stare 04-06-10, 19:06   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Wybieram Cotto

Miquel Angel Cotto nie miał ostatnio dobrej passy. Najpierw ciężka porażka z podejrzewanym o stosowanie podczas tamtej walki nielegalnych, utwardzających rękawice substancji Antonio Margarito. Portorykańczyk został w tej walce potwornie pobity, a jego twarz wyglądała wyjątkowo „niekorzystnie”. Szereg rozcięć i opuchlizn, każe nie wykluczać podejrzeń co do braku sportowej uczciwości rywala. Następnie po łatwej wygranej nad Brytyjskim pięściarzem Michaelem Jenningsem i zdobyciu tytułu WBO kategorii półśredniej, przyszła piekielnie trudna przeprawa z Joshuą Clotteyem, pięściarzem absolutnie czołowym w tej silnie obsadzonej dywizji. Cotto walczył tam nie tylko z rywalem, ale również z dużym rozcięciem łuku brwiowego, uniemożliwiającym mu prowadzenie walki. Kontuzja ta była powodem zderzenia głowami zawodników i nastąpiła na samym początku pojedynku. Dzielny Portorykańczyk, nie tylko nie dał się znokautować silnemu Ghańczykowi, ale walcząc na wstecznym, kontrując atakującego przeciwnika, przecierając co kilka sekund spływającą do oka krew, wygrał to starcie, mając raz rywala na deskach i obronił tym samym wywalczony wcześniej mistrzowski pas. Pomimo wygranej, walka ta mogła w sposób znaczny zakorzenić się niekorzystnie w psychice zawodnika jako przestroga przed brakiem ringowej kalkulacji. Kolejny i ostatni pojedynek Cotto to starcie z jednym z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe i bezwzględnie najlepszym ofensorem ostatnich lat – Mannym Pacquiao. Miquel wygrał pierwszą rundę, nie ustępując Filipińczykowi w żadnym elemencie pięściarskiego rzemiosła. Kolejne dwie odsłony były wyrównane do czasu, aż Pacman rzucił rywala na deski potężnym lewym sierpowym. To już był właściwie koniec szans Cotto, gdyż od tego momentu walczył jedynie o przetrwanie. Wydaje się, że przyjął najgorszą z możliwych taktyk na pojedynek z filipińskim fighterem. Pójście na otwartą wojnę z Pacquiao okazało się dla niego zgubne.

Czy wspomniane niepowodzenia oraz trudne, ringowe przeprawy w ostatnich latach kariery Cotto, powinny kazać sądzić o równi pochyłej dyspozycji tego wielkiego wojownika? Na taką tezę wydaje się jeszcze zdecydowanie za wcześnie!

W najbliższą sobotę Miquel Cotto stanie naprzeciwko Yuriego Foremana, championa federacji WBA w wadze junior średniej i wiele wskazuje na to, że Portorykańczyk stanie się posiadaczem prestiżowych pasów w trzech kategoriach wagowych.

Biorąc pod uwagę szereg narzędzi i instrumentów bokserskiej gry, właściwie tylko w jednym elemencie Cotto ustępuje rywalowi. Mam tu na myśli warunki fizyczne. Foreman jest wyższy od Miquela o 10 centymetrów i ma o 13 centymetrów dłuższy zasięg ramion. Czy jednak może do determinować przewagę Yuriego? Według mnie nie, ponieważ to właśnie określone warunki tworzą określony styl walki. Cotto nie jest wysoki; jest dzięki temu mocno zbudowany i siła jego ciosów potrafi siać spustoszenie, o czym miało okazję przekonać się wielu klasowych rywali Junito. Cotto jest puncherem, przyciskającym najczęściej swoje ofiary do lin i tam zasypującym je lawiną ciosów, zwłaszcza swoich firmowych - na korpus. To oczywiste, że gdyby był wysoki i szczupły, byłby innym zupełnie pięściarzem. Nie wydaje mi się zatem, aby wzrost Foremana stanowił dla Portorykańczyka problem. Cotto znany jest z szybkich nóg i umiejętności skracania dystansu, a tutaj przecież nikt nie ma wątpliwości, że właśnie tak ten pojedynek będzie wyglądał: skupiony na ofensywie Cotto i walczący na wstecznym Foreman. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Miquel walczył już z bokserem o takim samym wzroście. Mowa tu o Margarito, z którym doskonale radził sobie w pierwszej połowie walki.

