Skutecznie na ring po prawie 16-miesięcznej przerwie powrócił
Peter Quillin (21-0, 15 KO). W pojedynku odbywającym się na gali w Newark, której głównym wydarzeniem była walka Adamek-Estrada, Amerykanin wypunktował na dystansie 10 rund
Fernando Zunigę (28-10, 20 KO). Walka odbyła się w limicie wagi super średniej.
Quillin od początku pojedynku zdobył wyraźną przewagą nad Ekwadorczykiem, górując nad nim w każdym elemencie pięściarskiego rzemiosła. Amerykanin nastawił się na punktowanie bardzo trudnego do położenia na deski rywala (zdarzyło mu się to tylko raz w dotychczasowej karierze), z czego wywiązywał się należycie. Zuniga był w tej walce praktycznie bezradny, chaotyczne
próby ataku nie mogły mu zagwarantować sukcesu. Pomimo bardzo niewygodnego stylu, jaki niewątpliwie prezentuje "Little Ali", Quillin zaprezentował się na jego tle bardzo dobrze. O ile były wątpliwości, w jakiej formie zaprezentuje się "Kid Chocolate" po tak długiej przerwie, o tyle sam Quillin nie pozostawił nam żadnych złudzeń.
Jedyną niewiadomą kwestią jest to, w jakiej wadze karierę będzie kontynuować Peter. Od początku kariery walczący na styku kategorii średniej oraz super średniej, w walce z Zunigą ważył już prawie 164 funty. Kwestią bezsprzeczną pozostaje natomiast fakt, że ten rok, o ile nic niespodziewanego się nie wydarzy, będzie dla jego kariery przełomowy.
Z kolei jedenaste zwycięstwo, a dziesiąte przed czasem, na zawodowym ringu odniósł Ukrainiec
Ismayl Sillakh (11-0, 10 KO). W pokonanym polu pozostawił on
Larry'ego Pryora, którego znokautował w czwartej rundzie. Walczący na przełomie limitu wag półciężkiej i cruiser (w ostatniej walce 185 funtów), Sillakh jest jednym z najgorętszych prospektów wyższych kategorii.
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie
Aby zobaczyć link załóż konto: zarejestruj sie