boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 30-01-21, 17:30   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 4288
Nominowany 202 razy w 61 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Ra'eese Aleem: nie mogą mnie unikać przez całe życie



Ra'eese Aleem (18-0, 12 KO) tydzień temu na poważnie zaistniał w telewizji, wygrywając w kapitalnym stylu z Vicem Pasillasem. Cztery nokdauny i bardzo dobry boks. 30 lat to niby niedużo, ale nie w niższych kategoriach - tam tacy jak Aleem już są znacznie bliżej końca niż początku kariery. Dla Aleema jednak zdaje się, nie ma przeszkód nie do przejścia.

Zdobył czarny pas w karate w wieku 14 lat. Potem był boks i jako 17-latek Aleem już bił się w turniejach National Golden Gloves. Długo bił się w limicie 130 funtów z marnymi rywalami i tak naprawdę przełom nastąpił całkiem niedawno, w 2018 Aleem zszedł do super koguciej i zaczął mierzyć się z oponentami z dodatnim bilansem. Wcześniej miewał długie, kilkunastomiesięczne przerwy, w czasie których cały czas trenował i rozwijał własne metody ćwiczeń. Dopiero niedawno przeniósł się z miasteczka w Michigan do Las Vegas, gdzie długo nikt z promotorów nie chciał podpisać z nim kontraktu. Teraz ma już własny team, a walka z Pasillasem była trzecią na antenie Showtime.


Zapraszam do przeczytania fragmentów wywiadu Adama Abramowitza z utalentowanym pięściarzem z Michigan.


Adam Abramowitz: w czym ci karate pomogło w boksie?

Ra'eese Aleem: prawdopodobnie w pracy nóg, w poruszanie się w przód i w tył. Odejściu, pivotach. Naturalnych przejściach do pozycji mańkuta.

Masz dużą siłę w lewej ręce. Czyżbyś był naturalnym mańkutem walczącym w standardowej pozycji?

Tak, urodziłem się jako leworęczny, ale od zawsze biję się ortodoksyjnej postawie.

Jest jedna rzecz, która wyróżnia cię na tle wielu pieściarzy. Umiejętność przechodzenia z pozycji ortodoksyjnej do leworęcznej w środku kombinacji. Świetnie ci to wychodziło z Pasillasem.

Zawsze przychodziło mi to naturalnie, ale cały czas nad tym pracuję w gymie.

Twoje doświadczenie na amatorce?

Sześć czy siedem razy startowałem Złotych Rękawicach. Dwa razy pod rząd doszedłem do półfinału, przegrywając niejednogłośnie. Walczyłem z paroma dobrymi amatorami: Kevinem Riversem, Shemuelem Paganem, Enie’em Garzią, Ronnym Riosem i Erickiem De Leonem.

Jak wyglądał proces przejścia na pro?

Mój pierwszy trener Terry Markowski, który wciąż jest w moim teamie, powiedział kiedyś: masz tyle i tyle walk, czas przejść na zawodowstwo. A ja powiedziałem: OK. Przejście na pro, zdobycie mistrzowskiego pasa - to zawsze był mój cel. Nie olimpiada, złoty medal.

Na początku musisz zapłacić frycowe. Jak walczysz w małych miasteczkach, nie ma wielu kibiców. Czasem to jest wkurzające. Czwartą walkę miałem na karcie HBO, pierwsza walka wieczorna, nie było jej w TV, nic z tych rzeczy, ale zawsze. A potem lądujesz Green Bay czy Dodge City. Cóż, to część tej gry.

Miałeś parę długich przerw, bez walk. Jak ci się udało utrzymać formę, zaangażowanie?

Bywało niełatwo. Wciąż trenowałem w gymie, pracowałem też w spożywczaku, który się nazywał Meijer’s, dawali mi wolne na sparingi. Ale nie było walk, miałem bilans 4-0, walczyłem na undercardzie Adriena Bronera w Cincinatti, wygrałem z niepokonanym pięściarzem [DeVonte Allen - przyp. autora] i po tym, nikt nie chciał ze mną walczyć. Podpisałem umowę z Cameronem Dunkinem, myślałem, że już będzie ok., ale był bezruch. Wiedziałem, że muszę coś zmienić. Byłem zmęczony słuchaniem trenerów, menedżerów, promotorów. Postanowiłem postąpić po swojemu. Wciąż pracowałem, oszczędzałem, zrobiłem plan i w końcu to zadziałało.

Mając nadzieję na jakieś zmiany opuściłeś rodzinny Muskegon w stanie Michigan, by przenieść się do Las Vegas.

Nie znałem tam nikogo, zero kontaktów, rodziny, znajomych. Musiałem znaleźć gym, wyguglałem te leżące najbliżej mojego miejsca zamieszkania. Był Barry’s Boxing Gym. Potem musiałem znaleźć trenera, trochę mi zeszło. Zacząłem pracować z Augie'em Sanchezem, ale on działał głównie z US teamem, a potrzebowałem kogoś, kto będzie mógł się skupić na mnie.

Zdecydowałem więc, że będę trenował sam. I robiłem tak przez 1,5 roku. Miałem wtedy możliwość walki z niepokonanym bokserem [pierwsza walka z Marcusem Batesem - przyp. AA], zdominowałem go i wtedy zaczął się efekt domina, dzięki któremu jestem tu gdzie jestem.

