z zaawansowanym wiekowo „średniakiem”?

W roku 1990 Amerykanin zdobył trzy liczące się wówczas tytuły, stanowiące schedę po wielkim Mike’u Tysonie, nokautując w trzeciej rundzie pogromcę słabo dysponowanego Żelaznego – Jamesa Bustera Douglasa. Mistrzowskie pasy królewskiej kategorii bronił w starciu z takimi asami zawodowego pięściarstwa jak George Foreman czy Larry Holmes. W 1992 roku przegrał nieznacznie na punkty z jednym największych gladiatorów współczesnego pięściarstwa, Riddickiem Bowe, aby rok później zrewanżować się przewyższającemu go znaczne pod względem warunków fizycznych rywalowi, co w mojej ocenie postawiło go na równi z największymi tego sportu. Następnie przyszła nieznaczna, punktowa porażka ze wspaniale dysponowanym wówczas Michaelem Moorerem. Zwycięstwo nad Rayem Mercerem stworzyło Holyfieldowi możliwość trzeciej walki z Bowe, w której po raz drugi nie sprostał sile fizycznej przeciwnika, jednak jego postawa, serce do walki oraz niebywałe wyszkolenie techniczne sprawiło, że owa trylogia zapisał się wielkimi zgłoskami w historii wagi ciężkiej. W mojej prywatnej kategoryzacji, Real Deal zakończył drugi rozdział swojej historii. Pierwszy miał miejsce w dywizji junior ciężkiej.

Trzeci, mój subiektywny rozdział kariery Holyfielda to dwukrotne zwycięstwo przed czasem z nie będącym już na swoim niewiarygodnym gazie, ale wciąż mocnym, faworyzowanym wówczas Mike’m Tysonem, sponiewieranie w rewanżu Michaela Moorera (Moorer był pięć razy liczony) czy w końcu dwumecz z Lennonem Lewisem który w mojej opinii zakończył się stosunkiem 1:1 (w pierwszej, ogłoszonej remisem walce lepszym pięściarzem był Lewis; w rewanżu, ogłoszonym zwycięstwem Brytyjczyka, nieznacznie lepszym pięściarzem okazał się Holyfield). Na tym zakończył się trzeci rozdział w karierze Evandera, nie ostatni acz kończący świetność tego wielkiego wojownika. Później – z małymi wyjątkami – przyszły już tylko upokorzenia i kompromitacje.

Jak bowiem można nazwać to, co zrobił z byłym, czterokrotnym championem królewskiej kategorii Chris Byrd, ośmieszając go w każdym elemencie pięściarskiej sztuki? „Ciężkiemu” Toney’owi niczego odmówić nie można, jednak rzucenie na deski znanego z niezwykłej odporności Evandera, temu drugiemu chwały nie przyniosło. W końcu deklasacja z rąk Larry’ego Donalda pokazała, że The Real Deal to już jedynie historia. Ktoś powie: dosyć.., wystarczy tych rozdziałów w karierze Evander Holyfielda, jednak dopiero w tym momencie Amerykanin rozpoczął mój subiektywny piąty i mam nadzieję ostatni period swojego pięściarskiego żywota.

Zwycięstwo nad Fresem Oquendo, dużo mniej wyraźna niż kilka wcześniejszych przegrana z ówczesnym championem Sułtanem Ibragimovem czy też wygrana/przegrana z Nikołajem Wałujewem tchnęła w kibiców Evandera mały optymizm, co oczywiście nie znaczy, że ktokolwiek o zdrowych zmysłach namawiałby go wówczas do kontynuowania kariery. Te nie najgorsze występy zamazały jedynie obraz obijanego idola, przegrywającego championa, upadającej legendy zawodowego boksu. Do wczoraj!
Ów żenujący spektakl, jakiego byliśmy świadkami w pojedynku Holyfielda z Williamsem każe poważnie zastanowić się nad zdolnościami percepcji, rozpoznawania rzeczywistości przez tego 48-letniego pięściarza, który na kilka dni przed walką zapowiedział swoją motywację do wywalczenia kolejnego tytułu w wadze ciężkiej. Panie Evander, czy z Pana głową wszystko w porządku?

