stare 18-08-10, 15:12   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Tomasz Adamek vs. Michael Grant

Już w najbliższą sobotę, w głównej walce wieczoru w Prudential Center na gali w Newark, Tomasz Adamek stoczy swój czwarty pojedynek w wadze ciężkiej. Starcie to stanowić ma dla Polaka kolejny, duży krok w kierunku konfrontacji z którymś z mistrzów królewskiej kategorii, w nadziei na zdobycie pasa tej prestiżowej dywizji. Jego rywalem będzie mierzący ponad dwa metry, ważący blisko 120 kilogramów, były pretendent do absolutnego championatu wagi ciężkiej, Michael Grant.

Adamek to swoisty fenomen bokserskiej sceny zawodowej. Reprezentując kategorię półciężką, zawodową karierę rozpoczął w marcu 1999 roku i stoczył w tym limicie 32 pojedynki. Przez pierwsze lata profesjonalizmu, walczył głównie w Polsce oraz na terenie innych krajów europejskich. 28 pierwszych zawodowych konfrontacji to najczęściej łatwe wygrane nad anonimowymi - dla niedzielnego kibica boksu - rywalami. Punktowa wygrana nad solidnym Ismailem Abdoulem zakończyła pewien wstępny etap kariery Górala. Po tej walce miał rozpocząć się kolejny, nowy rozdział w sportowym życiu Tomka, dużo bardziej błyskotliwy w stosunku do tego, co miało miejsce w przeszłości.

Tomasz Adamek w maju 2005 roku dostał bowiem szansę walki w Stanach Zjednoczonych o pas WBC kategorii półciężkiej. Jego rywalem był wschodzący wówczas, bardzo twardy i niepokonany pięściarz australijski, Paul Briggs. Wszyscy, którzy widzieli ten pojedynek, byli zgodni co do jednego: takie walki nie zdarzają się często i stanowią sól zawodowego boksu. Starcie to obfitowało we wszystko to, za co Amerykanie są dzisiaj gotowi wykładać niemałe pieniądze na wykup pakietów PPV. Pojedynek ten był niezwykle emocjonujący, pełen wymian i zwrotów akcji. Bardzo przyjemnie było widzieć zdezorientowanego Adamka, jak sędzia wykrzykiwał do mikrofonu oznajmiając jego zwycięstwo. Tak oto Góral, jako pierwszy w historii polskiego boksu, wywalczył prestiżowy tytuł na ringu amerykańskim.

Wiele można odmówić Tomkowi i wbrew moim opiniom, wielu kibiców polskich to robi; nie można na pewno odmówić mu charakteru i odwagi. Za to między innymi cenię tego zawodnika. Obok wysokich umiejętności stricte pięściarskich, ma w sobie wszystko to, czego niestety nie miał nasz inny bokser, przecierający w USA szlaki kolejnym polskim adeptom pięściarskiej sztuki. Wszystko to, o czym mowa i co posiada Tomek, jest absolutnie kluczowe z punktu widzenia boksera chcącego odnosić sukcesy. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że boks zawodowy łączy ze sobą wiele umiejętności i poza wyszkoleniem technicznym, fizycznymi predyspozycjami, absolutnie niezbędne są swoiste predyspozycje mentalne. Upór, odwaga, umiejętność powściągania emocji, nazywana myśleniem w ringu - chłodna kalkulacja… ktoś powie porządek w głowie, ktoś inny znieczulenie na zewnętrzne bodźce... Jakkolwiek byśmy tego nie nazwali, właśnie to dopiero może stanowić o sukcesie. Nie jeden z rywali Tomka, patrząc mu prosto w oczy na ceremonii ważenia, widział dokładnie to, co określiłem powyżej mianem niezbędnych narzędzi do osiągania sukcesu. A tak szczerze powiedziawszy, zwykle nie widział nic! Widział w oczach Tomka pustkę... i to właśnie ona oddawała wszystko to, co stanowi o dotychczasowych sukcesach Adamka. Owa pustka w oczach nie zdradza w najmniejszym stopniu bojaźni, strachu, emocji. Tylko pewność siebie, skupienie, świadomość miejsca, czasu i roli, jaką musi odegrać.