Kolejnym, wartym poruszenia aspektem tego pojedynku jest kategoria wagowa. Cotto swoją karierę zaczynał jako junior półśredni. Zdobył tam pas mistrza świata mimo, że dywizja ta ewidentnie nie służyła Miquelowi. Mimo niewysokiego wzrostu, jest to zawodnik o ciężkiej budowie ciała, stąd zrzucanie wielu kilogramów, mogło mieć niekorzystny wpływ na jego dyspozycję. Awans kategorię wyżej przyniósł mu pasy kolejnej dywizji i to właśnie w półśredniej Cotto prezentował się najlepiej, osiągając swoje największe sukcesy. Czy kolejny przeskok z wagą nie okaże się błędnym posunięciem? Moim zdaniem nie. Wydaje się oczywiste, że gdyby Cotto czuł się idealnie w półśredniej, nie zdecydowałby się na takie zagranie. Tym razem pięściarz zapewnia, że nowa kategoria wagowa jest dla niego optymalna, gdyż nie ma on konieczności zbijania jakiejkolwiek nadwyżki wagi i całą energię może przeznaczyć na przygotowanie się do walki. Warto tutaj przywołać nazwisko Emanuela Stewarta, wybitnego szkoleniowca czuwającego nad przygotowaniem Cotto.

Szybkość. Nie wydaje mi się, aby w tym elemencie Cotto miał ustępować Foremanowi. Wbrew obiegowej opinii, Portorykańczyk jest szybkim zawodnikiem. Nie ustępował w tym elemencie znanym z tej cechy przeciwnikom takim jak Paul Malignaggi, Zab Judah czy Shane Mosley. Nie dość, że Miquel nie wydawał się wolniejszy, potrafił znakomicie zneutralizować szybkość wspomnianych rywali, wygrywając z nimi w sposób nie podlegający dyskusji. (Jeżeli natomiast ktoś chciałby polemizować nad przewagą Cotto nad Mosleyem, niech najpierw porówna klasę ringową Sugara do tej, jaką reprezentuje Foreman). Warto tutaj przypomnieć, że Portorykańczyk nie wiele ustępował w szybkości zadawania ciosów samemu Pacquiao do czasu tego nieszczęsnego nokdaunu. Obok szybkości rąk, Cotto nie może powstydzić się prac nóg, umiejętności zmiany tempa i łatwości poruszania się po ringu, tak w ataku, jak w obronie. Trzeba również pamiętać, że Miquel walcząc wcześniej w niższych wagach, jest niejako przyzwyczajony do szybkości prezentowanej przez lżejszych pięściarzy, co może być kluczowe w starciu z podobno szybkim Foremanem.

Siła ciosu. Absolutnie po stronie Cotto. Przekonali się już o tym tacy klasowi bokserzy jak Abdullajev, Torres, Quinatana, Urkal czy wspomniany Judah. Mimo, że Portorykańczyk dopiero co spróbuje swych sił w junior średniej, będzie górował w tym elemencie nad Foremanem tym bardziej, że Yuri - wręcz przeciwnie – znany jest ze słabego uderzenia. Oczami wyobraźni próbuję zobaczyć taki mały, umięśniony, świetnie wyszkolony czołg, maszynkę do zadawania ciosów, prącą do przodu w pogoni za cofającym się i uciekającym na boki wyższym Foremanem. I jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, aby silniejszy – paradoksalnie Cotto, nie dorwał go gdzieś przy linach, zasypując dużą ilością naprawdę wymownych ciosów. Junito mocno bił w junior półśredniej. Zmiana kategorii na wyższą tylko wzmocniła jego uderzenie na tle większych przecież rywali. Kolejna zmiana wagi przyniesie za sobą z pewnością podobny efekt. Warto tutaj dopowiedzieć, że Foreman do puncherów zdecydowanie nie należy.

