stare 02-09-10, 13:35   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Skąd żeś się urwał, Panie Jackiewicz?

W boksie zawodowym zadebiutował 17 lutego 2001 roku w Kołobrzegu. 10 czerwca 2006 roku wykorzystał szansę zdobycia pasów mistrza świata federacji Boxing Council International oraz IBC w wadze półśredniej. Nic jednak nie zapowiadało tego, co niebawem miało nastąpić i o czym nie myślał realnie nawet sam zawodnik i ludzie odpowiedzialni za jego karierę; przełomu w jego – na pozór - średnio rozwijającej się karierze; spełnienia najskrytszych marzeń, realizacji celu pozostającego jak dotąd jedynie w gronie snów i fantazji. Nikt chyba, poza samym zawodnikiem i jego trenerem, Fiodorem Łapinem nie widział, jaki potencjał drzemie w Wojowniku.

14 września 2008 roku, anonimowy na świecie i w Europie Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO), stanął przed wielką szansą zdobycia prestiżowego tytułu mistrza Europy - European Boxing Union. Jego rywalem był Jackson Osei Bonsu (28-1, 23 KO), który we wcześniejszych walkach czterokrotnie obronił wspomniany tytuł. Na szczęście dla Polaka, Belg nie okazał się na tyle mocny, na ile wcześniej opisywany był przez media oraz osoby wpływające na kształt publicznej opinii. Po dwunastu wspaniałych rundach, sędziowie jednogłośnie wytypowali zwycięstwo Rafała. Na uwagę zasługuje fakt, iż Jackiewicz zdołał rzucić na deski silniejszego fizycznie rywala.

- To jest jak sen. Trudno mi uwierzyć w to, że jestem mistrzem Europy - mówił po tamtym triumfie Jackiewicz.

Niedługo po wywalczeniu tytułu mistrzowskiego, władze Europejskiej Unii Bokserskiej nakazały Jackiewiczowi obronę pasa z niepokonanym Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Pojedynek ten nie ułożył się po myśli Rafała, a mimo to ogłoszony on został zwycięzcą. Za powszechnie obowiązującą doktrynę przyjęto, że pojedynek ten był starciem wyrównanym. W takim tonie wypowiadali się wszyscy ci, w których interesie było dbanie o karierę Rafała. Ci, którym to było obojętne, zamilkli. Tuż po walce, na gorąco, komentujący ją w studio Janusz Pindera oraz Przemysław Saleta, opowiedzieli się za zwycięstwem Słoweńca. Szkoda jedynie, że później wspomniano coś o obowiązujących zasadach punktowania w zależności od tego, gdzie toczony jest pojedynek, to znaczy czy starcie rozgrywane jest na boisku gospodarza, czy też miejscem potyczki jest ring naszego rywala.

Co prawda trudno jest obrażać się na rzeczywistość; tak ona wygląda i kropka. Z drugiej strony, nic tak chyba nie zniechęca jak tzw. postawa Kalego (tego z powieści W pustymi o w puszczy), a mianowicie ..Jak Kali ukradnie komuś.. to dobrze.., jak okradną kalego.., to źle. Boks jest sportem na tyle niewymiernym, że osoby średnio się w nim orientujące, nie zawsze potrafią właściwie wytypować rezultat, bardzo często wyrównanych pojedynków. W tym jednak przypadku, nie było to aż tak trudne. Zasadę, iż ściany pomagają gospodarzom od lat, przy pełnej aprobacie stosują najróżniejze grupy promotorskie w Europie, ale również nie jest to obce w Stanach Zjednoczonych, czego najlepszym przykładem był ostatni pojedynek przecenianego Devona Alexandra z niedocenianym Andrijem Kotelnikiem, choć nie wiem, czy akurat ten przykład jest tutaj najbardziej odpowiedni. Starcie Amerykanina z Ukraińcem było rzeczywiście wyrównane, jednak skala punktowej przewagi gospodarza była przedmiotem różnych dyskusji.

Takich przypadków było wiele i trudno przecież mieć o to pretensje do samych zawodników, często mających pełną świadomość, iż werdykt dający im zwycięstwo, nie do końca odpowiadał rzeczywistości. Nikt rozsądny nie wymagałby przecież od Jackiewicza stwierdzenia ..Tak, nie byłem tego dnia lepszy, werdykt przyznający mi zwycięstwo jest werdyktem niewłaściwym, nie oddającym tego, co miało miejsce w ringu. Tak na marginesie, zastanawiałem się kiedyś, jak to tak naprawdę się dzieje, to znaczy czy sędziowie punktowi, często przybywający z dalekich krajów, sami przed walką wpadają na pomysł, aby „kibicować” gospodarzowi..?