Wspomniana odwaga Adamka popchnęła go do pierwszej obrony pasa na specyficznych, niemieckich włościach, gdzie wygrać na punkty jest niezwykle trudno. Tym bardziej, że rywalem Adamka był głodny sukcesu, utytułowany w boksie amatorskim Niemiec (co się rzadko tam ostatnio zdarza, Niemiec z krwi i kości), Thomas Ulrich, mający wespół z promotorem, tamtejszą telewizją i wszystkimi świętymi niemałą chrapkę na zdobycie u siebie prestiżowego tytułu mistrzowskiego. Tomek nie miał jednak zamiaru oddawać werdyktu w ręce sędziów i znokautował efektownie Ulricha w szóstej rundzie.

Przyszedł czas na rewanż z Briggsem. Tomek walczył odrobinę rozważniej niż w ich pierwszym pojedynku, ale od samego początku dało się zauważyć, że Australijczyk również odrobił pracę domową. Mimo, że Tomek był raz liczony i odebrano mu punkt za uderzenie poniżej pasa, w rewanżu również okazał się pięściarzem lepszym, wygrywając to starcie na punkty. Pojedynek ten niewiele tak naprawdę różnił się od ich pierwszej walki. Jatka była na bardzo zbliżonym poziomie; efektowne wymiany z obu stron i dużo bójki półdystansie. Kibice kochają taki boks; zawodnicy często okupują go problemami zdrowotnymi, a takie przecież wykryto później u Briggsa. Mimo, że wielu opiniotwórców zarzucało Tomkowi, iż jego boks jest zbyt otwarty; za mało uwagi przywiązuje do defensywnych aspektów tej sztuki i mówiąc wprost – za dużo przyjmuje, to po raz kolejny udowodnił, że jest pięściarzem kompletnym. Łączy w sobie niezłą technikę i siłę ciosu, wysoką wydolność, nieziemską wręcz odporność na uderzenia ze wszystkimi niezbędnymi przesłankami natury psychicznej.

Kolejnym rywalem Górala był młody Amerykanin, mający na swoim koncie zwycięstwo nad sędziwym już Ericem Hardingiem, przyszły król kategorii półciężkiej Chad Dawson. Tamtego wieczoru rywal Tomka okazał się zbyt szybki, zbyt dobrze wyszkolony; z drugiej strony dało się słyszeć o problemach Adamka z uzyskiwaniem wymaganego limitu wagowego, co z pewnością nie mogło służyć uzyskaniu wysokiej dyspozycji. W ten oto sposób Tomasz stracił pas, ale jak to mawiali starożytni... koniec jednego jest początkiem drugiego. Na marginesie można jedynie dodać, że punktacja w tamtej walce była nakierunkowana na zasadę: umarł król niech żyje król. W pełni zgadzam się z werdyktem 110-116. Karty sędziowskie, na których widniało 109-117 i 108-118 nie oddawały tak naprawdę tego, co miało miejsce w ringu. Pierwsze cztery rundy były na tyle wyrównane, że co najmniej dwie można było zapisać na konto Polaka. Dwie bądź trzy ostatnie (na pewno 10 i 11) również należały do Adamka, który zdołał rzucić jeszcze Dawsona na deski. Co prawda Tomek również był liczony, jednak ringowy nie chciał zauważyć, że rywal stanął na stopę Górala, powodując zaburzenie w utrzymaniu równowagi. Nie mniej trzeba oddać, że rundy środkowe należały do Amerykanina w sposób zdecydowany. Tym bardziej właśnie podziwiałem Adamka za jego postawę w ostatnich odsłonach przegrywanego pojedynku.

Pomysł ze zmianą kategorii na wyższą okazał się strzałem w dziesiątkę. Pamiętam dziesiątki narzekań malkontentów, jakoby Tomek miał być za mały, za słaby na tak dużych zawodników jak ci, walczący w limicie do 200 funtów. Jak się później okazało, uważany był w pewnym momencie za jednego z najsilniejszych i najmocniej bijących pięściarzy cruiser. Pierwszym, testowym rywalem Tomka był solidny Panamczyk Louis Andres Pineda. Tomek zdeklasował rywala; będąc od niego o lata świetlne szybszy na nogach, w rękach, zmusił przeciwnika do kapitulacji w siódmej rundzie. Test wypadł nadzwyczaj zadowalająco.