Wytrzymałość. Odporność na ciosy Cotto ma niezłą. Z oczywistych powodów nie może tego zmienić jego wygląd po przegranej z Margarito. Kontuzja z Clottteyem miała miejsce po uderzeniu głową. Natomiast ilość ciosów, jakie przyjął wcześniej od Judaha czy tym bardziej od Pacquiao, niejednego pięściarza skłoniłaby do decyzji o rezygnacji z dalszej rywalizacji. Cotto miał ciężkie momenty w swojej karierze, ale za każdym razem wychodził z nich z twarzą. Kilku rywali nim zachwiało, ten jednak zawsze wiedział jak wybrnąć z opresji. Tutaj, obok odporności na ciosy, ważny jest tzw. chłodny umysł, bo to dzięki niemu najczęściej pięściarze nie dają się znokautować, a w tym elemencie Cotto to absolutna światowa czołówka. Jeżeli chodzi o wydolność Miquela, nigdy nie zauważyłem większych problemów w tym elemencie. Jak wygląda kwestia odporności na ciosy Foremana? No właśnie.., tego jeszcze nikt nie wie, gdyż Izraelczyk nie mierzył się jeszcze nigdy z tak klasowym rywalem jak Cotto.

Serce do walki. Psychika. Nie chcę tutaj próbować udowodnić, że w tym aspekcie Cotto góruje nad Formanem, gdyż po prostu ten nie miał jeszcze w swojej karierze prawdziwej próby. Cotto miał ich już wiele i za każdym razem zdawał test na piątkę. Ten zawodnik się nigdy nie poddaje. Pokazał to już wielokrotnie tym bardziej, że wielokrotnie, na przestrzeni swojej kariery, był do tego zmuszany.

Doświadczenie. Bardzo duży plus dla Cotto. Portorykańczyk stoczył o 8 pojedynków więcej, ale nie to jest najważniejsze. Trzykrotnie zdobywał pas mistrza świata prestiżowej federacji, bronił go wielokrotnie. Walczył ze ścisłą czołówką swoich dywizji, z pięściarzami prezentującymi najrozmaitsze style. Nigdy nie poddawał się presji kibiców i mediów, zawsze wychodził do ringu skupiony i opanowany. Jak zareaguje Foreman, walcząc po raz pierwszy w obronie wywalczonego dopiero co pasa i od razu z tak znanym i cenionym rywalem? Tego nie wie nikt.

Dokonując krótkiego podsumowania warto przypomnieć nazwisko wybitnego szkoleniowca i stratega - Emanuela Stewarta, odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne i taktyczne Cotto. Współpraca po raz pierwszy z tak wybitnym trenerem, obok poprawy jakości boksowania, może dać Portorykańczykowi zastrzyk dodatkowej motywacji. Stewart wspominał o tych elementach, które poprawił u Junito i które to mają zadecydować o jego wygranej. Chodziło głównie o balans ciałem. Po drugie wydaje mi się, że przy wyrównanej walce możemy spodziewać się uniesionej w górę ręki właśnie Miquela. Kim do licha jest ten Foreman? To pytanie zadaje sobie pewnie duża część niedzielnych kibiców boksu, gwarantująca jednak poważne wpływy dla telewizji. Cotto to już dobrze wyrobiona i rozpoznawalna marka. Zawodnik ten jest lubiany, ceniony, przyciąga tłumy, gwarantuje zyski, a cechy te mogą mieć niemały wpływ na końcową ocenę tego starcia przez sędziów.

Wspomniałem na początku o pojawiających się ostatnio głosach, jakoby Miquel Cotto był już skończonym zawodnikiem. Wielu opiniotwórców uważa, że w odróżnieniu od wschodzącego sportowo Foremana, Portorykańczyk jest bliski zakończenia kariery z powodu słabszej, spowodowanej spędzonymi latami na ringu dyspozycji. Dziwnie mi się czyta komentarze o „dawnym dobrym Cotto”, czy w opozycji o „dzisiejszym, rozbitym Cotto”. Tak zwane rozbicie, czy też wyboksowanie jest typowe dla wielu zawodników na określonym etapie kariery. Czy również dotknęło to już Portorykańczyka? Staram się doszukać argumentów przemawiających za tą tezą i jakoś słabo mi to wychodzi.

Po pierwsze: Miquel był faworytem w starciu z piekielnie silnym i odpornym Margarito. Wygrał 5 z pierwszych 7 rund. Dużo wyższy Meksykanin przełamał w końcu Miquela i doprowadził go do nokautu. Podejrzewa się, że Tony był na „gipsowym dopingu”. Bez względu na to, czy tak było, przegrana z równie wysokim jak Foreman, lecz o lata świetlne od niego twardszym i silniejszym Margarito, nie musi świadczyć o spadku formy Junito.