Boks jest sportem niewymiernym i bardzo trudno jest udowodnić i przekonać, że daną rundę wygrał ten czy inny zawodnik, dopóki jego przewaga nie jest na tyle widoczna, że mógłby to stwierdzić każdy, przeciętny zjadacz chleba. A takiej przecież przewagi Zaveck nad Jackiewiczem w żadnym momencie nie osiągnął. Pozostaje nam jedynie, w nurcie obowiązującej doktryny, uznać tę walkę za wyrównaną i hołdować definicji, że aby odebrać tytuł mistrzowi, trzeba pokazać zdecydowanie więcej, niż tamtego wieczoru był w stanie pokazać Słoweniec. Pytanie jedynie, jak owa definicja przełoży się na pojedynek rewanżowy.

Po walce pojawiło się kilka nietypowych, niesmacznych zachowań ze strony naszego championa, które raczej nie przyczyniły się do zwiększenia potencjału kibiców, a wręcz przeciwnie. Obok kilku kompletnie nietrafionych wywiadów, w których Jackiewicz w sposób dość dosadny i niewybredny mówił co myśli o tych wszystkich, którzy tamtego wieczoru widzieli zwycięstwo Słoweńca, tłumaczył się słabą dyspozycją, złą dietą oraz niewystarczającym przygotowaniem pod względem pracy nad swoją wagą. Jak mantra powtarzał o rzekomo obowiązującej zasadzie, z którą kompletnie nie potrafię się zgodzić, jakoby pokonanie mistrza miało się wiązać ze zdeklasowaniem posiadacza tytułu, a najlepiej zakończeniem walki przez nokaut. Mogę zrozumieć jego frustrację jedynie z jednego powodu. Jackiewicz był już w swojej karierze, walcząc na wyjeździe, oszukiwany przez sędziów; stąd minimum mojego zrozumienia dla jego zachowania.

Następnym rywalem Wojownika, w jego drugiej obronie pasa Mistrza Europy był włoski zawodnik, Luciano Abis (29-1-1, 13 KO), którego Rafał bez większych problemów wypunktował na dystansie dwunastu rund. To wtedy zaczęto coraz śmielej mówić o szansach Polaka na tytuł światowy. Jego pozycja w rankingach najważniejszych federacji rosła i już niedługo znalazł się na czwartym miejscu federacji IBF. Równolegle Joshua Clottey (35-4, 20 KO), chcąc zmierzyć się z mistrzem WBO Miguelem Cotto (35-2, 28 KO), zwakował pas wspomnianej organizacji, co w znacznym stopniu przyczyniło się do zwiększenia szans Rafała na pojedynek eliminacyjny.

Rywalem Jackiewicza był Dominikańczyk, Delvin Rodriguez (25-5-2, 14 KO). Najbardziej dla wszystkich fanów utknęła w pamięci runda szósta, kiedy to Polak nadział się na straszliwy prawy prosty rywala i nieprzytomny poleciał na liny, gdzie po zadaniu jeszcze kilku ciosów przez Rodrigueza, osunął się na mate ringu. Do zakończenia tej odsłony pozostawało jeszcze 90 s. i było to z pewnością najdłuższe 90 s. w całej karierze Rafała. Po wyliczeniu przez sędziego do ośmiu, ratując się następnie klinczami, w bardzo inteligentny sposób wytrwał do gongu oznaczającego koniec tej rundy oraz do końca całego pojedynku, po którym w sposób bezapelacyjny został ogłoszony zwycięzcą. Najbardziej zaskakujące dla mnie nie było jendak to, jak udało się Wojownikowi dotrwać do końca szóstego starcia; najbardziej niewiarygodna była niemoc jego rywala w wykończeniu Jackiewicza, który zamroczony nie był w stanie odpowiadać na ataki przeciwnika.

W tym czasie nie próżnował również Jan Zaveck. Od czasów porażki w Katowicach, stoczył cztery pojedynki, z których aż trzy wygrał przez nokaut. Najbardziej znamienne było starcie z Isaacem Hlatshwayo (29-2-1, 10 KO) o pas federacji IBF; ten sam, o który już w najbliższą sobotę bój stoczy nasz Jackiewicz. Słoweniec na terenie rywala, znokautował przeciwnika już w trzeciej rundzie, nie pozostawiając cienia wątpliwości, kto bardziej zasługuje na ten prestiżowy tytuł.

W sobotę czeka Rafała bardzo trudne zadanie. Po pierwsze będzie walczył z pięściarzem, który już raz okazał się być zawodnikiem nieustępującym Polakowi w żadnym elemencie pięściarskiego rzemiosła. Po drugie, pojedynek ten zostanie rozegrany w Słowenii, ojczyźnie Zavecka, który jest pierwszym w historii tego kraju zawodowym mistrzem świata. Czy i tym razem będzie miała miejsce zasada, że championa - chcąc mu odebrać pas, należy zdeklasować, nie pozostawiając tym samym żadnych wątpliwości co do punktacji? Jeżeli tak, Rafała czeka zadanie jeszcze trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Zobacz rekord zawodników:

Rafal Jackiewicz - Boxer
Jan Zaveck - Boxer
Delvin Rodriguez - Boxer
Jackson Osei Bonsu - Boxer
Joshua Clottey - Boxer
Miguel Angel Cotto - Boxer
Devon Alexander - Boxer
Andriy Kotelnik - Boxer

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-09-10, 15:18   #2 (permalink)
champion
  
 
Avatar AdIPOL
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Skąd: Гро́зный
Postów: 2281
Nominowany 1 raz w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Skład sedziowski jest w miare dobry. Jeden Polak(Bruzio bodajże), jeden sędzią od Zavecka i jeden nautralny. Więc w przypadku wyrównanej walki Bruzio daje wygraną Jackiewiczowi, ten od strony Zavecka daje wygrana Słoweńcowi. I wszystko będzie zależeć od neutralnego hehe. Tak pół żartem, ale tak może faktycznie być.
Liczę, że Jackiewicz to wygra, ponieważ jak sam mówi, Zaveck mu pasuje i coś w tym musi być. Tylko, żeby się nie nadział na taki prawy jak z Rodriguezem, bo wydaje mi, że Zaveck juz by go skończył po takowym ciosie, bo bije mocniej niż Rodriguez.
AdIPOL jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-09-10, 15:27   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 303
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

No zobaczymy. Kibicuję Jackiewiczowi gorąco. Zwłaszcza, że swoją drugą walkę na zawodowym ringu stoczył w Inowrocławiu - mieście, do którego mam rzut beretem i w którym studiowałem.
Zakrza jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-09-10, 23:10   #4 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Nihilus
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1635
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jackiewicz to przykład typowego chłopaka ktory chciał osiagnac sukces ale nie dokońca wiedział jak imał piłki nożne i boksu sypiał w trakcie wyjazdów z jednego miasta do drugiego, w piatek gdzies pracował w sobote miał gale boksu a w niedziele mecz i to wszystko w trzech innych miastach, troche to dziwne ale dobrze ze wybrał boks i kroczy ta scieżka bo to dobry wybór dla niego
Nihilus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-09-10, 08:12   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jackiewicz, żeby wygrać musi się w sobotę wspiąć na wyżyny. 1,5 roku temu był minimalnie gorszy wg mnie, choć walka była tak wyrównana, że wielkiego skandalu z werdyktu na pewno nie było. Zaveck jet mocniejszy fizycznie (przynajmniej takie sprawia wrażenie), taki sam szybki, ma podobny styl boksowania, nieco lepsze warunki fizyczne. To wskazuje, że powinien zejść z potyczki zwycięsko. Biorąc pod uwagę, że walczy u siebie i jest mistrzem jeszcze bardziej o tym przekonuje. Jackiewicz musi czymś zaskoczyć. Ale czy go na to stać i na zwycięstwo?
Szczerze mówiąc wątpię, choć życzę mu jak najlepiej.
PS Zauważyliście jak podobna była akcja Rodrigueza, do akcji Granta z szóstej rundy? Tylko, że trochę wcześniej.
Adrian cyt."Najbardziej zaskakujące dla mnie nie było jednak to, jak udało się Wojownikowi dotrwać do końca piątego starcia" Rozumiem, że miałeś na myśli szóste starcie - mały błąd. Co do sędziów punktowych, to są oni stronniczy dla gospodarza nie dlatego, że zawsze przekupieni. Niedoświadczeni sędziowie często sugerują się atmosferą w sali i okrzykami widowni, która prawie zawsze wiwatuje, jak bokser gospodarzy atakuje (obojętne czy trafia, czy nie). To sprawia wrażenie przewagi gospodarza. Ale z drugiej strony to oznaka braku profesjonalizmu (żeby nie mówić przeszkolenia).
Pozdrawiam
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 03-09-10, 11:30   #6 (permalink)
champion
  
 
Avatar Taszun
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 4671
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Tak na marginesie, zastanawiałem się kiedyś, jak to tak naprawdę się dzieje, to znaczy czy sędziowie punktowi, często przybywający z dalekich krajów, sami przed walką wpadają na pomysł, aby „kibicować” gospodarzowi..?
od wiekow odbywa sie to w ten sam sprawdzony sposob.

stol zastawiony markowym alkoholem i dobrym zarciem i kilka najlepszych dziwek w miescie w hotelowym pokoju
Taszun jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-09-10, 18:56   #7 (permalink)
challenger
  
 
Avatar Nihilus
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1635
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Taszun Zobacz post
od wiekow odbywa sie to w ten sam sprawdzony sposob.

stol zastawiony markowym alkoholem i dobrym zarciem i kilka najlepszych dziwek w miescie w hotelowym pokoju
hehe prawda to tylko inwestowacw takie cos i mozna pasy zdobywac
Nihilus jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Piękne panie na gali O'chikary Marcin Zimerman Newsy 0 11-06-10 20:02
Do widzenia, panie Pudzianowski. Znikaj pan na zawsze admin Publicystyka 45 28-05-10 11:45


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:31.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.