Po uporaniu się następnie z przeciętnym Josipem Jalusicem, przyszedł czas na prawdziwe wyzwanie, w osobie byłego już wówczas króla kategorii junior ciężkiej, piekielnie mocno bijącego O´Neila Bella. Pięściarz ten miał już co prawda najlepsze lata za sobą, nie mniej przez wielu uważany był za faworyta w pojedynku z robiącym pierwsze kroki w tej wadze Adamkiem. Po tym starciu było już wszystko jasne; Tomek gotowy jest na starcie o mistrzowski pas. Jamajczyk, będąc wcześniej liczonym i przegrywając wyraźnie tę konfrontację, poddał się po ósmej rundzie. Zobaczyliśmy wówczas Adamka do jakiego – szczerze powiedziawszy – nie byliśmy przyzwyczajeni. Walka z kontry i szczelna defensywa. Dużo mniej efektowny, ale za to do bólu efektywny pięściarz z Gilowic zapowiedział... moim celem jest pojedynek ze Stevem Cunninghamem o pas IBF dywizji junior ciężkiej.

Faworytem tego starcia był Cunningham, który miał za sobą efektowne znokautowanie Marco Hucka, oraz punktowe zwycięstwo w walce rewanżowej nad Krzysztofem Włodarczykiem. Akcje obu pięściarzy na rynku bokserskim mocno wzrosły po tej niezwykle efektownej walce. Wkrótce po niej Cunningham został określony mianem króla kategorii junior ciężkiej. Amerykanin lądował na deskach trzykrotnie, by ostatecznie uznać wyższość pięściarza rodem z Polski. Tomek zdobył tytuł w drugiej kategorii wagowej i zamknął usta wszystkim tym, którzy wątpili w jego przynależność do czołówki nowej, wyższej kategorii wagowej. Potwierdzenie na to przyszło dwa i pół miesiąca później, kiedy to Adamek w fantastycznym stylu znokautował w ósmej rundzie silnego i niepokonanego dotąd Jonathona Banksa.

Zapowiedź o kolejnym awansie wagowym, przejściu na stałe do kategorii ciężkiej wywoływał u wielu uśmiech; u innych pukanie się w czoło i u nielicznych tylko wiarę w osiągniecie czegoś szczególnego w tej wymagającej dywizji. Pojedynek w Łodzi z dalekim od optymalnej formy Andrzejem Gołotą, miał być wstępną próbą przed prawdziwymi wyzwaniami. Tomek nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem przed czasem 41-letniego weterana zawodowych ringów. Na tle ociężałego Gołoty, wyglądał jak bokser z innej planety, przewyższając Andrzeja pod każdym względem pięściarskiego rzemiosła. Po tej walce podniosły się głosy krytykujące postawę Tomasza, który w tak bezwzględny sposób miał zbezcześcić zwłoki idola większości polskich kibiców. Krytykujący Górala niejako zapomnieli, że podejście do tej walki, również dla Gołoty, było w pełni dobrowolne i niczym nie wymuszone. Za pojedynek ten pięściarze otrzymali gigantyczne jak na polskie warunki honoraria i wydaje się, że świadomość tego mogła popchnąć Andrzeja do próby sił z młodszym i dużo szybszym rywalem.

O ile wstępna próba mierzenia się z ciężkimi, wypadła nadzwyczaj dobrze, kolejna miał nadejść już niebawem w osobie Jasona Estrady, tego samego, który jeszcze niedawno tak dobrze wypadł na tle samego Aleksandra Powietkina. Starcie to było swoistą szermierką na pięści; obaj zawodnicy bazowali na swoim podstawowym atucie, szybkości. Mimo nadzwyczaj dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego przez Amerykanina (było to widać na wadze), musiał on uznać wyższość boksera z Gilowic, ustępując mu w sposób na tyle wyraźny, że żaden z sędziów nie miał wątpliwości w przyznaniu zwycięstwa Adamkowi.