Po drugie: pokonanie - mimo poważnie utrudniającej walkę kontuzji - bardzo dobrego Clotteya, tym bardziej nie przekonuje mnie o sportowym staczaniu się Cotto.

Po trzecie: co do pojedynku z Pacquiao, facetem będącym prawdopodobnie poza zasięgiem każdego dzisiejszego pięściarza i taktyki przyjętej na to starcie, można śmiało stwierdzić, że nawiązanie równej walki przez pierwsze 3-4 rundy z Filipińczykiem i dotrwanie do odsłony 12, nie może stanowić autorytatywnej opinii o upadku formy Miquela Cotto.

Mój typ: Cotto wygrywa przez nokaut w drugiej połowie walki.

A jaka jest Twoja opinia?

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-06-10, 20:01   #2 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9876
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Foreman lubi dużo biegać po ringu i chyba to jest jedyne zagrożenie. Po prostu, że cotto będzia miał problemy ze złapaniem Semity, jeżeli ten te "bieganie" ubierze w dobrą taktyke. Pisze o tym bo cotto już z jednym biegaczem czyli MalymFaggotem miał spore problemy.

Tak czy siak wydaje mi sie że będzie to dosyć łatwa wygrana cotto, foreman po prostu nie jest taki dobry, przynajmniej z tego co go widziałem, a nie bede kłamał, że były to jakoś specjalnie długie rolki taśmy filmowej. To, że cotto jest skończony to z reguły śpiew Pakłajohejterów, którzy aby obniżyć wartość tego zwycięstwa mówią że przecież portoryk to były już zwłoki. Bullshit.

W tej walce mam nadzieje że współpraca ze stewartem ułożyła sie dobrze i Miguel wróci do swoich bodyshotów, szczególnie mając na względzie to, iż jest sporo niższy od rywala. Ko po body shocie sprawiło by mi ogromną przyjemność.


WAR COTTO!!


Btw Cotto zaczął walczyc o przetrwanie na wstecznym w walce z Mannym dopiero po drugim nokdaunie, a nawet jeszcze troche pózniej , gdzieś od 6-7 rundy. Pierwszy kd to było off-balance i wogóle go to niezraniło, wręcz przeciwnie wkurwił sie i zdominował reszte rundy.
Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 04-06-10, 20:24   #3 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 18136
Nominowany 19 razy w 6 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Ciekawa analiza. Mam identyczne zdanie...
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-06-10, 09:53   #4 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Wiechu Zobacz post
Btw Cotto zaczął walczyc o przetrwanie na wstecznym w walce z Mannym dopiero po drugim nokdaunie, a nawet jeszcze troche pózniej , gdzieś od 6-7 rundy. Pierwszy kd to było off-balance i wogóle go to niezraniło, wręcz przeciwnie wkurwił sie i zdominował reszte rundy.
Absolutnie tak! Pisząc o nokdaunie miałem na myśli tylko ten drugi...
Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 05-06-10, 13:02   #5 (permalink)
champion
  
 
Avatar AdIPOL
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Skąd: Гро́зный
Postów: 2281
Nominowany 1 raz w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Rownież stawiam na Cotto. Przed czasem w drugiej częsci walki. Foreman nie wytrzyma firmowych zagrań Cotto czyli uderzeń na korpus i polegnie w 9-10 rundzie. Cotto to wciąż kawał zawodnika nie nie rozumie tych, którzy mowią, że jest już rozbity i skończony. Po walce z Foremanem czekam na walke Cotto vs Martinez o pasy WBA i WBC
AdIPOL jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Arum: Cotto znów z Pacquiao, Margarito z Foremanem Marcin Zimerman Newsy 3 27-05-10 20:50
Cotto zawarł umowę biznesową z Golden Boy Promotions Marcin Zimerman Newsy 0 25-05-10 10:52
Otwarty trening Cotto [foto] Marcin Zimerman Newsy 1 20-05-10 21:56
Malignaggi ciekawy wartości Cotto Adrian Golec Newsy 17 20-05-10 17:16
Cotto gotowy na Foremana Adrian Golec Newsy 1 20-05-10 11:12


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:07.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.