boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 15-02-21, 20:10   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 4288
Nominowany 202 razy w 61 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Kto Kogo: Bek, Jo Jo, Kiko, Warrington, Anderson, Castano, Commey, debiut Isleya


W skrócie: to był najbogatszy jak do tej pory bokserski weekend w 2021. Nie było naprawdę wielkich walk (w sensie: z największymi nazwiskami i nadzwyczajnych od strony sportowej), ale za to ilościowo było naprawdę dobrze. Na platformie DAZN i w Ipli obejrzałem 3 różne gale, z solidną ilością porządnych bokserskich młócek. Dziś opowiem Wam o moich wrażeniach, zapraszam do lektury!

O 20-ej zaczęła się transmisja z Londynu. Dość nieoczekiwanie była to chyba najbardziej obfitująca w duże emocje gala. Już w walce “piórkowców” Wood - Mould oczekiwano fajerwerków, bo matchup ten gwarantowało emocje i mocno stawiałem na zakończenie walki przed czasem.

WOOD - MOULD

Leigh Wood (24-2, 14 KO) miał pierwszą walkę pod wodzą nowego trenera, znanego nam świetnie bardzo utalentowanego ex-coacha Fury’ego - Bena Davisona. Wojna od początku, bardziej uporządkowany boks wyższego pięściarza z Nottinghamu, który posadził przeciwnika na ziemi w czwartym starciu, a dziewiątym dokończył dzieła zdobywając wakujący pas BBBofC. Reece Mould (13-1, 6 KO) poniósł dopiero pierwszą porażkę, ale była to dość konkretna weryfikacja pięściarza, na którym skrupił się przede wszystkim brak doświadczenia na tym poziomie (większość walk miał z naprawdę słabymi rywalami).

BARRETT - MARTINEZ

116:113 i 2 × 118:111. Te werdykty na korzyść pięściarza z Manchesteru wzbudziły zainteresowanie samego Eddiego Hearna. Walka bardzo zacięta, od pierwszego gongu. Rewelacyjne zestawienie stylów: wysoki, dość dobrze przemieszczający się out-boxer i zasypujący rywali gradem ciosów niczym Henryk Średnicki pięściarz z Hiszpanii.

Nie mogę się zgodzić, że to była bliska walka. To trochę tak jak z punktowaniem walk “Diablo”, który zazwyczaj bił rzadziej niż przeciwnik, choć często dobitniej. Kwestia proporcji. Tutaj były one na korzyść Martineza blisko 2:1 w ilości celnych ciosów i przewaga ta dotyczyła głównie power punches (!).

Były mistrz super koguciej Kiko Martinez (41-10-2, 29 KO) ma już 34 lata, ale silnik u niego działa cały czas rewelacyjnie. Całe dwanaście rund był sporym problemem dla Zelfy Barretta (25-2, 15 KO), u którego było widać staranne przygotowanie, ale po prostu nie miał atutów pozwalających realnie konkurować z doświadczonym swarmerem. Martinez bije się od 2006 roku i przegrywał głównie z dużymi nazwiskami (Gary Allen Russell Jr, Josh Warrington, Leo Santa Cruz), dla bokserów średniej klasy jednak jego styl i forma nadal są problemem. Co smutne, Barrett po tym dziwnym “zwycięstwie” umocnił się w gronie pretendentów do walki o pas IBF w limicie 130 funtów.

WARRINGTON - LARA

Nigdy nie wchodź w wymiany z nieznanym ci Meksykaninem! Josh Warrington (30-1, 7 KO) podobnie jak cały bokserski świat, był pewien swej sobotniej wygranej z wyciągniętym znikąd Mauricio Larą (22-2, 15 KO). 22-latek ze stolicy Meksyku miał już niezłe zwycięstwa (Estella, Baez), ale do tej pory nie wyjechał poza kraj rodzinny, a w Wielkiej Brytanii miał toczyć bój z niepokonanym wojownikiem, który zajmował się ostatnio głównie przymiarkami do ewentualnych unifikacji.

Ktoś, kto widział entuzjazm graniczący z nawiedzeniem na twarzy Lary w szatni, mógł pomyśleć, że “The Leeds Warrior” szybko mu ten uśmiech zgasi. Jednak nakręcony Meksykanin od pierwszej rundy twardo stawiał się Joshowi i nawet mało uważne oko w okolicach czwartej odsłony mogło zauważyć, że to Lara zaczyna trafiać mocniej i z lepszym timingiem. Dało o sobie znać niewysokie ringowe IQ, który kontynuował młóckę z Larą, jakby nie miał lepszego planu, a losy walki obrócił nokdaun w czwartej rundzie, po którym błędnik Josha zaczął wariować.

Sędzia puścił walkę, a Warringtonowi udało się “wrócić”, jednak czuć było nadciągającą egzekucję, która finalnie nastąpiła w dziewiątym starciu, a cieszący się Lara pokazał przede wszystkim troskę o leżącego rywala - piękny gest.