Kolejna próba Górala w wadze ciężkiej nosiła imię i nazwisko Chris Arreola i była uważana za czołówkę najcięższej dywizji. Zdania co do wyniku tego starcia były mocno podzielone. Na wielu portalach traktujących o zawodowym boksie, można było przeczytać, obejrzeć video z typowaniem zwycięzcy tej konfrontacji. Ja osobiście, podobnie zresztą jak w przypadku pojedynku z Estradą, zaliczałem się do umiarkowanych sceptyków. Jakże przyjemnie jest czasem zostać tak mile zaskoczonym. Arreola, który nie miał wcześniej większych problemów z nokautowaniem swoich przeciwników, wyglądał przy Tomku czasami jak zagubione dziecko we mgle, nie potrafiąc znaleźć rozwiązania na to, co do zaoferowania miał Adamek. Przede wszystkim Tomek pokazał, jak walczyć z silnymi, nacierającymi rywalami. Chrisowi siły nie brakuje; jest jednak bardzo słaby technicznie; wbrew wcześniejszej obiegowej opinii nie bije najmocniej, a do tego o porównywalnych warunkach fizycznych. Czy również takiej przewagi Tomka możemy spodziewać się w sobotniej walce z Michaelem Grantem? Mój sceptycyzm nie może mnie jakoś opuścić!

Michael Grant, swego czasu wyrastał na wielką gwiazdę zawodowego boksu. Do momentu, dopóki nie spotkał się z dużo lepiej wyszkolonym Andrzejem Gołotą, a już na pewno do czasu jego druzgocącej porażki z ówczesnym królem królewskiej kategorii, Lennoxem Lewisem. Do pojedynku z Gołotą o prawo walki o mistrzostwo świata, Grant stoczył 30 wygranych pojedynków, z czego 22 zakończył przed czasem. Gołota ostudził nieco zapędy tych wszystkich, zwłaszcza kibiców amerykańskich, którzy przepowiadali wówczas wielką karierę dla dwumetrowego, wspaniale zbudowanego pięściarza. Walka z Andrzejem była tą, która uświadomiła jego najbliższym rywalom wszystkie jego braki.

Po sromotnej porażce z Lewisem, Amerykanin został już w pierwszej rundzie znokautowany przez mało błyskotliwego, acz bardzo silnego Jameela McClina. Następnie sam znokautował siedmiu rywali, aby po raz trzeci w karierze skapitulować. Jego kolejnym pogromcą okazał się niepokonany wówczas na zawodowym ringu, posiadający rewelacyjny rekord (21-0, 18 KO) Dominick Guinn. Od tamtego czasu (czerwiec 2006 r.) aktywność Granta zdecydowanie zmalała. Pokonał jednak ośmiu przeciętnych rywali, decydując się na krok ostateczny – pojedynek z Tomaszem Adamkiem.

Bukmacherzy nie mają wątpliwości kto wygra to starcie. Za każdą postawioną złotówkę na Adamka, można zarobić jedynie 10 groszy; za złotówkę ulokowaną w Grancie – 6,25 zł. Wszyscy dotychczasowi rywale Amerykanina, z jakimi spotykał się i z którymi łatwo wygrywał po porażce z Guinnem, nie dorównują nawet do pięt Góralowi. Czy to oznacza, że czeka Tomka łatwe zadanie? O ile potrafiłem wyobrazić sobie, jak będzie wyglądał pojedynek z Estradą (nie wiele się pomyliłem); o ile scenariusz na walkę (nie mówię tu o werdykcie, a o taktyce) z ofensywnym Arreolą był już wcześniej napisany, o tyle, mimo usilnych prób, nie potrafię sobie wyobrazić taktyki Tomka na tego wielkiego faceta. Kto będzie agresorem, a kto skupi się na walce z kontry..? Nie mam najmniejszego pojęcia i to mnie lekko niepokoi, gdyż bardzo często potrafimy, znając dobrze zawodników i styl, jakiemu hołdują, zobaczyć wcześniej oczami wyobraźni zbliżony przebieg danego pojedynku.

Grant ma już 37-lat, ale czy może to o czymś świadczyć? Część ocen bazuje na opinii, że Michael to już wrak, daleki do swojego prime etc.. Nie wiem, na jakiej podstawie ktokolwiek wysnuł takie wnioski. Facet od siedmiu lat walczy średnio raz na rok, wygrywa; miał dużo czasu żeby się fizycznie zregenerować mimo, że nigdy nie był rozbity. Miał czas żeby okrzepnąć, nauczyć się czegoś nowego, dojrzeć fizycznie i mentalnie i nie wydaje mi się, aby dzisiejszy Grant miał być słabszy od tego, sprzed kilku lat.