Jak nawiązałeś kontakt z obecnym trenerem Bobbym McCoyem?

On też jest z Barry's Boxing Gym, tego pierwszego gymu do którego się udałem, tam się poznaliśmy. Z jakichś powodów tamtejsi trenerzy nie skojarzyli nas ze sobą, ale w końcu nawiązaliśmy kontakt. Wiesz, on nie jest 20 lat starszy, jesteśmy prawie w tym samym wieku, normalne chłopaki.

Jak idzie promowanie Marshallowi Kauffmanowi i King’s Promotions?

Próbowalismy wcześniej walk z niepokonanymi, z pieściarzami dodatnimi bilansami, a nawet z najlepszymi pięściarzami z ujemnymi rekordami. Po prostu chcieliśmy mieć walki. Nikt nie chciał wejść ze mną do ringu. Rozmawialiśmy z Top Rank, Golden Boy. Victory Boxing na Florydzie i Roy Jones Boxing.

Marshall Kauffman robi wiele imprez, jest bardzo aktywny. Mój dawny trener Terry Markowski z nim gadał, dostaliśmy możliwość walki z pięściarzem Marshalla - Marcusem Batesem. To był taki typ pięściarza jak ja. Przybyłem do Vegas znikąd, po dwuletniej przerwie, półtora roku trenowałem sam. I nagle dostałem opcję walki z aktywnym, niepokonanym bokserem z siedmioma, czy ośmioma nokautami w dziewięciu walkach i wziąłem to.

Tak się zaczęła nasza relacja z Marshallem, jestem mu bardzo wdzięczny za szansę i uwierzenie we mnie.

Jak sądzisz, dlaczego ci duży promotorzy nie chcieli podpisać z tobą umowy?

Jestem z małego miasta, z miejscowości, której nikt nie zna w Michigan! Tak, niby ma bilans 10-0, ale nie walczył z nikim, może to były same bumy!?

Gdybym urodził się w Vegas, Nowym Jorku czy na Florydzie - byłoby zupełnie inaczej. Ale w Muscegon nie było nigdy mistrzów.


Którzy pięściarze mieli największy wpływ na ciebie?


Lubiłem Mike’a Tysona. To jak nieubłagany był w ringu i poza nim […]

Trenujesz trzy razy dziennie. Masz 30 lat, niemało jak na swą kategorię wagową.

Słucham swego ciała. Trenując do Pasillasa miałem dzień, kiedy musiałem sparować 10 rund. Ale znam swe ciało, wiem ile muszę trenować. I zamiast tych dziesięciu rund zrobiliśmy pięć.

Wcześniej słuchałem trenerów. „Musisz to, musisz tamto”. I robiłem to, miałem kontuzje, coś szło nie tak. Teraz jest inaczej.

Wiem, że mocno praktykujesz jogę.

Ogromnie mi pomaga w treningu. Znasz te wszystkie rzeczy, których bokserzy się boją i unikają ich z byle powodu - właśnie takie rzeczy lubię. Pracę nad małymi mięśniami, wiesz, takimi, których zwykle nie używasz. Kontola oddechu. To wszystko daje korzyści, pomaga mi. I pokazuję to w ringu.

Miałeś imponujący występ z Pasillasem i to był poważny „statement” do przeciwników w super koguciej. Co w przyszłości?

Powinienem mieć walkę o pas mistrzowski. Mniejsze rzeczy mnie nie interesują. Wygrałem eliminator, jestem pretendentem obowiązkowym. Nie mogą mnie unikać przez całe życie. Jestem gotowy na walkę z każdym obecnym mistrzem. Chciałbym bić się o pas w maju/czerwcu. Zdobyć pas, obronić przed końcem roku. To moje cele.

Żródło: Adam Abramowitz/Saturday Night Boxing

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 01-02-21, 00:46   #2 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Postów: 277
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Ciekawy wywiad.
Zauważyłem (ale to nic odkrywczego) że bokserzy co zaczynali z karate mają łatwość w tym zmieniany pozycji ... nic dziwnego bowiem w karate to normalna czynność... \\
Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post

Miałeś imponujący występ z Pasillasem i to był poważny „statement” do przeciwników w super koguciej. Co w przyszłości?

(...) Nie mogą mnie unikać przez całe życie. (...)

Żródło: Adam Abramowitz/Saturday Night Boxing
Żartobliwie pisząc to Adam Abramowitz powinien odpowiedzieć : Witamy w boksie
Jak ktoś jest za dobry to wcale nie ma tak łatwo w boksie zawodowym bo jest unikany (taki truizmowy stereotyp ale prawda w tym jest nieraz).
Głos zza podwójnej gardy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Hugh Jackman: twardy jak Wolverine (Men's Health) luki29 Ćwiczenia 2 21-04-16 10:53
Przez życie z lewym sierpowym - Joe Frazier. Część III Paweł Rozmytański Publicystyka 6 01-10-11 17:39
Przez życie z lewym sierpowym - Joe Frazier. Część II Paweł Rozmytański Publicystyka 9 01-10-11 12:00
Przez życie z lewym sierpowym - Joe Frazier. Część I Paweł Rozmytański Publicystyka 11 28-09-11 01:47


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:45.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.