Josh ma złamaną szczękę, uszkodzoną błonę bębenkową i kontuzjowane ramię. Wie zapewne, że porażka nie była przypadkowa. Uważa jednak (słusznie), że nie powinien wchodzić w wymiany z Larą, bo lepszym pomysłem było boksowanie, przechytrzenie mocnego Meksykanina.

Były dyskusję, czy sędzia powinien przerwać walkę w czwartej rundzie lub bezpośrednio po niej. Moim zdaniem, trzymając się starych standardów - niekoniecznie. Warrington w końcu wrócił, zapłacił za to, pytanie czy w rewanżu może wygrać (była klauzula o walce rewanżowej). Według mnie, będzie mu bardzo ciężko. Na tej walce zaważyła na pewno 16-miesięczna przerwa i zlekceważenie meksykańskiego bitnika, jednak wydaje mi się, że wypłynęły jeszcze dwie rzeczy: tacy pięściarze jak Lara zawsze będą koszmarem dla Warringtona, a oprócz tego “Warrior” chyba po prostu się już starzeje. 30 lat i 12 sezon na zawodowych ringach - w piórkowej to naprawdę niemało. Walka zaś mogła zostawić nie tylko fizyczne ślady (które są niemałe). A niedoceniany Lara może dołączyć do grona innych wcześniej mało znanych wojowników, którzy rozsiedli się wygodnie na tronie mistrzowskim. Ma kilka poważnych walorów: serce, cios, niezły timing, silnik.

MELIKUZIEW - FITCH

Fantasy Springs Casino, Indio, Kalifornia. Czyli tuż koło ośrodka treningowego Uzbeka, który trenuje z innymi przyszłymi bądź obecnymi gwiazdami boksu (Dżałołow, Biwoł, Madrimow, Gijasow i inni). Niektórzy z nich wystąpia już na początku kwietnia na pierwszej gali Eddiego Hearna w uzbeckim Taszkiencie.

“Bek The Bully” jest wschodzącą gwiazdą zawodowego boksu. Mógł niedawno uczynić potężny krok do przodu, jednak zepsuł wszystko Siergiej Kowaliow, u którego wykryto środki dopingujące. Temat walki jednak nie jest całkiem skończony, Kowaliow prowokuje bowiem Uzbeka na Twitterze i myślę, że ku swemu nieszczęściu może się doczekać. Melikuziew bowiem cały czas podtrzymuje, że chce walczyć z każdym w przedziale 160-175 funtów, z jedynym wyjątkiem w postaci kolegi z teamu Dmitrija Biwoła.


W sobotnią noc, zamiast walki w Rosji z byłym mistrzem świata, Bechtemir Melikuziew (7-0, 6 KO)musiał zadowolić się przeciętnym Morganem Fitchem (19-5-1, 8 KO), który w przeciwieństwie do niesłychanie odpornego Vaughna Alexandra nie mógł Bekowi dać rund. Po jednostronnym obijaniu, w trzeciej rundzie sędzia uznał, że szkoda zdrowia Amerykanina. 49-4 w mocnych ciosach, ponad połowa uderzeń Melikuziewa, a jakże, w tułów.

Niby szkoda czasu na takich rywali, nawet na podtrzymanie, ale jednak “Bek The Bully” został zauważony przez kolejnych opiniotwórczych dziennikarzy, pisze się o nim coraz częściej, a jeździć na walkę daleko nie musiał - same plusy. Dostrzegam w jego boksie pewien schematyzm, ciekaw jestem, jak będzie sobie radził na wyższym poziomie.

ANDERSON - IBEH

O walce pisałem już w Prognostyku, także w późniejszych komentarzach na forum. Nie mam za wiele do dodania. Anderson zabłysnął na tle już rozpoznawalnego rywala, który sądząc po pokancerowanej twarzy Vianellego (poprzedni rywal Ibeha), rzeczywiście mógł sprawić pewne kłopoty i być pierwszym oponentem Andersoa, który mu się postawi.

I tak było. Głowa i serce Nigeryjczyka - na to można było liczyć i te cechy razem z naturalną siłą i twardością pozwoliły mu na przeciągnięcie walki do szóstej rundy, w której jednak nastąpiło dość brutalne KO. Ibeh z jednej strony pokazał kolejne pozytywy, potrafił na przykład dotrwać w niezłej kondycji do ostatniego starcia, mimo tego, że musiał ruszać się więcej niż zwykle, bo był pod niezłym obstrzałem jabów Andersona. Nie wszystko w tej walce zależało od Jareda, który choć kontrolował w pełni walkę, mógł mieć więcej kłopotów, gdyby Ibeh zdecydował się na częstsze, nagłe wejścia w bliższy dystans. Będąc w stałej odległości od Andersona, był bez szans, mimo niezłych uników i zadowalającej kondycji.