Michael Grant może znacznie przewyższać w mojej ocenie ostatniego rywala Adamka - Arreolę. Nie oznacza to wcale, że byłby faworytem w starciu z Chrisem, a tylko to, że może okazać się dużo trudniejszym przeciwnikiem dla Tomka. Jest od Arreoli dużo wyższy, posiada dużo większy zasięg ramion, ma zdecydowanie mocniejszy cios. Jest prawdopodobnie jednak wolniejszy od Meksykanina i posiada niższą wydolność. Biorąc jednak pod uwagę, iż Tomek puncherem w tym limicie wagowym zdecydowanie nie jest, Grant nie musi aż tak bardzo obawiać się o swoją - poddaną kilkukrotnie pod wątpliwość odporność na ciosy. Wydaje się, że pierwsze rundy mogą być dla Polaka trudne; w drugiej połowie powinien dominować. Jak będzie naprawdę, przekonamy się już niebawem.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-08-10, 23:08   #2 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Postów: 3
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Obejrzyj sobie całą walkę Grant vs Guin i będziesz miał odp:
1) jak będzie walka wyglądała
2) dlaczego Adamek jest w tej walce faworytem, gdyż walka z Guinnem była dla Granta o być albo nie być w wielkim boksie to było 8 lat temu, a wtedy już wyglądał i poruszał się jak zombi , 0 dynamiki, szybkości , siły, pomysłu, kondycji, kondycji i jeszcze raz kondycji mineło 8 lat od tamtej walki stoczył w tym czasie 8 walk z pomocnikami kelnerów - to jest chodzący wrak do tego chyba z najbardziej szklaną szczenką ostatniej dekady z bokserów HW którzy byli zaliczani do czołówki.
6Sebew jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 18-08-10, 23:28   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar Taszun
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 4399
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

oczywiscie ze pierwsze kilka rund bedzie niewygodne dla Tomka.
ale to tylko powodem jest to ze Tomek zawsze spokojnie zaczyna a dwa warunki fizyczne przeciwnika.
Ale to tylko bedzie wygladac na wyrownane rundy.
To bedzie jak z Arreola i wielu innymi.
Zwykle ustawienie sie pod zmucenie rywala w drugiej polowie walki.
totalny spokoj i minimalne zagrozenie
Taszun jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 19-08-10, 00:22   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 5221
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Kawał tekstu Adi!
W mojej ocenie Tomek wygra walke pewnie, przed czasem. Nie mam tak wielkich obaw... Adamek napewno wyjdzie swietnie przygotowany. Szybkosc bedzie jego wielkim atutem, do tego duzo lepsza wydolnosc i znaczna poprawa w defensywie.
Moj typ to: Adamek 7-9 TKO.
Rockefeller jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 19-08-10, 08:14   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mi się też tekst podobał. Duży plus Adrian (że Ci się chciało ;-)
Wg mnie też Adamek wygra pewnie. Stawiam na nokaut w końcowych rundach, kiedy Grant opadnie z sił. Jak walka będzie wyglądała? Myślę, że głównie ataki Adamka kombinacjami w półdystansie, czasem szybkie, bite z doskoku pojedyncze ciosy. W półdystansie większość atutów będzie miał Adamek, bo tam warunki fizyczne będą jego atutem (oczywiście wyłączając klincze i przepychanki). Takim stylem i presingiem Adamek tak wymęczy Granta, że w ostatnich rundach pozostanie mu tylko dokończenie dzieła, albo Grantowi zrezygnowanie z dalszej walki.
Adrianie, piszesz że Adamek nie jest puncherem i ma słabszy cios od Granta.
Czy ja wiem?
Grant dynamitu w ręce na pewno nie ma.
Adamek w niższych wagach potrafił kończyć przed czasem, a z reguły nie nokautował, bo rywale sami się poddawali.
W ciężkiej, na razie (oprócz Gołoty) miał rywali o "granitowej" szczęce (Estrada,Arreola), więc nie ma się co dziwić, że walka z nimi trwała na pełnym dystansie. Zresztą widać było, że Adamek ma inny pomysł na walkę z takimi, odpornymi na ciosy "taranami". I słusznie, bo próba znokautowania takich bokserów mogłaby się skończyć nie tylko niepowodzeniem, ale i porażką Adamka.
Tak, że z tą siłą ciosu Polaka, to na razie bym się wstrzymał. Czas pokaże.
Pozdrawiam
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 20-08-10, 09:40   #6 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rollins
 