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-11, 22:55   #2 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Naprawdę myślisz Adrianie, że Holyfield wygrał rewanż z Lewisem?
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-11, 22:58   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Według mojej oceny wygrał rewanż! Zresztą nie jestem odosobniony w tej opinii..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 23-01-11, 23:18   #4 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Napewno nie jesteś sam w swojej opinii...ja zdecydowanie widziałem Lennoxa jako zdecydowanego zwycięzcę, mimo że Holyfield dał bardzo dobry występ. Jednak cięzko mi uznać Evandera jako wygranego...
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-01-11, 00:31   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar AdIPOL
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Skąd: Гро́зный
Postów: 2281
Nominowany 1 raz w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Szczerze to spodziewałem się więcej. Do tej pory myślałem, że jest w TOP 10 HW, ale po tej walce zmieniam zdanie Niech zleje tego Nielsena, bo ten to już w ogóle wrak i kończy kariere. Bo szkoda się rozdrabniać na dobre. Tym bardziej taka legenda tego sportu i wg mojej opini najlepszy ciężki w Historii.
AdIPOL jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-01-11, 08:52   #6 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Jaffay Zobacz post
Napewno nie jesteś sam w swojej opinii...ja zdecydowanie widziałem Lennoxa jako zdecydowanego zwycięzcę, mimo że Holyfield dał bardzo dobry występ. Jednak cięzko mi uznać Evandera jako wygranego...
Czasem można się zdziwić, punktując dany pojedynek po jakimś czasie, kompletnie bez emocji.. Zdecydowana większość widziała .. dla przykładu.. zwycięstwo Marqueza z Barrerą, wg mojej opinii lepszy był Barrera.. takich przykładów jest mnóstwo.. ale chętnie zobaczę w przeznaczonym do tego rozdziale na forum twoja punktację Lewis - Holyfield II
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-01-11, 10:52   #7 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Oglądałem tę walkę 3 razy i punktowałem raz, niestety nie mogę znaleźć jej w dziale double-trouble. Nie raz przypominałem sobie swoje punktacje wracając do tego działu Od jakiegoś czasu trudniej mi znaleźć te punktacje w tym topicu (czy to google, czy przez przeszukanie tematu) więc zacząłem zapisywać punktacje w plikach tekstowych

Dziwne, bo pamiętam, że zamieściłem punktację obu walk...było to chyba 117-111 w pierwszej dla Lewisa i 116-112 w rewanżu. Ogólne wrażenie po pierwszej, to że Lewis był po prostu za mocny, za duży i zbyt inteligentny dla Holyfielda. Wynik to wielki skandal, z tłumaczeniem Eugenii Williams, że słabo widziała to co się dzieje na ringu...

W drugiej Holyfield wypadł znacznie, znacznie lepiej. Był agresywniejsze, szybszy, miał więcej pomysłów niż poprzednio. Jednak w większości rund to Lewis był lepszy. Pojedyncze, acz efektowne akcje Evandera w danych rundach, w których przez większość czasu LL kontrolował sytuację nie zmieniały mojej oceny.

Chyba po raz czwarty obejrzę tę walkę
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-01-11, 10:53   #8 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Zdecydowana większość widziała .. dla przykładu.. zwycięstwo Marqueza z Barrerą, wg mojej opinii lepszy był Barrera
No dla mnie lepszym w tej walce był właśnie JMM świetna walka
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-01-11, 11:58   #9 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

.. Puntowałeś Marquez - Barrera całkiem niedawno.. wyszedł Ci z samych rund remis... mimo, że Barerze nie zaliczono nogdaunu i odjęto punkt.. Nie przypadkiem podałem ten przykład...

Pamiętam wiodący komentarz po drugiej walce Holfield vs. Lewis, jakoby zwycięstwo przyznane Brytyjczykowi miało być rekompensatą za krzywdzący remis z pierwszej walki..

Oba pojedynki bardzo się od siebie różniły... Naprawdę wielu, w tym ja, widziało zwycięstwo Holego..
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 24-01-11, 12:32   #10 (permalink)
contender
  
 
Avatar Jaffay
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Skąd: Warszawa
Postów: 1129
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
.. Puntowałeś Marquez - Barrera całkiem niedawno.. wyszedł Ci z samych rund remis... mimo, że Barerze nie zaliczono nogdaunu i odjęto punkt.. Nie przypadkiem podałem ten przykład...
Oj chyba nie Adrian w samych rundach było 8-4:

Juan Manuel Marquez - Marco Antonio Barrera (z mojej kolekcji kart punktowych

1. 10-9 close, M more active and aggressive
2. 9-10 M more aggresive, throws more, Barrera more effective and cleaner blows
3. 10-9 M landed better shots, more aggressive
4. 9-10 a lot of misses, Barrera more active and effective
5. 10-9 Marquez more aggressive and active, good finish Barrera
6. 10-9 close, M stealed the round
7. 10-8 M dominated the round but Barrera decked Marquez with a short right to the chin late but Nady didn't ruled a slip. Barrera hit Marquez when he was down and got 1 point deduction
8. 9-10 close, Barrera cleaner shots
9. 10-9 close, Marquez seemed to hit harder
10. 10-9 good round for Marquez, landed many clean shots
11. 10-9 Marquez landed the best shots of the round (Lederman scored it for Barrera!)
12. 9-10 close round, Barrera more effective in the last seconds

116-111 Marquez

Lederman 114-113 Barrera

118-109, 116-111, 116-111 Marquez

Barrera faworyzowany przez komentatorów HBO, irytujące. Świetna walka.
Jaffay jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:36.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.