Podsumowując: medialnie na tej walce zyskał tylko Jared Anderson (8-0, 8 KO), który już wprost jest uważany za topowego prospekta. Zasłużenie moim zdaniem, Amerykanie długo narzekali na brak talentów w “królewskiej dywizji”, a pas i panowanie Wildera (który był jednak niesamowitym freakiem) trafiły się nieco niespodziewanie, Deontay wykorzystał po prostu odpowiedni moment. Nieco naśladujący Alego w swojej ringowej bezczelności Anderson ma jednak zaledwie 21 lat, będzie “rósł” pod każdym względem (bo jest to równocześnie pokorny pracuś), wygląda już teraz zjawiskowo i cóż, czekam na następne testy, tym razem może już kimś mającym doświadczenie w walkach minimum 10-rundowych.

Kingsley Ibeh (5-2-1, 4 KO) walczył mężnie, ale dostał bolesną, krwawą lekcję. Nokaut od Andersona jednak nie przesądza o jego karierze, jak pochopnie stwierdził w realcji Krzysztof Kosedowski. Nigeryjczyk powinien spokojnie uczyć się kolejnych elementów, bo talent do walki i warunki bezsprzecznie ma. Być może uda mu się odbudować i wrócić do gry. Jeśli nokaut nie podetnie mu skrzydeł, łatwo mogę sobie wyobrazić Ibeha na miejscu 31-letniego Kownackiego, czy jako przeganiającego Efe Ajagbę. Płynne ruchy, dość różnorodne jak na tak krótki staż w boksie ciosy, siła, niezłe poruszanie się, jest w czym rzeźbić.

Krótko o pozostałych walkach.

Richard Commey (3-3-, 27 KO) - Jackson Marinez (19-2, 7 KO) oglądałem na zmianę z walkami z DAZN. To co mogło wystarczyć na Romero, nie powstrzymało jednak potęznie bijącego Ghańczyka stacjonującego obecnie w Stanach. Widziałem notoryczne prucie powietrza przez Commeya i jednak narastającą dominację fizyczną byłego mistrza z Ghany, który efektownie zakończył walkę w Las Vegas w szóśtym starciu, a bonusem po wszystkim dla nas była efektowna “gimnastyka” Commeya, z kolei prezentem dla Richarda było docenienie przez będącego nieopodal i udzielającego wywiadów Teofimo Lopeza.

Joseph Diaz Jr (31-1-1, 15 KO) - Szawkat Rachimow (15-0-1, 12 KO). Bardzo dobra walka. Obawiałem się mocno, że mający nadwagę Meksykanin będzie miał większe problemy, ale nadzwyczaj aktywny, pełen wymęczających serii styl walki Rachimowa (który do tego kapitalnie potrafi obchodzić rywala, zmieniać kąty, by dorzucić kolejną serię) nie wystarczył, by przekonująco wygrać walkę. Lepszy timing i większe doświadczenie “Jo jo” utrzymały go w grze. Punktowi dali większościowy remis (115:113 dla Diaza Juniora i 2 razy po 114:114), w moim odczuciu był to dobry werdykt (choć Diaz mógł mieć obiekcje, bo trafił jakieś 20 ciosów więcej), a wakujący pas IBF w super piórkowej nadal zostaje bez właściciela. Rachimow robi ewidentne postępy, daję mu spore szanse w ewentualnym rewanżu.

Walka w super kogiuciej: Ronny Rios (33-3, 16 KO) - Oscar Negrete (19-3-2, 7 KO). Kolejne ostre bicie po dołach. “El Jaguar” na pewno nie pije, jego wątroba wytrzymało nieprawdopodobną ilość ciosów na dół. Twardziel. Wywodzący się z piórkowej Rios wygrał jednak jednogłośnie.

Brian Carlos Castano (17-0-1, 12 KO) - Patrick Teixeira (31-2, 22 KO)

Brazylijczyk nie był faworytem starcia z Castano. To nie jest zły pięściarz, nie można mu odmówić cojones, ale to jeden z najsłabszych mistrzów z wszystkich dywizji, a Argentyńczyk ma porządną karierę amatorską i po prostu znacznie lepiej boksuje. Po 12 rundach dośc jednostronnej walki pas WBO w średniej przeszedł w godne ręce, a już teraz mówi się dużych szansach na unifikację z Jermellem Charlo. Automatycznie zrobił się tu doskonały matchup dla kibiców, Castano nie jest bez szans, ale faworyta upatruję w mocniej bijącym, bardziej doświadczonym w starciach na tym poziomie Charlo.

Warto odnotować debiut 22-letniego Troya Isleya, który na ringach amatorskich pokonał Devina Haneya. Młody Amerykanin pokonał łatwo 34-letniego Bryana Costello (1-2), wygrywając wszystkie cztery rundy.

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Josh Warrington pokonał Kiko Martineza podczas gali w Leeds Andrzej Pastuszek Newsy 0 14-05-17 00:54


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:46.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.