Zarejestrowany: Jun 2010
Postów: 7154
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał laswol Zobacz post
Jaki wrak, co Ty pierdolisz człowieku...
Widziałeś prace nóg Guinna? lepsza od Adamka- miał szybsze nogi , bardzo szybko skracał dystans, Grant ciosy natomiast zadawał o całkiem niezłej mocy.Grant w tej walce to na pewno nie był wrak, po prostu facet walczył jak ostatnia miernota, zupełnie nie potrafił utrzymać rywala na dystans, osłaniał się tylko jak panienka; jeśli tak ma walczyć z Adamkiem to Góral wygra bezproblemowo, no ale ja ufam że może Grant trochę zmądrzał i zobaczymy ciekawsze widowisko.
Nie oglądałem walki Granta z Guinnem, ale wg mnie Grant, to rzeczywiście wrak.
Rollins jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-11, 16:05   #7 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: Jan 2011
Postów: 4
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie Adamek i Kliczko

a słyszeliście o tym że nagle Warszawa się włączyła do starań o tę walkę? będzie goraco Wrocław nie odda jej od tak nawet akcje zmontowali zobaczcie http://listdohani.wroclove2012.com/ może się ktos przyłączy? w sumie nie fajnie warszawka zagrała
robert860 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-11, 16:33   #8 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18024
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Coz wiele moze zalezec od tego jak sie beda na stadionach uwijac. Niemniej jednak ten Warszawski ma termin odbioru wczesniej niz Wroclaw. Szczerze wolalbym jednak Warszawe. Tu mam niecale 40 kilometrow a do Wroclawia...
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 25-02-11, 20:43   #9 (permalink)
champion
  
 
Avatar ArchieMoore
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Skąd: Петропавловск-Камчатский
Postów: 3462
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Black Dragon Zobacz post
Coz wiele moze zalezec od tego jak sie beda na stadionach uwijac. Niemniej jednak ten Warszawski ma termin odbioru wczesniej niz Wroclaw. Szczerze wolalbym jednak Warszawe. Tu mam niecale 40 kilometrow a do Wroclawia...
Niema znaczenia bo oba beda gotowe na wiosne tego roku, mi tam blizej 100x do Wrocławia, Niemcy i przybysze z zachodu bedą mieli bliżej do Wrocławia i niebeda misieli sie przemieszczać po patolognicznie budowanej i zniszczonej Polsce, im mniej bedzie Niemiec musiał jechać i sie wkurwiać tym wiecej pkt. dla Polski przed euro więc myśle ze Wrocław, ponadto Warszawa troche tak obskurancko , Wrocław to najszybciej rosnąca potega w Polsce , miasto wybudowane ładnie przez samych Niemców i tu bedzie walka, bo pod paru biednych Ukraińców, którzy beda mieli nieco bliżej do Warszawy nkt niebedzie tego robił, na ale to Polska i możliwe również że walka odbedzie sie Białymstoku , albo w środku Śląska Katowice Chorzów itp. slamsy, tak że nikt normalny tu na Euro juz niewróci .
ArchieMoore jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 26-02-11, 09:20   #10 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18024
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Archie jest roznica miedzy gotowe a odebrane. Swego czasu tunel srednicowy miedzy Śródmiesciem a Powislem mial byc oddany do uzytku jakoś tak pod koniec sierpnia.(to bylo bodajrze w 2007 roku) Ostatecznie oddali go pozna jesienia bo straż pozarna nie wydala zgody na jego otwarcie. Zobaczymy jak bedzie w tym przypadku.
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Adamek - Michael Grant lennox2 Boks zawodowy na świecie 289 12-11-10 22:45
Grant: Tylko raz w karierze trenowałem ciężej. Adrian Golec Newsy 2 17-08-10 18:18
Ofijalne Promo Adamek vs. Grant Adrian Golec Newsy 4 05-08-10 19:58
Konferencja przed Adamek vs. Grant Adrian Golec Newsy 0 28-07-10 09:34
Plakat promujący walkę Adamek - Grant. Marcin Zimerman Newsy 0 01-07-10 10:48


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 05:01.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.